Dodaj do ulubionych

Okres adaptacyjny - komu to służy???

08.09.05, 17:23
Witam! Mam problem - moja Córeczka chodzi od kilku dni do żłobka, a ja mam
już zastrzeżenia odnośnie organizacji w placówce - już pierwszego dnia
dowiedziałam się, że istnieje tzw. okres adaptacyjny trwający około 2
tygodni. Ma to rzekomo służyć samym dzieciom, żeby się oswoiły, przyzwyczaiły
itd. A co z rodzicami? Przecież nie o to chodzi, że nam się nie chce
opiekować dzieckiem i oddajemy je do żłobka, żeby móc sobie odpocząć, zająć
się sobą itd. My po prostu pracujemy! A matka na ogół po urlopie
macierzyńskim musi wracać do pracy lub rozpocząć nową i dać z siebie
wszystko, więc nie wchodzi w rachubę wcześniejsze odbieranie dziecka ze
żłobka. Ja na szczęście mam jeszcze dwa tygodnie wolnego i mogę odbierać Małą
wcześniej, ale gdybym musiała wracać do pracy i nie dałabym rady odbierać Jej
wcześniej? Dziś przyszłam po Córkę o 14 i usłyszałam, że to przesada, żeby
tak późno odbierać dziecko mimo sugestii, żeby to robić o 11:15. Więc już
pretensje ze strony Pani Opiekunki, już jakieś kwasy. Mimo, że Mała nie
sprawia kłopotów - nie wymaga jakiejś specjalnej opieki, je wszystko chętnie,
jest pogodna. Zastanawiam się, czy to nie jest przypadkiem tak, że paniom po
prostu nie chce się pracować, że mają za dużo dzieci i ani myślą siedzieć z
nimi do 17. Co sądzicie na ten temat? Czy macie jakieś podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • jaga604 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 08.09.05, 17:43
      Na pewno służy dzieciom.Ale nie przesadzajmy,nie każdemu dziecku jest on
      potrzebny.Jesli dziecko nie przeżywa rozstania z rodzicami za bardzo,a oni muszą
      pracować,to nie ma potrzeby aby rodzic zwalniał się z pracy.Okres adaptacyjny ma
      na celu stopniowe przyzwyczajenie sie dziecka do pań w złobku,dzieci,rozkładu
      dnia,czy wreszcie do tak długiej rozłąki z rodzicami.
      Masz prawo powiedzieć tym paniom,że ty pracujesz,a zwalniać sie nie możesz i nie
      widzisz takiej potrzeby.
      Pamietaj,to żłobek jest dla ciebie,a nie ty dla niego.
    • wertyk15 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 08.09.05, 19:13
      Wybacz, chyba ostro przesadziłaś w swoich osądach. Żłobek jest dla dzieci więc
      o nich głównie się tam myśli. To dziecko jest najważniejsze! Sama pracuję w
      żłobku jako opiekunka i bardzo zabolały mnie twoje słowa bo być może to twoje
      dziecko dziś tuliłam, uspokajałam i zapewniałam że na pewno po nie przyjdziesz
      a ty w zamian piszesz że nam się nie chce pracować i nie chce nam się siedzieć
      z dziećmi do 17? Jak możesz! Okres adaptacji służy przyzwyczajeniu się dzieci
      do nowego otoczenia i wcale nie rzekomo jak to napisałaś.Ale skoro tak
      podchodzisz do sprawy to nic dziwnego, że własnemu dziecku nie chcesz pomóc w
      nowej dla niego sytuacji. To nic że narazie córka nie sprawia kłopotów tak
      naprawdę nie wiesz tego do końca bo może nikt ci nie chce sprawić przykrości
      mówiąc tego typu rzeczy na samym początku, zresztą pewnie po takich uwagach
      napisałabyś nie tylko o złej organizacji placówki ale też o wrednych i nie
      kompetentnych opiekunkach. Może się okazać, że córce znudzi się żłobek za
      tydzień i wtedy zacznie płakać - tak też bywa i wcale nie będzie to powodem że
      stało się coś złego w żłobku tylko tak to już bywa. Też mamy okres adaptacyjny
      co prawda rodzice byli o tym informowani przy zapisywaniu dzieci więc załatwili
      sobie na ten okres urlopy, babcię lub ciocię i bez problemu przychodzą
      wcześniej. Ale zawsze wiedziałam, że od nielicznych rodziców mogę usłyszeć
      słowa podziękowania za to co robię ty bardzo swoimi słowami mnie ubodłaś.
      • opas123 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 08.09.05, 20:07
        Spokojnie wertyk15 też jestem opiekunką i poprostu zdemaskowano nas! Przecież
        nie chce nam się pracować a jak dzieci pójdą szybciej do domu to my też, kto by
        siedział do 17? Przecież po to mamy te okresy adaptacyjne nie po to żeby dzieci
        się przyzwyczaiły i poznały nas tylko po to żebyśmy poszły wcześniej do domu bo
        przecież nie chce się nam pracować. Brawo rodzice brawo!!!
    • tm2004 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 08.09.05, 20:43
      witam,
      widzę, że wypowiadają sie głównie opiekunki, więc zabiorę głos jako rodzic.
      Oddawałam Synka do żłobka bardzo wcześnie - miał 6 miesięcy i to mnie, a nie
      pani dyrektor, zależało na tym, aby móc dziecko odbierac po 2 godzinach i
      stopniowo ten czas wydłużac. Nie wyobrazalam sobie, ze moglabym dziecko oddac
      od razu na caly dzien. Wiedzialam, kiedy kończy mi się urlop, więc zapisałam
      Synka do żłobka dwa tygodnie przed jego końcem tak, żeby umożliwic i Dziecku i
      sobie przystosowanie się do nowej sytuacji. Pewnie przeciwnicy zarzucą mi, że
      pozbawiłam dziecko matczynej opieki przez 2 tygodnie, ale wiem, że podjęłam
      słuszną decyzję. Im starsze dziecko, tym więcej rozumie i tym bardziej powinno
      się mu pomóc przyzwyczaic do nowej sytuacji. Widziałam w naszym żlobku dzieci,
      które do dzisiaj nie mogą rozstac się z rodzicami. Jeżeli czyjeś dziecko nie ma
      problemu z przystosowaniem się, to pogratulowac, ale pamiętajmy, że nie
      wszystkim dzieciom tak łatwo to przychodzi.
      Żeby byc szczerym, słowa opiekunki o przesadzie z późnym odbieraniem, sa dla
      mnie nie zrozumiałe - w końcu to rodzice podejmują decyzję, kiedy dziecko
      odebra, a skoro twierdzą, że ich dzieci już moga tak długo zostawac,to coz...
      Pozdrawiam wszystkie żłobkowe Mamy
      • coffe1 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 06:52
        o moze ja teraz się wypowiem.
        Ja oddałam synka do żłobka, chodził 2 tyg dosłownie do godz 12 (jako okres
        adaptacyjny), póżniej zachorował.Od nowego miesiąca poszedł zdrowy, wyleczony,
        po antybiotyku, był tylko dwa dni po 4 godziny, bo panie opiekunki powiedziały
        ze po chorobie znów okres adaptacyjny.Ja rozwiązałam umowe w pracy, bo przecież
        w pierwszy miesiąc być na zwolnieniu? Kto to słyszał. Nie chciałam zawracać
        głowę pracodawcy. Drugiego dnia mówie ze zostawię dziecko chociaż do godz 14,
        bo wkońcu płacę za złobek tyle ile rodzice płacą dziciom które chodzą do końca.
        Pani opiekunka si zbuntowała i nie dała za wygraną. Kiedy przyszłam po dziecko
        było całe zaropiałe, oczka. Miało wysoka gorączkę, dzwonili po mnie zebym
        przyszła po dziecko.I tak zostałam załatwiona po swoich oporach.I czy
        powiedziecie ze opiekunki nie są złośliwe? Dają zimne picie, witrzą, robią
        przeciągi, dobrze wiem. Moje dziecko od urodzenia nigdy nie chorowało, przebywa
        na codzien z dziećmi, poszło tylko do żłobka, w ciągu miesiąca drugi raz
        antybiotyk. Więc zapłaciłam za 2 miesiące złobka 400 zł a synk był dosłownie 2
        tyg i 2 dni, i to jeszcze po 4 godziny.Zysk? tylko tak robic, to można robic
        biznes. A paniom nie chce się robic, nawet poweidziec o dziecku nie raczą. Ja
        myśłe ze sprawę zgłoszę wyzej, będą mi zwracac za wszytko i za leki tez.I panie
        nie kompetentne będą zwolnione.
        Dodam ze złobek jest w Warszawie
        • ml130676 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 09:07
          Tak się składa, że moja Mama była przedszkolanką i opowiadała, jakie tricki się
          stosuje, żeby sobie zmniejszyć liczebność grupy, a więc: wietrzenie, przeciągi
          itp. Samo życie, niestety. Fakt, że te panie zarabiają mało, a nawet bardzo
          mało, ale jakoś nie wzrusza mnie ich użalanie się na własny trudny los. My,
          rodzice, których po prostu nie stać na prywatne żłobki za 700 zł/m-c lub na
          opiekunki za 6 zł/godz., bo takie są stawki w Warszawie, też nie mamy lekko.
          Gdybyśmy opływali w luksusy, to byśmy nie zostawiali dzieci w takiej
          przechowalni, tylko albo matka, albo ojciec sprawowałby opiekę. Ktoś powie: nie
          stać cię, nie rób dzieci. Podążając dalej - nie zakładaj rodziny, w ogóle nie
          żyj, najlepiej powieś się na najbliższym drzewie. Swoją drogą, wkurza mnie,
          kiedy po dniu pracy i kontakcie z upierdliwym szefem, wysłuchuję jeszcze
          pretensji odbierając dziecko ze żłobka. Trochę więcej zrozumienia człowieka dla
          człowieka!
          • natusia04 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 12:36
            Czy Wy wogóle czytacie co piszecie? "Nie mierz wszystkich własną miarą"... To
            że mama opowiadała, albo - co gorsza - postępowała w opisywany sposób, nie
            oznacza, że wszędzie właśnie tak się postępuje.
            Oddawałam moją córkę do żłobka gdy miała 6 miesięcy i to właśnie mnie
            najbardziej zależało, żeby móc zostawiać ją najpierw na godzinkę, dwie i
            stopniowo wydłużać okres rozstania, mimo, że jeszcze była na tyle mała, że
            okres adaptacji praktycznie jej nie dotyczył. Dlatego zupełnie nie rozumiem,
            dlaczego wiedząc o planowanym powrocie do pracy, nie zaczęłyście oddawać
            dziecka do żłobka tydzień, dwa wcześniej?
            • ml130676 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 15:07
              To chyba miałaś dużo, dużo czasu i jeszcze zapisałaś dziecko do tego żłobka
              zanim się urodziło. W Warszawie, wbrew pozorom żłobków jest mało w stosunku do
              zapotrzebowania, wybór więc praktycznie żaden jeśli masz bardzo małe dziecko.
              Kolejka oczekujących długa, więc trudno przewidzieć, czy dziecko w ogóle się
              dostanie do żłobka, jakiegokolwiek. A nie wszyscy szefowie są tacy wyrozumiali,
              żeby uprzejmie czekać na powrót matki do pracy, bo dziecko musi się najpierw
              zaadoptować. Oni to mają gdzieś i jeszcze dobry pretekst do ewentualnego
              zwolnienia. Nie każda kobieta ma męża, który może zapewnić byt jej i dzieciom,
              a praca jest tylko i wyłącznie kwestią jej wyboru bądź nie. Niektórzy mają
              niestety nóż na gardle. Oczywiście, modnie jest mieć w dzisiejszych czasach
              dziecko i modnie jest powiedzieć: kto nie ma kasy, ten frajer, nieudacznik,
              nieuk, taki niewart nawet kulawego kundla na smyczy. Teoretycznie żłobek
              powinien być w sytuacji niedoboru przeznaczony dla tych najmniej zamożnych, a
              nie rodziców, którzy zarabiają tyle, że ich stać na prywatny lub na opiekunkę,
              ale i w tej kwestii żałują kasy. Wiadomo, niektórzy im więcej zarabiają, tym
              bardziej oszczędzają, choćby i na własnych dzieciach, jest państwo, płacimy
              podatki, "nam się należy". Takie mamusie mogą sobie adaptować dziecko i przez
              trzy lata, mnie to już nie obchodzi, ale niech nie wypowiadają się na tym
              forum, bo to jakiś ponury żart.
          • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 12:52
            ml130676 napisała:


            > Gdybyśmy opływali w luksusy, to byśmy nie zostawiali dzieci w takiej
            > przechowalni, tylko albo matka, albo ojciec sprawowałby opiekę.

