Czy znalazł się taki w TVN, który powiedział Nie!

29.07.08, 15:36
Manipulacja waszym chlebem powszednim?
Czyżby pieniądze były ważniejsze od honoru?
Żal mi was.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Czy znalazł się taki w TVN, który powiedział 29.07.08, 16:15
      To nie tak. Oni po prostu tak uważają, jak gadają. To jest dobrane towarzystwo,
      które uważa, że PiS zagraża "temu krajowi" i po prostu realizują to, co sami
      wewnętrznie czują. Oczywiście część z nich to lepsi profesjonaliści (tym często
      udaje się dobrze udawać bezstronnych), część jest wyjątkowo słaba (tym się nawet
      nie chce ukrywać, jak oni PiS-u nie znoszą - np. Kuźniar, Adamik, Tadla, Knapik,
      o ciotkach rewoluji w rodzaju Kolendy czy Olejnik nie wspominajac).
      W każdym razie mając tak dobrane towarzystwo różne "Milany" są w stanie
      przeforsować każdą kombinację operacyjną na wizji, łącznie z udowodnieniem
      ciemnemu ludowi od jutra, że PO to skorumpolwana zgraja i trzeba teraz postawić
      na "nową jakość w polityce".
      • Gość: Ola Re: Czy znalazł się taki w TVN, który powiedział IP: *.bstnma.east.verizon.net 29.07.08, 22:53
        Felieton autonomiczny
        Kto wychowa TVN?

        Popularny program TVN (o mało oryginalnej nazwie "Uwaga") miał szansę być
        normalnym, rzetelnym, reporterskim magazynem, mówiącym o codziennych sprawach
        ważnych dla ludzi. Ostatnio jednak red. Piotr Gadzinowski postanowił nawiązać do
        tradycji kręcenia filmów na polityczne zamówienie w celu niszczenia i
        kompromitowania niewygodnych ludzi.
        Za komuny niewygodnymi byli przeciwnicy systemu (opozycjoniści, księża,
        prywaciarze, badylarze itd.). W tamtych czasach takie programy zamawiali
        rzecznicy rządu, sekretarze propagandy czy agenci komunistycznej bezpieki i
        wywiadu. W Radiokomitecie prezesem zlecającym wykonanie takich programów był
        komunistyczny agent, działający wcześniej w USA. Po przełomie w 1989 r. prezesem
        TVP został niegdysiejszy współpracownik komunistycznej bezpieki.
        Ciekawe, kto w TVN zamówił u red. Gadzinowskiego program o prof. Jerzym R.
        Nowaku, skoro nie pracuje już w tej stacji na stanowisku programowym red. Milan
        Subotic? A może była to samodzielna inicjatywa red. Gadzinowskiego, który
        postanowił uchronić społeczeństwo przed zagrożeniem, jakie niesie swoją osobą
        prof. Jerzy R. Nowak? Program do złudzenia przypomina jeden z propagandowych
        telewizyjnych filmów, jakie miały skompromitować braci Kaczyńskich i
        Porozumienie Centrum, filmów nakręconych za czasów prezesa Roberta Kwiatkowskiego.
        Redaktor Gadzinowski w cyklu "Uwaga" stworzył własną TVN-owską wersję "dramatu w
        dwóch aktach". Ponieważ niczego konkretnego nie może zarzucić prof. Jerzemu R.
        Nowakowi, uruchamia szeroki arsenał telewizyjnych chwytów mających go
        kompromitować. I to jest właśnie TVN! Stacja, która walczy. Walczy o nowego
        człowieka, wolnego od "ideologii Radia Maryja". Nic dziwnego, że jej twórca
        Mariusz Walter stylizowany jest na ulotkach, naklejkach, etykietkach na nowego
        Ernesto Che Guevarę, w czarnym berecie z czerwoną gwiazdą. Efekt psuje jednak
        zbyt poufały tekst, jakim opatrzone są te druki: "Walter, mordo ty moja".
        Profesor Jerzy R. Nowak jest dla TVN osobą jakby z półświatka, ponieważ ciąży na
        nim miano "głównego ideologa Radia Maryja".
        To określenie, które jest wymysłem "Gazety Wyborczej", ma brzmieć jak epitet.
        "Główny ideolog Radia Maryja" to dla nich chyba coś gorszego niż groźny zawodowy
        przestępca. A szczególnie groźny jest ten, kto mówi o naszej historii prawdę,
        kto wytyka wrogom Polski kłamstwa, broni godności Narodu, Kościoła i naszych
        tradycji.
        Profesora Jerzego R. Nowaka filmuje się i nagrywa ukrytą kamerą, jak
        kryminalistę, zza drzwi, przez okna i firany, na tle ludzi pilnujących wejścia,
        od tyłu, z kamery ukrytej w torebce. Ma to dowodzić, że ten człowiek ma coś do
        ukrycia i że nie chce się przed kamerą, przed szeroką widownią, wypowiadać.
        Z zamierzenia ma powstać film kiepskiej jakości technicznej, ilustrowany mroczną
        muzyką, która "idzie" w podkładzie. Tekst mówiony głosem przypominającym głos
        lektora dawnej "Kroniki Filmowej" relacjonującego stalinowskie procesy, ma
        pogłębić ten odpychający efekt kojarzony z Nowakiem. Dramaturgia wzbogaca się,
        kiedy kamerę atakują jacyś ludzie, nerwowo machający rękami i coś tam krzyczący
        złego na TVN i jego redaktorów. Niektórzy redaktorzy z TVN mają już wprawę w
        filmowaniu pasujących im do ideologicznego scenariusza prowokowanych aktów
        zniecierpliwienia i protestu. Zachodzą z kamerą drogę, nie pozwalają przejść
        albo zbliżają obiektyw bezpośrednio do twarzy, ograniczając ruchy. A gdy ich
        negatywny bohater się zdenerwuje, upomni się o swoje prawa, to jest szansa
        sfilmować i pokazać jego "agresję". I o to w końcu chodzi, by filmowany portret
        wypadł zgodnie z politycznym zamówieniem. Chodzi też o to, by ukarać człowieka,
        który formułuje zastrzeżenia pod adresem telewizji Waltera i nie zgadza się na
        jej warunki filmowania.
        Zupełnie inaczej TVN filmuje PRL-owskiego szpiega Mariana Zacharskiego. W każdym
        odcinku TVN-owskiej superprodukcji Zacharski jest elegancko ubrany, przebywa w
        luksusowych wnętrzach lub pięknych plenerach. Kamery filmują go majestatycznie,
        w planie bliskim i dalekim. Każdy kadr jest wypracowany. Na ekranie widać, że ma
        piękną cerę, równe białe zęby. Na wszystkie pytania odpowiada spokojnie i
        godnie. Prawdziwy idol TVN i wzór do naśladowania. Tylko pozazdrościć ciekawego,
        jakże pożytecznego dla Polski życia.
        TVN od dawna żyje w przekonaniu, że jest na rynku telewizyjnym najlepsza, że to
        ona wytycza kierunki i dyktuje mody. Mają o tym świadczyć liczne nagrody i
        wyróżnienia, które przyznają im przyjaciele i sympatycy.
        Nie było dotąd żadnej znaczącej grupy społecznej, która zwróciłaby głównym
        twórcom tej stacji uwagę, że "świat według TVN" różni się od świata
        postrzeganego przez zwykłych telewidzów. Wyjątkiem są bardzo nieliczne krytyczne
        artykuły, których autorów bogaty koncern TVN konsekwentnie zaskarża do sądu,
        licząc na zamilknięcie niewygodnej krytyki.
        Jedynym pozytywnym wyjątkiem w pracy TVN było niedawne wyemitowanie znakomitego
        filmu Ewy Stankiewicz i Ewy Ferens "Trzech kumpli".
        Bojkot TVN i TVN 24 przez PiS jest daleko spóźniony w czasie.
        TVN i TVN 24 od początku swego istnienia są stroną politycznego sporu, jaki
        toczy się w Polsce po upadku komunizmu. W 2005 r. stacja ta wystąpiła przeciwko
        rządowi PiS i nierzetelną krytykę tej formacji politycznej kontynuuje do dziś.
        Jednocześnie jest wyrozumiała i spolegliwa wobec formacji postkomunistycznych,
        Platformy Obywatelskiej i obecnego rządu.
        Ośmielę się wymienić podstawowe grzechy tej stacji: brak obiektywizmu, czyli
        rzetelnego przedstawienia rzeczywistości, i notoryczne mieszanie informacji z
        komentarzami. W TVN "fakty" są nawet wtedy, kiedy kończą się "Fakty", vide
        audycja o nazwie "Fakty po faktach". Wygłaszane komentarze są przeważnie
        tendencyjne, by nie powiedzieć złośliwe. Dziennikarze prowadzący wywiady nie
        potrafią ukryć własnych preferencji politycznych i zbyt często ulegają emocjom.
        Niewygodnym rozmówcom przerywa się wypowiedzi albo daje mniej czasu niż tym,
        których się faworyzuje. Przykłady gorszego traktowania tych, których TVN nie
        lubi, można by mnożyć.
        TVN ma ambicje "wychowywać" młode pokolenie Polaków. A kto wychowa TVN i czy nie
        jest już na to za późno?
        Wojciech Reszczyński

Pełna wersja