dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezyliscie?

04.04.05, 09:55
dzisiaj pierwszy raz oddalam synka do żłobka (ma 11 miesięcy)i mam doła.
Całyczas myśle jak on sie tam czuje i czy jeszce płacze. Zaczął plakac jak
wychodziłam a wczesniej cały czas miał minke w podkówkę. Boze, ja nie
wiedzialam ze to takie straszne, wyszłam i poryczalam sie jak bóbr. Jak wy
sobie poradziłyście z tym wszystkim i jak waśze dzieciaczki - to
najwazniejsze. Ja cały czas myśłe, nie moge sie skupic na pracy i zaraz tam
zadzwonie. Mam tylko nadzieję ze on to lepiej znoios niz ja.czuję sie jak
wyrodna matka, bbbuuuuuu;-((((((
    • sprawcia Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 10:56
      Jestem w podobnej sytuacji i pomyślałam, że musimy się wspierać. Mój Michałek
      (też 11 miesięcy) zaczął chodzić do żłobka w połowie marca. Po 4 dniach złapał
      grypę, która skończyła się zapaleniem oskrzeli a od czwartku ruszyliśmy na nowo
      ze żłobkową edukacją. Wszystko jest ok, panie mówią, że ładnie je i się bawi -
      tylko ze spaniem jest ogromny problem. ma bardzo nieregularne drzemki i w
      żłobku tym bardziej nie potrafi się wyspać a wtedy jest bardzo marudny i
      płaczliwy. poza tym chyba wszystko dobrze. ostatnio jak mąż po niego przyszedł
      to tak był zajęty zabawą, że tylko na niego popatrzył i bawił się dalej. nie
      martw sie - twój synek też się szybko zaaklimatyzuje. tylko ty się nie przejmuj
      tak bardzo. ja postanowiłam się nie dołować i nawet mi to wychodzi. na pewno
      panie nie pozwolą mu płakać cały dzień. zainteresują go jakąś zabawą, wezmą na
      rączki, będzie dobrze i szybko się przyzwyczai. trzymajcie się.
      • dorisk Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 13:10
        dzieki za ciepłe słowa, staram sie nie dołowac ale średnio mi to wychodzi.
        podobno dzisiaj nawet troszkę spał na spacerku no ale niestety sporo plakal,
        zobaczymy co będzie dalej. Boje sie tez tych chorób, ledwo dziecko zdązy sie
        przywyczaic juz choroba a potem adaptacja od nowa pewnie. szok, ale bądxmy
        dobrej myśli
        • szwedowska Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 13:54
          Ja mam to samo, córka ma 14 miesięcy, dzisiaj miała pierwsze podejście do
          żlobka, ale nieudane, bo mąż miał z Nią posiedzieć 2 godziny i pójść ale się
          denerwował, że płacze i mnie wezwał na zmianę. To bez sensu, więc zabrałam małą
          o 10:30. Najwiękzy problem dla Niej to brak snu przed południem bo dotychczas
          spała w godz. 10-11 i dzisiaj była bardzo zmęczona i marudna. Nie wiem jak ma
          sie przestawić na nowy tryb czyli spanie po obiedzie ok.12:30... Jutro drugie
          podejście. Zobaczymy choć smutno mi i się denerwuję.
          • agmar3 Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 14:08
            Przyzwyczają się!
            Przeżywałam to samo. Teraz lubi żłobek. Początkowo nie spał, nie jadł, nie
            bawił się z dziećmi. Stopniowo dał radę.
            U Was też tak będzie, oczywiście nie od razu wink)))))))
          • m.pichor Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 14:09
            My (czyli moja 15 miesięczna córa i ja) byłyśmy pierwszy raz w żłobku - na
            razie tylko się "zameldować, a jutro od 9.00 na czas adaptacyjny. Denerwuję się
            okropnie i boję jak mała zareaguje na takie "porzucenie" na trzy godziny.
            Problem w kilku rzeczach, otóż mała wstaje rano o 10-11 a teraz najpóźniej o
            7.30-8.00 (już wiem, że będzie marudziła, no cóż..)a poza tym jak dotąd byłam
            jedyną osobą, która sie nią zajmowała caluśki dzionek i noc, nigdy nie było
            potrzeby by ją zostawić pod inną opieką, a mąż wracał z pracy bardzo późno - no
            i wiadomo boję się jak zareaguje na inna opiekunkę. W zasadzie zależy to w
            dużym stopniu od opiekunki, bo Ada jest pogodna i ciekawska.
            Oj jutro będzie NOWY dzień.
            Pozdrawiam,
            • dorisk Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 14:17
              daj znać jutro jak wam poszlo. A moze pozwola jej spać wczesniej, jak bedzie po
              prstu zmeczona. W naszym żłobku dzieci śpia jak chcą, przynajmnije te mlodsze i
              te które zaczynaja....... ja już sie boje o jutro. obawiam sie ze z dnia na
              dzien jak mały załapie ze co rano jedziemy do łzobk ai tam, zostaje będzie
              coraz gorzej, przynajmnije na poczatku
              • m.pichor Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 14:25
                Próbowałam dzisiaj negocjować z kierowniczką, żebyśmy stopniowo przyzwyczajali
                małą do wstawania rano i wychodzenia do żłobka na coraz wcześniejszą godzinę,
                ale kierowniczka była twarda. "Bo tak trzeba z dziećmi. I nie wolno im za
                bardzo ustępować". Ciekawa jestem co mieści się w słowach "za bardzo
                ustępować" - czyżby: mogą się bawić, jeść i sikać do nocniczka, a nie wolno
                tęsknić za mamą, płakać i mieć własne zdanie.
                Wiem, że być moze przesadzam, ale jestem podenerwowana i nieźle przerażona.
                Jutro po południu napiszę co i jak.
                Pozdrawiam
          • dorisk Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 14:20
            nie marwt sie, przestawi sie pewnei sama jak juz się trochę przyzwyczai do
            nowego miejsca i ludzi. U ans na razie na szczęscie mogą dzieciaki spac jak
            chcą. mi nie pozwolili zostac z filipkiem a bardzo bym chciala. Chociaz z
            drugiej strony to moze nie jest dobry pomysł, dziecko bez mamy cyz taty inaczej
            sie zachowuje i mysle ze szybciej moze przywyknąc a jak jest ktos bliski to
            placze bo chce wymusic placzem zabranie.jaknikog nie ma to widzi ze plakanie
            bez sensu i zaczyna sie troche imteresowas zabawkami i innymi dzieciakami,
            przynjamnije tak mi sie wydaje...
            • szwedowska Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 14:54
              Jednak próbujemy jutro znowu choć najchętniej bym tam nie wróciła... martwi
              mnie też to, że pań jest za mało, żeby przypilnować wszystkie dzieci. Mam
              nadzieję, że jutro będzie lepiej. Zostawimy córkę samą już rano, ciekawe czy
              będzie płakac do naszego przyjścia o 11:30?
              • m.pichor Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 15:02
                Tak zapytam, czy przypadkiem też oddajesz swoje dziecko na kochanowskiego w Wa-
                wie?
                pozdrawiam,
                • dorisk Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 15:36
                  a ty na kochanowskiego? ja tam mialam oddac w zeszlym tygodniu ale przyjeli
                  mnie tez na nowolipiu co mi bardziej pasuje ze wzgledu na moje godziny pracy
                  (10-18)wiec na kochanowskiego nie poszlismy w ogóle. Wydawalo mi sie tam
                  calkiem oki, i tam panie mówiły (przynjamnije mi, mój syn ma 11 miesiecy) ze
                  maly moze spac jak chce i jesz tez mogą dac o roznych porach w zaleznosci kiedy
                  jadł w domu czy tuz przed wyjsciem czy wczesniej. mi sie caliem ten zlobvek
                  podobal. na nowolipiu to jest dopiero mało pań, ale co mam zrobic, zycie zmusza:
                  (
                  • babsee Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 04.04.05, 22:28
                    O to nie jestem sama..ja tez dzis po raz pierwszy oddałam Jagódke do złobka-
                    zaczyna 11 miesiac.
                    Jak wyszlam ze zlobka,to zadzwonilam do meza,ktory jest hen daleko i wylam mu w
                    sluchawke jaka to ze mnie podla matka ze ja tam zostawiam...
                    W piatek byla na 1,5 h-pobawic sie a dzis od rana.na szcescie Pani Kierownik-
                    Serce Kobieta,pozwolila mi dzwonic jak czesto zechce.Dzwonilam co 1,5 h i pani
                    relacjonowala mi po 20 min.co Jagusia robila. Moje kochane dziecko w ogole nie
                    plakalo!!!I zasnela- z czym jest problem w domu!Zjadla wszystko!!Kamien mi
                    spadl ale troche bo okrutnie boje sie chorob.Na wszelki wypadek pediatra
                    zalecila podawanie Cebionu przez 1 mies.
                    Boje sie tez tzw.kryzysu dnia trzeciego.
                    I zapomnialam wszystkich argumentow przemawiajacych za zlobkowa edukacje.
                    Napisz jutro jak u Was.
                    • anetta2511 Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 05.04.05, 09:36
                      Moja Weroniczka (8,5 m-ca) też była wczoraj pierwszy dzień w żłobku, tylko na 4
                      godziny. Jak na razie wszystko jest OK. Też spała i zjadła obiad. Dzisiaj też
                      zobiła mi papa i uśmiechnięta poszła do "cioci" na rączki. Mam nadzieję że to
                      się nie zmieni i że nie będzie za dużo chorowała. Pozdrawiam wszystkie Mamy
                      będące w podobnej sytuacji.
                      • dorisk Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 05.04.05, 10:14
                        Gratuluje odwaznych dzieciaków. Widze ze dzielnie to znosza, oby tak dalej.
                        potem napisze jak dzień drugi, wy tez piszciesmile
    • dorisk Drugi dzień 05.04.05, 10:50
      dzisiaj drugi dzień. Własnie dzwoniłam do żłobka i dowiedzialam sie ze Filipek
      w ogóle nie płaczewinkMoże dlatego, że dzieciaki są cały czas jeszcze na dworze.
      W każdym razie najwazniejsze że jest zadowolony. kamień spadł mi z serca i
      przytulam mocno w myślach mojego dzielnego chłopca. Oby tak dalejsmile)))) A jak u
      was? Trzymajcie się kochane
      • monika121975 Re: Drugi dzień 05.04.05, 14:27
        A w jaki sposób niechodzące dzieci wychodzą na dwór? W wózkach? To ile jest pań
        na grupę?
        • dorisk Re: Drugi dzień 05.04.05, 16:55
          w w ózkach, jest chyba 4 opanie na ok 20 dzieci, jakos sobioe radząwink))
      • sprawcia Re: Drugi dzień 06.04.05, 09:20
        my do końca tygodnia wstrzymujemy złobkową edukację - akurat mąż ma
        niespodziewane wolne i chłopaki posiedzą sobie w domu. dobrze, bo Michałek cały
        czas jakiś zakatarzony chodzi. napiszę coś w przyszłym tygodniu.

        Sylwia + Michał (2004.05.01)
      • m.pichor Re: DUGI DZIEŃ 06.04.05, 11:09
        przed dwoma godzinami oddałam Małą do żłobka - dzień drugi. Odbiorę pewnie za
        godzinkę, może mniej. Wcale nie było ani lepiej ani gorzej. Napewno inaczej,
        Malutka zaczęła interesować się innymi dziećmi, nie rozumie jednak (jeszcze),
        że ktoś "bez przyczyny" może jej coś zabrać lub popchnąć.
        ...dzwonię... nikt nie odbiera... zastanawiające...
        poczekam i zadzwonię za chwilkę.
        Pozdrawaiam,
    • m.pichor Re: Dzień NOWY - pierwszy 05.04.05, 16:44
      dorisk,
      więc byłyśmy dzisiaj rano z małą na 9.00. Cudem ją obudziliśmy ok.8.00 +
      śniadanko. Moja dziewczyna zachwycona ogromem zabawek, paniami troszkę mniej.
      Ogólnie bardzo duża grupa, ok 26 dzieciaczków i cztery panie, w tym jedna
      ok.50tki.