            Z takim nastawieniem lepiej nie posyłaj dziecka do zlobka uncertain
            • mamadominisi Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 13:07
              W pewnym sensie zlobek to jest przechowalnia, od poczatku wrzesnia jestem z
              corcia w zlobku zaczynajac od sniadania doszlysmy do pory obiadu i widzialam
              jak przez te 3h panie zajmowaly sie dziecmi, rozumiem ze maja duzo dzieci do
              upilnowania i malo zarabiaja ale to ich nie tlumaczy, kazdy moze powiedziec ze
              malo zarabia i nie bedzie sie staral, tylko w jakim wtedy swiecie bedziemy zyc?
              Bardzo mocno sie zastanawiam nad zostawieniem corki w zlobku, jestem w
              rozterce, bo nie wiem co z moja praca (zapewne ja strace po dluzszym
              wychowawczym ) a chcialabym pogodzic i prace zawodowa i wychowywanie dziecka.
              • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 13:13
                No to ja mialam szczescie, ze na przechowalnie nie trafilam. Ale tez i mniej
                dzieci bylo w grupach.
    • emiilka Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 10:02
      Witam
      Mój synek od 1 września zaczął chodzić do żłobka. Pierwsze dwa dni od 9:00-
      10:00 (TYLKO), potem był weekend i w poniedziałek był od 9:00-12:00, nie
      sprawiał żadnych problemów, nie płakał, chętnie szedł do dzieci. We wtorek
      zapytałam "co dalej" i Pani opiekunka, że do końca tygodnia 9:00-12:00. Ja na
      to, ze nie mogę bo PRACUJĘ. W końcu jakoś się zgodziła by odbierać dziecko o
      14:00, a następnego dnia sama przyprowadziłam na 7:30 (a nie na 9:00) i nikt
      nie zgłaszał przeciwów. W przyszłym tyg. bedę odbierać normalnie tzn. o 16:00
      bo nie mogę tak często zwalniac sie z pracy.

      Po tych doświadczeniach uważam, że dzień czy dwa adaptacyjny - w zupełności
      wystarczy (jeżeli dziecko nie ryczy w niebogłosy). A przeciaganie okresu
      adaptacyjnego do 2 tygodni to zapewne dla opiekunek wygoda bo zawsze to jedno
      dziecko mniej w grupie...
    • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 12:52
      ml130676 napisała:

      > Ma to rzekomo służyć samym dzieciom, żeby się oswoiły, przyzwyczaiły
      > itd. A co z rodzicami?

      A rodzice maja dziecku w adaptacji pomoc.
      Okres adaptacyjny moze trwac i 3 miesiace. Ale jak chcesz, zeby Twoje dziecko
      chodzilo tam bez placzu przez reszte roku, to warto poswiecic te 2 tygodnie.
      Jako ze wiesz, ze cos takiego Cie czeka, zaplanuj urlop odpowiednio.
      Moje dziecko tez przez pierwsze dwa tygodnie chodzilo do zlobka na 4 godziny.
      Najgorszy byl nie pierwszy, a drugi tydzien - wiec nie wiadomo, czy Twoje
      dziecko za chwile sie nie zbuntuje.

      Nie chce mi sie odpowiadac na kazdy post z osobna, ale teskty o wietrzeniu,
      otwartch oknach itd mnie zwalaja z nog. Ze tez taka opiekunka sie jeszcze tym
      chwali. Ale na szczescie ja mialam do czynienia z innymi, niz mama autorki
      posta na ten temat.

      A opiekunki i tak nie wychodza przed 17, nawet jesli dzieci nie ma.
      • ml130676 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 14:58
        Kobieto! W jakim Ty świecie żyjesz? Czy sądzisz, że ja wiedziałam o tym, że
        dziecko w ogóle dostanie się do żłobka już pół roku wcześniej? Nie!!! W
        Warszawie są tylko 3 żłobki, gdzie przyjmowane są półroczne dzieci, a moje
        właśnie ma mniej więcej tyle miesięcy, więc chętnych dużo, a kolejki
        oczekujących rezerwowo długie. Puknij się w czoło na drugi raz, zanim napiszesz
        takie bzdury. Ja się dowiedziałam o przyjęciu dziecka do żłobka w piątek, a w
        poniedziałek Mała tam trafiła. Nic nie wiedziałam o żadnym okresie
        adaptacyjnym, bo w ogóle dano mi do zrozumienia, że dziecko trafi tu
        najwcześniej koło listopada-grudnia. Przez ten czas Mała miała być z
        Babcią...na drugim końcu miasta. Więc niestety starsza kobieta nie będzie mogła
        jeździć i odbierać Jej wcześniej, bo sam dojazd to około 1-1,5 godziny. Czy Ty
        wiesz, droga Forumkowiczko, że praktycznie nie miałam wyboru co do miejsca?
        Chyba, żebym złożyła podanie do żłobka jeszcze przed poczęciem...
        • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 16:05
          Po pierwsze - moze troche grzeczniej? Po drugie - skoro Twoje dziecko ma pol
          roku i wiedzialas, ze do pracy wracasz, to spokojnie moglas w kwietniu (czyli
          wtedy, gdy sa zapisy) zaklepac mijesce. I odpowiednio zaplanowac jego poczatki
          w tymze.
          Po trzecie, z tego co wiadomo, we wszystkich, a przynajmniej prawie wszystkich
          panstwowych zlobkach przyjmowane sa dzieci polroczne (co zrozumiale, zwazywszy
          na dlugosc macierzynskiego).
      • jasma76 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 15:05
        Ja niestety trafiłam na żłobek, gdzie zabroniono rodzicom wchodzić na salę,
        choć wiosną mówiono o okresie adaptacyjnym. Dzieci są "szybciutko" "zabierane"
        rodzicom, zatrzaskują się drzwi i słychac tylko ryk........ Wiem, że mój
        niesmiały synek przy mnie lub tacie przyzwyczaiłby się do żłobka (mam
        nadzieję), niestety nie dano nam szansy. Mąż 2 dni stał pod drzwiami i słuchał
        rozpaczliwyuch nawoływań synka, ale mimo wielu próśb nie został wpuszczony do
        dziecka.....synek był tam 2 dni po 2 godz. już go wypisałam, jest chory.......
        żłobek jest w W-wie, chwalony tu na forum.........
        Niestety oprócz mężą nie było żadnego innego rodzica, który chciał z dzieckiem
        zostać....wszystkie ryczały (grupa 2-3 latków)
        • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 15:59
          Ale okres adaptacyjny to nie siedzenie z dzieckiem w grupie. Moze Twojemu
          dziecku jest latwiej, ale innym,, tym bez rodzicow - juz nie. A i o tych musza
          panie myslec.
        • opiekunka111 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 19:12
          jasma76 napisała:

