alisja75
06.03.06, 12:53
Mieszkamy we Wrocławiu,od kwietnia 14,5miesięczna córeczka idzie do żłobka.Na
początek na 3-4godź. dziennie żeby się oswoiła itd.Jeszcze nie zaczęła
chodzić a ja już mam wyrzuty sumienia.W starym DZIECKU przeczytałam że żlobek
to ostateczność że dzieci w tym wieku nie mają potrzeby bycia w grupie itd.A
mi się wydawało że to takie dobre rozwiązanie.Karolina jest b. żywotna,
wszędzie jej pełno, nie boi się dzieci jak gdzieś do kogoś idziemy i tam są
dzieci ( może dlatego że jestem też ja?.)W domu ze mną jest non stop sama
nawet męża nie ma bp pracuje w innymmieście i bywa w domu w weekendy a ja też
chcę do pracy bo już wariuje w domu i byłam takiej dobrej myśli.Drogie Mamy
żlobkowe jak to jest z tymi żlobkami?Czy wg Was to naprawdę ostateczność>Bo
mi się wydawało że lepiej dać dziecko do żlobka niż zostawiać pod opieką
obcej osoby w domu bez możliwości kontroli co robi z naszym dzieckiem.A
żłobek to instytucja w dodatku pod służbą zdrowia, dzieci, zabawy, panie do
opieki i zabaw więc jak to jest? czy żałujecie że wasze pociechy poszły do
żłobka? Czy to się odbija na psychice dziecka? Jakiś syndrom odrzucenia ? W
DZIECKU byłoże maluszek musi miec jednego stałego opiekuna, do którego się
przywiązuje bo potem w przyszłości może mieć problemy z budowaniem więzi
międzyludzkich.Takie to wszystko straszne że bardzo się boję.Jakto było/jest
u Was?