Wychodzenie na dwór...

03.10.05, 11:03
Moja Marta chodzi do żłobka od kwietnia ub.roku. Jak tylko zrobiło się ciepło
dzieci wychodziły na dwór, podobnie było we wrześniu. Jednak jak noce stały
się chłodniejsze i ziemia rano była mokra panie przestały wychodzić z
dzieciaczkami na dwór. Grupe stanowią dwulatki (jedno dziecko jeszcze nie
skończyło 2 lat) i dwuipół latki. W sumie max.17 dzieci. Na tą grupę
przypadają 2 opiekunki i 1 pomoc.Panie ostatnio orzekły, że do wiosny nie
będza dzieci wychodzić na dwór, bo:
- do południa jest mokro a dzieci siadają na trawie i będą całe brudne i
mokre (a panie nie mają gdzie suszyć 20 kombinezonów)
- łatwo mogą się przeziębić (duża różnica temp.w żłobku a na dworze
- dzieciaczki są za małe (???) i przechodzą bunt dwulatka więc cieżko nad
nimi zapanować (chodzi o ewentualne spacery w parach poza terenem żłobka)

Trochę się zawiodłam, bo wcześniejsze deklaracje były niceo inne,liczyłam
też, że zimą dzieci będą mogły pobaraszkować po śniegu...

