Rafałek, ginekolog i wymiar sprawiedliwości

21.03.09, 18:41

Czytałem taki artykuł:

Sobota, 28 lutego 2009 – „Ordynator niefachowo przyjął poród?”
Gazeta codzienna: „Dziennik Polski”

Podtytuł: „Chłopczyk nie mówi, nie chodzi, karmiony jest sondą”


Zacznę od pierwszego zdania artykułu:

>Władysław S., ordynator oddziału ginekologiczno-połżniczego w
Olkuszu, został wczoraj nieprawomocnie skazany na karę 1,5 roku
więzienia w zawieszeniu na cztery lata.>

I dalej pod koniec:

>Będzie też musiał zapłacić grzywnę w wysokości 15 tyś. zł.<

I jak wynika z całości tego materiału to by było na tyle! Wyroku -
nieprawomocnego , chyba na szczęście, że nieprawomocny. Liczę na
prokuraturę.

Z jednej strony szewska pasja mnie ogarnęła, z drugiej przerażenie!
Czysto logicznie i faktograficznie rzecz ujmując – sąd orzekł
bezspornie o winie kogoś, w tym przypadku ordynatora. Zajął się
wymiar sprawiedliwości, i słusznie, sprawcą czyjegoś nieszczęścia.
Ale jaka to sprawiedliwość? Całkowicie jednostronna! Stała się
krzywda. I to krzywda o trwałych, długoletnich i kosztownych
skutkach. Ktoś z powodu czyjejś winy, i to „fachowca”, nie mówi, nie
słyszy, nie chodzi i będzie karmiony sondą. Chyba do końca życia! I
co? I nic? Sąd zupełnie tego nie zauważył? Jak to możliwe?! Winny
tego stanu rzeczy zapłaci, w tym przypadku śmiało można powiedzieć :
tylko(!) 15 tyś. I to dodatkowo nie pokrzywdzonym lecz państwu! Nóż
w kieszeni się otwiera! A ta biedna rodzina, której stała się taka
ogromna tragedia to się nie liczy? Zamieść ją należy pod dywan? Jaki
to jest ten wymiar sprawiedliwości?! Ano taki, że teraz ja, moja
rodzina i cała reszta będziemy do końca dni nieszczęśnika, albo
naszych – płacić z własnej kieszeni za błąd „fachowca”. A on sam
jednym pociągnięciem pozbył się problemu. Właściwie to właśnie ten
nasz wspaniały wymiar sprawiedliwości załatwił mu to. Też bym tak
chciał po jakimś swoim nieodwracalnym i brzemiennym w skutki
błędzie. Tyle tylko, że sumienie by mnie zakatowało. I tu mamy
wyjaśnienie problemu. Wymiar sprawiedliwości sumienia nie ma!

Według mnie tej rodzinie należałoby zasądzić, poza oczywistymi
poniesionymi kosztami sądowymi, odszkodowanie za straty moralne,
stres i stałą rentę. A rentę ową od tego, który był sprawcą
nieszczęścia. Wtedy czułbym, że sąd jest nierychliwy (8 lat!!!) ale
sprawiedliwy. A tak utwierdzony jestem w przekonaniu, że na
sprawiedliwość nie ma co liczyć. I że jest ona byle jaka i w dodatku
o bardzo złej reputacji.

Czemu? Ano poczytajmy jeszcze trochę tego artykułu.
Sprawa trafiła do olkuskiej prokuratury w 2001 r. Pokrzywdzeni
prosili jednak o przeniesienie jej do innej jednostki, która
gwarantowałaby bezstronność w prowadzeniu śledztwa.

No i co? Nie otwiera się nóż w kieszeni? Przecież to nie pierwszy
taki wniosek w licznych sprawach dochodzeniowych. Czyżbyśmy już tak
przywykli do myśli o klikowości organów ścigania i sądowniczych w
środowiskach, że jest to właściwie „normalka”? Prawie rutyna, jeśli
chodzi o prowadzenie sprawy przez „nie tych ze środowiska”. Tylko co
to daje? To właściwie groteska. Wyobraźmy sobie, że do rozwiązania
sprawy w Olkuszu prosimy prokuraturę z Białegostoku. Wolno nam o to
prosić jeśli to odpowiednio uargumentujemy. Że pociąga to za sobą
znacznie wyższe koszty dochodzenia (delegacje, hotele) z naszej
kieszeni – to „betka”. Ale wyobraźmy sobie, że ktoś z Białegostoku
tez prosi o prowadzenie jego sprawy przez dochodzeniówkę z innego
środowiska. Właśnie na ten przykład z Olkusza! No bo im dalej od
Białegostoku tym bardziej dochodzenie wyda się bezstronne i
obiektywne – czytaj: nieskorumpowane. Bzdura! Śledczy chodzili do
tych samych szkół. Praktykowali w tych samych ośrodkach. Znają
się „jak łyse konie”. Taka z tego robi się śmieszna maskarada, która
tylko generuje koszty i daje naiwnym złudzenie, że ich sprawa będzie
prowadzona obiektywnie i bezstronnie. ( Olewnik!) Cóż za dziecinna
naiwność! Kruk krukowi oka nie wykole. Podobnie jak w środowiskach
np. lekarskich. Proste, prawda? Nie. Nie proste. Przerażające!

