ladylazarus
22.09.05, 10:08
Ja początkowo ubierałam z najlepsze rzeczy, ale codziennie przychodziła z
jakąś plamką np. po twarożku jagodowym , w starszakach po prostu nie stosują
śliniaczków, więc ubieram mała w nieco gorsze rzeczy np. takie które
dostaliśmy po jakims dzieciaczku z rodziny, lub w takie ciemniejsze, żeby nie
było ryzyka że najlepsze ubranka zostastną na zawsze uplamione.
Ubranka zawsze wybieram wygodne- np. jeżeli przychodzi w dzinsach czy
sztruksach przebieram ją w bawełniane spodenki.
Zastanawiam się też jak to jest w zimie- wiadomo że dzieciaki przychodzą w
rajtuzkach pod spodem i czy potem siedzą tylko w tych rajtuzkach na sali? Czy
też zdejmujecie rajtuzy i zakładacie spodnie?
No to taki mój ubraniowy delemat i myslę że mi pomożecie