      Miałam okazję przebywać z nią chwilkę. Mała bawiła się chętnie sama, wyszła na
      dwór i zarekwirowała pierszy lepszy rowerek (oczywiście na nią na wyrost). Ja
      pożegnałam się z nią, ale nie zwracała na mnie uwagi. Ponoć potem
      cyt. "kwęczała" i podchodziła do opiekunek by potrzymały ją za rączkę. Może
      była po prostu śpiąca...
      Jak przyjechałam po nią po 2. godzinach to nawet nie była ździwiona, że już się
      pojawiłam jak spod ziemi, była za to zapłakana i podeszła się poskarżyć. Panie
      nie zdążyły jej jeszcze zmienić zasikanej pieluszki, ale to w sumie drobiazg,
      za to mam kilka innych wątpliwości, wynikających z własnych obserwacji, ale o
      tym później.
      Ogólnie to jestem zadowolona, mała też nie wygląda na nieszczęśliwą. Ponoć
      jutro będzie ciężko - zobaczymy, może serce mi nie pęknie.
      Pozdrawiam,
    • dorisk dzień trzeci...;-(( 06.04.05, 11:46
      dizisaj dzień trezcie, zaprowadziłam go poprsto na spacerek więc bylo w
      porządku. teraz dzwoniłam, podobno popłakuje, nie chce jeśc, zalamalam sie,
      wyslalam moja mama zeby go na razie zabrała. a poza tym zła jestem jak cholera,
      dowiedzialm sie ze te baby wkladaja go na cały czas (jak nei ejst na dworzu) do
      kojca, no to trudno zeby nie plakal. moiwe imz e on przyzwyczajony na podlodze,
      bo sobie popelża, porusza sie troche (uczy sie raczkowac własnie) zeby go
      puscily a onemi na to ze przeciez nie upilnują tyle dzieci na podłodze. no to
      od czego one tam k..........są???? chyba wlasnie od tego zeby pilnowac, to jak
      on prezpraszam ma tam sie poruszac w tym małym kojcu, jak ma cwiczyc swoje
      umiejętności i rozwijac nowe, jak ma sie zintegroweac z dziecmi i w ogóle.. zła
      jestem jak cholera i w ogóle znowu sie poryczałam, buu-((((((((((
      • babsee Re: dzień trzeci...;-(( 06.04.05, 12:27
        U nas wczoraj bylo super-Jagoda nie plakala w ogole,za to w nocy gadal przez
        sen i troche niespokojnie spala.dzis rano tez nie plakala ale jak zadzwonilam o
        12 to sie dowiedzialam,ze jednak ma "kryzys dnia trzeciego" i jest marudna oraz
        placzliwa.Gdyby nie moja Mama to chyba bym po nia zaraz poszla.U nas
        dzieciaczki-pelzaczki,nie chodzace sa po drugiej stronie pokoju.W kojcu sa
        tylko dzieciatka malutkie-wlasciwie jedno-5 miesieczne.Boje sie popoludnia,jak
        ja zobacze zaryczana to chyba znow tez sie poplacze.
        • dorisk Re: dzień trzeci...;-(( 06.04.05, 13:37
          no i tak powinno byc a nie do kojca i problem z glowy. A jeszce jak tam dzownie
          to ledwie co mi powiedza z wieklka łaska i w ogole to najchetniej zebym go juz
          zabrała bo chyba nie wiedeza co z nim zrobic jak marudzi. normalnie krew mnie
          zalewa i serce peka;-((((((((((((((((((
          • babsee Re: dzień trzeci...;-(( 06.04.05, 17:44
            Oj ciezko bylo...jak Malutką odbieralam,to nie chciala do mnie isc!Potem
            odpychala mnie rączkami i zaczęła plakać.Ja z nią co pogorszylo
            sprawę.Poszlysmy od razu na dlugi spacer i jak sie zbudzila to sie do mnie
            szeroko usmiechnela a mi lzej.Panie powiedzialy,ze dzis plakala.Boze,jak mi
            ciezko..
    • siulkak Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 06.04.05, 13:10
      Witam,
      ja tez dzisiaj pierwszy raz zaprowadzilam mala do zlobka. Strasznie sie boje.
      Ona jest zazwyczaj towarzyska i pogodna ale nigdy nie zostawala sama z obca
      osoba. Julka skonczyla niedawno roczek, mam nadzieje ze bedzie dobrze. Na razie
      chodzi od 12 do 16 i tak juz chyba zostanie bo ja na popoludnia. Potem do cioci
      wiec nawet nie mam okazji zobaczyc jak ona po tym zlobku wyglada sad Czuje sie
      jakbym reki nie miala...
      No nic,jestem dobrej mysli.
    • dorisk zaczęlo się...;-( 07.04.05, 10:13
      wczoraj wieczorem Filipek juz mial katarek i oczywiscie przez noc i rano.
      Zaczęły sie infekcje.......... co pradwa katar niewieleki ale zostawiłam go w
      domu, lepiej chyba teraz szybko zatrzymać choróbsko niz potem walczyć jak juz
      sie rozgości w organizmie na dobre. Zreszta jak pomyśłałam l tym cholerny kojcu
      to się nawet ucieszyłam ze jest pretekst żeby go nie wysyłac do żłobka.
      Aczkolwiek jak w domu zostawał z babcią to tez plakal jak wychodzilam. tyle
      tylko ze ten placz to zaraz na pewno przejdzie i będzie sie bawil z babcia
      zadowolony az do mojego powrotusmile)) A co u was? zdrowi jesteście?
      • m.pichor Re: zaczęlo się...;-( 07.04.05, 16:20
        Dzisiaj był trzeci dzień Malutkiej w żłobku. Weszła na salę z panią opiekunka
        za rękę i nawet się za siebie nie obejżała (czyli na mnie). Mimo to troszke
        łkała i kazała sie prowadzać za rączkę i tulić. Ja po nia przyjechałam to
        wyszła raczej troszkę smutna (ale nie powiedziała z jakiego powodu wink )Co do
        infekcji, to sama nie zauważyłam wśród dzieciaczków chorych (...) Maleńka nie
        ma katarku, to raczej pozostałości łkania. Mimo to dostaje na wieczór syropek z
        cebulki, czasami kanapeczkę z czosnkiem, a w dzień herbatkę z cebionem lub
        vit.C. Trzymam swoje kciuki za jej zdrówko i za Wasze pociechy też.
        W poniedziałek nowa tura adaptacji.
        pozdrawiam, G&A
        • babsee Re: zaczęlo się...;-( 07.04.05, 19:07
          U nas dzien czwarty-znacznie lepiej niz wczoraj-jak Jagode oddawalam,to
          wyciagnela rece do Pani!Bylam w szoku bo robi tak tylko da nas(mnie i meza) i
          do jednej babci!Spala 1,5 h!!!-tyle w domu nigdy nie spi.Troche poplakiwala ale
          to glownie z nieceirpliwosci(jest bardzo,bardzo niecierpliwa i wkurza ja ze tam
          musi czekac na swoja kolej)Jak po nia przyszlam,to sie usmiechnela i wyciagnela
          raczki..a mi spadl ciezar z serca...Ja tez daje Cebion- codzennie 5 kropli.Mam
          ogromna nadzieje,ze bedziemy zaliczac sie do tych jednostek co to nie choruja w
          zlobku.Pozdrawiam i zycze zdrowka.
    • sprawcia Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 13.04.05, 08:34
      Dziś Michał poszedł do żłobka pierwszy raz na cały dzień. Taka byłam twarda a
      dziś mam jakiś kryzys. Chyba odzywa się we mnie jakiś prymitywny instynkt
      macierzyński, bo mam ochotę wyjść z pracy i zabrć go stamtąd. Podobnie miałam,
      jak wracałam do pracy pół roku temu a Misiek miał zostać z babcią.

      Napiszcie coś...
