Dodaj do ulubionych

NIE posyłajacie dziecka do żłobka

05.07.06, 21:43
Dziewczyny

Jeżeli tylko możecie, to nie posyłajcie swoich dzieci do żłobka. To
ostateczność. Piszę to jako psycholog dziecięcy i jako matka. Dzieci w wieku
do trzech lat powinny mieć zapewnioną stałą opiekę jednej osoby, który
zajmowałaby się tylko nim oraz jego rodzeństwem. To, że dzieci tak chorują w
żłobkach wynika nie tylko z wzajemnego zarażania się przez dzieci nawzajem,
ale też z osłabienia spowodowanego silnym stresem przeżywanym przez dziecko.
Zjawisko to nazywa się hospitalizm.

Jeżeli nie jest to absolutną koniecznością (a nie jest nią moim zdaniem nią
lepszy samochód czy wakacje na Majorce), zostańcie ze swoimi dziećmi, dajcie
im te parę lat wyłącznej opieki. Lub zapewnijcie opiekę innej osoby (babcia
niania), aby miało możliwość stałego kontaktu jeden na jeden.

W tych pierwszych latach życia powstają zręby osobowości człowieka, które
potem w sposób nieświadomy w nim funkcjonują i wpływają na całe jego dalsze
życie. W efekcie tych pierwszych doświadczeń w dziecku powstanie postawa
ufności wobec świata lub braku ufności. Świat i inni ludzie będą postrzegani
jako bezpieczni i przewidywalni lub jako groźni i nieprzewidywalni. Dziecko
będzie miało poczucie, że ma moc, może zrobić to co chce, albo przeciwnie,
będzie niepewne siebie. Na tym, etapie rozwoju bardzo wiele zależy od Was.

Pozdrawiam i rozumiem, że żłobek to czasem KONIECZNOŚĆ
Obserwuj wątek
    • oluszek29 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 05.07.06, 22:01
      Jak jesteś taka mądra to powiedz, co czuje dziecko siedząc w domu z frustrowaną
      i nieszczęsliwą matką? Czy to nie zostawi u dziecka śladów w psychice? Nie
      każda kobieta jest w stanie wytrzymać kilku lat nawet z najukochańszym
      dzieckiem. Nie każda tego chce i trudno mieć o to pretensje...Nie każdą stać na
      takie rozwiązanie. I nie panikuj, tyle dzieci (teraz dorosłych) chodziło do
      żlobka i teraz postrzegają świat jako "ufny i bezpieczny". Wyluzuj.
      Pozdrawiam,
      Ola
      • agawamala Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 05.07.06, 22:39
        Kobyłka przedstawia swój punkt widzenia. I ma w tym sporo racji. Pewnie, że
        dziecko wychowa się ( prawie wszędzie) - w domu z mamą, z babcia, z nianią, w
        żłobku a nawet w melinie. I co ciekawsze z meliny też może pójść pokonując
        wszystkie kolejne etapy, na studia. Tyle, że będzie to trudniejsze.
        Osobiście jestem przeciwniczką żłobka , zaś okres, w którym byłam dużo z
        dziećmi w domu uważam za najspokojniejszy i najbardziej twórczy. Choć potem
        zrobiłam doktorat.
    • buzinka1 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 05.07.06, 22:54
      Ja chodziłam do żłobka i później do przedszkola. Nie wywarło to na mnie jakichś
      złych wspomnień bądź uprzedzeń czy strachu itp. Jestem bardzo związana z moimi
      rodzicami i mam z nimi świetny kontakt. Moja córka w wieku 15 m-cy poszła do
      żłobka i od tego czasu miała tylko ze dwa razy katar (czyli od pół roku). Do
      żłobka lubi chodzić, nie przeżywa tam stresów, wszystko zjada, nauczyła się
      nocnikować i wiele innych rzeczy. Jest wesołym i szczęśliwym dzieckiem. Jestem
      ze żłobka bardzo zadowolona. Na nianię mnie nie stać, do pracy musiałam pójść,
      a nawet gdybym nie musiała to bym po prostu chciała.
      Proszę Cię, nie siej paniki i nie dramatyzuj.
      --
      • agab72 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 09:53
        OK - Kobylka wyraziła swoją opinię i oczywiście ma do tego prawo. Ale czy
        dobrze, że o tym pisała ? - sama nie wiem. Myślę, że jednak większość z nas
        wysyła swoje dzieci do żłobka dlatego (ja od października), że po prostu nie ma
        innego wyjścia. Moja córka będzie miała 14.5 mies. kiedy trafi w to "straszne
        miejsce" i podobnie jak wiele mam jestem pełna obaw. Po co więc jeszcze nas
        straszyć ?


        Pozdrawiam.
        Aga.
        • misi24 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 24.07.06, 11:58
          uważasz że to straszne miejsce to nie p[osyłaj tam dziecka a chociaż byłaś i
          widziałaś żłobek?? moje dziecko ma 1,6 miesiecy chodzi do żłobka od 4 i jestem
          bardzo zadowolona(naprawde opieka super na 14 maleństw jest 5 pań a mój synek
          też lubi tam chodzić wyciąga ręce do pani fakt ma jedna która lubi najbardziej
          ale ogólnie jest dobrze) ale gdybym uważała że to straszne miejsce zrobiłabym
          wszystko nawet zrezygnowała z pracy żeby tam nie chodził.
    • babsee Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 09:49
      U nas-koniecznośc.
      Ale gdybym miala wiecej kasy-Jaga też chodzilaby do żłobka.Widze te dzieci w
      parkach ze znudzonymi do granic możliwsoci Mamami lub też olewającymi sprawe
      opiekunkami albo ze zmeczonymi Babciami.Nie wiem co gorsze...
      Dzieci nie potrafią spiewać, ledwo mówią(bo opiekunkom sie nie chce a babcie
      zgadują myśli), nie potrafią kompltenie nawiązac kontaktu z rówiesnikami, co
      więcej-czaedm nie potrafią sie bawić!
      Jesli Matka nie czuje powołania do opieki z prawdziwego zdarzenia i twórczej
      opieki nad dzieckiem-lepiej niech powierzy te opiekę profesjonalistom.
      A te rewelacje psychologiczne to tylko trend który niedługo sie zmieni...
      • agawamala Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 10:19
        Moje dzieci nie chodziły do żłobka. nie jest jednak wszystko ani białe ani
        czarne.
        1. W większości żłobków - i wiem to od mam żłobkowiczów- dzień nie jest tak
        piękny i kolorowy. Panie tez są znudzone, sfrustrowane ( zarobki), nie
        wszystkie lubią dzieci, zaś z higieną jest mocno na bakier. Karmienie jedną
        łyżeczka wszystkich, przenoszenie chorób przy wydatnej pomocy 'cioć", jest na
        porządku dziennym. Oczywiście jedne żłobki są lepsze, inne gorsze, ale
        najczęściej dzieci muszą swoje odchorować. Rozwijają się różnie - u jednych
        jest regres, początki choroby sierocej, inne poznają piosenki, wierszyki, są
        samodzielne.
        2. Nianie są różne. Częściej znudzone, sfrustrowane ( degradacja bezrobotnej
        urzędniczki), złe. Bywa, że po prostu nie lubią dzieci, a pracę traktują jako
        zło konieczne. O jakiejkolwiek nauce nie ma mowy. Dziecko przebywa w dymie z
        paierosów, chociaż niania zaklina się, że nie pali/nie pali przy dziecku.
        Zdarzają się nianie -cud, ale to wyjątki.
        3. Mamy - są różne - czujące w sobie powołanie , twórcze, twierdzące, że każdy
        dzień spęczony z dzieckiem to odkrywanie nowego, nieznanego świata i takie,
        które ze wstrętem myślą i o piaskownicy i o zupkach; zaś z zazdrością o
        awansujących koleżankach. Wolą pobiec do banku czy firmy niż na plac zabaw.
        4. Babcie - także każda jest inna. Można trafić na babcię, które pozostanie z
        wnukiem traktuje jak karę. Można mieć taką, która z miłości do wnuka wpycha w
        niego jedzenie bez ograniczenia, nie pozwala na kontakty spoleczne, zabawę w
        piaskownicy ( znam - O ZGROZO - babcię, która oddała, na szczęście niegroźnie,
        dziecku łopatką, bo ten odważył się uderzyć jej wnusia). Są babcie po prostu
        głupie - zaślepione miłością w złym tego słowa znaczeniu. Są babcie -
        pracujące, które bywają mało dyspozycyjne, są zajęte własnymi sprawami ( i mają
        do tego prawo), są babcie-skarby. Twórcze jak matki ( ale mające
        doświadczenie), nowoczesne, znajdujące we wnukach radość życia. Są też babcie
        chore, mieszkające daleko.
        Pytanie co jest nejlepszym rozwiązaniem? Opowiem Wam co ja znalazłam.
        Moja siostra ma dzieci w podobnym wieku do moich. Tak się złozyło, że nasze
        urlopy macierzyńskie i wychowawcze trochę się pokrywały a trochę nie. Mam do
        tego szczęście - siostra mieszka 200 metrów ode mnie , no i jesteśmy bardzo ze
        sobą zżyte. Obie mamy nienormowany czas pracy - ja na uczelni, siostra w
        redakcji. Nasi rodzice byli w chwili gdy zostali dziadkami młodzi - pracowali,
        ale mieli dużo siły i ochoty , aby zająć się wnukami - szczególnie po południu.
        Nasi mężowie mieli 1001 pomysłów ( niektóre twórcze inne niebezpieczne) jak
        zaktywizować dzieci.
        Dzieliliśmy się opieką, wakacjami, obowiązkami ( np. gotowaniem), sprzątaniem,
        zakupami. Nikt z nas nie wypadł z rytmu pracy, nikt nie był znudzony,
        sfrustrowany, dzieci mało chorowały.
        Mankamentem tego przedsięwzięcia było to, że dzieci najlepiej rozumialy się i
        bawiły we własnym gronie, trudniej akceptowały "obcych". Budziliśmy też
        sensację, bo 4 dzieci w podobnym wieku była ubierana prawie identycznie.
        Miałyśmy też 2 bliźniacze wózki ( choć dzieci rózniły się nieco wiekiem).
        Co jest dobre a co złe? Nie ma jednoznacznej recepty. Agata
    • ewa_mama_jasia Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 11:12
      Teoretycznie masz rację. Ale nic nie jest czarne ani białe. I nie chodzi tu o
      samochód czy Majorkę ale najczęściej o zwykłe bezpieczeństwo pracy, jakich -
      takich dochodów i wszystkiego, co się z tym wiąże.
      Jako doradca zawodowy znam wilcze prawa panujące na naszym rynku pracy i wiem,
      jak często pozostanie z dzieckiem w domu przez okres kilku lat powoduje
      wyrzucenie matki z grona aktywnych zawodowo. A powrót może okazać się ciężki,
      niezaleznie od kwalifikacji i zasobów młodej matki.
      Wiele matek wracając do pracy nie zarobi na nianię (np. ja, z 14 letnim stażem
      pracy i dwoma fakultetami) a dziadkowie najczęściej są jeszcze aktywni
      zawodowo.
      A kwestia socjalizacji dzieci? Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi się, że w
      społeczeństwie, gdzie większość rodzin ma jedno dziecko, żłobek pełni funkcję
      socjalizacyjną, jakiej nie zapewni jedynakom samodzielny opiekun.
      Ja posłałam dziecko do żłobka kiedy mały nie miał jeszcze 6 miesięcy i jestem
      zadowolona. Mały zaadaptował sie dobrze praktycznie od pierwszego dnia, w
      rekordowym czasie nauczył sie jesc cos wiecej niz moje mleko, no i chyba
      aktualnie bardzo łagodnie przechodzi lek separacyjny.

