martini_noca
03.11.09, 17:10
1 wrzesnia zaczelismy zlobek, normalny, panstwowy, wroclawski - ale fajny.
Zadowolona bylam strasznie i pewna siebie, silna i pewna, ze zniose wszystko.
Zaczelo sie rotawirusem. Potem co chwila byly rozne infekcje
katarowo-kaszlowe, raz jakas goraczka, zwolnienie non stop. Skonczylo sie
zapaleniem oskrzeli, zapaleniem ploc i dwoma antybiotykami, w tym jeden w
zastrzykach. Po dwoch miesiacach tych przygod czuje, ze moje wszystkie super
cechy slabna, cichna i uciekaja ode mnie. Wczoraj wrocilismy do zlobka po
miesiecznej przerwie, a ja z nerwow nie moge normalnie funkcjonowac. Krece sie
tylko wokol dziecka ogladajac je szczegolowo od stop do glow i szukajac oznak
choroby. A to plamka pod okiem, a to ciezki oddech, a to rumience.. Nogi mi
miekna jak slysze od kolezanek, ze po wroclawskich zlobkach znowu szaleja
rotawirusy, zapalenia spojowek, anginy!! Ech.. Czy ktos zna sposob na
uspokojenie, wyluzowanie inny niz melisa i autorelaks??
Bo normalnie wysiadam...