martamaria10
11.10.05, 13:28
Zaprowadziłam dzisiaj córcię do żłobka, przebrałam, oddałam pod
opiekę „cioci”. Schowałam ubranka do szafki i zaczęłam czytać program zajęć
na kolejny miesiąc. Po kilku minutach drzwi oddzielające szatnię od pokoju
zabaw na chwilę otworzyły się, ale nikt z tego pokoju nie wyszedł. Drzwi
zamknięto i oto, co usłyszałam wypowiedziane nienajmilszym tonem: „wyszła
już?”. „Tak.” Natychmiast zorientowałam się, że dotyczy to mnie, ponieważ to
ja jako ostatnia przyprowadziłam dziecko, a nie zostałam zauważona, ponieważ
stałam przy ścianie. Potem usłyszałam jakis rumor i za chwilę wyszła jakaś
kolejna „ciocia”. Jak mnie zauważyła, zgłupiała, i od razu się cofnęła do
pokoju zabaw. Bardzo się zdenerwowałam tym całym zajściem, bo co takiego
chciały zrobić lub robią te opiekunki, że czekają aż wyjdą rodzice? „Naloty”
nie mogę robić, ponieważ okno jest tuż przy wejściu, więc doskonale widzą
nadchodzących rodziców. Mamy i nie tylko, co o tym sądzicie? Może ja
wyolbrzymiam, albo przesadzam.
Marta