Dodaj do ulubionych

Poczytajcie o co walczycie w Warszawskich żłobkach

20.03.11, 08:09
Drogie Mamy z Warszawskich żłobków poczytajcie sobie w komentarzach do artykułu co się dzieję w żłobkach do których chodzą Wasze skarby...smutne to sad
Obserwuj wątek
    • zazou1980 Re: Poczytajcie o co walczycie w Warszawskich żło 20.03.11, 08:57
      ja tam nie widziałam, żeby opiekunki w grupie mojej córki były zastraszone i wyczerpane psychicznie, raczej rozpuszczone i zblazowane, zero inicjatywy i jakiegokolwiek wysiłku. dupska nie chce im się ruszyć jak domofonem do żłobka próbuję się dodzwonić, ani wyjść z sali jak dziecko wchodzi do grupy. muszę wołać i czekać albo puszczać w ciemno licząc że w sali jest jednak ktoś...
    • krysiawawa zazou1980 20.03.11, 09:50
      mam nadzieję że doczytałaś się w komentarzach nt tego co je w żłobku Twoje dziecko bo widzę że bardziej bulwersuje Cię to że opiekunka zajmuje się grupą dzieci niż to że Twoje dziecko dostaje zgniłe owoce do jedzenia...brawo!
      • mredu Złobki 21.03.11, 08:24
        Straszne jest to o czym piszą opiekunki i intendentki. Szczególnie o jedzeniu. Dlaczego nasze dzieci mogą dostawać syf w jedzeniu? Wiem że wielu rodziców ma w poważaniu co jedza ich dzieci ale musi być grupa ludzi którym na tym zależy.
        • arhplus Re: Złobki 21.03.11, 16:18
          Jestem, bardzo zaskoczona artykułem i tym co podaje się dzieciom do jedzenia.

          Ciocie w żłobkach są aniołami, moje dziecko wbiega w podskokach do salki, i z uśmiechem je odbieram.
          Praca opiekunek w żłobkach jest niedoceniona.
          Miasto powinno się przyjrzeć temu co się dzieje w dyrekcji żłobków.
          aga
          • krysiawawa Re: Złobki 21.03.11, 18:19
            Rodzice popytajcie opiekunki w żłobkach jak u Was wygląda sytuacja z jedzeniem, czy owoce są apetyczne, smaczne, czy kompot to przypadkiem nie zabarwiona woda?? Przecież Wy płacicie za to jedzenie!!!
          • karston Re: Złobki 21.03.11, 21:08
            Droga arhplus Bardzo dziękuję za tak miłe i ciepłe słowa w kierunku opiekunek jest to naprawdę bardzo ważne dla nas kiedy rodzic docenia naszą pracę smile Pozdrawiam
            • mocnakrysia Re: Złobki 21.03.11, 21:39
              Nie opluwajcie się nawzajem bo to może być początek końca. W sąsiednim mieście gdy zaczęła się zawierucha w żłobkach i wyciąganie przez personel brudów wszystkich pozwalniali i przyjęli nowych w ramach tzw. reorganizacji. Nie wiem czy się poprawiło ale niesnaski ustały.
    • golek25 Re: Poczytajcie o co walczycie w Warszawskich żło 21.03.11, 21:54
      niestety to smutna prawda co piszecie o państwowych żłobkach. I nie chodzi czasami o personel bo ten bywa b.oddany swojej pracy.
      Chodzi o cały system czyli brak pieniędzy z budżetu i arogancję Dyrekcji. Jak opiekunka ma być zaangażowana gdy ma małą pensję, kilkanaścioro dzieci pod opieką i stresująca panią dyrektor, która straszy ją utratą pracy.
      Mam b.niemiłe doświadczenia z obserwacji państwowych żłobków na Woli, nie wiem jak gdzie indziej. Wiem, że jest duża różnica jeżeli chodzi o opłaty za państwowy i prywatny żłobek i rozumiem rozterki rodziców. U mnie na prywatny składa się prawie cała rodzina ale przynajmniej mogę spokojnie pracować nie martwiąc się o dziecko. Nie generalizuję, opiekunki często są bez zarzutu ale ta cała reszta.
    • dzurawie Re: Poczytajcie o co walczycie w Warszawskich żło 22.03.11, 11:01
      Sama nie wiem czy to do końca prawda z tym jedzeniem. Do państwowego żlobka chodzi już moje drugie dziecko i nigdy nie było żadnych problemów z jedzeniem. Przecież gdyby dzieci dostawały zgniłe owoce / warzywa czy nieświeże jedzenie to chyba pojawiłyby sie jakieś problemy zdrowotne. Moje nigdy nie chorowały. Poza tym, pomijając zupełnie to, że panie w żlobkach zarabiają za mało, to przecież są ludźmi i nie wierzę że dałyby dziecku, nawet obcemu, coś co mogłoby mu zaszkodzić. To samo tyczy się opieki - wydaje mi się, że jak już ktoś decyduje się na pracę w żłobku to musi kochać dzieci. Inaczej nie wytrzymałby tego. Panie bez wątpienia zarabiają za mało, ale nie sądzę, że gdyby zarabiały więcej ich podejście by się zmieniło. Wydaje mi się, że zajmują się naszymi dziećmi najlepiej jak potrafią, mimo że mało zarabiają. Jestem pełna podziwu dla ich pracy.

      Wiem, że jest im źle, bo po prostu nie stracza do pierwszego, ale z drugiej strony - zmiana sposobu zarządzania żłobkami w Warszawie wcale nie musi oznaczać tu poprawy. Czasami wydaje się nam, że gorzej być nie może, więc każda zmiana da porawę. Tak wcale być nie musi. Jest takie przysłowie: "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma". To jest święta prawda. Sama tego doświadczyłam, więc już teraz nie narzekam, że gdybym pracowała w innej firmie, albo gdybym miała innego szefa byłoby lepiej. Różnie to bywa....
      • krysiawawa Re: Poczytajcie o co walczycie w Warszawskich żło 22.03.11, 20:29
        może i opiekunka nie poda dziecku zepsutego jabłka ale Ty jako rodzic płacisz za to zgniłe jabłko i chcesz aby Twoje dziecko dostawało pełną rację żywieniową jaka jest przewidziana dla niego w żłobku, przecież jak z 5 jabłek jakie dostają Panie na grupę do podziału wyrzucą 2-3 sztuki to jest logiczne że dzieci dostają o wiele mniejszą porcję niż powinny. Dbajmy o nasze interesy!
        • dzurawie Re: Poczytajcie o co walczycie w Warszawskich żło 23.03.11, 08:31
          Może bardziej chodzi tu o to, że dziecko będzie głodne niż o pieniądze, bo za państwowy żłobek płaci się bardzo mało. Dwa razy więcej płacę za państwowe przedszkole. Czasami nawet zastanawiam się czy żłobki powinny oddawać część opłaty za żywienie podczas nieobecności dziecka. Jest to tak mała kwota, że ja od tego nie wzbogacę się, a może inne dzieci mogłyby z tego skorzystać. A co do ilości, a częściowo także jakości podawanych dzieciom posiłków, to nie mogę narzekać. Moje dzieci nie należą do niejadków. I często na jednej porcji jedzonka się nie kończy - dostają dokładki (oczywiście tego, co nie jest wyliczone, np. zupy), czasami nawet dwie. A więc po pierwsze - dzieci raczej nie głodują, po drugie - musi to być dobre jedzenie skoro chcą dokładki.

          Jeszcze raz powtarzam, że nie rozumiem o co to całe zamieszanie. Przecież nawet jeżeli rzeczywiście jest tak, że dzieci mogłyby dostać coś nieświeżego, to świadczyłoby to źle tylko i wyłącznie o pracownikach żłobka. A w to akurat nie uwierzę. A jeżeli ma to na celu na przykład rozreklamowanie żłobków prywatnych, jako tych lepszych, bo tam dzieci są bardziej dopilnowane, to nie wiem czy osiągnie swój cel. Ja osobiście uważam, że żłobki państwowe są lepsze i nie oddałabym dziecka do żłobka prywatnego nawet jeśli kosztowałby tyle samo co państwowy. Panie w żłobkach prywatnych wcale nie zarabiają lepiej (lepiej zarabia tylko właściciel), a możliwości rozwoju jakie stwarzają dzieciom są znacznie ograniczone. Szczególnie jeśli chodzi o żłobki w Warszawie. Byłam w wielu zanim posłałam dziecko do żłobka państwowego i wierzcie mi, nic ciekawego tam nie zobaczyłam. Dzieci jest mniej, ale i pomieszczeń dla nich jest mniej i mniejsza jest ich powierzchnia. Nie ma ogrodu. Panie moim zdaniem kompletnie nieprzygotowane do opieki nad małymi dziećmi - nie potrafiły sensownie odpowiedzieć na zadawane pytania. Duża rotacja personelu. Jedzenie z cateringu (bez żadnej gwarancji, że przygotowane zostało z pełnowartościowych półproduktów). Osoba, która twierdzi, że żłobek prywatny jest lepszy musi być albo jego właścicielem, albo nigdy nie widziała od środka żłobka państwowego.

          Najprostszym rozwiązaniem problemów żłobkowych byłoby podniesienie opłaty. Nie wiem na jakich zasadach to działa, ale bez wątpienia gdyby żłobek państwowy kosztował dwa razy tyle co teraz, to i tak byłoby bardzo dużo chętnych. A może dzięki temu panie miałyby tam lepszy komfort pracy.
          • krysiawawa Re: Poczytajcie o co walczycie w Warszawskich żło 23.03.11, 08:50
            Również jestem za tym aby opłata za żłobek była 2 razy wyższa bo to co teraz płacą rodzice to jest śmieszna suma. Może jakby opłata wzrosła o 100% to by żłobki były lepiej wyposażone i jedzenie lepszej jakości. Co do prywatnych to nie twierdzę że jest lepiej bo tam na oszczędności zależy właścicielowi, przecież to co zaoszczędzi na jedzeniu idzie bezpośrednio do jego kieszeni smile
    • bj32 Re: Poczytajcie o co walczycie w Warszawskich żło 24.03.11, 10:36
      Ale o co chodzi? Bo nie czaję... Fakt, moja córka nie chodziła ani do żłobka, ani w Warszawie, tylko do przedszkola we Wrocławiu, ale w rzeczy samej intendentka codziennie leciała na zakupy i kupowała świeże produkty, kuchnia była na miejscu, więc... Przede wszystkim zaś nie rozumiem, czy rodzice nie mogą od czasu do czasu urwać się z pracy [nie, że wszyscy, ale nie mówcie, że się nie znacie w jednym żłobku... Ktoś chyba czasem może?] i wpaść w porze posiłku, sprawdzić, jak to wygląda? O ile mi wiadomo - psów obronnych przy drzwiach do sali się nie trzyma... A skoro serio nie jesteście w stanie, to może posłać sanepid z partyzanta i niech sprawdzą?
      Zresztą ogólnie w dzisiejszych czasach, kiedy za pogłaskanie obcego dzieciaka po główce można mieć sprawę o molestowanie - trudno mi uwierzyć, ze jakakolwiek placówka zaryzykowałaby zgniłe żarcie. I w dodatku od zgniłego te dzieci masowo miałyby jakieś dolegliwości jelitowe, jak mniemam, oraz zatrucia. Obserwujecie to u swoich pociech? Jeśli tak - no to właśnie do lekarza, zapodać podejrzenie, zgłosić do sanepidu i niech się urzędnicy martwią. A jak nie, to mamy tu bicie pianki na chudym mleczku.

      W dodatku nie wiem, czy *ktokolwiek* przeczytał artykuł: nie dotyczy zgniłych jabłek i wędrujących pomidorów, tylko tego, że są zastraszeni przez "naczelną" Przybyszewską, nie przez rodziców, ogrodników, czy hurtowników zepsutych półproduktów...
      • karolinairena Re: Poczytajcie o co walczycie w Warszawskich żło 01.04.11, 21:45
        Nie rozumiem o co chodzi z tymi zgniłymi owocami. Moje dziecko przychodzi do żłobka po porze drugiego śniadania i przy odbiorze dostajemy deserek/słoiczek GERBERA bo należy się Małej bo nie zjadła bo omija II śniadania. A i chodzi do żłobka na warszawskich Bielanach.
        A Ciocie są naprawdę BOSKIE. Przebierają moje dziecko jak tylko ma małą plamkę z obiadku na ubranku. I przede wszystkim moje dziecko się do nich uśmiecha jak wychodzi. To dla mnie najlepszy sygnał że wszystko jest ok.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka