Dodaj do ulubionych

Przezywam kryzys...

14.09.04, 21:43
Witajcie dziewczyny!
Wlsnie dzisiaj zaczelam przezywac kryzys... chodzenia mojej Zo do zlobka...
Postaram sie przyblizyc sytuacje...
Zo zaczela 6 wrzesnia. Przez pierwszy tydzien wszystko bylo ok, zadnych
placzow, w domu bez histerii... W piatek Panie zaproponowaly, zeby przeniesc
Zo w zwiazku z tym do starszej grupy. Zgodzilam sie... i zaczely sie nasze
problemy... Zo wczoraj poplakiwala sobie, a juz dzisiaj wyla (!) przez dwie
godziny, czyli tyle ile czasu zostala... Oczywiscie nie dowiedzialam sie tego
bezposrednio od pan (no, plakala), tylko wywnioskowalam po zachowaniu sie Zo:
odbralam ja z chrypka, ktorej rano nie miala, no i jeszcze poltorej godziny
po zabraniu jej do domu wzdychala, jak po dlugim i bardzo wyczerpujacym
placzu sad
Jest mi smutno i zaczelam sie zastanawiac, czy na pewno dobrze robie...
Aha, dodam, ze Zo chetnie wchodzi do sali, tylko chwile pozniej nastepuje
totalne zalamanie...
Dziwi mnie jeszcze jedna rzecz. Otoz pani powiedziala mi, jak ja
przycisnelam, ze Zo przez caly pobyt na dworze siedziala z nimi na lawce i
poplakiwala sobie. Moze troche przeceniam ich mozliwosci, ale nie wierze w
to, ze jakby zachecily moje dziecko i sie z nim chwile pobawily, to jej by to
nie zachecilo chocby do krotkiej zabawy...

Prosze, pocieszcie... Bo znow mysle, ze robie mojemu dziecku potworna
krzywde...

Pozdrawiam
Agnieszka
Obserwuj wątek
    • linusia_75 Re: Przezywam kryzys... 15.09.04, 07:37
      Eh, no błędem było przepisanie dziecka do innej grupy po tak krótkim pobycie.
      Dziecko się powoli przyzwyczaiło i nagle wszystko musiało "przerobić" od
      początku. Bardzo się dziwię, że doświadczone opiekunki wpadły na taki pomysł.
      Być może jest to też taki tryb adaptacji, wiele dzieci reaguje " z
      opoźnieniem", ale nawet jeśli, to przeniesienie tylko pogorszyło sprawę.
      Bądź dobrej myśli, stało się i teraz po prostu mała musi zadaptować się na
      nowo. A do tego potrzebuje uśmiechniętej mamy, absolutnie pewnej, że żłobek to
      najlepsze rozwiązanie smile.
      powodzenia
      linusia
      • ula_max Re: Przezywam kryzys... 15.09.04, 09:31
        Zgadzam się całkowicie z Linusią, ja też dałam Wiktorka od 1 maja do żłobka,
        ale powiem Wam szczerze, że dość szybko się zaaklimatyzował i nie było
        strasznego płaczu. Teraz po tych 4 miesiacach, mało mi ręki nie wyrwie tak
        zapyla do żłobka. Złe chwile były i będą. Wytrwałości!
        • agao_z Re: Przezywam kryzys... 15.09.04, 10:46
          Zmiana grupy podyktowana byla tym, z mojej strony, ze tam dzieci juz nie
          plakaly, a Zo codziennie przychodzac ze zlobka opowiadala o nich i bylo jej z
          tego powodu bardzo smutno. I tak sobie pomyslalam, ze pewnie bedzie lepiej, gdy
          znajdzie sie w straszej, "zrownowarzonej" grupie... Poza tym panie wyszly z
          zalozenia, ze im szybciej tym lepiej, bo sie jeszcze nie zdazyla przyzwyczaic,
          co mi sie wydawalo nie do konca prawda, ale... Przygtowalam Zo na ten moment,
          rozmawialam z nia duzo na ten temat i ona bardzo chetnie przystala na iina
          sale, inne panie i inne dzieci i inna szafeczke...
          No i oczywiscie teraz mam potworne wyrzuty sumienia... Ale cofniecie jej do
          mlodszej grupy juz nie ma sensu...

          A na dokladke, do dzisiaj Zo chetnie zostawala, tj. nie robila przy tym zadnych
          histerii... Niestety do dzisiaj. Od samego rana powtarzla: nie lubie zobka, nie
          lubie zobka... A przy wchodzeniu do sali wpadla w potworny ryk. Wiec ja szybko
          zostawilam ja pani i ucieklam sad Slyszalam za drzwiami, jak jeszcze placze...
          Ja oczywiscie tez w ryk...

          No wiec mam jeszcze wieksze watpliwosci. Zastanawiam sie, w jakim stanie ja
          zastane o 12.00, gdy pojde ja odebrac... i przede wszystkim jak dlugo pozwalac
          na to...

          Pozdrawiam
          Agnieszka
          • domali Re: Przezywam kryzys... 15.09.04, 12:20
            Agnieszko, mówiłam, że drugi tydzień jest najgorszy sad
            Wiktorek w tym momencie (w drugim tyg bycia w żłobku) nie pozwalał mi w domu
            nawet odejść na zbyt dużą od siebie odległość. Musiał byc u mnie na kolanach, a
            ja się uczyłam akurat do potwornego kolokwium.
            Cofanie do poprzedniej grupy sensu nie ma, bo nie wiesz, czy to coś zmieni.
            Tu za chwilkę się zaadaptuje, poza tym ma Wiktorka smile
            Zosia mówi, ze nie lubi żłobka - pocieszę Cię może, ale i Wiktorkowi zdarza się
            tak powiedzieć, nawet teraz, a sama wiesz, że chodzi tam chętnie.
            Spokojnie, nie robisz małej krzywdy.
            Trzymaj się ciepło smile
          • joan1 Re: Przezywam kryzys... 15.09.04, 14:28
            witaj, uważam że o powrocie do młodszej grupy już nie możesz myśleć. Stało się.
            CHyba nie do końca dobrze się stało. Teraz życzę dużo wytrwałośći i na pewno
            będzie dobrze. Czy dzieci są dużo starsze od Zo czy to jest różnica 2 -3
            miesięcy, bo może jak są dużo starsze to Zo czuje się niepewnie, może to wynikać
            też z tego że dzieciaki z tej grupie już się do siebie przyzwyczaiły i jak
            pojawił się ktoś nowy to nie traktują jej tak jak była traktowana przez dzieci z
            młodszej grupy. Musisz wpłynąć na opiekunki by pomogły małej przyzwyczaić się. A
            tak swoją drogą to chyba nie tak powinna polegać praca pań że siedzą na ławeczce
            z pochlipująca dziecinką. Powinny ją zabawić, zaproponować jakąś zabawę i
            pociągnąć inne dzieci. A tobie życzę wytrwałości, będzie dobrze. Pozdrawiam Joanna
            • domali Re: Przezywam kryzys... 15.09.04, 14:36
              Dzieci w grupie są w podobnym wieku, może niektóre nawet młodsze od Zosi.
              Mam aktualne informacje, że dzisiaj było lepiej, panie mocno starały się Zosię
              zając smile
              • linusia_75 Re: Przezywam kryzys... 15.09.04, 14:40
                hehe, nie ma to jak mieć swojego człowieka rozpracowującego grupę od środka
                wink.
                Oczywiście, że Zosia się przyzwyczi, to tylko kwestia czasu smile.
                Linusia, szpieg z krainy deszcowców wink)).
                    • agao_z Dzieki dziewczyny! 15.09.04, 19:50
                      Wielkie dzieki dziewczyny za wsparcie!
                      Z Zo rzeczywiscie bylo dzisiaj troche lepiej. Odebralam ja przynajmniej
                      nieplaczaca wink i dowiedzialam sie od pani, z jednak wkladaja troche wysilku w
                      to, aby Zo zajela sie czyms innym niz placzem wink
                      Dzieki wam na razie sie trzymam i twardo prowadze mija dziecine jutro do
                      zlobka, a wlasciwie nie ja, tylko moj maz wink moze tak na razie bedzie lepiej.

                      A swojego czlowieka rzeczywiscie w grupie mam wink

                      Pozdrawiam was wszystkie serdecznie
                      Agnieszka
    • agao_z Re: Przezywam kryzys... 16.09.04, 12:10
      Polozylam sie pogodzona z tym, ze jutro, czyli dzisiaj, Zo pojdzie na 4 godziny
      do zlobka. I co? O 4 obudzilam sie i stwierdzilam, ze jest dobrze, bo Zo cala
      noc przespala bez budzenia sie. O 5.50 slyszymy z mezek: kupcie, kupcie...
      Posadzilismy ja na nocniku i sie zaczelo... Rozwolnienie, chlustajace
      wymioty... Bidulka mala... musiala sie czyms zatruc...
      Musimy wiec czekac do poniedzialku. Ale w poniedzialek tez od razu pojdzie na 4
      godziny. To juz postanowione wink

      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • linusia_75 Re: Przezywam kryzys... 16.09.04, 12:16
        Bosz, nie chcę cię straszyć, ale to raczej wygląda na wirusa jakiegoś, tfu tfu
        tfu, o ile można stawiać diagnozę przez internet wink.
        Jak nie przejdzie do popołudnia, to biegaj do lekarza jeszcze dziś.
        Pozdrawiam życząc zdrowia
        linusia
        • agao_z Re: Przezywam kryzys... 16.09.04, 12:45
          Juz bylismy u lekarza, a wlasciwie to on byl u nas... I mamy czekac i poic, nic
          nowego sie nie dowiedzielismy sad
          Zo ledwo zyje, caly czas podsypia i jeczy sobie po cichutku sad
          A jak jej owieczka Be Be zaczela plakac, ze nie pojdzie do zlobka dzisiaj, bo
          Zo jest chora, to ona jej obiecala, ze niedlugo, jak wyzdrowieje to pojda
          razem wink Bo Be Be baaardzo lubi zlobek wink

          Pozdrawiam
          Agnieszka
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka