"Religulous" - film o absurdach religii

IP: *.unassigned.ntelos.net 13.10.08, 17:40
Najsmieszniejsza religia swiata, przy tym najstarsza i najbardziej
strupieszala, znana jest pod ogolnym pojeciem jateizmu. Zasadza sie
na slepej wierze we wlasne, mniej lub bardziej durne, zabobony i
przesady, czesto zwane "rozumem". Jednym z objawow jateizmu jest
chorobliwa tendencja do wywyzszania sie nad otoczenie, obrzucanie
obelgami kogo popadnie i automatyczna negacja argumentow, faktow i
liczb, ktorych jateista nie potrafi pojac. W zasadzie, dotyczy to
praktycznie wszelkich zjawisk, od kosmologii do biologii. Od zarania
dziejow na marginesie kazdej spolecznosci istnieli jateisci, juz to
w formie klasycznego wiejskiego przyglupa, juz jako blazny,
muzykanty i filozofy utrzymywane na panskim dworze gwoli uciechy. Od
czasow tak zwanego "Oswiecenia" znaczna grupa jateistow, korzystajac
z plag rewolucji, wojen i narkotykow, zaczela sie uwazac za
normalnych ludzi, z katastrofalnym skutkiem. Zwlaszcza poziom
uciechy, dostarczanej przez blazny i filozofy, spadl na samo dno -
vide tak zwana telewizja, brrrrr.
    • nick3 Kpijmy z religii - w obronie przed indoktrynacją. 13.10.08, 23:23

      Religia (działanioami swoich przywódców) odrzuciła proponowany jej
      przez nowoczesność status sprawy intymnej i prywatnej i dlatego
      wyjętej spod publicznej krytyki.

      Po upadku ZSRR ufna w swoją przewagę religia ruszyła z kampanią
      mającą zdobyć dla niej status ideologii obowiązującej w sferze
      publicznej.

      W tej sytuacji taryfa ochronna wobec religii jako sprawy rzekomo
      czysto intymnej - przestaje obowiązywać.

      Mamy prawo się bronić, ponieważ jesteśmy poddawani intensywnym
      działaniom indoktrynującym (w tym również przy użyciu środków
      należących do domeny państwa, które przecież powinny pozostawać
      neutralne światopoglądowo! Nie pozostają. A wobec samego zapisu o
      neutralności światopogladowej państwa, religijna propaganda wyraża
      agresywne lekceważenie.)

      W tej sytuacji wyobrażenie jakoby nakazem przyzwoitości było unikać
      konfliktów na tle religijnym (że to niby dla pokoju społecznego)
      jest jak próba zapobiegania wojnie na drodze kapitulacji!

      Uważam, że w tej sytuacji mamy prawo z religii publicznie kpić (byle
      nie w sposób wulgarny, lecz inteligentny).

      Dlatego pochwalam pomysł filmu.

      Walka z religią to nie jest żadna "zbrodnia" (jak dość
      bezrefleksyjnie wierzy nasze społeczeństwo, nie zauważając, że dziś
      za sprzeciwem wobec religii nie stoi totalitarna władza ani nawet
      żadna władza).

      Mamy prawo publicznie sprzeciwiać się wpływom religii.
      • Gość: marysia57 Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna IP: *.nycap.res.rr.com 14.10.08, 04:48
        "Gorące tematy fundamentalizmu muzułmańskiego i ortodoksyjnego
        judaizmu nakreślone są zbyt pobieżnie, pokazując, że Bill Maher nie
        czuje się na tym polu takim autorytetem, jak w kwestiach dotyczących
        chrześcijaństwa".----------------------------------------------------
        --OCZYWISCIE jakze ZYD Maher, jeden zazartych wrogow chrzescianstwa
        moglby sie zaglebiac sie w tajemnice judaizmu? Jego celem jest
        osmieszenie chrzescianstwa,wzmianka o judaizmie to tylko dla
        kamuflazu ze niby to zajmuje sie wszystkimi religiami. Muzulmanow
        potraktowal rowniez "pobieznie" aby nie wydawac sie stronniczym
        traktujac "pobieznie" judaim.Przylozy im innym razem.Ponadto kilka
        lat temu po odmowieniu udzialu w programie gdzie bral udzial
        Palestynski komik, spotkalo go wiele
        krytki. Glupcy ci ktorzy
        ogladac beda wypociny tego wymoczka,ktory zamiast pracowac na rzecz
        pokoju miedzy zydami, muzulmanami i chrzescianami wklada kij do
        mrowiska i z szatanskim usmiechem czeka co sie dziac bedzie.
        • nick3 Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna 14.10.08, 13:43

          Łoj te zydy, pani... łoj te zydy... :)


          Walczyć należy z tą religą, która akurat ma zakusy na zdominowanie
          życia publicznego w danym kraju.

          Tak się składa, że Polsce i USA nie jest to islam...

          Nie jest to również judaizm. Tak - wiem, że niektórym trudno to
          pojąć:) Jednak nawet jeśli przyjmiemy najczarniejszy scenariusz
          spisku żydowskiego, większość Żydów (zwłaszcza tych oskarżanych o ów
          niecny spisek) to areligijni liberałowie.

          Oczywiście w Iranie jest zapotrzebowanie na krytykę islamu (a nie
          np. katolicyzmu).

          Ale w "Iranie Europy" - chodzi o katolicyzm:)


          > wymoczka,ktory zamiast pracowac na rzecz
          > pokoju miedzy zydami, muzulmanami i chrzescianami

          Tak się składa, droga pani, że są jeszcze ateiści, agnostycy oraz
          wyznawcy indywidualnych przekonań metafizycznych.

          Proszę sobie wyobrazić, że państwo należy w równym stopniu do nich,
          co do wyznawców "Wielkich Religii":)
          • maruda.r Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna 14.10.08, 16:30
            nick3 napisał:

            > Tak się składa, droga pani, że są jeszcze ateiści, agnostycy oraz
            > wyznawcy indywidualnych przekonań metafizycznych.
            >
            > Proszę sobie wyobrazić, że państwo należy w równym stopniu do nich,
            > co do wyznawców "Wielkich Religii":)

            **********************************

            Rady nadzorcze i zarządy "Wielkich Religii" mają zdecydowanie odmienny pogląd w
            tej kwestii.

            • pszeszczep666 Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna 17.10.08, 23:39
              Na pewno w tym filmie najmniej robia sobie jaj z islamu. Jest to kolejny dowód na to, że tym lepsza religia im bardziej trzyma wyznawców za twarz

              wiara tak religia nie
              • Gość: Miś Nie kpijmy z religii, to nikomu nie pomoże IP: *.tx.res.rr.com 18.10.08, 04:39
                pszeszczep666 napisał:
                > wiara tak, religia nie

                Ludzka cywilizacja rozwinęła się dzieki temu umiejętności przekazywania
                informacji z pokolenia na pokolenie. Wiara w Boga pozwala ludziom odpowiedzieć
                na pytania typu - skąd wziął się świat lub życie na ziemi lub jak funcjonuje
                nasza świadomość. Swiat i życie stworzył Bóg, a świadomość to dusza, która jest
                w każdym świadomym stworzeniu. Kiedyś gdy ludzie nie wiedzieli, że Słońce to
                kula gazowa sądzili, że jest to Bóg-Słońce. Religie zapewniają, ze te
                wyjaśnienia są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wierzący ludzie nie muszą
                obawiać się śmierci, bo później pójdą do nieba. Statystyki mowią, że ludzie
                wierzący i praktykujący szybciej zdrowieją i dłużej żyją.
                • Gość: Ola Re: Nie kpijmy z religii, to nikomu nie pomoże IP: *.ghnet.pl 18.10.08, 12:27
                  Ale pierdoły.

                  A propos: akurat wiara w Boga do odpowiedzenia sobie na pytania skąd się wziął
                  świat i życie nie pomaga. Wręcz przeszkadza (vide: historia ewolucjonizmu).
                  • nick3 Religia nie jest nietykalna. 18.10.08, 19:59

                    Nie wzywam do kpin z każdego przejawu religii.

                    Ja sam byłbym ostatnim człowiekiem, który pozwalałby sobie na żarty
                    np. z wdowy przeświadczonej o tym, że komunikuje się ze swoim
                    nieżyjącym mężem.

                    Jednak religia to nie tylko intymne nadzieje metafizyczne jednostek,
                    lecz przede wszystkim zorganizowany społeczny system formowania
                    osobowości i władzy nad nimi.

                    Zachodnie religie objawienia (chrześcijaństwo, judaizm, islam)
                    uprawiają (mniej lub bardziej otwartą) agresję moralną wobec
                    wszystkich ludzi, którzy nie chcą przyłączyć się do wyznawania danej
                    wiary (jako "niewiernych", "bezbożnych", etc.)

                    I tutaj włącza się we mnie intensywny sygnał ostrzegawczy.

                    Taki system nie ma prawa funkcjonować w społeczeństwie wyłączony
                    spod wszelkiej krytyki, pod pretekstem, że jest sprawą "ogromnie
                    osobistą".

                    Właśnie dlatego, że zinstytucjonalizowana religia jest zorganizowaną
                    władzą nad osobistą sferą wielu członków naszego społeczeństwa,
                    powinna być przedmiotem naszej jak najbaczniejszej uwagi krytycznej.

                    Absolutnie nie powinno się dopuszczać do obyczajowej presji
                    zamykającej usta krytyce czy satyrze na religię, ponieważ są one
                    głosem ludzkiego protestu przeciwko temu, co odbierane jest jako
                    nieprawidłowość.

                    Oczywiście satyra nie ma automatycznie patentu na moralną słuszność.
                    Ale nie ma go również to, co jest otoczone społecznym nimbem sacrum.
        • Gość: Korcznoi Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna IP: *.sip.bct.bellsouth.net 15.10.08, 14:14
          Czyli w.g. ciebie każdy kto kpi z chrześcijaństwa jest żydem? Bardzo ciekawe.

          Polecam en.wikipedia.org/wiki/Bill_Maher

          Inne źródła również potwierdzają, że mały William urodził się w rodzinie
          pochodzącej z Irlandii i był wychowywany katolikiem. Może dla tego tak dobrze
          czuję się w krytyce chrześcijaństwa

        • Gość: TW Mucha Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna IP: *.bredband.comhem.se 18.10.08, 09:56
          Tworca filmu wychowywal sie w rodzinie chrzescijanskiej. Prosze nie glosic
          klamstw i przeinaczen.
          • marysia57 Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna 20.10.08, 06:00
            Gość portalu: TW Mucha napisał(a):

            > Tworca filmu wychowywal sie w rodzinie chrzescijanskiej. Prosze
            nie glosic
            > klamstw i przeinaczen.---------------------------------------------
            -----------
            Prosze przyjac do wiadomosci ze pomimo ze wychowali go chrzescianie
            tworca filmu jest Zydem (oficjalnie)ateista, jednym z najbardziej
            zazartych wrogow katolicyzmu.Niesmaczny, wulgarny cham, nieumiejacy
            uszanowac religii innych. Przez przypadek widzialam w TV ujecia tego
            filmu gdzie Jesus jest "boksowany" po twarzy.To mi wystarcza aby
            ocenic intencje Mahera.Wysmiac, zniszyc,podeptac.Czy wyobrazacie
            sobie naprzyklad jaki bylby skandal w przypadku kiedy Maher zaczal
            by sie wysmiewac z religii zydowskiej i pokazal w filmie scene bicia
            po mordzie rabina ktory wymachuje sobie koguem z poderznietym
            gardlem nad glowa wierzac ze to rozgrzesza go z jego grzechow? Maher
            sobie na to nie pozwoli bo jakby cos takiego zrobil to jego kariera
            bylaby skonczona a film na smietniku. Jesusa "moze po twarzy BIC"
            bo ma na to pozwolenie i aprobate tych co mu pensje
            daja.
            Mam nadzieje ze znajdzie sie kilku odwaznych aby zdeformowac
            twarz temu nadetemu wymoczkowi a filmu zaden chrzescianin nie
            ogladnie.
            • Gość: zzz Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna IP: 83.238.120.* 22.10.08, 10:59
              Beret za bardzo uwiera?
          • Gość: greg0,75 Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna IP: *.net.autocom.pl 22.10.08, 08:14
            Z linku który dał ten facet wyżej wynika, że jest synem żydówki i obrażonego na kościół ex-katolika...
            • korcznoi Re: Kpijmy z religii - w obronie przed indoktryna 28.10.08, 21:16
              Absolutnie prawda, a ja muszę przyznać już odwykłem od pokręconej logiki.

