Żłobek we Wrocławiu na Białowieskiej-do Skaroliny

23.02.04, 10:26
Ma do ciebie pyatnie. Mój syn od prawie roku chodzi na Białowieską do żłobke.
Wszystko było ok. W tamtym tygodniu został przeniesiony na dół do starszej
grupy. Wychodzi zadowolony. Natomiast ja ma wątpliwości. Panie w porównaniu z
tymi z góry są mało sympatyczne. Mało tego w piatek postawiły mi zarzut że
przynoszę chore dziecko do złobka. Dominik miał zaropiałe oczko, jedno i to
na skutek tego że od dziecka ma skłonności do zatykania kanalików łzowych. Z
oczka często lecą mu łzy szczególnie na słoneczku lub przy katarze. A o katar
u niego nie trudno bo jest alergikiem. Pani nie chciala rozmawiac odwróciła
sie i poszła żądając na dzisiaj zaświadczenia od okulisty że to nie
zapalnienie spojówek. A przed nami był weekend. Sprawa oparał się o
kierowniczę. Dzisiaj przyjeły go bez gadania. Ale ja mam uprzedzenie. Dominik
chodzi do żłobka już 2 lata i nigdy nie miałam problemów. Powiedz czy ty też
miałaś jakieś przeboje. Najbardziej boję się że to odbije się na małym. Może
jestem przeczulona. Mam pytanie czy z katarem dziecko przyjmowały do grupy.
Bo w młodszej grupie nie miałam z tym żadnych problemów. Z niecierpliwością
czekam na opdpowiedz
    • skarolina Re: Żłobek we Wrocławiu na Białowieskiej-do Skaro 23.02.04, 11:24
      Rzeczywiście, panie, zwłaszcza w starszej grupie są nieco przeczulone na tym
      punkcie. Z jednej strony to dobrze, bo dbają o to, żeby choroby się w żłobku
      nie szerzyły, a z drugiej bywa to uciążliwe, jeśli wiesz, że dziecku nic
      poważnego nie jest. Najlepiej weź od pediatry zaświadczenie o katarze
      alergicznym i tej skłonności do ropienia oczek, to przestaną się czepiać.

      Co do pań - nie wiem, kto teraz jest na dole, za moich czasów to były panie
      Kasia, Małgosia, Marzenka, Danusia i Stasia. Oprócz pani Marzenki, wszystkie
      pozostałe niekoniecznie były serdeczne i wylewne dla rodziców, natomiast dzieci
      bardzo je lubiły. Zwłaszcza pani Danusia wydawała mi się niesympatyczna, a
      okazała się kobietą do rany przyłóż.

      Wiesz, sama się wkurzałam, jak moją Gabrysię, dokładnie z takimi samymi
      problemami, jak u Twojego synka, wysyłały do lekarza, zwłaszcza, że lekarza
      miałam wtedy aż na Komuny Paryskiej, ale z drugiej strony, lepiej tak, niż tak
      jak na Kłodnickiej, gdzie panie przyjmują dzieci wraz z załączoną flaszeczką
      antybiotyku i niewyleczoną do końca chorobą.

      pozdrawiam,
      skarolina
      • daga28 Re: Żłobek we Wrocławiu na Białowieskiej-do Skaro 23.02.04, 11:42
        Dzięki za odpowiedż. Chyba poproszę mojego lekarza o takie zaświadczenie i mam
        nadzieję że dadzą spokój. Imion pań jeszcze nie znam . Ale pani Małgosia jest
        teraz na górze. A z drugiej strony to dziwne że w jednym żłobku panują różne
        zwyczaje na górze przyjmują dzieci bez problemu. Ewentualnie proszą o
        chusteczki higieniczne. Nawet po zwolnieniu nie zawsze żądają zaświadczenia od
        lekarza. A na dole panują inne zwyczaje. Nie rozumiem i boję się że będę miała
        przeboje bo po 2 latach niemal idealnej współpracy nagle pod górkę. Zobaczymy,
        ważne że kierowniczka jest ok. Napewno jeszcze sie do ciebie nie raz zwrócę z
        prośbą o wyjaśnienie różnych dziwnych nowości. Pozdrawiam
        • skarolina Re: Żłobek we Wrocławiu na Białowieskiej-do Skaro 23.02.04, 12:12
          daga28 napisała:
          > Ale pani Małgosia jest
          > teraz na górze.

          Ale która pani Małgosia??
          Bo są dwie - obie wysokie blondynki. Ta na górze, pielęgniarka, miała włosy do
          ramion, albo nawet krótsze. A ta na dole długie i grzywkę smile

          pozdrawiam,
          s.
          • daga28 Re: Żłobek we Wrocławiu na Białowieskiej-do Skaro 23.02.04, 12:44
            Tak ta górze rzeczywiście tak wygląda. A tej na dole to nie kojarzę. Dziękuję
            za listy .Pozdrawiam
      • linusia_75 Re: Żłobek we Wrocławiu na Białowieskiej-do Skaro 23.02.04, 11:56
        Zgadzam się ze Skaroliną, to bywa uciążliwe, ale chyba lepiej tak niż mieliby
        chore dzieci przyjmować.
        Moja córka na początku kariery w żłobku dostała kila razy temperatury ok 38 wg
        relacji pań. Temperatura po pół godzinie, już w domu, cudownie znikała. Ale do
        lekarza wysyłano nas bezustannie, był tydzień, że i 4 razy, na szczęście
        przychodnia blisko. Na moje sugestie, że może to nerwowe, tłumaczono mi, że
        nerwowo to dzieci mają biegunkę albo wymioty, a nie temperaturę. Dziecku
        oczywiście nic nie było, ale na wszelki wypadek lekarz polecił zatrzymac ją w
        domu za 1 razem. Za drugim nie było już problemu, uznała, ze to stres. Po tyg
        uczeszczania do żłobka temperatura zniknęła.
        A po jakimś czasie okazało się, że panie mierzą dzieciom gorączke w pupie, ale
        pisząc skierowanie nani nie odejmuja przepisowych 0,5 stopnia, ani nie piszą,
        że mierza w pupie. Na moja uwagę, że to jednak ma znaczenie, zaczęły dopisywac
        tajemniczy skrót, który lekarka rozszyfrowuje jako mierzona w odbycie
        wink.
        Lepiej dmuchać na zimne.
        Pozdrawiam
        Linusia
        • daga28 Re: Żłobek we Wrocławiu na Białowieskiej-do Skaro 23.02.04, 12:57
          Czy twoje dziecko chodzi na Białowieską. A jeżeli tak do do której grupy. Czy w
          3 grupie też mierzą dzieciom temperaturę w pupie? Boże jestem coraz bardziej
          zszokowana. Jak wyglądają twoje kontakty z Paniami . Pozdarwiam
          • skarolina Re: Żłobek we Wrocławiu na Białowieskiej-do Skaro 23.02.04, 13:16
            Spokojnie, Dagasmile, dziecko Linusi chodzi do żłobka w Warszawie. Na
            Białowieskiej nie robią takich numerów.
            • linusia_75 Re: Żłobek we Wrocławiu na Białowieskiej-do Skaro 24.02.04, 07:22
              Oj przepraszam, nie chciałam wystraczyc smile.
              Faktycznie, mieszkamy w W-wie.
              A co od mierzenia temperatury, sama tak robię, inaczej po prostu się nie da.
              Pozdrawiam
              Linusia
Pełna wersja