jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy

01.10.04, 10:00
Witam żłobkowe mamy
Dużo tu o dzieciach, a ja chciałam zpytać o żłobkowe mamy. Za tydzień wracam,
do pracy, narazie z młodym zostanie moja mama (na urlopie wypoczynkowym),
potem ciocia, potem tata, i już kończą nam się pomysły więc młody pójdzie do
żłobka. To będzie w połowie stycznia, będzie miał skończone 7 miesięcy. Ja
już jestem przerażona, ale nie tyle tym jak to zniosę psychicznie, ile
fizycznie. Chciałam zapytać jak wygląda dzień pełnoetatowo pracującej
żłobkowej mamy?
U mnie to chyba będzie wyglądać tak: 5:30 rano pobudka, wyszykowanie się,
śniadanie, potem obudzić małego, nakarmić, ubrać, zapakować w zimowe
piernaty, do wózka i o 7:30 wsiąść do autobusu. Odstawić go na 8:00 do
żłobka, pójść do pracy na 8:30, wykazać tam jakąś zdolność umusłu, wyjść
najpóźniej o 16:30 (ale pewnie trzeba będzie wcześniej), dojść do żłobka, dać
cyca, ubrać, i do domu, po drodze zakupy i na 18 jesteśmy w domku, potem trza
coś ugotować, nastawić pranie, posprzątać, cały czas zajmując się dzieckiem,
potem go nakarmić, wykąpać, położyć spać, nie marzę już o obejrzeniu
wieczornego filmu i jeszcze żeby mieć czas i siłę dla męża. Niby po południu
pomoże mi mąż, ale to i tak wiele do zrobienia jak na czas od 18 do 21. Czy
to jest wogóle realne? Powoli się załamuję, czy dam radę. Pewnie będzie tak
że wrócimy do domu, mąż zajmie się dzieckiem a ja padnę na twarz (bo 5 kaw i
3 red-bulle nie załatwią sprawy). Tylko ile ja tak pociągnę? tydzień, dwa?
Pocieszcie mnie please. Czy to się z czasem jakoś układa, wpada się w rytm i
jest dobrze? Jak wygląda Wasz dzień, o której wstajecie? A, i jeszcze
zapomniałam że młody w tym wieku raczej nie będzie przesypiał nocy więc już
wogóle będę zombie. Pocieszenie jest tylko jedno: w końcu nie będzie mi
zimno, jak co roku w zimie, bo tak zapierniczając napewno się zgrzeję.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 01.10.04, 10:09
      Napisze Ci jak wygladal moj dzien, kidy Olcia chodzila do zlobka (teraz ma 3-
      tyg. przerwe, jest z moja mama, bo jest troche chora - katar, chce ja
      podkurowac). Wstawalismy o 6.30, troche zabawy z Ola, sniadanko, ubieranie
      dzidiza, miedzyczasie sami doprowadzalismy sie z mezem do porzadku, wyjazd z
      domu o 7.20 - 7.30, przyjazd do zlobka ok. 7.50-8.00, ja do pracy na 8.15,
      potem koniec pracy 16.15, przyjazd po Olenke do zlobka ok. 17.00, przyjazd do
      domu (w zal. czy jechalismy do sklepu/w inne miejsce czy prosto do domu) ok.
      17.30 -18.30, w domu - zabawa z mala, kolacja, kapiel - ok. 19.00 i usypianie
      ok. godz. 20.00. I wszystko byloby ok., gdyby nie chorobysad. Chce ja wzmocnic
      przed kolejnym pobytem w zlobku.
      pozdrawiam
    • bazylea1 Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 01.10.04, 10:18
      Adamed, ale dlatego tylko Ty masz odwalać domowe obowiązki? jesli oboje z mężem
      pracujecie to się podzielcie, w końcu Ty też chciałabys pewnie po pracy pobawic
      się z małym a nie tylko pracowac dalej.

      u nas wygląda tak: wstajemy koło 6:30, przed 8 idę z małym do żłobka (mamy
      blisko domu, jadę do pracy. ja niestety pracuję długo więc odbiera małego mąż
      koło 15, teraz zaczną mu się zajecia wiec koło 16. idą na spacer. ja wracam 18-
      19, bawie sie z małym, ew. wstawiam pranie. jak synek idzie spac po 20 to
      ogarniamy chatę i czasem ogladamy film. mam ten luksus ze mąż jest pracownikiem
      akademickim wiec jest bardziej elastyczny czasowo, robi raz w tyg wieksze
      zakupy w supermarkecie i drobne codziennie, mamy pania do sprzatania raz w
      tygodniu wiec wystarczy w miedzyczasie odkurzyc. obiady gotuję tylko w weekend.
      w ten sposób jeszcze żyję smile
    • kasiazd1 Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 01.10.04, 11:24
      Witaj
      Z doświadczenia wiem , że im bardziej zajęty dzień tym lepiej możemy się
      zorganizować. Najważniejsze by w nocy przynajmniej 6 godzin się wyspać. A jak
      się jest zmęczonym to nie przejmować sie praniem, sprzątaniem i gotowaniem. jak
      się co jakiś czas tego nie zrobi to się nic nie stanie, tym bardziej że
      dzidziuś je w żłobku obiadki. A mąż raz za kiedy może zjeść jajecznicę. Ja mam
      dwoje żłobkowiczów, pracuję na cały etat i dorabiam jeszcze wieczorami jako
      instruktor. Wstaję o 4.40 ( i ja lubię tak wstawać - rodzaj skowronka ) ,
      szykuję siebie, dzieci, budzę je po piątej. Przed 6 wiozę do żłobka. Na 7 do
      pracy (35 km), o 15.40 odbieram dzieci 16.00 w domu. Maż kończy o 14.00,
      więc za ten czas coś sprzątnie, da jeść psu, często zrobi nam jedzonko. Do
      18.30 bawię się z dziećmi. Czasem już wykąpie, na 19.00 do 2 pracy do 22.00.
      Mąż lub we wtorki przyjaciółka przed 20.00 usypiają dzieci. Ja wracam 22.20,
      22.40 - śpię itd.... Pracę pełnoetatową mam biurowa więc tam w jakiś sposób
      odpoczywam. Z dziećmi mimo ciągłego ruchu też wypoczywam. Wieczorem odreagowuję
      w 2 pracy i jest ok. Czasem tylko jak dzieci zbiera jakaś grypka, lub mnie
      jestem potwornie zmęczona. Ale znów za parę dni wpada sie w rytm.
      Spróbuj sie nie nastawiać , ze będziesz ciągle zmęczona bo tak będzie. Pozwól
      sobie mówić że doskonale dajesz sobie radę, na pewno trochę pomoże. Początki
      może nie będą najłatwiejsze ale jak wpadniesz w ten rytm to sama się zdziwisz.
      Życzę powodzenia. Nie jesteś jednyna . Mocno cię pozdrawiam
      Kasia
      • aniesiam2 Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 01.10.04, 20:17
        A ja codziennie wstaje o 6.40 i z reguły o tej samej porze budzi sie Nadia. Ja
        wstaje ide zrobic kawe, w tym czasie mala wypelza z łóżka za mna. Potem wstaje
        Wiktor, ja zajmuje sie soba, a on w tym czasie wybiera mala. Potem robie sobie
        sniadanie do pracy, pije w locie kawe i o 7.40 wychodzimy z domu. Najpierw
        zawozi mnie do pracy, a potem mala do zlobka. Na szczescie Wiki pracuje w domu,
        ma nienormowany czas pracy, wiec kolo 15.30 mala odbiera ze zlobka,
        przyjezdzaja po mnie i do domu. W domu najpierw cycek i zaczynamy cos gotowac.
        Po obiedzie mala dostaje deserek, ogarniamy mieszkanie i wlasciwie kolo 19.
        kąpiel. 19.30 Nadia spi, ja zabieram sie za pranie, prasowanie. Potem jakas
        kapiel i kolo 23.spanie. I znowu od poczatku. Na sczczęście dzisiaj zaczął się
        weekend.
        Buziaki dla wszytskich mam żłobkowych.
        ------------
        Pozdrawiamy,
        Aga i Nadia (9-12-2003)
        • madamek1 Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 02.10.04, 09:54
          My mamy podobny tryb dnia.

          05:30 pobudka, wyszykowanie się do pracy, śniadanko, ubranie córci,
          07:00 CYCUŚ,
          07:30 jesteśmy w żłobku,
          08:00 - 15:00 praca (wykorzystuję przerwy na karmienie w formie skróconego o
          godzinę czasu pracy),
          15:30 odbieram córcię ze żłobka, CYCUŚ,
          16:00 jesteśmy w domu.
          Potem malutka do chodzika a mama przygotowuje rodzinny obiadek.
          Po obiedzie zabawa i przytulanki z rodzicami. Czasem wyjdziemy na krótki spacer.
          20:00 kąpiel, zabiegi kosmetyczne, CYCUŚ i lulu...

          Potem tak jak Ty: pranie, prasowanie, ogarnięcie "chałupy".
          Kładę się ok. 24:00 bo o północy Gloria zazwyczaj szuka CYCUSIA, więc żeby się
          nie rozbudzała kładę się koło niej i zazwyczaj już zasypiam.

          Jakaś lektura, czy dłuższa kąpiel w wannie zdarza mi się raczej tylko w
          weekendy kiedy Mała zaśnie w ciągu dnia albo sprzedam Ją tatusiowi do zabawy.

          Ale jak widzisz da się przeżyć. A jak tu trafnie zauważyła jedna eMama: im masz
          mniej wolnego czasu tym jesteś bardziej zorganizowana.
          Ja już nie pamiętam jak to było przed urodzeniem Glorii, chyba strasznie nudnosmile
    • pantera.72 Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 03.10.04, 00:09
      Witam!

      Dasz rade, wszystkie dają smile)))
      Ja prację od 7-15 mąż od 8 lub jeszcze później więc do jego obowiązków należy
      obudzenie, ubranie dzieci i rozwiezienie do żłobka i przedszkola.
      5.40 pobudka, wyszykowanie sie do pracy i dojazd;
      7-15 praca;
      15-16.30 odbiór dzieciaczków i dostarczenie do domu;
      16.30-19.00 karmienie głodnych dzieci, zabawy, kąpiele, usypianie młodszego, w
      tym też czasie wrzucenie czegoś do gara, żeby na drugi dzień było czym nakarmić
      rodzinkę, włączenie pralki, i inne głosniejsze czynności jeśli jest taka
      potrzeba i czas smile))
      po 19.00 prace, które należałoby wykonać bez uczepionego maminej spódnicy
      młodszego dziecka, czyli dokończenie gotowania, rozwieszenie prania, prasowanie...
      Chodzę spać różnie bo czasem padam już koło 21.00 a czasem siedzę do północy
      Może ten grafik strasznie wyglądać, ale nie gotuje codziennie obiadów, bo gotuje
      tyle, żeby starczyło na dwa dni Nie piorę też codziennie więc jakoś te czynności
      sie rozkładają. Zresztą zawsze zostaje sobota i niedziela gdzie sie nadrabia
      wszystkie zaległości smile))))

      Pozdrawiam i nic się nie bój, "nie taki diabeł straszny..."
      • justa75 Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 04.10.04, 15:26
        dasz dasz...
        Ja daje to i Ty dasz..wink
        Mam 2,5 letnie blizniaki. Od zawsze jestem z nimi "sama" w sensie pracujacy do
        godz. 19-20 maz a od pol roku wyjezdzajacy na 2-3 dni w tygodniu wogole poza
        miasto. Sama sie na to zgodzilam wiec nie narzekam, czasem jest ciezko ale
        ogolnie jest ok. Babci, Dziadka na miejscu nie ma wiec sama rozumiesz jestem
        zdana w sumie na siebie.
        A dzien wyglada tak:
        wstaje okolo 6.30, toaleta poranna i pobudka chlopakow. Nikt z nas nie je w
        domu sniadania, ja jem w pracy, chlopaki w zlobku. Ubieramy sie tylko i wyjazd
        do zlobka, staram sie ich zostawic tam na 8 zeby o 8.10 byc w pracy. Prace mam
        biurowa wiec w miare mozliwosci odpoczywam w niej wink. O 16.10 koncze prace i
        jade po dzieci. Mam ten komfort ze mam punciaka ktory ratuje mi zycie. Po
        odebraniu dzieciakow zawsze chodzimy na spacerki, piaskownica, hustawki. Czesto
        w domu jestesmy okolo 18-19, kolacja, zabawy, krzyki, bijatyka rownolatkow,
        ciagle przekomarzanie, czasem glowa naprawde boli, okolo 20 wymiekam i ich
        kapie ale i tak nie zasypiaja wczesniej niz o 21. Dobrze ze robia to sami,
        bawiac sie lub klocąc w swoim pokoju (zostawiam ich juz tam samych-ingeruje jak
        ciosy zaczynaja byc niebezpieczne dla zdrowia). Ja w miedzy czasie nastawiam
        pralke, cos zjem, nie gotuje obiadow bo nie mam dla kogo (dzieci jedza w
        zlobku, maz w pracy, ja tez albo poprostu jem jakies kanapki zakupione w
        sklepiku bo zrobic nie chce mi sie - musialabym wstac 10 min wczesniej wink)
        Sprzatamy w soboty, raz w tygodniu, z mezem, w soboty robimy zakupy, czesto
        jezdzimy do rodzicow - wtedy ani nie sprzatamy ani nie zakupujemy wink Nie
        czytam ksiazek, gazety rzadko bo mi sie oczy zaklejaja, nie mam Cyfry+ wiec z
        telewizji korzystam tyle ze ogladam Kube Wojewodzkiego wink,Na M jak milosc
        czasem zerkam z lazienki kapiac chlopakow, i czasem wypoczywam gapiac sie
        bezmyslnie w ekran jak chlopaki zasna. Prasuje wieczorkiem przed spaniem - na
        dzien nastepny. Maz sam prasuje sobie koszule, sam robi kolacje - jak jest.
        Jest bardzo samodzielny wogole i na tyle ile jest w domu bardzo mi pomaga, w
        soboty - niedziele zabiera dzieci na pole, na hustawki itp, czasem sam robi
        zakupy, sprzata ze mna. Sama nie wiem ale jeszcze jakos funkcjonuje chociaz
        znajomi zastanawiaja sie jak ja to robie wink Pozdrawiam i zycze Wam i sobie
        anielskiej cierpliwosci bo tylko tego mi brak........
        • adamed Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 05.10.04, 11:08
          wow, jestem pelna podziwu, jak dajesz radę sama i jeszcze z bliźniakami,
          naprawdę chylę czoła (ale chyba początki były trudne)
          • justa75 Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 05.10.04, 22:26
            Adamed, nie powiem ze jest łatwo, czasem jest bardzo bardzo meczaco ale jak sie
            powiedzialo "A" to trzeba powiedziec "B" - w sensie sami z mezem podjelismy
            decyzje o jego pracy w innym miescie. Wierze ze to sytuacja przejsciowa. I ze
            damy rade. Zycze powodzenia i Tobie i kazdej innej mamie, niekoniecznie
            zlobkowiczow.
    • domali Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 05.10.04, 11:54
      Ja jeszcze nie pracująca mama, ale studiująca dziennie, na uczelni spędzam
      około 8 godzin, więc prawie to samo smile
      Jak wygląda dzień?
      6:20 pobudka moja (kąpiel, przygotowanie ubrań trutniom smile - czyli prasowanie
      itd )
      około 7:00 pierwsze próby budzenia chłopaków (chociaż młodszy zazwyczaj wstaje
      sam)
      7:30 wychodzę, żeby zawieźć małego do żłobka (czasami robi to mąż, lub ja z
      mężem - wtedy jedziemy samochodem, wychodzimy później)
      od 8 do około 15 jestem na uczelni
      15:20 odbieram Wiktorka ze żłobka
      około 16 jesteśmy w domu (zakupy staramy się robić duże, raz w tygodniu,
      codzinnie tylko pozostaje kupwoanie pieczywa)
      do 18:30 - zabawa dowolna smile
      przed 19 kąpiel, dobranocka i kolacja
      około 20:30 - 21 Wiktor idzie spać, a ja siadam do nauki
      Spać idę zazwyczaj około 23

      Istotne informacje - nie czuję na sobie obowiązku gotowania codziennie obiadu.
      Jemy coś szybkiego, ewentualnie gotuję na dwa dni. Ale też nie ma problemu,
      jeśli jakiegoś dnia na obiad jest jajecznica smile. Gotuję natomiast w weekendy,
      zazwyczaj dwudaniowo.
      Mój mąż wraca bardzo nieregularnie do domu - czasem jest w stanie odebrać ze
      mną Wiktorka, czasami wraca o 22, więc nie wliczam go do harmonogramu smile
      Sprzątanie 'podstawowe' jest nieduże - zmywanie, ułożenie rzeczy, zajmuje mi to
      chwilę. Ale też nie rwę z głowy włosów, jesli jakieś tam talerze zalegną w
      zlewie. Istnieje oczywiście opcja użycia zmywarki (czytaj męża). W sobotę
      odstawiam porzadne sprzatanie i musi to wystarczyć. W ogóle to jestem w
      komfortowej sytuacji, bo mam pomoc do sprzatania kuchni i lazienek (mieszkam w
      akademiku smile ).
      W ogóle porządek lubie, ale nie jestem pedantyczna i często sprzątanie czeka na
      swoją kolej, a jest daleko w tyle za zabawą z Wiktorem, moją nauka czy zwykłym
      pogadaniem z mężem.
    • agadd02 Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 06.10.04, 21:05
      hej, ja wstaję o 5:00 i daje małemu bultę z mlekiem , on je sam a ja myję wlosy
      ubieram się maluje o 6:00 budze męża i małego , ubieram małego i 0 6:30
      wychodzimy do żłobka, o 7:30 zaczynam pracę i kończe o 15;30, mniej więcej o
      16:30 jestem w domu, mały już jest z tatą w domu, bawimy się lub idziemy na
      spacer (obowiązkowo hartowanie), o 19:00 tata kapie małego a ja przygotowuję
      butlę i zazwyczaj o 20:00 mały zasypia, a ja piorę, prasuję, myję gary (czasem
      mąż myje), na szczęście obiady gotuje teść , sprzątam, większe sprzątanie
      robimy wspólnie tylko w sobotę lub piątek jeśli na weekend wyjeżdżamy i ogólnie
      jest ok i nie narzekam , ale choroby mnie rozbrajają niestety,
      aha a jak jestem zmeczona to o 20:00 kładę sie z małym spać i mam wszystko w
      nosie, w końcu nie jestem niewolnicą i mam prawo czasem poleniuchować

      życze dużo zdrówka, a z resztą sobie poradzisz

      Daga i Sebastian (09.05.2003)
      • mamasebunia Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 24.10.04, 21:41
        Daga jak bedziesz miała chwile to wpadnij na podforum edziecka Przedstawmy się
        do watku o Sebastiankach
    • mgrwbgdw Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 21.10.04, 13:52
      Witaj! Dasz sobie rade na 100% smile Jetseśmy z Tobą!

      Mój dzień wygląda mniej więcej tak:

      6.30 pobudka i mycie
      Ja i Radek budzimy dzieciaki ( Bartuś 2,5 a Danielek 6,5 )
      Mycie poranne.
      Radek ubiera Bartusia, Danio ubiera się samodzielnie a ja robie śniadanie dla
      nas wszystkich + kanapki dla Daniela do szkoły i dla Radka i dla mnie do
      pracy smile
      7.20 Radek odprowadza Daniela do szkoły a ja w tym czasie ubieram siebie i
      Bartka w kurtke i buciki.
      Wraca Tata i jedziemy o 7.30-7.40 do żłobka z Bartusiem.
      Moje Kochanie czeka w aucie a ja Bartusia wprowadzam do żłobka i przebieram w
      luźne ubranka.
      Wracam do autka i jedziemy w drugi koniec miasta do pracy. ( każdy do
      swojej smile )
      16.01 koniec pracy. Myślami jestem z dziećmi. smile
      Młodszego muszę odebrać do 16.45 a straszego muszę odebrać ze świetlicy
      szkolnej do 17.00.
      Walcze z czasem i z punktualnością autobusów mojego miasta i w pełnym stresie
      wchodzę po maluszka ok. 16.40 - 16.45 smile
      Ubieram Bartusia i spacerkiem do szkoły po Danielka. Z dwujką łobuziaków wracam
      do domu robiąc już nieco wolniej zakupy.
      ok. 17.30 - 18.00 wracamy do domku.
      Następny etap, to odrabianie lekcji i zabawa z Maluszkiem.
      19.30 kolacja i kąpiel dzieci przed snem.
      20.00 dzieci zawsze w łóżeczkach smile I teraz mam czas dla domu. Sprzątanie i
      pranie.
      20.30 wraca moja podpora Radek.
      I razem omawiając dzień krzątamy sie jeśli mamy jeszcze siły i może czasem
      oglądamy filmik i (ostatnio) zazwyczaj zasypiam w połowie historii filmowej smile
      Ale i tak nie brakuje mi pogody ducha. Do góry uszy!!! Nie jest źle jeżeli
      partner wspiera i kocha !!!
      • dorrit Re: jak wygląda dzień pracującej żłobkowej mamy 28.10.04, 10:06
        Moj dzien wyglada podobnie, jak u paru dziewczyn w postach powyzej. Dzieci
        dwojka, skonczone 2 latka, budzik dzwoni o 6:25, dzieci sa w zlobku od 7:35,
        odbieram je o 16:40, potem obowiazkowy spacer/zabawa na powietrzu - na placu
        zabaw.
        Zakupow z obojgiem na raz nie robie, bo nie usiedza spokojnie w zadnym wozku,
        za to chetnie biegaja jak strzaly w rozne strony (a ja moge, niestety,
        jednoczesnie pobiec tylko w jedna strone...)
        Mlyn konczy sie ok. 23:30, kiedy to zaczynam miec czas dla siebie, czasami o
        polnocy. Niestety, moj "czas wolny" przeznaczam niemal calkowicie na spanie -
        co za marnotrawstwo... niemal calkowicie, bo miewam czesto nocne pobudki - a to
        jeden, a to drugi ma jakis "problem", a czesto obaj, ale o roznych porach...
        Pozdrawiam!
Pełna wersja