kakak8
13.09.05, 13:30
Moje dziecko już tak ma że obiad najchętniej wykreśliłby z jadłospisu. w domu
ok 7.00 zjada gęstą kaszkę której dopomina się ze łzami w oczach

) jest
bardzo niecierpliwy. w żłobku śniadanie jest o 8.30 i dzisiaj zjadł podobno
bułeczkę. obiad o 11.30 i moje dziecko nie chce nawet na niego patrzeć. m
nie to wcale nie dziwi:1) nie jest głodny, 2)zupa, ziemniaki i cośtam to nie
jest to co go kręci. zawsze tak miał, pod koniec sierpnia zjadał na "obiad"
gruszkę i pmidora i szedł spać. a coś konkretnego jak wstał. może to nie jest
najzdrowsze, ale myślę że karmienie na siłe może przynieść gorszy skutek.
mówiłam paniom żeby nie zmuszały go do jedzenia, a dziś pani dumna mówi mi że
UDAŁO JEJ SIĘ WMUSIĆ W NIEGO 5 łyżek zupy. to już wiem dlaczego wrzeszczał w
niebogłosy kiedy na niego czekałam. a może ja się mylę może mam zaufać paniom
i zrobią z mojego " obiadowego niejaka" "obiadowego smakosza" syn ma 20 m-cy.
proszę napiszcie jak jest u WAs, jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii.