Dodaj do ulubionych

Konieczność? egoizm? wygodnictwo?

19.10.04, 08:53
Zastanawiam się co zmusza matki do oddania dziecka - zwłaszcza małego- do
żłobka. Egoizm? Wyższa konieczność czy wygodnictwo?
Żłobek jest rozwiązaniem - mówiąc delikatnie - złym. Dzieci chorują ( vide
Wasze posty) i nie jest prawda, że "jak się wychorują to później przestaną".
Rozstając sie z dzieckiem na wiele godzin tracicie z nim kontakt - czesto na
zawsze. Nie jest prawdą,że ważna jest jakość kontaktów a nie ilość spędzonych
godzin. Dla malucha najważniejsza jest świadomość obecności matki. Nawet w
drugim pokoju, nawet nie zajmującej się bez ustanku, ale obecnej!
Wysyłając dziecko do żłobka rezygnujecie, lub w najlepszym wypadku,
redukujecie karmienie piersią. Zabieracie maleństwu to co najlepsze -
poczucie bezpieczeństwa i zdrowie na następne lata.
Czyścicie sobie sumienie, że w żłobku dziecko czuje się dobrze, są
wykwalifikowane "ciocie", lepiej się rozwija itp. Prawda wygląda jednak
inaczej - dziecko nie protestuje, bo...nie może . Przyjmuje zastałą sytuację
i.....godzi się z nią. Efekty będą prędzej lub później.
Zwykle decydując się na dziecko znamy swoje i rodzinne możliwości. Wiemy czy
możemy pozwolić sobie na kilkuletni urlop wychowawczy, czy zarobki męża są
dostatecznie wysokie, czy ważniejsza dla nas jest kariera czy wychowanie
dziecka.
Nie bądźcie matkami-kukułkami. Nie narażajcie w ramach własnego egoizmu,
wygodnictwa, bezmyslności dzieci na stres i choroby! To bezwzględne.
Przed laty, rodząc dziecko , stanęłam przed wyborem - powrót do dobrze
zapowiadającej się kariery, czy praca mniej ambitna, ale po odchowaniu
dziecka. Wybrałam to drugie.
Dziś dziecko ma lat naście, ja po doktoracie nie realizuję sie naukowo tak
jak bym mogła, pracuję, ale dom jest domem.
Przemyślcie to. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • betik6 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 19.10.04, 09:39
      No,no,bardzo mądrze napisałaś i zapewne jesteś z siebie bardzo dumna,że nie
      byłas taką złą wyrodną matką co to jak kukułka dziecko do żłobka oddaje bo tak
      wygodnie i ma się niewygodny problem z głowy.A dostałaś medal za swoje męstwo!?
      Bo z Twojego postu aż bije samozachwyt i samouwielbienie z Twojej własnej
      postawy a potepienie w stosunku do nas - tych złych.
      Mój synek zaczął chodzić do żłobka z prozaicznych względów: z jednej pensji w
      dzisiejszych czasach nie utrzymasz 3-osobowej rodziny do tego spłacając kredyt
      i oszczędzając na mieszkanie.Czekaliśmy na niego ładnych parę lat i kiedy w
      końcu Bóg i natura nam pomogli to nie zastanawialiśmy się czy aby teraz właśnie
      to ten najbardziej dogodny moment tylko była radość i szczęście.Do pracy
      wróciłam,bo dostałam wybór: albo wracasz albo wylot z firmy.A znaleść obecnie
      nową pracę jest bardzo,bardzo ciężko,wręcz niemożliwe.Mieli sie Jasiem
      opiekować moi emerytowani rodzice, ale się na to nie zdecydowali a nikogo do
      niczego nie zmusisz.A mając do wyboru niania czy żłobek wybraliśmy żłobek
      polecony przez znajomą mamę,której córeczka chodzi tam od roku,jest b. trudnym
      dzieckiem a tam się odnalazła i wyciszyła.Poczytaj moje posty z tego forum to
      się przekonasz,że mój synek wręcz rewelacyjnie czuje się z innymi dziećmi i z
      ciociami.A że choruje?Mam w najbliższym otoczeniu dzieci wychowujące się w domu
      z mamami bądz z nianiami i one też chorują!Niektóre częściej i ciężej niż Jaś.A
      tak na koniec to zarówno ja jak i mój brat również chodziliśmy do żłobka,
      żadnych odchyleń emocjonalnych czy uczuciowych nie wykazujemy, mamy normalne
      szczęśliwe rodziny i do rodziców żalu nie czujemy.Pozdrawiam wszystkie mamy
      żłobkowych dzieci!!!Beata
    • domali Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 19.10.04, 10:24
      ewa2000 napisała:


      > Żłobek jest rozwiązaniem - mówiąc delikatnie - złym.

      Kto tak mówi?

      > Dla malucha najważniejsza jest świadomość obecności matki.


      Moje dziecko ma świadomość, że mama przyjdzie i zabierze je zaraz po
      podwieczorku.


      > Wysyłając dziecko do żłobka rezygnujecie, lub w najlepszym wypadku,
      > redukujecie karmienie piersią.

      Skąd wiesz?

      > Efekty będą prędzej lub później.


      Taa. Ja jestem dzieckiem żłobkowym, co to wyrosło na psychopatę.
      Mam do czynienia z dziećmi, które są z mamą lub tatą kilka w domu i widzę
      swoje, chodzące do żłobka. I nie widzę różnicy!
      I tak na koniec - dzięki Bogu każdy rodzic podejmuje decyzje dotyczące swojego
      dziecka. I każdy rodzic ponosi konsekwencje tych decyzji. Cieszę się, że Ci z
      Twoimi decyzjami dobrz. Pozwolisz, że i nam z naszymi dobrze będzie? Dziekuję.
    • gag10 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 19.10.04, 10:26
      Wiesz co po przeczytaniu Twojego postu aż mnie poraziło. Wynika z tego, że nas
      bezmyślne, wygodnickie i egoistyczne matki powinni ukamieniować bo jakim prawem
      mamy dzieci, skoro zdecydowałyśmy się wrócić do pracy. Powinnyśmy siedzieć w
      domu i płakać w rękaw a potem zacząć wyciągac rękę do opieki społecznej bo nie
      będziemy miały za co nakarmić dziecka. Ale przeciez to nieważne, ważne że
      będziemy z nim w domu!!! Zastanów się co piszesz, teraz sa inne czasy niż
      naście lat temu, kiedy to ty miałaś wybór. My często tego wyboru nie mamy bo
      jeśli nie wrócimy do pracy to nasze miejsca /niekoniecznie ambitne i z karierą/
      zajmą inni a my zasilimy rzeszę bezrobotnych, których także i Ty będziesz
      utrzymywać. Myślisz, że my byśmy nie wołały siedzieć w domu i zajmować się
      naszymi maluchami? Chciałybyśmy, ale póki w tym kraju się nic nie zmieni żeby
      wyjść na przeciw matkom to niestety ale będziemy wracać do pracy.Sorry za ten
      chaos myślowy ale mi sie krew zagotowała. Pozdrawiam wszytskie mamusie i ich
      żłobkowiczów. Grażyna "wyrodna" matka, która swojego synka oddała do żłobka w
      wieku 4 m-cy, karmiła do 21 m-cy i który wcale tak nie chorował.
        • barbie2 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 04.12.04, 13:43
          A co to kogo obchodzi dlaczego dziecko przyslowiowych kowalskich ma isc do
          zlobka czy nie i z jakich przyczyn.moj synek ma rok i chce znalezc mu zlobek
          badz poczekac z tym pol roku i wyslac do przedszkola (prywatne przedszkola
          przyjmuja od 1,5 roku)Obecnie nie pracuję i nie muszę martwić się bo ani nie
          muszę ani mi się nie chce pracować ale chce by synek chodził na pare godzin do
          żłobka by był samodzielny umiał nawiązywać znajomości i bawić się z innymi
          dziećmi.Nie chce by tylko siedział ze mną w domu i zebym ja nie mogła go
          samego zostawić na chwile bo wpadnie w płacz bo nie ma mamy. pozdrawiam......
    • mamaluna Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 19.10.04, 19:57
      ewa2000 napisała:

      > Zastanawiam się co zmusza matki do oddania dziecka - zwłaszcza małego- do
      > żłobka. Egoizm? Wyższa konieczność czy wygodnictwo?

      wygodnictwo? trzeba rano wczesniej wstac, wyszykowac dziecko, zaprowadzic - to
      takie wygodne??
      A niania przyjdzie do domu i nawet nie trzeba dziecka budzic. Nie trzeba potem
      odbierac, przyprowadzac...

      > Dzieci chorują ( vide Wasze posty) i nie jest prawda, że "jak się wychorują
      to później przestaną".

      wlasnie jest to prawda - moje doswiadczenia tylko to potwierdzaja

      > Rozstając sie z dzieckiem na wiele godzin tracicie z nim kontakt - czesto na
      > zawsze.

      nie stracilam kontaktu z matka ani na chwile, a chodzilam do zlobka.
      Po moim dziecku tez tego nie moge powiedziec. Owszem nie wisi mi na nodze cale
      popoludnie - chyba, ze o to Ci chodzi

      > Wysyłając dziecko do żłobka rezygnujecie, lub w najlepszym wypadku,
      > redukujecie karmienie piersią.

      faktycznie, dziecku kilkumiesiecznemu czy rocznemu albo starszemu, potrzebne
      jest karmienie piersia co godzine
      spedzilam z dzieckiem 9 miesiecy w domu i nawet wtedy nie karmilam juz przez
      kilka godzin w ciagu dnia.

      > Zabieracie maleństwu to co najlepsze -
      > poczucie bezpieczeństwa i zdrowie na następne lata.

      chodzilam do zlobka, a jestem zdrowa jak malo kto, wiec nie wiem jak niby
      zlobek odebral mi zdrowie? To samo z poczuciem bezpieczenstwa

      > Czyścicie sobie sumienie, że w żłobku dziecko czuje się dobrze, są
      > wykwalifikowane "ciocie", lepiej się rozwija itp.

      nigdy nie mialam wyrzutow sumienia z powodu poslania dziecka do zlobka, nie
      mialam ku temu powodow. Czy uwazasz w takim razie, ze nie mam sumienia???

      > Prawda wygląda jednak
      > inaczej - dziecko nie protestuje, bo...nie może .

      malo tego,ze nie protestuje, to nawet wyjsc po poludniu ze zlobka nie chce

      >Przyjmuje zastałą sytuację
      > i.....godzi się z nią. Efekty będą prędzej lub później.

      jakie efekty, prosze napisz jesli wiesz, choc nie mialas dziecka w zlobku
      moze ja jestem tak spaczona wlasnie przez zlobek, tylko nie wiem na co zwrocic
      uwage
      Moja corka nie wydaje mi sie spaczona mimo roku w zlobku. Powiem nawet, ze
      bardziej spaczona jest starsza, ktora az do przedszkola siedziala w domu

      > Zwykle decydując się na dziecko znamy swoje i rodzinne możliwości.

      tak, ale czy nie wiesz, ze sytaucja moze sie zmienic z dnia na dzien, z
      tygodnia na tydzien...? bywa tak czasami

      >Wiemy czy
      > możemy pozwolić sobie na kilkuletni urlop wychowawczy, czy zarobki męża są
      > dostatecznie wysokie, czy ważniejsza dla nas jest kariera czy wychowanie
      > dziecka.

      tak, wiem jakie mam mozliwosci, dlatego zdecydowalam sie na pierwsze, a potem
      na drugie dziecko. Stac mnie bylo rowniez na nianie, ktorej nie chcialam, a
      zlobek wybralam akurat nie z powodow finansowych

      > Nie bądźcie matkami-kukułkami.

      aha, a biorac nianie, to co??? to tez jest podrzucanie kukulczego jaja???
      chyba, ze kazda matka musi wziac wychowawczy, bo Ty tak uwazasz?