Jeszcze mamy deser. Z artykułu: Po kilku miesiącach sprawa została
umorzona w oparciu o opinię biegłych(…). Prokuratura zleciła
kolejną opinię (…). Śledczy zlecili opinię dwóm niezależnym zespołom
biegłych z Warszawy i Poznania, którzy nie mieli wątpliwości, że
lekarz niefachowo poprowadził poród. Poprzednie dwie
opinie „biegłych” żadna miarą nie ustalały winy lekarza. No tak. Ale
oni, ci „biegli” byli z miejscowego środowiska.

Pytam zatem: jacy to też byli ci owi biegli z dwóch pierwszych
zespołów? Za co wzięli pieniądze? I to w dodatku chyba zarówno moje,
nasze jak i tej biednej rodziny pieniądze? Czy sąd zasądził zwrot
wynagrodzenia za te „ekspertyzy”? Czy ktokolwiek wystąpił lub
wystąpi o odebranie uprawnień tym „biegłym”, skoro inne zespoły nie
miały wątpliwości co do błędu lekarza a ich poprzednicy nie umieli
się wypowiedzieć na ten temat lub błędnie ocenili postępowanie? A
może to te dwa ostatnie zespoły są w błędzie? Tak czy inaczej nie
mam zamiaru „fundować” takim zespołom gaż im nie należnych! Proste,
prawda? Nie. Nie proste. Przerażające!

Tak to „wymiar sprawiedliwości” zaklepuje „oczywistą oczywistość”,
że zespoły śledcze, zespoły biegłych i ci co są winni tragedii
rodzinnych pozostają całkowicie bezkarni utrwalając w nich poczucie
nietykalności, arogancję wobec faktów i ludzi i zezwalający na
dalsze partaczenie swoich obowiązków.

Brakowało mi w tym artykule choćby jednego z tych pytań. Stąd też
bywam nieco poirytowany pewną ”beztroską” czasami wiejącą z takich
tekstów. A autorami są przecież fachowo kształceni dziennikarze.
Pewnie też „fachowcy”. Tak jak ów lekarz i biegli
Dla mnie powiało grozą. Nie tylko w tej sprawie. Dobrze, że wyrok
nie jest prawomocny właśnie dlatego żeby można było jeszcze naprawić
w „wymiarze sprawiedliwości” krzywdy wyrządzone Rafałowi i jego
rodzinie.

A finał problemu?

Rodzina Rafała skazana dożywotnio na stałe utrzymywanie go i
opiekę jest wzruszona tym, że po 8! latach sąd stwierdził
niewątpliwą winę ginekologa. I tylko tyle sąd zrobił. Tak
przynajmniej wynika z artykułu. A już nawet nie pomyśleli o tym, że
należy im się jakieś materialne zadośćuczynienie i gwarancja godnego
życia. Widać z tego, że mozolna praca przez lata wymiaru
sprawiedliwości w ochronie dóbr wszelakich winowajców nieszczęść
dała wspaniałe rezultaty. Pokrzywdzeni mogą jedynie mieć satysfakcję
z wyroku w sumie uniewinniającego sprawców, ale broń Boże nie
wyrównującego choćby w części krzywd przez nich wyrządzanych.
Zgroza.

Co PT Wy na to?

Łączę wyrazy szacunku dla reagujących i zapraszam na forum do
wypowiedzi

ŁP
    • Gość: Kir Re: Rafałek, ginekolog i wymiar sprawiedliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.09, 15:31
      Wydaje się,że zbyt nerwowo podchodzisz do sprawy,gdyż jak wygląda to z wyroku mamy tu do czynienia ze sprawą karną a nie cywilną.
      Pokrzywdzeni co prawda mogli wnieść do sądu jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy także rozpatrywanie ich roszczeń cywilnych
      w ramach tzw.procesu adhezyjnego.Polski proces karny daje taką możliwość pokrzywdzonym.Tutaj jak się wydaje z tej drogi nie skorzystano,co i tak raczej nie zamyka drogi do dochodzenia roszczeń w drodze powództwa cywilnego.Wyrok skazujący w procesie karnym to
      potwierdzenie winy jak przypuszczam nieumyślnej.
      wina nieumyślna występuje jeżeli sprawca nie mając zamiaru popełnienia czynu zabronionego popełnia go jednak, na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć.
      Wina nieumyślna występuje w postaci:
      - lekkomyślność
      - niedbalstwo
      Co do reszty:
      oceniając społeczne skutki takich czynów nie sposób sięgnąć do bardziej nagminnych zdarzeń jakimi są wypadki drogowe i ich ofiary.
      Oba czyny popełniane są z winy nieumyślnej.
      Co daje się zauważyć w przypadku lekarzy,
      zauważam,że najwięcej błędów jest popełnianych przy rutynowych zabiegach operacyjnych czy leczniczych.Normalne niechlujstwo połączone z rutyną.Prosty zabieg więc po co się starać?później jakaś igła,skalpel,niedokładnie podwiązane bprzewody i krwotok wewnętrzny,pomylenie zdjęć,co trzeba usunąć.
      Przy zabiegach skomplikowanych tego rodzaju przypadków raczej nie ma.
      Nawet wówczas gdy stosowane są nowatorskie metody operacyjne,błąd
      jest na granicy minimum.
      Dlatego po każdym rutynowym zabiegu sprawdzałbym jego prawidłowość wykonania i zwiększył kontrolę.
      Podobnie wygląda sprawa przy diagnozowaniu objawów choroby.
      • kol.3 Re: Rafałek, ginekolog i wymiar sprawiedliwości 28.03.09, 16:24
        Jakby to było Twoje dziecko to byś tego tak lekko nie pisał.
        Na ogół lekarze polscy przykładają się do pracy jak się im płaci
        prywatnie, a i to nie zawsze. Są po prostu solidnie zdemoralizowani,
        ponieważ nie ma karalności za lekceważenie zdrowia pacjentów.
        Wg mnie dobrze by było - skoro sąd przez tyle lat trudził się by
        stwierdzić winę lekarza, by od razu zasądził odszkodowanie dla
        ofiary niedbalstwa lekarza. Jeśli prawo przewiduje że takie
        odszkodowanie należy się w wyniku osobnego procesu, tzn, że prawo
        jest po stronie zdemoralizowanego nieroba.
        • Gość: Kir Re: Rafałek, ginekolog i wymiar sprawiedliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 17:31
          kol.3 napisała:

          > Jakby to było Twoje dziecko to byś tego tak lekko nie pisał.
          > Na ogół lekarze polscy przykładają się do pracy jak się im płaci
          > prywatnie, a i to nie zawsze. Są po prostu solidnie zdemoralizowani,
          > ponieważ nie ma karalności za lekceważenie zdrowia pacjentów.
          > Wg mnie dobrze by było - skoro sąd przez tyle lat trudził się by
          > stwierdzić winę lekarza, by od razu zasądził odszkodowanie dla
          > ofiary niedbalstwa lekarza. Jeśli prawo przewiduje że takie
          > odszkodowanie należy się w wyniku osobnego procesu, tzn, że prawo
          > jest po stronie zdemoralizowanego nieroba.
          Twoja wypowiedź to czysty populizm w stylu Ziobry,przy czym u Ciebie mogę to tłumaczyć to jeszcze emocjami czego nie mogę już zrobić u niego ponieważ podając się za prawnika powinien wiedzieć,że nie można nikogo skazać bez udowodnienia mu winy jak i to,że nie każdy
          czyn społecznie naganny nie podlega od razu z tego tytułu penalizacji,ale dopiero wówczas gdy zostanie skodyfikowany i zagrożony sankcją karną.Jeżeli więc wykazywał jako podlegające
          potępieniu pewne zachowania to winien w ramach swych kompetencji ustawowych dążyć do ich kodyfikacji aby stały się karalne.
          Dokonujesz też generalizacji etyki całego środowiska lekarzy pomimo tego.że mamy przykłady pozytywnych a nawet szlachetnych zachowań.
          Nie neguję tego co piszesz,mówię jedynie że generalizacja zakłamuje rzeczywistość.
          Kwestia demoralizacji lekarzy,ten mechanizm jest dość ciekawy.Nie widzę nic złego w butelce koniaku,bukiecie kwiatów czy bombonierce wręczonych po zabiegu,kiedy chcę podziękować lekarzowi za jego ludzkie i kulturalne podejście,dokładne zajęcie się moją chorobą
          i wykazywane zainteresowanie postępami w leczeniu w sytuacjach gdy wcześniej miałem do czynienia z diametralnie odmienną,złą postawą jego kolegów.
          Tak wręczonego suweniru prawo też nie traktuje jako łapówki,jeżeli wcześniej nie było obietnicy jego udzielenia.
          Jest to swoisty zwyczaj wśród pacjentów,wcale nie narzucany przez personel medyczny.Przecież pacjent wychodzi.
          Jednak w niektórych placówkach zrobiono z tego jakby obyczaj,że bombonierka jest niezbędna aby lepiej opiekowano się chorym.
          Im zasobniejszy pacjent tym droższy suwenir.
          Przecież to pacjenci i ich bliscy wprowadzają tą demoralizację
          Co do odszkodowań,to niestety,ale trzeba przez to przeleźć.Wina musi być udowodniona.Przecież jest to i ocena pracy lekarza a także jakości placówki medycznej.
          Słyszałem coś o tworzeniu specjalnego funduszu na ten cel.Inaczej to postępowanie cywilne,ale tutaj brak odpowiednio przygotowanych prawników i biegłych.
          O rany,ale się rozpisałem.Prosto jest rzucać populistycznymi hasełkami,jednak my musimy rozwiązać problem w ramach funkcjonującego prawa lub poprzez jego zmianę.Nie wszystko też da się ująć w hipotezach opisowych.Praktycznie każdy głos w dyskusji winien być uwzględniany i interpretowany już przez prakktyków prawa na język prawny,wtedy to ma sens.
          • kol.3 Re: Rafałek, ginekolog i wymiar sprawiedliwości 29.03.09, 10:05
            Problem jest w tym, że u nas takie procesy ciągną się latami i
            sprawa się rozmywa. Jeśli przez 8 lat udowadniano winę lekarzowi, to
            ile lat będzie trwał proces cywilny o odszkodowanie? Skąd ta
            rodzina ,prawdopodobnie już przeciążona finansowo, ma wziąć
            pieniądze na adwokata i jak się mają ich wydatki do możliwości
            finansowych lekarza, który wynajmie drogiego i skutecznego adwokata.
            Wiadomo, że w sądzie nie wygrywa ten kto ma rację, tylko ten kogo
            stać na lepszego prawnika.
            Nie mówimy to o drobnej pomyłce lekarskiej, mówimy o tym, że,
            niechlujstwo lekarza skazało człowieka na wegetację, na niesprawność
            przez całe życie, a jego rodzicom odebrało radośc z rodzicielstwa i
            naraziło ich pracę ponad siły i na koszty, zapewne ponad ich
            możliwości finansowe. Wszystko to ponieważ jakiemuś panu się nie
            chciało.
            Może ja generalizuję, ale Ty sprawę rozwadniasz i banalizujesz.Piszę
            na podstawie swoich doświadczeń życiowych. Twoje rozważnia na temat
            bombonierki i koniaku są doprawdy rozczulające i świadczą o tym, jak
            daleko jesteś od tematu. Dopilnowany poród, czy inna operacja
            kosztują parę tysięcy i cennik jest dośc sztywny.Dziś idąc nawet do
            prywatnej kliniki nie masz gwarancji, że zostaniesz potraktowany
            solidnie, po prostu niektórzy lekarze jaja sobie robią z pacjentów i
            wcale tego nie kryją.
            Polskie prawodawstwo stwarza im do tego idealne warunki.
            • Gość: Kir Re: Rafałek, ginekolog i wymiar sprawiedliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.09, 14:41
              Widzę,że mi się też dostało,i dobrze.Nie rozwadniam sprawy ani nie banalizuję.W Twojej wypowiedzi znalazł się właśnie jeden z istotniejszych problemów z jakim boryka się ofiara niechlujstwa lekarza:
              kol.3 napisała:

              > Problem jest w tym, że u nas takie procesy ciągną się latami i
              > sprawa się rozmywa. Jeśli przez 8 lat udowadniano winę lekarzowi, to
              > ile lat będzie trwał proces cywilny o odszkodowanie? Skąd ta
              > rodzina ,prawdopodobnie już przeciążona finansowo, ma wziąć
              > pieniądze na adwokata i jak się mają ich wydatki do możliwości
              > finansowych lekarza, który wynajmie drogiego i skutecznego adwokata.
              > Wiadomo, że w sądzie nie wygrywa ten kto ma rację, tylko ten kogo
              > stać na lepszego prawnika.
              I tutaj sprawa którą już wcześniej poruszałem,ofierze niechlujstwa raczej trudno będzie znaqleźć prawnika specjalizującego się lub mającego doświadczenie w tego rodzaju sprawach.
              To także problem z biegłymi,którzy jakby nie było też wykonują zawód lekarza a teraz będą mieli wypowiedzieć się na temat braku profesjonalizmu lub niechlujstwa kolegi.W mediach były wypowiedzi osób,które się na to zdecydowały a później były z tego powodu szykanowane przez środowisko.To właśnie powoduje wydłużenie procesów.
              Wydaje się,że to właśnie te elementy decydują o przewadze lekarza jako strony w procesie.
              W takim razie rzeczywiście można byłoby stworzyć fundusz,ale ze składek lekarzy na rzecz ofiar ich niechlujstwa gdzie wypłacałoby się odszkodowania ofiarom po stwierdzeniu błędu bez orzekania o winie.
              Jeżeli nie to po dwóch przypadkach zawinionego błędu lekarza zabrać prawo do wykonywania zawodu,nie patrząc na to,że zmniejszy się ich liczba bo więcej krzywdy i strat przyniesie zły lekarz niż jego brak.
              To prosty rachunek ekonomiczny,bo cierpienia związanego z trwałym kalectwem nie da się i tak przeliczyć na pieniądze.
              Innym wyjściem mogłoby też być tworzenie specjalnych funduszy udzielających pożyczki na wynajęcie adwokata i opłatę kosztów postępowania,lub pomoc prawna koszty której zwracane byłyby po wygranej,zakończonej sprawie
              Rzeczywiście abstrahując już od samego cierpienia fizycznego i psychicznego,problem staje się problemem społecznym i to także z przyczyn czysto finansowych.
              Poruszaną sprawę traktuję jako symptom negatywnego ZJAWISKA,któremu
              należy przeciwdziałać.
              Nie chciałbym aby sprawa miała taki sam efekt jak głośne niegdyś rozpaczanie,że niepełnosprawny pozbawiony przez lata możliwości ruchu
              po otrzymaniu elektrycznego wózka inwalidzkiego musiał od jego wartości zapłacić darowiznę.Płakali nad nim wszyscy:media i politycy,
              jednak Sejm i tak chyba nie dostosował prawa,aby inne niepołnosprawne
              osoby nie stawały przed podobnym problemem.
              Nie odczuwam aż takiej empatii,więc po co miałbym ją udawać na Forum.
              Odczuwam czasami złość,ale na brak praktycznych rozwiązań i ograniczanie się do załatwiania jednostkowych spraw,kiedy jasno widać,że te jednostki to uogólnienie spraw wcale nie takich małych grup ludzi borykających się z podobnymi problemami.
              • kol.3 Re: Rafałek, ginekolog i wymiar sprawiedliwości 29.03.09, 17:44
                Widać jesteś bardzo zdrowy i nie chodzisz do lekarzy.
                Odczuwa empatię ten kto się z zetknął z lekceważacą postawą lekarzy
                w chorobie. Przykład: chory na raka - będzie operowany jak zapłaci
                za operację lekarzowi, który ma ją wykonać. Po operacji są
                powikłania. Lekarz nie ruszy palcem w bucie, jeśli nie dostanie
                kolejnej porcji gotówki. Chory leży w swzpitali tygiodniami, zbiera
                kasę w koncu ją daje, Zabieg zostaje wykonany.
                Przykład z sali porodowej - przywożą panią z poważną wadą wzroku.
                Akcja porodowa zaczyna się. Chora ma zalecenia od lekarza
                prowadzącego z rejonu do cesarki. Lekarzowi dyżurnemu wcale się jej
                nie chce robić. Działa za zasadzie - niech sobie tu pani leży i
                rodzi, jutro rano będzie okulista, jak potwierdzi wskazania do cc,
                to je zrobimy. Jak chora urodzi i wzrok jej się pogorszy albo
                oślepnie to jej zmartwienie,lekarz się tym w ogóle nie stresuje.
                Wizyta w prywatnej klinice stomatologicznej, rejestratorka zapisuje
                pacjenta na usługę z NFZ, wręcz go na nią namawia. Pacjent wchodzi,
                dentystka oglada ząb i stwierdza że nie może nic zrobić bo... i tu
                wylicza szereg przyczyn potwierdzających ogólną niemożność.
                Ogledziny i dywagacje zajmują parę minut, dentystka nic nie robi ale
                wypełnia sobie dokumentację z której wynika, że pacjenta przyjęła i
                obsłużyła.
                W kolejnej prywatnej klinice już nie na NFZ leczenie zęba odbywa się
                bez problemu. Itd. itd.
                Nie jestem wielbicielką Ziobry, ale trochę racji to on miał, tylko
                wybrał złą metodę działania.
                • Gość: Kir Re: Rafałek, ginekolog i wymiar sprawiedliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.09, 19:36
                  Proszę zostawmy sprawę mojego zdrowia w spokoju.Jeżeli Cię to tak interesuje to stykałem się zarówno z tymi złymi jak i dobrymi lekarzami.Każdy dostawał ode mnie to na co zasłużył:czyli wrednego pacjenta,albo partnera w procesie leczenia.Nie jestem lekarzem,jednak potrafię wyczuć kiedy ktoś traktuje mnie w sposób lekceważący i powiedzieć mu o tym z jednoczesnym pytaniem o sens dalszej kuracji i współpracy.Nie wrzeszczę,nie używam epitetów i wulgaryzmów bo nie są mi potrzebne podobnie jak i taki lekarz,ze szpitala nie wychodzę na własną prośbę lecz po takiej rozmowie proszę o wypisanie mnie z niego,ze względu na bezsens dalszej kuracji.Jeżeli mam do czynienia z chamem(co mi się raczej rzadko zdarza to traktuję go w sposób właściwy dla chama.
                  Z dobrymi lekarzami nie mam problemów<wyjaśniamy sobie wszystkie sprawy związane z chorobą,śmiejemy się z mojej ignorancji,uzupełniam swoją wiedzę o interesujące mnie tematy.
                  U stomatologa zawsze wrzeszczę na początku,że się boję bólu,chodzę raczej prywartnie.Lata temu trafiłem na nierzetelnego gdzie spieszył się i wziął mnie na fotel zanim xaczął działać zastrzyk.Zdzierżyłem,ale niech to szlag.Prywatnie też trafiłem na gościa gdzie po latach przypadkiem okazało się jak złudne było moje przekonanie,że mi kanałowo zrobił zębiska,gad wleczył mi tak tylko jednego zęba,cholerna oszusta,ale satysfakcja bo płaciłem jak za leczenie kanałowe,jeno jak to draństwo od razu sprawdzić.
                  Boże,jasne że współczuję cierpiącym czy inwalidom gdy widzę ich cierpienie,ale w bezpośrednich kontaktach.Nie rozmawiam z reguły o tym z nimi,chyba że chcą się wyżalić.Jestem zły gdy przy tej pisanej
                  pokazywanej i mówionej empatii dla nich tak mało się robi aby pomóc
                  im w życiu codziennym.Płaczesz nad niewidomym,niepełnosprawnym to pójdź do nich i postaraj się pomóc,jeżeli można zmienić durne przepisy to je zmienić,tłuste dupska polityków mogą się trochę ruszyć w tym kierunku.Przecież to sprawa legislacji,a to Sejm.
                  Jeżeli rejestratorka jest wredna bo jej kultury nie nauczono to dać ją na salową a tamtą do rejestracji a co!.
                  Większość spraw jest do załatwienia w ramach samej logistyki
                  i prawidłowej polityki personalnej,tu nie trzeba nic z wyjątkiem
                  szefa,który na te sprawy zwracałby uwagę.
                  Jednak jak widać to wiadomo o co chodzi,problem tylko z rozwiązaniami,których szukamy nie wiadomo gdzie,komplikując sobie życie bo nie potrafimy dostrzec tych,które można byłoby wprowadzić już na tym podstawowym poziomie bez konieczności zmian unormowań wykorzystując to co mam,y do dyspozycji.
                  To nie..tylko czepiać się mnie,że muszę mało chodzić do lekarzy i być zdrowy jak byk bo nie płaczę:))) prędzej bym dokopał takiemu niż zapłakał.
                  Płacz nic nie daje trzeba działać i efektami działania powiedzieć
                  "widzisz chamie,nie będziesz bezkarnie śmiał się z ofiar swego niechlijstwa"
Pełna wersja