Gość: Marek Lef
IP: *.chello.pl
07.08.08, 14:06
Protest odwołany nikogo żadne przykre niespodzianki ze strony "sklepikarzy"
nie spotkają - jak pisze autor artykułu. Bardziej podoba mi się słowo
przedsiębiorcy (nawet mali i drobni). Protest same władze spowodowały mamiąc
od lat paru możliwością wykupu lokali, obiecując w kampanii wyborczej pełną
prywatyzację handlu itp.. Wybory się skończyły i mała kawiarenka czy sklep
nabiałowy to dla władz obiekty strategiczne. A swoją drogą dlaczego też ludzie
wykupują mieszkania, przecież mogliby stale mieszkać w komunalnych? Lokale
ktoś musiał uzbroić w klimatyzację, lodówki, nowoczesne maszyny itp.. wszystko
zgodne z wymogami unijnymi (HACAP). Czy nie chciał bym wykupić swojego
sklepiku? Pewnie, że tak, nawet spłacając przez wiele lat. Nikt by mi już nie
groził podwyżką czynszu o 300 % , czy wypowiedzeniem najmu w 3 miesiące, pod
byle pretekstem. Po kilkudziesięciu latach pracy, może się okazać że ten lokal
przyda się na informację turystyczną albo muzeum farmacji więc won. Na Starym
Mieście czynszami zabito już dwie księgarnie więc jak Pan rzecznik Ratusza
jedzie do Paryża zapytać jak tam jest to niech jeszcze weźmie paru kolegów i
tam zostanie na dłuższe studia poznawcze, nikt już nie będzie epatował durnymi
pomysłami. A swoją drogą naiwny obywatel słyszy że stalopwnia sprzedana,
spólka energetyczna do prywatyzacji a sklep warzywny nie.. Dziwne może czyjaś
teściowa nudzi się na emeryturze i chce jakiś lokal, bo banki nie chcą (za
ciasno).