Żłobkowanie mojego synka...

14.11.05, 12:07
Znalałam Wasze forum niedawno i dzisiaj postanowiłam napisać do Was z prośbą
o wsparcie lub cenne rady.

Oliwierek kończy dziś 22 miesiące. Do żłobka chodzi od 4 września tego roku.
Niestety nie bez przerwy bo dość często zdarzaja się nam infekcje górnych
dróg oddechowych. Niekoniecznie spowodowane żłobkowaniem, bo wiem od lekarza,
że wina też leży po naszej stronie, co chwila jesteśmy poprzeziębiani. W
zeszłym roku Oli też dość często chorował, więc to niejako nie wina
przebywania z dziećmi. We wrześniu Oli chorował 7 dni (piszę o dniach
uczęszczania do żłobka, nie licze weekendów i świąt), w październiku nie był
6 dni, a w listopadzie - dziś poszedł pierwszy raz.

Największy dla mnie problem to ciągłe przyzwyczajanie Go. Jak już zaczyna się
robić ciekawie i dobrze, to znów pojawia się jakiś katar czy kaszelek sad i
znów przerwa a potem od nowa. Po rozpoczęciu żłobka około dwóch tygodni
trwało pozostawianie Olinka popłakującego i takiego odbierałam go ze żłobka.
Później już było lepiej, bo nie płakał przy odbieraniu. Panie mówiły, że w
dzień nie płacze. Na koniec było juz super. Szedł sam, dzwonił domofonem,
mówił że Oli przyszedł. Ale jak mówię, że jutro będzie szedł do dzieci, co
będą robili to mówi "niee". Po każdej kolejnej przerwie jest lepiej, ale dziś
po dwóch tygodniach jest byle jak. Płakał jak przyszła po niego Pani, a teraz
jak sobie przypomni to popłakuje. Serce mi pęka. Gdyby umiał już mówić, to
może powiedziałby czy wszystko jest ok, czy się czegoś boi, no sama nie
wiem...

Widzę, że żłobek daje mu wiele dobrego. Uczy się korzystania z nocniczka (tj.
sam ściąga ubranko i woła czasami), jest bardziej grzeczny, skończyły się
nasze problemy z usypianiem. Ja mam więcej pomysłów na wspólne spędzanie
pozostałego nam czasu. Bardziej się staram i bardziej poświęcam mu uwagę.
Uczy się zabaw z dziećmi, dzielenia. Dostaje zbilansowane posiłki (a jest
niejadkiem), chociaż nie zawsze zje sad. Mają rytmikę.

Największa wada to chyba rozstania w sensie psychicznym, ale przecież wie, że
zawsze Go odbiorę, że będę miała jakąś nagrodę, że pójdziemy na spacer itd.
Boję się, że może nie jest gotowy na żłobek albo, że poszedł tam za późno -
za bardzo świadomy rozstań (wcześniej był na zmianę ze mną i moim mężem).
Moja mama miała podobne problemy z dziećmi idącymi do przedszkola, więc i tak
pewnie musiałabym (Oli musiałby) przejść to samo.
    • olakopytko Re: Żłobkowanie mojego synka... 14.11.05, 13:03
      Nic sie nie martw smile Moja Agatka tez czesciej w domku siedzi niz chodzi do
      zlobka smile Jak nie katarek to biegunka itp. Tez zauwazam korystny wplyw zlobka
      na Agatke. Po chorobie tez Agatka rano w zlobku potrafi sie "zakleszczyc" i nie
      chce mamusi wypuscic z rak smile To jest najgorszy moment i staram sie na te
      chwile przygotowac: zabieram zabawki do torby albo ksiazeczke i razem przy
      przebieraniu sie bawimy, mowie pozniej zeby szla z ciocia bo tam dalej jest
      jeeeszcze wiecej zabaweczek i jej ciekawski charakterek bierze w gore i idzie z
      ciocia. Czasem tez oczywiscie i zabaweczki nie pomagaja, wowczas przebieram ja
      szybciutko zeby pozegnanie bylo krotkie i ciocia ja szybko zagaduje i jest ok.
      Po paru dniach sama idzie do cioci obraca sie ladnie robi papa. Troche tez
      podstepem ucze jej pewnej rzeczy.. mianowicie jak upadnie albo sie uderzy
      mowie: "ała" i zaczela to rozumiec, czasem zapytam sie jej po odbiorze czy
      bylo "ała" i kiwa glowa ze nie. Jedynie to na pewno w zlobku malo spi, bo
      wieczorem to wrecz pada ze zmeczenia i zasypia szybciutko sama w lozku. Glowa
      do gory wszystko bedzie dobrze smile)
      Pozdrawiam
      • jd17 Re: Żłobkowanie mojego synka... 14.11.05, 21:56
        Oj tak - Oli faktycznie po dniu spędzonym w żłobku niemal pada po 19 smile Nie
        zawsze śpi w południe, a w domu raczej zawsze więc to częściowo dlatego. A z
        podpytywaniem o "ała" próbowałam, ale widziałam że czasem ściemnia smile więc
        chyba jeszcze musi dorosnąć.
        Dzięki za wsparcie wink
        Asia
    • sweet.joan Re: Żłobkowanie mojego synka... 14.11.05, 14:00
      Wydaje mi się, że jesteście na dobrej drodze smile
      Mój syn zaczął żłobek w wieku nieco ponad dwu lat. Miałam o tyle dobrze, że już
      mówił i wszystko opowiadał. Też bardzo długo przyzwyczjał się do żłobka. Tylko
      kilka razy udało mi się usłyszeć z jego ust, że podobało mu się w żłobku. Bez
      problemu zaczął zostawać dopiero po przerwie świątecznej (o dziwo!).
      Najważniejsze - to trwać w postanowiemiu i być konsekwentnym. Nie dawać dziecku
      odczuć, że mamy rozterki (najlepiej tych rozterek nie mieć wink). Trzymaj tak
      dalej. Zapewniaj dziecko o swojej miłości. Mów, że przyjdziesz po podwieczorku
      (czy jak się będzie bawił po podwieczorku). Spędzajcie czas razem po żłobku.
      Jeśli dziecko w domu zachowuje się normalnie, jeśli dobrze śpi w nocy - to
      wszystko będzie dobrze!
      Pozdrawiam
      • jd17 Re: Żłobkowanie mojego synka... 14.11.05, 21:53
        Dzięki wielkie, tego mi dziś było potrzeba smile
        Faktycznie Olinek jest wesoły i dobrze śpi. Dziś trochę manifestował swój
        gniew, bo wszystko chciał, w każdym sklepie - chyba mnie próbował smile
        No i jak Go odbierałam było ok. Nie płakał, nie był zapłakany i wyglądał na
        zadowolonego.
        Dziękuję i pozdrawiam.
        Asia
        • dagamama Re: Żłobkowanie mojego synka... 16.11.05, 10:34
          fajnie!
          mój Dominik chodzi do złobka od sierpnia i nadal płacze gdy go zosatwiam i
          odbieram wink
          i codziennie musi zabrać ze sobą kilka zabawek (niedługo nic nie zostanie w
          domu!)
          w żłobku cały dzień nosi w rączkach zabawki - opanował to do perfekcji! -
          potrafi w jednej rączce trzymać kilka zabawek na raz
          myślicie że chodzi o to że w złobku nie czuje się bezpiecznie?
          czy powinnam sie martwić?
          • jd17 Re: Żłobkowanie mojego synka... 16.11.05, 21:29
            Mi sie wydaje, ze moze chce pokazac tym gestem, ze zabawki sa jego smile W koncu
            tam ma wieksza konkurencje...

            A Oliwierek dzis nie plakal wogole, a odbieralam go to na ustach mial usmiech :-
            )
Pełna wersja