do mam zlobkowych

09.09.09, 15:06
w przyszlym tygodniu , w srode wracam do pracy, od poniedzialku tego
tygodnia chodze z synkiem ( 10 miesiecy )na 2 godziny do zlobka. I
dzisiaj panie w zlobku juz chcialy zebym zostawila synka na 1
godzine samego, co zrobilam ale synek plakal juz jak wychodzilam. I
tu mam pytanie: czy lepsza jest metoda rzucania od razu na gleboka
wode , jak chca panie w zlobku czy moze powinnam z nim jak najdluzej
siedziec zeby oswoil sie z otoczeniem i paniami ?? dodam ze jak ja
jestem z synkeim to nigdy nie placze w nowym miejscu, i nie boi sie
nowych osob
    • super-mikunia Re: do mam zlobkowych 09.09.09, 15:29
      Mój nie miał okresu adapatacyjnego - ze mną. 1-ego dnia był na 2 h.
      2-ego dnia na 4 h (nie mieliśmy wyboru) 3-ego i 4-ego dnia po 3 h.
      Dziecko bardzo śmiałe, wesołe, towarzyskie niestety źle znosi żłobek
      (trudno się z anmi mu rozstać uncertain ) Nie wiem czy byłoby lepiej dla
      niego gdyby mógł ze mną chodzić na początku - bo w tym żłobku się
      tego nie praktykujue uncertain Pracdowłąm kiedyś we akacje w prywatnym
      żłobku,w Anglii i tam rzeczywiście były przestrzegany 2 tygodniowy
      okres adaptacyjny, z rodzicami, ale i tak dzieci płakały przez 1-e
      dni gdy już zostawały się same. Lepiej na pewno dla rodziców
      psychiki z tym okresem adaptacyjnym, dla dzieci może też w jakimś
      stopniu...
    • efidorek Re: do mam zlobkowych 09.09.09, 15:36
      moim zdaniem wychowawczynie żłobkowe mają rację: mały poznał już
      wstępnie nowe miejsce w twojej obecności, więc dobrze zrobić kolejny
      krok, czyli na krótko zostawiać go samego. Jeśli za tydzień wracasz
      do pracy, mały i tak będzie musiał zostać sam w żłobku, lepiej, zeby
      zaczął się do tego przyzwyczajać.
      W żłobku mojej córki schemat adaptacji był podobny: dwa-trzy dni
      dziecko poznawało żłobek w towarzystwie rodzica lub innego znanego
      opiekuna (mogła to być babcia lub dotychczasowa niania), następnie
      rodzic zostawiał dziecko samo na krótko, najpierw jakieś pół
      godziny. Jeśli dziecko dobrze reagowało, to panie już po dwóch
      takich próbach proponowały zostawienie dziecka całkiem samego,
      oczywiście nadal na krótko (powiedzmy dwie godziny), ale ze
      stopniowym wydłużaniem tego czasu, tak by po jakimś tygodniu dojść
      do mniej więcej tylu godzin, ile dziecko ma ostatecznie spędzać w
      żłobku.
      • efidorek Re: do mam zlobkowych 09.09.09, 15:39
        dodam jeszcze, że do takiego schematu adaptacji zachęcała rodziców
        żłobkowa pani psycholog.
    • semi-dolce Re: do mam zlobkowych 09.09.09, 15:51
      Ja bym chodziła i zostawała z dzieckiem tak długo, aż nauczy się zostawać samo
      bez płaczu. Początkowo pewnie bym wychodziła na 10 minut, potem 20, potem pół
      godziny, godzina itd. Nie podoba mi się metoda "rzucania na głęboka wodę". Jest
      ona sprzeczna z moim podejsciem do dziecka i nie zrobiłabym tak.
    • zonajoanna Re: do mam zlobkowych 09.09.09, 16:00

      Moja córcia (11 m-cy) też miała okres adaptacyjny polegający na tym
      że 1 i 2 dnia byłam z nią trochę na sali a potem zostawiałam ją na 2
      godz. potem już nie wchodziłam na salę ale nadal odbierałam ją
      wcześniej. Mam wrażenie,że okres adaptacyjny nic nie dał bo po tym
      okresie kiedy mała zobaczyła zbliżającą się do niej Panią ze żłobka
      przytulała się do mnie i płakała.
      Ten okres adaptacyjny to chyba bardziej dla rodziców jest. Nie
      wyodrażam sobie z dnia na dzień zostawić dziecko na 8h komuś obcemu.
      (Ale może tylko ja mam takie podejście)
      • embeel Re: do mam zlobkowych 09.09.09, 16:14
        łączę się w bólu.
        od 21 września zaczynamy okres adaptacyjny - mamy grafik - przez pierwsze dwa
        dni młoda będzie z tatą (bo ja właśnie zaczęłam nową pracę) po 45 min. rano i
        popołudniu, potem sama, stopniowo będzie się wydłużać czas pobytu. W piątek w
        pierwszym tygodniu ma zostać sama na posiłek, w drugim tygodniu tez cały czas
        sama od 9h30 do 14h30. Pewnie i tak popłacze, ale jest ciekawska i potrzebuje
        ciągle nowych bodźców, więc jestem dobrej myśli. Nastawiamy się pozytywnie,w
        końcu się przyzwyczai.
        Powodzenia, napiszę jak było.
    • agazagie Re: do mam zlobkowych 09.09.09, 16:22
      Mój syn (9,5 m-ca) chodzi do żłobka od 1-go września i od początku zostawał sam.
      Nie miał żadnego okresu adaptacyjnego. W zeszłym tygodniu zostawiałam go na 4
      godz (tak do obiadu, 12:30), w tym tygodniu wydłużyłam jego pobyt o godzinę. Do
      pracy wracam od poniedziałku więc wtedy będzie już siedział dłużej (będę 6h w
      pracy - dobrze, że nie 8wink). Generalnie jest pogodny, bawi się, wszystko je.
      Płacze wtedy kiedy inne dzieci zaczynają płakać - taki wrażliwiecwink
    • b.bujak zapraszam na forum Żłobki 09.09.09, 17:08
      forum.gazeta.pl/forum/f,646,Zlobki.html
      • marcowa_mama Re: zapraszam na forum Żłobki 09.09.09, 17:26
        My zaprowadxaliśmy małą przez tydzień po godzinie dziennie. Cały
        czas płakała sad Panie sadzały ją wtedy w wózku i bidusia cały czas w
        nim siedziała, bo tylko tam czuła się spokojnie.
        Po tygodniu zrezygnowałam, bo chyba bardziej to przeżyłam niż ona i
        teraz szukamy opiekunki.
    • zawszexyz Re: do mam zlobkowych 09.09.09, 17:53
      dziekuje za odpowiedzi, teraz wiem ze to normalne zachowania, a ja
      myslalam ze te panie przesadzaja , ja mam nadzieje ze synek sie
      zaadaptuje, jest wesolym dzieckiem , ciekawskim wiec mysle lepiej
      mu bedzie w zlobku, z innymi dziecmi, przed opiekunka jakos mam opory
    • ewcia1980 Re: do mam zlobkowych 10.09.09, 22:53
      mój synek (ma pół roku) do zlobka zaczał chodzic od 1 wrzesnia.
      i prawde mówiac samego zostawiłam go juz pierwszego dnia - co prawda
      na 45 minut - no ale sie liczy wink
      i wbrew temu co twierdziły panie w złobku (że napewno bedzie płakał
      bo nie ma niepłaczacych dzieci szczególnie w nowym miejscu i z
      nowymi ludzmi) - mój synek nie płakał wcale.

      chodzi do złobka juz ponad tydzien i tylko raz panie informowały
      mnie, ze płakał ( ale nie mam pewności czy faktycznie płaka czy
      panie tak powiedziały dlatego zebym go odbierała szybciej bo tego
      dnia był w złobku od 8.30 do 14.30 - i to paniom chyba było troche
      długo a nie mojemu dziecku)

      ja jednak posłuchałabm pan w złobku.
      one raczej wiedza co mówia.
      a w złobku dzieciom naprawde sie krzywda nie dzieje.
      i dzieci bardzo szybko przyzwyczajaja sie do nowej sytuacji (tak
      twierdzi moja koleżanka, która pracuje w złobku, w grupie mojego
      synka)

      bedzie dobrze
      pozdrawiam
    • camel_3d Re: do mam zlobkowych 11.09.09, 09:20
      u nas tylko w sytuacjach ekstremalnych zostawia sie dziecko..normalnie jest
      okres przygotowawczy. dzeicko przyzwyczajone do mamy przez tyle miesiecy nie
      chce zostac nagle wsrod nowych ludzi.
      Maly sie przyzwyczai, nie masz co sie bac. Aczkowieleik pierwszed ni moga nie
      byc latwe.
      • embeel camel OT 11.09.09, 09:23
        a Twoj Romek juz w zlobie, czy dopiero sie przymierzacie?
        • camel_3d Re: camel OT 11.09.09, 10:08
          embeel napisała:

          > a Twoj Romek juz w zlobie, czy dopiero sie przymierzacie?


          juz w zlobie. od miesiaca.
      • agniecha_26 Re: do mam zlobkowych 11.09.09, 09:26
        u nas okres adaptacyjny trwal miesiac(bo akurat po miesiacyu
        wracalam dopracy). Maly najpier sam zostal na 3h pozniej coraz to
        zwiekszali mu godziny az do 15:00. U nas poszlo gladko, 3 dni byly
        takie sobie. Mysle, ze bez mamy chyba lepiej, bo pozniej dopiero by
        doznal szoku, ze mamy nie ma w poblizu, a tak od razu jest
        przyzwyczajony, ze jest sam. Zuwazylam, ze im mniejsz dziecko tym
        lepiej reaguje(moj mial 5 miesiecy jak musialam wraca). Kolezanki na
        8 i mala nie chce jesc i jest w szoku. Ale nie martwcie sie, minie
        ten okres i bedzie dobrze. Trzeba przetrwac.
        • zawszexyz Re: do mam zlobkowych 11.09.09, 11:00
          wczoraj juz lepiej zniosl pobyt, jak weszlismy to od razu pobiegl do
          zabawek , ale troche plakal, eh, mam nadzieje ze mu sie spodoba
          • pyska_1983 Re: do mam zlobkowych 21.12.09, 22:14
            Jak mój synek poszedł do żłobka państwowego, to tam nie było możliwości
            wchodzenia z dzieckiem na salę. Przez pierwsze 2 tygodnie był tylko do
            leżakowania zostawiany, czyli koło 4 h, a później już normalnie. Oczywiście bez
            płaczów się nie obyło, ale pod salą szybciutko Go przytulałam, dawałam szybkiego
            buziaka, żeby nie przeciągać i oddawałam w ręce Pani. Jakoś to nawet gładko
            poszło, potraktowałam żłobek po prostu jako coś naturalnego i On szybko też tak
            to zaczął odczuwać.
            Teraz czytam opinie Pań, ponieważ otwieram własną placówkę opieki nad maluchami
            i te uwagi na pewno mi posłużą, żeby wybrać jak najlepszy okres adaptacyjny.
            Pozdrawiam
    • frida-marzec08 Re: do mam zlobkowych 22.12.09, 12:56
      Ja chciałam być ze swoim synem jak najdłużej w żłobku, właśnie by się "oswoił";
      w efekcie byłam 2 dni i już drugiego dnia wiedziałam, że to był błąd. Gdybym
      jeszcze raz miała podjąć tę decyzję, zdecydowałabym inaczej, tzn.: zaczęlibyśmy
      zostawiać syna samego od pierwszego dnia; myślę, że to tylko przedłożyło jego
      adaptację, przez kilka kolejnych dni nie robił nic innego jak rozglądał się za
      mną... po salach czy gdzieś jestem, a panie opiekunki podkreślały to CODZIENNIE!
    • aneta.s.1 Re: do mam zlobkowych 28.12.09, 13:32
      Mój syn miał 5 miesięcy jak poszedł pierwszy raz do żłobka i zostawał tam na 7
      godzin dziennie bo ja już pracowałam nie było czegoś takiego jak okres
      adaptacyjny pewnie i dobrze bo gdybym widziała jak tam wygląda pewnie bym go nie
      oddała a tak mały już 1,5 roku chodzi do żłobka i mu się bardzo podoba.
Pełna wersja