Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi...

IP: *.ntlworld.ie 30.07.08, 00:30
Może w Niemczech obowiązuje ten system. W innych krajach obowiązuje
kapitalizm, z jego pierwszym i naczelnym przykazaniem: "elastycznością". Jak
nie jesteście elastyczni - zdychajcie z głodu, leniwe nieroby. Jak jesteście -
długo nie popracujecie, bo organizmy wam wysiądą i wtedy będziecie nie tylko
nierobami leniwymi, ale też bezużytecznymi, bo chorowitymi. I znowu państwo
pracodawcy, oraz ich organ - GW-no, będą narzekać na małą wydajność i ciężkie
życie byznesmena. O Balcerowiczu nie wspominając...
    • Gość: StraszliwyBandzior "Ujmę rzecz eufemistycznie", pomyślał dziennikarz. IP: *.e-wro.net.pl 30.07.08, 08:08
      I ujął. "Czas pracy wzorowany na trybie życia społeczeństwa
      agrarnego". Ładnie brzmi, a chodzi po prostu o prymitywny model
      życia przejęty od bezmózgiego feudalnego chłopstwa. Zrywać się
      należy z pierwszym pianiem koguta - i w pole... Dziś w tym trybie
      funkcjonuje przede wszystkim klasa robotnicza i to ona, zgodnie z
      najlepszymi tradycjami dyktatury proletariatu, narzuca ów styl życia
      innym. No bo jak tu spać, kiedy za oknem trzy wiertarki i kosiarka
      do trawy?? Im wolno, bo ustawowa cisza nocna jest dostosowana do
      stylu życia "przewodniej siły narodu". Szósta rano i hulaj dusza...
      Tymczasem wśród elity intelektualnej skowronków niemal nie
      uświadczysz - wiem to z własnych wieloletnich obserwacji. Ta elita
      cierpi, ponieważ z czasie swojej największej aktywności jej
      przedstawiciele mają ustawowy obowiązek być cicho i nie
      przeszkadzać. Nie można nawet krzyknąć "Eureka!", bo przyjedzie
      policja...
      • Gość: Marek Re: "Ujmę rzecz eufemistycznie", pomyślał dzienni IP: 194.196.236.* 30.07.08, 08:17
        Chyba żartujesz nie znoszę tych zachodnich godzin pracy od 9.00 rano do 17.00 czasami jeszcze z przerwa obiadową praca powinna zaczynać sie o 7.00 do 15.00 pracuję w biurze i jestem skowronkiem nawet w weekendy wstaję o 6.00 rano
        • Gość: StraszliwyBandzior Tobie to akurat odpowiada. A mnie nie. IP: *.e-wro.net.pl 30.07.08, 08:59
          Mam nadzieję, że się nie obraziłeś poprzednim tekstem... Nie
          twierdzę, że wszystkie skowronki to prymitywy - uważam, że wszystkie
          prymitywy to skowronki, a to duża różnica. Jednak z takim podejściem
          do pracy, typu "odpękać jak najszybciej i do domu" nie zagrzałbyś u
          mnie zbyt długo miejsca. Podziwiam anglosaski system z jego przerwą
          na lunch. Z jednej strony pozwala na intergrację pracowników,
          tworzenie lepszego, bardziej zgranego zespołu. Z drugiej daje
          możliwość obserwowania zachowania podwładnych w czasie wolnym.
          Pracownik, który w takiej przerwie wskakuje do wozu i pędzi z
          wywieszonym językiem do rodzinki, a po dwóch godzinach wpada do
          biura zagoniony jak diabli, nie zagrzeje zbyt długo miejsca... I
          bardzo dobrze.
          • Gość: Kami Re: Tobie to akurat odpowiada. A mnie nie. IP: *.171.171.98.crowley.pl 30.07.08, 11:57
            Rozumiem, że gardzisz ludźmi dla których rodzina jest najważniejsza -