      > Nie narażajcie w ramach własnego egoizmu,
      > wygodnictwa, bezmyslności dzieci na stres i choroby! To bezwzględne.

      a choroby w przedszkolu, tam jest nawet gorzej. starsza nie chodzila do
      zlobka, za to w przedskzolu 2,5 roku non stop chorowala. Mlodsza w zlobku tyle
      nie choruje, co starsza w przedszkolu.
      Bezmyslna?!! - delikatniej dobieraj slowa, bo mozesz kogos obrazic.

      > Przed laty, rodząc dziecko , stanęłam przed wyborem - powrót do dobrze
      > zapowiadającej się kariery, czy praca mniej ambitna, ale po odchowaniu
      > dziecka. Wybrałam to drugie.

      no bardzo Ci gratuluje, ale czy uwazasz, ze to co Ty zrobilas jest najlepszym
      rozwiazaniem na swiecie??? i ze kazda matka musi robic tak jak Ty?????

      > Dziś dziecko ma lat naście, ja po doktoracie nie realizuję sie naukowo tak
      > jak bym mogła, pracuję, ale dom jest domem.

      ciesze sie, ze w ogole masz prace

      > Przemyślcie to.

      przemyslalam i co??? zdania jakos nie zmienilam, nie czuje sie egoistka,
      kukulka i bezmyslna istota
      i nadal uwazam, ze wybralam najlepsze rozwiazanie dla swojego dziecka. Malo
      tego, zaluje, ze starszej nie poslalam do zlobka.
      Praca jest dla mnie rowniez bardzo wazna i nie zamierzam z niej rezygnowac
      tylko dlatego, ze ktos uwaza inaczej. Wrocilam do pracy nie dlatego, ze
      musialam, tylko dlatego, ze chcialam

      > Pozdrawiam.

      ja rowniez Ciebie pozdrawiam



    • skarolina Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 19.10.04, 20:00
      > Zastanawiam się co zmusza matki do oddania dziecka - zwłaszcza małego- do
      > żłobka. Egoizm? Wyższa konieczność czy wygodnictwo?
      A ja się zastanawiam, co zmusza niektórych, do pisania takich postów? Poczucie
      wyższości? Poczucie pełnienia misji?
      A może dogłębna znajomość tematu?

      Nie wiesz, dziewczyno, o czym piszesz, więc lepiej nie pisz. Zwłaszcza, że
      piszesz głupoty.
    • ewa2000 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 19.10.04, 21:15
      Aleeeeeeeeeeee mamuśki się oburzyły! Aleeeeeeeeeeee mi sie dostało- pewnie
      zaraz rzuciłyby się z pięściami gdyby tylko mogły.
      Wasza gwałtowna reakcja tylko świadczy o tym, że jednak głęboko pod skórą kryje
      się poczucie winy.
      Moja koleżanka była lekarzem w żłobku , jedna z moich pacjentek psychologiem w
      tej szanownej instytucji. Relacje obu są identyczne, obie mówią jednym głosem -
      jak najdalej od żłobka.
        • kasiazd1 mój lekarz i psycholgo mówi inaczej 20.10.04, 07:39
          Wiesz co troche to dziwne. Moja lekarka , jedna z najlepszych pediatrów w
          naszym mieście powiedziała że w dzisiejszych czasach to bardzo dobre
          rozwiązanie, przychodzi też do żłobka raz w tygodniu i powiedziała że widzi
          ogromną różnicę w rozwoju emocjonalnym , samodzielności, grzeczności dzieci ze
          żłobka (I TO NA WIELKI + ) . A ja przed żłobkiem długo rozmawiałam z
          psychologiem i on rozwiał wszystkie moje wątpliwości. Nic w tym złego że mama
          pracuje, ważne by pozostały czas spędziś dając jak najwięcej z siebie nie
          zapominając o tym co dziecko się już nauczyło w żłobku, by go nie wyręczać, a
          weekendy spędzać na zabawie, tuleniu i po prostu byciu. Dziecko nigdy nie było
          by w stanie tak rozwinąć się ruchowo, emocjonalnie, kolezeńsko tylko z mamą .
          To są inne zabawy, grupowe, rozwijające manualnie i umysłowo. których nie można
          przeprowadzić w domu.
          Ja jednak życzę tobie wiele radości, zadowolenia. Podziwam Cie za pewnosć
          swojej decyzji. Ale wyczuwam pod tym co piszesz usprawiedliwienie ze nie
          zrobiłaś kariery. Mówisz że to wybrałaś , że to dobre ale tak na prawdę chyba
          gdzieś tam w środku chcesz zakrzyczeć samorealizację.( tak myślę, nie wiem
          tego, nie chcę Cie urazic )
          Bardzo Chciałabym byś potrafiła choć trochę nas zrozumieć, nie tylko surowo
          oceniać. Nigdy nie ma tak że coś jest białe i czarne. My jesteśmy szczęśliwe,
          dzieci są z nas dumne. Nie wiesz jakie to ważne dla dziecka jak dorasta a widzi
          spełnioną , zadowoloną mamę i może pochwalić się kolegom , Moja mama jest np.
          adwokatem. Nie wszystko jest złe. Nie mówię byś zmieniła zdanie, bo tego nie
          oczekuję, proszę tylko nie krytykuj innych. Nie ma reguły. Bądź szczęśliwa.
          Pozdrawiam i przesyłam słońce
      • mamaluna Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 19.10.04, 21:55
        proba statystyczna imponujaca, zeby takie teorie wysnuwac!!!!!

        ale w sumie ciesze sie, ze jest troche takich ludzi jak Ty, tzn z takimi
        teoriami
        bo mogloby wtedy zabraknac miejsca w zlobku dla mojego dziecka
        a wtedy bylabym niepocieszona

        no i choc zdaje Ci sie, ze masz monopol na wiedze co inni powinni robic, myslec
        czy czuc, to tu sie pomylilas, przynajmniej co do mojej osoby - nie rzucilabym
        sie na Ciebie z piesciami i pod moja skora nie kryje sie zadne poczucie winy,
        jedyne co wywolal Twoj post we mnie to smiech

      • marini2 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 20.10.04, 09:21
        wiesz co po przeczytaniu Twojego posta połakałam się. Tak mam dziecko które
        będe musiała ooddać do żłobka. Nie mam innego wyjścia. I co do kogo mam miec
        pretensję. Do tego co zabrał mi rodziców - oboje nie żyje i nie ma kto zajac
        się amleństwem. Do tego że nie moge sobie pozwolić na siedzenie w domu z
        maleńswem. Oddała bym wszytsko aby zostać z nim i bawic się codzienne i być
        przy nim. Ale kochana teraz jest taka sytuacja z pracą ........i co do Belki do
        Jarugi-Nowackiej mam mieć pretensję.
        Z drugiej strony to jak mozesz napisać że po co bylo się decydowac na dziecko.
        A po co Ty masz dzieci ??????????????????????????? Jesteś dla mnie wredną babą.
        Po co wogóle włazisz na takie forum. To nie dla Ciebie . A tobie życzę tego co
        ja mam od życia , ciekawe co byś wtedy zrobiła.
        Monika
    • axy23 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 19.10.04, 22:42
      a ja myślę,że to ty musisz sama dla siebie szukać powodów za zmarnowaną karierę
      i złamane życie wink
      żeby nie być tak sfrustrowana jak ty za te kilkanaście lat wybieram żłobek,
      możliwość robienia kariery i egoizm, który objawia się chęcią posiadania
      własnego życia i nie skończenia jako Matka Polka Gospodyni Domowa wink

      p.s. powyższą wypowiedź czytać z przymrużeniem oka wink
    • defmen Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 20.10.04, 01:20
      ewa2000 napisała:

      > Zastanawiam się co zmusza matki do oddania dziecka - zwłaszcza małego- do
      > żłobka. Egoizm? Wyższa konieczność czy wygodnictwo?

      co zmusza? Konieczność. W żadnym wypadku wygodnictwo i egoizm.

      > Żłobek jest rozwiązaniem - mówiąc delikatnie - złym.

      totalna bzdura. Żłobek jest rozwiązaniem nie idealnym ale bardzo dobrym.

      Dzieci chorują ( vide > Wasze posty) i nie jest prawda, że "jak się wychorują
      to później przestaną".

      kolejna bzdura - dzieci chorują wszędzie w domu, u niańki u babci itd.

      > Rozstając sie z dzieckiem na wiele godzin tracicie z nim kontakt - czesto na
      > zawsze.

      I tu się wynurza jej płytkie myślenie. Co za debilizm. I kto to napisał? Pani
      doktor? az mnie trzepie jak czytam jej przmyślenia.
      Moja córcia, nie straciła z nami żadnego kontaktu a wręcz przeciwnie. Jeszcze
      bardziej nas to zbliżyło odkąd poszła do żłobka. W żłobku czuje się swietnie,
      chętnie tam idzie i wiele się nauczyła. Bo tam są dzieci. Bedac z dziećmi uczy
      się wszystkiego. A nie taki samolub, który siedzi z matką i póżniej pójdzie do
      szkoły to się nie odnajdzie.

      > Wysyłając dziecko do żłobka rezygnujecie, lub w najlepszym wypadku,
      > redukujecie karmienie piersią. Zabieracie maleństwu to co najlepsze -
      > poczucie bezpieczeństwa i zdrowie na następne lata.

      następne zdanie, które woła o pomste do nieba. Skąd ty kobito masz takie
      informacje???ty chyba jestes z samoobrony!!!

      > Czyścicie sobie sumienie, że w żłobku dziecko czuje się dobrze, są
      > wykwalifikowane "ciocie", lepiej się rozwija itp. Prawda wygląda jednak
      > inaczej - dziecko nie protestuje, bo...nie może . Przyjmuje zastałą sytuację
      > i.....godzi się z nią. Efekty będą prędzej lub później.

      tak, tak tam biją leją i znęcają sie psychicznie i fizycznie nad dziećmi.
      Oczywiście , ze dzieci się lepiej rozwijają. Widze to na przykładzie mojego
      dziecka i z każdy kto ma dziecko w żłobku to potwierdza.

      > Zwykle decydując się na dziecko znamy swoje i rodzinne możliwości. Wiemy czy
      > możemy pozwolić sobie na kilkuletni urlop wychowawczy, czy zarobki męża są
      > dostatecznie wysokie, czy ważniejsza dla nas jest kariera czy wychowanie
      > dziecka.

      Zwykle to dziecko nie jest zaplanowane. A w Polsce jest ciężko z pracą i
      kiepsko z zarobkami. A gdzie tu mówic o karierze.!!!! Tu chodzi o to by w ogóle
      mieć jakąś prace i jakoś wyżyć. Z jednej pensji nie da się wyżyć. Bynajmniej
      tak jest u większości Polaków. Teraz studia nie są gwarantem dobrej pracy i
      płacy. Ja z żoną jestesmy po dobrych studiach i wcale nam sie nie przelewa.


      > Nie bądźcie matkami-kukułkami. Nie narażajcie w ramach własnego egoizmu,
      > wygodnictwa, bezmyslności dzieci na stres i choroby! To bezwzględne.

      bezmyślność i wygdonictwo to uderza po oczach z jej tekstu.

      > Dziś dziecko ma lat naście, ja po doktoracie nie realizuję sie naukowo tak
      > jak bym mogła, pracuję, ale dom jest domem.
      > Przemyślcie to.

      Jeżeli mamy więcej takich doktorów jak ta pani to jestem przerażony.
      Boże chroń jej dziecko.
    • ula_max A ja się przyznaję! 20.10.04, 07:26
      Dziewczyny, przecież Ewa Nas czyli Żłobkowe Mamy rozgryzła .. no ... przyznawać
      się dlaczego oddałyśmy dzieciaczki do żłoba!. No dobra dla dobrego przykładu ja
      pierwsza.
      Dlaczego?
      BO PO PIERWSZE:
      - z lenistwa - jestem strasznie leniwa, nie chce mi się układać wszystkich
      tych domków i garaży z klocków, robić wyścigów samochodowych, bawić się w
      chowanego ... nuda!
      PO DRUGIE
      - z egoizmu - wolę poczytać w pracy gazetę niż kuciać w garach obiadek
      dla dzidzi, poplotkować z koleżanką przez telefon albo po prostu posiedzieć w
      internecie, niż całymi dniami tryndać za dzieckiem!
      PO TRZECIE
      - dla pieniędzy – stać mnie na opiekunkę, ale nie będzie siedział mały w
      domu z drogą opiekunką podczas, gdy ja Gwiazda będę jeździć dwuletnim staruchem
      (przecież dwuletni FORD Focus jest taki demode!), a to 100 metrowe mieszkanie w
      centrum Krakowa – szok – ja chcę wille na Woli Justowskiej!
      PO CZWARTE
      - z wyrachowania – bo mój synek i tak urośnie, znajdzie sobie jakąś babę
      i mi powie żebym się nie wtrącała bo się nie znam i mam nienowoczesne poglądy.
      Dlatego mój synek chodzi do żłoba!NO I CO?

      • hanna1 Re: A ja się przyznaję! Właśnie tak 22.10.04, 07:07
        Dziewczyny tylko Ula_max potraktowała ta sprawę jak należy, bierzcie przykład!.
        Odpowiedź na taki beznadziejny post może byc tylko taki! Jakaś sfrustrowana,
        zakompleksiona matka, która nie ma mozliwości realizacji własnych marzeń
        odgrywa się na matkach, które mają przekonanie że w życiu jednakowao ważne są
        różne sprawy i potrafią żyć godząc je wszystkie. Nie udowadniajmy jej że białe
        jest białe itd. bo szkoda Waszego czasu. Ewie2000 pogratulujmy "błyskotliwości
        i porażajacej inteligencji". To tak jakbym ja dokonała stwiedzenia: dziś jakaś
        baba zajechała mi samochodem drogę. Ale WSZYSTKIE KOBIETY za kierownicą to
        chodzące ofermy, beznadziejne ciamajdy zagrażające zdrowiu innych ludzi!!!
        Potraktujmy ten post tak jak Ula. Pozdrawiam Żłobkowiczów!
    • agcie Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 20.10.04, 09:47
      Tak się zastanawiam, czy Ty próbujesz przekonać nas czy siebie. Może jednak
      przemawia przez Ciebie żal, że coś straciłaś, że zrezygnowałaś z siebie na
      pewnym etapie na rzecz dzieci, a teraz gdy są już samodzielne i nie potrzebują
      Cię już w tym wymiarze co kiedyś pozostała pustka? Nie realizujesz sie naukowo-
      no bo co tu ukrywać, po kilku latach przerwy to strasznie trudne, chyba nawet
      niemożliwe (to moja droga zawodowa). Zarzucasz nam egoizm, ale zdrowy egoizm
      jest bardzo dobry, wręcz konieczny dla zdrowia psychicznego. Jeśli są kobiety,
      które czują się świetnie z dziećmi w domu, nie martwią się za co żyć, jest im
      dobrze bez pracy to super!!!! Ale jest znacznie więcej tych, które z różnych
      względów nie chcą, czy nie mogą sobie na to pozwolić. I mają do tego prawo. A
      żłobki? Nie demonizujmy, nie taki diabeł straszny. My jesteśmy bardzo
      zadowoleni.
      Życzę więcej obiektywizmu i tolerancji
      Agnieszka - były żłobkowicz
    • ewa2000 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 20.10.04, 12:18
      Po pierwsze przeczytajcie Drogie Mamy żłobkowiczów tytuł postu - konieczność?
      egoizm? wygodnictwo?. A terza słów kilka o mojej sąsiadce niespełna rocznej
      Karolinie, którą Bardzo Ambitna Mama posłała do żłobka.
      Karolina mieszka z nami na piętrze, mimo, że dom nie jest akustyczny gdy tylko
      zaczyna się sezon żłobkowy przez ścianę słyszę rozpaczliwy płacz i ataki
      kaszlu. Ale co tam, to tylko "lekkie przeziębienie". Każdego ranka mama pakuje
      śpiącą Karolinę ( zwykle bardziej lub mniej chorą) do samochodu i do żłobka.
      Często spotykamy się w garażu albo w windzie. Bywa, że ataki kaszlu są tak
      silne, że po porannym śniadaniu Karolina zostawia widoczny ślad, ale Mama tego
      nie sprzątnie- biegnie na Bardzo Ważne Spotkanie.
      Do rozpoczęcia tego wątku, który tak oburzył wszystkie Mamy, skłoniła mnie
      sytuacja w niedzielne popołudnie. Przez ścianę dochodził rozpaczliwy płacz
      dziecka. Po chwili odwiedził nas tatuś Karoliny z prośba, aby któreś z nas
      rzuciło okiem na małą, bo jest coś niewyraźna- bardzo wymiotowała ( dla
      jasności oboje z mężem jesteśmy lekarzami - ja ginekologiem-połoznikiem, mąż
      chirurgiem). Idzie mąż- brzuch miękki, robi wrażenie niebolesnego, gorączka
      umiarkowana, dziecko wymiotuje. Prawdopodobnie wirusowa infekcja brzuszna -
      mnóstwo osób na nią choruje. Lecznie - zadne, nawadnianie , dieta i obserwacja
      W DOMU.
      W poniedziałek rano spotykami Karoline z rodzicami w garażu. Jadą do żłobka
      gdyz temperatura spadła, a w nocy dziecko wymiotowało tylko raz. A Mama
      Karoliny na Bardzo Ważne Spotkanie, z którego rezygnować nie zamierza.
      Widząc to i słysząc mnie osobiście w kieszeni nóż się otwiera.
      To zdarzenie zainspirowało mnie do postawienia pytania. Konieczność? Egoizm?
      Wygodnictwo? To oraz obserwacje moich, pracujących w żłobkach, znajomych.
      Dziwi mnie , choc właściwie nie powinna, agresja np. Moniki. W przeciwieństwie
      do niej- ja nikomu niczego złego nie zyczę.
      W dalszym ciągu twierdzę, że żłobek jest złem.
      P.S. Czy jestem sfrustrowana? Nie. Pracuję w swoim zawodzie w niepełnym
      wymierze godzin, w domu jest obiad, syn ma matkę, może zrobiłabym habilitację (
      i to niewątpliwie mnie ominie), może zarobiłabym 500 PLN więcej, a może
      dorobiła się wrzodów żołądka i zaliczyła liczne bezsenne dyzurowe noce.
      • agcie Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 20.10.04, 12:33
        Hmmm tylko wydaje mi się, że to o czym dzisiaj piszesz to zupełnie inna sprawa
        niż to o czym napisałas na początku wywołując mniejszy, lub większy opór z
        naszej strony. Czym innym jest lekceważenie zdrowia własnego dziecka i
        wysyłanie go chorego do żłobka, a czymś innym jest posyłanie dziecka do żłobka
        w ogóle.
      • mamaluna Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 20.10.04, 13:00
        no wlasnie - co ma piernik do wiatraka????
        Puszczanie chorych dzieci to zupelnie inny temat i nie dotyczy on wylacznie
        zlobkow.
        Czy na podforum "przedszkola" rowniez zamiescilas taki post? - bo do
        przedszkoli rodzice rowniez puszczaja chore dzieci. Powiedzialabym, ze w
        przedszkolu to zjawisko jest nawet bardziej powszechne


      • skarolina Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 20.10.04, 16:27
        No dobra, rozumiem, co mogło Cię skłonić do napisania postu, ale dalej nie
        rozumiem, czemu akurat takie treści i w tej formie. Jesteś nowa na tym forum,
        może warto byłoby zadać sobie trud zapoznania się z tym, co piszemy?
        Twój drugi post, osadzony w realiach i jak najbardziej słuszny, nijak się ma do
        pierwszego, który jest stekiem bzdur i nieudolną analizą psychologiczną osób, o
        których nie masz zielonego pojęcia.
        Zajmij się może leczeniem tych rejonów ludzkiego ciała, o których to pojęcie
        masz, a nam zostaw nasze sumienia i zdrowie psychiczne naszych dzieci.

        A swoją drogą, mój wniosek na podstawie tonu Twoich postów - chroń nas panie
        Boże przed takimi lekarzami - zero empatii i wczucia się w sytuację pacjenta.
      • marini2 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 20.10.04, 16:48
        ja Tobie źle nie życzę. Kto powiedział że żle. Tylko zastanawiam się co Ty byś
        zrobiła w sytuacji bez wyjścia własciwie.

        Nie pisz prosze takich rzeczy, że kobieta która odddaje dziecko do żlobka
        to..... Bo wiesz kazdy moze być mądry jak ma wybór a co jeśli się tego wyboru
        nie ma ?

        Pozdrawiam i życzę wszytkiego co najlepsze.
        Monika
      • ewa2000 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 21.10.04, 08:49
        Ktoś tam posądził mnie o brak empatii - nieprawda. Żal mi , niezależnie od tego
        co o tym sądzicie, dzieci żłobkowych. Chyba nie trzeba nikomu udowadniać, że
        wspomniana Karolina zaraziła 90% ( albo więcej) dzieci w grupie. I mogą to byc
        Wasze dzieci ( czego nikomu nie życzę).
        Dzieci w wieku przedszkolnym również chorują ( zwłaszcza w pierwszym roku),
        osobiście uważam, że przedszkole ( małe grupy) są dobrym rozwiązaniem dla
        dzieci ok. 4-4,5 roku. I matki powinny być bezwzględne wobec osób
        przyprowadzających chore dzieci. Sama sterczałam w progu z termometrem ( i
        dyrektorką) i dzieci nawet ze stanem podgorączkowym odsyłane były do domu. Też
        najpierw okrzyknięto mnie jędzą, a potem podziękowano, bo ilość infekcji
        w "naszej" grupie była znacznie mniejsza.
        Czy nie ma rady, czy zawsze sytuacja jest bez wyjścia? Moim zdaniem nie. Są
        rzeczy, które mogą zaczekać - wychowanie dziecka - nigdy. Czasem alternatywą
        jest urlop wychowawczy, czasem ktoś z rodziny, czasem niepełny wymiar godzin
        pracy, czasem kompromis.Natomiast czasem pierwsze słowo tytułu zapoczątkowanego
        przeze mnie wątku.I warto o tym pomyslec podejmując decyzję o żłobku.
        • elx2 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 21.10.04, 14:31
          Kobieto!coś się tak uparła na te żłobki. Żadna rozsądna matka nie pośle chorego
          dziecka do żłobka! Kurcze każdy ma wybór, nie chcesz posyłać dziecka do żłobka
          to nie posyłaj! a nie obrażaj innych matek. Ja moje dziecko posłałam w wieku 6
          miesięcy do żłobka, dzisiaj mała ma ponad 2 latka i uważam, że żadna krzywda
          jej sie tam nie dzieje.Czasami to nawet nie chce iść do domu, bo chce być z
          dziećmi. Skończ już tą dyskusję i nie wkurzaj matek żłobkowiczów!
    • joannago Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 22.10.04, 10:33
      Drogie Panie,
      ja nie posłałam swojego dziecka do żłobka, właśnie przez wygode smilemoj synek ma
      8 m-cy a my z mezem zaoszczedzilismy troche pieniedzy na zatrudnienie nani, ale
      w styczniu idziemy do zlobka. I nie czuje sie wyrodną matką egoistką. Najpierw
      zdecydujemy do którego zlobka i zobaczymy gdzie nasze dziecko bedzie sie czulo
      dobrze. Nawet jesli wiaze sie to z czestszymi chorobami, to mam wrazenie, ze
      dzieci przebywajace w grupie inaczej sie rozwijaja - po obserwacji dzieci
      znajomych i mojej siostry (ja sama jestem dzieckiem zlobka).
      Dziewczyny trzymajcie sie i nie przejmujcie - ja niedlugo do was dołączę smile
      • dorrit Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 28.10.04, 10:40
        My zapisalismy dzieci do zlobka z koniecznosci - z jednej pensji nie
        wyzylibysmy.
        Zal mi moich maluchow, gdyz rowniez ja zdaje sobie sprawe, po zapoznaniu sie z
        pogladami sporej liczby pediatrow, ze miejsce malego dziecka jest w domu, a nie
        w zlobku - o czym napisalam wiecej w watku "Psychologowie mowia o zlobkach -
        zalamalam sie" (czy jakos podobnie).
        • agnieszka71 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 28.10.04, 14:58
          Nie wiem czy Pani jest taka idealna jak pisze. Nie robię kariery mój mąż raz ma
          pracę a raz nie ma bo jest przestój w produkcji i w ramach pomocy zakładowi idą
          na bezpłatne. Babci ani Dziadków nie mam,wychowawczy i żucie w trzy osoby za
          300 zł ??? A praca zdobyć ją tu to sukces przez duże SSSSS.Nie narzekam, u mnie
          w rodzinie wszyscy są dorośli - tam córka ma towarzystwo dzieci, doskonale
          odróżnia kto jest Mamą a kto Ciocią, jeśli chodzi o choroby to też nie
          narzekam - przecież sami chorujemy my dorośli - chorują nasi kol. znajomi i
          przynoszą zarazki do domu, pracy. Sorry ale nie widzę siebie siedzącej 3 lata w
          domu z córką (w pustym domu)gdzie dopiero późnym popołudniem jest rodzina i
          jest się do kogo odezwać poza dzieckiem. Kiedy mąż nie ma pracy np.1-2 tyg
          siedzi z córką w domu, tak samo ja jak idę na urlop tak samo jestem 24 godz.
          przy niej. Gabi po paru dniach tęskni za towarzystwem dzieci i pyta kiedy
          będzie się bawić z Anią, Wiki czy Bartkiem.U nas żłobek to konieczność, poaz
          tym gdyby jedno z nas nie pracowało dziecko do żłobka nie było by przyjęte to
          chyba coś wyjaśnia.
          • agnieszka71 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 28.10.04, 15:25
            Jeszcze jedno słówko - to w żłobku Ciocie namawiają mnie na drugie dziecko aby
            córka miała rodzeństwo - janie mówię nie - ale nie stać mnie na to, a One
            przecież Pani pomożemy Gabi już podrosła to i drugie przypilnujemy. Co więc
            powiedziec o osobach które pracują w żłobkach jeśli Matki są egoistkami.Eh .
            Życze Pani wszystkiego najlepszego.
    • oliwka79 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 03.11.04, 20:50
      Za kogo Ty się uważasz żeby obrażać jakby nie patrzeć dość dużą grupę mam?
      Szczerze mówiąc nic jeszcze nigdy mnie tak nie wkurzyło, nawet uwagi innych
      nawiedzonych matek i ich jedynie słuszne recepty na życie.
      A tak poza tym czego poszukujesz na tych stronach - skoro jesteś matką
      kilkunastolatka - wydaje mi się, że forum jest poświęcone dzieciom znacznie
      młodszym. Może chcesz koniecznie pogrążyć wiele z nas by poprawic Swoje
      samopoczucie i mile połechtać swoje Ego lub też Twoja nadopiekuńczość
      spowodowała, że Twoje dziecko ma problemy emocjonalne - właściwe dla wieku
      naszych dzieci?
      • verdana Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 03.11.04, 22:45
        Nie zawsze dobro tego własnie dziecka jest najwazniejsze. Moje starsze dzieci
        do złobka nie chodziły. Gdy urodził sie najmłodszy, alternatywą oddania go do
        złobka byla rezygnacja przeze mnie z pracy. Mąż zarabia poniżej sredniej
        krajowej. Z rzędu osób w miare zamożnych spadlibyśmy do roli klientów opieki
        społecznej (dobry start dla dziecka, prawda?). I to na zawsze - ponieważ w
        mojej pracy (moze w przeciwieństwie do pracy pani Ewy) z habilitacja w
        nieskonczoność czekać nie można. Starsze dzieci musiałyby zrezygnować z
        wszelkich przyjemności, lekcji języka, wycieczek szkolnych, wakacji i jedzenia
        do syta. Czy ich dobro jest nieistotne?
        Dziecko w wieku 11 miesięcy poszło do żłobka. Nie chorowało. Nie nabawiło sie
        choroby sierocej. Poszło do szkoły o rok wczesniej, poniewaz było
        intelektualnie lepiej rozwiniete niż rówieśnicy.
        Dobry kontakt też chyba z nim mam, skoro dziś z radoscią zrezygnował ze zbiórki
        harcerskiej na rzecz spaceru ze stara matką.
    • sloneczko110 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 09.11.04, 14:02
      Droga EWO2000!Ja zastanawiam się nad posłaniem mojego 2-letniego synka do
      żłobka,bo inaczej nie utrzymam siebie i syna za 1tys złotych!Mam ogromne
      wyrzuty sumienia,ale z drugiej strony pozostawienie dziecka z opiekunka to tez
      jest rozłąka z matką(czemu tego nie krytykujesz?)według mnie posłanie dziecka
      do żłobka w wiekszości jest jednak koniecznością.Myślę,że każda mama chciałaby
      zostac ze swoim dzieckiem w domu jak najdłużej,ale nieraz warunki finansowe na
      to nie pozwalają.
      • kariba Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 30.11.04, 16:32
        Powiem tak, ja przed ciążą pracowałam w świetlicy szkolnej i tam jak wiadomo
        przebywają dzieci w wieku szkolnym po wiele godzin. Praktycznie od otwarcia
        świetlicy 7.00 do zamknięcia 17.00 a obecnie do 18.00. Czy oddawanie dzieci do
        świetlicy też traktujesz jak wielkie zło? Jeśli tak to do momentu
        usamodzielnienia się powiecmy 5 klasa powinnaś siedzieć ze swoim dzieckim w
        domu. W żłobku masz przynajmiej oprócz fachowej opieki: spanko, zabawy,
        rytmikę,obiad. Dzieci w świetlicach szkolnych nie mają nawet możliwości
        poleżenia a niestety większość rodziców musi pracować. Dzieci, które wcześniej
        zaczynają chodzić do takich placówek są lepiej przygotowane do życia szkolnego
        i rówieśniczego. Mnie jako pedagogoa bardziej boli to, że matki które nie
        pracują oddają dzieci do świetlicy bo nie mają obowiązku w przypadku mojej
        świetlicy składania zaświadczenia o zatrudnieniu. Do żłobka przyjmowane są
        dzieci rodziców pracujących!!! W mojej świetlicy mnóstwo dzieci siedzi do jej
        zamknięcia bo rodzicom nie chce się nimi opiekować i to wg mnie należy do
        wygodnictwa i egoizmu.pozdrawiam kariba
        • kajaa27 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 03.12.04, 14:16
          Miąłam tego nie komentować, ale jednak napiszę ci EWO 2000 to co myślę.
          Swoje dziecko niebawem wyślę do żłobka z tzw. konieczności. Z jednej wypłaty
          nie utrzymamy sie we troje.I w głęboko w nosie mam karierę, choć skonczyłam
          studia, bo gdyby nie pieniądze to słowo żłobek byłoby daleko ,daleko od nas.
          I nie ma tu kochana miejsca na kompromisy, na żadne kompromisy ROZUMIESZ, TO BO
          MAM WRAŻENIE ZE NIE ( a wykształcenia ci nie brak, to poniekąd do czegoś
          zobowiazuje).Nie ma dziadków do pilnowania, na opiekę niani mnie nie stac.
          Owszem mogę postawić wszystko na jedną kartę, zostać w domu i z wynagrodzenia
          męża zaspokajać potrzeby nasze i dziecka. Wówczas wywalą nas z mieszkania za
          niepłacenie czynszu z kredytem...to będzie wtedy raj dla dziecka. Pójdziemy
          wtedy moze do domu samotnej matki, ale będziemy razem!!!
          Nie pisz tu więcej o tym że zarobiłabyś 500 zł więcej robiąc kariere, bo to
          jest smieszne i dobrze o tym wiesz, zresztą wiemy wszyscy ile zarabiają
          prywatnie lekarze ginekolodzy. Mąż pewnie tez tylko ma skromną szpitalną
          pensyjke jak sądze.
          W przeciwieństwie do innych ja cię nie pozdrawiam, bo niby chciałaś tylko
          zapytać, a beszczelnie oceniasz, prowadząc jakze odmienne zycie od większości z
          nas.
          Kaja
    • barbie2 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 04.12.04, 13:50
      Blogi Czat Poczta Usenet + Ogłoszenia Aaaby.pl Gazeta
      Wyborcza





      Fora prywatne | Fora regionalne | Moje forum | Wyszukiwarka | Pomoc
      | Wyloguj się |


      Gazeta.pl > Forum > eDziecko > edziecko Sobota, 4 grudnia 2004



      A co to kogo obchodzi dlaczego dziecko przyslowiowych kowalskich ma isc do
      zlobka czy nie i z jakich przyczyn.moj synek ma rok i chce znalezc mu zlobek
      badz poczekac z tym pol roku i wyslac do przedszkola (prywatne przedszkola
      przyjmuja od 1,5 roku)Obecnie nie pracuję i nie muszę martwić się bo ani nie
      muszę ani mi się nie chce pracować ale chce by synek chodził na pare godzin do
      żłobka by był samodzielny umiał nawiązywać znajomości i bawić się z innymi
      dziećmi.Nie chce by tylko siedział ze mną w domu i zebym ja nie mogła go
      samego zostawić na chwile bo wpadnie w płacz bo nie ma mamy.
      pozdrawiam......




      --------------------------------------------------------------------------------
    • i.r Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 08.12.04, 20:35
      ewa2000 napisała:

      > Zastanawiam się co zmusza matki do oddania dziecka - zwłaszcza małego- do
      > żłobka. Egoizm? Wyższa konieczność czy wygodnictwo?
      OCH JAKAS TY LITOSCIWA, JEDNAK WZIELAS POD UWAGE TZW WYZSZA KONIECZNOSC MIMO,
      ZE ZYJEMY W KRAJU W KTORYM Z JEDENJ PENSJI KAZDA PRZECIETNA RODZINA MOZE
      UTRZYMAC 3 DZIECI, DOM, DWA SAMOCHODY I WYJECHAC NA WAKACJE DO HONOLULU
      > Żłobek jest rozwiązaniem - mówiąc delikatnie - złym. Dzieci chorują ( vide
      > Wasze posty) i nie jest prawda, że "jak się wychorują to później przestaną".
      CO ZA BZDURA! ZAMIERZASZ SWOJE DZIECKO TRZYMAC W DOMU DO KONCA JEGO DNI???
      > Rozstając sie z dzieckiem na wiele godzin tracicie z nim kontakt - czesto na
      > zawsze. Nie jest prawdą,że ważna jest jakość kontaktów a nie ilość spędzonych
      > godzin. Dla malucha najważniejsza jest świadomość obecności matki. Nawet w
      > drugim pokoju, nawet nie zajmującej się bez ustanku, ale obecnej!
      WSPOLCZUJE TAKICH PZEMYSLEN. MAM WRAZENIE, ZE PLYNA ONE Z AUTOPSJI. COZ,PRZYKRO
      MI, ZE MASZ TAK ZLE DOSWIADCZENIA.
      > Wysyłając dziecko do żłobka rezygnujecie, lub w najlepszym wypadku,
      > redukujecie karmienie piersią.
      DZIEKI BOGU JESTESMY MYSLACE, MAMY TZW. WOLNA WOLE I JESLI KTORAS NIE CHCE Z
      JAKIS WZGLEDOW KARMIC TO TEGO NIE ROBI I JUZ.POZA TYM POJSCIE DO ZLOBKA WCALE
      NIE OZNACZA ZAPRZESTANIA KARMIENIA, TO TEZ JAKIS NONSENS.
      Zabieracie maleństwu to co najlepsze -
      > poczucie bezpieczeństwa i zdrowie na następne lata.
      TO TEZ CHYBA AUTOPSJA...
      > Czyścicie sobie sumienie, że w żłobku dziecko czuje się dobrze, są
      > wykwalifikowane "ciocie", lepiej się rozwija itp. Prawda wygląda jednak
      > inaczej - dziecko nie protestuje, bo...nie może . Przyjmuje zastałą sytuację
      > i.....godzi się z nią. Efekty będą prędzej lub później.
      A TY CZYSCISZ SWOJE SUMIENIE TYM POSTEM. I SWOJE KOMPLEKSY. CZUC JE NA KILOMETR!
      > Zwykle decydując się na dziecko znamy swoje i rodzinne możliwości. Wiemy czy
      > możemy pozwolić sobie na kilkuletni urlop wychowawczy, czy zarobki męża są
      > dostatecznie wysokie, czy ważniejsza dla nas jest kariera czy wychowanie
      > dziecka.
      CZY TY W OGOLE ZNASZ REALIA, W JAKICH ZYJEMY??? Z DNIA NA DZIEN MOZNA STARCIC
      PRACE, ZBANKRUTOWAC. WIDZE, ZES KOBIETA Z GATUNKU ZYJACYCH NA GARNKU RODZICOW,
      POZNIEJ MEZA, FAKT, PO CO SIE WYSILAC... NIECH INNI ZA CIEBIE PRACUJA.
      > Nie bądźcie matkami-kukułkami. Nie narażajcie w ramach własnego egoizmu,
      > wygodnictwa, bezmyslności dzieci na stres i choroby! To bezwzględne.
      > Przed laty, rodząc dziecko , stanęłam przed wyborem - powrót do dobrze
      > zapowiadającej się kariery, czy praca mniej ambitna, ale po odchowaniu
      > dziecka. Wybrałam to drugie.
      I JAK WIDAC DO DZIS NIE MOZESZ TEGO PRZEBOLEC. A WSZYSTKIEMU WINNE TWOJE
      DZIECKO, CHOLERA, NO! ALES SIE WPAKOWALA!
      > Dziś dziecko ma lat naście, ja po doktoracie nie realizuję sie naukowo tak
      > jak bym mogła, pracuję, ale dom jest domem.
      > Przemyślcie to. Pozdrawiam.
      STRASZNE. ALE MOZE PRZYBAJMNIEJ SPRZATAC POTRAFISZ???DO TEGO DOKTORATU NIE
      TRZEBA.

      tak czy siak pozdrawiam i rowniez zycze przemyslen, zwlaszcza przed pisaniem
      tego typu postow. chyba nie spodziewalas sie oklaskow?
      • ewa2000 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 27.12.04, 18:27
        Każdy ma prawo do własnego zdania - ja również.
        Na dziecko decydowałam się świadomie(!), dobrych kilkanaście lat temu, wiedzac,
        ze posiadanie go wiąże się z pewnymi kompromisami, z rezygnacją np. z
        intensywnej pracy, po to, żeby zapewnić dziecku normalne dzieciństwo. Normalne -
        czyli takie, w którym nie musi być zrywane bladym switem, wleczone do żłobka -
        nieważne zdrowe czy chore ( vide posty o chorujacych dzieciach), zestresowane
        rozłąka z matką.
        Stać mnie na utrzymanie jednego dziecka i dlatego nie decydowałam się na
        liczniejszą rodzinę .
        Mysle, że jest różnica między "trzymaniem dziecka w domu do końca jego dni" od
        wyrywania z domowego środowiska gdy ma kilkanaście miesięcy.
        Zgadzam się, że moje przemyslenia wynikają z autopsji , tyle, że moje dziecko
        właśnie dlatego, że najważniejsze dla siebie lata spędziło w przyjaznym domu,
        otoczone miłością i opieką jest dzis pogodnym, pewnym siebie i
        niezakompleksionym nastolatkiem. To, że nie pozwoliłam mu się "wychorować", gdy
        był mały nie oznacza, że chorował później - przeciwnie jest zdrowym,
        wysportowanym młodym człowiekiem. Tak więc moje doświadczenia są dobre. Dobre a
        nie złe!
        Jesli chodzi o karmienie piersią gros matek decydujących się na żłobek ,
        zmienia sposób karmienia na butelkę. Po prostu dlatego, że jest to prawie
        niewykonalne.
        Jeśli chodzi o wychowanie dziecka nie muszę czyścić swojego sumienia. Dałam
        synowi to co najlepsze. Musisz mieć jakiś dodatkowy zmysł skoro wyczuwasz
        moje "kompleksy", gdyż ja ich nie mam.
        Jest mi natomiast żal ( a to różnica), ze w zyciu cos mi uciekło. Nie zrobiłam
        doktoratu, zarobiam znacznie mniej pieniedzy, przez wiele lat musiałam zaciskać
        pasa, mój mąż pracował ciężej i dłużej itp.
        Jednak w życiu zawsze dokonuje sie wyborów - ja zdecydowałam na samodzielne
        wychowywanie dziecka do prawie 4 roku życia ( urlop macierzyński, wypoczynkowe
        z 2 lat i maksymalnie długi wychowawczy) oraz powrót do pracy znacznie mniej
        prestizowej ( nie do kliniki).
        Twierdzenie, że jestem na garnuszku rodziców wyssałaś z palca! Mimo, że moich
        rodziców stać na wspomaganie mnie finansowe nigdy tego nie czynili. Jedyną
        pomocą ( a zarazem dla nich przyjemnością) jest zabieranie wnuka na atrakcyjne
        wakacje ( 2 tygodnie). Jest to zresztą pomoc bardziej organizacyjna niz
        finansowa.
        Kolejna "złota mysl", że nie mogę przebolec czegoś co mi uciekło w związku z
        urodzeniem dziecka również niewiele ma wspólnego z prawdą. Nawet jesli jest mi
        czasem zal, że na mojej pieczatce figuruje "lekarz" a nie "doktor", wystarczy
        jedno zebranie w szkole, by żal ustapił mojej matczynej dumie.
        A czy umiem sprzatać? Nie wiem. Na co dzień każdy z nas utrzymuje porządek, a
        większe sprzatąnie robi pani Wanda .
        Nie oczekiwałam aplauzu, wiem w jakim zyjemy kraju, wiem że niepopularne sądy
        wywołuja taka a nie inną reakcję. Jednak zdania nie zmienię!
        • ula_max To czas pokaże i zycie... 28.12.04, 08:03
          Tak, kochana czas osądzi czy Ty podjęłaś właściwą decyzję, a mamy żłobkowiczów
          skazały swoje dzieci na krzywdę, czy może odwrotnie. Nie jestem tu od tego żeby
          wybiegać w przyszłość. Życie z czasem to zweryfikuje. Ani Ty tu nie udowodnisz,
          ani nikt Tobie, ze jedna z nas (tak naprawdę niewiadomo która) wychowuje
          przyszłego prezydenta, a druga upośledzonego psychicznie przez matkę niedojdę
          życiowego. Czas pokaże. Dziecko musi być przed wszystkim kochane. Musi czuć się
          bezpiecznie i mieć oparcie w rodzicach, a w domu odskocznię od wszystkich
          problemów. Trzeba je kochać całym sercem, ale mądrze. Nie wychowujemy dziecka
          dla siebie tylko dla świata. To co im damy od siebie zabiorą z sobą w dorosłe
          życie. Ale wydaje mi się , ze nie o to tu chodzi. Jesteś pewna że robisz
          wszystko co najlepsze dla swojego dziecka ( i na pewno tak jest), ale nie
          jesteś pewna, że robisz wszystko co najlepsze dla siebie. Masz wątpliwości czy
          życie nie ucieka Ci trochę między placami, czy wybór, którego dokonałaś, nie
          obróci się przeciwko Tobie, czy nie będziesz żałować, albo już żałujesz, że
          nie dałaś rady pogodzić swoich marzeń i ambicji z wychowaniem dziecka, jak robi
          to większość z nas matek żłobkowiczów i matek które zatrudniły opiekunki i
          wróciły do pracy. Na to trzeba dziewczyno odwagi i silnej woli. A niektóre z
          matek robią to po prostu z desperacji. Tak masz wątpliwości nie w związku z
          wychowaniem swojego dziecka, ale ze swoim własnym życiem. Pewnie jesteś bardzo
          ambitna. A sprowadzona zostałaś do roli matki pocieszycielki, matki kucharki,
          matki kurczaka domowego, wg zasady: tak oczywiście masz prawo, ale najpierw
          dziecko, dom, a potem Twoje ambicje. To że pracujesz teraz nie oznacza że
          robisz to pełną parą tak jakbyś chciała, raczej robisz to na pół gwizdka. Nie
          odgrywaj się na nas. Ja podjęłam słuszną decyzję. Wystarczyło mi odwagi żeby
          spróbować. Udało się. Dla dziecka nie należy się poświęcać, je trzeba mądrze
          wychowywać. Życzę Ci mądrych decyzji na przyszłość wobec siebie samej. A dla
          Twojego maluszka, wszystkiego co najlepsze na świecie. Pozdrawiam
          • e_r_i_n Re: To czas pokaże i zycie... 28.12.04, 10:21
            No dziecko Ewy to juz chyba nie maluszek smile
            A pod postem Twoim sie podpisuje Ula jak najbardziej.
            Ewa ma juz nastolatka, my mamy maluchy w zlobku, wiec tez i perspektywa jest
            inna.
            Ja chodzilam do zlobka i tez jestem pewna siebie, niezakompleksiona osoba i
            wiem, ze rodzice nie zrobili mi krzywdy. Moje dziecko tez nie ma problemow
            emocjonalnych, zdrowotnych czy innych dlatego, ze chodzi do zlobka. A i ja
            wiem, ze wykorzystuje swoje szanse i nie bede zalowala, ze cos dziecku
            poswiecilam. BA, oboje wygramy - ja swoja 'kariere' (mniejsza lub wieksza), on
            szczesliwa mame i szczesliwe zycie, ktorego zlobek jest czescia. Wcale nie zla
            i przykra.
        • e_r_i_n Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 28.12.04, 10:27
          Tobie Ewo napisze jedno. Ty udowadniasz nam na podstwie swoich 'obserwacji', a
          pewnie raczej niesprawdzonych 'przesadow', dlaczego zlobek jest zly i jaka to
          krzywde robi sie dzieciom, posylajac je tam.
          A ja Ci powiem, ze czesto duzo wieksza krzywde moze dziecku zrobic matka, ktora
          opieka nad nim tlumaczy swoje nierobstwo, jednoczesnie sprawiajac, ze po 5
          latach w domu dziecko staje sie spolecznie niedojrzalym odludkiem.
          Tak wiec wszystko, jak zawsze, ma swoje plusy i minusy.
        • sandglass Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 22.03.05, 15:57
          > Jesli chodzi o karmienie piersią gros matek decydujących się na żłobek ,
          > zmienia sposób karmienia na butelkę. Po prostu dlatego, że jest to prawie
          > niewykonalne.
          Karmić piersią w pewnym etapie życia dziecka nie trzeba cały czas. Mój mały ma
          7 miesięcy i karmię go już tylko rano i wieczorem. Z resztą dzieci posyłane są
          do żłobka nie od 1. tyg. życia, ale najwczesniej od 3. miesiąca. To już jest
          taki wiek, gdzie można spokojnie urozmaicać dietę, chociażby butelką.

          Wspominalaś o zrywaniu dziecka bladym świtem do żłobka. Prawdę mówiąc nie znam
          dziecka, które nie wystawałoby w okolicach 6. godz. samoistnie. W grupie mojego
          Pawełka wszystkie mamy mówią, że ich dizeci budzą się same smile.
    • kika31 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 22.12.04, 09:48
      Mało która z nas oddaje dziecko do żłobka dla wyższych celów. Do żłobka oddaje
      się dziecko, bo jest to konieczność albo mniejsze zło.
      Nie każda matka może pozwolić sobie na 3-letni pobyt w domu. Ty mogłaś, więc
      się ciesz szczęściaro i tyle. Kariera...? Phi. Zeby to tylko o karierę
      chodziło... Rodzice dzieci chodzących do żłobka to w większości ludzie
      pracujący, żeby zarobić i przeżyć. Dzieci mam robiących karierę maja opiekunki.
      Nie uważam, że pobyt mojego dziecka w żłobku przysłużył się mu. Mam nadzieje,
      że nie szkody są do odrobienia. Drugie dziecko postaram się mieć, gdy będę moga
      sobie pozwolić na ten 3-letni pobyt w domu, więc prawdopodobnie nigdy.
      • ula_max Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 22.12.04, 11:41
        Z jednym się z Toba nie zgodzę, z tym że kobiety które robią karierę mają
        opiekunki. Ja miałam opiekunkę przez rok dla mojego synka, a teraz mimo że
        pracuję jeszcze więcej mały chodzi do żłobka. Może kariera to zbyt mocno
        powiedziane, ale zajmuję wysokie kierownicze stanowisko w firmie i prowadzę
        jeszcze własny biznes. Jak daję radę nie majac pomocy od babć? Daję. Wprawdzie
        gehennę przeszłam bo jak chorował to rzeczywiscie nie miałam czasu i parę
        tematów musiałam odpuścić. A po co tak pracuję? Bo kocham swoja pracę i to co
        robię. Co do żłobka jeżeli nie jesteś pewna swojej decyzji i uważasz ze robisz
        krzywdę swojemu maleństwu TO TAK JEST NAPRAWDĘ. Wiedz ze żadne rozwiazanie nie
        jest dobre, i nigdy nie będzie. Do tego nikt jeszcze nie znalazł na te nasze
        matczyne problemy rady ani lekarstwa. Ani tak ani siak. Jedyne co mozemy zrobić
        to podejmujac decyzję o żłobku zrobić wszystko, zeby nasze dziecko było tam
        szczęśliwe. A to akurat jest do zrobienia. Bardziej przeraża mnie to że Ty sama
        nie wierzysz w to co robisz i nie dajesz szansy sobie ani swojemu maleństwu,
        tylko na starcie skazujesz Was na niepowodzenia.
    • siborki_mi Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 28.12.04, 21:37
      No to ciekawe! Kobieto Ty się chyba z choinki urwałaś, teksty typu "dziecko
      można zaplanować i przewidzieć pewne sytuacje i ocenić czy teraz dobry moment
      na nie" czytałam już w durnej wypowiedzi pani Milskiej-Wrzosińskiej (o ile
      dobrze pamiętam nazwisko) - psycholog na łamach Dziecka. Tak ja urodziłam
      zaplanowane dziecko. Pracowałam, dobrze zarabiałam, a praca nie była zbyt
      obciążająca. Planowałam po macierzyńskim wrócić do pracy, a dziecko zostawać
      miało z zaprzyjaźnioną sąsiadką na zmianę z mężem, który miał nienormowany czas
      pracy. W trakcie macierzyńskiego pytałam w firmie czy mój powrót jest nadal
      aktualny, mówili, że tak. Pracowałam tam 9 lat, nie było mnie 7 miesięcy i po
      powrocie na dzień dobry dostałam wymówienie. ZOstałam z małą w domu, ale mąż
      musiał iść do innej pracy, bo w tamtej by nas nie utrzymał. Jest kierowcą,
      który często wyjeżdża i na dość długo, co jest bardzo uciążliwe dla nas
      wszystkich ze względu na długą rozłąkę. Pracy na miejscu znaleźć nie może.
      Popracował tam trochę, zarobki takie, że ledwo starczało od pierwszego do
      pierwszego. Potem w ramach restrukturyzacji został zwolniony. Od tamtej pory
      pracował chyba w pięciu czy sześciu firmach, bo ciągle ktoś go oszukał, firma
      była niewypłacalne itp. Ja od roku szukam bezowocnie pracy, bo dwie propozycje
      które otrzymałam były pracą na zmiany odpadły ze względu na chcarakter pracy
      męża, a zarobki nie pozwalały na wynajęcie niani, która by co drugi dzień
      odbierała dziecko z przedszkola i siedziała z nim do późnego wieczora. Dodam,
      że jestem po studiach, znam nieźle niemiecki i mieszkam w Warszawie. Więc jak
      Ci kobieto dobrze jak u Pana Boga za piecem i nie masz pojęciu o życiu zwykłych
      ludzi i ich problemach w naszych czasach, to nie zabieraj proszę głosu!!!
      Piszesz, że nie zrobiłaś kariery i za dużo nie zarabiasz, a stać Cię na panią
      do sprzątania?! I siedziałaś w domu, ja Twój mąż zarabiał relatywnie do czasów
      np. 1200 zł na rękę?? Co za bzdury wygadujesz! Magda
      • ewa2000 Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 29.12.04, 21:58
        Z choinki się nie urwałam, wbrew temu co sądzisz życie znam. To, że DZIŚ stać
        mnie na panią do sprzątania i jeszcze kilka innych rzeczy nie oznacza, że
        zawsze tak było. A w czasach, gdy zdecydowałam sie na urlop wychowawczy ( nie
        rzucenie pracy) wiodło nam się znacznie gorzej. Mąż zarabiał mniej , jego
        pensja bez dodatków ( dyżury, spółdzielnia) wynosiła pewnie mniej więcej tyle
        ile dziś warte jest 1200 PLN. Podjęłam taką decyzję i jej nie żałuję. A im
        więcej czytam zażartych ataków na moją osobę tym bardziej jestem przekonana, że
        żłobek to jednak nie zawsze tylko konieczność.............
        • ula_max Czas uporać się ze swoimi problemami kochana 06.01.05, 07:39
          Fakt masz nastaolatka (myślałam ze maleństwo)! Co oznacza, ze jesteś matką 11-
          15 latka. Przekonałaś mnie i utwierdziłaś w jednej sprawie. Że nie akceptujesz
          swojej decyzji sprzed lat. Tzn. poświęcenie swoich ambicji i marzeń dla dobra
          dziecka. Jak inaczej wytłumaczysz fakt, że będąc matką nastolatka, pojawiasz
          się na forum przeznaczonym dla mam żłobkowiczów i próbujesz, bo jak narazie to
          Ci to marnie wychodzi dokopać nam, wyzywając od egoistek i najgorszych matek,
          jakbyśmy co najmniej wyrzuciły swoie dzieci na śmietnik. Wytłumacz nam. Tylko
          nie pisz że to forum publiczne. Masz za dużo czasu i sie nudzisz czy co? Nie
          rozumiem powodów dla których to robisz. Więc jak nam przybliżysz powód Twoich
          wypowiedzi, to może przestaniemy Cie atakować, a może zaczniemy żałować i
          pocieszać! Może o to Ci chodzi?
          • ewa2000 Re: Czas uporać się ze swoimi problemami kochana 06.01.05, 14:32
            Ulu, jak słusznie zauważyłaś jest to internetowe forum, otwarte dla wszystkich -
            no chyba, że zdecydujecie Miłe Panie, że wstęp na nie będa mialy tylko mamy
            żłobkowiczów lub inne osoby myslące "politycznie poprawnie". Póki jednak tak
            nie jest - mam prawo się wypowiadać i głosić , nawet niepopularne opinie!
            A dlaczego to robię? - Problemem dzieci w żłobku interesowałam się od dawna-
            także z zawodowej ciekawości. Tak się złozyło, że przez kilka dobrych lat
            pracowałam drzwi w drzwi w bdrdzo dobrym pediatrą. Ja prowadziłam ciąże a po
            kilku miesiącach matki z dziećmi przejmowała koleżanka. Bywało, że matka była
            naszą wspólna pacjentką ( dokładnie dziecko u koleżanki, matka u mnie).
            Obserwowałyśmy rodziny, wymieniałyśmy poglądy na temat i zdrowia i chorób, i
            sytuacji tych, już ,rodzin. I poczyniłyśmy określone obserwacje.
            Lepiej chowały się dzieci nie żłobkowe. Były pogodniejsze, zdrowsze, a matki
            spokojniejsze. Oczywiście pod warunkiem, że dziecko nie siedziało w zadymionym
            pomieszczeniu, a matka nie oglądała telenowel przez cały dzień.
            Matki żłobkowiczów bardzo często wykorzystywały 60 dni zwolnienia na opiekę nad
            chorym dzieckiem, a nierzadko pojawiały sie u mnie, aby dostać już zwolnienie
            na siebie. Potem owe praktyki ustały, gdyż pracodawcy nie tolerowali absencji.
            Pojawiły się natomiast przedłużające się, trudne do leczenia infekcje - efekt
            chorych dzieci wzajemnie się zarażających.
            Tego typu sygnały są na dziecięcych forach ( vide choćby ten, o "głupich,
            bezmyślnych matkach" - nie ja jestem jego autorką).
            Do tego doszły obserwacje mojej małej sąsiadki ( vide post z 21.10 w tym wątku).
            To skłoniło mnie do rozpoczęcia dysusji - moim zdaniem słusznej - co powoduje ,
            że dziecko znajduje się w żłobku.
            Konieczność? - Tak w życiu bywa.
            Wygodnictwo? - Mama w domu , dziecko w żłobku. Kilka godzin spokoju.
            Egoizm? Czyli realizowanie się- w taki lub inny sposób kosztem malucha. Może to
            być powrót do pracy, może coś całkiem innego.
            Każdy z nas podejmuje decyzję - ja uważam, że żłobek jest złem, co nie oznacza,
            że czasem nie należy go wybrać uważając , że jest to zło mniejsze.
            Dla mnie lata spędzone w domu z synem były najpiękniejsze i nie zamieniłabym
            ich na nic - najlepszą i najwyżej płatna pracę. Okres wczesnego dzieciństwa
            decyduje o dalszym życiu.
            Nikogo nie "wyzywam" - przeczytałam natomiast sporo inwektyw pod swoim adresem,
            nikomu nie sugerowałam, że wyrzucił swoje dziecko na śmietnik, nikomu nie
            chcę "dokopywać" - chcę natomiast zwrócić uwagę na to, że żłobek nie jest
            rozwiązaniem dobrym. Powtarzam- czasem bywa jedynym możliwym (konieczność),
            jednak czesto jest wybór ( wygodnictwo, egoizm).
            Czy mnie atakujecie czy nie, Drogie Panie, jest mi dokładnie obojetne. Pisać
            możecie dużo - klawiatura jest cierpliwa. Załować i pocieszać nie musicie, bo
            jestem dość zadowolona z istniejącego stanu rzeczy.
            A czasu - mam obecnie trochę więcej niż miałam gdy syn był mały, a komputer
            traktuję czasem jako rozrywkę!
            • ula_max Czubek własnego nosa... 07.01.05, 13:09
              Masz bardzo ograniczone horyzonty. Zauważyłam ze ten horyzont kończy się na
              czubku własnego nosa. A oto moje wnioski. Razem z koleżanką obserwujecie,
              wymieniacie poglądy, niemalże przeprowadziłyście swoiste badania.
              Podzieliłyście dzieci na te żłobkowe i nieżłobkowe. I wyciągnęłyście
              wnioski: "Lepiej chowały się dzieci nie żłobkowe. Były pogodniejsze, zdrowsze,
              a matki spokojniejsze. Oczywiście pod warunkiem, że dziecko nie siedziało w
              zadymionym pomieszczeniu, a matka nie oglądała telenowel przez cały dzień."
              Ciekawe po czym poznałaś dziecko matki, która siedzi przed telewizorem i ogląda
              telenowele? Może po tym że dziecko ma na imię Paolo, Antonio, albo coś podobnie
              brazylijskiego, albo dziecko mówi po hiszpańsku? A dziecko żłobkowe po czym
              poznajesz, może się kiwa na boki, jak sierotka w sierocińcu, albo choruje na
              jakieś inne choroby: np. żłobkowe zapalenie oskrzeli? Albo gardło nie jest
              zaczerwienione i rozpulchnione, tylko np. zielone? Podzieliłaś się tymi
              obserwacjami z nami, jak piszesz dla rozrywki, bo masz czas. Dziękujemy.
              Niestety ale ja i moje znajome (zarówno mamy żłobkowe jak i nie) mamy całkiem
              inne spostrzeżenia. Nie przeprowadzałyśmy badań, ale często się spotykamy i po
              prostu po babsku gadamy. Wsadź sobie swoje i swojej znajomej obserwacje i uwagi
              wiesz gdzie. Musisz jednak przyznać rację, zgodnie z tym co piszesz wyżej, że
              lepiej dla dziecka dać je do żłoba, niż trzymać w tym samym pomieszczeniu z
              matką która paląc papieroska ogląda brazylijskie wypociny, albo głodzi dzieci,
              bo musi posiedzieć w internecie na forum, albo wyżywa się na dziecku, za to że
              nie może w tym momencie akurat robić doktoratu. Rozsądku dziewczyno Ci jeszcze
              życzę. Niestety jak do tej pory nie znalazłam ciągle innego wytłumaczenia na
              Twoje uwagi na forum żłobki, jak tylko jedno, ze jesteś zgorzkniałą kobietą,
              próbującą znaleźć potwierdzenie własnych (=złych) decyzji życiowych. Myślę ze
              powinnaś założyć prywatne forum: „Mam zły dzień, komu dokopać”. Innego
              wytłumaczenia dla Ciebie nie mam, bo nie chce mi się wierzyć że przez 365 dni w
              roku masz okres.
              • ula_max Acha 07.01.05, 13:32
                Czy na forum przedszkola, też zamieściłaś swoje obserwacje, bo z tego co wiem
                to przedszkolaczki też bardzo chorują, zresztą mamy o tym piszą? A może oddanie
                dziecka do przedszkola to też krzywda dla dziecka?
              • e_r_i_n Re: Czubek własnego nosa... 07.01.05, 14:01
                ula_max napisała:

                > Ciekawe po czym poznałaś dziecko matki, która siedzi przed telewizorem i
                > ogląda telenowele? Może po tym że dziecko ma na imię Paolo, Antonio, albo coś
                > podobnie brazylijskiego, albo dziecko mówi po hiszpańsku? A dziecko żłobkowe
                > po czym poznajesz, może się kiwa na boki, jak sierotka w sierocińcu, albo
                > choruje na jakieś inne choroby: np. żłobkowe zapalenie oskrzeli? Albo gardło
                > nie jest zaczerwienione i rozpulchnione, tylko np. zielone?

                Ula, dziekuje Ci bardzo za poprawienie humoru!!! smile))))))))

                > Myślę ze powinnaś założyć prywatne forum: „Mam zły dzień, komu dokopać”.

                Oj tak. Polecam, Ula, poczytanie wypowiedzi ewy na samodzielnej mamie, w
                watku "tydzień z życia małego chłopca". Tak jak mówiłam, Ewa lubi
                być 'outstanding' (zdecydowanie w negatywnym znaczeniu tego słowa).
              • ewa2000 Re: Czubek własnego nosa... 07.01.05, 20:01
                Uleńko, w Brazylii mówi się po portugalsku(!) nie hiszpańsku, w związku z
                powyższym oglądając telenowele brazylijskie raczej nauczenie hiszpańskiego
                nikomu nie grozi.
                To tak a propos ograniczonych horyzontów.
                Pozdrawiam!
                • e_r_i_n Re: Czubek własnego nosa... 07.01.05, 20:28
                  ewa2000 napisała:

                  > Uleńko, w Brazylii mówi się po portugalsku(!) nie hiszpańsku, w związku z
                  > powyższym oglądając telenowele brazylijskie raczej nauczenie hiszpańskiego
                  > nikomu nie grozi.

                  Ula nie napisała nigdzie:
                  1. O brazylijskich telenowelach, tylko ogólnie o telenowelach
                  2. O tym, że w Brazylii mówi się po hiszpansku.
    • g0sik Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 29.12.04, 13:11
      No to pięknie, a ja właśnie myślę o oddaniu Oli do żłobka. W domu siedziałam 5
      miesięcy i wróciłam do pracy. Nie ze względów finansowych ale dlatego że miałam
      dość siedzenia w domu.Olą od 10 miesięcy zajmuje się opiekunka. Ostatnio coraz
      częściej myślę o oddaniu jej do żłobka, bo widzę że się zwyczajnie nudzi w
      domu. Uwielbia inne dzieci i brakuje jej towarzystwa. Mam mnówstwo koleżanek
      które mają dzieci, jedne siedzą z nimi w domu same, inne mają opiekunki lub
      oddają je do żłobka. Między naszymi dziećmi nie widzę szalonej różnicy. No może
      dzieci które na co dzień mają kontakt z innymi dziećmi lub mają rodzeństwo są
      bardziej otwarte, odważne, lepiej umieją się bawić z rówieśnikami. Każdy ma
      swoją receptę na życie, nic innym do tego, że chcę pracować i rozwój zawodowy
      jest dla mnie ważny. Nie chcę w przyszłości obwiniać mojego dziecka za to że
      nie zrobiłam kariery, gorzej zarabiam, a inne Mamy wpędzać w poczucie winy,
      udowadniając im na siłę że jestem lepszą matką bo siedziałam z dzieckiem w
      domu, a one są kukułkami bo pracowały.
      • sabe Re: do Ewy2000 ad. doktorat 30.12.04, 16:09
        Wiesz, to ja jestem zaskocozna bardzo, że skoro tak zależało ci na doktoracie
        nie zdołałaś go zrobić siedząc 4 lata w domu! Ja właśnie mam zamiar urlop
        wychowawczy na to poswiecić i nie mów mi, ze to niemozlwe - wszytko zależy
        włąśnie od tego, o czymi tak pięknie pisałaś w sprawei posyłania do żłobków -
        organizacji pracy, wyważenia priorytetów. To, że mozna połacyzć wychowywanie
        dziecka z rozwojem własnym - np. podniesieniem kwalifikacji w taki włąśnie
        spsoób, wiem, ponieważ i w rodzienie i wśród bliskich znajomych mam 4 takie
        przykłady.
        Bilans Twoje życia musi żeczywiście być smutny, skoro z powodu żalu po
        doktoracie w taki dziwny sposób "dowalasz" mamom majacym inne poglądy i pomysły
        na sposób wychowywania dzieci...
        pozdrawiam
        sabe
        • ewa2000 Re: do Ewy2000 ad. doktorat 30.12.04, 18:53
          Mam nadzieję, że Twój doktorat nie będzie z polonistyki ( "rzeczywiście" pisze
          sie przez "rz"). Doktoratu nie zrobiłam, gdyż w dziedzinie medycyny mógłby on w
          warunkach domowych być li tylko zlepkiem cudzych, bardziej lub mniej udolnie
          poprzepisywanych prac.
          • kajaa27 Re: do Ewy2000 ad. doktorat 30.12.04, 21:08
            Tak a Świstak siedzi i zawija je w te sreberka.......
            żal cię ściska z tym doktoratem i tyle i czego byś tu nie napisała to i tak
            mamy tu obraz, smutnej rozżalonej i jakże niespełnionej kobiety, któta na siłę
            stara się udowodnić, że nie poniosła żadnej porażki zyciowej, a jezeli nawet to
            w imię wyzszych celów.
            No cóż szkoda twojego dzieciaczka, bo nie daj Boże przeczyta jak to mamusia
            sie poswięcała dla niego. Przykre ale i tacy ludzie bywają, takie zycie.
            • ewa2000 Re: do Ewy2000 ad. doktorat 30.12.04, 21:47
              A mnie szkoda Waszych dzieciaczków ściąganych z łózek bladym switem, wpychanych
              w półśnie do samochodów ( w najlepszym razie, bo częściej do autobusów) i do
              żłobka. Z kaszelkami, katarkami, temperaturkami ( wszak muszą się wychorować)!
              Zal mi oderwanych od matek i wepchniętych w obce środowisko małych ludzi,
              którzy na siłę przystosowują sie do samodzielności. Żal mi tych maluchów z
              syndromami choroby sierocej.. Każdy ma to co chciał. Ja nie mam doktoratu (
              choć nie wykluczam, że może kiedyś go zrobię), ale mam zdrowe psychicznie i
              fizycznie dziecko ( nastolatka), który wie, że jest kochany i NIKT niczego mu
              nie wypomina. A to co wypisujecie to Wasza nadinterpretacja moich słów, to co
              chciałybyście , aby było.
              Kończę dyskusję, życzę mniej zajadłości, i wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
              Ewa.
              • bazylea1 Re: do Ewy2000 ad. doktorat 30.12.04, 22:14
                ewa2000 napisała:

                > A mnie szkoda Waszych dzieciaczków ściąganych z łózek bladym switem,

                ha ha ha! to synek nas budzi o 6:30, mamy dużo czasu żeby spokojnie zjesc
                sniadanie i pobawic się trochę w łóżku i wyjść przed 8 do żłobka

                wpychanych
                >
                > w półśnie do samochodów ( w najlepszym razie, bo częściej do autobusów)

                u nas miły kilkuminutowy spacerek do pobliskiego żłobka

                i do
                > żłobka. Z kaszelkami, katarkami, temperaturkami ( wszak muszą się wychorować)!

                katar i kaszel zdarza się nie przeczę - zdarzają sie też u dzieci siedzących w
                domu, temperatura była przez 3 dni od wrzesnia i nigdy bym nie posłała dziecka
                z temperaturą ani też by takiego nie przyjęli w żłobku

                > Zal mi oderwanych od matek i wepchniętych w obce środowisko małych ludzi,
                > którzy na siłę przystosowują sie do samodzielności.
                no tu już przesadziłaś kobieto sad może Twoje dziecko lubiło siedziec w domu,
                moje aż wyrywało się do ludzi, na hasło żłobek buzia mu się rozjaśnia, zreszta
                potrafi juz opowiedziec co tam robi. obce srodowisko? po kilku dniach juz nie
                jest obce. ma siedziec w domu do 4 lat i byc wychowanym na mimozę? wiem co
                mówię, sama siedziałam w domu 6 lat i miałam problemy z przystosowaniem się do
                społeczności.

                Żal mi tych maluchów z
                > syndromami choroby sierocej..

                może coś ci się pomyliło i byłaś z wizytą w domu dziecka a nie w żłobku?
                naprawdę, odszczekaj te słowa. generalnie mam głęboko gdzies opinie innych,
                którzy nie widzieli żłobka na oczy, na ten temat (w moim środowisku wszyscy
                mają nianie) ale ty chyba specjalnie chciałas nas urazic sad

                i generalnie "gratuluję" pychy i przekonania że własne wybory są najlepsze
              • e_r_i_n Re: do Ewy2000 ad. doktorat 03.01.05, 00:08
                No jak milo, jasnie szanowna pani doktor Ewa (a nie, lekarz, przepraszam) bywa
                w domach wszystkich mam zlobkowcow, albo tez nie jest, jak twierdzi, lekarzem,
                tylko wrozka. (swoja droga, lubi pani byc 'outstanding', prawda?)

                ewa2000 napisała:

                > A mnie szkoda Waszych dzieciaczków ściąganych z łózek bladym switem,
                > wpychanych w półśnie do samochodów ( w najlepszym razie, bo częściej do
                > autobusów) i do żłobka.

                Pobudka - dobrowolna, o 7. O 7:50 wsiadamy do SAMOCHODU i w droge.

                > Z kaszelkami, katarkami, temperaturkami ( wszak muszą się wychorować)!

                Z kaszelkami, katarkami, temperaturkami nie przyjmuja do zlobka. Ale skad pani
                ma to wiedziec??? A wychorowywuja sie, owszem, W DOMU.

                > Zal mi oderwanych od matek i wepchniętych w obce środowisko małych ludzi,
                > którzy na siłę przystosowują sie do samodzielności.

                Żal mi tych dzieci nadopiekunczych lub leniwych matek, ktore nie widza nikogo
                poza mama i bohaterami seriali i postaciami z pism dla 'pań domu'.

                > Żal mi tych maluchów z syndromami choroby sierocej..

                Mi tez zal, dlatego nie lubie programow o dzieciach z domu dziecka.

                > Każdy ma to co chciał.

                BINGO! To po co nas probujesz nieudolnie obrazic?

                > Ja nie mam doktoratu (choć nie wykluczam, że może kiedyś go zrobię), ale mam
                > zdrowe psychicznie i fizycznie dziecko ( nastolatka)

                Ja jeszcze mgr nie mam, ale za niedlugo bede miala, a i o doktoracie mysle.
                I tez mam zdrowe psychicznie i fizycznie dziecko (trzylatka), ktore chodzi do
                zlobka.

                > Kończę dyskusję, życzę mniej zajadłości, i wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

                W kawalku 'zycze mniej zajadlosci' zapomnialas chyba dopisac 'sobie'.

                Rowniez wszystkiego dobrego, przede wszystkim szacunku dla wyborow innych.
                Monopolu na 'wybory bezbledne' nie masz. Na szczescie.
              • oliwka79 Re: Mniej zajadłości Droga Ewo!! 05.01.05, 22:17
                Tak, tak Tobie również przydałoby się mniej zajadłości, bo w niektórych Twoich
                odpowiedziach dajesz się poznać jako pittbul spuszczony ze smyczy... a tak poza
                nawiasem wytykanie błędów ortograficznych odebrałam jako brak argumentów (nie
                muszę chyba dodawać, że z Twojej strony)... wydaje mi się, że dotknięto Cię do
                żywego... oczywiście jest to tylko moja subiektywna opinia, ale Ty również nie
                zapominaj, że każdy z zamieszczonych tu "postów" posiada charakter wypowiedzi
                subiektywnych - także Twoje - Droga Ewo nie jesteś osobą, która posiada
                monopol na prawdy życiowe, ani tym bardziej osobą, która obrała jedyną i
                słuszną drogę życiową... każdy z nas ma swoje drogi, za posiadanie których
                należy się nam szacunek lub przynajmniej tolerancja.
                Co do porzednich Twoich wypowiedzi o dochodach Twojej Rodziny wspomnij jeszcze
                o wycieczkach zagranicznych - oczywiście przy okazji Bardzo Ważnych Sympozjów/
                Konferencji Naukowych organizowanych i sponsorowanych przez firmy
                farmaceutyczne - i takie tam inne drobiazgi z tym wszystkim się łączące...
                Tobie również życzę Szczęśliwego Nowego Roku oraz spokoju dla Ciebie i Twojej
                Rodziny - myśląc o tym, w jaki sposób przedstawiłaś się nam wszystkim w swoich
                wypowiedzich (właśnie jako osoba, która tego spokoju niezmiernie potrzebuje)
                zasugeruję krótko - może joga...?
                Tak czy inaczej - dużo dobrego!
              • oliwka79 Tobie Ewo również mniej zajadłości!!! 05.01.05, 22:21
                Tak, tak Tobie również przydałoby się mniej zajadłości, bo w niektórych Twoich
                odpowiedziach dajesz się poznać jako pittbul spuszczony ze smyczy... a tak poza
                nawiasem wytykanie błędów ortograficznych odebrałam jako brak argumentów (nie
                muszę chyba dodawać, że z Twojej strony)... wydaje mi się, że dotknięto Cię do
                żywego... oczywiście jest to tylko moja subiektywna opinia, ale Ty również nie
                zapominaj, że każdy z zamieszczonych tu "postów" posiada charakter wypowiedzi
                subiektywnych - także Twoje - Droga Ewo nie jesteś osobą, która posiada
                monopol na prawdy życiowe, ani tym bardziej osobą, która obrała jedyną i
                słuszną drogę życiową... każdy z nas ma swoje drogi, za posiadanie których
                należy się nam szacunek lub przynajmniej tolerancja.
                Co do porzednich Twoich wypowiedzi o dochodach Twojej Rodziny wspomnij jeszcze
                o wycieczkach zagranicznych - oczywiście przy okazji Bardzo Ważnych Sympozjów/
                Konferencji Naukowych organizowanych i sponsorowanych przez firmy
                farmaceutyczne - i takie tam inne drobiazgi z tym wszystkim się łączące...
                Tobie również życzę Szczęśliwego Nowego Roku oraz spokoju dla Ciebie i Twojej
                Rodziny - myśląc o tym, w jaki sposób przedstawiłaś się nam wszystkim w swoich
                wypowiedzich (właśnie jako osoba, która tego spokoju niezmiernie potrzebuje)
                zasugeruję krótko - może joga...?
                Tak czy inaczej - dużo dobrego!
    • agnes_now Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 30.12.04, 21:19
      Dwa tygodnie temu oddałam moje 6-cio miesięczne dziecko do żłobka. Z
      konieczności bo musze wrocic do pracy skoro tam czekaja na mnie. A ja uwazam ze
      o prace w tych czasach trzeba dbac.
      O swojego synka dbam jeszcze bardziej bo chce by byl wsrod dzieci,
      przypilnowany i nakarmiony.
      Chyba nie znioslabym obcej kobiety w domu pilnujacej mi dziecka. Caly dzien
      siedzialabym w pracy i zastanawiala sie co ona z nim robi (oraz czy nie
      pladruje po szafach). Inna sprawa to koszty. Zlobek jest tanszy, a jezeli
      mialabym zaplacic pani prawie tyle co ja zarabiam to po co pracowac?
      Uwazam, że ILE JEST OSOB TYLE ZDAN I OPINII (ostatnio nawet uslyszalam od
      koleżanki, że dzieci w zlobku sa opoznione intelektualnie - nie mialam ochoty z
      nia dyskutowac!!!).

      Dlatego trzeba zrozumiec innych i dac im szanse!!!

    • agatazuza Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 25.02.05, 20:45
      Witam!
      Jestem po raz pierwszy na forum, ale to, co przeczytałam po prostu wymagało
      odzewu. Przeglądam opinie na temat posyłania dzieci do żłobka, ponieważ sama
      stoję przed takim problemem. Post Ewy 2000 nawet dla mnie nieznającej realiów
      żłobka jest głęboko przesadzony, uważam tak jak wiele z Was, że ma ona problemy
      nie ze żłobkami, ale z samą sobą. Szkoda tylko, że takie osoby mogą na forum
      publicznym wyrażać swoje opinie. Droga Ewo! Życzę trochę więcej samokrytycyzmu!
      Agata
    • morsom Re: Konieczność? egoizm? wygodnictwo? 25.02.05, 22:17
      a ja uważam, że Ewa jak najbardziej ma prawo do wyrażenia opinii na temat
      żłobków i oczywiście na inne tematy również. Forum nie zawsze jest po to, by
      wzajemnie się wspierać i adorować, a czasami poruszyć kontrowersyjne tematy. To
      wielkie szczęście móc w dzisiejszych czasach rozkoszować się dzieciństwem
      swoich dzieci, ja ten komfort mam, choć też za pewną cenę, za cenę robienia
      jakiejś tam kariery, ale wolę wychowywać dziecko niż oddawać komuś do
      wychowania, bo wiem, że zrobię to lepiej. Kontaktu z zawodem nie tracę, bo
      pracuję kika godzin w tygodniu, ale jak piszę, mam to szczęście, że mogę sobie
      na to pozwolić.
      • ula_max Morsom, skoro tak rozumiesz szczęście i... 28.02.05, 14:25
        jest Ci z tym dobrze, to wszyscy się cieszymy, tylko że tu chodzi o to, że nie
        dla wszystkich mam szczęściem jest poświęcenie siebie dla dzieci i męża.
        Niektóre mamy mają też inne marzenia. Wcale nie uważam ze masz więcej szczęścia
        od innych mam, bo nie musisz pracować. Ja też nie muszę.Ale chcę. Pamiętaj, że
        nie pracuje się tylko dla pieniędzy. Są też inne powody.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka