dagamama
08.11.05, 11:34
ja mojego synka odbieram przed samą 17-tą.
jest ostatnim ze swojej grupy więc przerzucają go do 1-szej grupy i tam na
mnie czeka.
wcześniej mój mąż odbierał go ok.14.30 - teraz nie ma takiej możliwości.
wczoraj jak go odbierałam był tak zapłakany że jeszcze chlipał przez następne
pół godziny zanim dojechaliśmy do domu
serce mi się kraje jak widzę swojego synka w taki stanie....
zastanawiam się by porozmawiać z szefem abym przychodziła i wychodziła pół
godziny wcześniej
to zaoszczędziłoby łez mojemu dziecku - byłyby jeszcze ciocie i dzieci z jego
grupy.
z drugiej jednak strony boję się krzywego patrzenia współpracowników że mam
inne godziny pracy (choć wcale nie reorganizowałoby to pracy)
proszę poradzcie coś
jak Wy sobie z tym radzicie?