Teraz się martwię. Wracam z pracy ok.16.30, potem obiad i już się robi ciemno
i dzieci moje idą spać...
Czy to oznacza, ze do wiosny będą się dotleniać na dworze tylko w weekendy?
Nie chcę wyjść na matkę-awanturnicę ale może macie jakieś pomysły, żeby
namówić panie na spacery w cieple słoneczne jesienne a potem mroźne zimowe i
pełne śniegu dzionki...
    • mama_kotula Re: Wychodzenie na dwór... 03.10.05, 12:08
      Faktycznie drażliwy temat. U nas jest to samo, i żadne sugestie nie odnoszą
      rezultatów. Teraz jeszcze jest ten komfort, że można po południu zabrać dziecię
      na spacer, ale niedługo zacznie się wcześnie robić ciemno...
      Ja dzisiaj rozmawiałam z innymi matkami w żłobie, postanowiłyśmy jednak drążyć
      temat wychodzenia, nawet zasugerowałyśmy, że na duży grzejnik się złożymy smile.
      Co do wychodzenia w parach poza teren żłobka - dla mnie mission impossible...
      Może nosić do żłoba drugi kombinezon, na wyjście?
      • izka2609 Re: Wychodzenie na dwór... 04.10.05, 07:25
        Wydaje mi się że to nie o te kombinezony chodzi.Skoro twoje dziecko chodzi do
        żłobka od kwietnia nie wiesz jak jest w zimie.Żłobki są bardzo dobrze
        ogrzewane,nawet rodzice jak przychodzą po dziecko muszą kurtkę zdejmować żeby
        malucha ubrać,bo jak nie zdejmą to po chwili są już zapoceni.Wyobraź sobie 3 czy
        4 panie które muszą kompletnie ubrać ok.20 dzieciaczków.Ta część która już jest
        ubrana i czeka na resztę zanim wyjdą na dwór jest już całkiem spocona.I takie
        spocone dzieci wychodzą na dwór,na snieg i choroba(oczywiście nie u
        wszystkich)gotowa.A potem niektórzy rodzice mają pretensje do opiekunek lub
        kierownika żłobka że panie zaxiębiają dzieci i co oni mają zrobić,nie mogą
        ciągle zwolnień brać itp.I awantura gotowa.Opiekunkom też nie zależy na
        chorobach dzieci bo im mniej chodzi do żłobka tym większe szanse że dany żłobek
        zostanie zamknięty.Moja córka chodzi już3 rok i nigdy nie zależało mi na
        wychodzeniu dzieic z opiekunkami w zimie.Wolę pospacerować z nią po wyjśći ze
        żłobka zanim zrobi się ciemno niż narażać na chorobę w wyniku czekania na
        ubranie pozostałych dzieic i przegrzania w bardzo ciepłym żłobku.Rodzice dzieci
        w żłobku do którego chodzi moje dziecko rozumieją to i nie nalegają na zimowe i
        późnojesienne wyjścia gdy dzieic trzeba ciepło ubierac.Popatrz na to w tym
        kontekście a nie wkontekście mokrych kombinezonów.
        • linusia_75 Re: Wychodzenie na dwór... 04.10.05, 07:41
          popieram przedmówczynię - nie wyobrażam sobie logistyki kombinezonów, czapek,
          szalików, butów itd u 20 dzieci /a po słynnych 3m2 na dziecko do 40 sad / dla 2
          pań. chociaż wiem, że są żłobki gdzie i zimą dzieci wychodzą, choć może nie
          codziennie /nawet przy ładnej pogodzie /.
          w naszym żłobku było od razu powiedziane, że spacery są do/od momentu lekkich
          kurtek. potem nie.
          pamiętam jak bardzo mnie wkurzało, zwłaszcza przy ładnej pogodzie w
          październiku, jak dzieci nie wychodziły. i jak zamiast robić obiad chodziłam z
          dzieckiem na chociaż 30 - mimutowy spacer, zimą już przy szarówce.
        • mama_kotula Re: Wychodzenie na dwór... 04.10.05, 09:45
          U nas kwestia ubierania odpada, bo w grupie jest 10 osób, zresztą wczoraj
          rozmawiałyśmy z opiekunkami i wygląda to tak, że 2 panie będą ubierać
          dzieciaki, przy czym założenie jest, że kombinezony mają być 2-częściowe
          (kurtka i ogrodniczki), bo przynajmniej kurtki dzieci mogą same nałożyć.
          Dzieci, które są już ubrane, wychodzą do ogródka, gdzie czeka już trzecia
          opiekunka, w ten sposób odpada ryzyko przegrzania.
          Jednak wiem, że mamy komfort, bo grupa jest mała i opiekunek aż trzy. Jak są 2
          panie na 20 osób, to faktycznie może być problem.
          Pozdrawiam ciepło.
          Marta
          • kasia_oliwia Re: Wychodzenie na dwór... 19.10.05, 11:31
            u mojej córci w żłobku też teraz nie wychodzą, i w zasadzie mi to tez pasuje. W
            gr jest 32-oje dzieci, i tylko 2 Panie + 2 do pomocy, zanim je ubiorą to te
            biedulki będą już całe mokre, a rano jest zimno. Tp nie jest lato kiedyte
            dzieci moga latac cały dzien na dworzu. Człowiek sam jak idzie rano malucha
            zaprowadzic to marznie.
            Brrrr jak zimno.
            Pozdrawiam Kasia
    • thrier Re: Wychodzenie na dwór... 04.10.05, 08:31
      To nie chodzi o to, ze ja chce wymuszac na paniach te spacery. Po prostu jak
      zapisywalam Tusie w marcu, to kierowniczka mowila mi o tych spacerach i stad
      moje zaskoczenie...moze rok temu bylo mniej dzieci w grupie (na wiosne grupy
      liczyly ok.8 dzieci).
      Szkoda mi tej cieplej jesieni...ja po poludniu nie mam kiedy wyjsc na dwor,
      pracuje do poźnego popoludnia i musze jeszcze zajac sie druga corka. W lecie
      wychodzilysmy na dwor o 18-19, teraz to bedzie ciezko...zostaja weekendy.
      Ale skoro piszecie, ze w waszych zlobkach jest podobnie, to nie bede wogole
      poruszala tematu...podejrzewalam troche opiekunki o wygodnictwo...
      Dobrze, ze chociaz zadeklarowaly, ze dzieciaczki na wiosne (poczawszy od
      topienia marzanny) beda juz wychodzily...Pozostaje czekac...
    • kasia_oliwia Re: Wychodzenie na dwór... 04.10.05, 14:47
      ostatnio jak zaprowadzalam mała do żłobka było dośc chłodno, pytalam sie czy
      dzisiaj beda wychodzi do ogrodka, Pani mi oznajmila ze nei ma zadnych
      przeszkod, poimformowala mnie ze oni wychodza z dziecmi jak jest kilka stopni
      na minusie zeby zlapaly troszke powietrza, bo te dzieciaczki nasze jak sa tam
      cały dzien, pozniej je odbieramy, karmimy myjemy i kladziemy spac to w zasadzie
      nie maja kiedy byc na tym dworku. fajnie by bylo gdyby mozna bylo zlapac to
      powietrze w weekend i zeby wystarczylo na cały tydzien ha ha ha. Także o, u nas
      te dzieciaczki wychodza nawet jak jest troche na minusie .
      Pozdrawiamy Kasia i Oliwka
    • pacynka27 Re: Wychodzenie na dwór... 04.10.05, 20:14
      Co prawda nie mam dziecka w źłobku tylko w przedszkolu (na źłobek przypadkiem mi się kliknęło smile) ale wydaje mi sie że nie jest problemem zabrać 17 dwulatków na dwór. 3 panie bez problemu ubiorą taką małą grupkę, a na dworze może stanąć woźna czy nawet pani dyrektor żeby popilnować przez te kilka minut wychodzące dzieci (żeby sie nie zgrzały). Tylko trzeba chcieć!!!! Oczywiście wygodniej zostać w sali, tyle że w ten sposób dzieciaki przez 5 m-cy w roku (pażdziernik -luty) praktycznie pozbawione sa dobroczynnych spacerków. Moim zdaniem to niedopuszczalne.
      • mama_kotula Re: Wychodzenie na dwór... 05.10.05, 23:52
        Zgadzam się w zupełności. Może pani dyrektor ma coś innego do roboty, ale na
        Boga - woźna by się w zupełności nadała.
      • anqa1977 Re: Wychodzenie na dwór... 07.10.05, 11:33
        W grupie mojego synka jest 27 dzieci, 3 "ciocie" ich pilnują. Pewnie że
        chciałabym by wychodzili w te słoneczne dni na plac zabaw na słonko, no ale jak
        ma mi się zapocić czekając na reszte to raczej odpuszczę. A co do woźnej i
        innych pan, np. dyrektorki to wiem, że one też pomagają w karmieniach np.
        zwłaszcza w młodszych grupach.
    • aniak04 Re: Wychodzenie na dwór... 08.10.05, 16:06
      a u mnie jest trochę inny problem - panie proszą aby rano dzieciom nie
      zdejmować butów, bo zaraz po śniadaniu dzieciaki wychodzą na dwór. Jakby nie
      patrzeć rano jest jeszcze zimno i wolałabym aby te ranne zabawy ogródkowe
      odbywały się jak już się trochę ocieplismile później oczywiście też wychodząsmile
Pełna wersja