g27
12.08.05, 22:07
nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale nie mam odwagi przeprowadzić kolejnej
próby kosztem mojego malucha. Kajetan ma 6 m-cy, 3 tyg. temu zaczęłam go
zostawiać w żłobku, nawet się zaklimatyzował i widziałam pozytywne zmiany w
jego zachowaniu (zaczął sam zasypiać, bawic się sam i przestał płakać jak
tylko mu zniknęłam z oczu), poza tym zaczął się uśmiechać do cioć w żłobku,
więc wydawałoby się że jest super. Gdyby nie infekcje, na które wydawało mi
się że jestem przygotowana. Po tygodniu dostał ostrej biegunki. Leczyliśmy
się przez tydzień z pozytywnym skutkiem. Później tydzień chodził do żłobka a
teraz od tygodnia leży w szpitalu z bardzo ostrą biegunką (+gronkowiec
złocisty w przewodzie pokarmowym). W poniedziałek najpóźniej wrócimy do domu.
Ale do żłobka już go nie poślę. I tak mam wystarczająco duże wyrzuty
sumienia. Nie piszę tego żeby kogokolwiek odwodzić od myśli o żłobku, ale
chcę się podzielić doświadczeniem, że te infekcje o których się mówi to nie
tylko lekkie katarki co jakiś czas (ja kiedyś tak myślałam), ale czasem spore
spustoszenie w malutkim organizmie.