Adaptacja - pocieszcie mnie troszeczke prosze

03.11.04, 14:22
Mamy żłobkowiczów!

Mój synek zaczął chodzić do żłobka. W zeszłym tygodniu miał krótkie zajęcia
adaptacyjne, w tym zostaje na cały dzień. Na poczatku - wiadomo - nowe
miejsce, duzo ciekawych zabawek, zostawal chetnie. Teraz placze jak go
zostawiam i w ciagu dnia tez poplakuje. Wiem, ze sa takie kryzysowe dni, ze
mu smutno bez mamy, z ktora byl bez przerwy przez 1,5 roku.

Napiszcie jak bylo z Waszymi pociechami, zeby mnie troche pocieszyc, bo w
pracy ciagle mysle o Kubie i mi smutnosad

Monika
    • daka-78 Re: Adaptacja - pocieszcie mnie troszeczke prosz 03.11.04, 18:49
      Nie martw sie na początku dla każdego maluszka i jego rodziców to ciężka
      przeprawa.zobaczysz jak to szybko minie a twóje maleństwo przestanie płakać i
      zacznie usmiechać się na widok znajomego budynku i cioć .Pozdrawiam mama
      dzielnego żłobkowicza 20 mieś.Eryka
      • agao_z Re: Adaptacja - pocieszcie mnie troszeczke prosz 03.11.04, 19:25
        Coz... Jak dobrze poszukasz, to znajdziesz na tym forum wypowiedzi innych mam
        np. moje swiadczace o glebokim zalamaniu... A teraz, coz, Zosia nawet sie za
        nami nie oglada, jak ja zaprowadzamy do zlobka.

        Pozdrawiam
        Agnieszka
    • agnieszka71 Re: Adaptacja - pocieszcie mnie troszeczke prosz 04.11.04, 13:41
      Głowa do góry wszystko jest na dobrej drodze. Gabriela w 1 dzień poszłą jak w
      ogień, zachwyt totalny a na drugi dzień płacz przy wchodzeniu na pokój, ale
      zauważyłam że jak trzymam ją na rękach i oddaję opiekunce to płacze natomiat
      kiedy stawiałam ją na podłodze i mówiłam "to pokaż mi pokoik i dzieci" to szła
      bez zastanowienia. Później szło nam coraz lepiej. Życzę powodzenia.
      • marcin-kaminski Re: Adaptacja - pocieszcie mnie troszeczke prosz 04.11.04, 18:29
        Dziękuję, wiedziałam że mogę na Was liczyć.

        Dziś już Kuba płakał mniej, musimy jakoś przez to przebrnąć.

        Pozdrawiam
        Monika
    • zuzazuzka Re: Adaptacja - pocieszcie mnie troszeczke prosz 09.11.04, 09:34
      Moja corcia (28 mcy) dziś poszła rugi dzien do żłobka. Wczoraj chętnie pozla z
      pania zabawki pooglądać, w ciagu dnia popłakiwała, nie uczestniczyla w rytmice
      (ale mi potem spewała kóło graniaste i jedzie pociąg), jak przyszłam po nia to
      troche płakała, nie chciała siadac na sedesik. W domu mówiła ze bylo fajnie ale
      jakos tak wyczówalam ze przeżywa ten żłobek. Powiedziała ze jakiś chłopiec jej
      zabral samochodzik i ze ona nie ma swoich zabawek. Dziś rano chetnie szła do
      momentu jak nie zobaczyla ze ja z nia do sali nie wchodzę. Zaczęła plakać :9 i
      tez łezka poleciala. Pani powiedziała ze ja szybko weźmie i uspokoji.
      Powiedzialam tylko,że przyje jak zje obiaek i poszłam. Teraz myśle ze moglam
      postac pod drzwiami i posluchac jak długo będzie płakala sad. Czuję sie jak
      wyrodna matka.
      • siborki_mi Re: Adaptacja - pocieszcie mnie troszeczke prosz 13.11.04, 23:06
        Hej! Nie czuj się jak wyrodna matka. Ja stałam pod drzwiami i prawi ryczałam
        razem z moją córcią (która popłakiwała prawie 5 miesięcy), a potem jeszcze po
        drodze itd. To chyba nie ma sensu. Lepiej pytać pań i obserwować dziecko. I
        pozytywnie sie nastawić, bo to najważniejsze. Ja nie byłam pozytywnie
        nastawiona i to był chyba największy błąd!!! Pozdrawiam i głowa do góry!
        PS. Za to w przedszkolu, teraz od września poszło "jak po maśle"! Magda
        • zuzia_i_werka Re: Adaptacja - pocieszcie mnie troszeczke prosz 15.11.04, 14:11
          Echh... to chyba normasad Moja 20mies córa była dziś pierwszy raz sama i
          podobno przez trzy godziny ciurkiem krzyczałasad Załamkasad Pewnie jutro będzie
          jeszcze gorzej-sama nie wiem kogo mi bardziej szkoda-jej czy cioć,przecież to
          mozna zwariować mając w grupie takiego wrzaskuna. Pozostaje mi tylko wierzyć,że
          będzie lepiej bo mała rzuca butami i zabawkami więc chyba więcej jest w tym
          krzyku sprawdzania granic niż czystego żalu i tęsknoty a taką formę buntu
          rozumiem i wierzę,ze szybko minie. W każdym razie jak przyszłam to uspokoiła
          się błyskawicznie i całą droge humor miała ok a z tego co ją znam to jak płacze
          tak od serca to nieco inaczej wygląda-a może ja sie tylko oszukuję? Pozdr!
          • zuzazuzka Re: Adaptacja - pocieszcie mnie troszeczke prosz 15.11.04, 15:05
            Dzis drugi tydzien się zaczął i juz rano byl płacz ze nie chce do złobka, dzis
            ja tatus oprowazil i mowi ze bylo ok. Ale co mnie zaniepokoilo, rano mówila ze
            nie bezie robila siku na sees !?? I jak po nia przyszlam to Pani poprosila zeby
            jej pampersa zakłaac na razie bo nie chce siaac na sedes. Tłumaczylam jej po
            drodze ze siku sie robi na sedesik a ona ze ona nie bezie siadała na sees i
            koniec. W omu oczywiście siada, sama, bez pomocy (ma taki schodek pod sedesem).
            No i podlamana troche tym jestem bo nie wiem o co chodzi. Pani obiecala ze mimo
            ze bedzie w pampersie to bedą i tak próbowały ja wysadzac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja