Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-(((

23.11.05, 11:28
Witam,
O powrocie do pracy marzyłam już od jakiegoś czasu. W końcu udało się,
pracodawca poszedł mi na rękę i po wychowawczym przeniesie mnie do innego
działu gdzie jest praca w stałych godzinach itp(do tej pory miałam
nienormowany czas pracy, w praktyce pracowałam 10-14 godzin na dobę). Mając
jakieś dwa miesiące przed sobą, zanim znów będę czynna zawodowo, postanowiłam
malucha zacząć przyzwyczajać do żłobka. Z braku miejsc i jakiś dziwnych lokat
na listach rezerwowych(miejsce 43 to nasza najwyższa lokata...)w żłobkach,
znalazłam obok mnie prywatne przedszkole, które przyjmuje dzieciaki od 2 latek
i mimo, że młody ma rok i 10 m-cy ciocie go przyjęły. Przedszkole jest
super, bo w grupie Jaśka jest 8 dzieciaków i kiedy tam bym nie weszła - dwie
ciocie na sali. Rozmawiałam z mamami, które są zadowolone, bo dzieciaki tu
praktycznie nie chorują. Uzgodniłam z kierowniczką, że będę przyprowadzała
małego codziennie na godzinę... I zaczęły się schody... Moje pogodne, wesołe i
otwarte dziecko za nic nie chce przekonać się do nowego miejsca. Płacze,
krzyczy, kurczowo chwyta się mnie, kiedy powierzam go ciociom. Gdy wracam po
godzinie wciąż zanosi się płaczem przytulony do jednej z cioć. To już półtora
tygodnia i żadnych postępów. Serce mi się kraje, ale kierowniczka codziennie
na nowo tłumaczy mi, że muszę to przetrwać i że nie powinnam teraz przerywać
procesu adaptacji, żeby nie wprowadzać zamętu w jego życiu... Pozytywne jest
to, że natychmiast po zamknięciu drzwi przedszkola, młody zapomina o sprawie,
dobrze je i śpi i generalnie w domu jest super. Błagam poradzcie co robić i
ile może trwać taki okres adaptacji, czy wasze pociechy też trudno się
przyzwyczajały do żłobka??? Jak mu pomóc??? Czy może należy złożyć broń i
poszukać innych rozwiązań??? Jak to było w waszym przypadku?
Pozdrawiam
Aga i Janek
    • dagamama Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 23.11.05, 11:42
      mój synek (17 miesięcy) chodzi do żłobka od sierpnia i nadal płacze rano gdy go
      zaprowadzam
      coprawda uspokaja się gdy tylko znikam mu z oczu, wg relacji Pań nie płacze w
      ciągu dnia ale potzrebuje indywidualnej opieki (dosłownie cały dzień na rękach
      lub kolanach którejś z Pań) - też się zastanawiam czy aby ten żłobek to dobry
      pomysł ale póki Panie żłobkowe nie protestują... poza tym nie stać mnie ani na
      na nianię ani na siedzenie z dzieckiem w domu...
      dużo z nim rozmawiaj - w tym wieku dzieci już wszystko rozumieją - zapewniaj że
      po niego wrócisz
      napewno z czasem się przyzwyczai
      aha: mój synek lepiej się czuje gdy ma ze sobą swoje zabawki, dziś do żłobka
      zabrał 4 pluszaki, radyjko, autko i helikopter
      • aggi7 Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 23.11.05, 11:49
        Dzięki za odpowiedźsmile My zabieramy ze sobą ukochanego misia...
        • kakak8 Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 23.11.05, 13:28
          Kurcze nie wiem czy to dobry pomysł ale moze spróbuj zostawić go na dłóżej niż
          godzina, jak przestanie płakać może zorientuje się że w żłobku może być fajnie,
          panie zdążą go czymś zainteresować. może do tej pory było tak że tylko płakał i
          ty przychodziłaś "go wybawić"? U nas pierwszego dnia zostawiłam go i poszłam
          płakać do auta, nie zostałam w szatni bo wszystkie dzieci płakały. po ok. 2
          godz. zadzwoniłam do pani, powiedziała że popłakuje ale żeby nie przychodzić
          dopiero ok 12. tak zrobiłam. następnego dnia zostałam w szatni przez pół
          godziny i przez ten cały czas moje dziecko wyło, to był straszne ale wiedziałam
          że jeśli go wezmę to będzie to koniec żłobka. pierwsze dwa tygodnie był do 12-
          tej. drugi był już zdecydowanie lepszy pod koniec trezeciego już się nawet
          nie " krzywił" przy wejściu na salę, a teraz mósimy dopraszać się o buziaka i
          pa, pa. kiedy zaczynał we wrześniu miał 20 mcy.
          mam nadzieję że wzm się uda, bo to fajna sprawa taki żłobek, a małe grupy to
          dopiero musi być miód malina smile
          • dagamama Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 23.11.05, 15:04
            też chciałam zaproponować abyś zostawiła go na dłużej ale jakoś się nie
            odważyłam
            popieram poprzedniczkę - spróbuj - przecież nie będzie płakał dłużej jak godzinę
            u nas Panie nie zgadzały się by odbierać wcześniej niż po obiadku więc nie
            miałam wyjścia i młody zostawał od razu na kilka godzin - serce mi się
            krajało...
            drugiego dnia sam zasnął z innymi dziećmi
            trzeciego zjadł pięknie cały obiadek
            może ta godzina dziennie to za krótko by zrozumiał o co wogóle chodzi? wink

            czekam na relacje i pozdrawiam
            • aggi7 Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 23.11.05, 16:03
              Na to bym nie wpadła... Jutro pogadam z kierowniczką, na początku zostawiałam go
              na dwie godziny, ale ciocie mówiły, że to dla niego za długo. Jutro jednak
              stanowczo będę na to nalegała używając waszych argumentów, czyli, że to za
              krótko by mógł zrozumieć o co właściwie chodzismile Dzięki, na pewno powiem jak byłosmile
    • jd17 Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 23.11.05, 21:52
      Mój Oliwierek zaczął chodzić do żłobka jak miał niecałe 20 miesięcy. Niestety
      też (oboje) bardzo źle znosiliśmy adaptację żłobkową. Codziennie płakałam razem
      z Olim. Za radą Pani Kirownik Oliwierek zostawał tam coraz dłużej. Pierwszego
      dnia godzinę, drugiego + 15 min, kolejnego + 30, potem +45 i następnie 2
      godziny. Potem kilka dni po dwie godzinki. W tym momencie Panie uznały, że
      powinien zacząć zostawać na spanie, bo się przyzwyczai i będzie zawsze
      oczekiwał mnie po tych dwóch godzinach. No i zaczął zostawać. U nas przełom
      nastąpił po ponad dwóch tygodniach. Oliwierek czasem nieco marudzi w drodze,
      mówi "nieee dzieci?", ale sam dzwoni domofonem, chce kapciuszki "dzyń dzyń" i
      dzwoni do sali. Następnie Pani bierze go na ręce i idą. Nie powiem żeby jakoś
      sie specjalnie wyrywał, ale najważniejsze nie płacze i sam wyciąga rączki.
      Początkowo płakał w dzień, teraz nie płacze, a wychodzi do mnie zadowolony. Po
      chorobie też się chwilkę musi znów dostosować ale trwa to około 1-2 dni. Śpi,
      je i kontakty żłobkowe naprawdę dobrze mu robią. Nie rezygnuj! Najgorzej gdyby
      chorował, ale tak to daj mu jeszcze trochę czasu. Jak masz ochotę pogadać i
      potrzebujesz wsparcia to podaję mój numer gg 3923161.Powodzenia !!!
    • annkier Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 23.11.05, 23:22
      U nas dzisiaj dopiero 2gi dzień żłobkowania, córeczka ma niecałe 23 miesiące

      Zaczęłyśmy od 4 godzin od razu, nikogo się o zdanie nie pytałam sama
      stwierdziła, że musi tyle wytrzymać, bo inaczej to się do końca miesiąca nie
      przyzwyczai, bo tyle mamy czasu.

      Pierwszy dzień, czyli wtorek był wspaniały, mąż zaprowadził małą na 8 rano żeby
      zjadła z dziećmi śniadanie i została do leżakowania, czyli do 12,pojawiłam się
      po nią punktualnie, wskoczyła mi na ręce i wycałowała, potem pobiegła i
      przyprowadziła jakiś jeździk żeby się pochwalić, jakie tu są zabawki, podobno
      jadła obiadek o 11:30, w co bardzo wątpię, bo w nowym otoczeniu nie może się
      skupić
      Zresztą w domu wciągnęła obiadek wiec pewnie Panie przekazały niezbyt rzetelne
      informacje.

      Drugi dzień znowu mąż, 8 rano, ja o 12stej odbieram i Pani mówi, że dzisiaj
      gorzej, jak mąż się ulotnił to córka płakał i to dość długo, ale potem jej
      przeszło i do końca był spokój, trochę mi się jej żal zrobiło, ale niestety
      mamy bardzo mało czasu na asymilację, więc od następnego tyg. już będzie
      zostawała do 15tej a potem aż do 17 tej. Znowu były całusy, wyznania kocham, eh
      serce mi peka ją tam zostawiam.

      Mam nadzieje, że ją nie złapie jakieś choróbsko, podobno na początku dzieci
      bardzo chorują,
      Zauważyłam także, że płaczące dzieci nakręcają inne dzieci do płaczu,
      pozdrawiam i czekam na dalsze relacje z placu boju.

      • aggi7 Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 24.11.05, 12:02
        Witam,
        Dziękuję wszystkim na początku za zainteresowanie i wsparcie, to bardzo
        miłesmile)) Więc dziś nastąpił mały przełom... Trochę płakał w drodze do
        przedszkola...ale bez histerii jak to było poprzednio i nawet nie próbował
        uciekać z wózka. W szatni już tylko wzdychał i w miarę łatwo dał się uspokoić.
        Był znowu godzinę i kiedy po niego przyszłam ciocia powiedziała, że po pierwsze
        płakał tylko jakieś 5 minut po moim wyjściu, potem zszedł jej z kolan(wcześniej
        okrągłą godzinę tam "zalegał")i zainteresował się jakąś zabawką i pierwszy raz
        poprosił na nocnik (jakoś wcześnie udało się nam opanować tę sztukę, bo mały
        prosi odkąd skończył rok i siedem m-cy)-wcześniej zdarzało mu się albo trzymać
        do mojego przyjścia, a przez pierwsze dwa dni sikał w majtkisad Pani kierownik
        zgodziła się, że należy mu już od przyszłego tygodnia przedłużyć pobyt, tak by
        "zahaczyć" o jakiś posiłek. Ustaliłyśmy, że od poniedziałku będę go zostawiać na
        3 godziny.
        A co do tego "nakręcania" się dzieci wzajemnym płaczem to szczera prawda.
        Wczoraj kiedy weszłam po niego na salę już nie płakał tylko on, ale prawie
        wszystkie maluchy...
        Jeszcze raz Wam dziękujęsmile Dam znać w przyszłym tygodniu jak znosi te "3 godziny"
        Pozdrawiam
        Aga i Janek
    • jolla28 Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 24.11.05, 11:51
      Witam
      Mój synek ma 9 miesięcy. Trzeci tydzień chodzi do żłobka i muszę Wam
      powiedzieć, że dopiero teraz zaczął płakać. Na początku było dobrze, myślałam
      że po prostu jest jeszcze bardzo mały i lżej odczuwa lęk separacyjny, ale u
      niego kryzys przyszedł w trzecim tygodniu. Pani psycholog powiedziała, że tak
      czasami bywa i po prostu trzeba to przetrwać. Podobno jeżeli dziecko płacze to
      lepiej, gorzej byłoby gdyby zamknęło się w sobie, nie płakało, nie przeżywało
      rozstania. Podobno płacz, tęskonota świadczy o prawidłowym rozwoju psychiki
      dziecka. Stopniowo maluch zrozumie, że przychodzi do dzieci, bo mama musi
      gdzieś iść, ale zawsze przychodzi.
      Pamiętam przez mgłę moje początki w przedszkolu - miałam wtedy niespełna 3
      latka, więc troszkę więcej, ale też bardzo płakałam, pamiętam że często
      patrzyłam na drzwi i czekałam aż ktoś wejdzie i chciałam by była to mama, nie
      chciałam nic jeść, bo mamy jedzenie było lepsze, nie chciałam spać, bo nie moje
      łóżko itd. A później uwielbiałam przedszkole i ogólne wspomnienia mam bardzo
      dobre, ale ten początek musiał być cięzkim przeżyciem dla mojej psychiki skoro
      tak to pamiętam, więc pocieszające że nasze dzieci są mniejsze i nie będą mieć
      z tego okresu złych wspomnień, a później w przedszkolu będzie im łatwiej, bo
      przyjmą poranne rozstania jak coś normalnego. Pozdrowionka i powodzenia!
      • aggi7 Re: Pomóżcie, kłopoty z adaptacją :-((( 24.11.05, 12:05
        Ja też uważam, że płacz jest lepszy niż tłumienie uczuć, poza tym świadczy o
        jakiejś "dojrzałości" emocjonalnej, skoro maluch odczuwa tęsknotę i więź z
        rodzicamismile
Pełna wersja