Przekrój portfeli

26.01.06, 23:31
Córka mojej znajomej od niedawna chodzi do przedszkola. Zdarza się, że
przychodzi zapłakana, bo koleżanka ma lepszą lale, ładniejsze ubranie itp.
Niestety w tym przedszkolu bardzo widać pojemność prtfeli rodziców. Czy w
żłobku również takie rzeczy się zdażają?
    • magdalenkaaa78 Re: Przekrój portfeli 27.01.06, 09:13
      Moje kochanie jest ubrane...sama nie wiem, jak . Nie kupuję mu markowych
      rzeczy, za szybko rośnie. Chodzi w jeansowych ogrodniczkach, w zwykłych
      bluzach. Dbam o to, żeby wszystko było czyste i nie zlezałe, żeby nie wyglądało
      na coś już przestarzałego czy zniszczonego. Generalnie nie widze, żeby dzieci
      były jakoś postrojone czy w markowych ubrankach.
      Ale powiem Ci tak - gdyby dzieci chodzily ubranie w coś ekstra to moj Kubuś na
      tym etapie by się nie przejął.
      Natomast rozumiem córeczkę znajomych. Sama jestem z dość biednej,
      konserwatywnej rodziny i pamiętam, ze płakalam, bo dziewczynki
      miały "zagraniczne" ciuszki a ja nie...
    • sweet.joan Re: Przekrój portfeli 27.01.06, 09:56
      Nie sądzę, żeby dzieci w wiemu żłobkowym zauważały różnicę w stroju. Przecież
      one jeszcze nie wiedzą, co jest markowe, co drogie, a co nie.
      Mój syn chodzi już do przedszkola, ale jest w maluchach (dzieci trzyletnie) - na
      razie nie zauważyłam, żeby komuś robiło różnicę, jak które dziecko jest ubrane.
      Do przedszkola raczej nikt specjalnie się nie stroi.
      Być może dzieci starsze są już bardziej świadome, w co sie ubierają. Ile lat ma
      córka znajomej?
      • zgloska Re: Przekrój portfeli 27.01.06, 21:00
        Córka znajomej ma już 5lat, więc spostrzega różnice. Macie racje w żłobku dzieci
        są zbyt małe aby takie rzeczy widzieć. Chyba zaczynam się denerwować i szukać
        problemów. A strartujemy dopiero we wrześniu...
    • ewis Re: Przekrój portfeli 28.01.06, 09:55
      Moim zdaniem córka znajomej przychodzi zapłakana, bo być może jej rodzice
      pielęgnują takie "porównywanie" - lepsza lala, lepsza sukienka...

      Są dzieci, dla których takie problemy nie istnieją, bo i dla ich rodziców
      również. Piszesz, że w przedszkolu widać "pojemność protfeli rodziców" - so
      what? Kto widzi? Chyba tylko ci rodzice... Podejrzewam, że to jest bardziej ich
      problem niż dziecka. Jesli kultywuje się u dziecka posiadanie dla posiadania, a
      nie w konkretnym celu to póxniej trudno się dziwić, że dziecko chce "mieć" -
      lepszą lalę, lepszą sukienkę. Czy ktoś pytał dziewczynki dlaczego tamta lala czy
      sukienka była "lepsza"?

      I jeszcze z własnego ogródka - moje dziewczynki chodzą do żłobka i do
      przedszkola, ubrane po prostu wygodnie (+ staram się nie ubierać je w podarte
      rzeczy wink ). Nie wystapił nigdy opisany przez Ciebie problem, choć z moich
      obserwacji wynika że dzieci ubrane są w bardzo zróżnicowany materialnie sposób.
      Ale nic z tego nie wynika, o ile ktoś nie przywiązuje do zewnętrzności zbyt
      dużej wagi.
Pełna wersja