      • agatete Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 13.04.05, 18:31
        Te wszystkie rozterki o których piszecie miałam w styczniu, kiedy wysyłałam
        córeczkę do żłobka. Wtedy miała 10,5 miesiąca.Z zostawieniem jej nie miałam
        problemu.Dosłownie kwęknęła tylko ale zainteresowały ją dzieci.Wybrałyście
        lepszy okres jeśli chodzi o choroby ale nie miałam wyjścia. Do momentu pójścia
        do żłobka Ola nie była wogóle chora.Miałam nadzieję, że ominie nas chorowanie-
        choć słyszałam od znajomych, że tego nie da się uniknąć.Trzy pierwsze dni
        chodziła na 4 godziny a 4 dnia dostała grypy jelitowej a ja oczywiście zaczęłam
        już rezygnować. 2 tyg nie chodziła, 2,5 tygodnia chodziła,później znów 2
        tygodnie w domu -oskrzela.Znów byłam bliska rezygnacji. Od 2 miesięcy chodzi
        bez chorowania. Cieszy się na widok żłobka i dzieci, nawet nie zauważa że
        wychodzę. Nie mam problemu z jedzeniem-w swoim towarzystwie dzieci w końcu
        lepiej jedzą. Czasami ciągnie mnie do nocniczka i siada na nim ze skutkiem-
        chyba kojarzy z obserwacji w żłobku do czego słuzy, co nie znaczy że juz z
        niego korzysta.Jest otwarta, śmiała. Poczekajcie zanim zaczniecie się "łamać.
        Myślę że warto
    • m.pichor Szósty dzień - siódmego na razie nie będzie. :-( 14.04.05, 13:34
      No i mamy piękną infekcję wirusową. Kaszelek, gorączka i leje się z noska mojej
      Maleńkiej. Chociaz ma wspaniały nastrój to jednak nie pójdziemy do żłobka
      zarażać inne dzieciaczki. Na razie na tydzień, może 10 dni mamy przerwę w
      adaptacji. Lekarka stwierdziła, że ta infekcja to norma, a i tak wybrałyśmy
      lepszą porę roku na pójście do żłobka. Trzeba tylko przypilnować by infekcja
      nie przerodziła sie w coś gorszego, >>bo te "żłobkowe" infekcje mają takie
      właściwości<<. Alllllee mnie pocieszyła. Martwi mnie lek, który przepisała
      Maleńkiej na przeziębienie: DIPHERGAN - ma tyle zastrzeżeń i skótków ubocznych,
      że chyba zrezygnujemy z niego.
      • dorisk Re: Szósty dzień - siódmego na razie nie będzie. 16.04.05, 12:09
        mój juz półtora tygodnia w domu po tylko 3 w żlobku, niby nic groźnego ale
        katarek non-stop i znouw kaszel powrócił;-(
        • babsee Re: Szósty dzień - siódmego na razie nie będzie. 17.04.05, 12:55
          A moja Jagoda od dwoch tygodni i wciąż chodzi do żłobka!jest już całkiem
          dobrze. Je tam znacznie więcj niż w domu, śpi też dłużej (???), sadzają ją na
          nocnik (ja bym jeszcze czekała z pół roku),i jak ją odbieram to już nie ejstna
          mnie obrażona ani zła.Jest super!!!
          • dorisk Re: Szósty dzień - siódmego na razie nie będzie. 18.04.05, 17:09
            no to gratulacje, ja juz bym chciala zeby mój się przyzwyczaił ale jakos munie
            idzie;-((((((((
    • mw19 Re: dzisiaj pierwszy dzień....jak wy to przezylis 21.04.05, 13:05
      ja też niedługo chce posłać córke do żłobka ale mam zqamiar na początku być
      przy niej w żłobku tak długo aż będę widziała że ona sie tam dobrze czuje i że
      nie tęskni za mną...
    • m.pichor Zaczynamy od początku... W poniedziałek... 22.04.05, 20:05
      I od poniedziałku zaczynamy adaptację od początku. Aż sie boję jak Maleńka
      zareaguje po takiej przerwie. Jest zdrowa, ale jak długo? Powiem szczerze
      takiej infekcji jak żłobkowej to jeszcze w jej życiu nie przeżyłyśmy -
      koszmarna. Katar, zatykający, duszący, kaszel, gorączka, awersja do
      jakiegokolwiek jedzenia i ja zmęczona, niewyspana, padłam i sama zachorowałam,
      na szczęście tylko cztery dni mnie trzymało, ale za to jak - konanie. Aż się
      boję...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja