Gość: markus IP: *.superkabel.de 26.06.09, 13:59 No i znowu ta sronniczosc wybiorczej . Wszakze wiadomo ze w polsce katechetki prowadza perfekcyjnie zajecia z przygotowania do zycia w rodzinie Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
adam_l27 Logika lewicowa. 26.06.09, 14:02 Bezpłodność jest chorobą ponieważ prowadzi do braku dzieci. Homoseksualizm NIE jest chorobą chociaż wywołuje te same następstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
priller redaktorzyny z gazety.pl, ale co to jest WDŻ? 26.06.09, 16:42 do ku... jędzy? nie wszyscy czytelnicy mieszkali w tym kraju przez ostatnie 10 lat. ale nawet bez tego, warto czasem użyć pełnj nazwy - najlepiej przy początku tekstu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: redaktorzyny z gazety.pl, ale co to jest WDŻ? IP: *.chello.pl 26.06.09, 17:32 informuję, iż skrót WDŻ oznacza - Wychowanie do życia w rodzinie Odpowiedz Link Zgłoś
priller czy aby na pewno? 26.06.09, 18:08 bo litery mi się nie zgadzają. i czy wychowywać można "do czegoś"? kiedyś to było "przystosowanie do". Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: czy aby na pewno? 26.06.09, 19:59 Prezent jest rzecza. Wedlug pani edukatorki kobieta jest rzecza. Moze byc uzywana lub nie, tak jak samochod czy inne sprzety. Jest tez dobra strona takiego postawienia rzeczy - dziewczynki i kobiety wiedza, jak je traktuje wladza - jak szmaty. Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 14:05 celibat też jest chorobą ponieważ ma te same następstwa a poza tym wszyscy powinni pić colę bo jest dobra do czyszczenia rur a wiadomo dobra rura to samo zdrowie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AI Re: Logika lewicowa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.09, 14:27 > celibat też jest chorobą > ponieważ ma te same następstwa Bo widzisz, kolega użył "logiki prawicowej". Skoro zapędziłeś go w kozi róg, to teraz pewnie powie, że będzie się modlił za twoją duszę. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 15:06 Celibat to wybór, w każdej chwili można z niego zrezygnować... Księża nie chcą też adoptować dzieci, czego nie można powiedzieć o homo. Argument twojego przedmówcy jest zatem rozsądny. Nie chcę się po raz n-ty kłócić czy homoseksualizm jest chorobą, czy nie, ale warto chyba przyznać, że homoseksualizm jest przeszkodą na drodze do szczęśliwego rodzicielstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 15:35 adeinwan napisał: > Celibat to wybór, w każdej chwili można z niego zrezygnować... Księża nie chcą > też adoptować dzieci, czego nie można powiedzieć o homo. ******************************* Celibat to tylko maska i ucieczka przed odpowiedzialnością za skutki seksu - również homoseksualnego. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 15:37 Nikt nie broni homoseksualistom, by żyli w heteroseksualnym związku czy celibacie i pod tą przykrywką realizowali swoją prawdziwą orientację. Tak było dawniej, czemu nie może być tak teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 15:43 adeinwan napisał: > Nikt nie broni homoseksualistom, by żyli w heteroseksualnym związku czy > celibacie i pod tą przykrywką realizowali swoją prawdziwą orientację. Tak było > dawniej, czemu nie może być tak teraz? ***************************** Skąd więc sugestia, że ksiądz nie może być homoseksualistą? Odpowiedz Link Zgłoś
saarkotka Re: Logika lewicowa. 28.07.12, 17:30 Tak było dawniej, bo społeczeństwo było jeszcze bardziej zacofane niż teraz. Nie potraficie zrozumieć, że homoseksualiści tylko udają, że są szczęśliwi w związku z osobą przeciwnej płci? Cierpią, bo żyją podwójnym życiem, bo muszą okłamywać kobietę, która wzięła z nimi ślub. I to okłamują nie dlatego, że są dwulicowymi draniami, tylko dlatego, że zmusiło ich do tego otoczenie. Oni nie chcą tak żyć, nie chcą okłamywać swoich żon, rodzin, dzieci, znajomych. Chcą być tylko sobą i mają do tego prawo. Bez ukrywania się przed ziejącymi nienawiścią prawicowymi świętoszkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: Logika lewicowa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 15:41 Pod warunkiem, że chce sie być rodzicem. Z tym szczęsciem rodzicielskiem to róznie bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AngelusSilesius II Re: Logika lewicowa. IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.09, 15:45 No to po co zyc ? Zeby rzrec i srac ? Zeby wierzyc w IKEE, jezdzic w kolko samochodzikiem (np. na urlopy), skakac z party na party i rozmawiac z komputerem lub milczec przed telewizorem ? Jesli zycie ma jakikolwiek sens albo cel, to sa to dzieci. I pewnie mnie zaraz znowu ktos nazwie dziwakiem, dziadkiem, a moze i dziadem - lub "kaczysta". :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: Logika lewicowa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 16:08 To ty tak sądzisz i taki cel w zyciu widzisz, a dla kogos innego sensem zycia może byc np. praca naukowa. Ty być moze uważasz , że szkoda na to czasu. Róznie to bywa, rózne ludzie mają potrzeby i priorytety. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 17:30 >No to po co zyc ? Zeby rzrec i srac ? Po pierwsze żreć, jesli juz. >Jesli zycie ma jakikolwiek sens albo cel, to sa to dzieci Nie, to cel gatunku - przekazać geny. Twoje zycie ma taki sens, jaki mu nadasz, moze to byc jedzenie i sranie aż upasiesz sie do 250 kg i krzesło z Ikei pod toba peknie, a do samochodziku sie nei zmieścisz , moze tez być pomoc humanitarna dzieciom z Afryki, dziennikarstwo interwwncyjne czy praca naukowa , a nawet załozenie szkoły społecznej czy pomoc chorym na HIV w ramach fundacji i załozenia osrodka dla nich. W rachunku ogólnym praca społeczna jest tak samo cenna jak przekazanie genów , bo pomagasz ludziom przezyc, wyjsc na prostą, wyzdrowieć itp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd Re: Logika lewicowa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 17:55 No dobra, a jeśli ktoś jest bezpłodny, to ma się powiesić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obywatel_Kudlaty Re: Logika lewicowa. IP: *.cisco.com 26.06.09, 18:06 Ja cię nazwę nieukiem, bo pisze się "żreć". Jeśli życia ma mieć sens to trzeba sie uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: Logika lewicowa. IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 26.06.09, 18:29 > Jesli zycie ma jakikolwiek sens albo cel, to sa to dzieci. > I pewnie mnie zaraz znowu ktos nazwie dziwakiem, dziadkiem, > a moze i dziadem - lub "kaczysta". :) Ja jestem czlowiekiem - istota myslaca i czujaca. Ty za to masz siebie najwyrazniej za maszynke reprodukcyjna. Dzieci to czesc zycia, a nie jego calosc. Rozumiem, ze niektorzy moga odczuwac przyjemnosc z faktu wychowywania potomwstwa i dobrze. Ja dzieci miec nie chce, bo nie sadze, abym byl dobrym ojcem. Nie jestem przez to ani lepszy ani gorszy niz moj sasiad, ktory ma ich trojke. Odpowiedz Link Zgłoś
shithead Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 19:42 Czyli twoja maksyma zyciowa to: "Co rok prorok" i tyle ci wystarczy. Zaiste wspaniale to zycie bycie dzieciorobem. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 17:22 > Pod warunkiem, że chce sie być rodzicem. Co nie zmienia faktu, że bezpłodność/impotencja/homoseksualizm utrudniają realizację takich zamierzeń. A niechęć do rodzicielstwa zwykle mija... Odpowiedz Link Zgłoś
tlenek_wegla Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 16:12 Identyczna przeszkoda jest celibat.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nieznajoma Re: Logika lewicowa. IP: *.inetaccess.pl 26.06.09, 17:33 > Nie chcę się po raz n-ty kłócić czy homoseksualizm jest chorobą, czy nie, ale > warto chyba przyznać, że homoseksualizm jest przeszkodą na drodze do > szczęśliwego rodzicielstwa? Uwielbiam ludzi, którzy wyznaczają szablony 'szczęśliwego życia'. Pomijając już temat samego homoseksulizmu - czemu ktoś inny ma decydować za mnie, co dla mnie jest najlepsze i z czym mam być szczęśliwa? Później dziwią się ludzie, że świat taki zły, że życie nie ma sensu.. No pewnie, że nie ma, jeśli na każdym kroku ktoś nam czegoś zabrania, ktoś nas ocenia, ktoś na siłę próbuje wcisnąć do szufladki, do której zupełnie nie pasujemy. Skąd wiesz, że szczęśliwe rodzicielstwo jest celem życia każdego człowieka? Jeśli to Twoje przekonanie, to realizuj się w tym, ale nie narzucaj innym co mają robić i jak mają żyć. Jak to mówią - niech każdy troszczy się o swoje cztery litery. Bo obrabiając czyjeś - możesz nawet nie zauważyć, jak szybko Twoje zostaną obrobione... A tak nawiasem - czy wiesz czego tak naprawdę w życiu chcesz i jaki jest TWÓJ życiowy cel? Pytam Ciebie jako Ciebie, a nie jako dobrego dziecka swoich rodziców/dobrego pracownika/przykładnego obywatela/dobrego partnera... Bo to jest pytanie, o którym.. często zapominamy, a które uświadamia nam, jak niewiele o sobie wiemy... A skoro o sobie nie wiemy - to jak możemy mówić komuś.. jak ma żyć? Odpowiadając nba pytanie - homoseksualizm jest również wyborem. Homoseksualista może również dokonać wyboru - wziąć ślub z osobą przeciwnej płci i spłodzić potomstwo. W związku z tym, warto chyba przyznać, że homoseksulizm NIE jest przeszkodą na drodze szczęśliwego rodzicielstwa :) Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 18:36 > Pomijając już temat samego homoseksulizmu - czemu ktoś inny ma > decydować za mnie, co dla mnie jest najlepsze Zwróć uwagę, że odkąd kobiety zaczęły swobodnie decydować o macierzyństwie, rodzi się coraz mniej dzieci. Z homoseksualistami jest podobnie. Wolność wyboru dla niektórych jest prawdziwym dogmatem, ale warto wskazywać jej przykre następstwa. > Skąd wiesz, że szczęśliwe rodzicielstwo jest celem życia każdego > człowieka? Jeśli to Twoje przekonanie, to realizuj się w tym, ale > nie narzucaj innym co mają robić i jak mają żyć. Gdyby tak nie było to geje by nie walczyli o prawo do adopcji. > Jak to mówią - niech każdy troszczy się o swoje cztery litery. Zatem powinnaś być przeciw edukacji seksualnej, która wszak łamie powyższą zasadę. > Odpowiadając nba pytanie - homoseksualizm jest również wyborem. > Homoseksualista może również dokonać wyboru - wziąć ślub z osobą > przeciwnej płci i spłodzić potomstwo. Ale nie będzie z taką osobą szczęśliwy, a frustracje z tego związku udzielą się także potomstwu. Zatem jest to przeszkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trybling Re: Logika lewicowa. IP: *.olsztyn.vectranet.pl 26.06.09, 19:22 > > Pomijając już temat samego homoseksulizmu - czemu ktoś inny ma > > decydować za mnie, co dla mnie jest najlepsze > > Zwróć uwagę, że odkąd kobiety zaczęły swobodnie decydować o macierzyństwie, > rodzi się coraz mniej dzieci. Z homoseksualistami jest podobnie. Wolność wyboru > dla niektórych jest prawdziwym dogmatem, ale warto wskazywać jej przykre następ > stwa. i bardzo dobrze! przynajmniej trochę przeludnienie spadnie. > > Odpowiadając nba pytanie - homoseksualizm jest również wyborem. > > Homoseksualista może również dokonać wyboru - wziąć ślub z osobą > > przeciwnej płci i spłodzić potomstwo. ps.a po co od razu ślub? kobieta(niezależnie od orientacji) może mieć dzieci. co to za problem iść na dyskotekę, dać się przelecieć pierwszemu lepszemu przystojniaczkowi? potem taka panna może zamieszkać ze swoją lubą. wtedy ludzie nie powiedzą lesba, tylko "samotna matka, której pomaga przyjaciółka"... faceci mają troch trudniej, ale to też da się przeskoczyć Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 19:29 > i bardzo dobrze! przynajmniej trochę przeludnienie spadnie. W Polsce nie ma przeludnienia. Jak na warunki europejskie jesteśmy krajem wręcz wyludnionym. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiopysio Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 19:47 adeinwan napisał: > > > i bardzo dobrze! przynajmniej trochę przeludnienie spadnie. > > W Polsce nie ma przeludnienia. Jak na warunki europejskie jesteśmy krajem wręcz > wyludnionym. Jak to taki problem dla Ciebie to załóż klub zapładniaczy i działaj. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 19:58 To jest też twój problem, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. Przez takich ślepców będziemy mieć na starość poważny problem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Logika lewicowa. IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.09, 00:45 adeinwan napisał: > To jest też twój problem, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. Przez takich > ślepców będziemy mieć na starość poważny problem... Problem będzie przez idiotyczne decyzje polityków ośmieszających prorodzinną politykę zamykaniem żłobków i przedszkoli, odbierając kobiecie prawo do godnego porodu (m.in. odmowa znieczuleń), perspektywą głodowej emerytury itd.: wyborcza.pl/1,76842,6758916,Rzad__Na_przedsiebiorcze_mamy_kasy_nie_mamy.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja ubezwłasnowolnić kobiety-Ku chwale Ojczyzny! IP: *.access.telenet.be 26.06.09, 21:01 > odkąd kobiety zaczęły swobodnie decydować o macierzyństwie, > rodzi się coraz mniej dzieci. Slusznie - nalezy kobiety pod tym względem ubezwłasnowolnić; decydować zacznie proboszcz i od razu przyrost nam skoczy. Ku chwale Ojczyzny! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AI Re: Logika lewicowa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.09, 18:22 > Nie chcę się po raz n-ty kłócić czy homoseksualizm jest chorobą, czy > nie, ale warto chyba przyznać, że homoseksualizm jest przeszkodą na > drodze do szczęśliwego rodzicielstwa? A wiesz jaką przeszkodą w tej samej dziedzinie jest niezależność kobiet? Ich ambicje zawodowe, prawa i realizowanie się poza rolą matki? To akurat, w przeciwieństwie do homoseksualizmu, powoduje wyraźne przemiany społeczne. Uznasz to za chorobę? Argument przedmówcy jest ewidentną zapchajdziurą, wymyśloną na poczekaniu, żeby tylko uzasadnić wcześniej założoną tezę. Uważanie go za rozsądny świadczy tylko o takim samym zaślepieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 18:39 > A wiesz jaką przeszkodą w tej samej dziedzinie jest niezależność kobiet? > Ich ambicje zawodowe, prawa i realizowanie się poza rolą matki? To akurat, w > przeciwieństwie do homoseksualizmu, powoduje wyraźne przemiany społeczne. Uznas > z > to za chorobę? To nie jest choroba, bo nie dzieje się w organizmie/psychice człowieka. Status społeczny kobiet powinien być oparty na hierarchii ważności ról społecznych, jakie mają one do wypełnienia. Jeśli kobieta jest w stanie poradzić sobie z macierzyństwem i karierą jednocześnie to w porządku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: Logika lewicowa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 20:23 No mój panie, teraz przesadziłeś. Mój status społeczny jest taki jak twój. Nie będziesz mi mowił jaki powinien być i o co oparty. Jeśli kobieta jest w stanie sobie poradzić ? A pan tatuś to od czego jest ? Od zapładniania i umywania rączek ? Chce miec tatuś dzidzię, to niech obok dzidzi skacze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ann Re: Logika lewicowa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 10:11 O w morde... Że w Tworkach maja dostęp do internetu. Odpowiedz Link Zgłoś
saarkotka Re: Logika lewicowa. 28.07.12, 17:34 Homoseksualizm przeszkodą do rodzicielstwa? Czyżbyś uważał, że homoseksualiści są bezpłodni? Hahaha, jesteś w błędzie :) jeśli ktoś chce mieć dziecko, to NIC nie stanowi dla niego przeszkody, żadne zakazy czy nakazy tu nie pomogą ;) Także "szczęśliwe rodzicielstwo" chyba zależy od innych czynników, niż tylko od zdolności do reprodukcji? :) A inna sprawa, że tylko niewielki procent gejów rzeczywiście pragnie mieć dziecko. I nie należy tego interpretować tak, że cała ta reszta nie ma dzieci, bo "nie ma jak". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rubin A co z mezem?????????????? IP: *.onlink.net 26.06.09, 14:32 Co on daje zonie? Najpierw oblecial wszystkie smieci i smietniska a pozniej oddaje sie zonie caly. Dosyc hipokryzji i wybielania facetow przez kosciol. Odpowiedz Link Zgłoś
norbertrabarbar cicho bądź! 26.06.09, 14:37 tysiące lat było ok a ty chcesz teraz wszystko spieprzyć?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nieznajoma Re: cicho bądź! IP: *.inetaccess.pl 26.06.09, 17:34 A kto powiedział, że było ok? Kościół? Buhahahaha!!!:) Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: cicho bądź! 26.06.09, 18:40 Gdyby nie było ok to by nas tutaj nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: cicho bądź! 27.06.09, 12:52 Zjadanie ludzi też było ok ? Niewolnictwo i oko za oko też, no bo przecież się sprawdzało w Egipcie więc po kiego groma Mojżesz się stawiał przeciwko idealnemu modelowi cywilizacji pan-niewolnik, dlaczego nie ma już feudalizmu w Europie? Przecież dobrze było. Kobiety nie miały prawa glosu i były uważane za uszkodzone, gorsze istoty. Przecież dobrze było. Pytanie tylko komu? I czy to jest człowieczeńsstwo? Chyba katolicka niewola. Odpowiedz Link Zgłoś
rafal-1972 Re: A co z mezem?????????????? 10.07.09, 08:58 Głupota zawarta w Twojej wypowiedzi aż kapie z monitora. Wykazujesz się kompletnym brakiem zrozumienia konsekwencji działań jednej strony. To tak jakbyś nie rozumiał/a dlaczego wskazówka wagi wychyla się gdy kładzie się coś na szalce. Powiedz mi łaskawie co będzie oblatywał mąż skoro dziewczyny będą zachowywać się dla męża? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewelina Re: Logika lewicowa. IP: *.chello.pl 26.06.09, 15:07 Czyli celibat także! Przepraszam, nie mogę się oprzeć, bzdury zaopatrzone ironicznym tytułem 'logika' działają na mnie jak czerwona płachta na prawicowego byka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Logika lewicowa. IP: 82.139.9.* 26.06.09, 16:39 prawicowy cichy pedal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luni Re: Logika lewicowa. IP: 156.17.230.* 26.06.09, 16:53 Pisanie głupich komentarzy jest chorobą ponieważ nie powoduje posiadania dzieci. Głupota chorobą nie jest gdyż powoduje posiadanie dużej ilości dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: logika prawicowa Re: Logika lewicowa. IP: 195.2.226.* 26.06.09, 17:24 ostatnio w kropce nad i neli rokita mowila ze bezplodnosci NIE jest choroba, wiesz ona jest znanym politykiem wiec jej wierze a tobie nie...co do homoseksualizmu to sie zgodze ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd Re: Logika lewicowa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 17:54 Homoseksualizm, pacanie, nie prowadzi do braku dzieci, ponieważ geje są biologicznie tak samo zdolni do spłodzenia potomstwa, jak heterycy. Ale to za trudne do zrozumienia dla katofaszolskiej tępoty. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Logika lewicowa. 26.06.09, 18:52 > Homoseksualizm, pacanie, nie prowadzi do braku dzieci, ponieważ geje > są biologicznie tak samo zdolni do spłodzenia potomstwa, jak > heterycy. Ale to za trudne do zrozumienia dla katofaszolskiej > tępoty. Są zdolni fizycznie, ale zakręcona psychika ich odstręcza od kobiet. A wystarczyło pomyśleć, ateolewacki geniuszu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3M Re: Logika lewicowa. IP: *.sw.biz.rr.com 26.06.09, 20:06 Zupelnie jak w przypadku celibatu, ksiaza są zdolni fizycznie, ale zakręcona psychika ich odstręcza od kobiet. A wystarczyło pomyśleć.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kobieta Re: Logika lewicowa. IP: *.tunnel.hp.net 01.07.09, 16:52 a mnie, jak czytam niektóre wypowiedzi, odstręcza od mężczyzn... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: Logika lewicowa. IP: *.pools.arcor-ip.net 26.06.09, 18:46 Bycie księdzem/zakonnicą NIE jest chorobą, choć prowadzi do podobnych co bezpłodność efektów, Oto Jest Słowo... Ekhm... Prawda prawicowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kabak ---- próba reprezentatywna: kto się nawinie IP: *.acn.waw.pl 26.06.09, 18:51 Zajęcia ze statystyki też są w gimnazjum (w ramach nauczania matematyki), niewiele ich jest, ale przynajmniej tyle powinni jacyś "pontonowcy" wiedzieć, że dla wyciągania wniosków potrzebna jest reprezentatywna próba, a nie pospolite ruszenie społecznych żalów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Megan WDŻWR czy indoktrynizacja religijna? IP: *.chello.pl 26.06.09, 19:04 U nas w szkole prowadzono to metodą podjazdową: Przychodziła Pani, pierwsze lekcje były ok: podpaski, takie tam. Wiadomo, w szóstej klasie szkoły podstawowej niektórym dziewczynom się to mogło jeszcze przydać - dla większości info trochę spóźnione. Ale Pani zapytana o tampony oznajmiła nam, że użycie tamponu przed rozpoczęciem współżycia prowadzi do rozerwania błony dziewiczej... Zapytana, jak krew miesiączkowa wydostaje się poprzez nią z organizmu, Pani zmieniła temat. Po dwóch miesiącach przeszła do męskich genitaliów, i omówiła budowę zewnętrzną i wewnętrzną. Poproszona o wyjaśnienie, jak to się dzieje, że kobieta może zajść w ciążę, Pani puściła nam film, w którym scena przedstawiająca stosunek została pokazana jako: pocałunek na ślubie. I koniec wyjaśnień. Zapytana o antykoncepcję Pani dokładnie wyjaśniła jak używać kalendarzyka, ale nie wspomniała ani o prezerwatywach, ani tabletkach, ani innych metodach. Zapytana wprost rozpoczęła panel dyskusyjny o aborcji. Byłam uczennicą znanej gdyńskiej podstawówki. Uczęszczałam na zajęcia WDŻWR przez pół roku, po czym na własne życzenie zostałam z nich wypisana. Sytuacja miała miejsce 5 lat temu. Od zakończenia edukacji w szkole podstawowej raz zaproponowano mi udział w zajęciach WDŻWR. Zrezygnowałam, bo prowadziła ja Pani wicedyrektor gimnazjum, do którego uczęszczałam. Plan zajęć obejmował jedynie zagadnienia takie jak użycie tamponu, menstruacja, zaburzenia hormonalne w okresie dojrzewania oraz opieka nad dzieckiem. Przez 10 lat edukacji w szkole nikt nie wytłumaczył poza-kalendarzykowych metod planowania urodzin. W 2 klasie gimnazjum część moich koleżanek nie wiedziała, jak wygląda stosunek płciowy. Niektóre obawiały się całowania z języczkiem, ze względu na możliwość "zrobienia sobie dziecka". Ani wychowawczyni ani żaden nauczyciel poza księdzem nie poruszył tematu bezpłodności, homoseksualizmu, onanizacji. Ksiądz opatrzył dyskusje odpowiednim komentarzem wykluczając dyskusję. Gdy przedstawił homoseksualizm jako chorobę umysłową a ja zaprotestowałam, zostałam odesłana do dyrektora za dyskutowanie z nauczycielem. Rok później katechetka mówiąca o rozwodach i wskazując je jako przyczynę patologii w rodzinach oraz wyrażając pogląd, że dzieci osób rozwiedzionych zostają homoseksualistami po raz kolejny wyprosiła mnie z sali za zgłoszenie uwagi, że o ile o tym czytałam, to się to nie wiąże. Przyznaję, że nie jestem osobą wierzącą, i że sprzeciwiam się wielu naukom Kościoła, ale wydaje mi się, że to idzie trochę za daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: WDŻWR czy indoktrynizacja religijna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 21:16 Ważne jest aby zajęcia te prowadziła osoba wykształcona w tym kierunku i autentyczna ja cieszę się że zajęcia te prowadzone są często przez katechetów którzy ukończyli dodatkowe studia podyplomowe są oni przede wszystkim autentyczni i nie boją się trudnych tematów ani młodzieńczych pytań Przypominam że jak sama nazwa mówi zajęcia te to Wychowanie do życia w rodzinie a rodzina to zdecydowanie wiecej niz tylko sex i ograniczenie jej tylko do tej wizji jest fałszywe a nawet szkodliwe. Myślę że twoje trudności wynikają z braku akceptacji siebie jako człowieka obdażonego duszą i ciałem za bardzo skupiasz się na cielesności i to jest przyczyną wtojego buntu Zastanwim sie nawet czy nie pochodzisz z rozbitej rodziny twój bunt na to wskazuje bowiem może siezdażyć (choc nie można podawać tego jako regułę) że dziewczynka wychowywana tylko przez matkę w domu gdzie słyszała tylko samo zło o mężczyznach może z lęku przed nimi albo przed porzuceniem (jak to zdażyło sie mamie) kierować uczucia do innych kobiet. Inna sytuacja: syn tak silnie związany z mtką kieruje uczucia do mężczyzny bojąc się kontaktów z kobietami jako zdrady matki. Ale powtarzam Nie jest to regóła, wszystko zaczyna sie w naszej głowie nikt sie taki nie rodzi. Myślę, że dobrze zrobiła by ci gruntowna spowiedz poprzedzona dobrym rachunkiem sumienia nie bój się spojrzeć w siebie, nie bój sie Boga on kocha każdego nawet tego który jeszcze nie rozumie tej miłości Bóg na ciebie czeka. Odwagi!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: festus Re: Logika lewicowa. IP: 212.76.37.* 26.06.09, 20:01 adam_l27 napisał: > Bezpłodność jest chorobą ponieważ prowadzi do braku dzieci. > Homoseksualizm NIE jest chorobą chociaż wywołuje te same następstwa. > A celibat???!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rafal-1972 Re: Logika lewicowa. 10.07.09, 08:34 Homoseksualizm JEST chorobą i obrzydliwym zboczeniem. JEST chorobą niezależnie od głosowań różnych popaprańców w rodzaju WHO. Faktów nie ustala się przez głosowanie. 3 Moj. 18:22 22. Nie będziesz cieleśnie obcował z mężczyzną jak z kobietą. Jest to obrzydliwością. (BW) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ami "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int... IP: 217.152.223.* 26.06.09, 14:03 Moje lekcje do wychownia dp zycia w rodzinie byly przecietne.. pani psycholog usilnie nas namawiala do kalendarzyka bo jej corka takowy stosuje i zaszla w ciaze dokladnie wtedy kiedy planowala.. Zeby bylo zabawniej kiedys zmusilismy naszego Franciszkanina katechete (AFAIK obecnie jest managerem i ma zone) do przeprowadzenia takiej lekcji o antykoncepcji i..... byly to najlepiej i najbardziej obiektywnie przeprowadzone zajecia o seksie EVER. Szacunek dla Jarka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EM Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 26.06.09, 18:31 > Moje lekcje do wychownia dp zycia w rodzinie byly przecietne.. pani > psycholog usilnie nas namawiala do kalendarzyka bo jej corka takowy > stosuje i zaszla w ciaze dokladnie wtedy kiedy planowala.. Bo wlasnie od TEGO jest kalendarzyk :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Beata Tarnowska "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int... IP: *.fbx.proxad.net 26.06.09, 14:04 Na zdjęciu widoczna typowa Polka, jej ubranie niemodne w Europie Zachodniej - ona sama zgryźliwa i zakompleksiona. Uwierzyła jednak w pewne zasady sukcesu wpojone w postkomunistycznej Polsce, lecz nieuniknione zderzenie z rzeczywistością wprowadziło ją niemal w chorobę psychiczną. Odtąd 'ambitna' i silnie dążąca do celu (jakiego?) zarabia 900zł na rękę w jakiejś zabitej dechami szkółce na wschodzie kraju. ŻENADA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ami Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: 217.152.223.* 26.06.09, 14:06 Brzmi jak cytat z 'Silaczki' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 14:13 Bo Polki to chyba są siłaczki, nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ami Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: 217.152.223.* 26.06.09, 14:15 Nie tylko Polki.. oglnie kobiety.. Facetom sie skraca chromosom Y.. Odpowiedz Link Zgłoś
born.again.atheist Beato, blogoslawiona Pytio gazetowa 26.06.09, 14:34 Jakzes to po jenym marniutkim zdjeciu w gazecie odgadla cala ciemna tajemnice przedstawionej na nim nauczycielki: i zakomleksiona, i zgryzliwa, i na granicy choroby psychicznej (to ile nauczyciele zarabiaja w Polsce to akurat wiadomo). Co ty soba reprezentujesz? Po ubraniu decydujesz czy tej osobie mozesz dokopac, czy wejsc jej w pewne miejsce bez mydla. Zenada to ty! Gość portalu: Beata Tarnowska napisał(a): > Na zdjęciu widoczna typowa Polka, jej ubranie niemodne w Europie Zachodniej - > ona sama zgryźliwa i zakompleksiona. Uwierzyła jednak w pewne zasady sukcesu > wpojone w postkomunistycznej Polsce, lecz nieuniknione zderzenie z > rzeczywistością wprowadziło ją niemal w chorobę psychiczną. > Odtąd 'ambitna' i silnie dążąca do celu (jakiego?) zarabia 900zł na rękę w > jakiejś zabitej dechami szkółce na wschodzie kraju. ŻENADA Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 14:55 jej ubranie niemodne w Europie Zachodniej Z ciekawości, jakie ubrania są teraz modne w Europie Zachodniej? Odpowiedz Link Zgłoś
carpaccio4 zarówno ja jak i wielu moich znajomych nie 26.06.09, 15:13 potrzebowaliśmy mentorów aby sobie zrobić dobrze bez, że tak napiszę, znieczulenia. mając po kilkanaście lat robiliśmy takie rzeczy o jakich ponton nawet pewnie nie słyszał. gdyby wtedy pojawili się koło nas jacyś edukatorzy interesujący się seksem nas ieletnich zrobilibyśmy to co uznalibyśmy za słuszne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znafca Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.iwv.kfa-juelich.de 26.06.09, 15:35 ...burki... hahahahahahahahah Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 15:51 ROTFL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FLF Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 16:09 wolę takie Polki, niż te wypindrzone lalunie z Zachodu, a widziałem ich duuużo... ładniutka jest :) Odpowiedz Link Zgłoś
wioocha Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 19:12 Gość portalu: Beata Tarnowska napisał(a): > Na zdjęciu widoczna typowa Polka, jej ubranie niemodne w Europie Zachodniej - Akurat na tym zdjęciu widzę niezbyt powabną, ale sympatycznie wyglądającą panią. Co do jej ubioru, to widzę, że ma na sobie bluzkę w rodzaju modeli które obecnie szyjemy na potęgę dla naszego klienta - znanej we Francji i kilku najzamożniejszych krajach Europy oraz w Japonii i Szwajcarii, firmy francuskiej, dość topowej. Bluzki te sprzedaje klient po co najmniej 75EUR za sztukę po tym jak generalnie obniżył ceny na swoje wyroby z uwagi na kryzys. Marka odzieżowa, którą mam na myśli, podąża za trendem na tyle że po prostu jest w tym trendzie i nie nadążamy czasem z opracowaniem modeli na czas i zamówieniem tkanin. Wobec powyższego, twoje bredzenie o czymś niemodnym w Europie Zachodniej jest dla mnie tylko czystym bełkotem. Próbując znaleźć wytłumaczenie dla twojego "pojęcia" o modzie, myślę sobie, że być może siedzisz na jakimś zadupiu w Brytanii, otoczona brzydkimi babami o wielkich udach i dupskach, mających na sobie coś w rodzaju chałatów czy innej przypominającej plandeki odzieży. Znam temat, a w Niemczech jest podobnie. Kwestia gustu i zgrabności bądź jej braku... Co do sweterka się nie wypowiem, ale na moje oko nie wygląda wcale źle; zwłaszcza że generalnie ta pani ma ubiór stosowny do okoliczności. Ze zdjęcia wnioskuję też, że sweterek zrobiono z gatunkowej wełny. Osobiście bardzo lubię w dotyku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mis "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.09, 14:05 a onanizm prowadzi do nerwicy, wypadania włosów, drgawek gałek ocznych i groźnych chorób - dodał internauta - dzięki, nareszcie się dowiedziałem dlaczego jestem łysy i mam drgawki w oczach. P.s. Ale pierdoły tu opisujecie Odpowiedz Link Zgłoś