              Wikipedia jest be bo napisała, że Maher wychowywał się katolikiem ale z drugiej
              strony jest cacy bo napisała że mama Maher jest Żydówką. Czyli z jednej strony
              mówimy był wychowywany w wierze katolickiej ale ojciec na pewno go przekabacił i
              mało tego mamusia przypomniała mu w wieku lat nastu, że tak naprawdę jest Żydem
              (przynajmniej zgodnie z tym co uważają rabini i całkiem spora część ludzi
              mieszkających w Polsce). Po tym objawieniu Bill z ochotą przyłączył się do
              wielkiego spisku żydowskiego mającego zniszczyć wszystko to co jest katolickie
              po prze wyśmiewanie się publiczne z bigoterii, kołtuństwa, chciwości podlanej
              gęstym sosem zwykłej, ale jakże często niestety zabójczej, ludzkiej głupoty.

              A może by panie kolego popatrzeć czy pół Żyd/pół Irlandczyk, na pewno nie
              katolik, choć trochę nie ma racji.

              Pozdrawiam
      • Gość: fixumdyrdum2 I Ty tyż masz rację IP: *.chello.pl 17.10.08, 21:06
        Dziwne, ale prawda. Z jednym zastrzeżeniem - wyłączmy słowo "kpić",
        bo to się może kojarzyć z żartami kpa -a nie chcielibyśmy na kpów
        wychodzić (czyli w oczach innych nabierać tych samych cech, z
        których kpimy).
    • Gość: seth Macher IP: *.ntlworld.ie 13.10.08, 23:42
      Ja wiem, że do Amerykanów należy mówić jak do dzieci, niemniej uważam, że
      prymityw przystępujący do krytyki religii robi ateistom krecią robotę.
      Zostawmy Disneyland buszmenom (amerykańskim, oczywiście). I pójdźmy raczej
      śladem Stephena Dawkinsa, a nie jakiegoś tam Mahera.
      • maruda.r Re: Macher 14.10.08, 00:45
        Gość portalu: seth napisał(a):

        > Ja wiem, że do Amerykanów należy mówić jak do dzieci, niemniej uważam, że
        > prymityw przystępujący do krytyki religii robi ateistom krecią robotę.
        > Zostawmy Disneyland buszmenom (amerykańskim, oczywiście). I pójdźmy raczej
        > śladem Stephena Dawkinsa, a nie jakiegoś tam Mahera.

        *****************************

        Chyba chodzi o Richarda Dawkinsa.

        • Gość: seth Re: Macher IP: *.ntlworld.ie 14.10.08, 01:33
          Oczywiście, masz rację. Pomyliłem Dawkinsa z Hawkingiem. Zdarza się.
          • maruda.r Re: Macher 14.10.08, 16:16
            Gość portalu: seth napisał(a):

            > Oczywiście, masz rację. Pomyliłem Dawkinsa z Hawkingiem. Zdarza się.

            *******************************

            To tylko w kwestii ustalenia, kogo miałeś na myśli, a nie bezproduktywnego
            ścinania za pomyłki.

            Filmu Mahera nie widziałem. Widziałem natomiast serię Dawkinsa emitowaną bodajże
            w NGE lub Planete. Dawkins zaprezentował się bardzo stanowczo - czasami
            ocierając się o agresję. Fakt, że nie atakował samych religii, ale ortodoksyjne
            i fundamentalistyczne postawy, jakie są z nią związane - jako jeden ze wspólnych
            mianowników oddziaływania religii na społeczeństwa.

            Szczególnie interesujące było wskazanie (nie bezpośrednie, ale czytelne) na
            miałkość umysłów i nijakość postaw silnie wierzących; przejawiającą się m.in. w
            łatwości, z jaką np. fundamentalista katolicki staje się fundamentalistą
            islamskim. Nic pośrodku, żadnego dystansu, żadnej refleksji. Ci ludzie nie mieli
            żadnych pytań czy wątpliwości. Szukali wyłącznie zestawu odpowiedzi, które za
            nich rozwiążą problemy i dylematy moralne.

            • 4litery Cała prawda o Dawkinsie 17.10.08, 15:14
              www.southparkstudios.com/clips/155369
    • Gość: Ciekawski "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.saint-gobain.com 14.10.08, 10:36
      "wiara z definicji wymaga porzucenia racjonalnego myślenia"
      A jaka jest definicja wiary, jeśli mogę wiedzieć?
      • Gość: bezportek Definicja wiary IP: *.unassigned.ntelos.net 14.10.08, 17:14
        Wiara, jak sama nazwa wskazuje, definiowana jest jako natretna,
        przemozna i niewytlumaczalna sklonnosc do uznawania za prawdziwe
        zdan nalezacych do zbioru zamknietego A, przy jednoczesnym negowaniu
        z zalozenia wszelkich zdan do tego zbioru nienalezacych. Klasycznym
        przykladem wiary jest tak zwany zespol ateisty, uposledzenie
        umyslowe objawiajace sie uznawaniem swego, i wylacznie swego
        wlasnego umyslu za jedyny we wszechswiecie.
        • Gość: seth Re: Definicja wiary IP: *.ntlworld.ie 15.10.08, 00:10
          To ty tyle wiesz o umyśle?
          A skąd?
        • arctgx Wyniosłość wyznawców z obu stron 15.10.08, 02:42
          W odpowiedzi na zarzut wyniosłości - wobec jednych trafny, wobec innych durny,
          ale tak czy tak odgórny wspomnę tylko o własnym przypadku rezygnacji z
          uprawiania religii.

          Moje odejście wzięło się raczej z poczucia ograniczoności - nie jestem w stanie
          stwierdzić ani prawdziwości, ani też fałszu założeń żadnej religii. Ta
          ograniczoność nie jest powodem, bym przyjmował odgórnie przekonanie że to czy
          tamto założenie religijne jest prawdą lub fałszem.

          Ateizm to niestety też religia - zakłada odgórnie nieistnienie postaci zwanej
          Bogiem lub kogoś w tym rodzaju ;)
          • Gość: seth Re: Wyniosłość wyznawców z obu stron IP: *.ntlworld.ie 15.10.08, 10:03
            Nazywanie ateizmu religią to jak nazywanie pacyfizmu wojną. Jak można zrównywać
            "odgórne zakładanie nieistnienia" Boga (krasnoludków, elfów, smoka wawelskiego
            itd) z odgórnym zakładaniem istnienia takowego (takowych)?
            To jest szczyt demagogii, na który może się wznieść albo kompletny idiota, albo
            kompletny cynik (ksiądz?).
            • arctgx Re: Wyniosłość wyznawców z obu stron 15.10.08, 20:15
              Gość portalu: seth napisał(a):
              > Nazywanie ateizmu religią to jak nazywanie pacyfizmu wojną. Jak można zrównywać
              > "odgórne zakładanie nieistnienia" Boga (krasnoludków, elfów, smoka wawelskiego
              > itd) z odgórnym zakładaniem istnienia takowego (takowych)?

              Nie widzisz wspólnej cechy, to znaczy niemożności dowiedzenia obu założeń
              (nazwijmy je w uproszczeniu "bóg jest" i "boga nie ma")? Argumenty wysuwane
              przez obie strony trudno nazwać dowodami.

              Demagogię to sam uprawiasz, rzucając nieracjonalnymi porównaniami i błotem.

              Skoro już o idiotyzmie piszesz, zastanów się czy bardziej do niego nie pasuje
              Twoje porównanie z pacyfizmem...
              • Gość: seth Re: Wyniosłość wyznawców z obu stron IP: *.ntlworld.ie 15.10.08, 23:03
                Jak idiota do idioty: odkąd to trzeba odowadniać nieistnienie czegoś?
                Wielbłąda sobie darujmy, ale załóżmy, że rozgłoszę, że powstałeś z kartofla.
                Udowodnij, że nie.
                • arctgx Re: Wyniosłość wyznawców z obu stron 16.10.08, 02:36
                  Dlaczego miałbym twierdzić że trzeba dowodzić którejkolwiek z tez? Nie przyjmuję
                  żadnej i tyle.

                  Właśnie w tym rzecz, że nie mam ochoty szukać dowodów na to że powstałem z
                  kartofla czy wielbłąda, więc nie przyjmuję takiej tezy ;) Niech się teraz,
                  załóżmy, namnoży takich teorii, że władcą świata jest plasterek kiełbasy lub
                  pierwiastek z trzech... Co mnie obchodzi dowodzenie prawdziwości lub fałszu
                  którejkolwiek z nich? Stąd mój dystans od wkręcania sobie (lub usilnego szukania
                  dowodów) że Ktoś Tam jest lub nie ma go.

                  Inna sprawa: dlaczego mam dowodzić, skoro to nie ja twierdzę... Ty twierdzisz,
                  Ty poprzyj solidnym dowodem, dlaczego to z ziemniaka powstałem ;)

                  W logice można próbować dowodu nieistnienia elementu pewnego zbioru
                  spełniającego jakąś tam własność. Równoważne to jest zdaniu, że każdy element
                  tegoż zbioru nie spełnia tejże własności.

                  pl.wikipedia.org/wiki/Prawa_De_Morgana#Rachunek_kwantyfikator.C3.B3w
                  • sany666 Re: Wyniosłość wyznawców z obu stron 16.10.08, 14:18
                    Ateizm nie jest twierdzeniem, że nie ma Boga. Ateizm jest twierdzeniem, że
                    religia to zło. Czy trzeba je udowadniać? Jaki jest koń, każdy widzi.
                    To religia jest twierdzeniem. Że Bóg istnieje. Skąd taki absurdalny pomysł?
                    Wyjaśnij.
                    Twoja teza, że jedno równa się drugiemu, także jest (moim zdaniem idiotycznym i
                    demagogicznym) twierdzeniem. Udowodnij je.
                    • arctgx Co to w końcu ateizm? 16.10.08, 15:22
                      @sany666: jeśli zaczynamy kłócić się, co to jest ateizm, wchodzimy w jałowy
                      spór, który nie ma sensu (jak każdy spór o definicję). Być może moje pojęcie
                      ateizmu jest błędne, może jednak jest jednym z kilku używanych. Może się okazać,
                      że jest to pojęcie na tyle nieprecyzyjne, że czasem nie warto go używać. Ja do
                      tej pory używałem go przede wszystkim jako twierdzenia o nieistnieniu postaci
                      zwanej Bogiem. A takie twierdzenie mogę bez wahania nazwać którymś z kolei
                      przekonaniem religijnym.

                      Choć sam dystansuję się od religii, nie nazywam jej samej w sobie złem. Zła jest
                      głupota ludzi bezmyślnie tę czy inną łykających.

                      Ostatni raz tu się powtórzę, jeśli to w ogóle do mnie było: nie zamierzam
                      wyjaśniać twierdzeń, których nie jestem autorem ;) Niech bawią się w to (i
                      spierają między sobą) autorzy twierdzonek o istnieniu bądź nieistnieniu jakichś
                      tam postaci. Rozróżnijmy "twierdzenie, że nie ma" od braku "twierdzenia, że jest".

                      • Gość: seth Re: Co to w końcu ateizm? IP: *.ntlworld.ie 16.10.08, 15:47
                        "Twierdzenie, że nie ma" w metodzie naukowej ma swoje podstawy i to na tym, kto
                        stawia tezę, że coś jest, spoczywa obowiązek jej dowodzenia. Mogę twierdzić, że
                        nie istnieją elfy i dopóki ktoś nie udowodni metodą naukową, że jest inaczej,
                        będę miał rację i nie będę musiał jej dowodzić. Podobnie jak przed sądem nie
                        trzeba udowadniać swojej niewinności (w teorii), gdyż stosuje się jej domniemanie.
                        Listę zmyślonych bytów, których neistnienia nie trzeba udowadniać, można
                        wydłużać w nieskończoność: czarownice, różowe słonie, uczciwi księża,
                        kompetentni dziennikarze, mądrzy politycy, UFO itd.
                        Capisce?
                        • arctgx Wybiórczość w dowodzeniu 16.10.08, 18:55
                          Nie podchodziłbym tak wybiórczo i nie ograniczał obowiązku dowodu tylko do
                          twierdzeń o istnieniu. Mogę być co najwyżej przekonany, że nie ma Boga, różowych
                          słoni itd, ale twierdzenie niczym nie poparte uważam za bezwartościowe. Własne
                          przekonanie, niezależnie od tego czy będę do niego zdystansowany, czy też
                          nastawiony z religijną zamkniętością na to że mogę się mylić (czyli
                          przeciwieństwem pokory, jakże chwalonej przez niektóre religie), będzie wciąż co
                          najwyżej moim przekonaniem, mniemaniem czy jakby to nazwać jeszcze...
                          • bezportek Przemawial arctgx do obrazu 16.10.08, 22:57
                            A obraz don ani slowa (sensownego). Jak widac na zalaczonym obrazku,
                            dyskusja z wyznawcami (j)ateizmu do niczego nie prowadzi. Fanatycy
                            pozbawieni umiejetnosci myslenia, okopani w swych zabobonach i
                            spienieni na otworze gebowym nie sa i nie moga byc zdolni do
                            posiadania jakiegokolwiek zdania, co dopiero uzasadnienia go w
                            dyskusji. Wszelki bezmyslny fundamentalizm, a jateizm zwlaszcza,
                            spowodowany jest trwalym kalectwem umyslowym, a objawia sie
                            powtarzaniem zaklec i hasel, ktorych sam jateista ni w zab nie
                            rozumie. I nie potrzebuje rozumiec, w swym ciasnym, ciemnym
                            zadufaniu.
                            • Gość: seth Re: Przemawial arctgx do obrazu IP: *.ntlworld.ie 17.10.08, 00:01
                              Idź, walnij sobie baranka.
                              • sany666 Re: Przemawial arctgx do obrazu 17.10.08, 00:36
                                Najlepiej bożego :)
                                • Gość: big t Re: Przemawial arctgx do obrazu IP: *.hudd.cable.ntl.com 17.10.08, 14:16
                                  to się nazywa cięta riposta :) 10/10
                            • 0.tech Re: Przemawial arctgx do obrazu 17.10.08, 15:49
                              chyba nie zrozumiales istoty ateizmu...
                          • Gość: seth Re: Wybiórczość w dowodzeniu IP: *.ntlworld.ie 17.10.08, 00:04
                            A czym poprzeć twierdzenie, że nie ma różowych słoni?
                            Przekonany to ty sobie możesz być o tym, że Ziemia jest płaska, ale fakty temu
                            przeczą.
                            Słyszałeś coś o faktach, czy to pojęcie jest ci obce?
                            • arctgx Do obrazu... 17.10.08, 03:33
                              Gość portalu: seth napisał(a):

                              > A czym poprzeć twierdzenie, że nie ma różowych słoni?

                              Przeczytaj jedną z moich poprzednich wypowiedzi, kiedy napisałem, że ostatni
                              raz... Zdajesz się tego nie czytać, więc przepraszam, ale rzeczywiście rozmowa z
                              Tobą zaczyna być jak z obrazem, bo topornie oczekujesz dowodu od kogoś innego
                              niż autor twierdzenia.

                              Akurat na kształt Ziemi masz sporo dowodów, zarówno logicznych, jak i
                              bezpośrednich, więc nie rzucaj argumentami nie na temat ;) A przekonania możemy
                              mieć bzdurne niezależnie od tego...
                            • Gość: Cen.Limit Theorem Re: Wybiórczość w dowodzeniu IP: 92.8.159.* 17.10.08, 13:08
                              Zgadzam sie w pelni z arctgx'em. Jako ze nalezaloby dowiesc prawdziwosc jednego
                              albo drugiego twierzdzenia. To ze nie ma rozowych sloni jest tylko obserwacja i
                              podstawa teorii o nieistnieniu rozowych sloni ale aby temu zaprzeczyc wystarczy
                              pokazac jednego rozowego slonia i cala teoria sie sypie. Mozna ja uwazac za
                              prawdziwa tylko pod warunkiem ze nikt nie pokaze inaczej, co wcale nie oznacza
                              ze JEST prwdziwa. MOzna by zato pokusic sie o podanie prawdopodobienstwa
                              prawdziwosci jakiejs teorii wg moich obliczec prawdopodobienstwo istnienia Boga
                              jest mniejsze niz 1%.

                              pozdrwiam
                              • Gość: sense Re: Wybiórczość w dowodzeniu IP: 207.218.42.* 17.10.08, 16:59
                                > Zgadzam sie w pelni z arctgx'em. Jako ze nalezaloby dowiesc prawdziwosc jednego
                                > albo drugiego twierzdzenia. To ze nie ma rozowych sloni jest tylko obserwacja i
                                > podstawa teorii o nieistnieniu rozowych sloni ale aby temu zaprzeczyc wystarczy
                                > pokazac jednego rozowego slonia i cala teoria sie sypie. Mozna ja uwazac za
                                > prawdziwa tylko pod warunkiem ze nikt nie pokaze inaczej, co wcale nie oznacza
                                > ze JEST prwdziwa. MOzna by zato pokusic sie o podanie prawdopodobienstwa
                                > prawdziwosci jakiejs teorii wg moich obliczec prawdopodobienstwo istnienia Boga
                                > jest mniejsze niz 1%.
                                >
                                > pozdrwiam

                                No tak, cale poznanie jest wobec tego nic nie warte, bo oparte na obserwacji. Nieistnienie dowodu na to ze 2+2=5 podwaza teorie ze 2+2=4. Nie mozemy wykluczyc ze teoria 2+2=4 jest prawdziwa bo wystarczy pokazac ze 2+2=5 (co wlasnie uczynilem piszac te slowa) dowodzi ze 2+2 nie rowna sie 4.
                                Brak dowodu na nieistnienie Boga nie czyni istnienia Boga ani troche bardziej prawdopodobnym. "Rzeczy" ktore sie nie manifestuja nie istnieja bo nie podlegaja obserwacji. Rozowe Slonie nie istnieja bo nie podlegaja obserwacji, bog nie istnieje bo nie podlega obserwacji
                                • nikodem_73 Re: Wybiórczość w dowodzeniu 17.10.08, 19:34
                                  Problemem jest to, że dowód na (nie)istnienie Boga to nie jest 2+2.

                                  Jest MASA przeróżnej maści "fenomenów", lub zagadnień, gdzie nasza wiedza
                                  najnormalniej w świecie się załamuje (np. co się dzieje za horyzontem zdarzeń?)

                                  Czym wiara w Boga jest gorsza od wiary w istnienie w (ostatnio modny) bozon
                                  Higgsa? Jedno i drugie służy do wyjaśnienia w jakiś sposób jakiś zjawisk.

                                  PS. Jestem agnostykiem - nie wiem czy Bóg istnieje. Tak samo jak nie wiem czy
                                  istnieją różowe słonie, ufo, yeti, czy superstruny. Nie sądzę jednak aby moje
                                  wątpliwości dawały mi prawo twierdzić, że ktoś się myli.
                                  • Gość: sense Re: Wybiórczość w dowodzeniu IP: 79.97.41.* 18.10.08, 19:22
                                    MASA niewyjasnionych zjawisk nie implikuje istnienia Boga. 2000 lat temu ilosc niwyjasnionych zjawisk byla powiekszona o zjawiska ktore nauka z biegiem czasu wyjasnila. Zaiste istnienie Boga 2000 lat temu nie bylo "bardziej istniejace" bylo tak samo zludne jak jest dzisiaj

                                    > Czym wiara w Boga jest gorsza od wiary w istnienie w (ostatnio modny) bozon
                                    > Higgsa? Jedno i drugie służy do wyjaśnienia w jakiś sposób jakiś zjawisk.

                                    Tym ze bozony Higgsa (teoria) zostanie poddana naukowej krytyce. Albo wyjdzie z tej krytyki zwyciesko czytaj: zostanie uznana za prawdziwa. Albo przepadnie na wieki tak jak tysiace innych teorii.
                                    Bog nie wyjasnia zadnych "zjawisk". Brak wiedzy -TAK.
                                    • nikodem_73 Re: Wybiórczość w dowodzeniu 20.10.08, 07:03
                                      Domyślam się, iż znasz rozwój nauki na eony w przyszłość i po prostu WIESZ, że
                                      nie ma (i nie będzie) możliwości zweryfikowania istnienia Boga?
                                      • arctgx Re: Wybiórczość w dowodzeniu 21.10.08, 01:11
                                        Dlaczego miałbym być pewny siebie? Niech się bawią w to dochodzenie sami
                                        zainteresowani (tak samo jak z dowodem istnienia wspomnianego wyżej blegaboca
                                        ;)). Ja mam to gdzieś. Nawet jeśli znajdzie się grupa (żeby lobby nie
                                        powiedzieć) naukowców twierdzących że dowiedli, będzie to dla mnie warte nie
                                        więcej niż relacje z drugiej ręki osób przekonanych, że objawiła im się jakaś
                                        tam niematerialna postać. Niewarte będą, chyba że sam doświadczyłbym i bez
                                        żadnych sztuczek psychologii lub zaburzeń pracy mózgu mógł potwierdzić,
                                        powtórzyć doświadczenie (skoro to naukowa metoda), najlepiej z innymi osobami.

                                        Wyobrażany przez chrześcijan Bóg jako wszechmogąca postać mogłaby nie chcieć
                                        zwracać powtarzalnych wyników doświadczeń ;) To z kolei od strony człowieka nie
                                        dawałoby podstaw to twierdzenia o istnieniu ;)

                                        nikodem_73 napisał:

                                        > Domyślam się, iż znasz rozwój nauki na eony w przyszłość i po prostu WIESZ, że
                                        > nie ma (i nie będzie) możliwości zweryfikowania istnienia Boga?
                    • Gość: fixumdyrdum2 Wykolejenie dyskusji IP: *.chello.pl 17.10.08, 21:29
                      Ateizm nie jest twierdzeniem, że nie ma Boga. Ateizm jest
                      twierdzeniem, że
                      religia to zło. Czy trzeba je udowadniać? Jaki jest koń, każdy
                      widzi.
                      To religia jest twierdzeniem. Że Bóg istnieje. Skąd taki absurdalny
                      pomysł?
                      Wyjaśnij.
                      Twoja teza, że jedno równa się drugiemu, także jest (moim zdaniem
                      idiotycznym i
                      demagogicznym) twierdzeniem. Udowodnij je.

                      Rozumiem, że ci, którzy nazywają ateizm rodzajem religii mają na
                      myśli nie ateim jak taki, lecz raczej "anty-teizm" - jako hasło
                      uporczywej walki z przejawami czyjejś wiary.
                      A tu zaczynają się wkradać spory semantyczne. Kiedyś w
                      miesięczniku "Problemy" był dział "polemiki", gdzie jedni luminarze
                      nauki polskiej wytykali nieuctwo innym luminarzom nauki polskiej,
                      przy okazji ujawniając swoje nieuctwo. Tam częsco dochodziło do
                      sporów o jedną literę (Np czy na kłaczki baweły można mówić"linter",
                      bo przecież w angielskim liczbamnoga kończy sięna -s, a kłaczków
                      jest dużo. Dzisiaj, czytając te polemiki można zrywać boki, jednak
                      zastanawiając się nad znaczeniem "autorytetu".
                      • nikodem_73 Re: Wykolejenie dyskusji 17.10.08, 21:34
                        "Ateizm – pogląd odrzucający wiarę w istnienie boga lub bogów. Ateizm tłumaczy
                        zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych, a jako składnik
                        refleksji filozoficznych, najczęściej łączy się z postawą racjonalistyczną i
                        materialistyczną."
              • Gość: Monarchista Re: Wyniosłość wyznawców z obu stron IP: *.mas.airbites.pl 17.10.08, 21:30
                arctgx napisał:

                > ...Nie widzisz wspólnej cechy, to znaczy niemożności dowiedzenia
                obu założeń
                > (nazwijmy je w uproszczeniu "bóg jest" i "boga nie ma")? Argumenty
                wysuwane
                > przez obie strony trudno nazwać dowodami.
                >
                "Do rabina przyszli Żydzi i pytają:
                - Rebe, jest ten Bóg, czy go nie ma?
                A rebe na to:
                - Jeśli, co daj Boże, Boga nie ma - to chwała Bogu. Ale jeśli, nie
                daj Boże, Bóg jest - to niech was ręka boska broni!"

                A co do wiary, to:
                "W co motłoch bez dowodu uwierzył, jakże moglibysmy przy pomocy
                dowodów obalić?" (F. Nietzsche)

                Albo inaczej:
                "Ksiądz postanowił wiernym wytłumaczyć, co to jest wiara, a co
                pewność. Na kazaniu powiada:
                - Oto w pierwszej ławce siedzi gazda Gąsienica z żoną i trojgiem
                dzieci. Ona ma PEWNOŚĆ, że to są jej dzieci. On WIERZY, że to są
                jego dzieci".
        • Gość: fixumdyrdum2 Re: Definicja wiary IP: *.chello.pl 17.10.08, 21:19
          > Wiara, jak sama nazwa wskazuje, definiowana jest jako natretna,
          > przemozna i niewytlumaczalna sklonnosc do uznawania za prawdziwe
          > zdan nalezacych do zbioru zamknietego A, przy jednoczesnym
          negowaniu
          > z zalozenia wszelkich zdan do tego zbioru nienalezacych.
          Klasycznym
          > przykladem wiary jest tak zwany zespol ateisty, uposledzenie
          > umyslowe objawiajace sie uznawaniem swego, i wylacznie swego
          > wlasnego umyslu za jedyny we wszechswiecie.

          Bardzo trafne spostrrzeżenie. Dodatkowo należy zwrócić na uwagę na
          znaczenie "negowanie z zalozenia wszelkich zdan do tego zbioru
          nienalezacych" - tu bardzo duże znaczenie ma przekucie
          tego "negowania" w aktywne, również fizyczne zwalczanie", skąd można
          rozwinąć inne znaczenia "wiary": przynależność do grupy, zrzeszonej
          pod dowlnie abstrakcyjnym hasłem, gotowej do walki z każdą inną,
          rzeczywistą lub wyimaginowaną grupą. Czyli :"wierzenia religijne =
          hasło przynależności do grupy" . Czyli nie muszą być logiczne.
          • nikodem_73 Re: Definicja wiary 17.10.08, 21:28
            Czy "Boga nie ma" też pod to podpada? A mordowanie np. księży/popów czy jest
            "aktywnym, również fizycznym zwalczaniem", czy może jednak nie?

            Bo jak na mój gust, to ateistyczne "Boga nie ma", czy "religia to opium ludu"
            jako żywo pasuje do tak ujętej definicji wiary.

            "Boga nie ma a Dawkins tego prorokiem" :>
      • Gość: Ateista Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: 195.117.237.* 16.10.08, 14:41
        To proste wiara to brak pewności
        • arctgx Co bywa "wiarą"... 16.10.08, 15:34
          Gość portalu: Ateista napisał(a):

          > To proste wiara to brak pewności

          Wiara w praktyce wielu osób (nie mogę twierdzić że wszystkich) bywa ślepą,
          sztucznie podkręcaną pewnością (stanem umysłu) bez doświadczenia (chyba że jest
          to wmawianie sobie doświadczenia).
          • Gość: danny Ateizm też jest wiarą ! IP: *.aster.pl 17.10.08, 14:04
            Człowiek wątpiący w swoje wątpienie nie jest przecież ateistą, racja? Granice
            wątpienia u ateisty kończą się tam, gdzie zaczyna się wiara w samą słuszność
            wątpienia.
            By cokolwiek powiedzieć o tym świecie i o Tamtym, potrzebujemy wiary w to, że
            nas rozum i szerzej zapośredniczane poznanie - naprawdę coś znaczą. W innym
            wypadku bylibyśmy tylko bandą żałosnych obłąkańców.

            Co nie zmienia faktu że Bóg istnieje i czeka na Ciebie. :)
            • nick3 Ateizm "też jest wiarą"? 17.10.08, 14:44

              Po pierwsze błędem jest przedstawianie ateisty jako osoby w
              coś "wątpiącej" (trzeba być religijnym, żeby móc w religię "wątpić").

              Po drugie, mylisz się pisząc:

              > Człowiek wątpiący w swoje wątpienie nie jest przecież ateistą,
              > racja?

              Ateista wcale nie musi być bezrefleksyjnym dogmatykiem. Może
              uznawać, że istnieją jakieś racje przemawiające za religią, lecz
              jednocześnie uważać, że racje przemawiające za jej odrzuceniem są
              znacznie poważniejsze - i w rezultacie ją odrzucać.

              > potrzebujemy wiary w to, że
              > nas rozum i szerzej zapośredniczane poznanie - naprawdę coś
              > znaczą. W innym
              > wypadku bylibyśmy tylko bandą żałosnych obłąkańców.

              To właśnie religia czyni z ludzi tych "obłąkańców", bo zabrania im
              ufać własnemu rozumowi (przynajmniej w kwestiach światopoglądowych -
              ale czy w takim razie można ufać w czymkolwiek rozumowi, któremu raz
              odmówiło się zaufania?).


              Ateista uważa, że prawdopodobieństwo istnienia bóstw jest na tyle
              znikome, że jest nieuczciwością wmawiać sobie i innym ich istnienie.

              Ponadto ateista może też uważać, że nie jest rzeczą słuszną, by
              człowiek podporządkowywał swoje życie postaci domniemanego stwórcy
              przedstwianego przez religię jako "Bóg", nawet gdyby jakimś cudem ta
              postać istniała.

              W oczach ateisty słuszne byłoby wobec niej miano "demiurga", ale
              nie "Boga".


              > Co nie zmienia faktu że Bóg istnieje i czeka na Ciebie. :)


              Infantylny marketing.


              • liliac Re: Ateizm "też jest wiarą"? 17.10.08, 16:21
                I tym samym, nick3, przedstawiasz na tyle pełną i rozsądną argumentację, że nie
                czuję potrzeby nic dodawać- szacunek :) Skoro na ma żadnych logicznych
                przesłanek za istnieniem czegoś- dlaczego upierać się, że to istnieje?
                Pozdrawiam.
    • Gość: Stary zgred "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.acn.waw.pl 17.10.08, 15:04
      > A ponieważ wiara z definicji wymaga porzucenia racjonalnego
      > myślenia, niemożliwym jest wyjaśnienie lub obrona przekonań
      > religijnych w oparciu o racjonalne argumenty.

      Znakomity przykład bełkotu wynikającego z nieuctwa.
      Wiara ma oczywiście charakter poza- (albo trans-) racjonalny, w tym sensie, że w Boga się WIERZY (a nie się o nim wie - tak jak wiemy np. o prawie ciążenia). Co nie zmienia faktu, że stwierdzenie jakoby wiara wymagała porzucenia racjonalnego myślenia jest kompletną bzdurą. Człowiek wierzący w Boga bynajmniej nie przestaje w innych kwestiach racjonalnie i logicznie myśleć.

      Podobną bzdurą (a przede wszystkim przejawem kompletnej ignorancji) jest twierdzenie jakoby niemożliwa była "obrona przekonań religijnych w oparciu o racjonalne argumenty". Otóż obrony takiej dokonywało na przestrzeni dziejów szereg myślicieli i filozofów - w tym przedstawicieli nauk ścisłych. I bynajmniej nie byli to tylko przedstawiciele idealizmu, czy np. filozofii dialogu, ale też zdeklarowani empirycy w rodzaju choćby Williama Jamesa, który nie tylko bronił przekonań religijnych w oparciu o racjonalne argumenty, ale wręcz wykazywał (i wszystko to na gruncie - z definicji antyidealistycznego i antyabstrakcjonistycznego - pragmatyzmu!) wyższość przekonań religijnych nad postawą ateistyczną.

      Autor najwyraźniej kompletnie nie rozróżnia kwestii udowodnienia istnienia Boga (czego faktycznie zrobić się, z definicji, nie da) od obrony - na gruncie filozoficznym i jak najbardziej "świeckim" - przekonań religijnych.

      Z mojej perspektywy - piszę to jako osoba wierząca a zarazem od wielu lat niepraktykująca - najśmieszniejsze jest to jak wielkim poziomem dogmatyzmu i ideologicznego zaślepienia wykazują się w tych wszystkich debatach przedstawiciele "wojującego ateizmu", którzy nieustannie utwierdzają się nawzajem w przekonaniu o własnej wyższości intelektualnej, gdy tak naprawdę poziomem ignorancji i głupoty formułowanych na temat religii i wiary sądów dalece przewyższają wszystkie te radiomaryjne babcie dukające co wieczór bezrefleksyjnie zdrowaśki.
      • 0.tech Re: "Religulous" - film o absurdach religii 17.10.08, 16:03
        przepraszam?!
        >Empirycy w rodzaju choćby Williama Jamesa, który nie tylko bronił przekon
        > ań religijnych w oparciu o racjonalne argumenty, ale wręcz wykazywał (i wszystk
        > o to na gruncie - z definicji antyidealistycznego i antyabstrakcjonistycznego -
        > pragmatyzmu!) wyższość przekonań religijnych nad postawą ateistyczną.

        ohhh a teraz juz religia robi sie racjonalna i wszystko ladnie mozemy udowodnic.
        Jak ateista pokazuje tu i tu masz bledy logiczne, to ci teista wyskakuje:
        "Akuku, nie mozesz udowodnic niestnienia Boga". A za chwile ten sam teista juz
        "dowododzi" istnienia Boga.

        >Człowiek wierzący w Boga bynajmniej nie pr
        > zestaje w innych kwestiach racjonalnie i logicznie myśleć.

        Najczesciej nie, ale nikt tez nie twierdzil, ze tak jest. Najpierw naucz sie
        czytac.
      • Gość: Gosc Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.cpmc.columbia.edu 17.10.08, 21:46
        Oczywiscie, kazdy ma prawo wierzyc, w co chce, nawet w to, ze ziemia
        jest plaska, i ze na Marsie mieszkaja zielone ludziki. Dlaczego
        wiare w boga traktowac inaczej niz wiare w ludziki na Marsie?
        Oczywiscie, wylacznie ze wzgledow
        spolecznych/psychologicznych/historycznych, ale poznawczo, kazda z
        tych "wiar" to taka sama bzdura zerujaca na ludzkiej glupocie i
        niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych (o, tam w niebie jest
        ktos, kto mnie kocha). Oczywiscie, utrzymywanie wiary w boga pozwala
        na wieksza kontrole nad pospolstwem niz jakakolwiek inna.
        Tak samo jak mamy prawo smiac sie z kogos, kto wierzy w ludziki na
        Marsie, tak samo mozna (i nalezy!) smiac sie z tych, co wierza w
        ludzika w brzuchu wieloryba i inne temu podobne bajki.
        • Gość: Monarchista Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.mas.airbites.pl 17.10.08, 21:51
          Gość portalu: Gosc napisał(a):

          > Oczywiscie, kazdy ma prawo wierzyc, w co chce, nawet w to, ze
          ziemia
          > jest plaska, i ze na Marsie mieszkaja zielone ludziki. Dlaczego
          > wiare w boga traktowac inaczej niz wiare w ludziki na Marsie?
          > Oczywiscie, wylacznie ze wzgledow
          > spolecznych/psychologicznych/historycznych, ale poznawczo, kazda z
          > tych "wiar" to taka sama bzdura zerujaca na ludzkiej glupocie i
          > niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych (o, tam w niebie jest
          > ktos, kto mnie kocha). Oczywiscie, utrzymywanie wiary w boga
          pozwala
          > na wieksza kontrole nad pospolstwem niz jakakolwiek inna...

          "Religia jest bardzo pożyteczna, bo dzięki niej kobiety tak bardzo
          się nie puszczają a i służba mniej kradnie" (Winston Churchill)
          • Gość: seth :DDDDDD IP: *.ntlworld.ie 18.10.08, 01:13
            Tego nie znałem. Stary dobry Church - ill.
      • Gość: Ex nihilo Starcza konfuzja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.08, 21:55
        Pomieszały ci się, szanowny starcze, kwestie pragmatyczne z epistemicznymi. Gdy
        chodzi o podnoszoną często przez ateistów/agnostyków kwestię epistemicznej
        racjonalności przekonań religijnych, czyli kwestię istnienia racji
        przemawiających za ich prawdziwością, to na nic zdadzą się odwołania do Jamesa,
        bo jest to po prostu naiwna zmiana tematu.

        Pragmatyczna obrona teizmu, która sprowadza się ostatecznie do czyli wskazywanie
        psychologicznych korzyści z kultywowania pewnych religijnych przekonań, jest tu
        równie beznadziejna, co np. próba obrony spirytyzmu przed zarzutami natury
        epistemologicznej, konceptualnej lub naukowej, polegająca na sugerowaniu
        niesłychanych psychologicznych dobrodziejstw czekających na tych, którzy głęboko
        uwierzą w bliskie kontakty trzeciego stopnia ze zjawami drogich zmarłych.








      • Gość: Nefi Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.08, 23:59
        > Co nie zmienia faktu, że stwierdzenie jakoby wiara wymagała porzucenia racjonal
        > nego myślenia jest kompletną bzdurą. Człowiek wierzący w Boga bynajmniej nie pr
        > zestaje w innych kwestiach racjonalnie i logicznie myśleć.

        Wiara dotyczy całego Twojego życia przy założeniu wszechobecności Boga. I teraz
        mi powiedz jak twierdzić, że nie porzuca się racjonalności i jednocześnie
        wierzyć w to, że w czasie mszy hostia zamienia się w ciało a wino w krew (to nie
        jest przenośnia, takie jest nauczanie kościoła!), że można urodzić dziecko
        naturalnymi drogami i pozostać dziewicą czy też że w czasie objawienia
        fatimskiego słońce skakało sobie po niebie ale widzieli to tylko pielgrzymi, za
        to przegapiła cała reszta świata?

        Poza tym w kwestii racjonalizmu: ludzie głęboko wierzą, że Bóg prowadzi ich
        przez życie i poddają się temu bez gadania, ale nie pozwalają się przeprowadzić
        przez jezdnię tylko rozglądają się czy coś nie jedzie. Widzisz w tym pewien absurd?
    • Gość: flamingo Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.res.east.verizon.net 17.10.08, 15:19
      > Najsmieszniejsza religia swiata, przy tym najstarsza i najbardziej
      > strupieszala, znana jest pod ogolnym pojeciem jateizmu. Zasadza sie
      > na slepej wierze we wlasne, mniej lub bardziej durne, zabobony i
      > przesady

      Czyli potwierdzasz, ze wszelkie religie
      sa bezrozumne, smieszne i strupieszale. Przez Ciebie przemawia zas slepa i
      natchniona wiara (wszak nie idiotyczny i smieszny rozum)

      Przedstawiles bardzo dobre tego wyjasnienie:


      Dawno temu "Ja", uwierzyl, w swej nieskonczonej pysze, ze jest czyms cudownym.
      Dlatego, w przeciwienstwie do zwierzat posiada jakas niesmiertelna dusze i nie
      moze pochodzic n.p. od malpy tylko zostal stworzony przez jakiegos, hmm "Boga".

      Z rozpedu zapomnial jednak, ze malpie tez kazal
      byc dzielem Boskim (wszak ewolucja to wymysl
      czyjegos blazenskiego rozumu.)

      Inni "Ja" pomysleli sobie to samo i na tej podstawie stworzyli sobie mnostwo
      skomplikowanych i smiesznych zabobonow, zwanych religiami.

    • Gość: CLARION BILL MAHER IP: *.sbc.com 17.10.08, 15:54
      chcialem tylko powiedziec, ze sam program Real Time with Bill Maher,
      jest po prostu wyrabisty. Program polityczno satyryczny ale na
      jakim poziomie. Na jakim poziomie rozmowy o politykach, bez
      politycznej poprawnosci. Nie wiem kiedy w Polsce znajdzie sie taki
      czlowiek by wlasnie inteligentnie, krytycznie, i z poczuciem humoru
      a bzdurami podejsc do gosci w studiu rozmawiac, dyskutowac, o kraju,
      rzadzie, prezydencie itp. Jest Majewski show widzialem, ale to
      poprostu program dla rodziny Kiepskich, gdzie wlasnie oprocz piwka i
      siedzenia w chalupie nic sie wiecej nie da zrobic.
      Nie wiem dlaczego za wszelko cene dzisiejsze programy maja tak niski
      poziom. skad sie bierze nieprofesjonalnosc dziennikarska gdzie glosi
      sie plotki, bzury wrecz a nie sprawdzone wiadomosci.

      Bill Maher w wersj i polskiej hmm zeby tak wlasnie zmiksowac Lisa z
      Cejrowskim, taka rzetelnosc z ironia. wydaje mi sie ze to byloby to

      Pozdrawiam , no popatrzcie na programy Real Time with Bill Maher na
      you tube, ( po angielsku tylko :( )

    • Gość: sss "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.chello.pl 17.10.08, 17:55
      > Gorące tematy fundamentalizmu muzułmańskiego i ortodoksyjnego
      > judaizmu nakreślone są zbyt pobieżnie, pokazując, że Bill Maher nie
      > czuje się na tym polu takim autorytetem, jak w kwestiach dotyczących
      > chrześcijaństwa.
      A może dlatego, że wbrew pozorom boi się być politycznie niepoprawny? ;P
    • alexandra220 "Religulous" - film o absurdach religii 17.10.08, 18:07
      moze i ten... 16% paranoikow pokroju pana satyryka i 16% fanatykow
      religijny.. to tylko 32% - reszta miejmy nadzieje czuje sie dobrze i
      spraw religii nie traktuje w sposob psychiczny
    • wj_2000 "Religulous" - film o absurdach religii 17.10.08, 18:12
      Czytam Waszą dyskusję i widzę, że wierzący w Boga próbuje wykręcić
      się od dowodu twierdząc, że wiara w nieistnienie Boga wymaga takiego
      samego dowodu.
      Kiedyś Tuwim wygłosił sentencję:
      "Zdrowie jest jedno, a chorób tysiące".
      Podobną asymetrię widzę tutaj. Wiara, że nie ma Boga jest jedna.
      Wiara człowieka religijnego w KONKRETNEGO Boga opisanego w
      jego "świętych księgach" ma continuum wariantów. Nie można stawiać
      takich dwóch hipotez na równych prawach.
      Jeśli maszyna do losowania wyrzuciłaby kolejno 1000 000 liczb i
      jeden by WIERZYŁ, że to milion kolejnych cyfr po przecinku liczby
      Pi, a drugi twierdził, że na pewno nie i nie podał żadnego dowodu,
      to ja bym jednak obstawiał, że to ten drugi ma rację. Bez patrzenia
      na konkretne cyfry!
      W gruncie rzeczy, miałem coś koło 10 lat (i byłem ulubieńcem
      katechetki w roku 1949) gdy do mnie dotarło, że istnieje na świecie
      wiele sprzecznych religii. Odmówiłem pójścia do komunii i zostałem
      ateistą. I nie żałuję tego do dzisiaj.
    • kain_brat_abla Jednemu, wszechmogącemu, niewidzialnemu 17.10.08, 18:33
      "Pies myśli sobie tak: Mój pan dba o mnie, daje mi jeść, zabiera na spacer; mój pan jest bogiem. Kot natomiast, widząc postawę swojego właściciela, stwierdza: Skoro jestem w centrum troski i zainteresowania, to chyba jestem bogiem".
      • nikodem_73 Re: Jednemu, wszechmogącemu, niewidzialnemu 17.10.08, 19:38
        Kiedyś Adam "Snerg" Wiśniewski wysunął teorię nadistot. Warto poznać.
        • Gość: Monarchista Re: Jednemu, wszechmogącemu, niewidzialnemu IP: *.mas.airbites.pl 17.10.08, 21:45
          nikodem_73 napisał:

          > Kiedyś Adam "Snerg" Wiśniewski wysunął teorię nadistot. Warto
          poznać

          Skąd to wytrzasnąłeś? Ja to czytałem chyba 30 lat temu w jakiejś
          gazecie.
          • nikodem_73 Re: Jednemu, wszechmogącemu, niewidzialnemu 17.10.08, 22:21
            Po "Limes Inferior" Zajdla troszkę szperałem i dotarłem do pierwowzoru Sneera :)

            Snerg pisał mało, część z jego książek (szczególnie te wydane pośmiertnie) to
            chała, ale parę ciekawych pomysłów miał.
      • Gość: Monarchista Re: Jednemu, wszechmogącemu, niewidzialnemu IP: *.mas.airbites.pl 17.10.08, 21:41
        kain_brat_abla napisała:

        > "Pies myśli sobie tak: Mój pan dba o mnie, daje mi jeść, zabiera
        na spacer; mój
        > pan jest bogiem. Kot natomiast, widząc postawę swojego
        właściciela, stwierdza:
        > Skoro jestem w centrum troski i zainteresowania, to chyba jestem
        bogiem".

        Skoro o zwierzątkach, to:
        "Rozmawiaja dwie ryby w akwarium:
        - No dobrze, mówią, że Boga nie ma. To kto w takim razie sypie nam
        pokarm i zmienia wodę?"
    • 2_sara Re: "Religulous" - film o absurdach religii 17.10.08, 18:47
      Bez portek,bez logiki,bez sensu....
    • sauelios Tępe klachanie zwariowanego Mahera. 17.10.08, 20:19
      Nic więcej jak tylko pokazać religię jako idiotyzm. A religia redaktora Mahera
      to wykpiwanie zinstytucjonalizowanej wiary.
    • Gość: Janusz "Religulous" = "BORAT" IP: 155.43.203.* 17.10.08, 20:38
      Pan Bill Maher wyglada jak uczen diabla i nie spodziewam sie aby
      spod jego piora,raczej kamery, wyszlo cos pozytywnego dla kinomanow.
      Poprzedni film "BORAT" to film zrobiony podstepnie, podobny do
      portmonetki na sznurku podlozonej na chodniku.
      Dalem sie nabrac na te dwa zalosne "dowcipy" ktorych celem jest
      osmieszyc a nie bawic.
      A teraz ide glosowac na Obame.




    • Gość: fixumdyrdum2 Jateizm- właśnie o to chodzi! IP: *.chello.pl 17.10.08, 21:02
      Zgdzam sie, a im bardzej agresywni są ci JATEIŚCi, tym bardziej
      wydają się żałośni w swoim naciąganym humorze. Dobrze, że ktoś to
      nieco szerzej wyraził!
    • Gość: Paweł "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.10.08, 21:19
      "W kolejnej wymianie zdań z senatorem Pryorem Bill Maher zasugerował, iż wielu
      wyznawców ewangelikalizmu nie może się doczekać końca świata, gdyż wtedy,
      zgodnie z proroctwem, Jezus powróci na ziemię. Senator nie poddał w wątpliwość
      tego stwierdzenia."

      A czemuż miałby to zrobić. Chrześcijanie wierzą swojemu Panu, który
      wielokrotnie obiecywał, że powróci na ziemię, aby dokonać sądu nad bezbożnymi
      i zaprowadzić swoje sprawiedliwe rządy.

      • nick3 Religia - niewolnictwo "na wszelki wypadek" 17.10.08, 21:49

        Pomimo zniesienia niewolnictwa kilka wieków temu, wielu ludzi na
        świecie nadal ma mentalność niewolniczą.

        Niezależnie jak mało prawdopodobne jest rzeczywiste istnienie owego
        Srogiego Pana, odczuwają oni za stosowne zabezpieczyć się "na
        wszelki wypadek" i podporządkować temu, co akurat w ich kraju
        uchodzi za starożytne przesłanie z żądaniami domniemanego Władcy.

        Żadne argumenty za znikomym prawdopodobieństwem istnienia tej
        władczej Postaci (czy wręcz czarno na białym dowiedziona jej
        logiczna sprzeczność wewnętrzna) nie robią więc na Sługach żadnego
        wrażenia.



        > A czemuż miałby to zrobić.


        Niby "niczemu":)

        Ale jakoś tak wolałbym nie powierzać urzędu senatora w kraju
        dysponującym największym arsenałem atomowym na planecie człowiekowi
        oczekującemu z niecierpliwością "końca świata"...


        > Chrześcijanie wierzą swojemu Panu, który
        > wielokrotnie obiecywał, że powróci na ziemię, aby dokonać sądu nad
        > bezbożnymi
        > i zaprowadzić swoje sprawiedliwe rządy.


        Ta "sprawiedliwość" polegałaby zapewne w pierwszym rzędzie na
        urządzeniu Nieustającego Obozu Koncentracyjnego dla owych
        paskudnych "bezbożnych":)

        Każde dziecko wychowywane w "Religii Miłości" wie przecież, na czym
        polega eschatologiczna "sprawiedliwość"...
        • Gość: Monarchista Re: Religia - niewolnictwo "na wszelki wypadek" IP: *.mas.airbites.pl 17.10.08, 22:02
          nick3 napisał:

          > ...Ale jakoś tak wolałbym nie powierzać urzędu senatora w kraju
          > dysponującym największym arsenałem atomowym na planecie
          człowiekowi
          > oczekującemu z niecierpliwością "końca świata"...
          > > Chrześcijanie wierzą swojemu Panu, który
          > > wielokrotnie obiecywał, że powróci na ziemię, aby dokonać sądu
          nad
          > > bezbożnymi
          > > i zaprowadzić swoje sprawiedliwe rządy.
          > Ta "sprawiedliwość" polegałaby zapewne w pierwszym rzędzie na
          > urządzeniu Nieustającego Obozu Koncentracyjnego dla owych
          > paskudnych "bezbożnych":)
          >
          > Każde dziecko wychowywane w "Religii Miłości" wie przecież, na
          czym
          > polega eschatologiczna "sprawiedliwość"...

          "Czymś o wiele cięższym niż fałszowanie pieniędzy, z których jest
          korzyść w życiu doczesnym, jest zniekształcanie wiary, od której
          zalezy zycie duszy. Stąd też, jeżeli fałszerzy pieniędzy czy innych
          przestępców władcy swieccy słusznie skazują na smierć, o ileż
          słuszniej jest nie tylko ekskomunikować, ale tracić heretyków, skoro
          tylko dowiedzie się im herezję" (Św. Tomasz z Akwinu)
        • nikodem_73 Re: Religia - niewolnictwo "na wszelki wypadek" 17.10.08, 22:44
          Ludzie (a przynajmniej większość) cały czas mają mentalność niewolnika. Tylko
          bożkowie i kapłani się zmieniają.

          Obecnie bożkiem jest bezpieczeństwo, a kapłanami "eksperci". Od dłuższego czasu
          z rosnącym rozbawieniem obserwuję przekomiczny dans macabre w wykonaniu
          ekspertów. Ileż to już rzeczy miało mnie zabić (a przynajmniej mocno mi
          zaszkodzić)? Cholesterol w jajkach ("nie jeść więcej niż jedno na tydzień!"),
          kawa wywołująca wrzody, dziura ozonowa (kurcze jakoś cicho o niej po wymianie
          lodówek, a po 2000 roku mieliśmy nie wychodzić z domów no), brak pasów i
          poduszek powietrznych, żywność produkowana bez EU-kontroli.

          Od lat funduje się ludziom UŁUDĘ bezpieczeństwa. Składa się w ofierze ich
          podatki mamiąc obietnicą ŁASKI bożka bezpieczeństwa.

          No bo może ktoś mi wyjaśni - po co np. w samolotach są kamizelki ratunkowe?
          Przecież jak samolot z przelotowej przygrzmoci w wodę to generalnie nie będzie
          co zbierać. Nawet jeśli założymy optymistycznie, że pilot bezpiecznie zwoduje
          samolot i to tak, że ten ani nie pęknie ani od razu nie zatonie - jak długo
          można przebywać w morskiej/oceanicznej wodzie zanim człowieka dopadnie
          hipotermia? A przecież WSZYSTKIE samoloty mają takie kamizelki.

          "O! Panie! Bądź nam łaskaw albowiem mamy święte kamizelki ratunkowe które
          uchronią nas od rozpadnięcia się na tysiąc kawałków po pieprznięciu w wodę z 10 km".

          Równie dobrze zamiast nich można by rozdawać książeczki do nabożeństwa.
      • Gość: alicja Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.08, 22:38
        Mnie nic nie obiecywał ,ja go nawet nie widziałam. Dlaczego mam
        wierzc jakims panom poprzebieranym w sukienki ,którzy zreszta tez go
        nie wiedzieli ani nie słyszeli ? Czy na podstawie opisywanych
        cudów ,które wiadomo ,że zdarzyc sie nie mogły ?
        • nikodem_73 Re: "Religulous" - film o absurdach religii 17.10.08, 22:46
          Po czym wnosisz, że zdarzyć się nie mogły?

          "Przecież wiadomo, że jak coś jest cięższego od powietrza to nie może unosić się
          w powietrzu".
    • Gość: Adomas Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.08, 22:16
      Właśnie dałeś najlepszy przykład jateizmu. Ty wiesz wszystko najlepiej a inni nic.
    • Gość: jeden "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.as.kn.pl 17.10.08, 22:50
      Maher to taki moher, tylko na lewą stronę.
    • Gość: seth Do wszystkich wierzących IP: *.ntlworld.ie 18.10.08, 01:20
      Przeczytajcie sobie dwa artykuły niżej o tanich usługach rezurekcyjnych.
      Może zmienicie wiarę? Wszak katolicyzm drogim jest i to nie tylko dla katolików.
      • arctgx Genetycy: do kolorowania słoni, marsz! 18.10.08, 01:33
        Ktoś zacytował niejakiego Jamesa pokazującego "wyższość przekonań religijnych
        nad postawą ateistyczną". Szacuneczek, ale to w dalszym ciągu tylko jego
        przekonania i sam mógłbym je sobie co najwyżej wmówić i ślepo powtarzać, a i tak
        nie doświadczyć ich prawdziwości. Szacuneczek dla wyznawców absurdalnych wierzeń
        w różowe słonie, o ile tylko nie narzucają tych wierzeń nikomu, w tym są otwarci
        na ich krytykę. Mam prawo do wyznawania absurdów, bylebym ich nikomu nie
        narzucał i nie czynił "świętymi" (w sensie "nietykalnymi") dla niewierzących w
        nie (słynne nadużycia prawa o "obrazie uczuć religijnych").

        Skoro już się tak uczepiliśmy tych różowych słoni, dajmy podłubać genetykom -
        może obalą dogmat o ich nieistnieniu ;)

        @sense napisał:
        >Nieistnienie dowodu na to ze 2+2=5 podwaza teorie ze 2+2=4. Nie mozemy
        wykluczyc ze teoria 2+2=4 jest prawdziwa bo wystarczy pokazac ze 2+2=5 (co
        wlasnie uczynilem piszac te slowa) dowodzi ze 2+2 nie rowna sie 4.

        Co Ty wygadujesz, oszczędzę Ci komentarza (mając nadzieję że był to wyraz
        ironii, choć nie dopatrując się go tu)... Skocz, póki październik, na wykład ze
        wstępu do matematyki - serwowany bywa na samym początku studiów matematycznych.
        Myślę, że taki półroczny kursik powinien Ci wystarczyć dla ujrzenia
        bezsensowności tego zdania.

        Wpierw musiał(a)byś określić zbiór, na którym robisz taką operację oraz jak
        działa "+". Możesz określić sobie elementy tego zbioru tak, że 2+2 będzie zerem
        w tym "środowisku" (że tak potocznie się wyrażę). Ale przyjmijmy że rzecz dzieje
        się w naszym najzwyklejszym zbiorze liczb naturalnych wyposażonym w
        najzwyklejsze dodawanie. Prymitywna logika: gdyby 2+2 byłoby równe 5, to wiedząc
        że 2+2=4, dostalibyśmy 4=5, co jest tu niemożliwe ;) W ten sposób twierdzenie
        "2+2=5" doprowadziło do absurdu (sprzeczności) i tym samym zostało obalone ;)

        Skoro na chwilę zamieniliśmy różowe słonie na równanie z elementarza, to póki
        leży ono na warsztacie, jeszcze jedną rzecz mozna o nim powiedzieć.

        Sam jestem przekonany, że "2+2=4" w zbiorze naturalnych liczb choćby ze względu
        na bezpośrednie, intuicyjne widzenie tego, pokazanie na kamieniach, patykach
        itp. ;) Zauważmy jednak, że ktoś inny może to samo zdanie wykuć na pamięć i
        powtarzać z religijną czcią, nie pozwalać go ośmieszać itd. ale niestety go nie
        pojmuje. Oczywiście to symboliczne, obrazowe ujęcie, ale rzeczywistość
        niedaleko: niejedna osoba uczyła się swego czasu tabliczki mnożenia na pamięć
        bez intuicyjnego choćby wnikania (ilu nauczycieli zmarnowało młodym ludziom
        umysły w ten sposób...).

        I znowu: mamy prawo twierdzić osobiście że "2+2=5" (mówiąc ogólniej: wygłosić
        absurd, niekoniecznie z przekonaniem o nim), a ktoś inny (ale i my sami) ma
        prawo to twierdzenie obalić lub wyśmiać ;)
        • arctgx Jeszcze raz: 18.10.08, 02:01
          Przepraszam za powtórkę, chciałbym tylko bardziej przejrzyście ująć coś, o czym
          wyżej wspomniałem. Weźmy na stół zdanie "Ziemia jest w przybliżeniu kulista".
          Możemy np.
          a)doświadczyć tego bezpośrednio, np. widząc ją z kosmosu, skąd już
          mieści się w polu widzenia,
          b)użyć pośredniego sposobu (mniej lub bardziej solidnej logiki), choćby
          obserwując ląd ze statku,
          c)wmówić to sobie, nie zważając na dwa powyższe sposoby, a potem trwać w
          przekonaniu o prawdziwości z dystansem lub dogmatycznym zaślepieniem.


          Chciałem tylko zwrócić uwagę, że nawet banalne, racjonalne i prawdziwe
          twierdzenia można przyjmować bezmyślnie. Dlatego pozwoliłem sobie przynudzić
          punktami a) i B)...

          Metoda c) to religia właśnie, rozumiana na jeden ze sposobów... Tak można
          przyjmować twierdzenia o istnieniu Boga, nieistnieniu Boga, różowych słoniach,
          szkodliwości olejów słonecznikowych i tak dalej - czasem nie mając możliwości
          doświadczenia lub dowodu, a czasem mając, a nie sięgając po nią.
        • Gość: sense Re: Genetycy: do kolorowania słoni, marsz! IP: 79.97.41.* 18.10.08, 19:59
          arctgx
          to oczywiscie byla ironia
          teoria "2+2=4" to substytut istnienia, teoria "2+2=5" to substytut nieistnienia. Jedna wyklucza druga. Albo Bog istnieje (manifestuje sie) albo nie istnieje. "2+2=4" jest manifestacja rzeczywistosci i zgodne z poznaniem. "2+2=5" jest abstrakcyjna idea -wytworem wyobrazni. Nie manifestujace sie "pojecia" nie podlegaja poznaniu. Idea Boga nie podlega poznaniu wobez tego Bog nie istnieje. Nadal moze jednak istniec jako wytwor mysli "abstrakt" rownowazny z rozowym sloniem. Wlasnie wyobrazilem sobie istnienie "blegaboc". To niemanifestujacy sie twor mojej wyobrazni, ale gleboko wierze w jego istnienie.
          Zadanie trudniejsze niz z rozowymi sloniami. Udowodnij ze "blegaboc" nie istnieje! Ja w "blegaboc" wierze
          • Gość: sense PS IP: 79.97.41.* 18.10.08, 20:05
            Uwaga IRONIA!!!
            "blegaboc" nie istnieje w googlach -wlasnie sprawdzilem. Mozna oczekiwac ze jak google zindeksuja ta strone to "blegaboc" pojawi sie, zamanifestuje swoje istnienie!!! Chyba wlasnie udowdnilem istnienie Boga!! bo:
            www.google.com/search?hl=en&client=opera&rls=en&hs=QYv&q=god&btnG=Search
    • Gość: Ryszard "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.mtnet.com.pl 18.10.08, 02:21
      Artykuł przeczytałem z film niech ten gościu spuści w klozecie. Tak będzie
      najlepiej.
    • misio.26 "Religulous" - film o absurdach religii 18.10.08, 06:50
      Panie "tłumaczu" przekładający w artykule z angielskiego, słowo ridiculous
      znaczy "niedorzeczny", a nie "śmieszny", jak pan napisał, (funny, amusing).
      • Gość: seth Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.ntlworld.ie 18.10.08, 08:31
        Ty, jędrek-mędrek! Ridiculous znaczy zarówno niedorzeczny, jak śmieszny.
        Śmieszny z negatywną konotacją.
        Zamiast się mądrzyć, napisz własny słownik.
        • Gość: Miś ridiculous, z łac. ridere - śmieszny IP: *.tx.res.rr.com 18.10.08, 10:43
          Ridiculous pochodzi od łacińskiego słowa ridere oznaczającego śmiać się.
          Ridiculous oznacza absurdalny, głupi w sensie zabawny, śmieszny.
    • kain_brat_abla Jednemu, wszechmogącemu, niewidzialnemu cz. II 18.10.08, 07:39
      Zrozumieć kobietę

      Mężczyzna spaceruje kalifornijską plażą pogrążony w głębokiej modlitwie. Nagle przemówił głośno:

      - "Panie Boże spełnij jedno moje życzenie"

      I usłyszał głos Boga:

      - "Ponieważ zawsze chodziłeś moimi drogami spełnię twoje życzenie".

      Mężczyzna poprosił:

      - "Zbuduj dla mnie most na Hawaje żebym mógł tam jeździć samochodem, kiedy tylko zechce".

      Bóg odpowiedział:

      - "Twoje życzenie jest bardzo materialistyczne. Pomyśl logicznie, jak wielkich nakładów wymaga takie przedsięwzięcie. Ile betonu, stali. Rzecz jasna mogę to zrobić, ale trudno znaleźć usprawiedliwienie dla takiej prośby. Może wymyśliłbyś inne życzenie, które bardziej oddałoby mi chwałę.

      Mężczyzna długo się zastanawiał i w końcu odrzekł:

      - "Dobrze Panie Boże, w takim razie chciałbym być w stanie zrozumieć kobiety. Chciałbym, wiedzieć, co one czują, w głębi duszy, co myślą, kiedy nie odzywają się do mnie albo, kiedy płaczą. O co tak naprawdę im chodzi, kiedy na moje pytanie - o ci jest? - odpowiadają - a nic. I chciałbym wiedzieć, jak mogę uczynić kobietę naprawdę szczęśliwą".

      Po kilku minutach ciszy Bóg odpowiedział:
      - "Chcesz dwa, czy cztery pasy ruchu na tym moście?"
    • o90 niech sie najpierw 18.10.08, 08:43
      cwaniak posmieje z mahometa
      pozna tolerancje religii arabskich koczownikow

      na tym polega tolerancja ze z chrzescjan mozna sie smiac
      z islamu i jego bajek NIGDY

      bedzie cwaniak ?
      • czyngis_chan Re: niech sie najpierw 18.10.08, 22:04
        > pozna tolerancje religii arabskich koczownikow
        Ładne zdjęcie namiotu koczownika:
        www.worldlux.pl/i/cms/palac_sultana_w_brunei_d.jpg
    • Gość: hummm "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.10.08, 10:15
      A może by tak jakiś mały film na temat absurdów ateizmu? Szanuję ludzi
      odrzucających istnienie jakiejś istoty wyższej i potrafiących logicznie i
      racjonalnie wypełnić pozostałą 'dziurę'. Co do osobników uważających, że "Boga
      nie ma" i nie posiadających żadnych uzasadnień swojego stanowiska to mogę im
      tylko współczuć i to oni, a nie ludzie wierzący są śmieszni.
      • 0.tech Re: "Religulous" - film o absurdach religii 18.10.08, 11:24
        Dawaj, cisnij jak bardzo absurdalny jest ateizm. Ja bynajmniej mam uzasadnienie,
        ze boga nie ma - chocby taki determinizm. Albo nauka, ktora jakos nigdzie nie
        potrafi wcisnac boga, za to pokazuje jak smieszna jest taka choby Biblia - ot
        zydowskie bajeczki.
        Z jednej strony ludzie, mowiacy, ze prawdopodobienstwo istnienia x dowolnej
        istoty nadprzyrodzonej z braku dowodow = czysto matematycznie zero, a z drugiej
        ludzie, ktorzy w XXw nadal wierza w bajki sprzed 3 tysiecy lat. Kto tu jest
        smieszny?
        • Gość: escott Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.zone2.bethere.co.uk 18.10.08, 18:39
          LITOŚCI, bynajmniej nie znaczy przynajmniej. Piszmy po polsku.
          Determinizm można nazwać po prostu wolą Boga lub bogów.
          Nauki przyrodnicze zjawiskami nadprzyrodzonymi z definicji się nie
          zajmują, a nawet gdy uzupełnione zostaną wszelkie luki, to nauki te
          nie dostarczą wyjaśnienia o takim charakterze i na takim poziomie, na
          jakim dostarcza ich religia.
          Wierzący bibliści zafascynowani są historią owych bajeczek.
          Brak jest jakichkolwiek kryteriów, co mogłoby być dowodem na
          istnienie istot nadprzyrodzonych.
          Nie wydaje się jasne, jak oceniać "prawdopodobieństwo istnienia"
          czegokolwiek. Załóżmy, że jednak mamy, powiedzmy, dwa i pół dowodu.
          Jak liczymy dalej?
          Dla ułatwienia: jestem ateistką, nie wierzę ani w determinizm, ani w
          Boga ani w bogów ani w determinizm. Swoje stanowisko traktuję jako
          pogląd religijny. Znacznie bardziej od nawiedzonych teistów i
          nawiedzonych ateistów nie lubię złej argumentacji.
          • 0.tech Re: "Religulous" - film o absurdach religii 18.10.08, 19:25
            Determinizm to nie wiara, to nauka. Z matmy tez chyba kiepska jestes, skoro nie
            masz dowodow, to prawdopodobienstwo istnienia boga rowna sie zero. Jak dodac do
            tego ze to bedzie jeden jedyny bog, jakiego akurat czcisz, z calego continuum
            mozliwych istot nadprzyrodzonych to nawet zakladajac istnienie istoty
            nadprzyrodzonej to i tak masz dalej zero % prawdopodobienstwa, ze to bedzie twoj
            bog.
            Dla ulatwienia: jestem antyteista, WIEM, ze istnieje determinizm (i to jako
            sformulowanie stricte fizyczne, nie jakies filozoficzne farmazony). Swoje
            stanowisko traktuje jako podejscie zdroworozsadkowe. Znacznie bardziej od
            nawiedzonych teistow nie lubie ludzi, ktorzy nie zrozumieja podstaw
            probablistyki, biologii czy fizyki.
            • Gość: escott Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.zone2.bethere.co.uk 18.10.08, 19:45
              Rany, ja prawdopodobieństwa istnienia przedmiotów bądź bytów nie
              przerabiałam nawet na logice matematycznej, to ja poproszę o
              literaturę przedmiotu, dokształcę się i wrócę do dyskusji :D
              Dowody na istnienie to akurat przerabiałam, ale nam uparcie
              wychodziło, że nie może być takowych. Nawet na Twoje istnienie
              dowodów nie ma. To ja bym się zmartwiła na Twoim miejscu tym
              prawdopodobieństwem...
              No i szacun, stary, stricte fizyczne sformułowanie determinizmu to
              nawet fizykom nie wychodzi, już nie wspominając o tym, że stosunkowo
              trudno tę tezę wysłowić tak wprost w języku praw przyrody.
              Determinizm (naturalnie tylko w jednej ze swoich licznych odmian) to
              jest takie twierdzenie na temat natury tych praw. I to w dodatku już
              nie wszystkie chcą w prosty sposób podpadać pod owo twierdzenie. Ale
              jak widać niektórym determinizm ukazuje się niczym Matka Boska na
              szybie już na szkiełku z pantofelkiem. Pozostaje mi z pokorą przyjąć,
              że nie wszystkim dana jest łaska Nauki...

              • 0.tech Re: "Religulous" - film o absurdach religii 18.10.08, 22:11
                Nie zauwazylem tego posta. W kazdym razie: glupie filozoficzne gadania... nie ma
                dowodow na istnienie mnie... nie skomentuje. W kazdym razie dziwne, ze jako
                istna matematyczka nie spotkalas sie z teoria determinizmu. Ot wlasnie przy
                rachunku prawdopodbienstwa.

                > No i szacun, stary, stricte fizyczne sformułowanie determinizmu to
                > nawet fizykom nie wychodzi, już nie wspominając o tym, że stosunkowo
                > trudno tę tezę wysłowić tak wprost w języku praw przyrody.

                Rozumiem, ze dla ciebie tutaj problemem jest, ze nie znamy 100% praw przyrody
                oraz, ze nie potrafimy uwzglednic wplywu grawitacji Jowisza na czas przyjazdu
                pociagu z Koluszek... idei determinizmu chyba nadal nie zalapalas. My nie musimy
                tutaj nic liczyc, bo nie damy rady (choc przyblizenie wspaniale sie sprawdza).
                No dobra jakby ci tu wytlumaczyc?... Skoro zaprzeczasz determinizmowi to znaczy,
                ze twierdzisz, ze swoja wola naginamy prawa fizyki, tu i tam odpowiednio
                uruchamiamy poszczegolne neurony i ogolnie mamy wolna wole. Troche to jakos tak
                nijak ma sie do wspolczesnej wiedzy. Co tu duzo mowic, wolna wola to nic jak
                urojenie.

                >I to w dodatku już
                > nie wszystkie chcą w prosty sposób podpadać pod owo twierdzenie.

                Fizyka kwantowa? Wybacz ale nawet, jesli by to bylo w 100% przypadkowe, to
                wolnej woli nadal nie mamy. Raz, ze wynik usredniony jest nadal taki sam, dwa,
                ze nie widac, zeby jakies pozanaturalne czynniki wplywaly na wynik. I w koncu
                smiem watpic w 100% przypadkowosc, pozostaje czekac.

                >Ale
                > jak widać niektórym determinizm ukazuje się niczym Matka Boska na
                > szybie już na szkiełku z pantofelkiem. Pozostaje mi z pokorą przyjąć,
                > że nie wszystkim dana jest łaska Nauki...
                >

                No coz nie kazdy potrafi zrozumiec tak prosta idee, zaprzeczajaca istnieniu
                jakiejkolwiek wolnej woli, czy sensu istnienia zycia/wszechswiata... nie lubie
                dysput filozoficznych (bo maja zenujacy poziom), wiec chcialem przytoczyc
                naukowy argument... mysle ze bardzo wymowny... nie rozumiesz, to badz ciemna...
                • arctgx blegaboc 18.10.08, 23:36
                  Tak samo jak przedefiniować można "liczbę 2", by w sumie ze sobą dała np. zero,
                  tak można i boga czy różowego słonia przeformułować tak, by np. chodziło o sklep
                  zoologiczny "Różowy Słoń" czy piwo marki Bóg o boskim smaku... To tyle na temat
                  blegaboca... A prośby o udowadnianie nieswoich twierdzeń już komentowałem -
                  zerknij wcześniej. Zdanie "2+2=5" było niezbyt dobrym wyborem substytutu, bo w
                  odróznieniu od twierdzenia o istnieniu czy nieistnieeniu danego boga, można je
                  obalić absurdem "4=5", do którego prowadzi ;)

                  Jeszcze trochę wzmianek o blegabocu i Wielki Brat Google dostrzeże narodziny
                  nowego bóstwa...

                  0.tech rzucił hasłem, że wolna wola to urojenie. Człowiek może dokonywać
                  absurdalnych i zarazem świadomych wyborów, gdzie świadomość ta obejmuje też
                  poczucie absurdu. Mam na myśli wybór niezależny od instynktów, wpływów innych
                  osób czy ideologii lub zaburzeń psychicznych, także od racjonalnych przesłanek i
                  od interesów. Czy nie jest możliwe dokonać w ten sposób świadomego skoku z
                  dziesiątego piętra? Oczywiście znikome jest prawdopodobieństwo, że ktoś
                  skorzysta w taki absurdalny sposób z wolności, ale jest to wykonalne.
                  • 0.tech Re: blegaboc 19.10.08, 00:22
                    nie wiesz o czym mowisz to laskawie zamilcz
                    • arctgx 0.tech wie co mówi... 19.10.08, 02:43
                      0.tech napisał:

                      > nie wiesz o czym mowisz to laskawie zamilcz

                      Może odbierasz mi, pewny siebie mędrcu, prawo do klepania bzdur?
                    • arctgx jeszcze: papież się znalazł... 19.10.08, 15:59
                      Gdybym odwalił Ci tę łaskę zamknięcia się, stałbym się posłusznym wyznawcą
                      Twojego monopolu na pojęcie wolnej woli. Masz takie zapędy, zbuduj świątynie i
                      praw kazania milczącym wyznawcom i ogłoś dogmat o nieomylności w swoich
                      przekonaniach ;)
                  • Gość: sense Re: blegaboc IP: 79.97.41.* 19.10.08, 20:15
                    Tak to semantyka, nic poza tym...
                    Czy Bog istnieje? Wg wnie tak. Jako iluzja z takim samym skutkiem jak blegaboc. Moj stosunek do blegaboca jest taki sam jak do boga. Czyli zaden.

                    Dlatego Ateizmu nie nazywamy religia. Ateizm to nie stosunek do Boga. Ateizm to twierdzenie ze swiat sie tlumaczy sam w sposob racjonalistyczny i materialistyczny. END.
                    (To oczywiscie jedna z definicji)

                    Napisales ze ateizm to religia. A to tak jakby napisac ze 4=5. To wlasnie jest przyklad sprzecznosci.

                    Ale widze ze bronisz idei agnostycyzmu, stad zapewne to niezrozumiale twierdzenie. Nie jest prawda ze teizm i ateizm to dwa rownowazne ale sobie przeciwne wierzenia. W tym rownaniu agnostycy mieliby stac gdziec po srodku. Problem w tym ze srodka nie ma bo to nie jest symetria.
                    pozdro
                    • arctgx Re: blegaboc 19.10.08, 21:34
                      Zapewne można znaleźć takie definicje ateizmu, dla których moje zdanie jest
                      bzdurą, a można i takie, że bzdurą nie będzie... Dlatego warto upewnić się czy
                      używamy tych samych pojęć (choćby były nawet intuicyjne), bo może okazać się że
                      spór jest pozorny, gdyż gadamy o różnych rzeczach pod tą samą nazwą...
          • 0.tech Re: "Religulous" - film o absurdach religii 18.10.08, 19:39
            no i zamiast czepiac sie jezyka, to moze laskawie wytkniesz, gdzie ateizm jest
            smieszny. Zamiast tego ty sie osmieszasz, siegajac po tanie krasomowcze triki.
            Dobrze wiadomo, ze nie wazne czy 1 dowod, 2,5 czy 10 i tak by implikowaly
            istnienie boga. Chodzilo mi o chocby minimalny dowod, dzieki ktoremu mozna by
            okreslic prawdopodobienstwo na chocby 0,00000001%. Nic takiego nie ma.

            > Nauki przyrodnicze zjawiskami nadprzyrodzonymi z definicji się nie
            > zajmują, a nawet gdy uzupełnione zostaną wszelkie luki, to nauki te
            > nie dostarczą wyjaśnienia o takim charakterze i na takim poziomie, na
            > jakim dostarcza ich religia.

            Niezla z ciebie ateistka, jesli tobie religia cokolwiek wyjasnia. Jak dla mnie
            smierdzisz trollem na kilometr.
            • Gość: escott Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.zone2.bethere.co.uk 18.10.08, 19:47
              A dlaczego miałabym wytykać, że ateizm jest śmieszny? Nic takiego nie
              twierdziłam. Teizm, sam w sobie, też nie jest śmieszny, śmieszna jest
              nieodmiennie ludzka głupota. Jeżeli z moich postów można się pośmiać,
              to suma szczęścia na świecie rośnie i to mi akurat nie przeszkadza :)
              • 0.tech Re: "Religulous" - film o absurdach religii 18.10.08, 19:52
                piszac ten post oczekiwalem odpowiedzi, gdzie tu smiesznosc w ateizmie. Ty
                wolalas sie czepiac niescislosci jezykowych poczesci wynikajacych z
                niedoskonalosci jezyka polskiego.
            • Gość: escott Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.zone2.bethere.co.uk 18.10.08, 19:52
              P.S. Zauważyłam dopiero teraz końcówkę. Religia, a w szczególności
              teza o istnieniu Boga lub bogów dostarcza wyjaśnień fundamentalnych.
              Jest to szczególny gatunek metafizyki. Ateistom (w tym sobie) polecam
              te obciążone mniejszą liczbą założeń lub obejście się ze smakiem.
              • 0.tech Re: "Religulous" - film o absurdach religii 18.10.08, 19:59
                no to mow jakie wyjasnienia!
      • Gość: seth Re: "Religulous" - film o absurdach religii IP: *.ntlworld.ie 18.10.08, 16:40
        Śmieszny to ty jesteś. Oczywiście, że Boga nie ma.
        A niby dlaczego miałby być?
    • mg2005 "Odważny" maher... :) 18.10.08, 10:44
      "Kiedy tematyka odchodzi od ewangelikalizmu i kieruje w stronę
      judaizmu oraz islamu, ton filmu staje się niepewny, a jego rytm
      nierówny"

      Wyśmiewać się z judaizmu i islamu może być niebezpieczne...
Pełna wersja