ptaszyl
22.04.04, 12:46
Kiedy tak patrzę na mojego synka, jaki jest ufny, wesoły i spokojny... I
myślę, że za parę dni zostawię go zupełnie samego, z obcymi ludźmi, w
nieznanym miejscu...
Nie jestem nawiedzoną mamą patologicznie przywiązaną do dziecka, tak mi się
przynajmniej wydaje. Rozum mówi swoje, a emocje swoje. Nie potrafię opędzić
się myśli, że ukrywam przed niczego nieświadomym dzieckiem zamiar zrobienia
mu krzywdy. Na samą myśl o tym, jak będzie cierpiał przez pierwsze dni, łzy
podchodzą mi do gardła.
Wiem, że całe życie będę powolutku, krok po kroku, uwalniać Krzysia spod
swojej opieki, wypuszczać na coraz głębsze wody, pozwalać na coraz większą
samodzielność. Ale w tej chwili ta świadomość nie pomaga mi ani trochę.
Czy walczyłyście z podobnymi uczuciami przed oddaniem swoich pociech do
żłobka?

...