michu197706 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 14:07 Gość portalu: Mis napisał(a): > a onanizm prowadzi do nerwicy, wypadania włosów, drgawek gałek ocznych i > groźnych chorób - dodał internauta > - dzięki, nareszcie się dowiedziałem dlaczego jestem łysy i mam drgawki w oczac > h. > P.s. Ale pierdoły tu opisujecie Zapomniałeś o włosach które wyrastają między palcami... No i o ograniczonej liczbie plemników, które zdolne są do zapłodnienia. Można wysnuć teorię, że to co idzie w trawę to najwartościowsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monarchista Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.mas.abpl.pl 26.06.09, 20:49 michu197706 napisał: > Gość portalu: Mis napisał(a): > > > a onanizm prowadzi do nerwicy, wypadania włosów, drgawek gałek ocznych i > > groźnych chorób - dodał internauta > > - dzięki, nareszcie się dowiedziałem dlaczego jestem łysy i mam drgawki w > oczac > > h. > > P.s. Ale pierdoły tu opisujecie > > > Zapomniałeś o włosach które wyrastają między palcami... No i o ograniczonej > liczbie plemników, które zdolne są do zapłodnienia. Można wysnuć teorię, że to > co idzie w trawę to najwartościowsze. A poza tym kiedyś studenci Akademii Medycznej, bodajże w Poznaniu, obliczyli, że mężczyzna ma przeciętnie 13 litrów spermy i jesli będzie ja marnował, stanie sie bezpłodny. Dalej, może się narazic na gniew Pański. Przypomnijcie sobie historię biblijnego Onana! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monarchista Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.mas.abpl.pl 26.06.09, 20:44 Gość portalu: Mis napisał(a): > a onanizm prowadzi do nerwicy, wypadania włosów, drgawek gałek ocznych i > groźnych chorób - dodał internauta... Nie tylko. U tych, którzy lubią sobie marszczyć Ryśka tworzą się na dłoniach odciski i pęcherze. Odpowiedz Link Zgłoś
michu197706 "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int.. 26.06.09, 14:05 Noooo, a świstak siedzi i owija je w te sreberka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: R To jak ma byc? IP: *.srv.volvo.com 26.06.09, 14:06 Z jednej strony jest zle kiedy " (...) nauczyciele prowadzący lekcje wychowania seksualnego są często niekompetentni, a uczniom przekazują nie wiedzę, a swoje poglądy na temat seksu" za to jest dobrze, kiedy "zajęcia z wychowania do życia w rodzinie prowadzi kompetentna osoba: - Zna się na rzeczy, a lekcje polegają na wzajemnej dyskusji i wymianie poglądów, doświadczeń". Nie kwestionujac potrzeby posiadania kompetencji przez nauczyciela DOWOLNEGO przedmiotu, a wiec w niczym sie tu WDZ nie rozni od geografii czy matmy i zapewne prezentowane wypowiedzi nauczycieli o tym nie swiadcza, to jak w koncu wolicie: ma byc przekazywanie wiedzy czy ma byc wymiana pogladow? A moze chodzi o to ze wymiana pogladow jest OK ale wtedy kiedy sa to moje poglady a jak nie moje to niedobra? Odpowiedz Link Zgłoś
metall Szkola nie powinna byc ani obowiazkowa, ani ... 26.06.09, 16:25 ... tym bardziej panstwowa. Bylyby wtedy rozne szkoly i kazdy by slal swoje dzieci do takiej do jakiej ma ochote. Tylko, ze do tego trzeba na nowo uwierzyc i przyjac do wiadomosci, ze dzieci sa rodzicow, a nie panstwowe. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Szkola nie powinna byc ani obowiazkowa, ani . 26.06.09, 17:28 Wreszcie ktoś napisał coś mądrego. 100% poparcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Pytanie: do jakiego stopnia to "zróznicowanie" IP: *.access.telenet.be 26.06.09, 21:09 ma trwać. Konkretnie: powiedzmy że rodzice sa zwolennikami kreacjonimzu i ich szkoła tego uczy. Czy np. podczas egzaminow na studia można jeszcze z sukcesem przedstawiać kreacjonizm jako prawdziwą teorię stworzenia świata czy jednak należy opierać się juz na poglądach naukowych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdziwiony? Re: To jak ma byc? IP: *.chello.pl 26.06.09, 21:58 Sorki ale nie rozumiem? Mozesz wyjasnic na czym ma polegac "wymiana pogladow" na matematyce. Wiem ze obecnie pojawily sie takie kwiatki jak "amnestia maturalna" ale chyba dalej "2+2=4" niezaleznie od wymiany pogladow i od tego czyje sa ta poglady! Jezeli nie... coz czas umierac:-( A wracajac do tematu przekazywania wiedzy w stylu "ze jedyna znana na swiecie metoda antykoncepcyjna jest kalendarzyk (lub wlozenie zabku czosnku do pepeka;-) ) to chyba nie jest rzetelne przekazywanie WIEDZY! Coz... pewnie jestem w bledzie ale za moich czasow na maturze wymagano napisania pracy liczacej kilka stron A4 z glowy a nie udzielenia odpowiedzi na pare pytan dotyczacych dopiero co przeczytanego tekstu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monster1972 od 20 lat kler blokuje książki o seksie i życiu 26.06.09, 14:07 było już wiele prób, ale oczywiscie wszystkie nieudane, bo żaden szanujący się psycholog-seksuolog nie chcial tego napisać tak, jak złodzieje i darmozjady w czarnych kieckach by chciały mamy więc sytuację, jaką mamy... zajęcia o seksie prowadzi pani od świetlicy...a dobrej książki jak nie bylo, tak nie ma.. jakież to szczescie, że swój czas dorastania przeżyłem w Polsce zniewolonej komuną.. a nie w Polsce rządzonej przez watykańskich cichociemnych - i w szkole o tym nauczyciele nie bali się mowic i książki w księgarniach byly.. prawdziwe a nie pisane przez sługusów czarnej stonki Polak-ateista Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ło matko Re: od 20 lat kler blokuje książki o seksie i życ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.09, 14:47 > książki w księgarniach byly.. prawdziwe a nie pisane przez sługusów > czarnej stonki Dziwne, bo za komuny lekcje o seksie były na godzinie wychowawczej. Jakoś można było i sensowny film puścić, zaprosić lekarkę, psychologa, seksuologa. Na religii - prowadzonej w salkach - też ten temat był, została zaproszona pani z katolickiej poradni prorodzinnej. I o dziwo nie wygadywała bzdetów. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: od 20 lat kler blokuje książki o seksie i życ 26.06.09, 15:35 > Na religii - prowadzonej w salkach - też ten temat był, została zaproszona pani > z katolickiej poradni prorodzinnej. I o dziwo nie wygadywała bzdetów. Jakby wygadywała to by ją ubecy urządzili odpowiednio. Ot, macie swą kochaną komunę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monarchista Re: od 20 lat kler blokuje książki o seksie i życ IP: *.mas.abpl.pl 26.06.09, 21:01 Gość portalu: ło matko napisał(a): > > książki w księgarniach byly.. prawdziwe a nie pisane przez sługusów > > czarnej stonki > Dziwne, bo za komuny lekcje o seksie były na godzinie wychowawczej. Jakoś można > było i sensowny film puścić, zaprosić lekarkę, psychologa, seksuologa. > Na religii - prowadzonej w salkach - też ten temat był, została zaproszona pani > z katolickiej poradni prorodzinnej. I o dziwo nie wygadywała bzdetów. A my otrzymaliśmy stosowną wiedzę w szkole średniej. Aby jednak wyrównać różnice poziomów, na studiach pomogli nam... gdańscy Dominikanie!!! (Ojcze Ludwiku, pozdrawiam). Zaprosili po prostu panią doktor stosownej specjalności, która zrobiła nam taki wykład, który zapędziłby do domu wariatów wszystkich dzisiejszych faryzeuszy i faryzeuszki. Wykład ten nagrywaliśmy na prymitywny ówczesny magnetofon i dawaliśmy do odsłuchania innym studentom i studentkom. A był to rok 1967. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: od 20 lat kler blokuje książki o seksie i życ 26.06.09, 15:34 > jakież to szczescie, że swój czas dorastania przeżyłem w Polsce > zniewolonej komuną.. a nie w Polsce rządzonej przez watykańskich > cichociemnych - i w szkole o tym nauczyciele nie bali się mowic i > książki w księgarniach byly.. prawdziwe a nie pisane przez sługusów > czarnej stonki Mam jedną z tych książek. Autor Zbigniew Lew-Starowicz. Tytuł: Seks małżeński. W rozdziale o praktykach seksualnych analizm jest określony jako patologia, która może mieć związek ze skrywanym homoseksualizmem. Powiało nietolerancją i faszyzmem, czyż nie? :) Odpowiedz Link Zgłoś
tlenek_wegla Re: od 20 lat kler blokuje książki o seksie i życ 26.06.09, 16:42 A ja mam inna.. Nosi tytul "Sztuka kochania" Michaliny Wislockiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monarchista Re: od 20 lat kler blokuje książki o seksie i życ IP: *.mas.abpl.pl 26.06.09, 21:13 adeinwan napisał: Mam jedną z tych książek. Autor Zbigniew Lew-Starowicz. Tytuł: Seks małżeński. > W > rozdziale o praktykach seksualnych analizm jest określony jako patologia, która > może mieć związek ze skrywanym homoseksualizmem. Powiało nietolerancją i > faszyzmem, czyż nie? :) Ja też mam odruch wymiotny na myśl o seksie analnym. To żadna "nietolerancja". A na ten temat jest dowcip; "Chmura plemników po wytrysku pędzi naprzód, szukając jajeczka do zapłodnienia. Nagle plemnik biegnący na przedzie zatrzymuje się, rozgląda z niepokojem i woła z przerażeniem: - Panowie! Zdrada! Jesteśmy w dupie!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skrzypu "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int.. IP: *.tieto.com 26.06.09, 14:13 A u mnie w liceum zajęcia prowadziła Pani pedagog. Zajęcia były o przyjaźni :). Jak zapytaliśmy ją o środki antykoncepcyjne i inne tematy związane z seksem to powiedziała, że o tym nie będziemy rozmawiać bo to nie jest tematem zajęć. Na szczęście był Pan z PO i z biologi którzy nam trochę ciekawych i przydatnych info podali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ami Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: 217.152.223.* 26.06.09, 14:16 hehe a pozniej w szkole nauczyciele chodza zbulwersowani ze nastepna uczennica zaciazyla.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no_nick Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.nat.student.pw.edu.pl 26.06.09, 18:35 Co prawda Wychowanie do Życia w Rodzinie (czy jak to się tam nazywało) miałem dość dawno gdy ten przedmiot dopiero debiutował w szkołach, ale z tego co pamiętam nie było tak źle... Fakt w podstawówce zajęcia prowadził katecheta ale starał się prowadzić je w miarę obiektywnie (z różnym skutkiem)... W LO nie przypominam sobie takich zajęć, jedynie jedną lekcję biologii, na której nauczyciel pod wpływem jakiegoś spontanicznego impulsu (pewnie nie przygotował się do bierzącego tematu) postanowił opowiedzieć o antykoncepcji... Z ciekawości za to zajrzałem sobie do ministerialnych programów nauczania z tego przedmiotu. Otóż okazuje się, że w programie dla gimnazjów są jedynie metody naturalne (kalendarzykowo-objawowe) antykoncepcji... W szkołach ponadgimnazjalnych jest przekrój przez różne metody ale program jest tak ujęty, że główny nacisk położony jest także na metody naturalne... Innymi słowy w gimnazjach inne od zatwierdzonych przez Kosciół metod antykoncepcji są materiałem ponadprogramowym! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: połud Lekcje wychowania na południu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 14:30 W moim gimnazjum lekcje wychowania do życia w rodzinie były obowiązkowe, co nie znaczy, że porządnie prowadzone. Na WDŻwR przeznaczona jest 1h lekcyjna w tygodniu przez jeden semestr każdego roku. W pierwszej i drugiej klasie cały czas oglądaliśmy filmy o "dobrym duchu", który pomagał dwójce rodzeństwa z dorastaniem. W zasadzie nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie to, że film był z początku lat 90-tych i zamiast wsłuchiwać się w treść komentowaliśmy śmieszne stroje i biedę ludzi tamtych czasów. Wychowanie o seksie zaczęło się w trzeciej klasie i w zasadzie nie można powiedzieć nic złego - pani przedstawiła nam wszystkie metody antykoncepcji, miała dokładne statystyki co do skuteczności itd. Nie było zakładania prezerwatywy na banan, ale wiedza ta została przedstawiona rzetelnie. Inna sprawa, że pani wyraźnie dawała do zrozumienia, że uważa metodę kalendarzykową (względnie przerywany stosunek) za najlepsze i najskuteczniejsze - o ile w przypadku pierwszej metody miała poparcie w statystykach o tyle w przypadku drugiej nie miała racji. Mieliśmy także jedną lekcję nt. homoseksualizmu, na której oglądaliśmy film o Holandii i tamtejszych rozwiązaniach. W późniejszej części tego filmu nie obyło się jednak bez zaznaczenia, że "z homoseksualizmu można się wyleczyć" - nie powiedziano tego wprost, nigdzie też nie użyto sformułowania "choroba" w stosunku do homoseksualizmu, jednak przedstawiano faceta, który przestał być gejem i prowadzi w Amsterdamie fundację na rzecz wychodzenia z homoseksualizmu. Potem pani dodała, że wg statystyk homo znacznie częściej popełniają samobójstwa, choć nie poparła tego danymi jak w przypadku metod antykoncepcji. Ogólnie, WDŻ był prowadzony nawet nieźle. Wg mnie nie trzeba na tych lekcjach poruszać np. kwestii pozycji w trakcie stosunku - krępuje to zarówno uczniów jak i nauczycieli - dialog miedzypokoleniowy pod tym względem jest mocno ograniczony. Dodam, że te gimnazjum było szkołą katolicką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AngelusSilesius II Re: Lekcje wychowania na południu IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.09, 15:53 Sorry, ale zapytalam frontalnie: to czym jest homoseksualizm ? Dobra, dobra, nie jest "nienormalne", byc moze. Ale normalne ??? Proponuje kompromis: a-normalne. Zgoda ? Bo na anormalnosc tego "fenomenu" sa statystyczne dowody. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: noname Re: Lekcje wychowania na południu IP: *.lokis.net.pl 26.06.09, 16:44 o tym, czy dana dewiacja (którą jest także np. wysoki iloraz inteligencji) jest chorobą, decyduje WHO (względnie ustawodawstwo lokalne). wg WHO homoseksualizm chorobą nie jest, tym samym chorobą nie jest. choroba to wirtualny twór, próba pojęciowego ujęcia niejasnego zaburzenia, odstępstwa umiejscowionego gdzieś w przestrzeni ciała. nie ma wyraźnych granic w porządku denotacji. medycyna, paradoksalnie punkt wyjścia nowoczesnych nauk przyrodniczych, oparta jest na percepcji jakości, nie ilości, jest też nieznośnie indukcyjna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no_nick Re: Lekcje wychowania na południu IP: *.nat.student.pw.edu.pl 26.06.09, 18:45 "kiedyś normą był ogół, a nie margines" - Bohdan Smoleń nie żebym chciał dyskutować na ten temat... tak mi się tylko ten tekst, któregoś kabarety TEY przypomniał... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Re: Lekcje wychowania na południu IP: *.cip.uni-bayreuth.de 26.06.09, 17:14 te gimnazujum? - jestes ze sremu czy poznania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zet Re: IP: *.blt.pl 26.06.09, 14:31 Moje czasy szkolne i licealne przypadły na lata 90. Nie było wtedy takich lekcji, przynajmniej u nas. W liceum kilka razy próbowano "odfajkować" problem, puszczając nam edukacyjne filmy. Sporo się wtedy mówiło o epidemii AIDS, więc cała edukacja seksualna sprowadzała się do przypominania młodzieży o konieczności używania prezerwatyw. Ale jak ona wygląda i jak się jej używa, już nam nie mówiono. Na lekcjach biologii nie zdążyliśmy dojść do anatomii człowieka, o jego fizjologii nie wiedziałem niemal nic jeszcze na studiach. O jakichś instrukcjach w zakresie higieny intymnej też. Jakież upokorzenie przed samym sobą musiałem przeżyć, gdy mając dwadzieścia parę lat odkryłem, że napletek ściąga się z główki penisa (!). Powszechne zawstydzenie społeczeństwa, traktowanie sfery seksualnej jako "nieczystej i wulgarnej", brak edukacji w szkole i w domu, wszechwładza źle pojmowanej katolickiej moralności, ówczesna niedostępność Internetu jako źródła wiedzy w połączeniu z moją osobistą wstydliwością i bardzo późnym rozbudzeniem potrzeb intymnych wyprodukowały całkowicie zakompleksionego człowieka, który dobiega trzydziestki i dalej czuje się niegotowy do podjęcia kontaktów seksualnych. Jestem pewnie krańcowym przypadkiem, ale mamy w Polsce ogromny problem i dopóki o sprawach związanych z seksualnością głos decydujący będą mieć ślubujący celibat ludzie w sutannach, to nic się nie zmieni... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AngelusSilesius II Re: IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.09, 15:56 > gdy mając dwadzieścia parę lat odkryłem, > że napletek ściąga się z główki penisa (!). Nie wierze ! :)) Tzn. w sam dziwny:) fakt wierze, ale nie wierze 1) ze trzeba/mozna miec 20 lat 2) trzeba cos takiego "odkrywac". Moj synek(7latek) juz sie "tym" bawi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zet Re: IP: *.blt.pl 26.06.09, 17:34 Wiesz, mnie to wcale nie śmieszy. A Twojemu synkowi gratuluję - ma szansę wyrosnąć na normalnego mężczyznę... Odpowiedz Link Zgłoś
kroliklesny "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int.. 26.06.09, 14:32 Smieszne jest twierdzenie, ze "jestesmy Europa" itd, a rzeczywistosc skrzeczy w Talibolandzie nad Wisla. "Jestem prezentem"... O ile wiem w Europie niewolnictwo jest dawno zniesione. Ale jak moze byc inaczej, gdy o sprawach dotyczacych kobiet wypowiadaja sie czarni, albo zdegenerowani oslowie? A gdzie zagwarantowana w Konstytucji rozlacznosc panstwa od kosciola?! Odpowiedz Link Zgłoś
rafal-1972 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 10.07.09, 08:37 Móżdżek w istocie masz króliczy. Już samo to, że można wypisywać takie rzeczy świadczy o czymś przeciwnym. Jedź sobie do Afganistanu, gdzie za zbyt krótką burkę można dostać serię z kałacha po nogach. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Czy mamy wybór na tych lekcjach tylko 26.06.09, 14:34 pomiędzy zakonnicą (popieraną przez KK) a pederastą (popieranym przez GW) ? A może by tak coś normalnego ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neema Re: Czy mamy wybór na tych lekcjach tylko IP: *.chello.pl 26.06.09, 14:44 Ja miałam zupełnie normalną nauczycielkę, która głosiła, że jej owszem, przeszkadzają homoseksualiści manifestujący publicznie swoją orientację, więc kiedy takowych widzi, to albo wychodzi z pomieszczenia albo stara się nie zwracać uwagi - bo to w końcu ona 'ma problem', nie oni. Ale o normalnych rzeczach się nie pisze, bo to poniekąd nikogo nie ciekawi, a już na pewno nie wywoła FlameWaru w komentarzach ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz To pederaści mają problem a nie my 26.06.09, 14:54 Odruch wymiotny na widok ich zachowania jest jak najbardziej biologicznie uzasadniony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: markus Re: To pederaści mają problem a nie my IP: *.superkabel.de 26.06.09, 15:49 Oj ty gosciu byles chyba czesto i gesto ciurlany :) Ale coz , cioty tez maja prawo do zycia a nawet pisania na forum Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: To pederaści mają problem a nie my 26.06.09, 17:33 On ma rację - odruch obrzydzenia na widok całujących się facetów jest naturalnym objawem u heteroseksualisty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pogromca mitów Re: To pederaści mają problem a nie my IP: *.inetaccess.pl 26.06.09, 17:37 Generalizujesz, adeinwan. Generalizujesz...:) Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: To pederaści mają problem a nie my 26.06.09, 18:28 > Generalizujesz, adeinwan. Generalizujesz...:) Wyjątki zawsze się znajdą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: puch4cz Nie synku, to TY masz problem. IP: *.dslextreme.com 26.06.09, 17:22 Skoro codziennie przed lustrem zbierasz wymiociny. A może w ogóle do niego nie zaglądasz? Odpowiedz Link Zgłoś
metall Dopoki szkola jest obowiazkowa, to ... 26.06.09, 16:18 wlodzimierz.ilicz napisał: > pomiędzy zakonnicą (popieraną przez KK) a pederastą (popieranym > przez GW) ? > A może by tak coś normalnego ? > ... tak. Mamy tylko taki wybor i zapomnij o normalnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
munkela Dlaczego z czegos ,co jest piekne i dane nam 26.06.09, 14:36 przez nature, robi sie na sile cos zlego i nagannego? Dlaczego wmawia sie dziewczetom iz w kontakcie seksualnym z partnerem powinny odgrywac jedynie role "poswiecajacej sie ofiary" ? Czy wciaz obowiazuje zasada iz kobieta powinna "znosic TO z godnoscia i poswieceniem" jak glosi KRK? ( Pisze "TO", bo jak wiemy ponizej godnosci "wykladowcow" z "bozej laski" jest uzycie wyrazenia stosunek seksualny ). DLACZEGO RODZICE DOPUSZCZAJA DO TEGO ABY W PANSTWOWEJ SZKOLE 'PRANO MOZGI' ICH DZIECI? Jakie to szczescie, ze mlodziez potrafi myslec samodzidelnie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
metall Re: Dlaczego z czegos ,co jest piekne i dane nam 26.06.09, 16:35 munkela napisała: > DLACZEGO RODZICE DOPUSZCZAJA DO TEGO ABY W PANSTWOWEJ SZKOLE 'PRANO > MOZGI' ICH DZIECI? Nie rozsmieszaj mnie. Nie po to istnieje obowiazkowa i panstwowa edukacja, zeby rodzice mogli o czymkolwiek decydowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edyta "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int... IP: *.ists.pl 26.06.09, 14:36 Ludzie myślcie trochę samodzielnie a nie generalizujcie na podstawie kilku przypadków specjalnie dobranych, żeby obśmiać określony pogląd na sprawy seksu i wychowania do życia w rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 14:37 nic dodac nic ująć - cała prawda o polskiej szkole...zacofanej polskiej szkole... poprostu tragedia....;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eliza "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 14:39 Absurdalne stwierdzenie !!!Porównanie kobiety do prezentu jest żałosne i poniżające. Czy kobieta jest rzeczą ?! służącą ?! Każdy ma prawo dysponować swoim ciałem jak mu się podoba .A co z czystością mężczyzn do ślubu ? Skoro takie absurdalne stwierdzenia dotyczą kobiet , to czemu zapomina się o mężczyznach . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neema Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.chello.pl 26.06.09, 14:53 Prawdopodobnie dlatego, że u kobiety to bardziej widać - jest błona dziewicza - nie było stosunku, nie ma błony dziewiczej - był stosunek. Proste. Problem w tym, że już w starożytnym Egipcie kobiety wkładały sobie różne rzeczy do pochwy, żeby nabrać męża, że nie było stosunku. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 15:21 Gość portalu: Neema napisał(a): > Prawdopodobnie dlatego, że u kobiety to bardziej widać - jest błona dziewicza - > nie było stosunku, nie ma błony dziewiczej - był stosunek. Proste. ******************************* Istnienie błony świadczy o istnieniu błony. I o niczym więcej w kontekście nowoczesnej chirurgii, która z każdej niewiasty potrafi zrobić dziewicę z odzysku oraz fakcie, że seks to nie tylko jedna pozycja po bożemu. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 20:11 Sa tez kobiety, ktore nawet po stosunku maja nienaruszona blone dziewicza. Traca ja przy porodzie, chyba ze porod jest przez cesarskie ciecie - wtedy moga byc dziewicami do smierci;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monarchista Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.mas.abpl.pl 26.06.09, 21:06 maruda.r napisał: Istnienie błony świadczy o istnieniu błony. I o niczym więcej w kontekście > nowoczesnej chirurgii, która z każdej niewiasty potrafi zrobić dziewicę z > odzysku oraz fakcie, że seks to nie tylko jedna pozycja po bożemu. A średniowieczny przesąd mówi, że kobieta po urodzeniu siedmiu bękartów staje się na powrót dziewicą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neema Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.chello.pl 26.06.09, 22:10 Toteż piszę - już bardzo dawno temu kobiety znały sposoby na ucharakteryzowanie się na dziewicę, a co dopiero dziś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 14:53 Bo jak wiadomo męzczyznę stworzył bog na swoje podobieństwo, a kobieta powstała z uszkodzonego nasienia. Kobieta jest po to , aby służyc mężczyźnie. A od tego to juz tylko kroczek , do tych wszystkich idiotyzmów. Kto wie, kiedy KK zrezygnował z formuły wygłaszanej przy ołtarzu przez panny młode, że będą posłuszne męzowi. To chyba wcale nie tak dawno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AngelusSilesius II Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.09, 15:59 Do dzisiaj nadaja w kosciele o "grzechach nieczystych" i tego tam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AngelusSilesius II Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.09, 16:00 tez np. "imaculata" = niesplamiona tzn. splamiona --> fuj Odpowiedz Link Zgłoś
born.again.atheist Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 15:01 Gość portalu: Eliza napisał(a): > Absurdalne stwierdzenie !!!Porównanie kobiety do prezentu jest żałosne i > poniżające. Czy kobieta jest rzeczą ?! służącą ?! Każdy ma prawo dysponować > swoim ciałem jak mu się podoba .A co z czystością mężczyzn do ślubu ? Skoro > takie absurdalne stwierdzenia dotyczą kobiet , to czemu zapomina się o > mężczyznach . Kobiety powinny stworzyc swoja religie, gdzie bog stworzyl kobiete na swoje podobienstwo, a mezczyzne z jej odlamanego paznokcia. Kobieta jest stworzona jako przekazicielka zycia, a mezczyznie przypada rola sluzebna kobiecie. Kobiety sa kaplankami dopuszczonymi do pelni misterium, a cnota mezczyzny jest modlic sie w pokorze. Wtedy zobaczycz jak beda wygladac lekcje wychowania seksualnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.09, 01:08 born.again.atheist napisał: > Gość portalu: Eliza napisał(a): > > > Absurdalne stwierdzenie !!!Porównanie kobiety do prezentu jest żałosne i > > poniżające. Czy kobieta jest rzeczą ?! służącą ?! Każdy ma prawo dysponow > ać > > swoim ciałem jak mu się podoba .A co z czystością mężczyzn do ślubu ? Sko > ro > > takie absurdalne stwierdzenia dotyczą kobiet , to czemu zapomina się o > > mężczyznach . > > Kobiety powinny stworzyc swoja religie, gdzie bog stworzyl kobiete na swoje > podobienstwo, a mezczyzne z jej odlamanego paznokcia. Kobieta jest stworzona > jako przekazicielka zycia, a mezczyznie przypada rola sluzebna kobiecie. > Kobiety sa kaplankami dopuszczonymi do pelni misterium, a cnota mezczyzny jest > modlic sie w pokorze. > > Wtedy zobaczycz jak beda wygladac lekcje wychowania seksualnego. Coś w tym jest, bo biologia jednoznacznie mówi, że płeć męska jest wyłącznie płcią wtórną, potrzebną tylko do wymiany materiału genetycznego. Choć i bez płci męskiej w niektórych przypadkach natura potrafi sobie poradzić poprzez partenogenezę. Więc ta wizja religii, w której mężczyzna ma służyć kobiecie nie jest pozbawiona sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martuch Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.gdynia.mm.pl 30.06.09, 19:09 Wg mnie jednak jest pozbawiona sensu... Nikt nie powinien nikomu służyć, albo inaczej, każdy powinien służyć każdemu, niezależnie od płci. Stawianie kogoś wyżej bądź niżej tyko ze względu na brak wacka jest prymitywne:P Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 15:11 >Każdy ma prawo dysponować > swoim ciałem jak mu się podoba . Taaaa... pod warunkiem, że potem urodzi ów efekt "dysponowania własnym ciałem" i wychowa za własne pieniądze, bez żebrania o zasiłki socjalne czy finansowany z kieszeni podatników fundusz alimentacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 15:20 Pod warunkiem, że bedzie mądry. Nie powoła na świat niechcianego potomka i nie zarazi sie żadną chorobą. Czyli wczesniej zdobędzie odpowiednią wiedzę i będzie ją stosowac. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 15:30 > Pod warunkiem, że bedzie mądry. Nie powoła na świat niechcianego > potomka Problem w tym, że jeśli będą się rodzić tylko chciane dzieci, to nie zapewnimy sobie ciągłości demograficznej. Potrzebujemy "wpadek", by dzieci było więcej niż trupów... > i nie zarazi sie żadną chorobą. Czyli wczesniej zdobędzie > odpowiednią wiedzę i będzie ją stosowac. Oczywiście zdobędzie tą wiedzę za nasze pieniądze. Znowu państwo opiekuńcze... ech, sporo wody w Wiśle upłynie, zanim stworzymy państwo minimum :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 16:03 Znacznie taniej jest przekazać wiedzę, niz leczyć np. dzieci z kiłą wrodzoną , które po latach komuny, kiedy już o nich zapomniano , znów się rodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 17:27 > Znacznie taniej jest przekazać wiedzę, niz leczyć np. dzieci z kiłą > wrodzoną , które po latach komuny, kiedy już o nich zapomniano , > znów się rodzą. Akurat takie dzieci rodzą się w środowiskach marginesowych. Wiemy jak tacy ludzie uważają na lekcjach. Zwolennicy edukacji seksualnej błędnie przyjmują, że młodzież będzie chętnie przyjmować wiedzę. Rzeczywistość jest inna. Nawet dzieci z normalnych rodzin robią sobie jaja zamiast uważać, a co dopiero potomstwo meneli... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 20:30 Moja mama mówiła mi , że przy każdych wazniejszych badaniach - do szkoły , do pracy, na studia, przy okresowych robiło sie WR. W związku z tym dośc łatwo wychwytywało się zarażonych. Ona po raz pierwszy robiła je w wieku 15 lat przy badaniach do szkoły sredniej, a ja jeszcze nigdy tego badania nie miałam, a 15 -tkę przekroczyłam już jakiś czas temu. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 17:58 >Problem w tym, że jeśli będą się rodzić tylko chciane dzieci, to nie zapewnimy >sobie ciągłości demograficznej. Potrzebujemy "wpadek", by dzieci było więcej niż trupów... Chciane dzieci, to dzieci dobrze wychowywane i kochane. Wpadki porazająco czesto dozywają 5 roku zycia, kiedy zostają utylizowane noga od krzesła przez zapijaczonego brutala lub ląduja w domu dziecka na skutek niewydolnosci wychowaczej rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 18:44 > Chciane dzieci, to dzieci dobrze wychowywane i kochane. Wpadki > porazająco czesto dozywają 5 roku zycia, kiedy zostają utylizowane > noga od krzesła przez zapijaczonego brutala lub ląduja w domu > dziecka na skutek niewydolnosci wychowaczej rodzica. Generalizujesz. Takie przypadki zdarzają się wśród marginesu społecznego, który i tak nigdy nie nauczy się korzystania z antykoncepcji. A nawet jeśli, to zamiast na gumki wyda kasę na alkohol. Oczywiście zaraz ktoś rzuci pomysłem refundacji antykoncepcji, bo przecież jeden absurd socjalizmu można leczyć tylko jeszcze większym absurdem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 20:45 To coś dużo w katolickiej Polsce tego marginesu. Domy dziecka pękają w szwach, a i rodzin, w których są zaniedbane dzieci dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monarchista Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.mas.abpl.pl 26.06.09, 20:55 Gość portalu: Eliza napisał(a): > Absurdalne stwierdzenie !!!Porównanie kobiety do prezentu jest żałosne i > poniżające. Czy kobieta jest rzeczą ?! służącą ?! Każdy ma prawo dysponować > swoim ciałem jak mu się podoba .A co z czystością mężczyzn do ślubu ? Skoro > takie absurdalne stwierdzenia dotyczą kobiet , to czemu zapomina się o > mężczyznach . Jak to co z czystością? Chyba większość mieszkań ma już łazienki! Myslę, że wielu mężczyzn kąpie się przed ślubem, to dlaczego nie mieliby tego robić po? Odpowiedz Link Zgłoś
theorema ale sa takie dziewczyny... 26.06.09, 21:12 co tak myślą, czekają z seksem do ślubu, choć nikt im nie kazał, bo uważają, że to jest piękne, nie doznać w życiu nigdy takiego poczucia straty, jakie jest udziałem tych wszystkich kobiet, które miały z kimś nieziemski seks, ale związek nie wypalił. I uważają, że piękne jest nie mieć wspomnień o innym facecie, nie mieć czego porównywać. I że ta cudowna świadomość ich faceta,że jest jedyny, doda mu skrzydeł i to dopiero będzie fajerwerk miłości, czułości i intymności. Niestety, nie jestem taką dziewczyną, porównania nasuwają się same i w łóżku i w codziennym życiu, cynizm tez się powoli wkrada. I po co mi to było? Te zbieranie doświadczeń? Mam taką przyjaciółkę, szczęśliwie znalazła fajnego chłopaka, wyszła za niego, on zresztą też miał mało a może wcale doświadczeń i ja im naprawdę zazdroszczę. Ale nawet jak sobie, za przeproszeniem, zaszyję z powrotem, to i tak ten nadmiar wiedzy i demony przeszłości przeszkadzają. Więc nie ma co uogólniać,że tekst tej profesorki jest głupi, może tylko forma, kolorowanka - trochę dziecinna. Ale meritum sprawy nie jest tak idiotyczne, jak się głębiej zastanowić.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ann Re: ale sa takie dziewczyny... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 10:25 No właśnie jeśli sie NIE ZASTANOWIĆ to nie jest idiotyczne. Niestety, życie to nie katolicka telenowela, gdzie nieczyste kobiety uprawiające seks po latach cierpią za błędy, a dziewice aż do ślubu żyja długo i szczęśliwie z tym jedynym. W tym drugim przypadku ludzie często sa tak zamknięci w swoich przekonaniach, że meczą sie bardziej niz Ty wypisujaca głupoty po nieudanych związkach.;) Wiadomo, że gdyby była jedna recepta to życie byłoby łatwiejsze, ale najlepiej dokonywać indywidualnych wyborów, czego niektórzy nie potrafią lub w czym sie gubią. Kwestia indywidualnej niedojrzałosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: woda Re: ale sa takie dziewczyny... IP: *.wroclaw.mm.pl 28.06.09, 18:09 :) Piękne może i to by było, gdyby mężczyźni też tego przestrzegali, bo każdy ma potrzebę czucia się wyjątkowym i jedynym - kobieta również!!! Nie rozumiem jednak, dlaczego porównujesz obecnego partnera do dawnych?? Ja miałam kilku mężczyzn, z jednym nawet mieszkałam, nie wyszło nam i cóż, będzie ktoś inny, z kim się w końcu dogadam na dłużej niż okres pierwszego zakochania i fascynacji. Małżeństwo to odpowiedzialność, a strefa intymna jest bardzo ważna, więc może lepiej mieć doświadczenie i podejmować odpowiedzialne decyzje. I wybrać tego wyjątkowego, który mimo doświadczenia sprawia, ze jesteśmy jednymi i to właśnie nas wybiera na resztę życia, a my jego:) Cnota nie polega na powstrzymywaniu się od robienia czegoś, czego nigdy się nie doświadczyło, a na umiejętności szanowania siebie i własnego ciała. Odpowiedz Link Zgłoś
balrog008 Straszne! 26.06.09, 14:46 Jak ktoś może mówić o zaletach wstrzemięźliwości małżeńskiej, miłości i innych bzdurach! My chcemy przecież nakładać kondomy na ogórki, wiedzieć jak łykać tabletki a w razie "wpadki" wiedzieć jak zeskrobać! A od następnego roku praktyki- lekcja pokazowa stosunku płciowego dla chętnych- zarówno homo jak i hetero! Również śmieszą mnie opowieści zakonnic czy nauczycielek w stylu "nie dotykaj genitaliów podczas mycia" itp. itd. Dlatego uważam, że przedmiot w stylu wychowanie do życia w rodzinie czy seksualne jak to nazwiecie nie ma racji bytu w szkole. Szkoła ma uczyć konkretnej wiedzy a nie "bezpiecznego" seksu. Od uświadamiania dzieci są rodzice :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: Straszne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 15:12 To chyba, że ty tego chcesz, bo ja nie. Ja chcę właśnie o miłości, przyjaźni ,o bezpiecznym seksie czyli bez niechcianej ciąży i chorób, a nie gdzie i z kim popadnie, co ty chyba masz na myśli pisząc- bezpieczny seks. Jak bezpiecznie uprawiać seks , to jest konkretna wiedza. Wstrzemięźliwośc jest wskazana w wielu dziedzinach życia, ale niekoniecznie nadmierna. Chcąc uprawiać bezpieczny seks bez żadnych zabezpieczeń, przez wiekszość miesiąca nie nalezy go uprawiać, bo prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest duże. Panom chyba niezbyt się to podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Straszne! 26.06.09, 15:24 Gość portalu: maura4 napisał(a): Panom > chyba niezbyt się to podoba. ************************** Paniom chyba też nie. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Straszne! 26.06.09, 15:32 > To chyba, że ty tego chcesz, bo ja nie. Ja chcę właśnie o miłości, > przyjaźni ,o bezpiecznym seksie czyli bez niechcianej ciąży i > chorób, a nie gdzie i z kim popadnie, co ty chyba masz na myśli > pisząc- bezpieczny seks. Jesteś w stanie udowodnić, że edukacja seksualna pomoże w ograniczeniu ilości partnerów seksualnych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: Straszne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 16:20 No jasne, że nie. Nie wiem od czego zależy, że jeden lubi zmiany a inny nie. No , ale szczególnie ten co, co rusz z kwiatka , na kwiatek powinien sie porządnie wyedukować. Odpowiedz Link Zgłoś
metall Re: Straszne! 26.06.09, 16:43 Gość portalu: maura4 napisał(a): > No jasne, że nie. Nie wiem od czego zależy, że jeden lubi zmiany a > inny nie. No , ale szczególnie ten co, co rusz z kwiatka , na > kwiatek powinien sie porządnie wyedukować. Tylko ze artykul jest o tym, ze ta edukacja w panstwowej szkole jest do doopy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: Straszne! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 16:55 Ja wiem o czym mówi artykuł. Odpowiedziałam na konkretne pytanie i wyraziłam swoje zdanie , że porządna edukacja seksualna jest potrzebna, a że jej nie ma ... Odpowiedz Link Zgłoś
metall Re: Straszne! 26.06.09, 17:00 Gość portalu: maura4 napisał(a): > , że porządna edukacja seksualna jest > potrzebna, Prawda, tylko ze nie panstwowa i obowiazkowa, bo sie nie sprawdza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pogromca mitów Re: Straszne! IP: *.inetaccess.pl 26.06.09, 18:00 Poniekąd zgodzę się z Tobą. Przy czym nie generalizowałabym aż tak, że panom coś się niepodoba. Ludzie się zmieniają.. wbrew pozorom.. w miarę dojrzewania. Poziom wiedzy o seksualności ludzkiej i budowaniu dobrych relacji partnerskich/małżeńskich w Polsce jest co najmniej żenujący.. Wstęp do życia w rodzinie wg mnie powinien przedstawić suche fakty nt antykoncepcji - wyjaśnić przed czym chroni, jakie jest działanie, potencjalne skutki uboczne (i prawdopodobieństwo ich wystąpienia) - bez szerzenia przekonań, bo coś się komuś wydaje. Kolejna część powinna mówić o budowaniu więzi międzyludzkich - czyli na co zwracać uwagę przy dobieraniu partnera. Jak budować szczęśliwy związek. I tu również jakieś fakty przytoczone, przykłady... Powinien być też element poszukiwania, co jest dla danego młodego człowieka najważniejsze w partnerze - poza wyglądem zewnętrznym i tą 'chemią'. Jakie cechy charakteru? Jakie pasje? Tu powinna być dyskusja, przy czym powinna być zwrócona uwaga, że każda opinia jest dobra dla osoby, która ją wypowiada. I że raczej chodzi o to, by coś powiedzieć na głos, jakieś spostrzeżenia wyrazić (a tym samym uczyć się myślenia nieco innego, niż na codzień serwuje szkoła), by może ktoś inny mógł z tego zrobić użytek, jeśli i jemu pasowała będzie taka właśnie cecha jeśli wcześniej jej nie brał pod uwagę, niż żeby oceniać. Plus dyskusja - czym właściwie jest miłość. I to nie w wydaniu katechetycznym, ale czysto świeckim. Takim ludzkim po prostu, zrozumiałym dla nastolatka, który ową świadomość społeczną dopiero kształtuje, staje się świadomy swojej osoby i dopiero kształtuje i uczy się wyrażać swoje zdanie. I oczywiście w ramach - poruszenie tematu, co robić, jeśli coś w związku się psuje. Każdy ma wybór - można zerwać albo walczyć. Ale często młodzi nie wiedzą jak walczyć o związek (bo skąd - skoro nie wiedzą tego nawet rodzice), i że tak naprawdę to zmiany powinniśmy zacząć od siebie, a nie od próby dostosowania drugiej osoby do własnego wizerunku idealnego partnera.. Dzięki temu uniknie się wielu nieszczęśliwych związków, wielu rozczarowań z powodu niespełnionych oczekiwań. I to młode społeczeństwo zacznie budować poprawne relacje międzyludzkie. I może wreszcie świat wyda się przyjemniejszy...:) To moja opinia rzecz jasna... Odpowiedz Link Zgłoś
tw_wielgus Re: Straszne! 26.06.09, 17:10 Od przekazywania wartości religijnych również są rodzice. Dlaczego zatem naucza się dzieci (często wbrew ich woli) w państwowych szkołach za publiczne pieniądze? Odpowiedz Link Zgłoś
skarab11 "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int... 26.06.09, 15:03 Nie chrzańcie. Trolle zaczęły w realu wypisywać głupoty, jak te lekcje niby wyglądają, no a oczywiście wszyscy wierzą, bo to zgadza się z tezą o ciemnogrodzie i talibolandzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maura4 Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 15:22 Nie dlatego a z powodu, że wiekszośc z nas z tymi mądrościami tez sie stykała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pajonk Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: *.avistamedia.pl 26.06.09, 15:24 Nie byłabym tego do końca pewna, u mnie w liceum lekcje WDŻwR wyglądały bardzo podobnie,jak przedstawione w artykule. Prowadziła je nieprzygotowana merytorycznie konsultantka z jakiegoś przyparafialnego ośrodka, osoba lat około 50-ciu, używająca w rozmowie z 17-letnimi uczniami infantylnych określeń typu "siusiak" i strasząca nas niewyobrażalnymi konsekwencjami stosowania antykoncepcji. Również skłaniająca się ku twierdzeniu, że kobieta powinna "znosić TO z godnością". Na szczęście temat rozmnażania się człowieka szczegółowo przerobiliśmy na biologii, z antykoncepcją włącznie. Oczywiście na WDŻwR powinno sie poruszać również - a nawet przede wszystkim - kwestie emocjonalne i psychologiczne (w końcu przedmiot to wychowanie do ŻYCIA a nie do POŻYCIA), które to tematy również zostały pominięte lub bardzo zubożone. Najlepiej do życia w rodzinie przygotowuje praktyka, czyli... życie w rodzinie. Tyle tylko że współcześnie wielu rodziców nie ma czasu dla swoich dzieci, więc kolejne pokolenia, pozostawione samym sobie, nie bardzo mają możliwość rozmawiania, obserwowania wzajemnych relacji rodziców i, co za tym idzie, uczenia się. A szkoła, na którą próbuje się to scedować, nie wywiązuje się najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam Ci nauczyciele sa i tak bardziej kompetentni niz.. IP: *.166.54.66.static.lyse.net 26.06.09, 15:04 edukatorzy seksualni Ponton. sama nazwa tej grupy swiadczy o tym ze to jacys sfrustrowani erotomani gawedziarze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leonidas A co za stowarzyszenie "Ponton"??? IP: 195.187.251.* 26.06.09, 15:16 Nigdy o nim nie słyszałem, a słyszałem o wielu takich. To już o nich świadczy. Założyła je pewnie grupka nawiedzonych antyklerykałów, którzy zamiast zająć się swoim życiem, radość czerpią z bluzgania na księży. Tak się składa, że rzekome teksty, że "żona jest dla męża prezentem" i że przyjemność powinien czerpać tylko lub głównie ON". Tak nie powie żaden katecheta zatwierdzony przez biskupa. Poczytajcie sobie jakichś zakonników, zajmujących się tematem zawodowo. To jest zwykła prowokacja i kłamstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AngelusSilesius II Re: A co za stowarzyszenie "Ponton"??? IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.09, 16:03 Ale fakt, ze, abstahujac od tych mocno kopnietych Muzulmanow, np. Zydzi tez tak maja: "czystosc" przed slubem i "sie podarowac" mezowi itd. itp. Tylko ze ich nikt nie skrytykuje...... Jakby mozna bylo w ogole. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: A co za stowarzyszenie "Ponton"??? 26.06.09, 18:50 Mam pomysł - niech te lekcje prowadzą rabini. Na pewno GW nie będzie protestować :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monarchista Re: A co za stowarzyszenie "Ponton"??? IP: *.mas.abpl.pl 26.06.09, 21:39 adeinwan napisał: > Mam pomysł - niech te lekcje prowadzą rabini. Na pewno GW nie będzie protestowa > ć :) Na pewno rabin byłby lepszy niz ksiądz, bo rabini przynajmniej moga (a nawet powinni mieć) zony i dzieci. "jechał rabin z księdzem pociągiem w jednym przedziale. Rozmawiali sobie, dyskutowali. W pewnym momencie ksiądz wyciągnął kanapkę z szynką: - Rebe, chcecie sprobować? - Nie, religia zabrania mi jeść wieprzowiny! - Szkoda, szkoda, bo to bardzo dobre! Na którejś stacji rabin wysiada i mówi na pożegnanie: - Ukłony dla szanownej małżonki pana księdza! - Ależ ja nie mam żony, Kościół zabrania nam mieć żony i w ogóle obcować z kobietami! - Szkoda, szkoda, bo to bardzo dobre - odpowiada rabin". Odpowiedz Link Zgłoś
4litery "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int.. 26.06.09, 15:17 "Z raportu grupy edukatorów seksualnych "Ponton" wynika, że nauczyciele prowadzący lekcje wychowania seksualnego są często niekompetentni, a uczniom przekazują nie wiedzę, a swoje poglądy na temat seksu." A ja się (ponownie) pytam, jaką wiedzę i jakie wykształcenie mają wolontariusze z grupy Ponton? Z opisu na ich stronie: www.ponton.org.pl/viewpage.php?page_id=7 Jak widać, Ponton to głownie panienki po psychologii, czy - olaboga! - gender studies. Kompentencje? "Edukacją seksualną interesuję się od dawna". Sorry, ale to są jakieś kpiny. W czym taka pani po psychologii jest lepsza od katechetki? Bo nie uczy o kalendarzyku, a o pigułkach? Ale co ona wie np. o cyklu owulacyjnym? Pytam o rzetelną wiedzę, a nie zasłyszane w internecie na forach opinie o "onanistach w czarnych sukienkach"? Dlaczego o tym piszę? Parę lat temu chodziłem na kurs przedmałżeński. Wbrew pozorom nie prowadził tego żaden oszołom-kryptoonanista, a zdrowi psychicznie, dojrzali ludzie, rodzice, PRZYGOTOWANI merytoryczne. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 15:28 4litery napisał: > W czym taka pani po psychologii jest lepsza od katechetki? ********************************* W tym, że stawia mnóstwo pytań i szuka odpowiedzi, a katechetka ma kilka gotowych recept na wszystko - niekoniecznie związanych z pytaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 15:40 > W tym, że stawia mnóstwo pytań i szuka odpowiedzi, a katechetka ma kilka > gotowych recept na wszystko - niekoniecznie związanych z pytaniem. Mylisz się. Zwolennicy gender studies to swego rodzaju sekta, która ma zestaw gotowych odpowiedzi na każde pytanie. Spróbuj z nimi pogadać, a zobaczysz... Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 15:44 adeinwan napisał: > > W tym, że stawia mnóstwo pytań i szuka odpowiedzi, a katechetka ma kilka > > gotowych recept na wszystko - niekoniecznie związanych z pytaniem. > > Mylisz się. Zwolennicy gender studies to swego rodzaju sekta, która ma zestaw > gotowych odpowiedzi na każde pytanie. Spróbuj z nimi pogadać, a zobaczysz... **************************** Wystarczy mi rozmowa z katechetkami. Mniejszej wiedzy mieć już nie można. Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 17:31 Katechetka nie uczyni takiego spustoszenia w mózgu dziewczęcia jak zrewoltowana "-lożka". Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i 26.06.09, 20:17 A co z mozgiem chlopiecia? Jest odporny na glupote? Nie sadze, bo sciagalnosc alimentow to jakies 10-20%, a ponad 90% samotnych rodzicow to matki. Chyba chlopcom bardziej przydalaby sie rzetelna edukacja, a niektorym komornik. Co cie w ogole obchodzi, ilu partnerow maja dziewczyny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 15:23 WDŻ to tak naprawdę, w większości przypadków, problem dla dyrekcji szkół. Nie ma kto wykładać, a z udostępnianiem godzin też nikt się nie kwapi. Ja WDŻ miałam, o ile mnie pamięć nie myli, 2 razy przez cały okres liceum. Obie te godziny były w pierwszej klasie. Zajęcia prowadziła Pani pedagog w ramach zastępstwa (chyba nawet na religii;)). Mówiliśmy o jakiś aspektach związanych z rodziną, bodajże wypisywaliśmy, z czym kojarzy nam się dom. Jednak o kwestiach seksualnych ani słowa. Cała edukacja seksualna w liceum to religia i biologia. Religia - nieśmiertelne kalendarzyki i inne tego typu historie. Za to na biologii można było się sporo dowiedzieć. Moją klasę uczyła fantastyczna nauczycielka, którą można było zawsze o wszystko zapytać, co było związane z przedmiotem - nie było tematów tabu, udzielała dokładnych informacji, bez problemu. Lekcje WDŻ, ale takie z prawdziwego zdarzenia, powinny być obowiązkowe, prowadzone przez kompetentne osoby. Te zajęcia powinny być już od gimnazjum, może nawet od ostatnich klas szkoły podstawowej - trzeba wychodzić na przeciw potrzebom, wynikającym z zachodzących zmian;) Faktem jest, że nastolatkowie "edukują się" nawzajem. Jednak potrzebne są zajęcia, które ugruntują prawdziwe informacje i obalą mity typu"przy pierwszym razie nie można zajść w ciążę"lub"stosunek przerywany to najlepsza metoda, by nie wpaść". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pani od wdż "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int.. IP: 193.59.105.* 26.06.09, 15:24 Właśnie skończyłam podyplomówkę z wdż i od września startuję z tym przedmiotem w podstawówce. Nie jestem katechetką, za to żoną, mamą, kobietą po całkiem fajnym życiu studenckim, pełną wspomnień i doświadczeń. Ale- to nie ma żadnego znaczenia! Mam pewną wiedzę i zamierzam ją jak najlepiej przekazac. Fajnie nam powiedziała na studiach jedna z prowadzących psycholożek- przez kilkanaście lat, uczęszczając do szkoły przygotowywani jesteśmy do bycia zawodowcami w danym kierunku, a do codziennego życia nie przygotowuje nikt. Chyba po to są te zajęcia. Super, kiedy w domu się rozmawia, ale tak jest coraz rzadziej- dzieci często, pytane o czym rozmawiają z wami, czy ze sobą rodzice, odpowiadają, że: co było w szkole?Kupiłeś chleb? Daj dziecku na wycieczkę, itp. O wrażenia z wycieczki nie pytają. A dzieci lubią rozmawiac, tylko często nie mają z kim. Chyba po to też są te zajęcia. Zwłaszcza w podstawówce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lEn Re: "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli i IP: 80.169.130.* 26.06.09, 16:27 co to takiego psycholożka - samiczka psychologa ? kurna powariowaliscie? pani psycholog sie mowi! Odpowiedz Link Zgłoś
invisible.live "Jestem prezentem dla mojego męża..." czyli int... 26.06.09, 15:24 Niektórzy nauczyciele w tym kraju są sto lat za murzynami, do głowy by mi nie przyszło, że w tych czasach ktoś wciska dzieciom takie głupoty rodem ze średniowiecza. U mnie w szkole "wychowanie seksualne" było na godzinie wychowawczej (kilka lekcji) i mówili o antykoncepcji Odpowiedz Link Zgłoś