Gość: alice Fantaści IP: *.acn.waw.pl 20.10.08, 15:08 ceny spadną :) o 70%! o 50% o 100%! za darmo będzie! ludzie macie nasrane za przeproszeniem w głowach. policzcie sobie średnie ceny mieszkań 8 lat temu, dodajcie inflację, dodajcie rozsądną marżę develpera i wyjdzie wam punkt oporu dla dużych miast na poziomie minimum 4500-5000 pln/m2. To że w największych miastach ceny sa wydmuchane w kosmos do 8-10 tys. pln to oznacza tylko tyle, że spadną jakieś 15-25% MAKSIMUM. I to przy dobrych wiatrach. A "łatwe" kredyty to zasługa 2 ostatnich lat. Wcześniej za kredytem trzeba się było nachodzić, na 100% wartości nigdzie nie dawali i jakoś nikt w gacie nie robił, że co to będzie. A ludzie żyli i mieszkania kupowali. Więc wracamy do normalności - kredyty nie dla każdego "golca" i ceny mieszkań wyższe niż kiedys, bo wyższe, ale z lekką korektą po "bańce". I tyle. Miejsca na fantazjowanie brak :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pio chociaż jeden który myśli IP: *.plock.mm.pl 20.10.08, 15:23 i nie wierzy tępo w to, że bank go kocha, i że jest dla niego "wyjątkowym klinetem" fajnie, że nie dał się wydymać, a te 2 tysiaki... ...co to jest na tle tego, co mogło być... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: buhaha Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: 213.31.11.* 20.10.08, 15:31 zona ma racje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niepodobny koleś Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: 193.46.186.* 20.10.08, 15:47 BArtek kup se 4-pak i usiądź i wypij i zobaczysz jak to dobrze że nie masz kredytu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janekw27 Re: Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.08, 15:49 Niby człowiek wykształcony( zdolność na 500 tys.zł)pewnie jakiś inżynier,informatyk a zachowuje się jak ignorant ekonomiczny. Po pierwsze składając wniosek kredytowy zamyka się wcześniej co najmniej miesiąc wszystkie karty kredytowe.(+ zaświadczenie pisemne o zamknięciu) po wypłaceniu ostatniej transzy można złożyć znowu wniosek o nową kartę. Po drugie co najmniej 3 miesiace wcześniej nie robi sie debetów na koncie osobistym.(niektóre banki chcą historii rachunku) Po trzecie ograniczasz saldo debetowe do 2-3 tys.zł w rachunku osobistym. Po czwarte samochód dla banku jest zawsze kosztem a nie formą zabezpieczenia,brak bazy pojazdów powoduje że żaden bank nie wie czy w danej chwili masz samochód czy też nie.Jeśli masz drogi samochód to go sprzedaj i kup tańszy.Będzie troche pieniędzy na wkład własny. Po piąte składaj dokumenty do co najmniej 3 banków równocześnie ( trochę to pracochłonne 3 komplety dokumentów ale konieczne aby w ostatnim dniu bank ci nie odmówij albo podniósł marżę). Po piąte spiesz się urodzenie dziecka spowoduje obniżenie zdolności kredytowej Po szóste nie chodź z zoną w ciazy do banku ( po co ludzi denerwować) Po siódme ;żona po urodzeniu dziecka będzie z pewnością mniej zarabiać, znowu mniejsza zdolność kredytowa. Po ósme pożycz od rodziny trochę grosza na wkład własny ,dorzuć ze sprzedaży samochodu i weź kredyt na 90 procent wkładu własnego Po dziewiąte napisz podanie do banku o prolongate spłaty kapitału i odsetek na rok czasu Po dziesiąte po przeprowadzce mieszkanie wynajmuj za 2000 zł + opłaty. Reasumując jak nie kupisz do końca roku to nie kupisz przez najbliższe 2-3 lata. Podziękowania za poradę nr konta 984219000000................ To żart oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
bogulo2 Re: Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe m 21.10.08, 09:25 Za taką poradę powinieneś dostać kulę w łeb. Powienien mieć normalnie wyliczoną zdolność, żeby być w stanie spłacić kredyt. Ukrywanie czegokolwiek tylko po to by dostać kasę to strzał w stopę. Kredyt trzeba spłacać w sposób normalny, tak by nadchodzące dziecko nie było ciężarem, brak pracy zony nie wpłynął na poziom życia rodziny i nie wpędził w tarapaty. Tacy "doradcy" jak ty namawiali i namawiają ludzi na krechy ponad zdolność (czyli rata racjonalne max 25% dochodu gosp. domowego na 20-25 lat), uwiązując ich na całe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: za Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: *.gprs.plus.pl 20.10.08, 16:01 Mieszkania i domy stanieja o co najmniej 30% bo są sztucznie napedzone ceny. Koszt budowy 1m2 to 2-3,5 tyś zł.Działek w miastach i pod miastami jest dosyć , wystarczy tylko odronlnić.To absurd , że w dużtch miastach zwykłe mieszkanie kosztowało ok. 5000$(1m2) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jarek Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: *.range86-154.btcentralplus.com 20.10.08, 16:32 Ja twoim miejcu to bym sie cieszył przynajmniej zycia sobie nnie zrojnowales a te 2 tys jakos sie przezyje. Zbieraj kasase a za pare lat kupisz to mieszkanie za bezcen i bedziesz mial dwa:) Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Markotta Wzruszenie odbiera mi mowę! IP: *.chello.pl 20.10.08, 16:40 Ach jak żal, ach jak żal mi tego biednego człowieka, gdzie, ach, gdzie, on się teraz podzieje z rodziną, zadusi się w tej klitce, proponuję ogólnopolską akcję społeczna wspierania takich bezdomnych, bo przecież nie można nazwać tych ciasnych kilkupokojowych ruder mieszkaniami dla ludzi, może jakaś zbiórka na rzecz ufundowania wkładu własnego? Serce i dupę ściska, ot, polska bieda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dhkom Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: *.aster.pl 20.10.08, 16:50 Mieszkanie to produkt pierwszej potrzeby. Ja osobiscie uwazam, ze srodek ciezkosci przesunie sie na rynek wtorny. Po pierwsze nieruchomosci sa tam tansze i mozna negocjowac. Po drugie, cena w momencie kupna jest jaka jest - nie zmieni sie jak w przypadku dewelopera, ktory przystawia niz do gardla. I wiadomo co jest za oknem - a przede wszystkim mozna trafic dobra lokalizacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RMK Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie.. IP: 193.98.108.* 20.10.08, 16:51 Stara giełdowa prawda mówi: kupuj jak nikt nie kupuje, sprzedawaj gdy nikt nie sprzedaje. Podobnie jest w nieruchomościach - w tej dekadzie, oprócz lat 2000-2001 gdy był 0% VAT i duża ulga budowlana, najlepiej było kupować nieruchomości w latach 2002-2004. Wtedy po likwidacji ulgi i wprowadzeniu 7% VAT sprzedaż na parę miesięcy na rynku pierwotnym stanęła. Ci co mieli kupić kupili wcześniej (do 12.2001), nowych za wiele nie było. Można było wybierać, przebierać negocjować, dużo było rozpoczętych budów na fali boomu z ulgą budowlana i wprowadzeniem vatu. Ceny zamiast wzrosnąć o vat, wzrosły nieznacznie bądź nawet czasem spadły. Tylko, że z drugiej strony deweloperzy wstrzymali część inwestycji i dlatego, gdy popyt się pojawił podaż była za niska i ceny wystrzeliły w górę. I w wielu przypadkach za wysoko, bo nawet mieszkania w kiepskich lokalizacjach i kiepskim rozkładem szły jak ciepłe bułeczki. Tak więc po boomie z lat 2000-2001 pojawiła się stagnacja lat 2002-2004. Podobnie jest teraz - po boomie 2005-2007 mamy spadek popytu i niewielki spadki cen. Ale niech nikt nie oczekuje powrotu do cen z początku dekady. Przede wszystkim więcej zarabiamy ale też mamy silniejszą walutę i wciąz niskie stopy procentowe oraz bezrobocie, czyli nie ma fundamentalnych powodów do masowej wyprzedaży mieszkań i tym samym drastycznego spadku cen. Owszem, boom się skończył, rynek weryfikuje i przecenia gorsze osiedla, ale nie są to przeceny drastyczne, ponieważ w ślad za