ptaszyl
14.05.04, 09:34
Dzisiaj po raz pierwszy od 3 tygodni mój mały wyciągnął rączki do Pani w
żłobku i pozwolił się oddać bez rozdzierającego płaczu, a za to nawet jakby z
czymś, co przy odrobinie dobrej woli można uznać za uśmiech...Dzięki Bogu.
Może nawet jeść zacznie? Nie śmiem marzyć...
Ale coś, co mnie okropnie zaniepokoiło, to okropny, krtaniowy kaszel któregoś
z dzieci, który słychAĆ było od wejścia. Ja z takim kaszelkiem nawet bym
dziecka nie wyniosła za próg domu, ale wiadomo, jakie czasy są psie i
wiadomo, że wiele osób chcąc zachować pracę zupełnie nie ma wyboru...
Tylko jakie są szanse dzieci, które z takim krtaniowo-przeziębionym maluchem
spędzają w jednym pomieszczeniu cały dzień????
Czy u Was też tak jest? Mamy oddają chore dziecko do żłobka? I jest
przyjmowane? Mąż się chciał awanturować w żłobku, ale co to da. A może dzieci
się uodparniają i potem już nie "łapią" tak łatwo bakcyli?
pozdr