            biedaczysko. Współczuje twoim pracownikom i współpracownikom - taki
            ograniczony.... to przykre i najlepsze, że uważasz się za klasę wyższą tym
            bardziej przykre.
      • Gość: sowa Re: "Ujmę rzecz eufemistycznie", pomyślał dzienni IP: 86.47.149.* 30.07.08, 10:36
        madrze powiedziane :)
        Ja nie moge wstac do pracy na 9, i niech nikt mi nie mowi ze to
        kwestia przyzwyczajenia.. Od przedszkola mialam wstawaniem rano.
        Teraz mam 29 lat i nic sie nie zmienilo i nie sadze zeby sie
        zmienilo.
        Pozdrawiam
        • Gość: Lena Re: "Ujmę rzecz eufemistycznie", pomyślał dzienni IP: *.toya.net.pl 31.07.08, 00:21
          Ja ma podobnie.Od zawsze najchętniej wstaję w okolicach 11 - 12 w
          południe.I nic tego nie zmieni! Nawet jeśli z powodów np. zawodowych
          wstaję przez dwa tygodnie o 7.30, to pierwszego wolnego dnia
          natychmiast się przestawiam i zasypiam o 4.00,a wstaję o 12.00. I
          nic na to nie poradzę. Przy czym żadna kosiarka,traktor,a nawet
          odrzutowy samolot mnie nie obudzi jak już zasnę.Za to obowiązkowa
          cisza nocna służy mi doskonale, bo mogę wtedy spokojnie popracować.
          Zresztą właśnie to robię,tyle że na chwilę zrobiłam sobie przerwę na
          przejrzenie nowych informacji. A na starość,jak już będę kompletnie
          zdemenciała, planuję zatrudnić się w charakterze nocnego stróża.
      • Gość: Delfina Re: "Ujmę rzecz eufemistycznie", pomyślał dzienni IP: 83.220.192.* 30.07.08, 14:43
        Ale bzdura:) Ja wole wstac rano chocby z trudem i dobrnac do pracy na 8 rano, za
        to skonczyc o normalnej porze i miec cos jeszcze z tego dnia, zwlaszcza latem,
        kiedy jest tak pieknie na dworze. A nie jestem robolem:) Niestety, tu gdzie
        teraz mieszkam preferowany jest styl 9-5 lub 10-6 z obowiazkowa przerwa na luch,
        co w ogole do mnie nie przemawia
    • b-beagle Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze 30.07.08, 08:08
      Dla mnie to totalna bzdura. Nic nie jest na zawsze. Kiedy bylam
      bardzo mloda bylam sowa. Teraz to sie odwrocilo o 180 stopni i
      jestem typowym skowronkiem....................
      • Gość: alala a ja jestem raz sowa raz skowronkiem IP: *.tktelekom.pl 30.07.08, 09:02
        jak byłam młodsza, w szkole, to byłam sową i nie chodziłam na pierwsze lekcje i
        sie wylegiwałam w weekendy w łóżku, a spać chodziłam o 02.00 w nocy. A teraz,
        kiedy pracuję, to kładę się spać najpóźniej o 23.00 a wstaje o siódmej i w
        weekend tak samo. I dobrze się czuje, znaczy że zegar mi się przestawił, czy co???
        • Gość: zet Re: a ja jestem raz sowa raz skowronkiem IP: *.chello.pl 30.07.08, 09:16
          to znaczy, ze byls skowronkiem zawssze tylko za mlodu imprezowalas,
          bawilas sie i bylas wiecznie zmeczona dlatego spalas
          teraz normalnie pracujesz i podoba Ci sie to wiec jestes skowronkiem
          Niestety ja zawsze bylem sowa. Zmienilem prace zeby nie wstawac na 7
          tylko na 10, a i tak wstaje zaspany przed 9.
        • Gość: abc Re: a ja jestem raz sowa raz skowronkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 09:17

          Znaczy że te badania są nic nie warte, bo nie wzięło sie pod uwagę
          takich sutauacji że kiedyś ktoś był sową a teraz jest skowronkim.
          Panowie od tych badań wzięli by się lepiej do prawdziwej roboty, a
          nie zajmowali pierdołami, czy rzeczami o których i tak wszyscy
          wiedzą.
          • Gość: kap Re: a ja jestem raz sowa raz skowronkiem IP: *.chello.pl 30.07.08, 13:17
            nie, to nie znaczy, że badania są nic nie warte. jak byś przeczytał chociaż trochę więcej na ten temat, wiedziałbyś, że całkiem naturalne jest przesunięcie w stronę trybu nocnego (sowy) w wieku młodzieńczym. Właściwy rytm kształtuje się po 21 roku życia. Plus zmienne psychospołeczne (znajomi i imprezy, czy tam nauka po nocach).

            > Panowie od tych badań wzięli by się lepiej do prawdziwej roboty, a
            > nie zajmowali pierdołami, czy rzeczami o których i tak wszyscy
            > wiedzą.

            A nowością w tych badaniach nie jest ich temat tylko sposób badania.

            pozdr.
        • hella_79 Re: a ja jestem raz sowa raz skowronkiem 30.07.08, 12:58
          Gość portalu: alala napisał(a):

          > jak byłam młodsza, w szkole, to byłam sową i nie chodziłam na pierwsze lekcje i
          > sie wylegiwałam w weekendy w łóżku, a spać chodziłam o 02.00 w nocy. A teraz,
          > kiedy pracuję, to kładę się spać najpóźniej o 23.00 a wstaje o siódmej i w
          > weekend tak samo. I dobrze się czuje, znaczy że zegar mi się przestawił, czy co
          > ???

          to się ciesz, ze się przestawił - mój nie może. wczesne wstawanie to dla mnie katorga, żyć zaczynam dopiero pod wieczór. i żadne regularne wczesne wstawanie do pracy od paru lat nie spowodowało zmiany. przychodzi wolny dzień to momentalnie wracam do cyklu "późno wstaję, późno idę spać"
    • Gość: bulawinka Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 09:32
      a kim ja jestem skoro wczesnie wstaje i pozno chodze spac??
      • Gość: szmatex Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze IP: 212.191.80.* 30.07.08, 10:10
        To proste, jesteś sowoskowronkiem.
      • Gość: gość Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 12:17
        cyborgiem, no chyba, że jedziesz na jakiś wspomagaczach
    • Gość: pj.pj Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi.. IP: *.chello.pl 30.07.08, 10:27
      Dla mnie (skrajna sowa) zarówno 7-15, 8-16 jak i 9-17 to byłby koszmar ze
      względu na wczesne wstawanie. Natomiast mogłabym bez problemu pracować w
      godzinach 16-23.
      • Gość: etam Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.08, 10:46
        ja tez jestem sową niestety i największą aktywność mam po 16 do
        połnocy. Dodam,ze pracuje w biurze od 8 do 16 i tylko bardzo wazne
        zadanie jest w stanie wykrzesac ze mnie energie. Tak to kompletny
        flak. Ale wyniki musze miec, wiec w biurze siedze bez sensu i robie
        mniej skomplikowane zadania, bo wiekszosc energii mi pochlania walka
        z sennoscia, a wazne rzeczy zabieram poprostu do domu i tam pracuje
        wieczorami albo zostaje w biurze dłuzej. I najzabawniejsze- dostaje
        pochwaly od szefa zawsze za te zadania, które były zrobione w chacie
        o normalnej dla mnie porze. Wstawanie rano to tragedia, wali mi
        serducho i przez przynajmniej kwadrans nie moge sie
        pozbierac...Jakby mi sie udalo zmienic w skowronka to byłoby
        swietnie..ech
        • nessie-jp Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze 30.07.08, 15:10
          > serducho i przez przynajmniej kwadrans nie moge sie
          > pozbierac...Jakby mi sie udalo zmienic w skowronka to byłoby
          > swietnie..ech

          Daj spokój, nie upokarzaj sam siebie i nie odmawiaj sobie wysokiej wartości
          tylko dlatego, że żyjemy w społeczeństwie dyskryminującym sowy! Po co masz się
          zamieniać w skowronka? Niech się twój szef zmieni w sowę! To tak, jakbyś marzył
          o tym, żeby mieć białą skórę, a nie czarną, bo wtedy będą cię bardziej szanować
          w pracy. :/

          Tak w ogóle to proponuję zmienić pracę. Ja tak zrobiłam. Pracuję jako
          "telepracownik", przez Internet, od 16:00 do 2 w nocy, z przerwami na posiłek i
          spacer oczywiście. I wszyscy są zadowoleni. No, z wyjątkiem tych, którzy próbują
          się do mnie dodzwonić o 8 rano i są opieprzani
    • Gość: Insomniac Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi.. IP: *.ists.pl 30.07.08, 10:37
      Ja śpię tylko 2-3 godziny na dobę, idę spać o 1-2 w nocy wstaję koło 4-5, to co
      jestem sowa czy skowronek? hmmm... ale ogólnie zachwalam sobie to, że nie muszę
      spać jak większośż 7-8 godzin na dobę bo mam dużo czasu na pracę (pracuję
      naukowo, w wielu projektach badawczych). Gdybym wcale nie musiał spać zrobiłbym
      jeszcze więcej... no ale jak na razie to nie jest możliwe...
    • Gość: EmiM Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi.. IP: *.elartnet.pl 30.07.08, 11:33
      Ja tam mogę wstawać o świcie - żaden problem. Tylko wtedy zawsze już od około
      11.00 odczuwam nieprzepartą potrzebę drzemki.
      Życie ze skowronkami może być koszmarem: mój były szef naprawdę przyjeżdżał do
      pracy na 7.00 (co nie znaczy, że od 7.00 pracował, bynajmniej). Wyobraźcie
      sobie, jakim wzrokiem patrzył na mnie, kiedy codziennie przychodziłam prawie
      półtorej godziny po nim. I zaczynałam od kawy.
      A już małżeństwo skowronka z sową to istne pasmo porażek (wiem coś o tym, bo
      moi starzy tacy są). Wieczne awantury rano, że któreś od 5:50 kręci się po
      mieszkaniu. Awantury wieczorem, że drugie o godz. 22:00 zapala światło, ogląda
      TV, a na dodatek gdzieś dzwoni! Wieczne awantury przy wyjazdach wakacyjnych
      (jedno chce wyjechać o 5.00, drugie - o 23 poprzedniego wieczoru)
    • Gość: J Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi.. IP: *.acn.waw.pl 30.07.08, 12:25
      Cos w tym jest. Ja potrafie sie jakos przestawic, zeby bez bolu wstawac rano i klasc sie wczesnie, ale zawsze jest to bardzo ciezki proces, trwajacy kilka tygodni picia wieczorem ziolowych herbatek zeby zasnac, zmuszania sie rano do gimnastyki tak zeby sie rozruszaniem rozbudzic... i po 3-4 tygodniach takiego zmuszania sie jakos wchodzi samo...
      Ale z kolej w druga strone - wystarczy ze raz sobie pozwole posiedziec dluzej w nocy i wszystko sie burzy i od nowa musze pare tygodni sie przestawiac.
    • jacekk13 A ja kim jestem? 30.07.08, 12:54
      Chodze spać ok. 23, ale nigdy się nie wysypiam i rano ciężko
      funkcjonuje, a potem koniecznie muszę sobie zrobić godzinna drzemke.
      • Gość: macrac1068 Re: A ja kim jestem? IP: 193.200.215.* 30.07.08, 14:02
        Jacku, jesteś 3 niezbadaną,ale bardzo liczną grupa-misiem Koala
    • Gość: mm Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 30.07.08, 13:47
      bardzo to ciekawe naprawde
      po raz 10000000000001 ten sam artykul
      gratuluje inwencji
    • a_lucka Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi... 30.07.08, 14:12
      Nie jestem ani rannym ptaszkiem, ani nocnym markiem. Wstaje o 10ej
      rano i za Chiny nie moge sie przestawic.
      • vellmond Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze 30.07.08, 14:38
        Niektórzy ludzie potrafią przez bardzo długi okres czasu sypiać nawet po 4
        godziny na dobę. Taki genialny gość o inicjałach A.E. właśnie tak robił.
        Stachursky to pewnie w ogóle nie będzie spał ;-)
    • rrosemary biedne sowy!! 30.07.08, 14:57
      jestem sową, od małego miałam problem - w nocy mogłam sidzieć długo (często
      wszyscy już spali a ja się kręciłam w łóżku i czekałam na sen, a rano byłam
      nieprzytomna) cały czas mam ten sam problem - wstawanie do szkoły rano to była
      męka, a najlepiej funkcjonuję wieczorem od 20:00 do 1 w nocy. Na studiach udało
      mi się tak układać plan by zaczynać o 10:00 lub nawet później. Teraz mam wolne i
      zupełnie odwróciłam sobie dobę -kładę się ok 5 rano a wstaję ok 13:00- 14:00.
      Boję się myśleć o pracy jeśli trafi się taka z nienormowanym czasem pracy (do
      tej pory miałam pracę, w której nie miało to znaczenia kiedy pracuję po prostu
      na termin).

      Niestety sowy są odbierane stereotypowo - jesteśmy niby gorsi bo leniwi itd.
      Podobno dzieci-sowy dostają gorsze oceny w szkołach bo ich optimum rytmu dnia
      nie wypada rano na czas szkoły. Nie dziwię się, bo nie raz byłam na egzaminie
      nieprzytomna tak bardzo, że czułam jak coś mi się wwierca w głowę. Sowy cierpią
      -pozostaje nam nienormowany czas pracy. Ale przestrzegam przed zbytnim
      przestawianiem dnia na noc (tak jak ja) bo to naprawdę męczące.
    • nessie-jp Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi... 30.07.08, 15:04
      To nie jest dowcipne ani zabawne, że "nocne marki są skazane na wieczne
      cierpienie". To po prostu dyskryminacja dużej grupy ludzi ze względu na ich geny.

      Wyobraźmy sobie, że wszystkie urzędy są czynne od 22:00 do 6 rano. Nocne marki
      będą zachwycone, bo dla nich to system naturalny, a jak sobie poradzą inni?
      Czy też będą się uważać za leni, że nie chce im się o 3 w nocy iść do urzędu?

      Urząd nie może odmówić obsługi ze względu na kolor skóry, oczu czy włosów
      klienta
      • delfina77 Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze 30.07.08, 15:14
        Bo tak to jest, ze normy tworzy sie dla wiekszosci - tak jak norma sa na
        przyklad praworeczni, heteroseksualni itp. Poza tym rozsadniej jest, zeby urzedy
        itp. byly otwarte w dzien - przy swietle slonecznym nie trzeba swiecic swiatla,
        ergo: mniejsze zuzycie pradu. A co do pracy, teraz chyba nie sztuka jest znalezc
        prace popoludniowa czy wieczorna
        • Gość: kawit22 Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze IP: *.cable.ubr02.gill.blueyonder.co.uk 30.07.08, 16:41
          ja typowa sowa podobnie jak kilka glosow wczesniej klade sie spac 4-
          5 wstaje 12-13 i za diabla nie moge tego zmienic....pracuje bogu
          dzieki 6-12-1 ale moj partner (tez sowa ale nie taka straszna) przez
          dwa lata wstawal o 5 prawie w ogole sie w lozku nie widzielismy..
          teraz tez pracuje w nocy. niestety nasze zycie spoleczne prawie nie
          istnieje.
          • Gość: Sowa Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze IP: *.chello.pl 30.07.08, 19:21
            Czy ktoś zauważył, że większość ludzi komentujących ten artykuł to sowy? Ja też
            jestem sową. Niby więcej jest skowronków, ale po ilości komentarzach tego nie
            widać. Czemu w takim razie rządzą nami skowronki, dla których wszystko jest
            dostosowane?
            • Gość: sów Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze IP: *.e-wro.net.pl 30.07.08, 22:54
              Fakt, wiekszosc ludzi tutaj piszacy to typ "sowy" - ja tez jestem w tym
              typie.
              Pamietam lata studiow i wyklady na 7:30 - koszmar... to oznaczalo, ze nalezalo wstac przynajmniej godzine wczesniej. A to juz byl dramat.
    • Gość: lily-rose melody Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi.. IP: *.gprs.plus.pl 30.07.08, 21:27
      a ja slyszalam, ze pory najwiekszej aktywnosci zaleza od godziny w
      ktorej przyszlo sie na swiat:) u mnie to akurat sie sprawdza:
      urodzilam sie o 9:05 i faktycznie optymalna pora wstawania dla mnie
      to 9-10:) ale nie jestem pewna czy to jest regula... z kolei
      najlepiej mi sie mysli w godz. 18-23... to chyba jestem sowa...ale
      zaraz po 23 ogarnia mnie sennosc i musze sie polozyc...
      • Gość: Anna Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze IP: *.centertel.pl 30.07.08, 22:35
        Moj zegar biologiczny jest chyba bardzo nietypowy.W okresie kiedy
        bylam nastolatka ,mloda kobieta ,a potem w wieku dojrzalym ,nie
        mialam zadnego problemu z wstawaniem o 5-6 rano ,ale juz okolo 22-
        23 bylam zmeczona i senna.Teraz kiedy mam juz 64 lata i jestem od
        kilku lat na emeryturze,zegar biologiczny przestawil sie .Rano z
        trudem slysze kolejny dzwonek budzenia i spalabym najchetniej do
        poludnia , natomiast wieczorem i w nocy dlugo siedze /duzo
        czytam ,buszuje po internecie/czesto o brzasku klade sie spac.
        Jesli udaje mi sie funkcjonowac w normalnych godzinach /7 - 22/to z
        dwugodzinna drzemka w poludnie.Urodzilam sie podobno okolo 7 rano.
        No i kim bylam i kim jestem ? skowronkiem czy sowa?
        • Gość: StraszliwyBandzior Jesteś potencjalnym obiektem kolejnych badań, IP: *.e-wro.net.pl 31.07.08, 00:00
          które udowodnią ponad wszelką wątpliwość istnienie kolejnej grupy
          osób, tzw. skowronkosów. Następnie pojawią się sowoskowronki,
          skowronkosowosowy, sowosowoskowronki... Będzie dla kogo walczyć o
          równouprawnienie :-))
    • Gość: Lena Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze bi.. IP: *.toya.net.pl 31.07.08, 00:34
      A ja właśnie upiekłam pyszny sernik. Szkoda, że musi się studzić do
      rana. Mnie niestety pozostało tylko pisanie do świtu. Za to tuż
      przed snem (około szóstej, siódmej rano) ukroję sobie pyszny kawał
      świeżutkiego ciasta. Mniam,mniam.
      • oyea Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze 31.07.08, 09:28
        Spałam może ze dwie godziny... Już nie wiem co gorsze czy ta bezsenność czy
        bolesna miesiączka. Ani się wyspać i kolejny dzień zmarnowany. Zazdroszcze
        wszystkim co spokojnie przespali dzisiejszą noc.
        • malaga75 Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze 31.07.08, 10:40
          Rozwiązaniem jest zgłosić się do lekarza po jakiś lek na bezsenność. W sumie
          mogłabym Ci coś polecić z własnych doświadczeń jednak to może lepiej pozostawmy
          lekarzowi w końcu od tego jest, a to jest sprawa bardzo indywidualna :). Na
          każdy problem znajdzie się jakieś rozwiązanie :P.
          • drozdowa Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze 31.07.08, 13:22
            YYYY ja to postawilabym na relanium i ketonal. Problem ze to pierwsze uzaleznia
            a drugiego nie ma na rynku. także w sumie nic nie doradzE :p
            • razdwaaga Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze 31.07.08, 13:56
              Nie nie relannium to nie. Lepiej gynostemia czy cos w tym stlu. Wiem od
              znajomego, nie sprawdalam. Natomiast zamist ketonalu może być refastin ale tylko
              na te dawki 20 pigow paczka. Wiem ze jest refundowane tak samo i dziala tak smo.
              • Gość: Joda Re: Ranne ptaszki i nocne marki, czyli o zegarze IP: 193.218.153.* 31.07.08, 14:27
                Passiflora na sen lepsza.
Pełna wersja