          > Ja niestety trafiłam na żłobek, gdzie zabroniono rodzicom wchodzić na salę,
          > choć wiosną mówiono o okresie adaptacyjnym. Dzieci
          są "szybciutko" "zabierane"
          > rodzicom, zatrzaskują się drzwi i słychac tylko ryk........ Wiem, że mój
          > niesmiały synek przy mnie lub tacie przyzwyczaiłby się do żłobka (mam
          > nadzieję), niestety nie dano nam szansy. Mąż 2 dni stał pod drzwiami i
          słuchał
          > rozpaczliwyuch nawoływań synka, ale mimo wielu próśb nie został wpuszczony do
          > dziecka.....synek był tam 2 dni po 2 godz. już go wypisałam, jest chory.......
          > żłobek jest w W-wie, chwalony tu na forum.........
          > Niestety oprócz mężą nie było żadnego innego rodzica, który chciał z
          dzieckiem
          > zostać....wszystkie ryczały (grupa 2-3 latków)
          DROGA MAMO!MOZE W MOIM ZLOBKU BYL TWOJ SYN?????PRZECZYTAJre:CALA PRAWDA...crying
      • sea10 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 21:14
        Ta opiekunka co się chwali postępowaniem w taki sposób z dziećmi to nazwijmy
        sprawę po imieniu: hitlerowiec!
    • thrier Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 15:13
      To co czytam jest dla mnie zaskakujące. W moim przedszkolu nie ma z góry
      ustalonych dni adaptacyjnych. Opiekunki się pytaja czy na początku będziemy
      zabierać dziecko przed spaniem czy po, bo można odbierać do 12 a potem dopiero
      od 14.30 bo dzieci śpią. To ja decydowałam po zachowaniu Małej kiedy ją
      odebrać. Nie było tez konieczności odbierania wcześniej po chorobie...to
      powinno być do decyzji rodzica - przecież po to oddaje dziecko do żłobka, bo
      musi pracować i nie zawsze ma możliwość znalezienia kogoś do odbierania
      wcześniejszego...
      Wasze opinie o "sposobach na przerzedzenie grupy" przerażają mnie. U nas nadal
      trwa "walka o klienta", bo dzieci mało, grupy kilkunastoosobowe i nie ma
      problemu ze znalezieniem miejsca. MOże dlatego podejście jest inne....
    • adamed Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 15:30
      Młody chodził do jednego żłobka (koło pracy) jak miał 7 m-cy. Tam był system 2-
      tygodniowej(!) adaptacji, najpierw 2-godz przez 3 dni, potem tydzień do 12.
      Oczywiście zanim minął tydzień była już choroba. Po chorobie znowu tydzień
      adaptacji do 12-tej. Na szczęście mąż miał urlop. Po drugiej chorobie był
      szpital i zrezygnowaliśmy ze żłobka do czasu aż młody będzie bardziej
      samodzielny. Tam w I gr był obowiązek kapci i było nocnikowanie.
      Teraz mamy drugi żłobek (koło domu). Specjalnie kupiłam kapcie (bo w domu
      chodzi w skarpetkach lub boso), żeby przyzwyczajać, ale jak byłam informacyjnie
      pani powiedziała że dzieci chodzą w antypoślizgowych skarpetkach, no chyba
      jakaś mama bardzo chce kapcie. To samo z nocnikiem, nie ma nocnikowania w I gr.
      Co do adaptacji to 2-3 dni do 12, a potem na cały "etat". I ja uważam że to
      jest lepsze niż adaptować przez tydzień do 12-tej=dziecko się przyzwyczai że
      jest w tym miejscu określony czas, a potem znowu nie wie o co chodzi bo jest
      dłuższy czas i niepewność=ryk od nowa.
      Oczywiście mówię o sytuacji gdzie ma jakichś histerii tylko normalny
      krótkotrwały płacz rozstania.
      Widać, co żłobek to inna teoria.
      W naszym obecnym żłobku nie ma oczywiście przymusu adaptowania, jak ktoś nie
      może to i 2-go dnia może pójść na całość. W tamtym żlobku wręcz kazano (jeśli
      można coś nakazać dorosłej osobie) odbierać o 12-tej i ciężko było odmówić żeby
      się głupio=wyrodnie nie poczuć. Chyba myśleli że rodzice idą sobie do domu
      posiedzieć przed kompem i mogą przyjść o której im się podoba.
      Adaptowanie TAK, ale nie przymusowe i indywidualnie porcjowane.
    • agafia77 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 09.09.05, 20:56
      Ja myślę że tak naprawdę to wszystko zależy od ludzi. W moim żłobku oczywiście
      jest też okres adaptacyjny i na razie mój synek chodzi po 2 godz i ja jestem z
      tego bardzo zadowolona, bo niestety płacze i nie mogłabym siedzieć w pracy
      myśląc że on cały dzień płacze.
      Ale wiem że niektóre dzieci mimo że zaczęły żłobek od 5.09 już chodzą na cały
      dzień bo mama poprosiła o to opiekunki i nie było żadnego problemu.
      Może trzeba spokojnie porozmawiać z opiekunkami czy kierownikiem żłobka a nie
      robić awantury.
    • jaga604 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 11.09.05, 21:35
      co wy wypisujecie?jest okres adaptacyjny,czy go nie ma.co to ma za
      znaczenie?zlobki pracuja w okreslonych godzinach,opiekunki rowniez i narzucanie
      komus,ze ma przyjsc o okreslonej godzinie i tak tez zabrac dziecko jest jakims
      nieporozumieniem.WAZNE PYTANIE!!!czy w warszawie tez rodzice podpisuja umowy?czy
      jest w nich mowa o okresie adaptacyjnym?bo jesli nie ma o tym mowy,to czemu
      niektore zlobki tak robia.
      ja pracuje w zlobku olsztynskim.pisalam juz na poczatku o okresie adaptacyjnym i
      jak to jest u nas.
      a to co pisze "corka przedszkolanki"to nie miesci sie w glowie normalnemu
      czlowiekowi i ja na pewno nie chwalilabym sie taka mamusia.
      wiezcie,ze organizacja pracy zalezy od kierownika placowki.jesli cos nie podoba
      sie wam,rodzicom ,mowcie o tym.u nas w olsztynie na poczatku sa zebrania z
      rodzicami,jesli sa tez w waszych zlobkach to wykorzystajcie je do rozmowy o tym.
      moge zapewnic,ze w moim zlobku rodzice na starszych grupach wchodza z dziecmi
      jesli tego chca.oni sami decyduja o tym,kiedy przyprowadzic i odebrac. ja moge
      jedynie zasugerowac.
      moge tez przytoczyc dziesiatki przykladow co robimy,aby ulatwic dzieciom
      adaptacje,czesto nawet lamiac przepisy chocby sanitarne(wnosza smoki,butelki z
      wlasnym piciem,rodzice wchodza z dziecmi na sale,Piotrus nie je,nie spi,chodzi z
      nami wszedzie po zlobku,Macius je przy stoliku dla lalek bez sliniaka,chodzi na
      sedes,choc cala grupa siada na nocniki,a Macius spi w ubranku,ostatnio dal sobie
      zdjac buty i wiecie jak sie cieszylysmy,a jest jeszcze Michal,ktory zyczyl sobie
      aby mu caly czas spiewac,az do bolu gardla)
      itp,itd.mam w grupie25 zapisanych dzieci. 5 placzacyc niewiele,ale za to kazdy
      chce jakiegos specjalnego traktowania,3 takich,ktore wchodza ze strasznym
      krzykiem,a potem tak buszuja,ze nie chca wychodzic do domu,3 przezywajacych po
      cichu(takich zawsze najbardziej zal,bo one nie przyciagaja uwagi od razu jak cos
      sie dzieje)i tylko jedno,ktore bardzo placze i najgorsze,ze nie da sie
      przytulic...i mozecie mi wierzyc lub nie,ale najszybciej przyzwyczajaja sie
      dzieci,ktore sa szybciutko oddawane przez rodzicow w drzwiach.czesto te z
      ktorymi rodzice siedza godzinami na sali zamiast z dnia na dzien zachowywac sie
      lepiej,zachowuja sie gorzej,wymuszaja na rodzicach placzem,histeria aby nie
      wychodzili z sali.im bardziej rodzice ulegaja,tym bardziej dzieci przezywaja.
      ale pamietac nalezy,ze od kazdej reguly sa odstepstwa,tak i u dzieci sie to
      zdaza, ze zadna regula nie ma tu zastosowania.
      ...zycze wam rodzice abyscie mieli wplyw na to ,co dzieje sie w waszych zlobkach
      i nie spotykali na swej drodze"mamusi w/w forumowiczki.
      i miejcie troche zaufania do nas,opiekunek.
      • ml130676 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 08:49
        Na pewno nikt już mojej Matki nie spotka, bo tak się składa, że nie żyje. A
        opisane przeze mnie zwyczaje ktoś już wcześniej przytoczył, tylko nie czytała
        Pani uważnie forum, więc to nie są jakieś tam fantazje tylko codzienność
        niektórych żłobków. I proszę - uderz w stół, a nożyce się odezwą. Jakie
        oburzenie. Niby czemu mam Pani wierzyć, że się tak Pani czule i troskliwie
        opiekuje dziećmi? Jakieś to takie fałszywe, co Pani pisze.
    • g0sik Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 11:38
      W naszym żłobku nowe dzieci były przyjmowane po pięcioro co tydzień + dla
      wszystkich nowych okres adaptacyjny 2 tygodnie.

      Ma to duży sens w praktyce, bo dzieci które nie chodziły do żłobka są mniej
      samodzielne, bardziej zagubione i potrzebują więcej uwagi. Ze swojego punktu
      widzenia nie wyobrażam sobie, zostawić od razu córeczkę na cały dzień w miejscu
      gdzie na początku czuje się obco i gdzie wszystko jest zupełnie nieznane.

      Nieco dziwna wydaje mi się pretensja do Pań w żłobku, że nie ma się z kim
      zostawić dziecka lub, że nie ma go kto odbierać o 12.00. A już przekonanie, że
      okres adaptacyjny to wymysł bo się Paniom nie chce pracować jest po prostu
      żenujący. Może przestań oceniać Panie w żłobku przez pryzmat swojej matki....
      • ml130676 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 11:56
        Odczep się od mojej matki i przeczytaj lepiej inne posty, w których wypowiadają
        się same opiekunki!!! Trudno pogodzić się z przykrą prawdą, lepiej udawać, że
        jest cacy i mieć lepsze samopoczucie. A ja nie napisałam, że moja matka akurat
        robiła tak, a nie inaczej, w przedszkolu pracuje masa opiekunek. Czytaj
        uważniej.
        • g0sik Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 12:03
          Czytam, czytam....Nie muszę udawać, że jest cacy dla swojego samopoczucia. Moje
          dziecko chodzi do żłobka żeby uczyć się czegoś nowego i żeby mieć kontakt z
          innymi dziećmi. Gdybym podejrzewała takie praktyki nigdy by do żłobka nie
          chodziła tylko siedziała z opiekunką.
          • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 12:11
            g0sik napisała:

            > Gdybym podejrzewała takie praktyki nigdy by do żłobka nie chodziła tylko
            > siedziała z opiekunką.

            No własnie...
            Swoja droga, ml130676, pojawia sie pewna sprzecznosc w Twoich postach.
            Z jednej strony twierdzisz, ze nie mozna byc zadowolona paniusia, nie reagujaca
            na krzywde dziecka i niedociagniecia opiekunek, z drugiej reakcje nazywasz
            donosicielstwem i robieniem paniom 'pod gore'.
            Uwazasz, ze rodzice powinny dbac o dziecko, pilnowac, zeby mu sie krzywda nie
            stala, a posylasz swoje do instytucji, do ktorej nie masz zaufania, zostawiasz
            z opiekunkami, ktorych nie znasz i ktore na kazdym kroku krytykujesz.
            Dziwne, bardzo dziwne (to tekst z "Zycia na goraco", zeby nie bylo wink).
    • jaga604 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 17:37
      nie bede polemizowac z toba ml130676,ale napisalam wczesniej co mysle,bo nie
      lubie uogolnien.
      nikt nie kaze posylac takim niedowiarkom jak ty swoich dzieciakow do zlobka.sa
      przeciez nianie.
      a mnie i moja prace ocenia rodzice i dzieci,ktorymi sie opiekuje.
      • ml130676 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 20:13
        A wiesz, ile kosztuje niania? Minimum 1000 PLN miesięcznie w W-wie i to jak
        zatrudnisz jakąś Rosjankę albo Wietnamkę, może zamkniesz się w tej kwocie. A
        fora są po to, żeby krytykować.
        • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 20:22
          ml130676 napisała:

          > A fora są po to, żeby krytykować.

          Nie. Fora sa po to, zeby DYSKUTOWAC.
          A sily na zamiary trzeba mierzyc (to a propos kosztow opiekunki).
          Poza tym zawsze sie z Warszawy mozna wyprowadzic.
          • asialub1 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 20:46
            Ciekawe co mi by niektore doradziły. Jestem nauczycielka i posłałam dziecko do
            żłobka od 01 wrzesnia. Nie ma mowy o jakimkolwiek okresie adaptacyjnym bo nie
            mogłam zacząć posyłać synka dwa tygodnie przed rozpoczęciem pracy bo żłobki w
            wakacje sa nieczynne, więc oboje równoczesnie rozpoczęliśmy rok szkolny. Mogłam
            go tylko w pierwszy dzien odebrac szybciej, bo wiadomo uroczystośc trwa krótko
            i nie ma żadnych lekcji. Na dodatek dojężdzam do pracy do innej miejscowości,
            więc w moim przypadku nie wchodzi w grę ustalony plan, bo jestem uzalezniona od
            komunikacji i wracam ok 16.30 do domu cztery razy w tygodniu a wychodze do
            pracy miedzy 7a 8 rano.
            Łatwo sie radzi innym jak sie nie jest w sytuacji podbramkowej. U mnie maja w
            nosie, że ktos ma małe dziecko, że musi szybko wracać aby odebrac ze żłobka. W
            końcu na moje miejsce jest dziesięc innych osób chetnych do pracy. Taki tekst
            juz kiedys usłyszeliśmy na radzie. Z pracy sie zwolnic nie można bo z pensji
            męża nie szans sie utrzymać. Wychowawczy tez nie wchodzi w rachube bo
            bezpłatny. Młody zostal rzucony od razu na głęboka wode i jak na razie bardzo
            dobrze sobie radzi, panie go bardzo chwalą. Z tym, że był przygotowany do zycia
            wśród ludzi właściwie od urodzenia. Starałam sie go nie trzymac przy nodze non
            stop i nie chuchac i dmuchac na niego. Tyle mozna bylo zrobic by później sie
            szybko adaptowal do nowych warunków.
            • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 21:03
              Rada jest - po pierwsze zlobki zazwyczaj maja dyzury w wakacje -wiec, jesli
              jest wybor, wybrac ten, ktory ma dyzur akurat w sierpniu.
              Po drugie - na dwa pierwsze tygodnie zalatwic kogos do opieki, chociazby nawet
              opiekunke (nie bedzie to kosmiczny wydatek, poza tym - jednorazowy).
              Pewnie, ze to latwe nie jest, ale wyjscie, jak trzeba, zawsze sie znajdzie.
    • jaga604 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 12.09.05, 21:47
      asialub,po co ci rady,skoro piszesz,ze twoje dziecko sie dobrze sprawuje.
      pisalam juz wyzej,ze adaptacja jest dla dzieci,ktore maja klopoty z
      dostosowaniem sie.sa dzieci na tyle dojrzale spolecznie i emocjonalnie,ze umieja
      sie odnalezc w nowych warunkach.widocznie twoje nalezy do tej grupy dzieci.
      nie rozdrapuj ran,nie rob sobie wyrzutow.ciesz sie,ze masz takie fajne dziecie,a
      to straci z kontaktu z toba na pewno nadrobicie po pracy.
      i nikt ci nie moze narzucic ,o ktorej masz odbierac dziecko.
      pozdrowienia
      • asialub1 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 13.09.05, 20:18
        Móje pytanie w poscie bylo raczej retoryczne i odnosiło sie do tych dwóch
        dziewczyn, które ze soba sie sprzeczaja a szczegolnie do tej ktora
        tak "znakomicie potrafi" radzić innym. Poza tym jeszcze mial sie mi zmienic
        plan na co bylam wsciekła jak diabli bo juz sobie ułożyłam życie pod ten co
        dostałam na poczatku roku szkolnego. Na szczęście nie mam żadnych zmian.
        Panie w żłobku tez radziły szybsze odbieranie przez pierwszy tydzień ale jak
        nie da rady to trudno, głowy nie urywa nikt matkom. Codziennie mlody jest
        odbierany o 16 i zawsze siedzi ta sama ekipa i czeka na rodziców. Jakies cztery
        osoby.
        Co do rady to ta cała erin oczywiscie umiała dac, z tym ze w moim mieście sa 3
        żłobki i żaden nie pracuje w sierpniu a nawet gdyby to jaki ma sens posylac
        dziecko do żlobka dla adaptacji skoro za dwa tygodnie i tak pójdzie do innego
        żlobka w którym jest zapisany. Bezsens takie rady. Ciesze sie tylko, że mały
        jak na razie dobrze znosi rozłąke choć to moze za jakis czas dopiero sie odbić.
    • g0sik Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 13.09.05, 10:01
      ml130676 proponuję zmienić postawę na nieco mniej roszczeniową. Skończyły się
      już na szczęście czasy, że wszystko się wszystkim należało. Pretensje, że nie
      stać Cię na opiekunkę możesz mieć wyłącznie do siebie, narzekaniem, że Cię nie
      stać, nic nie zmienisz.
      • ml130676 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 13.09.05, 10:07
        Dzięki, zatrudnię się na seks linii to dorobię na tę opiekunkę. A co do czasów,
        które się skończyły, to przypuszczam, że ich nie pamiętasz, tak jesteś młoda.
      • mkolaczynska Narzekam 13.09.05, 11:05
        Ja przepraszam ze się wtrące, ale
        nie chodzi też o to mamom pracującym żeby idąc do pracy wydawać całą pensje na
        opieke nad dzieckiem prawda?
        Jaki w tym sens iść do pracy na 8h+dojazdy(czasem więcej niż 2 h) łącznie 10h i
        płacić za żłobek + zatrudnić opiekunke dla dziecka na czas choroby czy zeby
        opdbierała dziecko ze żłobka.
        Żłobki i tak są czynne zdecydowanie za krótko jak na potrzeby pracujących
        rodziców(najcześciej do 16) ja osobiście potzrebuje opiekunki jeszcze na 2-3
        godziny czyli musze jej zapłacić jakieś 300zł/miesiąc, gdyby niania odbierała
        dziecko ok godziny 13 musielibyśmy zapłacić ok 500zł nawet jeśli ta sytuacja
        trawałaby ok miesiąca to jest to duża kwota zwłaszcza jak doda się jakąś
        chorobe i dojdzie Ci kolejne 200zł. Potem znów okres adaptacyjny itd. Nie o to
        przecież chodzi nie?
        Zazdroszcze kobietom które nie muszą pracować(ale mogą np na 1/2 etatu) mają
        kupe kasy i mogą/nie muszą oddać dziecko do żłobka. Mogą wziąc L4. Niestety nie
        tak wygląda życie większości mamuś.
        pOZA TYM DLACZEGO MAMY NIE NARZEKAĆ. Dużo ostatnio zrobiono w celu przezucenia
        większości obowiązków dotyczących wychowania dziecka na barki pracujących
        rodziców. Jak można spokojnie wychowywać dzieci w kraju w którym wychodzisz do
        pracy o8 wracasz o 18 a żłobek jest czynny od7 do 16:00 pediatra przyjmuje
        dzieci chore dopiero o godzinie 9:30. Jak mam iść do pracy jak dziecko ma katar
        w żłobku mi go nie przyjmą i potrzebuje zaświadczenia od pediatry że jst
        zdrowy. Musze czekać do godziny 9:30 i w pracy zamiast na 9 jestem na 11. Więc
        musze też zatrudnić opiekunke żeby dziecko do żłobka zaprowadziła.
        I znów dostaje w d.. albo po kieszeni.
    • julka130 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 13.09.05, 22:09
      cześć. jak doszłam z czytaniem do końca to zapomniałam jaki był wątek na początku. ale dziewczyny się pożarłyście. mam tylko pytanie czy wam ulżyło. ja też lubię czasami ponażekać i na foru jest najlepiej bo tu ktoś cie zrozumie. ERIN. - uważam że pewnie jesteś super dziewczyną ale daj innym ponażekać. to czasem poprawiw nastruj. ja muszę wychodzić z dzieckiem o 5,20 a o6,10jest już w żłobku. ja jestem w pracy o7,0. odbieram ją o16.0 w domu jesteśmy o17,30. i jest mi ciężko. staram się zmienić nasze życie. mąż studjuje i pracuje. mam nadzieje że znajdzie lepszą prace i będzie super.ale narazie jest kiepsko. więc daj nam spokojnie ponarzekać.
      • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 14.09.05, 08:10
        Julka, ja nie odbieram prawa do narzekania! Ja tylko nie zgadzam sie z pewnymi zarzytami formułowanymi przez ml i cyferki - sama przyznasz, ze nieco dziwnymi.
        • mkolaczynska Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 14.09.05, 10:45
          Erin, ml napisała że musi chodzić do pracy i nie stać ją zeby płacić opiekunce
          za odbieranie dziecka o godzinie 13 ze żłobka i opiekowanie się nim do jej
          powrotu z pracy. No kurka ma płacić za żłobek opiekunke kupić sobie bilet
          miesięczny. Ile ta kobieta zarobi "na czysto" w miesiącu!

          Mi się też wydaje że paniom nie chodzi tylko o dobro dziecka na pewno czasami
          nie tylko o to chodzi. Co innego jeśli panie dają taką możliwość, ale nie jest
          ona koniecznością. Co innego też jeśli musisz dziecko odbierać o 13 ale nie
          wolno Ci np wejść do żłobka i zobaczyć jak dziecko się bawi. Ja miqałam właśnie
          taką sytuacje. Niestety dziecko podczas pierwszych dni w żłobku może dać w kość
          i trzeba się nim bardziej opiekować, więc na pewno łatwiej jest zaopiekować się
          nim do godziny 13 niż do 16-to przecież aż 3 godziny. Ja dobrze wiem że 3
          godziny z malcem który nie da chwili wytchnienia to bardzo dużo.
          • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 14.09.05, 10:54
            No nie, przeczytalam pierwszy post jeszcze raz i musze przyznac sie do bledu - ml napisala, ze ma dwa tygodnie wolnego i MOZE odbierac dziecko wczesniej.
            Okres adaptacyjny pewnie tak naprawde laczy i koniecznosc przystosowania sie dziecka do nowego otoczenia (mysle, ze jednak mimo wszystko to przede wszystkim), i to, ze panie majac kilkoro nowych dzieci, tez wiecej energii na prace poswiecaja (rozwiazanie ze zlobka, do ktorego chodzilo moje dziecko,
            to przyjmowanie po 5 dzieci w jednym tygodniu, zeby nie bylo 30-osobowej grupy adaptujacych sie dzieci jednoczesnie).
            Jesli dziecko tego nie potrzebuje, to panie na sile go do domu nie wysylaja. Ale zazwyczaj poczatki sa trudne i Z MYSLA O DZIECKU dobrze je odebrac wczesniej. Nie dla komfortu pan!
            Pewnie, ze zorganizowanie tego moze byc trudne - ALE przeciez decyzji o oddaniu dziecka nie podejmuje sie z dnia na dzien, tylko z pewnym wyprzedzeniem,
            wiec mozna przynajmniej postarac sie tak zorganizowac czas, zeby i nie miec problemow z praca, i przede wszystkim pomoc dziecku przejsc ten trudny, sama przyznasz, okres adaptacji.
            Co do wchodzenia do grupy, to ja mam mieszane uczucia. W naszym zlobku panie
            na poczatku pokazywaly pomieszczenia, w ktorych przebywaja dzieci, ale potem raczej nie bylo wspolnego w nich przebywania rodzica z dzieckiem (chociaz
            z tego co wiem od mamy dziecka chodzacego do tego samego zlobka, w tym roku sie cos zmienilo). Tez bym chciala pobyc z dzieckiem, ale z drugiej strony jemu tak naprawde trudniej w ogolnym rozrachunku do miejsca sie przyzwyczaic. Poza tym - sa tam tez inne dzieci, ktorych rodzicow przy nich nie ma (nie moga, nie chca, cokolwiek) - i tym dzieciom moze byc podwojnie trudno patrzac na te, ktore sa
            z rodzicami.
            • mkolaczynska Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 14.09.05, 16:23
              Zasadniczym pytanie w tym miejscu jest też taki e"kiedy zwykle
              mamusie/tatusiowie dowiadują się że jest coś takiego jak okres przystosowawczy"-
              ja o czymś takim nie słyszałam kiedy zapisywałam dziecko do żłobka, nie
              przyszło mi też do głowy żeby o to zapytać!
              Czasem więc nie udaje się tego zaplanować.
              • a.chudziak Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 27.09.05, 10:11
                drogie mamy, w poniedziałek zaczynamy chodzić do żłobka, doradźcie czy od razu
                na 8 godzin czy krócej....sama już nie wiem, bo są dwie szkoły, jedni mówią o
                rzucaniu na głęboką wodę (pełny wymiar godzin od razu) drudzy żeby stopniowo
                wydłużać czas pobytu w żłobku. Nie wiem i jestem rozdarta bo widzę i plusy i
                minusy w obu wariantach. Ostatecznie mogę wziąć parę dni urlopu i odbierać
                synka wcześniej ale on przyzwyczai się i potem znów będzie problem, ze ma
                zostać dłuzej. A z drugiej strony, jak ma płakać, to już go wolę zabrac, w
                końcu to obce miejsce i obcy ludzie. Wcale mnie to nie pociesza, że inne dzieci
                też płaczą i że to minie...
                • e_r_i_n Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 27.09.05, 10:30
                  Ja jestem zwolenniczka malych krokow - najpierw na krotko, potem na coraz
                  dluzej.
                  • kakak8 Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 27.09.05, 13:48
                    moje dzecko zaczęło żłobek 05.09 czyli 3 tygodnie temu. pierwsze 2 odbierałam
                    go po obiedzie o 12. trzeci tydzień siedzieliśmy w domu z ropnym katarem,
                    wczoraj poszedł do 12, bo bałam się że po przerwie może być różnie a dziś
                    został pierwszy raz na spanie, denerwuję się prawie tak jak pierwszego
                    dnia.maciuś nie adaptował się łatwo,kiedy go odbierałam przez pierwsze trzy dni
                    siedział mi na kolanach "na koalę" i przez 5 minut nie pozwalał się ruszyćsmile z
                    dnia na dzień coraz lepiej. wydaje mi się że okresu adaptacyjnego nikt głupi
                    nie wymyślił tylko ktoś kto myślał rozsądnie. ja wiedziałam że mojed dziecko
                    pójdzie do żłobka i wiedziałam kiedy, chyba zanim się urodził(20 m-cy).kiedy
                    składałam podanie o urlop wychowawczy celowo zaplanowałam powrót do pracy na
                    pażdziernik żeby cały wrzesień być z małym i stopniowo przyzwyczajać go do
                    takiej dużej zmiany. było to dla mnie po prostu normalne że nie przyprowadzę
                    go do żłoba i cześć, przyjdę wieczorem. dlatego trochę nie rozumiem niekturych
                    roszczeniowych matek na tym forum. a teksty o wypoczynku opiekunek bo dzieci
                    poszły do domu to nawet nie są śmieszne. przecież one i tak mają tam młyn przez
                    cały wrzesień. podrawiam.
    • agamamaani Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 27.09.05, 14:05
      u nas okres adaptacyjny trwał 1,5 tygodnia - najpierw mój mąż przychodził tylko
      w ona spacerki potem ja wzięłam urlop i chodziłam od 8mej do 12tej teraz Anka
      chodzi sama do od 8-12 ( no my ją zaprowadzamy sama jeszcze pewnie by nie doszła
      big_grin )
      ten okres myślę że bardzo służy i jej i mnie.. Ja się uspokoiłam, że żłobek nie
      kjest tragedią, a ona też pewnie isę lepiej czuła choć wydawało mi sie że wogle
      nie zwracała na mnie uwagi big_grin
      ale widziałam dzieci, które były oddawane bez adaptacji - zazwyczaj ryczały cały
      czas sad
      • a.chudziak Re: Okres adaptacyjny - komu to służy??? 28.09.05, 09:24
        pierwszy tydzień będziemy go odbierac ok.14, sugerowała tak dyrektorka, bardzo
        miła zresztą osoba, wtedy będzie już po całym dniu=cyklu żłobkowym, po
        podwieczorku i chodzi o to by nie patrzył na inne dzieci które już idą do domu,
        odbierane przez rodziców. Zaprowadzac będzie tatuś a odbierac mamusia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka