Dodaj do ulubionych

Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam się

06.10.04, 07:52
Oto co znalazłam w artykule zamieszczonym w wątku na emamie: "Oddanie dziecka
do żłobka (jeśli w okolicy znajduje się w ogóle jakiś żłobek) jest obecnie
ostatecznością graniczącą z sadyzmem. Matka powinna bowiem pamiętać, co
psychologowie mówią od niedawna o rozwoju małych dzieci: że wymagają
indywidualnego podejścia, uczucia i uwagi skupionej na sobie". Mam dość
psychologów którzy coś twierdzą! Wk.. mnie to gadanie. Czy Was też, a moze
rzeczywiście oddanie dziecka do żłoba to sadyzm?
Obserwuj wątek
    • enut Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 06.10.04, 09:06
      Ciekawa jestem tylko, co ci psychologowie robia ze swoimi dziecmi ??? Siedza z
      nimi w domu i nie pracuja ? To z czego zyja ? Oddaja do niani ? Tez mi
      indywidualne podejscie...
      Mam 2-latka, od 1,5 roku w zlobku. Maly nawet po wyjsciu ze zlobka ciagnie do
      dzieci, widze w domu, jak wymysla zabawy, ktorych my go nie uczylismy a zlobek,
      jak pamieta swoich kolegow ze zlobka, ciesze sie, ze w zlobku jest najwiekszym
      zarlokiem, bo w domu to tylko jablko. I co ? Znecam sie nad nim w ten sposob ?
      Nie, jest szczesliwy i pieknie sie rozwija !
      Nie przejmuj sie takim gadaniem. Im chyba placa za takie gadanie, a podejrzewam,
      ze prywatnie maja inne zdanie...
      • linusia_75 Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 06.10.04, 09:34
        To pewnie ci sami psychologowie, co twierdzą, że dzieci do 3 roku życia muszą
        sikać w pampersy, bo wysadzanie na nocnik skrzywi ich psychikę wink.
        Z psychologami jest jak z lekarzem: niby fachowiec, ale swój rozum trzeba mieć
        i bezkrytyczne przyjmowanie ich zaleceń nie zawsze jest najlepsze.
        A każda teoria w psychologii natychmiast znajdzie swojego oponenta.
        Więc życzę zdrowego rozsądku, w końcu lepiej znamy nasze dzieci i wpływ żłobka
        na nie od kogoś, kto ich na oczy nie widział.
        Nawet jeśli teoretycznie to BARDZO MĄDRA OSOBA wink.
        linusia
    • domali Psychologowie... 06.10.04, 09:22
      Oczywiście jak zawsze, co psycholog, to opinia.
      Moja osobista mama jest psychologiem dziecięcym. Ja chodziłam do żłobka, teraz
      do żłobka chodzi mój synek (miał rok, jak zaczął żłobkową karierę) i moja mama
      nigdy nie określiła mojego postepowania jako sadyzm. Wręcz odwrotnie - uważa,
      że akurat dla Wiktorka to bardzo dobre rozwiązanie.
      Istotna uwaga - zapewne są dzieci, dla których złobek to nienajlepszy pomysł.
      Ale generalizowanie, że żłobek to miejsce złe dla wsyzstkich dzieci jest
      oczywistą przesadą.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 06.10.04, 10:32
      A ja sie z tym nie zgadzam. Moj maz chodzil do zlobka, a wlasciwie byl noszony
      przez swoja mame od konca urlopu macierzynskiego i co? Uwielbia swoja mamesmile.
      Bo wie, ze ta go kocha szalenczosmile. Wiec chyba nie czuje sie taki strasznie
      skrzywdzonywink. A ja poszlam do przedszkola w wieku 6 lat (wiec to chyba byla
      zerowka), z natury jestem niesmiala wiec skutek jest taki, ze prawie do tej
      pory mam klopoty z nawiazaniem kontaktow z ludzmi (niesmialosc). Wyleczyla mnie
      z tego dopiero przeprowadzka do Warszawy, gdzie musialam sie przepychac
      lokciami, aby mnie nie zadziobanowink.
      Mysle, ze jesli dziecko czuje, ze rodzice go kochaja, a chodzi do zlobka, bo
      tak musi byc (nie tylko ze wzgledow finansowych, ale rowniez z potrzeby
      kontaktu dziecka np. z rowiesnikami) to nie robi mu ta sytuacja zadnej krzywdy,
      czuje sie bezpieczne i kochane.
      pozdrawiam
    • skarolina Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 06.10.04, 22:12
      Psychologowie ostatnio w ogóle mają świetne teorie big_grin
      Koleżanka zastanawiała się, czy zatrudnić nianię do półtoraroczniaka na spółkę
      z koleżanką (drugie dziecko chyba o rok starsze). Skonsultowała się jednak
      najpierw z psychologiem i dowiedziała się, że to bardzo zły pomysł, bo dziecku
      w tym wieku należy zapewnić 100% uwagi opiekuna. Z pomysłu więc zrezygnowała.
      A ja się zapytałam, czy w świetle takiej opinii nie czuje się jak wyrodna
      matka, bo ma jeszcze 4 letniego syna, więc żadnemu z nich nie zapewnia 100%
      uwagi.
    • joszka30 jestem psychologiem i oddaję do żłoba... 25.10.04, 09:45
      Niestety, zgadzam się, ze optymalne dla dziecka jest opieka jednej, stałej
      osoby. Dzieciom w tym wieku nie sa potrzebne inne dzeci, zabawy etc. To nie na
      tym etapie rozwojowym , na wszystko przyjdzie pora. najwazniejsze jest poczucie
      bezpieczenstwa jakie mozę dac związanie z niezmiennym opiekunem- dlatego może
      tu byc opiekunka...
      Cóz z tego. Wiedza wiedzą... Życie zyciem.. I moja Małą czeka żłobek... Ale
      prawda jest, ze dziecko da sobie rade... Gorzej my, matki przechodzimy to... Ja
      tam czuje się winna, że skazuję moje dziecko na taka "poniewierkę".. trochę
      ironizuję. Nie jest to na pewno najlepsze wyjście... Nie oszukujmy się.
      Wiadmomo, ze chcemy dla naszych maluchów jak najlepiej, ale rzeczywistość
      ekonomiczna, życiowa czasem zmuszaja do nienajlepszych wyborów... teorie
      psychologiczne wogóle mówią, że idealna matka nie powinna w ogóle rozstawac
      się z dzieckiem do 3 roku zycia...
      Na szczęscie, bycie "wystarczająco dobra matką" tez dobrze wyposaża na
      zycie!!!!!!
      Mamy żłobkowiczów, trzymajmy się razem!!! Nie dajmy się zjeśc poczuciu
      winy!!!!!!!!
      • dorrit Re: jestem psychologiem i oddaję do żłoba... 25.10.04, 13:33
        Ja rowniez zdaje sobie sprawe, ze malutkie dziecko, do 3. roku zycia, nie
        potrzebuje zlobka, kontaktow z grupa rowiesnikow pod opieka pan przez x godzin
        dziennie, stymulujacych zabaw itp., natomiast potrzebuje opieki i uwagi od
        stalych, kochajacych osob. Potwierdzaja ten poglad tut. pediatrzy z najwiekszej
        kliniki pediatrycznej (mieszkamy we Wloszech).
        Co z tego, nie mamy wyjscia i moje dzieci, odkad skonczyly 13 miesiecy chodza
        do zlobka, najpierw na 5 godzin, od tego roku (maja 2 latka), az na 9, to
        wiecej, niz przebywanie z nami rodzicami, jesli wylacze spanie...
        • ula_max ja chcę wiedzieć dlaczego... 26.10.04, 11:37
          akurat do trzeciego roku życia?. A może do 4 roku zycia nasze dziecko
          potrzebuje ciągłej opieki i 100% uwagi. No chyba że do drugiego. A jeżeli się
          ma dwoje dzieci to jak podzielić 100% uwagi?
          • dorrit Re: ja chcę wiedzieć dlaczego... 27.10.04, 12:21
            3 lata to wiek, kiedy dla dziecka jedynym waznym punktem odniesienia sa
            nieliczne, kochajace je osoby (wiadomo, ze moga byc male odchylenia w obie
            strony od tej granicy).
            Jesli chodzi Ci o moj post, to nie pisalam o koniecznosci poswiecania dziecku
            100% uwagi, ale o opiece, ktora nad dzieckiem w tym okresie powinny roztaczac
            wymienione wyzej osoby (nie chce sie juz powtarzac) i optymalne srodowisko, w
            ktorym powinno wowczas przebywac. Nie jest nim grupa rowiesnikow i panie w
            zlobku. Niestety.
            • ula_max Re: ja chcę wiedzieć dlaczego... 27.10.04, 12:47
              ja dalej nie rozumiem kto i na jakiej podstawie określił wiek 3 latka. Mówisz o
              odchyleniach - ok - małe tzn jakie miesiąc dwa a może rok? Wiem jestem
              upierdliwa, ale podkreślam nie złośliwa, po prostu mnie to interesuje!
              Zakłądjąc post: Psychologowie mówią załamałam się" tak naprawdę jest próbą
              podjęcia tematu: Psychologowie też ludzie i też mogą nie mieć racji! Nie
              odbieraj tego osobiście bo wiem że jesteś psychologiem!
              • dorrit Re: ja chcę wiedzieć dlaczego... 27.10.04, 14:14
                Juz pisalam w 1. moim poscie, kto - pediatrzy. Powolalam sie na opinie
                pediatrow najwiekszej kliniki dzieciecej we Wloszech, bo z nimi mialam wiekszy
                kontakt. Ogolnie sa co do tego zgodni (warto czytac uwazniej)
                Na jakiej podstawie - obserwacji i badan duzej liczby dzieci; jakich dokladnie
                badan - to juz pediatrzy, takze mysle i w Polsce, mogliby Ci odpowiedziec -
                skoro jestes upierdliwa - popytaj, poszukaj w literaturze medycznej dostepnej
                na polskim rynku, a jesli znasz angielski - to w anglojezycznej (np. w "The
                Lancet"), jest bardziej miarodajna, niz opinie na forum i artykuly w popularnej
                prasie.
                Pozdrawiam.
                • ula_max Re: ja chcę wiedzieć dlaczego... 27.10.04, 14:50
                  nie rozumiem dlaczego się tak unosisz, przeprosiłam za moją dociekliwość i
                  upierdliwość! Nie czytasz dokładnie!? Poza tym jeżeli, powołujesz się na jakieś
                  badania, tematy , jakkolwiek to nazwiesz to rozumiem że znasz problem i
                  potrafisz coś bliżej napisać. To bardzo niekulturalne odsyłać do literatury:
                  jak sobie chcesz to sobie poczytaj! Nic więcej nie napisze bo w przeciwieństwie
                  do niektórych szkoda słów.
                  • dorrit Re: ja chcę wiedzieć dlaczego... 28.10.04, 09:55
                    Fachowa literatura jest najlepszym rozwiazaniem dla nurtujacych nas pytan, w
                    jakiejkolwiek dziedzinie. Nie sadze, ze odsylanie do niej jest niekulturalne,
                    predzej: odpowiedzialne, albowiem znam problem, ale nigdy nie bede go znac tak,
                    jak specjalisci.
                    Nie unosze sie (juz predzej zwroc uwage na wykrzykniki w swoim poscie, jesli o
                    to chodzi... chociaz to dla mnie bez znaczenia) i generalnie w swoich
                    wypowiedziach nie stosuje osobistych przytykow, bo zwyczajnie nie mam na to
                    ochoty i czasu.
                    Pozdrawiam.
                    • ula_max Re: ja chcę wiedzieć dlaczego... 28.10.04, 11:07
                      Niestety Twoje wykręty odbieram ciągle tak jak napisałam powyżej. Nie można
                      najpierw twierdzić że się cos wie, a potem odsyłać do poczytania, traktując
                      kogoś z wyższością. Tak się nie robi i to nie jest kulturalne.
        • erga Re: jestem psychologiem i oddaję do żłoba... 25.11.04, 21:21
          Przeczytałam tu w którejs wypowiedzi, ze dziecko do lat 3 , nie potrzebuje
          bycia z innymi dziećmi,
          będąc mamą 14sto miesiecznego faceta, nie zgadzam sie z ta opinia,
          moje dziecko codziennie przebywa w towarzystwie rówieśników ( dziecki sąsiadów)
          i widze jak inaczej reaguje niż dzieci wychowywane samotnie na wiele rzeczy, z
          zapałaem ciągnie do innych dzieci, nie ma problemów z zostawianiem go ( nie
          czepia sie maminej spódnicy zwłaszcza gdy są inne dzieci...
          do tej pory przebywał z opiekunką i jej 4ro letnim synem,a teraz dziewczyna
          znalazła stałą prace i musze poszukac nowej.
          nie wim czy chce taką bez dzieci, i głęboko zastanawiam sie nad żłobkiem ,
          właśnie ze względu na kontakt z innymi dziećmi...

          to moje spostrzeżenia z mojego podwórka...kontakt z innymi dziećmi jest jak
          najbardziej wskazany smile
    • agnieszka71 Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 26.10.04, 14:39
      Moja Gabi będzie miała w styczniu 2005 r. skończone 3 latka, od 14 m-ca zawożę
      ją do żłobka , dziecko jest radosne, śmiałe, samodzielne nie mogę nic złego
      powiedzieć na Panie ani na samą instytucję żłobka. Wiem jak inni patrzą na
      słowo żłobek, na mnie w pracy też na początku krzywo patrzono - ona ma dziecko
      w żłobku, kiedy jednak zobaczyli że nie jestem jakaś nieszczęśliwa , dziecku
      nie dzieje się krzywda traktują to teraz normalnie ot młodsze przedszkole. Nie
      wiem jak jest w innych miastach ale przy okazji chcę pozdrowić inne Mamy i
      Ojców prowadzących dzieciaczki do żłobka w Cz-wie jak i Opiekunów dzieci.
        • agnieszka71 Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 28.10.04, 15:31
          apolka napisała:

          > cześć!
          > Jak miło, mieszkamy w jednym mieście :o). Moja mała jest na razie z babcią,
          > żłobek czeka ją w przyszłym roku. Napisz, proszę, do którego żłobka posyłasz
          > dziecko?
          > Mój siostrzeniec chodzi do tego k/ mrówkowca.
          > a.
          Gabi chodzi też do tego k/mrówkowca. w Czwie jest teraz tylko jeden żłobek z
          filią przy ul. Sportowej. Część opiekunek które pracowały w żłobku przy ul.
          Focha łącznie z P. Dyrektor przeszły do tego na Tysiącleciu. Gabi jest teraz w
          starszakach, Opiekunki są naprawdę dobre i można śmiało z nimi o wszystkim
          pogadać. Zresztą można przyjść i zobaczyć sale i samemu ocenić. Pozdrawiam,
          przepraszam że wczoraj nie odpisałam ale nawał pracy a w domu brak kompa smile).
    • bognarek4 Jak widać różne są opinie psychologów 27.10.04, 13:20
      Byłam dzisiaj z 5-letnim synem u psychologa dziecięcego. Według pani psycholog
      nieodpowiednie zachowanie w przedszkolu jest spowodowane tym, że do 3,5 roku
      był z opiekunką (!!!!) a nie z innymi dziećmi. Mój syn zawsze bardzo lgnął do
      innych dzieci, z opiekunką wychodził najwyżej na spacerek, więc traktuje
      dorosłych jako tych, co uniemożliwiają mu zabawę w grupie. Tak wiec złobek czy
      przedszkole, a wiec przebywanie z innymi dziećmi, są niezbędne dla prawidłowego
      rozwoju!
        • bognarek4 Re: Jak widać różne są opinie psychologów 28.10.04, 10:01
          Poszedł do przedszkola mając 3,5 roku i według pani psycholog to było za późno.
          Zawsze bardzo lgnął do dzieci. Z opiekunką wychodził najwyżej na 2-3 godziny na
          spacer czy do piaskownicy, po czy - zazwyczaj bardzo niechętnie - wracał do
          domu. zaczął wiec traktować dorosłych (w tym panie w przedszkolu) jako osoby,
          które utrudniają mu kontakty z równieśnikami, bo np. przerywaja zabawę. Chyba
          cos jest w tej teorii. Ja wcale nie byłam zwolenniczką żłobków ateraz troche
          żałuję.
    • bebia1 Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 02.11.04, 15:29
      Skoro, jak to sie przewijało w kilku watkach powyżej dziecko poniżej 3 roku
      życia nie potrzebuje towarzystwa innych dzieci to jak wytłumaczyc fakt że np
      dziś po trzydniowej przerwie od żłobka mój 20 miesięczny synek jak rano
      usłyszal że idziemy do żłobka pobiegł szybciutko po buciki stanął przy dzwiach
      i pokazując na klamke krzyczał radośnie cioci cioci??????

      Pozdr
      Beata
      • verdana Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 02.11.04, 16:42
        Psycholog jak jest rzetelny, nie zna sytuacji, rodziców ani dziecka to powinien
        siedzieć cicho. Jesli wygłasza ogólnie prawdziwe i dla wszystkich sytuacji
        jedynie słuszne opinie - nalezy przejść nad tym do porzadku dziennego na
        zasadzie "psy szczekają, karawana jedzie dalej". Gdyby słuchać wszystkich
        opinii to nie ma w ogóle możliwosci zajęcia się prawidłowo małym dzieckiem bo -
        matka powinna mu zapewnić 100% uwagi, dbając jednoczesnie o własny wyglad,
        rozwój i czas spedzany z mężem, a jednoczesnie dając dziecku
        braciszka/siostrzyczkę, któremu zapewni kolejne 100% uwagi. Dziecko do trzech
        lat nie potrzebuje towarzystwa rówieśników, które jest mu niezbedne
        jednocześnie do prawidłowego rozwoju. Najlepszym zastępcą matki jest kochajaca
        babcia, która nie ma dosyć siły, żeby zająć się małym dzieckiem, a zarazem
        stosuje nienowoczesne metody. Lepiej zatrudnić fachową opiekunkę, która jest
        droga i czyta zamiast stymulować rozwój dziecka.
        Wszystko zalezy od sytuacji rodzinnej i dziecka. Ja najmłodszego wysłałam w
        wieku 11 miesicy d żłobka - i był szczęśliwy. Najstarszego 3-latka zatrzymałam
        o rok dłużej w domu, bo nie nadawał się do przedszkola.
        Żłobkowiec był szczęśliwy w żłobku, rozwijał się szybko, poszedł rok wczesniej
        do szkoły.
      • dorrit Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 03.11.04, 11:45
        Dla prawidlowego rozwoju tak malego dziecka nie jest potrzebne przebywanie w
        grupie przez wiele godzin dziennie. Nie znaczy to, ze dziecko nie lubi
        przebywac z innymi dziecmi. Moje dwulatki tez wydaje mi sie, ze lubia. Ale
        zdaje sobie sprawe, ze 9 godzin w zlobku to za duzo dla maluchow. Tylko, ze nie
        mamy wyjscia, wiec tam sa.
        • dorrit Re: Psychologowie mówią o żłobkach... 03.11.04, 11:50
          Nie wiem, o czym mowia psychologowie, bo ich nie czytam. Wole czytac/sluchac
          pediatrow. Nie ma nigdzie mowy o poswiecaniu 100% uwagi dziecku, co jest
          zreszta logiczne, albowiem materialnie niemozliwe. Mowia natomiast o
          wychowywaniu maluchow w domu, kontaktach z innymi dziecmi na placu zabaw lub
          wspolnych zabawach w domu i o nie posylaniu do zlobka, jesli nie jest to
          konieczne.
      • wieczna-gosia Re: Debilne podejście sponsorowane przez lobby ni 29.11.04, 10:22
        Przemek jest z opiekunka. Powod? Nie wierze w zlobki dla niechodzacych dzieci.
        Nijak nie wierze ze dziecku, ktore jeszcze samo sie nie porusza kilka pan na
        cala grupe zapewni cos innego niz ryczenie w kojcu. Co wiecej ideologicznie
        sprzeciwiam sie chodzikom, a pewnie te niechodzace dzieci sie w nie wstawia.
        Natomiast powyzej wieku gdy dziecko chodzi ze zlobkiem jestem sklonna sprobowac.
        Na swoja obrone mam to, ze w ramach ciecia kosztow opiekunka ma swojego synka,
        rocznego wink) jest genialnie wink) a szukalam opiekunki z wlasnym dzieckiem
        poniewaz jestem przekonana ze opiekunka zajmujaca sie li i tylko jednym
        dzieckiem musi sie straszliwie obijac wink) ja sie w kazdym razie obijalam jak
        mialam jedno wink)
        • agnieszka71 Re: Debilne podejście sponsorowane przez lobby ni 29.11.04, 13:39
          To że Pani nie wierzy to Pani sprawa, ideologia jest tylko ideologią, ja
          natomiast miałam okazję widzieć w "swoim" żłobku podejście cioć do maluchów, są
          brane na ręce , mają rozłożone kocyki na podłodze i zabawki, mogą raczkować po
          całym pokoju i wcale nie są zmuszane do chodzenia w chodzikach, które tak jak
          np. w przypadku opisywanego żłobka posiada aż dwie sztuki. Stać Panią na
          opiekunkę to dobrze ale to nie znaczy że ktoś kto posyła malucha do żłobka robi
          źle.
          • ula_max Re: Debilne podejście sponsorowane przez lobby ni 30.11.04, 07:52
            ja też w swoim złobku widziałam jak panie przez parę dni na rękach usypiały
            mojego malucha, bo nijak inaczej nie chciał zasnąć. Co do chodzika to mój synek
            od 6 m-ca zapylał w nim po całym domu a nauczył się samodzielnie chodzić w 12
            miesiacu! Dodam ze opiekunka siedziała z nim do 18 m-ca i z tego co widze to
            był najnudniejszy okres mojego dziecka w życiu!
            • agmar3 Jednostronne brednie 06.12.04, 14:16
              sami tyle gadają o indywidualizmie a tu wszystkich chcą taką samą miarą
              traktować. Oprócz pierwiastka indywidualizmu żyjemy w stadzie. Społeczeństw nie
              byłoby wcale, gdyby każdy patrzył na czubek własnego nosa.
              Moje dziecko nudzi się w domu, dotychczas był z nianią, ale co poradzić, gdy
              drugi dzień leje, a młodego rozpiera?
              Mimo że dopiero zaczyna karierę żłobkowicza i więcej jest łez niż radości, to
              czuję intuicyjnie, że to lepszy wybór dla dwulatka, który przepada za dziećmi.
              Przecież cały dzień nie siedzi w żłobku i na indywidualizm też zostanie czasu.
              Lepsze to niż gapienie się w kreskówki przez pół dnia, to ma być indywidualizm
              z nianią za wszelką cenę? Niania nie zastąpi zabawy z rówieśnikami, no chyba że
              dziecko nie wykazuje takich chęci, bo i tak może być. Poza tym dziecko też musi
              się nauczyć kooperacji, bo w życiu nie każdy uzna jego indywidualność. Dlatego
              jestem za pogodzeniem tych dwóch pierwiastków. Nie dajmy się zwariować.
              pozdrawiam
        • bebia1 Re: Debilne podejście sponsorowane przez lobby ni 08.12.04, 15:21
          Hmm...jakoś nigdy moje dziecka nie odebrałam ze żłobka zapłakanego, nigdy tez
          nie słyszałam żeby dzieci płakały a żadna z pań nie zareagowała. Często się
          nawet dziwiłam jak one to robia że w całym budynku jest naprawdę cicho i
          spokojnie inie słychać żadncyh ryczących dzieci. co do chodzików to faktycznie
          chyba z jeden albo dwa tam się znalazły więc nijak nie dało się w nie włożyć 15
          dzieci na raz żeby przez cały dzień mieć święty spokój. Na dodtaek mnie się
          zapytano czy ,am coś przeciwko żeby Kuba około 30 minit dziennie "chodził" w
          chodziku. chyba nie jest więc tak strasznie jak to sobie wyobrażasz...

          Pozdrawiam,
          Beata
    • lulka77 Re: Psychologowie niech sie w tyłek pocałują.... 12.12.04, 15:05
      Przeczytałam kilka wątków odnosnie psychologów-uzdrawiaczy naszych dusz -
      podobno. I aż sie wzdrygnęłam.
      Ciekawe swoją drogą co ma zrobic rodzina jak ma 600 zł na 3 osoby na m-c.
      Opiekunka odpada, bo za co??? Babcie - pracują i nie da rady.
      Rozumiem wszystkie matki które posyłają dzieci do żłobka, bo brak kasy na zycie
      to powazny problem. Czasmi serce sciska gdy taki 4-miesieczniak musi iśc do
      żłobka, ale cóż poradzić-takie zycie.....
      Mam dość "wujków dobra rada", którzy strofują matki na każdym kroku. Karm
      piersia długo, nie dawaj do żłobka, najlepiej zostań z dzieckiem ile mozna, a
      pieniadze ci na drzewku szcześcia same wyrosną. Wrrrrrr......
      Ja siedziałam z synkiem 2,5 roku. Firma mojego męża niestety nie funkcjonuje
      jak kiedyś i od stycznia musze iść zarabiać, bo nie starcza na zycie (nie na
      perfumy Lancome, ale na masło, chlebek i mleko...). mam zamiar oddać synka do
      żłobka. Nie chce tego, jak każda matka, ale muszę.
      Pozdrawiam
      L.
    • blanka75 Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 18.01.05, 19:35
      Moja córeczka siedziała z babcią przez 4 lata zanim poszła do przedszkola.
      Układ idealny jak twierdza "wyrodne matki" a jednak ... Julka nie potrafiła
      sama jeśc , ubierać się i w ogóle nic koło siebie zrobić sama. Gdyby była w
      żłobku na pewno nie byłoby takiego problemu. Co do chorowania ... chora była
      prawie non-stop , ponieważ babcia z uporem maniaka Ją "przegrzewała".
      Jestem oczywiście wdzięczna babci za to, że poświęciła się przez te 3,5
      roku , ale moje drugie dziecko wyślę chyba zdecydowanie do żłobka.
      "wyrodne matki" głowa do góry. Dzieci nie moga chodzić głodne , ponieważ Wy
      zrezygnujecie z pracy , a w żłobku na pewno nie jest im źle pod fachowa opieką.
    • kasiula78 Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 31.01.05, 19:44
      To nie sadyzm. To konieczność, dla dobra naszego zdrowia psychicznego. Inaczej
      zwariujemy i dopiero wtedy zaczniemy krzywdzić nasze pociechy. Myślę, że dobra
      mama, to także szczęśliwa mama, która w życiu spełnia się pod każdym względem.
      Jeśli zachodzi konieczność kontynuacji pracy zawodowej, lub też jedynie pchota
      na to, myślę, że nie ma się nad czym zastanawiać. Maluchy, do żłoba marsz!smile
      • annapk Re: Jestem pedagogiem i moje dziecko jest w żłobku 01.02.05, 10:17
        Znam te wszystkie teorie. Dodatkowo mówi się że w żłobku dzieci uczą się
        agresji którą wykorzystują w życiu dorosłym.... a tymczasem.....\
        Moje dziecko poszło do żłoba gdy miało 1,5 roku. W domu rozkapryszony, wobec
        innych dzieci często agresywny. Pozostawał pod opieką niani i babci......... I
        cóż , nieukrywajmy że w domu dzieciom pozwala się na więcej.
        Moje dziecko od 6 m-cy w żłobku /z dużymi przerwami na choroby/ jest spokojmym
        chłopcem, nie bije, jest asertywny / i wiem co mówię!!!!!!!!!/, umie się
        dzielic. Sam je i ubiera się, dotąd nieiwele mówiący stał się gadułą, a w nocy
        pyta o ciocie ze żłobka / z tęsknotą!!!!!!!/
        O tych złych żłobkach wydaje mi się można było mówic ale kilkanaście lat temu,
        teraz jest zbyt duża konkurencja.
        I dlatego moje dziecko będzie chodzi do żłobka!!!!!!
        Pozdrawiam Ania
        • magdalenki1 Re: Jestem pedagogiem i moje dziecko jest w żłobk 04.02.05, 14:29
          Witam
          Tak sobie czytam i na myśl mi przychodzi, że mamy, które oddają lub oddały
          swoje dzieci do złobka walczą jak lwy o udowodnienie słuszności tej decyzji
          więc skoro tak walczą i przekonują pewnie myślą sobie czasem, że może mojemu
          dziecku lepiej by było ze mną w domu? A jasne jest, że zdecydowana większość
          mam nie może sobie pozwolić na siedzenie w domu niewiadomo ile. Jednak bardzo
          proszę nie zaprzeczajcie temu, że jakakolwiek ciocia zajmie się waszym
          dzieckiem tak jak Wy same mogłybyście to zrobić i nie chodzi tu ani o noszenie
          na rękach, ani o jeżdżenie w chodziku. Daje wiarę temu, że są w żłobkach panie
          bardzo troskliwe i ciepłe i nie robią one krzywdy naszym dzieciom, ale taka
          ciocia to nie mama. Nie jestem przeciwnikiem żłobków ani przedszkoli, ani
          nianiek odrazu mówię.Zdaję sobie jednak sprawę, że do około 3 roku życia
          dziecko jest na etapie rozwoju, kiedy buduje sobie pewien system wyobrażeń o
          świecie na podstawie zupełnie abstrakcyjnych dla nas dorosłych skojarzeń. Każda
          z Was musi przyznać, że jako dorośli ludzie różnie reagujemy na podobne
          stresowe sytuacje. Nie można zaprzeczyć, że dla rocznego dziecka, czy dla
          dwulatka pójście dożłobka nie jest dużym i silnym przeżyciem i tylko o to
          chodzi, że jeśli można należałoby jaknajdłużej chronić dziecko przed takimi
          przeżyciami. Nadchodzi wiek w którym dziecko jest gotowe, aby przeżywać te
          rzeczy, w pewnym wieku już nawet czas najwyższy na to. Wiek 3 lat jest podawany
          przez wielu lekarzy jako najlepszy poniwaz do tego czasu dziecka zdążyło już
          zbudować sobie pewną bazę z której teraz może czerpać. Aby mieć z czego czerpać
          należy mieć zapasy. to prawda, że młodsze dzieci potrzebują kontaktu z
          rówieśnikami, jeśli któraś z Was ma więcej niż jedno dziecka mogła
          zaopserwować, że już 6 miesięczny dzieciak piszczy na widok starszego
          rodzeństwa i tęskni za nim a wspólna zabawa bardzo stymuluje (mam dwie córki i
          widzę), ale dziecko siedzące w domu nie musi byc wcale skazane na samotność i
          bycie w przyszłości dzikusem - to apsurd. Zachowanie chłopca, o którym pisze
          jedna mama nie musi być spowodowane tym, że zbyt długo pozostawał w domu, radzę
          przeanalizować uczciweie inne czynniki. Wyznaję jedną złotą zasadę nie ma
          generalnie dobtych, jedynych rozwiązań. Moja starsza córka siedziała ze mna
          prawie 4 lata, nigdy nie miała problemów z kontaktem z rówieśnikami, a stopień
          jej samodzielności szokował całe otoczenie od najmłodszych jej dni.Ale
          zapewniłam jej wiele bodźców do rozwoju i odpowiedniej socjalizacj. Jest
          wzorową uczennicą i do dzisiaj widzę skutki pozytywne czasu, który mogłam jej
          poswiecic (jest spokojna, nie wdaje się w żadne konflikty i ma w sobie mnóstwo
          obiektywizmu, w szkole jest ostoja dla dzieci, które mają problemy i odzcuwają
          różne niepokoje - ma 7 lat)dodam jeszce, ze kiedy ktoś próbuje ja srzywdzić(a
          same wiecie jakie bywają dzieciaki) moja Ola ze stoickim spokojem żałuje takiej
          osoby i tej energii, która musi ona zużyć na proby dokuczania innym. Jak
          myślicie skąd takie poczucie bezpieczeństwa? W ogóle jest bardzo skromną
          dziewczynka. Strasznie się rozpisałam, a to dlatego, ze mam też drugą córke
          malutką i nie mogę jej dać tego co pierwszej i owszem bardzo nad tym ubolewam i
          tak mam wyrzuty sumienia i wiem, że nikt jej w żłobku nie zrobi krzywdy i wiem,
          że sobie poradzi, ale przykro mi że bedzie musiała tak wcześnie poznać świat w
          którym trzeba walczyć, trzeba być egoitą i tzreba czasem się bać.
          Wiem, że to potrzebne dzisiaj umiejetności, ale to robimy przez resztę życia i
          nie ma już od tego odrotu
          Do wszystkich mam, które mogą zafundować soim dzieciom krainę szczęsliwości
          róbcie to jak najdłużej to procentuje całe zycie, a do tych, które dzieci są w
          żłobkach nie czujcie się winne i nie atakujcie tak tych, którzy myslą inaczej.
          jestem dumna z tego, że nie ciocia jakś ale ja nauczyłam mojego dziecka
          wrażliwości i tylka ja miałm wopływ na to co sądzi co robi, co dobre, a co
          złe.Dzięki temu moje dziecko ma dzisiaj silne podłoże do tego, by bronić się
          przed każdą falą, która z nienacka przychodzi i trzeba płynąc z nia dalej.
          Pozdrawiam ( a dla mam, które moga się poczuć urazone dodAJĘ, że moja druga
          córa bedzie chodziła do żłobka bo muszę ją czyś karmić i w coś ubrać, nie
          jestem z tego powodu szczęśliwa, ale wybieram to co lepszej w tej chwili.
          pozdrawiam
          • ula_max Zgadzam się z Tobą... 04.02.05, 14:48
            z jednym wyjątkiem. Ja nigdy nie miałam wyrzutów sumienia, ze synek chodzi do
            żłobka i nigdy moje wypowiedzi na tym forum nie były próbą zatajenia faktu, że
            mi z tym źle. Gdyby było inaczej mój synek miałby opiekunkę. Tak czy siak
            pracowałabym tak jak pracuję. I Bogu dziękuję że mogę robić tak jak robię.
            Pozdrawiam.
              • magdalenki1 Re: Zgadzam się z Tobą... 04.02.05, 17:18
                nigdzie nie było w mojej wypowiedzi napisane, że ktos robi komuś krzywdę
                oddawaniem do żłobka proszę zobaczyć, przesłanie między wierszmi też było inne,
                nie o to chodziło, zupełnie Pozdrawiamsmile
                • verdana Re: Zgadzam się z Tobą... 08.02.05, 12:42
                  Nigdy w historii świata dzieci nie siedziały z matkami 3 lata w domu! To
                  zupełnie "nowy" wynalazek psychologów i moim zdaniem - nie najlepszy. Dzieci
                  wiejskie latały w gromadzie, od kiedy mogły chodzić. Dzieci z niezamoznych
                  domów w mieście wychowywało podwórko. Matki zamożne miały guwernantki i
                  wchodziły do dziecinnych pokojów, żeby uscisnąć na dobranoc czyściutkie dziecko.
                  Nie mówiąc juz o tym, ze kiedyś rodziny były większe. ludzie znacznie częściej
                  odwiedzali sie w domach (nie było telewizji...), rodzeństwa były znacznie
                  liczniejsze, a roboty w domu o wiele wiecej - matka nawet siedzac w domu nie
                  miała czasu dla dziecka.
                  A więc to "sam na sam" z matka to coś absolutnie nowego i nienaturalnego. Całe
                  stulecia nie było potrzebne dzieciom do prawidłowego rozwoju, dlaczego teraz ma
                  być?
                  • ula_max masz rację Verdana... 09.02.05, 09:24
                    ja dochodzę do wniosku, że przecież z czegoś Ci przycholodzy muszą żyć i coś
                    tam wymyślać. Też nigdy nie mogłam pojąć tej tajemniczej granicy wieku 3 latka.
                    Że nigy dlaczego tyle? A może 5 albo 10 lat? A zresztą mój synek w tym roku
                    osiagnie magiczny wiek 3 latka. Od września idzie do przedszkola. CIekawe co z
                    niego wyrośnie?
                • ula_max Jak to nie piszesz? 09.02.05, 09:19
                  Piszesz: "że mamy, które oddają lub oddały swoje dzieci do złobka walczą jak
                  lwy o udowodnienie słuszności tej decyzji więc skoro tak walczą i przekonują
                  pewnie myślą sobie czasem, że może mojemu dziecku lepiej by było ze mną w
                  domu" Dla mnie jest to jednoznaczne stwierdzenie.
    • nchyb Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 09.02.05, 16:47
      Witam, w żłobku byłam, w przedszkolu rónież. Do dziś wspominam przedzkole
      dobrze, żłobka raczej nie pamiętam, żadne traumatyczne wspomnienia nie psują mi
      życia. Rodzice pracowali, także w soboty (pamiętacie wszystkie soboty
      pracujące?), a za to potem spędzali ze mną czas, mniej, ale za to bardzo
      treściwie!
      Moi synkowie:
      starszy miał kolejną: mamę (urlop macierzyński i wypoczynkowy), babcię (urlop
      wypoczynkowy mojej mamy) i ciocię mojegomęża opiekunkę - do ukończenia
      pierwszego roku (jego, a nie cioci smile) Potem żłobek i przedszkole, teraz
      szkoła.
      młodszy - mój macierzński, wypoczynkowy i trochę wychowawczego. W wieku
      niespełna dwóch lat trafił do przedszkola (bo ostatnie żłobki w okolicyjuż
      zlikwidowano), do grupy najmłodszych z najmłodszych, teraz jako 4,5 latek jest
      już 3 rokprzedszkolaczkiem i bardzo to sobie chwali!
      I ja też!
      I nie żałuję, nie wstydzę się i nie uważam się za wyrodną matkę.
      • dorrit Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 11.02.05, 14:22
        Granica wieku - 3 lata - nie ma w sobie zadnej tajemnicy. To po prostu koniec
        pierwszego etapu rozwoju i dosc dokladnie go opisuje magdalenki.
        Podobnie uwazam, jak ona, z tym ze nie powoluje sie na slowa psychologow (sam
        tytul "psycholog" nie uwazam za synonim autorytetu) a na pediatrow, o czym
        troche pisalam w poczatkowych postach tego watku.
        Mam dzieciaki w zlobku i bardzo zaluje, ze musialy tam pojsc w wieku ok. roku,
        mimo ze zlobek byl na poziomie.
        Ta dyskusja chyba nigdy sie nie skonczy, a kazdy i tak pozostanie przy swoich
        racjach... Sporadycznie bywam na forum i nie mam czasu wyszukac w danym
        momencie linkow do opracowan naukowych dla Was, a szkoda. Pozdrawiam.
        • magdalenki1 Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 15.02.05, 12:25
          uważam, że ta dyskusja się ni e kończy, bo każda z Nas mówi o czymś innym, ja
          przecież nigdy nie użyłam słowa wyrodna matka, ani nic podobnego, a odpowiedzi
          są takie jakbym użyła, w ogóle wyznaję zasadę, że każda mama najlepiej wie, co
          jest dobre dla jej dziecka, i nigdy nie zdaża mi się komentować zachowań ludzi,
          które są inne niż moje osobiste poglądy. Sama jestem wolnym człowiekiem, a
          reguły według których często postępuję sama ustalam, nikogo tu o nic nie
          oskarżałam, moja wypowiedź miała być przyjazna i wyrażać moje zdanie, tylko
          moje, nie rozumiem czemu wzbudza jakieś inne odczucia, cięzka dyskusja, kiedy z
          góry zakłada się brak dyskusji, tak po prostu chciałam sobie pogadać, jeśli
          kogoś uraziłam przepraszam, choć nie wiem czym, pozdrawiam Was i Wasze żlobkowe
          i nie żłobkowe dzieciaczki. M
          • yuyanna Re: Psychologowie mówią o żłobkach... załamałam s 16.02.05, 20:50
            Jeszcze tylko a'propos potrzeby kontaktów z rówiesnikami. Ja byłam przeciwna
            żłobkowi, całe dnie spędzałam z mała na zabawach (na szczęście mam złotego
            męża: gotuje, sprząta, robi zakupy...) ja całymi dniami nic nie robiłam tylko
            100% uwagi dla mojej Małej. Napracowałam sie niemało, nawymyślałam zabaw,
            wygłupy, spacery .... a Mała i tak była njszczęsliwsza jak szliśmy do gości
            albo jak goście przychodzili do nas. Taki to już rozrywkowy typ z tej mojej
            Małej. Teraz ciocie w żłobku potwierdzają, że moja Mała jest super zabawowa.
            ROCZEK bedziemy obchodzić pod koniec lutego.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka