wielhorski
21.03.09, 18:41
Czytałem taki artykuł:
Sobota, 28 lutego 2009 – „Ordynator niefachowo przyjął poród?”
Gazeta codzienna: „Dziennik Polski”
Podtytuł: „Chłopczyk nie mówi, nie chodzi, karmiony jest sondą”
Zacznę od pierwszego zdania artykułu:
>Władysław S., ordynator oddziału ginekologiczno-połżniczego w
Olkuszu, został wczoraj nieprawomocnie skazany na karę 1,5 roku
więzienia w zawieszeniu na cztery lata.>
I dalej pod koniec:
>Będzie też musiał zapłacić grzywnę w wysokości 15 tyś. zł.<
I jak wynika z całości tego materiału to by było na tyle! Wyroku -
nieprawomocnego , chyba na szczęście, że nieprawomocny. Liczę na
prokuraturę.
Z jednej strony szewska pasja mnie ogarnęła, z drugiej przerażenie!
Czysto logicznie i faktograficznie rzecz ujmując – sąd orzekł
bezspornie o winie kogoś, w tym przypadku ordynatora. Zajął się
wymiar sprawiedliwości, i słusznie, sprawcą czyjegoś nieszczęścia.
Ale jaka to sprawiedliwość? Całkowicie jednostronna! Stała się
krzywda. I to krzywda o trwałych, długoletnich i kosztownych
skutkach. Ktoś z powodu czyjejś winy, i to „fachowca”, nie mówi, nie
słyszy, nie chodzi i będzie karmiony sondą. Chyba do końca życia! I
co? I nic? Sąd zupełnie tego nie zauważył? Jak to możliwe?! Winny
tego stanu rzeczy zapłaci, w tym przypadku śmiało można powiedzieć :
tylko(!) 15 tyś. I to dodatkowo nie pokrzywdzonym lecz państwu! Nóż
w kieszeni się otwiera! A ta biedna rodzina, której stała się taka
ogromna tragedia to się nie liczy? Zamieść ją należy pod dywan? Jaki
to jest ten wymiar sprawiedliwości?! Ano taki, że teraz ja, moja
rodzina i cała reszta będziemy do końca dni nieszczęśnika, albo
naszych – płacić z własnej kieszeni za błąd „fachowca”. A on sam
jednym pociągnięciem pozbył się problemu. Właściwie to właśnie ten
nasz wspaniały wymiar sprawiedliwości załatwił mu to. Też bym tak
chciał po jakimś swoim nieodwracalnym i brzemiennym w skutki
błędzie. Tyle tylko, że sumienie by mnie zakatowało. I tu mamy
wyjaśnienie problemu. Wymiar sprawiedliwości sumienia nie ma!
Według mnie tej rodzinie należałoby zasądzić, poza oczywistymi
poniesionymi kosztami sądowymi, odszkodowanie za straty moralne,
stres i stałą rentę. A rentę ową od tego, który był sprawcą
nieszczęścia. Wtedy czułbym, że sąd jest nierychliwy (8 lat!!!) ale
sprawiedliwy. A tak utwierdzony jestem w przekonaniu, że na
sprawiedliwość nie ma co liczyć. I że jest ona byle jaka i w dodatku
o bardzo złej reputacji.
Czemu? Ano poczytajmy jeszcze trochę tego artykułu.
Sprawa trafiła do olkuskiej prokuratury w 2001 r. Pokrzywdzeni
prosili jednak o przeniesienie jej do innej jednostki, która
gwarantowałaby bezstronność w prowadzeniu śledztwa.
No i co? Nie otwiera się nóż w kieszeni? Przecież to nie pierwszy
taki wniosek w licznych sprawach dochodzeniowych. Czyżbyśmy już tak
przywykli do myśli o klikowości organów ścigania i sądowniczych w
środowiskach, że jest to właściwie „normalka”? Prawie rutyna, jeśli
chodzi o prowadzenie sprawy przez „nie tych ze środowiska”. Tylko co
to daje? To właściwie groteska. Wyobraźmy sobie, że do rozwiązania
sprawy w Olkuszu prosimy prokuraturę z Białegostoku. Wolno nam o to
prosić jeśli to odpowiednio uargumentujemy. Że pociąga to za sobą
znacznie wyższe koszty dochodzenia (delegacje, hotele) z naszej
kieszeni – to „betka”. Ale wyobraźmy sobie, że ktoś z Białegostoku
tez prosi o prowadzenie jego sprawy przez dochodzeniówkę z innego
środowiska. Właśnie na ten przykład z Olkusza! No bo im dalej od
Białegostoku tym bardziej dochodzenie wyda się bezstronne i
obiektywne – czytaj: nieskorumpowane. Bzdura! Śledczy chodzili do
tych samych szkół. Praktykowali w tych samych ośrodkach. Znają
się „jak łyse konie”. Taka z tego robi się śmieszna maskarada, która
tylko generuje koszty i daje naiwnym złudzenie, że ich sprawa będzie
prowadzona obiektywnie i bezstronnie. ( Olewnik!) Cóż za dziecinna
naiwność! Kruk krukowi oka nie wykole. Podobnie jak w środowiskach
np. lekarskich. Proste, prawda? Nie. Nie proste. Przerażające!
Jeszcze mamy deser. Z artykułu: Po kilku miesiącach sprawa została
umorzona w oparciu o opinię biegłych(…). Prokuratura zleciła
kolejną opinię (…). Śledczy zlecili opinię dwóm niezależnym zespołom
biegłych z Warszawy i Poznania, którzy nie mieli wątpliwości, że
lekarz niefachowo poprowadził poród. Poprzednie dwie
opinie „biegłych” żadna miarą nie ustalały winy lekarza. No tak. Ale
oni, ci „biegli” byli z miejscowego środowiska.
Pytam zatem: jacy to też byli ci owi biegli z dwóch pierwszych
zespołów? Za co wzięli pieniądze? I to w dodatku chyba zarówno moje,
nasze jak i tej biednej rodziny pieniądze? Czy sąd zasądził zwrot
wynagrodzenia za te „ekspertyzy”? Czy ktokolwiek wystąpił lub
wystąpi o odebranie uprawnień tym „biegłym”, skoro inne zespoły nie
miały wątpliwości co do błędu lekarza a ich poprzednicy nie umieli
się wypowiedzieć na ten temat lub błędnie ocenili postępowanie? A
może to te dwa ostatnie zespoły są w błędzie? Tak czy inaczej nie
mam zamiaru „fundować” takim zespołom gaż im nie należnych! Proste,
prawda? Nie. Nie proste. Przerażające!
Tak to „wymiar sprawiedliwości” zaklepuje „oczywistą oczywistość”,
że zespoły śledcze, zespoły biegłych i ci co są winni tragedii
rodzinnych pozostają całkowicie bezkarni utrwalając w nich poczucie
nietykalności, arogancję wobec faktów i ludzi i zezwalający na
dalsze partaczenie swoich obowiązków.
Brakowało mi w tym artykule choćby jednego z tych pytań. Stąd też
bywam nieco poirytowany pewną ”beztroską” czasami wiejącą z takich
tekstów. A autorami są przecież fachowo kształceni dziennikarze.
Pewnie też „fachowcy”. Tak jak ów lekarz i biegli
Dla mnie powiało grozą. Nie tylko w tej sprawie. Dobrze, że wyrok
nie jest prawomocny właśnie dlatego żeby można było jeszcze naprawić
w „wymiarze sprawiedliwości” krzywdy wyrządzone Rafałowi i jego
rodzinie.
A finał problemu?
Rodzina Rafała skazana dożywotnio na stałe utrzymywanie go i
opiekę jest wzruszona tym, że po 8! latach sąd stwierdził
niewątpliwą winę ginekologa. I tylko tyle sąd zrobił. Tak
przynajmniej wynika z artykułu. A już nawet nie pomyśleli o tym, że
należy im się jakieś materialne zadośćuczynienie i gwarancja godnego
życia. Widać z tego, że mozolna praca przez lata wymiaru
sprawiedliwości w ochronie dóbr wszelakich winowajców nieszczęść
dała wspaniałe rezultaty. Pokrzywdzeni mogą jedynie mieć satysfakcję
z wyroku w sumie uniewinniającego sprawców, ale broń Boże nie
wyrównującego choćby w części krzywd przez nich wyrządzanych.
Zgroza.
Co PT Wy na to?
Łączę wyrazy szacunku dla reagujących i zapraszam na forum do
wypowiedzi
ŁP