Powiedzcie frontowym korespondentom...

04.09.08, 19:33
...że jak Platforma kogoś chce postawić przed trybunał, to Platforma będzie to
robiła sama - a już czynownik z Bzdetki nie musi Jasińskiego osobiście
flekować, jakby tamten mu prześcieradło sokiem z jagód zalał.
    • Gość: Kir Re: Powiedzcie frontowym korespondentom... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 14:06
      dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

      > ...że jak Platforma kogoś chce postawić przed trybunał, to Platforma będzie to
      > robiła sama - a już czynownik z Bzdetki nie musi Jasińskiego osobiście
      > flekować, jakby tamten mu prześcieradło sokiem z jagód zalał.

      To nieistotne:).Ważne,że Platforma dzięki PiS-owi zyskuje "punkty"
      w UE czrgo niestety jakby nie zauważała i nie wykorzystywała w takim stopniu jak
      to jest możliwe.
      PiS kojarzony z Prezydentem i jego proamerykańską orientacją pokazują
      funkcjonowanie kraju europejskiego podlegającego wpływom amerykańskim.Bardzo
      dobrze uwidocznił to konflikt gruziński.
      Sarkozy zapraszając polskiego Prezydenta łagodził tym samym konflikt wewnętrzny
      w Polsce.Praktycznie to samo robi Merkel rozmawiając
      z oboma zwaśnionymi gośćmi.
      W podobnym duchu zachowują się inni dyplomaci.
      Bez problemu przekazują naszym informacje co chcieliby osiągnąć na szczycie w
      Brukseli w sprawie Rosji.
      Efekt jest piorunujący:) Kaczyński przyjmuje to i przedstawia jako własne,już
      bez walki z Rosją a w kraju robi się z tego wielki sukces dyplomatyczny .
      Gdyby nie interwencja Sarkozy, do Brukseli pojechałoby 2-ch robiących sobie na
      złość panów.Gdyby nie Merkel i inni Kaczyński utrudniałby osiągnięcie
      consensusu.Prawdopodobnie podobnie podchodzą do tego Rosjanie,tylko,że im
      bardziej na rękę jest wrzaskliwy Prezydent
      w rozmowach z USA i UE,chociaż z tą ostatnią po przytemperowaniu wrzaskuna mniej.
      Jeżeli przy takim postrzeganiu przez UE polskiej sceny politycznej
      Amerykanie nadal chcą stawiać na tego "konia" to ich sprawa.
      Jednak może to doprowadzić do o wiele większej rezerwy przy nowo
      wstępujących gdzie sytuacja może wyglądać podobnie.
      Kraje te jak widać więcej energii tracą na wewnętrzne spory niż
      swój rozwój gospodarczy a także bardziej narażone są na wprowadzenie
      systemu rządów autokratycznych,bardzo niebezpiecznych w sytuacjach konfliktów
      międzynarodowych jak wskazuje na to polski przypadek.
      Cóż,może już gdzieś tam ktoś płodzi opinię w podobnym tonie albo to wytwór tylko
      wybujałej wyobraźni:))
Pełna wersja