cenami mieszkań wzrosły koszty budowy i koszty działek budowlanych. W perspektywie roku wg mnie ceny trochę spadną, średnio pewnie nie az tak bardzo, najbardziej dotknięte zostaną gorsze lokalizacje, te dobre albo utrzymają ceny albo zanotują niewielkie spadki. Jednocześnie jednak, firmy wstrzymają realizację projektów, ponieważ z jednej strony będzie mało kupujących, z drugiej trudno będzie uzyskać deweloperom finansowanie w banku. Więc na rynku po początkowej nadpodaży mieszkań, będzie ich coraz mniej. I gdy za 2-3 lata znów pojawi się popyt, bo cykl koniunkturalny się odwróci, stopy spadną, przyjmiemy euro i będziemy mieć stabilniejszą walutę, to ceny ponownie wystrzelą w górę. Wtedy pewnie się spełni marzenie wielu tutaj piszących i ceny mieszkań znów ukształtują sie na poziomie ok 3-5 tys., tyle tylko ze to będą ceny w Euro. Tak więc, jeżeli lokalizacja jest dobra a deweloperowi zostało już niewiele do sprzedania i raczej ceny nie obniży a dookoła nie ma innych projektów, które mogłyby w przyszłości spowodować obniżkę cen lub stanowić alternatywę do zakupu, to moja rekomendacja brzmi kupuj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JA Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: 212.160.99.* 20.10.08, 16:55 Przez jakieś 2 lata byłem w podobnej sytuacji, tylko bez zdolności kredytowej i chodziło o zmianę mieszkania na większe. Kupa doświadczeń została, w końcu udało sie bez kredytu. Na początku planowałem tak: znaleźć idealne mieszkanie, wziąć kredyt, kupić to mieszkanie (wkład własny był i to niemały) a potem w spokoju sprzedawać stare mieszkanie (świetna lokalizacja). Po sprzedaży spłacić kredyt i mieć spokój. Okazało się, że zero szans. Zdolność kredytowa była zbyt mała (zarabiamy z żoną średnią warszawską, ale dwoje dzieci strasznie ją obniżyło, doszedł też nasz wiek). Tylko jeden bank, którego nazwy z litości tu nie wymienię, był zainteresowany w udzieleniu nam kredytu, przy czym zaproponowane nam warunki mógłbym określić po prostu jako złodziejskie. Po dokładnych obliczeniach, po dodaniu wszystkich "prowizji", "prowizji od ubezpieczeń prowizji", "wycen" "Vatów od prowizji" i innych ukrytych kosztów wyszło na to, że jeśli wszystko pójdzie idealnie i zakończy się w 3 miesiące, to moje koszty wyniosą równo 100 tys. zł. (kredytu chcieliśmy wziąć na 500 tys.). W tym była jakaś potworna kara za wcześniejsze spłacenie kredytu (co u nas było w założeniu), ale podobno ktoś się potem przyczepił do tych kar (zwanych jakoś tak śmiesznie "opłatą za wcześniejszą spłatę":) i już to chyba zlikwidowali. Najgorsze było jednak zabezpieczenie - bank żądał kategorycznie zabezpieczenia z obydwu mieszkań, których wartość trzykrotnie przekraczała sumę kredytu. Wersję z zabezpieczeniem z jednego (droższego) mieszkania i działki z domkiem na Mazurach, banku nie interesowała. Tylko 2 mieszkania i koniec. Olałem, ze złodziejami rozmawiać nie będę, pod mostem też nie chcę skończyć. Postanowiłem sprzedać i kupić mieszkania jednocześnie i najlepiej u tego samego notariusza, aby uniknąć jakiś nieprzewidzianych zdarzeń z którejkolwiek strony czy niezależnych, takich jak obecny kryzys. Udało się dopiero po ponad dwóch latach! Nie było łatwo. Tzn. nie było większych kłopotów ze znalezieniem kupca na nasze mieszkanie i mieszkania dla nas. Ale zgrać jedno z drugim było bardzo ciężko. > własne dwupokojowe M warte ok. 500 tys. zł (za tyle sprzedał > sąsiad, chociaż miał brzydszy ogródek) Nieprawdopodobne. Albo sąsiad miał straszne szczęście lub trafił na sam moment szczytu cen. Te czasy już dawno minęły. 60 m za 500 tys. na parterze (bo ogródek jest) będzie bardzo trudno sprzedać. Parter od ręki eliminuje większość potencjalnych nabywców, ogłoszenia wiszą latami. Co do samej ceny, to chyba jakaś świetna lokalizacja musiała by być, ale z moich doświadczeń wynika, że zarówno zwykli ludzie, jak i wszelkie agencje przeszacowują wartość nieruchomości do ogłoszeń. Jak pacjent ma już nóż na gardle (kupione nowe lokum, wzięte kredyty itd.) to mieszkanie schodzi dużo niżej niż planowano. Kilku klientów na moje mieszkanie (przez te 2 lata) zrezygnowało, bo przeszacowali swoje mieszkania, które planowali sprzedać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: T Było się nie żenić IP: 87.105.164.* 20.10.08, 16:59 JA mam 30 lat, nie mam żony, nie mam dzieci, mam 2 pokojowe mieszkanie i dobry samochód i zero kredytu. Żyję szczęśliwie i bezstresowo. A jak byś wziął kredyt półroku temu to teraz twoje raty by były coraz wyższe i byś się stresował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hans olo Chłopie są ważniejsze rzeczy niż "segment".... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 17:30 Masz fajną rodzinę, spoko pracę, dopiero 30 lat. Jeszcze sobie kupisz ten segment, cierpliwości :) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Ty co to jest segment? IP: 192.16.134.* 20.10.08, 17:34 to jakas bajera warszawska? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja tyż :-( Re: Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe m IP: 94.251.132.* 20.10.08, 17:39 identyczna historia, tyle, że mamy kawalerkę, chcieliśmy mieszkanie 3 pokojowe, drugie dziecko urodzi się w lutym i nie mamy żadnych kart kredytowych, rat i innych zadłużeń, niedawno też spłaciliśmy całość kredytu za tą kawalerkę, stąd brak oszczędności...za długo wybrzydzaliśmy szukając mieszkania, ale zdążyliśmy już podpisać umowę przedwstępną, dać zaliczkę a tu ten krach...jeszcze nie wiem, czy dostaniemy kredyt, bo bank przeciąga udzielenie decyzji już 2 tyg....jeszcze pracuję w branży motoryzacyjnej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 100 g Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: *.lublin.mm.pl 20.10.08, 17:45 Facet - działaj i nie nudż jaki z Ciebie .upek Odpowiedz Link Zgłoś
pandzik Zawsze ma ładniejszy ogródek... 20.10.08, 17:49 Na poważnie to jakaś kpina. kupi sobie za pół roku jak go stać.... Co mają powiedziec Ci, którzy wpłacili wielkie zaliczki a bank im cofnął kredyt? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ontos2 Powinieneś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 18:12 się cieszyć, że masz taką żonę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WelcomeToHell Karty kredytowe sa dla frajerow i szpanerow IP: 193.254.155.* 20.10.08, 18:19 zero z nich korzysci - tylko same mniej lub bardziej ukryte prowizje, oplaty. Syfiasty instrument finansowy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . i latajacymi tanimi liniami lotniczymi. IP: *.bredband.comhem.se 20.10.08, 18:59 czyli dla biedakow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Re: i latajacymi tanimi liniami lotniczymi. IP: 77.223.195.* 20.10.08, 19:31 chłopie nie martw się. w takim tempie jak Ty żyjesz to za pięć lat będziesz miał chatę za 1mln zł, dwa samochody, dwie żony, 4 dzieci i dwa razy lepiej płatną pracę. żyć nie umierać.AZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: 77.223.195.* 20.10.08, 19:30 chłopie nie martw się. w takim tempie jak Ty żyjesz to za pięć lat będziesz miał chatę za 1mln zł, dwa samochody, dwie żony, 4 dzieci i dwa razy lepiej płatną pracę. żyć nie umierać.AZ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: okol Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: *.chelmnet.pl 20.10.08, 19:41 facet masz szczęscie masz mieszkanie i kochającą rodzinę , gratuluję a banki chcą tylko zarobić nic nie robiąc dsobrze że im się trochę urwie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ss karty kredytowe są dla frajerów IP: *.generacja.pl 20.10.08, 19:43 karty kredytowe są dla frajerów jak i telewizor na raty Odpowiedz Link Zgłoś
o90 klamie jak bura suka !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.10.08, 20:30 Przyszedł krach i szlag wszystko trafił. JAKI KRACH CZLOWIEKU CZEMU KLAMIESZ przecie zostalo powiedziane karminowymi ustami prawdomownego Płemiera ze jakiegokoliwek kryzysu nie ma i nie bedzie a Polska jako jedyna na swiecie na wyjatkowy system finansowy i nas to nie dotyczy sugerujesz ze prawdomowny Płemier 'Slonce Peru' Tusk klamie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aabb Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie... IP: *.lublin.mm.pl 20.10.08, 21:10 daj sobie spokój z kredytem, nie dostaniesz tyle kasy ile piszesz za stare mieszkanie, nie wiesz co będzie z pracą( nie teraz ale za rok) i co najważniejsze dodatkowe koszty związane z inwestycją moga cię dobić. Poczekaj jak sie urodzi dziecko, naciesz się nim i za rok zastanów sie co dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alina Re: Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 21:21 Co niezwykłego (patrz tytuł) w tej opowieści? Nie widzę tragizmu. gostek (rozumiem, że wymyślony przez redakcję) powinien się cieszyć: ma tylko 30-tkę i własne mieszkanie warte 500 tys. (czyli 400 tys), pracę dobrze płatną i dziecko w drodze. Tylko się cieszyć. Ja w tym wieku wynajmowałam pokój (bo na kawalerkę nie było mnie stać), w 34 roku wyszłam za mąż, pierwsze dziecko urodziłam po 2 latach, kredyt zaciagam obecnie mając 41 lat. Zaciągam bez pzreliczania ile stracę, kupuję mieszkanie też bez przeliczania (bo za parę miesięcy będzie taniej)- moje dzieci chcą mieć własne pokoiki i tyle. Nie mogę czekać z tym do ich matury... I zapewniam, że w 2-pokojowym mieszkanku (bez ogródka) też można dobrze i fajnie mieszkać z dwójką małych dzieci!I bez kompleksów! Odpowiedz Link Zgłoś
philips11 Ale z niego mięczak, może i ja zacznę jęczeć? 20.10.08, 21:17 Za 2 lata 30stka i ja dopiero mogę mówić, że się spóźniłem! Zarabiam dobrze, ale dopiero od jakiś 3 lat, wcześniej za mało jak na zdolność kredytową. Jestem sam, więc drógą połówką nie mogę się podeprzeć. I oto co mi przeszło przed nosem, o co się praktycznie otarłem: 1. Mieszkania w Warszawie po 3,5 tys. PLN za metr, 2. Ulga odsetkowa, która sama z siebie spłaca jedną ratę kredytu w roku, 3. Wysoki kurs dewiz w przeszłości, którego sam spadek spłacał 1/4 kredytu (co już nieaktualne, ale mogło się upiec tym, którzy 2 miesiące temu przewalutowali). Ergo, źle mi się robi na widok frajerów, którzy jęczą jak ten autor, ale są już na swoim. Moi starsi nawet o 3 lata znajomi mają własne mieszkania z ratą po 1,5 tys. PLN na 15 lat, za które ja musiałbym teraz płacić po 2,5 tys. PLN do końca życia. Chyba jednak wolę pieniądze przeznaczyć na kurs języka obcego, nie statkować się, tylko za 3-4 lata (jak kryzys zacznie mijać) jechać stąd w dowolnym z kierunków świata. I rozpocząć lepsze życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ML Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie.. IP: *.unused.derbynet.waw.pl 20.10.08, 22:24 BaBDO FORUMOWYCH MATOŁKÓW. Gość chce mieć większą chatę, bo ma większą rodzinę, proste ? Kupuje na reszte życia (pewnie 50 lat), więc g... go obchodzą wahania w perspektywie następnego roku czy dwóch, proste ? Spalacajac kredyt przez 30 lat, g.. Cie obchodzi czy splacasz 1000 pln, czy 800 pln, bo to grosze. Proste ? Ja mam mieszkania na bialolece, za 7k metr - tyle, ze w pelnie urzadzone i z wyposazaniem. Teraz bedzie warte pewnie kolo 5.5-6. Tylko srednio mnie rusza ta strata, bo jak je bede sprzedawal za 10 lat, to i tak zarobie. Odpowiedz Link Zgłoś