dopada mnie paranoja

03.11.09, 17:10
1 wrzesnia zaczelismy zlobek, normalny, panstwowy, wroclawski - ale fajny.
Zadowolona bylam strasznie i pewna siebie, silna i pewna, ze zniose wszystko.
Zaczelo sie rotawirusem. Potem co chwila byly rozne infekcje
katarowo-kaszlowe, raz jakas goraczka, zwolnienie non stop. Skonczylo sie
zapaleniem oskrzeli, zapaleniem ploc i dwoma antybiotykami, w tym jeden w
zastrzykach. Po dwoch miesiacach tych przygod czuje, ze moje wszystkie super
cechy slabna, cichna i uciekaja ode mnie. Wczoraj wrocilismy do zlobka po
miesiecznej przerwie, a ja z nerwow nie moge normalnie funkcjonowac. Krece sie
tylko wokol dziecka ogladajac je szczegolowo od stop do glow i szukajac oznak
choroby. A to plamka pod okiem, a to ciezki oddech, a to rumience.. Nogi mi
miekna jak slysze od kolezanek, ze po wroclawskich zlobkach znowu szaleja
rotawirusy, zapalenia spojowek, anginy!! Ech.. Czy ktos zna sposob na
uspokojenie, wyluzowanie inny niz melisa i autorelaks??
Bo normalnie wysiadam...
    • janzuszek Re: dopada mnie paranoja 03.11.09, 17:58
      Musisz zdać sobie sprawę ,że to normalna rzecz. Do tej pory Twoje dziecko nie
      miało styczności z taką ilością dzieci, a każde dodatkowe dziecko to kolejny
      wirus lub bakteria.
      Mamy które posyłają dziecko do żłobka spotyka to w żłobku.
      Gdybyś zrezygnowała i posłała dopiero do przedszkola, sytuacja powtórzyłaby się
      w przedszkolu.
      Zwróć uwagę, czy lekarze nie dają Twemu dziecku bezsensownie od razu
      antybiotyków. Wiadomo przecież ,że na wirusy one nie działają a w takiej
      sytuacji jedynie osłabiają organizm
      • lolita27 Re: dopada mnie paranoja 04.11.09, 12:49
        Dokładnie zgadzam sie z kolezanka smile
        Mauszek, który siedizał w domku nie miał takiej styczności z
        bakteriami i nie chorował. Nietstey musi swoje przejśc. Ale jako
        matka 2 dizeci, jedno w zlobku, drugie w przedszkolu muszę Ci
        powiedizec ze codiznnie wieczorem przykladam reke do czoła synka i
        córki i rano tez.......... Zuza chorowała przez pol roku w zlobku
        non stop.. skonczylo sie jak ostatnie zapalenie oskrzeli wyleczylam
        lekami + naturalne domowe sposoby a nie antybiotykiem (to byl
        sukces!), w przedszkolu pierwsze pol roku te zbylo przechoroowane
        mimo ze juz swoje przeszla wczesniej w zlobku, ale inne dzieci i
        inne mysle tez wirusy. Natomiast moj syn zlobkowicz od wrzesnia, byl
        tydzien na zwolnieniu, mial zielony katar i zostal w domku, niestety
        jeszcze kaszle i nie moge sie tego pozbyc juz 2 tydizen. No ale,
        uważam że malo teraz choruje w porowaniu do innych dzieci. Zuzia
        przynosila mu rok temu z przedszkola zarazki i chorowali razem, moze
        to go uodpornilo wtedy.
        Polecam wszelkie domowe sposoby leczneie dizeci oczywisice przy
        stanie dizecka pozwalajacym na to, badz lacznie z lekami. Syropy z
        cebuli, sok malinowy, masc majerankowa pod nosek, herbatka z lipy
        nie zawsze o tym lekarze mowia. Zdrowka zycze i niestety ale nasza
        obawa o zdrowie maluszka pozosataje na dlugo............
    • janetat Re: dopada mnie paranoja 04.11.09, 23:15
      hmm, nie za szybko po zapaleniu płuc i zapaleniu oskrzeli dziecko wróciło do żłobka?
      bo mam wątpliwości co do tego
      zaczął się wredny sezon, bo teraz mój też w domu, więc wyjałowiony antybiotykami
      maluch ma nawiększą szansę zgarnąć całą "pulę" sad
      dla 'pocieszenia' mój przez pierwsze 6 miesięcy życia złobkowego spędził w nim
      13 dni...
      w tym roku chorował w styczniu i dopiero teraz-na koniec października
      staję na głowie, żeby żadne szemrzenie w nosie nie rozwijało się w katar i żeby
      spocone ciuszki mieć zawsze zmienić na suche, żeby zawsze było picie, żeby...
      żeby wszystko to prowadziło do utrzymania dzidzia w zdrowiu jak najdłużej
      polecam unikanie antybiotyków, jak tylko sie da
      oczywiście przy zapaleniu płuc i oskrzeli się nie dyskutuje
      ale miałam sytuację, gdy na nieznanego pochodzenia gorączkę jedna beznadziejna
      pediatra z Lux Medu zapisała mojemu dziecku anybiotyk-bagatela 4 czy 5 RAZY
      większą dawkę niż MAKSYMALNA dopuszczalna
      a nie było w ogóle potrzeby stosowania antybiotyku
      na szczęście byłam przytomna i przeczytałam ulotkę i zrobiłam wszystko, aby
      uzyskać kompetentną diagnozę innego lekarza...
      • martini_noca Re: dopada mnie paranoja 05.11.09, 11:02
