Dodaj do ulubionych

żłobek - to się nie może skończyć dobrze?

27.08.15, 17:13
Od poniedziałku Wojciak (13m) poszedł do żłobka. Dwa dni po godzinie razem ze mną, wczoraj został sam na pół h a dziś - na dwie. Za 1,5 tygodnia wracam do pracy, niby na pół etatu do końca roku, no ale te 5h będzie musiał Młody odsiedzieć. No, może 4 jak dobrze zorganizuję sobie transport.
No i ogólnie jest dramat. O ile ze mną w żłobku nie było źle, łaził, interesował się, to wczoraj była histeria jak wyszłam. Dziś jak tylko przyszliśmy i zobaczył panią z wyciągniętymi rękami to zaczął płakać i łapać mnie za koszulkę, żebym go nie oddawała. Odbierałam to ryczał. Podobno w ciągu tych 2h płakał, potem spał (w ogóle nie jego pora), potem chwilę nie płakał ale potem ktoś go przestraszył i znowu afera. Zjeść nie chciał nic. Dzieci go nie interesują. Znalazł sobie jedną gumową kaczkę i tylko jej się trzymał (wróciliśmy z nią do domu bo nie chciał jej oddać).
Normalnie na co dzień Mały jest super aktywny, ruchliwy, ciekawski, zaczepia ludzi podczas spacerów, śmieje się do wszystkich, nikogo się nie boi. W żłobie - zupełnie inne dziecko...

Generalnie aktualnie jestem pełna wewnętrznego buntu, że takie oddawanie roczniaka do żłobka nie jest naturalne, jemu jest źle, mnie jest źle to znaczy że jest źle i tyle. Cała rodzina mi truje, że muszę mu dać czas, że się przyzwyczai, że dzieci w żłobku się szybciej rozwijają bo naśladują starsze, itp. Według mnie to bullshit jest, który sami sobie rodzice wmawiają, żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że gdzieś dziecko oddają a ono jest nieszczęśliwe.
Przez te dwie godziny co byłam z Małym, obserwowałam dzieciaki i te mniejsze wszystkie były smutne. Niby się zajmowały na chwilę zabawą, panie się dwoiły i troiły, żeby je rozkręcić ale widać było, że to nie ciocie żłobkowe im są potrzebne tylko mamy. Siedziała taka mała dziewczynka, ściskała tetrę i miała takie smutne oczy że aż mnie się smutno zrobiło...
Starsze, takie 2-3 latki radzą sobie super. To już są kumate dzieciaki, bawią się razem, psocą, mają fun z tego że są razem. A roczniaki... One by chciały do mamy sad Z resztą tych maluchów tam niewiele jest, Wojtek najmłodszy, jeszcze dwoje takich między 13 a 15 mies a reszta to prawie dwulatki... na 18 dzieci... Razem z Wojtkiem na adaptacji były też inne dzieciaki, ale w większości starsze ciut (18-21 mies) no i dziś już nieźle sobie radziły. A Wojtek zapłakany, nieszczęśliwy, dramat...

Nie ukrywam, że wszystko rozbija się o kasę, za jedną pensję z kredytem nie damy rady się utrzymać, rodzinie nie mamy blisko żadnej, niania to jeszcze większa kasa no i w sumie podobnie - zostawiam dziecko z obcą babą. Gdybym tylko mogła iść na wychowawczy to bym poszła bez wahania... Ale i tak to pół etatu nadwyręży nasz budżet...

Niech mi ktoś powie, że jestem przewrażliwiona, że są dzieci którym w tym wieku żłobek może dać coś dobrego. Że nie jestem taką straszną matką, że go tam zostawiam... Faktycznie, taki maluch da radę się przyzwyczaić? Polubić żłobek? Jak mamy sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • sfornarina Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 27.08.15, 17:26
      Albo to jakiś fatalny żłobek, albo jesteś strasznie przewrażliwiona. Jakoś nie mogę uwierzyć w te wszystkie smutne zahukane małe dzieci.

      Przy lokalnym klubie fitness mamy darmowy "żłobek" na dwie godzinny dziennie, dla dzieci od 6 miesięcy plus. Jasne, czasem ktoś zapłacze, jakieś dziecko zawsze pomarudzi, ale generalnie dzieciaki są zajęte zabawą, zabawkami, a opiekunowie się dwoją i troją, by dziecko było uśmiechnięte.

      Mój młody (7 i pół miesiąca) najczęściej nawet nie zauważa, że mama przyszła, tak jest pochłonięty zabawą. Gęba mu się cieszy, jak tylko podchodzimy do drzwi "żłobka". Na widok innych dzieci reaguje histerycznymi piskami radości.
      Na jakieś 20 wejść wezwali mnie dwa razy, gdy młody płakał. Raz po prostu płakał, za drugim razem był po prostu przemęczony, bo przeciągnęłam porę drzemki.

      A, i żadnej adaptacji nigdy nie robiłam. Po prostu wręczyłam im dziecko i poszłam ćwiczyć big_grin

      Za dwa tygodnie młody idzie do żłobka na 3 pełne dni w tygodniu. Na początku puszczę go na 4-5 godzin dziennie (no niech będzie, trochę adaptacji mu się przydasmile), potem będzie chodził na dłużej.

      Dzieciaki lubią interakcje z rówieśnikami, w taki sposób uczą się bycia w społeczeństwie! Z mamą, choćbyś poświęcała mu 8 godzin dziennie, tego nie będzie miał. Zresztą nie oszukujmy się, małe dziecko plus mama w domu, to wcale nie ciągła wspólna zabawa, a robienie prania, gotowanie, siedzenie w internecie itd.

      --
      It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
    • lidek0 Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 27.08.15, 17:42
      Twoje dziecko reaguje zupełnie normalnie, musi przejść okres adaptacyjny. Potem w przedszkolu już będzie łatwiej. Ty musisz uzbroić się w cierpliwość i przeczekać ten okres. Szkoda, że na miesiąc przed rozpoczęciem pracy go nie puściłaś.
      --
      Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
      Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
      zapraszam na forum Dla starających się
      • nightdream Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 27.08.15, 20:14
        Miał iść do żłobka jeszcze tydzień wcześniej ale nam się wyjazd przesunął a panie w żłobku powiedziały że po pierwszym tygodniu to i tak ja z nim chodzić tam nie mogę.
        W przyszłym tygodniu będzie odprowadzał tata, też uzgodniliśmy że to może lepiej się speawdzić smile
        Generalnie ja przy małym absolutnie nie pokazuję ze mi to wszystko nie pasuje, żalę się tylko wieczorem jak mały śpi albo w internetach wink
        Ja wiem że pewnie w 99% to moje przewrażliwienie ale cieżko mi jakośto wszystko poukładać...
        • stara-a-naiwna Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 03.09.15, 13:19
          to, ze nie pokazujesz przy dziecku to nie znaczy, ze ono nie czuje ani nie widzi

          i to normalne, ze dzieci sa "smutne" na początku "sezonu" - w domu czuły się pewnie, znały wszystko no i miały zawsze 100% uwagi. Sytuacja jest nowa i mają prawo być zdezorientowane.
          też jest normalne, że dzieci "młodsze" nie bawią się z innymi ani nie biorą udziału w zajęciach "grupowych" - to dopiero przychodzi z wiekiem (moje panie żłobkowe mówiły, że od około 18m - z tego co pamiętam)

          jeżeli jest fajny żłobek dziecko go polubi. daj mu czas i się nie stresuj.

          Mój lubi żłobek wiec mi łatwiej. Uważam, ze to fajna "szkoła" - uczy kontaktów społecznych - czegoś czego nie ma będąc z mamą w domu (uwierz mi wyjście do piaskownicy to nie to samo)

    • zabka141 Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 27.08.15, 21:49
      Mysle ze zabraklo u was adaptacji. To jest typowa reakcja maluszka, jest do ciebie mocno przywiazany (a jakzeby inaczej), wiec chce zebys zostala. Przechodzilismy przez to z 14/15 miesieczna corka. Tyle ze u nas adaptacja trwala miesiac i gdzie mieszkamy (w Niemczech) to jest standard. Najpierw ze mna tydzien - chodzilysmy na 1,5 godz. Potem nastepny tydzien zaczelam wychodzic na 10 minut, 15 i coraz wiecej. I tutaj zaczela plakac i jak przychodzilysmy nastepnego dnia to trzymala sie mnie kurczowo. Ale placz u niej to byl na minute i sie uspokajala. Mialysmy umowe z paniami ze dzwonia jesli placz bylby dluzszy. I tez czekalam w budynku zlobka, wiec faktycznie slyszalam ze nie placze. Teraz corka uwielbia zlobek, placze sie skonczyly, a czasami nawet bije brawo jak wchodzi do budynku przedszkola, tanczy, maluje, spiewa, uwielbia plac zabaw z grupa. Zaczela tak duzo mowic po niemiecku. Umie tyle nowych rzeczy. Codziennie panie mi opowiadaja ze jest super i ja im wierze. Bo spedzilam tez sporo czasu na tej adaptacji i dzieci tam byly bardzo wesole, rzadko placz (tylko np. jak upadek lub jakas scysja pomiedzy maluszkami - ale nawet to rzadko). Dzieci byly super przygotowane na przyjecie mojej coreczki - np. w pierwszy dzien spania w przedszkolu chlopczyk spiacy obok (2 latek) podal mojej corce raczke do zasniecia!

      Moim zdaniem powinnas:
      1) Uspokoic sie i zdecydowac - pasuje ci zlobek czy nie, tzn. czy w ogole pasuje ci wysylanie dziecka w ym wieku i czy pasuje ten konkretnie zlobek (te smutne dzieci - u nas tego nie ma, czy to jest sygnal ze cos nie tak czy ty to zle odebralas)
      2) Poprowadzic dluga adaptacje - co najmniej 2 tygodnie. Chodzicie najpierw razem, zostawiasz po kilku dniach na kilka minut, potem zostawiasz dluzej az dojdzie do tych 4 godzin. Paniom powiedz dziecko masz wrazliwe i chcesz by to tak wlasnie wygladalo. W pracy przeloz rozpoczecie pracy. Celem tej adaptacji jest to ze, nawet jesli dziecko sie rozplacze to daje sie uspokoic pani szybko.
      3) W domu czytjacie ksiazki o przedszkolu, tlumacz mu co sie tam robi i dlaczego tam chodzi, cwicz pozegnanie (pozegnanie powinno byc szybkie, ale powinno zawsze miec miejsce - nie chowamy sie przed dzieckiem i na cichca uciekamy).
    • ela.dzi Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 28.08.15, 11:11
      Ja bym rozważyła inny żłobek, jeśli dzieci takie smutne tam siedzą. To źle świadczy o paniach tam pracujących. W moim jedyne smutne były tylko te nowe i też na początku. Wiele razy widziałam, że syn jest zajęty zabawą, śmieje się, a jak tylko mnie zobaczy, to w płacz w stylu 'dlaczego mnie tu zostawiłaś'.
    • panizalewska Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 28.08.15, 18:13
      Nie jesteś straszną matką. Tak to jest, że czasami nie ma wyboru. Jasne, że żłobek po roku daje dziecku coś dobrego. Socjalizację. Nie nudzi się z matką 24/7. Mój młodszy chodzi do żłobka raz w tygodniu na 3-4 godziny. Bo i ja bym uświerkła, a i on też. Na początku płakał. Normalnie wyrażał żal, że mama odchodzi. Przecież to naturalne! Po kilku razach owszem, dalej chlipie jak go zostawiam, ale jak przychodzę odebrać, to mi pokazuje wszystkie zabawki, chodzi za ciociami do różnych pomieszczeń, a ja tak sobie czekam w przedpokoju, aż łaskawie do mnie przyjdzie wink
        • panizalewska Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 29.08.15, 08:24
          Serio?
          Jasne, że potrzebuje dorosłej osoby. Ale Kiddy, ile roczniaków widziałaś na oczy? W grupie? Poza swoim dzieckiem? Dzieci są różne i potrzebują różnych rzeczy i spraw. Napisałam o swoim dziecku, które uwielbia inne dzieci i potrzebuje grupy dzieci. Ja bym uświerkła na placach zabaw i w klubikach. Więc chodzi do żłobka.

          Kiedyś dzieci wychowywała cała grupa, wioska, wielopokoleniowe rodziny, gdzie wszyscy byli na kupie. Dzieci uczyły się jedne od drugich, bawiły się same ze sobą, czy też obok siebie, ale widziały inne dzieci przez większość doby. I to jest całkowicie normalne. Jesteśmy istotami stadnymi i społecznymi od urodzenia.

          Teraz rodzice zamykają się z dziećmi w domach na x lat (rok, trzy, kiedyś był wątek o mamie, która "dla dobra dziecka" nie posłała dziecka do przedszkola, czyli do 7 r.ż. była dla niego JEDYNYM człowiekiem, rzyg). I oczywiście, można chodzić z dzieckiem na zajęcia dla maluchów, muzyki, gimnastyki, plastyki i inne atrakcje grupowe, ale NIC nie zastąpi tego, że grupę dzieci, nawet rocznych, puści się LUZEM w środowisku nadzorowanym = bezpiecznym.

          W żłobkach też są o dziwo dorośli, najczęściej te same panie, te same dzieci. Jest to mała STAŁA komórka społeczna, tak samo dająca poczucie bezpieczeństwa. Więc dobry żłobek - jak najbardziej dla roczniaka i wzwyż.
          • kiddy Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 29.08.15, 13:27
            Częściowo masz rację. Patrzę na sytuację ze swojej perspektywy. Ja po prostu nie zamykałam się z dzieckiem w domu, wcześnie zaczęliśmy wychodzić choćby na place zabaw, odwiedzamy często rodzinę, znajomych itd. Sęk w tym, że naturalnym środowiskiem dziecka jest grupa zróżnicowana wiekowo, a nie np. grupa roczniaków, bo wtedy to ma sens i faktyczne wiąże się z socjalizacją. Absolutnie nie jestem przeciwniczką żłobków, widzę tylko jeden zasadniczy problem: dobroczynny wpływ na dziecko może mieć żłobek kilka razy w tygodniu na 2-3 godziny. Ale zdecydowana większość maluchów, w tym ledwo rocznych, spędza tam całe dnie. I to nie jest dobre ani zdrowe dla dzieci.
            • rulsanka Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 29.08.15, 20:13
              Za rzadko i na krótko o tyle nie jest dobrze, że dziecko nie ma szans zapoznać się z innymi dziećmi. Już roczniaki potrafią bawić się z rówieśnikami, ale tylko pod warunkiem, że dobrze się znają i że grupa jest malutka, a dzieci zawsze te same. Oczywiście nie są to zabawy tematyczne, ale jakieś wspólne bieganie, "rozmowy".
              Dlatego wychodzenie na plac zabaw czy kulkolandii z dzieckiem i nazywanie tego socjalizacją jest nie do końca trafne. Małe dzieci boją się obcych małych dzieci, a nawet jeśli się nie boją to i tak nie bawią się razem.
              Mój młodszy zaczął chodzić do żłobka jak miał 10,5m. Przez pierwszy rok zabierałam go o 13, nigdy nie płakał, świetnie bawił się z dziećmi. Osobiście byłam świadkiem, jak w wieku 13m rozmawiali z rówieśniczką w swoim języku, żywo gestykulując i uśmiechając się do siebie. To była prawdziwa konwersacja, na koniec pomachali sobie i powiedzieli pa pa, jedyne zrozumiałe słowo.
              Do obcych dzieci nadal podchodzi z rezerwą, pomimo że ma 3 lata. Na placu zabaw nie pobawi się ot tak z kimś obcym. To całkiem naturalne i prawidłowe, że dziecko unika obcych, bo nie wie, czego może się po nich spodziewać. Ze starszym też tak było.
              Dobry żłobek ma niewątpliwie dobroczynny wpływ, widzę to po starszaku, jest genialny w relacjach społecznych i moim zdaniem tu procentuje żłobek (chodził od 2 rż). Tylko problem w znalezieniu dobrego żłobka. Moje dzieci w żłobku nie płakały, zresztą inne też nie, poza może pierwszym tygodniem. Ze żłobka nie wracały zmęczone, zestresowane, przebodźcowane. Zdarzało się, że nie chciały wracać do domu, tak dobrze się bawiły.
    • paula_1261 Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 29.08.15, 08:43
      Witamsmile
      Moja corka skończyła 19 mies od 13 mies chodzi do żłobka smile i nie dlatego ze musiała poprostu zdecydowaliśmy ze wsród dzieci lepiej bedzie sie rozwijała no i przede wszystkim przestanie "nudzić sie " w domu smile
      Na początku tragedia... Ile czasu w zlobku tyle płaczu tydzien.. Dwa tygodnie.. Wciąż płaczuncertain do mamusi do mamusi.. Serce mi pękło.. Stwierdziłam ze co ze mnie za matka oddałam dziecko dziecko płacze.. No cóż szybka decyzja zabieramy mała ze żłobka i koniec ! Niema dyskusji.
      Po miesiącu od zabrania jej ze żłobka usiedliśmy z partnerem wieczorem pogadaliśmy i stwierdziliśmy ze spróbujemy raz jeszcze.. Mała jest miesiąc starsza wiec tez o miesiąc mądrzejsza.. I poszła jeden tydzien drugi trzeci.. Nie płacze je obiadek.. Sukces! Niestety zachorowała tydzien w domu napewno sie odzwyczaiła i znów bedzie płacz.. A to psikus zupełnie odwrotnie chętnie szła do żłobkasmile dała buzi pomachała i poszła jak "stara" smile
      Do dnia dzisiejszego wstaje rano zakłada czapkę i krzyczy ze idzie do "obka" czyt. Żłobkasmile tez nie wierzyłam ze taki maluch sie przyzwyczai odbieraliśmy ja o 13 płakała ze zostaje z dziećmi o 14 tez płakała teraz odbieramy ja o 15 i z uśmiechem od ucha do uchasmile oczywiście zalet z chodzenia multum smile samodzielność przede wszystkim moja corka gada jak wariat robi siku kupę na nocnik sama potrafi jesc zupkę i drugie danie sztućcami i całkiem sprawnie idzie jej ubieraniesmile z czystym sumieniem moge polecić Zlobek Mama w domu wychowa najlepiej ale dziecko przy dziecku to dopiero zabawasmile
    • mamadwaplusdwa Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 30.08.15, 13:02
      Hej, zaczęłam czytać i się zmartwiłam bardzo, bo w tym tygodniu zapisałam córkę do żłobka, tylko że na za rok. Na szczęście doczytałam, że właśnie już wg ciebie dwulatki sobie dobrze radzą, a moja będzie miała właśnie nieco ponad dwa, jak tam trafi. Też nie chciałam oddawać takiej małej do żłobka, ma teraz 15m i wybłagałam mamę, żeby się nią zajęła, bo też wracam do pracy (moi rodzice mieszkają w innym mieście i już nie chcieli sobie wolności emerytalnej ograniczać...). Wiem, że nie każdy ma tak dobrze. Ale moja koleżanka z pracy oddawała do żłobka 14 miesięczne i po jakimś miesiącu zaczęło być u nich ok. Potem sobie chwaliła smile
      --
      Magda / DWA PLUS DWA
    • amiralka Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 30.08.15, 18:01
      Lepiej jest jesli matka przyprowadza do żłobka dziecko (nie chce używać słów typu oddaje czy zostawia, bo to też wpływa na poczucie winy) kiedy czuje się na to gotowa i czuje, że takie też jest jej dziecko. Piszesz, ze rodzina Ci "truje" o domniemanych dobrodziejstwach zlobka - a na koniec prosisz jednak nas o to samo, zeby napisac Ci, ze "zlobek moze dac cos dobrego". Potrzebujesz wiec wsparcia w tej decyzji, mozliwosci racjonalizacji, a moze podswiadomie masz pretensje do rodziny, ze nikt nie proponuje Ci jakiejs pomocy, innego wyjscia? Sorry, za takie tanie psychologizowanie, ale jakas tu sprzecznosc wyczuwam.

      Jesli naprawde nie masz wyjscia (czase' trzeba sobie przekalkulowac, ustawic priorytety) musisz zagryzc zęby. Ja tez wcale nie jestem przekonana, ze zlobek to tak super miejsce dla dzieci, choć sama przyprowadzalam tam synka od ósmego, dziewiatego miesiaca. To bylo za wczesnie, choc synek radzil sobie i nigdy nie plakal przy rozstaniu(potem zmienilam typ pracy i powierzalam dziecko opiekunce, rzadziej ale na dluzej i to sie u nas lepiej sprawdzilo). Zlobek byl rodzicielski - cos takiego nie istnieje w Polsce - wiec spedzalam tam jeden pelen dzien w tygodniu, pomagajac paniom i zajmujac sie przy tym moim dzieckiem. Najmlodsze dzieci mialy szesc miesiecy (tu we Francji dzieci uczeszczaja normalnie od 3 m-ca zycia), zostawly czesto gesto na ok 10 godzi (rekordzisci 12). Coz, obserwujac te maluchy - musze sie z Toba zgodzic. Z nastepnym dzieckiem tez poczekam do ok 18 m-ca. To bzdura, ze takie maluchy tego "potrzebuja", jasne, potrzebuja innych dzieci, ale jeszcze nie grupy, juz zwlaszcza duzej. Bardziej potrzebuja duzej rodziny jak juz, w ktorej jednak matka jest do dyspozycji w razie potrzeby. Mnie sie udalo stworzyc taki klan znajomych matek, w zaprzyjaznionej niekomercyjnej sali zabaw i fakt, synek po skonczeniu roku zaczal nawiazywac mocniejsze wiezi, zarowno z dziecmi, jak i ich mamami (moglysmy spokojnie podrzucac sobie dzieci nawzajem na troche), ale na pewno nie wymienil by matki na pania zlobkowewink Piszesz, ze inne dzieci sobie "radzily" - rozmawialam ze zlobkowym psychologiem, ktora mowila mi, ze bardziej ja martwia takie ciche dzieci, niz te ktore wyjawink te ciche moga nie uzewnetrzniac swoich, tak samo trudnych,uczuc. Sko'plikowane.

      Z drugiej strony. Jak mus to mus. Pociesz się, ze te 4h dziennie to nie tak duzo, ze jak synek sie oswoi z nowym miejscem to bedzie sie tam bawil, mimo tesknoty za Toba.. Sama piszesz, ze jest odwazny i towarzyski, dla takich dzieci zlobek to nie takie zle miejsce. Pomysl, ze to co przezywasz jest udzialem wiekszosci rodzicow, ktorzy komus powierzaja swoje dziecko - chyba ze wyparli, badz szybko zracjnalizowali. To uczucie poczucia winy jest normalne i swiadczy, ze nie jestes "taka straszna matka"wink dobrze, ze o tym mowisz, a nie tlumisz to Co czujesz ze strony tych opiekunek? Wzbudzaja Twoje zaufanie czy raczej nie? Adaptacja jest moze faktycznie za szybka, moze uda sie Wam wynegocjowac przedluzenie, powinno tak byc, jesli dziecko niegotowe. Moze czasem warto poszukac innego miejsca, jesli czujesz, ze cos jest tam co Ic przeszkadza. Jesli ok - zaufaj im bez zmuszania sie. Pogodz sie z ta sytuacja i nie wyrzucaj sobie tego, bo matka z wyrzutami sumienia, gorzej spelnia swoja role, a w drugi' roku zycia dziecka trzeba sie zderzyc z duzym negatywizmem i stawic temu czola. Synkowi daj cos z domu, jesli mozna miec, jakos maskotke, cos co,mu przypomni Ciebie. Tlumacz, ze zawsze po niego wrocisz, mow kiedy, na przyklad, ze po drzemce. Opowiadaj mu, co robisz jak sie nie widzicie, ze np jedziesz autobusem, siadasz za biurkiem, ze czasem myslisz w co sie teraz bawi z kolegami w zlobku, a ze potem sie bardzo cieszysa jak odziesz po niego. Taki 13m-czniak to juz kumatek. Jak bedzie chodzil z tata - to super, maluchom latwiej zostawiac mame w domu, niz byc przez nia zostawianym gdzies indziej, rozstania z tata sa mniej emocjonalne i latwiejsze.
      Podsumowujac - przezywasz typowe matkom dylematy, a dziecie typowe dzieciom uczucia. Na pewno dacie rade.
    • nightdream Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 30.08.15, 22:33
      Podsumowując pierwszy tydzień:
      - mały do piątku codziennie płakał przy oddawaniu i odbieraniu. Panie twierdzą, że jest strachliwy, boi się dzieci, uspokaja się tylko u pan na kolanach. Normalnie inne dziecko. Po żłobku idziemy na spacer, wtedy na placu zabaw zaczepia wszystkie dzieci, w parku zaczepia dorosłych, śmieje się do nich, gada, generalnie jest bardziej odważny niż wcześniej. Jakby odreagowywał.
      - panie stwierdziły że Wojtek potrzebuje więcej czasu na aklimatyzacje i żeby przeczekać. Tak planowaliśmy ale w sobote rany obudził się z katarem, spuchniętymi oczkami i temperaturą. Trochę nas to dobiło, spodziewaliśmy się chorób ale od razu, po 7-8 h w żłobku.... Teraz już totalnie zgłupiałam, jutro Młody miał iść na godzinę znowu ale zobaczymy czy choroba się rozwinie czy przejdzie bokiem.

