Gułag Kraków - Jeden dzień w życiu

IP: *.autocom.pl 22.07.08, 15:57
Gułag Kraków - Jeden dzień w życiu krakowskiego socjologa
nfapat.wordpress.com/2008/07/22/gulag-krakow-jeden-dzien-w-zyciu-krakowskiego-socjologa/
Krakowscy ludzie bezdomni; nikt nie wie ilu ich jest naprawdę, wg niektórych
opinii jest ich kilka tysięcy, są to zarówno "mieszkańcy " Krakowa /ponad
tysiąc/ jak i przybysze z innych stron Polski .Dostrzegamy ich, gdy podchodzą
do klientów ogródków z piwem, prosząc o kilka groszy (głównie w Rynku
Głównym), siedzących na ławkach plantowych, które nocą służą im za prycze, z
melancholią na osowiałych, nieogolonych twarzach.

Mieszkańcy osiedli widzą ich "nurkujących" w kontenerach w poszukiwaniu
czegokolwiek, ale najczęściej za chlebem czy niedojedzoną konserwą. Pewna
profesor z AE w wykładzie dla studentów oznajmia, że "nurkowie "często
znajdują tam brylantowe kolie, bądź złotą biżuterię. Uważam, że pani profesor
sporo przesadza....

W przedmowie do swojej książki "Pamiętniki Bezrobotnych AD 2004" poświęciłem
im wiele uwagi. Wielu ich znam osobiście, woziłem ich na detoksykacje, czyli
odtruwanie do Rydygiera, ale ich czasem nie ustrzegłem, kilku z nich już nie
żyje...

Mój socjologiczny dzień wolny od wykładów w krakowskiej Akademii Pedagogicznej
tu opisany, rozpoczął się rankiem 14 maja od radosnego i wyczekiwanego momentu
otrzymania wypłaty za wykłady z socjologii i historii myśli społecznej.
Podjąwszy swoje "honorarium" -w wysokości 900 złotych, czułem się przez kilka
chwil jak nabab i king of life, do momentu uświadomienia sobie długów i
należności, które muszę z tych pieniędzy opłacić.

Wprawdzie kilka dni wcześniej przedłożyłem Rektorowi AP pismo, w którym
nieśmiało proponowałem podwyższenie mi zarobków do wysokości pensji
przeciętnej sprzątaczki w AP, czyli do kwoty 1500 zł. brutto, bądź w razie
niemożności spełnienia mej prośby, zaprotegowania mnie przy moich staraniach
się o etat sprzątacza w zacnej AP, ale me niewygórowane prośby kolegialnie
zostały odrzucone.

Pełna wersja