        Dzieki za pare madrych i pocieszajacych slow.
        Osobiscie nie lubie antybiotykow i staram sie unikac ich jak ognia, ale moze
        wlasnie dlatego meczylismy sie z infekcjami przez poltora miesiaca i skonczylo
        sie tak, a nie inaczej. Moja znajoma pediatra i paru innych rodzinnych twierdzi,
        ze jak infeksja nie przechodzi w tydzien, to nie ma na co czekac, bo wirusy
        zawsze otwieraja droga bakteriom i nieszczescie gotowe. A ze
        bakterie=antybiotyki otwierdzaja droge grzybom, to inna sprawa. Sama nie wiem.
        Domowe sposoby do konca nie dzialaly. Mala brala juz przerozne rzeczy na
        przerozne diagnowy (inhalacje z Pulmikortu, rozne psikacze do nosa, oczyszczanie
        woda morska na bierzaco + frida czasami, Disophrol, Eurespal, Pecto Dril, soki
        malinowe i z czarnego bzu, itp, itd..).
        Najgorsze jest to, ze po 3 dniach w zlobku znowu zaczyna jej sie katar. Rece
        opadaja sad((( Antybiotyk skonczyla w zeszly wtorek, juz wtedy byla zdrowa, ale
        trzeba bylo skonczyc serie. Priobiotyki dostaje do tej pory.
        Ech... ratunku...
        • lolita27 Re: dopada mnie paranoja 05.11.09, 14:49
          a zrób syrop z cebuli i dawaj 2 X diznnie łyżke, oczywisice co 2 dni
          nowy. Czosnek dodawaj do ejdzenia na koniec gotownaia np zupy. Kaszę
          jaglaną gotuj, to też podnosi odporność.
          • janzuszek Re: dopada mnie paranoja 05.11.09, 17:14
            Ja byłem zadowolony z preparatu IRS-19. Kiedyś nawet cały sezon dziecko nie
            miało żadnej infekcji.
            Może to przypadek a może zadziałałosmileAle to bierze się przed jak szczepionkę
    • janetat Re: dopada mnie paranoja 05.11.09, 23:17
      hmm, dobry pediatra to skarb
      naprawdę
      dlatego swoją hołubię smile
      poszukaj sobie dobrego=mądrego lekarza prowadzącego dla dziecka, bo wydaje mi
      się, że takiego nie posiadasz
      czemu mi się tak wydaje? ot, choćby dlatego, że zrozumiałam, że po 4 dniach od
      odstawienia anytbiotyku lekarz zgodził się na powrót dziecka do żłobka
      wiesz po jakim czasie moja 'pozwala' myśleć o powrocie do żłobka po antybiotyku?
      po 5 tygodniach w domu bez żadnej choroby w tym czasie
      a po 6 tygodniach nie robi żadnych problemów
      tyle, że mój był tak słaby,że wrócił na 3 dni i znów byl chory, okazalo się, że
      mial płyn w uszach
      wtedy z marszu wiadomo było, że nie idzie do żłobka prze 2 miesiące
      realnie nie poszedł przez 2,5 mca, płyn z uszu zszedl sam (Bogu dzięki!)
      w grupie synka był chłopiec,który (nie wiem czemu) chodził z wodą w uszach do
      żłoba -skończyło się drenowaniem uszu za kilka tys zł i częściową utratą słuchu
      i zakazem powrotu dziecka do żłobka-ta historia ku przestrodze
      wydaje mi się, że Pecto dril ma alkohol w sobie... jak tak, to wywal, sama nie
      dawaj dzidziowi niczego z alkoholem a mądry pediatra nie zaleci Ci
      po zapaleniu płuc i wodzie w uszach wywiozlam młodego na 2 tyg na wakacje do
      uzdrowiska w górach i to powietrze chyba też mu pomogło
      na dworzu był non stop, bo znajoma która nas zaprosiła tak się przejęła jego
      zdrowiem,że gotowała nam obiadki, więc w mieszkaniu nie za bardzo byliśmy
      w tym roku dostaliśmy zalecenie od wielu lekarzy, w tym od pediatry, aby
      wyjechać nad morze-ale nie otwarte-pojechaliśmy
      moja metoda, po tym jak młody wyszedł na prostą w ub roku jest taka: chuchać i
      dmuchać
      w okresie jesień-zima-połowa wiosny daję 1 tabl dziennie Engystolu, jak coś w
      nosie szemrze-nacieram Pulmex Baby stopy, klatkę piersiową i plecy, ubieram do
      pogody -a więc nie za zimno, nie za ciepło, zawsze mam ze sobą picie w
      odpowiedniej temperaturze (aktualnie łażę z termosem i młody dostaje letnie picie)
      w każdy pogodny dzień, ile się tylko da spędzam z młodym na dworzu
      aha, przy katarze polecam bardzo często używanie Fridy, mimo, że dzidzie tego
      nie lubią
      nawet teraz młodemu ją aplikowałam, bo zbuntowany dwulatek nie chce dmuchać nosa
      (mimo, że umie) i woli przyłazić do mnie i wycierać o mnie jak o chodzącą
      chusteczkę gluty....
      kończę, pora spać
      życze Ci powodzenia, nie załamuj się
      a jak znajdziesz coś magicznego na uspokojenie, to napisz mi, proszę, chętnie
      sama skorzystam smile
      • carmita80 Re: janetat 05.11.09, 23:42
        hmm dzieci w wieku 7 lat i 2 lata i 2 miesiace, przeszly przez
        zlobek, przedszkole w trakcie i szkola

        - lekarza prowadzacego nie posiadamy( z wyjatkiem synka on kiedys
        posiadal, bo jest wczesniakiem, prawie 3 m-ce za wczesnie), chodzimy
        na tyle rzadko, ze kazdy sie nada
        -dzieci chorowaly rzadko, ale czasem antybiotyk sie przytrafil,
        jeszcze w trakcie szly do przedszkola
        - zapalenia pluc, oskrzeli, uszu itp dzieci nigdy nie przechodzily,
        pomimo ze na katar i kaszel, ktore przytrafialy sie czasem nic nie
        podawalam, biegaly na dworze ubrane raczej troche lzej niz powinny,
        pily napoje zimne, o dziwo zdrowialy bez powiklan.
        - nie chucham i nie dmucham (nawet na wczesniaka), zimne jedzenie z
        lodowki jak maja ochote a napoje zawsze z kostkami lodu, preferujemy
        to cala rodzina, zadnych wspomagaczy uodparniajacych, bo
        to ''guzik'' warte, zbilansowana dieta - czyli wszystko w granicach
        rozsadku, nie przegrzewanie i duzo ruchu na swiezym powietrzu,
        Nie jestesmy wyjatkami, tak zyje wiekszosc i dzieciaki zdrowe
        przewaznie, frekwencja w przedszkolach i szkolach bardzo wysoka, a
        my z mezem spokojnie pracujemy, bez wpadania w paranoje chorobowa.
        • mocnakrysia Re: janetat 07.11.09, 09:20
          Ciągłe leczenie dziecka na siłę może świadczyć o tzw zespole Munchhausena u
          rodziców.
          • novalee2 Re: janetat 16.11.09, 09:53
            Nie leczenie dziecka na sile, tylko podtruwanie dziecka przez matke lub swiadome
            robienie mu krzywdy, zeby moc go leczyc, co daje matce satysfakcje. To choroba
            psychiczna, nalezy leczyc matke a dziecko odizolowac. Nie pisz takich rzeczy,
            jesli nie masz na ten temat pojecia.
            • janetat Re: janetat 19.11.09, 00:25
              jak nie umiesz nie obrażać innych to się nie wypowiadaj, tym bardziej, że jak
              widać się po prostu nie znasz

              zajmuj się lepiej dziećmi -bo co one robią skoro prowadzisz klub malucha i w
              godzinach jego pracy zamiast zajmować się dziećmi siedzisz na necie....? brrrr
        • janetat Re: janetat 19.11.09, 00:50
          rozumiem,że takie rozwiązanie było dobre dla Twoich dzieci i
          mogę Ci tylko pozazdrościć, że Twoje dzieci były takie zdrowe
          mój jest delikatniejszy-zapaleniem płuc zaraził się w żłobku, zaraz na początku
          teraz gratuluję sobie, że długi pobyt w domu podczas, gdy miał wodę w uszach i
          dbanie o dziecko doprowadziło do zejścia wody z uszu

          spotkałam przypadkowo kilka tygodni temu mamę chlopca, który miał wodę w uszach,
          która nie schodziła, miał zakładane dreny; teraz ma niedosłuch i zakaz
          żłobkowania... przybita była ta mama, i wcale się jej nie dziwię...
          nasze dzieci zaczynały żłobkowanie w tym samym dniu

          także uważam, że dieta jest podstawą wszystkiego, więc daję dziecku dobre
          jedzenie, staram się także aby było ono zbilansowane,
          w okresie jesienno-zimowym mnie sie sprawdza lek, który podaję, innym sprawdzają
          się witaminy, jeszcze innym-nic
          poza tym pojawiły się smaczne cytrusy i dziecko je dostaje zamiast jakiś
          preparatów z wit C
          nie bez znaczenia jest, uważam, ze syn wyjechał w tym roku nad morze
          jak dotąd, w tym roku kalendarzowym, jest dzieckiem o najlepszej frekwencji,
          mimo, że z katarem do żłobka nie chodzi
          mam nadzieję, że tak będzie dalej smile
          pozdrawiam
      • ulinka123 Re: dopada mnie paranoja 10.11.09, 15:53
        > po 5 tygodniach w domu bez żadnej choroby w tym czasie
        > a po 6 tygodniach nie robi żadnych problemów

        Twoja lekarka jest moze i madra i dobra, ale mam wrazenie ze zyje w innej rzyczywistosci... Kto z pracujacych rodzicow moze sobie pozwolic na siedzenie w domu z dzieckiem 5-6 tygodni pod rzad???
        • ulinka123 Re: dopada mnie paranoja 15.11.09, 16:27
          rzyczywistosci...
          hehe, nie wiem skad mi sie tam "y" wzielo w "rzeczywistosci", smiesznie wyglada.
    • ciotka_lilka Re: dopada mnie paranoja 14.11.09, 18:36
      nie czytałam całego wątku

      pocieszę Was - mój Synek chodzi do złobka drugi rok
      w ubiegłym roku 2 tyg w złobku, 2 tyg w domu na zwolnieniu, w grudniu/styczniu
      nie było go ciurkiem miesiąc w żłobku (bo i ja chorowałam)

      w tym roku (tfu tfu) od 1 września byliśmy w domu tylko tydzień i to raczej na
      wszelki wypadek

      będzie lepiej!

      na natybiotyki bym uważała - moja ped nie daje nawet "na wszelki wypadek", w
      ubiegłym roku dostaliśmy 2x - na zapalenie ucha i oskrzeli. Reszte kataro-kaszli
      wirusowych leczyliśmy bez antybiotyków, nawet jesli trwało to ponad tydzien...
      • ulinka123 Re: dopada mnie paranoja 15.11.09, 16:26
        antybiotyk na "wszelki wypadek" to dla mnie jest jakis kosmos w ogole, jak o tym
        tak czytam, jak tak mozna dzieci truc???

        nasza pediatra nie daje antybiotyku w ogole na zadne katary i kaszle - nigdy na
        to, tylko juz w powaznych sytuacjach wlasnie.

        A katar i kaszel leczymy inhalacjami tylko i wylacznie.
        • martini_noca Re: dopada mnie paranoja 16.11.09, 09:44
          Podobno zasada jest taka, ze jak wirus trzaska tydzien, to daje sie antybiotyk,
          bo wirusy otwieraja droge bakteriom i juz. Mysmy sie poltora miesiaca leczyly
          objawowo na katar/kaszel i skonczylo sie brzydko. Teraz Mala znowu jest na
          antybiotyku i choruje juz tydzien (baardzo brzydki wirus, polaczenie rota z
          grypa - wiem, bo mnie tez dopadlo). Generalnie wydaje mi sie, ze antybiotykow
          nie nalezy sie bac, chociaz oczywiscie nie za duzo. I zgadzam sie teraz, ze za
          szybko poslalam core do zlobka - ale tak orzeklo konsylium pediatrow, tyle ze
          byli to lekarze, ktorzy nie maja do czynienia z dziecmi zlobkowymi. Natomiast
          5-6 tyg to chyba przesada w druga strone. My sprobujemy po 3.
          Carmita80 - zazdroszcze.. Tez chcialabym miec tak zdrowe dzieci.
          • tumajutka Re: dopada mnie paranoja 16.11.09, 22:27
            martini_noca - jak w nicku - walnij sobie szklaneczkę, to Ci może trochę odpuści wink
            Ja mam córkę 2 rok we wrocławskim żłobku publicznym - pierwszy rok - 2 tygodnie w domu, tydzień w żłobku... zapalenie płuc, angina, zapalenie ucha, alergie itp.. Mamy fajną pediatrę, antybiotyki przepisuje jak trzeba. Drugi rok - odpukać chyba jedno przeziębienie. Chyba musisz się oswoić z widokiek gili pod nosem i pokasływaniem...
            Łyknij martini i poczekaj do przyszłego roku - będzie dobrze! Gdzieś trzeba nabyć tej odporności.
            • dziub_dziubasek Re: dopada mnie paranoja 19.11.09, 10:19
              A ja nie jestem zwolenniczką trzymania dzieci w domu tygodniami po antybiotyku
              (oczywiście zalezy jak ciężka była choroba, ale jesli tydzień leczenia wystarczy
              to moim zdaniem nie ma co dzieciaka w domu trzymać). Moje dzieci zwykle idą do
              przedszkola czy żłobka 2-3 dni po calkowitym ustaniu objawów choroby (i tak samo
              2-3 dni po ostatniej dawce antybiotyku), ew. z lekkim katarkiem. Synek nie
              choruje wcale- jak poszedl do przedszkola to przez ten prawie rok, kiedy chodzi,
              opuścił może trzy tygodnie. Córka chodzi od września do żłobka, chora była trzy
              razy- jakaś jelitówka, lekkie przeziebienie, a potem tygodniowe choróbsko
              niestety z antybiotykiem- poszła dwa dni po skończeniu kuracji i (odpukać) od
              miesiąca nie choruje.
      • ciotka_lilka Re: dopada mnie paranoja 21.11.09, 14:26
        errata


        zamiast "nawet" powinno być "nigdy"
Pełna wersja