    • ashraf Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 31.08.15, 08:31
      Zlobek, w ktorym widzisz smutne dzieci i w ktorym twoje dziecko placze, nie czuje sie bezpiecznie nie jest dobrym rozwiazaniem. Jestem wielka zwolenniczka zlobkow, ale nie kazde roczne dziecko jest gotowe na placowke. Zlobek ma wiele zalet, ale sama placowka musi miec wiele do zaoferowania, przede wszystkim w kategoriach zaangazowania emocjonalnego personelu i budowania wiezi z dziecmi. Jezeli zbiega sie to z dojrzaloscia dziecka do pojscia do zlobka, to szanse na powodzenie i pozytywna aklimatyzacje sa duze. Moze udaloby sie zatrudnic nianie choc na kilka mies., jako etap przejsciowy?
        • babazdziadem Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 31.08.15, 11:03
          U nas starszak nie dał się niestety oddać do żłobka,wrzeszczał bez przerwy,skończyło się nianią na rok,polubili się bardzo,przyzwyczaił się do tego,że mamy nie ma cały czas przy nim a później spokojnie poszedł do przedszkola,a miał wtedy dwa lata(przyjęli go ze względu na dużą samodzielność i małą ilość dzieci w najmłodszej grupie.Powodzeniasmile
          • nightdream Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 31.08.15, 16:30
            Rozmowa z poleconą nianią nie przyniosła efektów niestety, kobieta nas nie przekonała (referencje sprzed 15 lat) poza tym rzuciła zaporową stawkę uncertain
            Na razie mamy plan - dajemy małemu jeszcze tydzień na przystosowanie jak nie uda się to ściągniemy tymczasowo babcię i będziemy szukać niani bardziej intensywnie...
            • mama.olgi Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 31.08.15, 22:40
              cześć, podczytuję ten wątek, ponieważ mam podobne odczucia do Ciebie. jestem dziś z moją córeczką po pierwszym dniu w żłobku i niestety też zauważyłam że te maluchy są tam jakieś takie smutne, pałętają się po tym dywanie, ani nie gaworzą, nie rozmawiają, takie cichutkie.... chyba trafiłam na felerny żłobek crying bylysmy na spacerze to panie mało mówily do dzieci, malo opowiadały, a ja jak idę z malą to ciągle sobie gadamy, spiewam jej, mowię wierszyki... zdolowalam sie dzis totalnie a bylam nastawiona pozytywnie crying dwie z trzech pan nic nie zagadaly do malej, nie podały ręki, nic totalnie, zignorowały ją a to przeciez bylo nowe dziecko w grupie, to nawet mogly wziąć ją za rączkę i powiedziec do pozostalych dzieci hello to wasza niwa kolezanka uncertain to są chyba słabe rokowania crying zobaczymy jak jutro. moze się coś rozkręci.
              • rulsanka Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 31.08.15, 23:01
                pierwsze wrażenie to podstawa, w ogóle obserwacja to podstawa
                mój starszak był w sumie ze 2 tygodnie w takim żłobku, jak opisujesz. Dzieci były smutne i takie zostawione same sobie. Miał wtedy 13m. Pierwszy tydzień było nieźle, ale drugi po tygodniowej przerwie był już tragiczny. Panie nie pozwoliły na powtórną adaptację i młody nie nabrał poczucia bezpieczeństwa. Źle to na niego wpłynęło. Doradzam ci czujność i jeśli coś cię zaniepokoi to rezygnuj.
                Mój syn nabawił się takiego lęku, że płakał jak skręcaliśmy samochodem w ulicę z tym żłobkiem.
                Zrezygnowaliśmy. Prawie rok zajmowała się nim babcia, jak miał 2 lata poszedł do innego żłobka i tam było zupełnie inaczej, ciepła przyjazna atmosfera. Szybko się zaaklimatyzował. Młodszy zaczął tam chodzić jak miał 10,5 i ani razu nie płakał przy rozstaniu przez całe 2 lata. Uważam, że dobry żłobek najprawdopodobniej będzie dobry dla rozwoju dziecka, ale trzeba dobrze trafić. Zresztą z niańkami też tak jest.
              • nightdream Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 01.09.15, 00:32
                Mama.olgi - razem z moim synkiem zaczela adaptacje mala olga, moze to Wy i ten sam zlobek?wink tyle ze to bylo w zeszlym tygodniu...
                U nas panie pokazuja dzieciakom obrazki, robia teatrzyki, malowanie, sypanie piaskiem ,puszczaja muzyke, cos sie dzieje caly czas.
                U nas pierwszy dzien wygladal tak samo - puscily Wojciaka luzem, czasem ktoras zagadywala do niego ale nikt nikogo nie przedstawial, generalnie olewka. Tylko ze ja pomyslalam ze to moze specjalnie - podobno maluchy najpierw musza sie zaaklimatyzowac z miejscem a dopiero potem patrza na ludzi.
                • amiralka Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 01.09.15, 13:10
                  Tak - u nas w zlobku tlumaczono, ze mamy nie zaczepiac same dzieciakow (kazdy rodzic spedzal z dziecmi pol dnia na tydzien w zlobku, jako pomocnik), im bardziej zostawimy im przestrzeni, tym bardziej dzieci same sie otwieraja - na nowych doroslych, czy inne dzieci.
                  Ja tez tak robie, jak poznaje nowe dziecko w ogole, nie osaczam go spokrzeniami i zagadywaniami, ale w zlobku mialam wrazenie, ze to takie skrajne jest. Najgorzej mialy dzieci niemobilne jeszcze - lezaly tylko i patrzyly na otoczenie, jak na telewizor. Te, ktore wyly, przynajmniej byly brane na kolana, dostawaly lepsza miejscowke wink ale nie kazde dziecko tak sie potrafi dopominac w takim otoczeniu.
    • tola2014 Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 01.09.15, 13:42
      My też miałyśmy niedawno przygodę ze żłobkiem. Pisałam o tym w innym wątku forum.gazeta.pl/forum/w,566,158473107,158473107,zlobkowi_rodzice_poradzcie_.html?visit=1
      Nasza córka też już nie chodzi. Była raptem cztery dni. Tyle wytrzymaliśmy z mężem. Bałam się przeróżnych infekcji, a paradoksalnie powód rezygnacji był zupełnie inny. Mała ma 18 m-cy, jest dosyć nieśmiała w kontaktach z innymi. Potrzebuje czasu na nabranie zaufania do innych, w szczególności dorosłych osób. W stosunku do dzieci jest dużo śmielsza. W domu za to wszędzie jej pełno, wesoła, ciągle z uśmiechem na buzi.
      Otóż proces adaptacji, jeśli w ogóle można go tak nazwać - porażka jakaś. Gdybym mogła zrobić to po swojemu, czyli delikatnie i powoli , myślę, że są spore szanse na to , aby córeczka polubiła to miejsce. Pierwszy dzień byłyśmy ponad godzinkę razem. Nadia bawiła się super i nie chciała wyjść od dzieci. Nawet na mnie specjalnie nie zwracała uwagi. Drugi dzień - od razu miałam ją zostawić na dwie godziny. Tu już był protest z jej strony, ale szybko uspokoiła się przy paniach. Kiedy wróciliśmy, akurat była z dziećmi na zewnątrz, na takim placyku zabaw. Podjeżdżając autem pod ten plac widziałam, że bawi się z dziećmi. Ucieszyła się na nasz powrót, ale wróciła jeszcze na chwilę do dzieci i zabawek. Trzeciego dnia już nie chciała zostać. Pobiegła za mężem w stronę drzwi, a że sala była już zamknięta, zaczęła w nie pukać rączką. Mąż czekał około kilku minut, przestała płakać. Ostatniego dnia jej pobytu, też dwie godziny jak tylko podjechałam, widziałam, że chodzi ze smoczkiem smutna i popłakuje. Fakt, że była już śpiąca, ale na ręce do pani trafiła dopiero jak ta zobaczyła nasz samochód. Przynajmniej takie mam wrażenie.

      Nigdy więcej nie zgodzę się na tak krótki okres adaptacji. Poszukam takiej placówki, w której będzie ona możliwie długa. Dam córeczce jeszcze trochę czasu. Puki co, siedzę jeszcze w domu. W grudniu spodziewamy się drugiego maluszka. Postaram się zorganizować jej jakieś inne atrakcje w tym czasie. A za kilka miesięcy, może poł roku spróbujemy znowu.
      Zła jestem na siebie, że mimo braku przekonania do takiej formy rozpoczęcia tej "żłobkowej przygody" i ogromnej asertywności, która towarzyszy mi na co dzień dałam się na coś takiego namówić.
      • mama.olgi Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 01.09.15, 14:14
        mnie drugiego dnia czyli dzis pani wyrwala z rak dziecko i kazala czekac pod drzwiami. chcialam pobyc najpirerw z mala a potem sie wymknac. chcialam zobaczyc jak sie bawi na spokojnie i jak pani sie zajmuje dziecmi. ta natomiast nie dala mi nic powiedziec. wyszlam wiec i za 20 min tel ze placz nie do opanowania. wrocilam i zostalam z mala jeszcze 40 min. i niestety dzis tez jestem pelna obaw. uwazam ze takie male roczne dziecko wcale nie potrzebuje socjalzacji, grupy dzieci itd. dzieci byly smutne, pałętaly sie, pani zajmowala się tylko trojką placzacych a restza spokojnych dzieci sama sobie.a wiadomo ze takie malutkie dziecko nie pobawi sie pol godz klockami tylko chwilke. smutne to bylo... wyczulam w powietrzu i od dzieci zapach zuzytej pieluszki sad ja wiem ze to nie niania, ze na jedna pania jest 8 dzieci ale jestem coraz blizsza wypisania malej sad co innego starsze dziecko. a to przykuma kolezanke, a to zbuduje statek z klockow, czy nauczy sie piosenki, ale roczniak? taki zlobek to przechowalnia dla dziecka sad ps. opisuje spostrzezenia wzgl mojego zlobka a nie wszystkich, zeby nie bylo....
        • amiralka Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 01.09.15, 20:26
          Mamo Olgi - ze zlobka sie nie wymyka. Już w drodze tłumaczysz dziecku, że zostanie tam bez Ciebie, a Ty wrócisz po drzemce, po podwieczorkunitp. W żłobku przekazujezz go pani i żegnasz się, powtarzając to. W żłobku jedna pani nie powinna mieć ośmiu dzieci, tylko trójkę, max piątkę. Nie pownien nokt C wyrywać dziecka, jak to - nikt Cie nie wysluchal, nie pytali jak dziecku minęła noc, jak śmiadanie?
          Wypisz dziecko z miejsca, które Ci nie odpowiada. A jeśli uważasz, że to ogólnie nic dobrego dla Twojego dziecka - t pewnie masz rację. Szukaj innych rozwiązań. W końcu to Twój największy skarb, który masz im tam powierzyć.
    • kuradomowa81 Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 01.09.15, 15:29
      Nie wiem, czy opcja "żłobek" skończy się u nas dobrze, ale mam zupełnie inne obserwacje niż większość z Was. Młody ma dzisiaj za sobą pierwszy dzień w żłobku, a że spędziłam z nim cały ten dzień to się trochę napatrzyłam na grupę. Większość maluchów była dzisiaj z mamą bądź tatą, widziałam, że panie bardziej obserwowały dzieci i starały się je poznać, nie namawiały nachalnie do zabawy (czego osobiście nie znoszę). Jeśli jakieś dziecko się wstydziło/było zmęczone/złe pozwalały na okazywanie emocji bez wywierania presji na "dobre" zachowanie (nie słyszałam tekstów typu "no nie wstydź się", "bądź grzeczny", "zobacz jaka Ola jest grzeczna"; coś takiego padało raczej od rodziców). Kiedy syna zostawię na jakiś czas samego, nie wiem, bo wszystko zależy od tego, jak się będzie czuł w "naszym" żłobku. W ogóle nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby jakaś opiekunka "wyrwała" mi dziecko z rąk i tak po prostu zostawiła syna samego.
      Ja mam przekonanie, że taka forma opieki, jaką jest żłobek ma sens, w porównaniu do opieki przez nianię czy babcię/dziadka.A większość z Was chyba takiego przekonania nie ma. I, abstrahując od rodzaju konkretnego żłobka, ma to zapewne też jakiś swój wpływ na adaptację dziecka. Widziałam, jak syn obserwował i naśladował dzieci i wierzę, że będzie mógł czuć się bezpiecznie i pewnie w tej "małej" grupce dzieci i pań. Natomiast, czy okaże się gotowy na to miejsce, to dopiero zobaczymy.
      • chaton82 Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 01.09.15, 21:41
        My tez mamy pierwszy samodzielny dzien w zlobku za soba. Wczoraj byla ze mna 2 godz. Na razie zostaje od 8.30 do 12. Placz byl chyba caly czas sad chociaz obiadek zjadla.
        Mi tez pani ja wyrwala sad jutro na to nie pozwole!! Musi byc buzi, tulenie i moga ja brac.
        Ja mam zalamke, a na razie zadnej innej mozliwosci uncertain sad
          • sfornarina Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 01.09.15, 22:49
            O co chodzi z tym wyrywaniem dziecka? Nie rozumiem, o czym mówicie, i sobie tego nie wyobrażam. Albo inaczej = może mocno przesadzacie?

            Jak dziecko oddaję do przyfitnessowego żłóbka, to opiekunowie też ręce przez biurko wyciągają, by wziąć ode mnie małego, a ja żebym mogła w spokoju listę podpisać. Różnica jest taka, że ja nie twierdzę, że mi ktoś dziecko "wyrywa". Oni po prostu dziecko ode mnie biorą, żeby się nim zająć - a ja mogę na zajęcia sportowe pędzić.

            > dziewczyny ale jesli mielibysmy mozliwosc aby mala zostala w domu z tata to nie posylac do zlobka? ma 13 mies.

            Moje dziecko (8 miesięcy) może zostać ze mną w domu, bo ja nie pracuję.
            A do żłobka jednak idzie na 3 dni w tygodniu, bo:

            1. W żłobku będzie miało kontakt z innymi maluchami

            2. W żłobku jest program zajęć, również dla bardzo małych dzieci (codziennie zajęcia manualne, plastyczne, muzyczne - te są grupowe dla wszystkich roczników, czytanki, oraz plac zabaw każdego dnia. Dla maluchów 6-14 miesięcy plac zabaw jest osobny.) Ze mną dzieć tych wszystkich rzeczy nie robi, choćbym się starała. O ile mogę się starać parę razy w tygodniu, dzień w dzień mnie to przerasta.

            3. Ja chcę mieć trochę czasu dla siebie. Nasze rodziny żyją na innym kontynencie, więc nie pomagają. Mąż pracuje bardzo dużo i choćby chciał, pomóc nie bardzo może - wychodzi z domu o 6 rano, wraca o 18:00 przy dobrych wiatrach. Więc tyle, że dziecia nakarmi, wykąpie i na kwadrans na plac zabaw wyprowadzi. A w weekend ja nie chcę, żeby mąż zabierał dziecia od mnie, bo też potrzebuję czasu z mężem.

            4. Żłobek wybrałam bardzo starannie - odwiedziłam prawie wszystkie w okolicy i wybrałam ten, który może wypasionymi i najczystszymi pokojami nie grzeszył, za to miał przecudowną atmosferę. Dzieciaki biegały z uśmiechami na ustach, a jak któreś zapłakało, to natychmiast ktoś reagował. Właścicielka przedszkola znała wszystkie dzieci z imienia, zagadywała każde przechodzące dziecko, a większość personelu zaczynała w tym żłobku...20 lat temu, jako dwulatki big_grin



            --
            It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
            • mama.olgi Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 02.09.15, 11:42
              uważasz że 8 mies dziecko potrzebuje kontaktu z rówieśnikami? piszesz że w żłobku są zajecia plastyczne nawet dla bardzo małych dzieci, fajnie, ale mam rozumieć ze Twoje 8 mies dziecko siada na 20 min do stolika i rysuje kwiatki? gratuluje. a nawet jesli to naprawdę Ty takich rzeczy nie jesteś w stanie codziennie z dzieckiem robic? a opiekunka w żłobku lepiej pokaże jak rysują kredki? zaznaczam że cały czas mowimy o tych najmniejszych dzieciach. naprawde nie uwazam ze zlobek to samo zło. wierzę że są dobre żłobki, ale mysle ze to kit że niespełna roczne czy około roczne dziecko tego potrzebuje.
              • sfornarina Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 02.09.15, 16:46
                Ty z tymi kredkami dla osmiomiesieczniakow sie powaznie pytasz? wink

                Tym bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu ze male dzieci potrzebuja zlobka. Zawsze to lepsze niz kiszenie sie w domu z nudow z matka o bardzo malutkiej wyobrazni smile
                --
                It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
              • stephanie.plum Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 05.01.16, 17:13
                gdyby ośmiomiesięczne dzieci były naturalnie przystosowane do tego, żeby spędzać czas w grupie rówieśników, z dala od rodziców, to z pewnością natura wyposażyłaby je w takie umiejętności jak chodzenie, mowa, ba, może umiałyby spakować się rano i same do tego żłobka udać.

                fakt, że ośmiomiesięczne dziecko tego jeszcze nie umie, może być jakąś podpowiedzią.
                a sugestie, że dziecko w takim wieku "nudzi się z rodzicami" świadczą o kompletnej nieznajomości psychologii rozwoju dziecka na takim etapie.

                więc się nie przejmuj ciętymi ripostami, mamo olgi (jeślibyś zamierzała, po tylu miesiącach, jeszcze się przejmować...)

                p.s.: moje dziecko do żlobka nie chodzi.

                --
                it's my life
          • ela.dzi Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 02.09.15, 07:49
            To zależy od dziecka i od Was. Posłałam syna w tym samym wieku, bez płaczu się nie obyło, ale z każdym dniem było naprawdę lepiej. Potem tylko przy wejściu do żłobka i jak go odbierałam, mimo, że widziałam, że się 'dobrze bawi'. Syn niejadek na piersi i wymagający rytuałów do spania od początku ładnie jadł w żłobku i po kilku dniach dosłownie sam zasypiał. U nas to rozwiązanie się sprawdziło, chociaż po drodze było mnóstwo chorób, a po każdej chorobie zabawa z adaptacją od nowa.

            Ale Wy musicie być przekonani, że Wasz żłobek to dobre miejsce dla Waszego malucha.
        • kiddy Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 02.09.15, 07:12
          Dziewczyny, dlaczego pozwalacie na wyrywanie dzieci?! Natychmiast zrezygnowałabym z takiego żłobka, bo najwyraźniej panie nie mają pojęcia o adaptacji dziecka. Uważacie, że to normalne, że dziecko godzinami się zapłąkuje?!
          Nie rozumiem też, skąd przekonanie, że dla ledwo ponadrocznego dziecka żłobek jest lepszy niż opieka niani/baci/taty.
          Powiem tak. Ja jestem bliska rezygnacji ze żłobka, bo czuje się wprowadzone w błąd przez jego właścicielkę, która zapewniała mnie, że adaptacji może przebiegać tak długo, jak potrzebuje moje dziecko. Tymczasem po 4 dniach okazało się, że panie wolałby, żebym wyszła i zostawiła dziecko na cały dzień. Nie przedstawiły mi żadnego pomysłu na adaptację, działam całkowicie "na czuja". Inni rodzice zostawili maluchy na cały dzień po trzech dniach "adaptacji" polegającej na tym, że malcy bawili się w żłobku z rodzicami przez godzinę-dwie. Dzieci płaczą przez godzinę, dwie i tak w kółko. Zła jestem na siebie, bo uważam żłobek za ostateczną formę opieki, a synka posłaliśmy z innych powodów niż tzw. "konieczność życiowa".
          • chaton82 Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 02.09.15, 08:50
            Ja nie uważam, ze zlobek lepszy od dziadkow, ale na pewno lepszy od internetowej niani. Gdybym miała kogos poleconego na nianie to bym się nie zastanawiala, ale nie mam, a obcej osobie nie oddam dziecka. Uwazam, ze zlobek jednak bezpieczniejszy.
            Dzis tez ja wziely jak plakala, nie dalo się inaczej, ale przynajmniej dalam jej buzi, zrobiłam papa i wziela ja z placze.
            Moim zdaniem taka adaptacja dluga jest dobra dla Twojego dziecka ale już niekoniecznie dla innych dzieci, bo inne dzieci widza ze jedna jest z mama i tez chcą do mamy. Zlobek to grupa dzieci i czasami trzeba się dostosować. niestety uncertain
            Ja na razie daje czas, ile nie wiem. Poki co i tak chodzi tylko na 3.5 godziny.
            • panizalewska Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 03.09.15, 08:34
              Chaton, a to zależy na kogo się trafi. Ja brałam nianię, jak starsza miała 8 miesięcy, bo trafiło mi się zlecenie na 3 miesiące i MUSIAŁAM jakoś to ogarnąć, część w dzień, część w nocy.
              Spotkałam się z 5 dziewczynami, które znalazłam na gumtree. Na spacerach wokół bloku. I od razu test, czy lubią spacerować po kilka godzin wink Pierwsza podawała rękę jak zdechła ryba, kolejna mówiła "ojej jak to daleko" wink jednej nie pamiętam, dwie były fajne, że aż nie mogłam się zdecydować. Wybrałam słodkie miłe dziewczę, młodsze ode mnie o kilka lat, studentkę, była idealna. Normalnie za nią wzdycham i tęsknię wink Także nianie z internetów nie są złe
          • mama.olgi Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 02.09.15, 11:31
            ktoras pytała co to znaczy wyrwanie dziecka z rąk zatem wyglądało to tak. pukam do drzwi, pani otwiera, dzień dobry i ja już nie mam dziecka na rękach. caly czas stoję przed otwartymi drzwiami, dziecko zabrane przez próg. oczywiscie nie zabrała siłą bo małą trzymałam swobodnie. ale zrobila to znienacka. i też nadal zostaję przy swoim że dla rocznego dziecka żłobek to żadna socjalizacja. ono nie jest jeszcze na tym etapie, jeszcze tego nie potrzebuje.
            • panizalewska Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 03.09.15, 08:37
              Mamo Olgi. Umówmy się, że TWOJE dziecko źle to znosi, nie potrzebuje itp. Ale jest dużo dzieci, które potrzebują, które się lepiej bawią w żłobku - z dziećmi i paniami, niż w domu wink Ja przy dwójce siwieję i nie mogę nic zrobić w sensownym czasie, a już BAWIĆ się z własnymi dziećmi jest naprawdę trudno, bo armagedon. A moje z tych towarzyskich akurat. Starsza właśnie sprzedana do przedszkola, nawet nie zauważa, kiedy wychodzimy. A reszta dzieci ryyyyyyyk. Więc - to zależy od dzieci nieprawdaż
    • melancho_lia Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 02.09.15, 11:27
      Ja napiszę jak było z moją córą. Miała rok jak poszła do żłobka. Najpierw tydzień tak po 1-2 godzinki- nie pozwalala mi wyjść z sali (siedzialam sobie w kąciku, młoda zwiedzała salę). Potem dostała jelitowki, tydzień w domu. I potem juz na pełen etat do żłobka bo mi sie urlop skończył. Pierwszy dzień nie płakała, ale nie chciała sie bawić. Siedziała tam gdzie ja posadzono, jak pani do niej podchodzila to z panią sie bawiła. Nic nie jadła, pić nie chciała. I tak caly tydzień (w domu nadrabiała brak jedzenia w dzień). Po weekendzie bałam się ze nadal tak będzie i bylam zdecydowana zrezygnować. W pon córka poszła do sali i zmiana o 180 stopni. Wszędzie jej było pełno, zmiotła wszystko z talerza co dostała. Przez dwa lata żłobka nie bylo żadnych problemów juz.
    • kuradomowa81 Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 02.09.15, 14:23
      Mamo Olgi,myślę,że "około roczne"dziecko owszem potrzebuje podobnej instytucji jak żłobek,ale na parę godzin w tygodniu.Jeśli ktoś ma możliwość na wysyłanie dziecka w takim zakresie,to szczerze zazdroszczę.W moim przypadku to,jak ktoś napisał,"życiowa konieczność" (powrót do pracy).Wybraliśmy taką formę opieki jaką jest żłobek z kilku względów,ważne były oczywiście finanse,ale w naszym odczuciu dobry żłobek to właśnie ten rodzaj opieki,który uważamy za najlepszy dla syna na czas pobytu w pracy.Tylko tyle i aż tyle.Odnoszę natomiast wrażenie,że większość z Was do "żłoba" przekonana nie jest.Słuchałabym intuicji w takim przypadku i szukałabym alternatyw,bo w końcu mamy znacie swoje dzieci najlepiej.
      Kiddy,skąd MOJE przekonanie,że żłobek jest lepszy niż opieka dziadków czy niani?Z obserwacji syna,z doświadczeń innych rodziców.Masz prawo mieć swoje zdanie,więc pozwól,że ja będę mieć swoje,bo nigdzie nie napisałam,że posiadam prawdę objawioną,tylko wyrażam swoją opinię.
    • paulina8989 Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 02.09.15, 19:34
      bo zlobek nie jest dla dzieci a dla rodzicowsmile dzieci rozwijają się w złobku szybciej?super ale to wiek w ktorym dziecko potrzebuje kochających rodzicow bardziej niż kompanów do zabawysmile takie moje zdanie.
      jarekzylinski.natemat.pl/5379,zlobki-nie-sa-dla-dzieci
      straszną matką na pewno nie jesteś!!ale mojej koleżanki syn też w złobku wyje na potęge;/ tak mysle ze dziecko sie do zlobka przyzwyczai,bo w sumie nie ma wyjscia...
      • eowen Re: żłobek - to się nie może skończyć dobrze? 19.01.16, 12:23
        Ja jestem po pierwszym dniu w żłobku i też mam mieszane uczucia. Córkę zapisaliśmy dawno temu, gdy miała 5 miesięcy, więc jako świeża mama patrzyłam na wszystko inaczej.

        Żłobek prywatny, dzieci 15 sztuk, pań 3. Wczoraj była 5 dzieci i 2 opiekunki. Dzieci mają wydzielony pokój do zabawy wielkości 15-20 metrów, ciężko mi sobie tam całą grupę wyobrazić, skoro wczoraj było tłoczno - są tam zabawki i łóżeczko.

        Plan dnia brzmi dumnie - nauka angielskiego, mówienia etc, ale nijak ma się do rzeczywistości. Byłyśmy 1.5 bo godziny, dzieci łaziły i bawiły się zabawkami na dywanie. Pani puściła piosenki. I przez większość czasu tylko zwracała uwagę, że czegoś nie wolno. Bez sensu, bo i za dużo tego było, więc robił się z tego tylko szum komunikacyjny, a i dzieci nie słuchały.

        Jedna pani gdzieś zniknęła, druga zmieniała pieluszki i przez chwilę pokazywała obrazki. Dzieci z ciągnącym się katarem, raczej w dobrych humorach, chociaż mało mówiące.

        Obiad - dzieci karmione łyżeczką (moje to blw, podobno nie ma problemu, może sama jeść, ale podejrzewam, że krótko zgoda na to potrwa, bo ktoś musi po niej posprzątać), teksty 'musisz wszystko zjeść', robienie samolocika etc.

        Jednemu dziecku, które robiło kupę, pani zwróciła uwagę, żeby poszedł ją robić do kąta, bo jęczy. Po czym nie zmieniła mu pieluszki. Zrobiła to dopiero druga opiekunka po jakiś 20 minutach, dziecko w międzyczasie w tej kupię zjadło obiad.

        Panie miłe, jedna koło trzydziestki, druga bardziej po pięćdziesiątce.

        Pytanie teraz do was drogie mamy, czy tak wyglądają żłobki? Bo jakoś nie widziałam tam zbyt dużej opieki nad dziećmi, na dwór w zimę nie wychodzą, więc płacę w sumie za przechowanie dziecka od-do. Mamy zaplanowaną dłuższą adaptację, ale entuzjazm opadł.

        Aa, córka ma prawie 13 miesięcy, w grupie rówieśnicy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka