teściowa o żłobku

25.01.05, 11:45
Moje dziecko- 13 miesięcy jest od miesiąca w żłobku, znosi bardzo dobrze
tamtejsze warunki, tylko jeden mankament- już drugi raz choruje razem ze
wszystkimi dziećmi. Nie wiem co będzie dalej, bo jeśli będzie więcej
chorowała niż chodziła do żłobka będziemy musieli to zmienić.
Bardzo się tym martwię i bardzo źle przeżyłam oddanie córki do żłobka, ale
moja teściowa chyba chce mnie "dobić". Co spotkanie słyszę następujące
opinie: "a choć raz to zmienią dziecku pieluszkę? ....no może tuż przed twoim
przyjściem..." ; "ale wychudła, nie uwierzę, że ona cokolwiek je w tym
żłobie" ; "katar - oczywiście ze żłoba"- no tu to trochę racja; "na pewno
strasznie płacze przy usypianiu" itd.
Efekt jest taki, że staram się jej unikać, bo sama nie jestem pewna czy
dobrze zrobiliśmy, a jak już słyszę takie utyskiwanie to się strasznie
denerwuję, do ostaniej infekcji nie przyznaliśmy się jak małe dzieci.
Teściowie proponowali zajęcie się dzieckiem, ale teściowa jest tylko w domu
do 11, teść nie da sobie raczej rady, nigdy nie starali się czegokolwiek
nauczyć przy pielęgnacji dziecka, a teść w życiu pieluszki nie zakładał.
Wprawdzie wszystko jest do wyćwiczenia, ale jestem pełna obaw przed
zostawieniem dziecka w sumie głównie teściowi (rozpieszczanie, brak
konsekwencji, karmienie swoimi sztućcami i inne ).Teściowie mieszkają daleko
od nas ok 1,5 godz autobusem i też kłopotliwe byłyby odbiory dziecka, bo rano
mąż zawoziłby służbowym samochodem.
Czy ja dobrze robię? Czy teściowa ma racje tak mówiąc? Jestem pełna obaw....
    • ula_max tylko spokojnie 25.01.05, 12:17
      z teściowymi już tak jest. Wiem ze to bardzo przykre, ale jeszcze bardziej
      przykre jest, gdy teściowa (mimo ze nie pracuje, nie ma męża, mieszka kilometr
      dalej, nie robi nic) mówi: daj dziecko do żłobka, bo ja nie bedę się nim
      zajmować. Ja mam taką teściową. Ale nauczyłam się jednego: przestałam od niej
      wymagać czegokolwiek: jest to jest, chce to chce, niechce to nie. I wiesz co?
      Nawet nam się świetnie przebywa w swoim towarzystwie. U mnie takim "gadaczem"
      jest mój mąż. Oj potrafi dopiec. Nauczyłam się niesłuchać i robić swoje.
      Odpuścił. Moze i ona odpuści.
    • yildiz Re: teściowa o żłobku 25.01.05, 12:33
      Nie wiem czy dobrze robisz, wiem, ze ja po macieżyńskim będę MUSIAŁA oddać 4
      miesięczne dziecko. Mam jeszcz 3 letniego synka, który pierwszy rok jest w
      przedszkolu. Jest alergikiem i często choruje. Jest przeciętnie 3 dni w
      przedszkolu i 2 tyg. w domu. Myślę jednak, że warto by był w przedszkolu dla
      jego rozwoju. Żłobek to inna sprawa. Dzieci się tam za wiele nie uczą.
      Geneza jest taka, że w pierwszym roku pobytu w placówce dziecko dużo choruje,
      bo ma poraz pierwszy kontakt z inną florą bakteryjną (od innych dzieci) niż w
      domu do tej pory. Musi to przewalczyć i z czasem się uodporni.
      Nie wiem, czy dobre to wyjdzie na zdrowie tak małemu dziecku jak twoje czy moje
      jeszcze mniejsze, ale zakładam, że ciebie jak i mnie na opiekunkę nie stać i na
      wychowawczy też.
      Byłam kiedyś w jednym żłobku, kiedy synek był mały. Mój synek to bomba
      energetyczna od małego. Weszłam tam. Pięknie wyremontowane, miła kierowniczka,
      w sali ok. 6-8 dzieci leżących na materacach i tempo przekładających zabawkę.
      Na półkach poukładane zabawki jakby tam dzieci nie było.
      Wiedziałam, że moje dziecko rozniosłoby ten żłobek. Nie wierzę, że wszystkie
      dzieci tam to takie muły. Boję się, że oni dają dzieciom coś na uspokojenie,
      żeby mieć spokój.
      Nie chcę nikogo posądzać, ale ten widok narzucał takie myślenie.
      Co ty o tym myślisz?
      • ula_max napewno to był żłobek? 25.01.05, 12:49
        Żartuję, powinnaś trochę pojeździć po żłobkach, poszukać, a nie po jednym dać
        sobie spokój. Chyba że pochodzisz z małego miasteczka, gdzie jest jeden żłobek
        i jak nie pasuje to... Zresztą niedługo skończy się koszmar maluszków
        porzucanych przez swoich wyrodnych rodziców do kołchozów jakim są żłobki, gdzie
        biedactwa są szprycowane chemia na uspokojenie. Bo ... je wszystkie
        polikwidują. Będą za to prywatne punkty opieki, gdzie dzieci bedą uczyć się
        śpiewać w piątym miesiącu i dzieci się tam napewno dużo nauczą. Pozdrawiam
      • e_r_i_n Re: teściowa o żłobku 25.01.05, 13:07
        yildiz napisała:

        > Nie wiem, czy dobre to wyjdzie na zdrowie tak małemu dziecku jak twoje

        Mój syn zaczął chodzić do żłobka w wieku 12 miesiecy. Choroby (w sumie 4
        powazne w pierwszym roku zlobka) nie odbily sie na jego zdrowiu negatywnie.

        > Byłam kiedyś w jednym żłobku, kiedy synek był mały. Mój synek to bomba
        > energetyczna od małego. Weszłam tam. Pięknie wyremontowane, miła
        > kierowniczka, w sali ok. 6-8 dzieci leżących na materacach i tempo
        > przekładających zabawkę. Na półkach poukładane zabawki jakby tam dzieci nie
        > było. Wiedziałam, że moje dziecko rozniosłoby ten żłobek. Nie wierzę, że
        > wszystkie dzieci tam to takie muły. Boję się, że oni dają dzieciom coś na
        > uspokojenie, żeby mieć spokój.

        Mysle, ze to jakies mylne wyorbazenie. A o jakiej porze bylas w tym zlobku?
        Moze tuz po podwieczorku, kiedy dzieci chwile 'odpoczywaja' po jedzeniu? Wtedy
        rzeczywiscie, sa spokojne, siedza lub leza. A zabawki sa przez chwile
        poukladane. Ale pozniej zaczynaja sie bawic i juz ani zabawki nie sa na
        polkach, ani dzieci nie leza na podlodze. Moje dziecko wraca ze zlobka
        wybawione, czesto spocone po szalenstwach. A srodki uspokajajace byloby po
        dziecku 'widac'.
        • yildiz Re: teściowa o żłobku 25.01.05, 13:27
          Wiesz, nie jestem złośliwą babą.
          Byłam tam między dziesiątą a jedenastą przed południem. Nie przeczę, że może
          panikuję, ale o tej porze moje dziecko jest w świetnej formie i trudno za nim
          nadążyć. Dlatego byłam zdziwiona, że wszystkie tak leżą tempo patrząc gdzieś.
          To było w Radomiu. Wiem, że kierowniczka się bardzo stara.
          Teraz mieszkam spowrotem w Warszawie na Grochowie i myślę, że nawet jak
          pochodzę, to usłyszę same najlepsze rzeczy. Wolałabym usłuszeć opinie mam,
          które to przechodzą lub mają za sobą.
          Ogarnia mnie panika i jak chyba większość matek przed tą decyzją poczucie bycia
          wyrodną.
          Gdyby w Polsce wychowawczy był płatny jak w niektórych krajach starej Unii....
          • ula_max no właśnie to panika... 25.01.05, 13:51
            nikt nie twierdzi ze wszystkie żłobki są cudowne i naj. Poprostu od tego mają
            nas nasze dzieci, zeby zadać sobie trud i poszukać najlepszego. Szkoda ze nie
            moge Ci wysłać filmu, który robiłam w żłobku u mojego malucha. Oj zdziwiłabyś
            sie patrząc co tam dzieci wyprawiają, same wulkany energii!
          • e_r_i_n Re: teściowa o żłobku 25.01.05, 13:59
            yildiz napisała:

            > Wiesz, nie jestem złośliwą babą.

            Alez ja tak nie twierdze smile Staralam Ci sie tylko powiedziec, ze moze trafilas
            na moment wycieszenia smile

            > ale o tej porze moje dziecko jest w świetnej formie i trudno za nim
            > nadążyć

            Ale w zlobku jest inny rytm i te pory aktywnosci tez moga byc inne smile W zlobku
            mojego dziecka o tej porze jest na przyklad gimnastyka, rytmika lub zajecia
            plastyczne. I zabawki wtedy leza na polkach smile

            > Wolałabym usłuszeć opinie mam, które to przechodzą lub mają za sobą.

            Opinie na temat zlobkow? Jesli tak, to ja sie jak najbardziej do tego nadaje -
            moje dziecko do zlobka chodzi trzeci rok.

            > Ogarnia mnie panika i jak chyba większość matek przed tą decyzją poczucie
            > bycia wyrodną.

            Przed poslaniem mojego synka do zlobka stresowalam sie - to fakt i chyba
            normalna sprawa. natomiast NIGDY nie czulam sie jak wyrodna matka. Na
            szczescnie nie kazdy uwaza, ze do zlobka dzieci posylaja tylko nienormalne
            matki (a z taka opinia sie spotkalam).

            > Gdyby w Polsce wychowawczy był płatny jak w niektórych krajach starej Unii....

            Te 'stare kraje' z rozwnietym socjalem teraz ledwo dysza i tna co sie ta, czyli
            na dluzsza mete nie jest to rozwiazanie.
            • yildiz Re: teściowa o żłobku 26.01.05, 09:09
              Nie myślę, że tylko nienormalne matki oddają dzieci do żłobka. Sama oddam.
              Mam jeszcze 3,5 letniego synka. Chodzi pierwszy rok do przedszkola. Na początku
              było świetnie. Kiedy inne dzieci ryczały (bo to więcej niż płacz) i
              wymiotowały, mój synek chodził zadowolony. Nowe miejsce, nowe zabawki, nowe
              sytuacje. Potem regularnie chorował i był 3 dni w przedszkolu i 2 tyg. w domu.
              Obecnie codziennie kiedy go zaprowadzam jest płacz, trzymanie się za moją nogę
              jak by od tego zależało życie i taki wyrzut w spojrzeniu, kiedy mimo jego
              rozpaczy i zranionych uczuć zostawiam go i odchodzę.
              Serce krwawi i tym bardziej martwie się tym żłobkiem i zostawianiem dzieci na
              12 godzin (od 17stej do 19stej kiedy wracam z pracy (80km) będę musiała mieć
              opiekunkę)z obcymi ludźmi.
              Nie damy rady z jednej pensji.
              Dziękuję Ci jednak Erin za tyle pozytywnych słów. Naprawdę rozładowują napięcie
              i uspokajają.
              • e_r_i_n Re: teściowa o żłobku 26.01.05, 14:41
                yildiz napisała:

                > Nie myślę, że tylko nienormalne matki oddają dzieci do żłobka.

                Wiem, przeciez nie od Ciebie to usłyszałam smile

                > Obecnie codziennie kiedy go zaprowadzam jest płacz, trzymanie się za moją
                > nogę jak by od tego zależało życie i taki wyrzut w spojrzeniu, kiedy mimo
                > jego rozpaczy i zranionych uczuć zostawiam go i odchodzę.

                No tak, pewnie gdybym przeżywała coś takiego, też czułabym się jak wyrodna
                matka sad. Rozumiem w takim razie Twój niepokój. I pozostaje mi dziekować, że
                moj syn do żłobka bardzo szybko się przyzwyczaił i chodzi tam jak 'do siebie'.

                > Serce krwawi i tym bardziej martwie się tym żłobkiem i zostawianiem dzieci na
                > 12 godzin (od 17stej do 19stej kiedy wracam z pracy (80km) będę musiała mieć
                > opiekunkę)z obcymi ludźmi. Nie damy rady z jednej pensji.

                Współczuje. I trzymam kciuki.

                > Dziękuję Ci jednak Erin za tyle pozytywnych słów. Naprawdę rozładowują
                > napięcie i uspokajają.

                A tego nie rozumiem ;/
    • e_r_i_n Re: teściowa o żłobku 25.01.05, 13:01
      Mój synek był w wieku Twojego dziecka, gdy zaczynał przygodę ze żłobkiem.
      Choroby były - w pierwszym roku najczęściej, z czasem sięto uspokoiło.
      Co do teściowej - niewiele Ci poradze, bo ja ze swoja nie mam takich problemow.
      Ona generalnie nie wtraca sie w nasze decyzje, nie komentuje ich, bo wychodzi z
      zalozenia, ze to nasze sprawy. Poza tym nie jest przeciwniczka zlobkow.
      Mysle, ze wyjscie jest takie - odpuscic sobie rozmowy z tesciowa na temat
      zlobka, ewentualnie wpuszczac jej slowa jednym uchem, wypuszczac drugim. Jak
      zauwazy, ze ja ignorujesz, moze w koncu da spokoj smile
    • sweet.joan Re: teściowa o żłobku 25.01.05, 13:22
      Taaa... Pierwsze słowa mojej teściowej na wieść o tym, że mały pójdzie do
      żłobka: "Przecież on się do żłobka nie nadaje!" I co? Chodzi już od września i
      na pewno krzywdy mu nie robię. A teściowej lepiej rzeczywiście unikaj albo
      naucz sie nie przejmować jej słowami.
      • 12m12 Re: teściowa o żłobku 25.01.05, 14:48
        Witam
        Moja mała chodziła rok do żłobka i jestem z tego bardzo zadowolona,mała bardzo
        dużo sie nauczyła,śpiewała piosenki mówiła wierszyki,bardzo lubiła chodzic do
        żłobka.Poszła tam jak miała 1 rok i 11 miesięcy więc troche póżniej niż
        Twoje .U mojej małej było tak że płakała jak nie mogła iść do żłobka mówiąc że
        dzieci na nia czekają,To prawda trche chorowała ale dzięki temu teraz w
        przedszkolu do którego chodzi od września praktycznie nie choruje mimo że jej
        grupa systematycznie co jakiś czas jest prawie cała chora.A teściową sobie
        poprostu daruj.Niech sobie mówi a Ty nie zwracaj na to uwagi,a jak cię będzie
        za bardzo denerwować to jej powiedz że to Twoje dziecko i nie życzysz sobie
        komentarzy na temat jego wychowania.Pozdrowionka
    • moniek76 Re: teściowa o żłobku 25.01.05, 14:46
      A moja teściowa, która obecnie zajmuje się moim dzieckiem jest zadowolona z
      pomyslu oddania około rocznego malucha do żłobka. Jak poprosiłam moją mamę o
      pomoc, bo pracować muszę, nie stać mnie na utracenie pensji, to usłyszałam, że
      mam sobie radzić sama, bo ona też musiała, jej koleżanki z pracy też sobie
      jakoś z dziećmi radziły - no i sobie będę musiała poradzić....Chociaż serce mi
      się krajesad Mam nadzieje, że synuś do tej pory odporny na wszelakie choróbska
      nie zachoruje już w pierwszym miesiącu.
Pełna wersja