Gość: Karola
IP: 81.210.12.*
04.08.08, 08:59
Jestem pracownikiem korpracji. Przyznaję, przychodziłam tutaj z
obawą, że nadgodziny, czy dam radę i w ogóle. Tymczasem nikt nie
wymaga, żebysmy siedzieli po godzinach, a dwie nadgorliwe które
siedziały i symulowały pracę po nocach szefowa wysłała na szkolenie
z zarządzania czasem, bo uznała że pracują nieefektywnie.
Ponadto dogadałam się z szefem i pracuję w godzinach dogodnych z
punktu widzenia pkp ( dojeżdżam do Wawy). Szef nie widzi problemu.
Wyjazdy integracyjne? Wszystko zależy od ludzi. Nikt z nikim nie
sypia, nie ma orgii i dzikiego chalania do rana.
Może w jakiejś dziwnej korporacji pracuję...
A, jeszcze jedno - żeby nie było, że pomijaja mnie w awansach: w
ciągu roku z asystentki działu awansowałam najpierw na młodszego,
potem na samodzielnego specjalistę.
Korporacje są dla ludzi, nie dajcie się zwariować.