      --
      Jasio urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
      • bestiaa Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 11:42
        nasza córka skończyła właśnie edukację złobkową i rozpocznie przedszkolną.
        Nawet gdybym miała nie wiadomo jak dużo pieniędzy to i tak chodziłaby do
        żłobka, ponieważ tam bardzo dużo się nauczyła. Dowodem jest koleżanki syn,
        który w tym samym wieku nie umie tyle rzeczy co moja córka.
        Jeśli chodzi o choroby, to bez przesady, jakbym miała tak patrzeć to nie
        mogłabym wyjść na dwór, bo np teraz jest mocne promieniowanie, powietrze
        zanieczyszczone itd.
        Nie dajmy się w tym wszytkim zwariować i szukajmy złotego środka
        najodpowiedniejszego dla nas i nie patrzmy co robią inni, bo to jest nasze życie
    • iwonkatb Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 12:12
      Miewam mieszane uczucia czy dobrze zrobiłam posyłając synka do żłobka, gdy
      czytam takie posty. Ja swoją decyzję podjęłam po długich przemyśleniach i
      stwierdziłam, że to najlepsze wyjście. Nie kierowałam się finansami, bo stać by
      mnie było na nianię, ale tym, że ja żadnej zaufanej niani nie znalazłam, a w
      jakiekolwiek, nie sprawdzone ręce oddać go nie chciałam. Wiadomo, że w żłobkach
      też różne panie bywają, ale opiekunki z mojego żłobka są super. Dzieci do nich
      wręcz lgną. To chyba o czymś świadczy. Wiem też, że panie, które się nie
      sprawdzają w kontaktach z dziećmi są zwalniane.
      Mój synek chodzi do żłobka odkąd skończył 4 miesiące. W swojej grupie jest
      weteranem i to nie on jeden. Zdarza mu sie chorować, ale nie częściej niż synek
      przyjaciół, który jest w domu z nianią. Poza tym nie mam astrzeżeń. Jest
      kontaktowy, lubi towarzystwo dzieci, chce się z nimi bawić, chociaż zabawkami
      to się nie lubi dzielić. Umie sam jeść, pić z kubeczka, korzystać z nocnika.
      Uwielbia tańce i wszelkie zabawy ruchowe. Większość tych umiejętności zdobył w
      żłobku.
      Czy rzeczywiście krzywdzę go posyłając do żłobka?
      • mmala6 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 12:48
        Tez jestem psychologiem i to na dodatek takim, ktory dziecko do zlobka wysyla.
        Nie mozna rzucic w eter hasla, 'nie posylajcie dziecka do zlobka' bo co maja
        teraz zrobic z tym haslem mamy, ktore dziecko wysylaly? zwolnic sie z pracy i
        zabrac dziecko ze zlobka, czy do konca zycia miec wyrzuty czy dziecku zycia nie
        spapraly?
        Ja chodzilam i do zlobka i do przedszkola, a wiadomo jakie to byly instytucje
        30lat temu.Mam bardzo silna i zdrowa wiez z moimi rodzicami, mimo ze moja mama
        opowiadala mi jakies tragiczne historie zwiazane ze zlobkiem.
        Problemow z otoczeniem i poczuciem bezpieczenstwa rowniez nie mam.
        Widocznie jej milosc i opieka wygraly ze zlobemsmileI chyba o to w tym wszystkim
        chodzi.
        Nie wiem jak moj syn zareaguje na zlobek, idzie tam we wrzesniu.Szykuje sie na
        ciezki okres dla calej naszej rodziny, bede go wspierac z calych sil ale jak
        sie okaze, ze za ciezko to przechodzi i cierpi, to go zabiore i....nie wiem co
        zrobie.Bede myslec pozniej.

        --
        Nasze Szczęście Mateusz Aleksander, ur 30.01.2005, godz.14.00
        Matus ma...
        • aberggren Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 22.06.07, 22:02
          czytam te wasze posty i nie wiem co powiedziec...Żłobek nie jest taki jak 30
          lat temu...teraz jest inaczej!A wiem to z doświadczenia,bo jestem kierownikiem
          takiej właśnie instytucji. U nas dzieci są zadowolone, mamy pewne,że ich
          dzieciom nie dzieje się krzywda i o to przecież wszystkim chodzi.My nie
          wychowujemy dzieci za rodzica!My jestesmy od tego,żeby wspierać rozwój dziecka,
          żeby służyć fachową radą i doświadczeniem.Mam też doświadczenie w pracy w
          przedszkolu i to nie małe!Dzieci,które chodziły wcześniej do żłobka szybciej
          potrafią opanować stres, są lepiej przygotowane do "wejścia" w życie, nie
          przerażają ich nowe sytuacje, są bardziej pewne siebie,a przez to bezpieczne.
          Świetnym rozwiązaniem do poznania żłobka, sposobu jego działnia są tzw, grupy
          rodzinne. W takiej grupie rodzice mogą zapoznać się z systemem pracy żłobka,
          dzieci mają okazję pobyć z rówiesnikami, my mamy okazję poznac oczekiwania
          rodziców.Prosze spojrzeć: same plusy!!A jesli rodzice uznają,że na grupę
          żłobkową jest za wczesnie, mogą korzystać z grupy rodzinnej tak długo,aż oni i
          dziecko dojrzeją do momentu, kiedy będą mogli wkroczyć w kolejny etap w życiu.
    • dzida133 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 14:33
      Witam, ja chętnie posłałabym Jagę od razu do przedszkola, ale nikt mi jej nie
      chce przyjąc, bo we wrześniu będzie miała 2,5 roku. Pójdzie zatem do żłobka i
      podstawowym powodem, dlaczego rezygnuję z opiekunki jest to, że mała się już po
      prostu potwornie nudzi, przebywając przez większą część dnia z opiekunką. Nawet
      z nami, rodzicami nie może się wybawić, bo wiadomo, a to trzeba coś sprzątnąć a
      to coś innego, zawsze coś. Ale z tego co obserwuję, to dzieci są różne, moja
      lata cały dzień za dzieciakami a córka koleżanki, starsza od Jagódki o 2
      miesiące, siedzi cały dzień na kolanach u babci. Moim zdaniem nie należy
      uogólniać, tylko obserwować, co będzie dla dziecka lepsze.
      • agaphi Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 17:11
        a mi się słabo robi jak czytam takie posty jak kobylki. Pracuję w żłobku, moja
        córcia też chodziła do żłobka i jestem absolutnie za posyłaniem dzieci do
        takich miejsc. I to nie tylko wtedy, gdy podyktowane jest to względami
        finansowymi. Ja wychodzę z założenia, że szczęśliwa, spełniona mama zapewni
        fajniejsze dzieciństwo niż taka, która całymi dniami snuje się w dresie po
        domu. Sama siedziałam z córką długo w domu i były to super chwile ale w
        momencie jak poczułam ,że trochę się zatracam wróciłam do pracy. Teraz moja
        córcia jest fajną odważną dziewczynką i ostatnie miesiące, kiedy to chodziła do
        żłobka bardzo pozytywnie na nią wpłynęły.
        a co do znudzonych pań , to mam nadzieje, że są to tylko niechlubne wyjątki .
        Życzę wszystkim mamom podjęcia słusznych decyzji i łagodnego przejścia ich
        dzieciaczków przez czasem niestety trudne początki smile
        • ineze Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 22:48
          Ja się podpiszę pod twoim postem. I też mnie zmroził ten watek - po co?! Moje
          dziecko chodzi 1,5 roku do żłobka. Mam same pozytywne odczucia. Zauważam dobry
          wpływ żłobka na córkę. Ja nie chodziłam do żłobka ani przedszkola - wychowywała
          mnie "najlepsza pod słoncem" babcia a byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem - z
          nieśmiałością poradziłam sobie dopiero na studiach. Więc jestem przeciwnym
          przykładem do tego co pisała Autorka wątku. Chciałam, żeby moje dziecko miało
          wcześnie kontakt z rówieśnikami. Sama znam dwóch psychologów posyłających
          dzieci do żłobka. Pozatym dzieci przez całe wieki wychowywały się w grupach
          zatem całe społeczeństwa byłyby "skrzywione"?
          --
          Czyżby pan, taki wielki uczony, wierzył, że podkowa przynosi szczęście?
          - Nie - ale powiedziano mi, że podkowa przynosi szczęście także tym, którzy w
          to nie wierzą.
          • ineze Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 06.07.06, 22:57
            Dodam w kwestii chorowania z powodu rozstania, że w przypadku mojego dziecka
            chorowanie było jednak zwiazane z zetknięciem z chorobami. Po dwóch miesiacach
            zdarzają sie tylko epizodyczne "katary". Ten "argument" wydaje mi sie mocno
            naciągany. A jeśli chodzi o psychologię -kiedyś rozmawiałam z sąsiadką
            psycholog (posyłającą dziecko do żłobka)m.in.na temat koncepcji
            psychologicznych przeciwnych "żłobkowaniu" i ona wspominała, ze owszem są takie
            jak zaprezentowany tu ale i wprost przeciwne kładzące nacisk na pozytywne
            strony np. właśnie żłobków - dlaczego nie napiszesz obiektywnie, tylko
            straszysz mamy mające właśnie wysłać dziecko do żłobka, przestraszone samym
            rozstaniem?! Jeśli jesteś przeciwna - dobrze napisz to ale tak jednostronnie to
            nie w porządku!
            --
            Czyżby pan, taki wielki uczony, wierzył, że podkowa przynosi szczęście?
            - Nie - ale powiedziano mi, że podkowa przynosi szczęście także tym, którzy w
            to nie wierzą.
    • hicksowa Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 07.07.06, 14:30
      Ten post wydaje mi się po prostu nie na miejscu. Na tym forum wspierają się
      wzajemnie rodzice dzieci, które do żłobka uczęszczały, uczęszczają lub
      uczęszczać będą. Z różnych powodów tak musi być lub chcemy, żeby tak było -
      żeby nasze dzieci "chodziły" do żłobka.
      Zatem po co ten post?
    • niusia77 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 07.07.06, 19:48
      Witam, dzieci cierpia niemilosiernie w zlobku, potem maja zachwiana psychike i
      zostaja seryjnymi mordercami big_grin Matki poslajace tam dzieci sa wyrodne bo chca
      miec lepszy kosmetyk lub ciuch beee wstydzcie sie
      jak czytam takie wypowiedzi to zastanawiam sie czemu ma to sluzyc, bo nie sadze
      ze po jednej wypowiedzi nagle matki zabiora dzieci ze zlobkow
      moj maly chodzi do zlobka jak skonczyl 4 miechy i jest bardzo zadowolony, jak
      go zaprowadzam to szczerzy swoje 2 zabki do pani
      ladnie sie rozwija, bardzo ladnie gaworzy i jest usmiechnie
      P.S. psychologie studiuja osoby ktore nie potrafia poradzic sobie ze swoimi
      problemami
    • malylos Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 09.07.06, 10:20
      bzdura pani doktor.
      gdybym siedziała w domu z dzieckiem nie miałabym za co życ.
      Bo na wychowawczym nie dostałabym ani grosza
      A tak moje dziecko chodząc od 5 miesiąca życia jest zadowolone bo ma kontakt z
      dziecmi a jak ich nie widzi to bardzo tęskni za nimi. A że choruje to normalne.
      ludzie całe życie chorują raz wiecej raz mniej.
      Więcej umie ze żłobka niz bym była w stanie ją nauczyć.
      Pani chyba żyje w innym świecie.
      Bo Polska to kraj gdzie każdy walczy o prace i jakikolwiek grosz na zycie.A na
      Majorke też można z dzieckiem pojechac




      --
      Gosia
        • grzalka Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 10.07.06, 12:03
          już dwa razy moi chłopcy dostali się do żłobka i dwa razy udało nam się tam ich
          nie posłać- ja żłobkom nie ufam o tyle, że po pierwsze jestem zdania, że dziecko
          poniżej 3 lat nie potrzebuje jeszcze socjalizacji (tzn. wystarczy mu
          socjalizacja na placu zabaw, lub 1-2 razy w tygodniu spotkania ze znajomymi
          dziećmi) po drugie nie da się pielęgnować indywidualności dziecka w grupie, po
          trzecie wreszcie dzieci w znanych mi żłobkach zdecydowanie za mało wychodzą na
          dwór (a ja mam na tym punkcie świra)

          teraz chłopcy dostali się do żłobka od września po raz trzeci, ale znowu mam
          nadzieję, ze uda nam sie ich tam nie posłać...pomimo tego, że "teoretycznie" nie
          stać mnie na nianię (tzn. pensja niani plus opłata za przedszkole dla córki to
          dokładnie moja pensja- z pracy zrezygnować nie chcę, poza tym mam taki zawód, że
          to niewskazane)

          to prawda, że nianie są różne, tak jak rózni są rodzice, są takie nianie, że
          zdecydowanie dla dziecka lepiej byłoby, żeby chodziło do złobka...ja sama
          chodziłam do rewelacyjnego żłobka, mimo, że to były lata 70-te...mimo to wolę
          żłobka unikać
          --
          Zasada Falklanda:
          Kiedy nie ma potrzeby podejmowania decyzji, jest potrzeba nie podejmowania
          decyzji.
          • edycia274 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 10.07.06, 22:52
            a ja nie pracuje, mam 2 letnią córkę, która zapisałam do żłobka od września i
            co ciekawe poleciła to mi Pani psycholog. Widząc jakie mam dziecko i moją
            bezsilność i rezygnacje co do czegokolwiek to mi właśnie zaproponowała,
            pewnie jestem zła wyrodna itd
            miałam staż w żłobku i nie jest tak zle
            a ja musze odpocząć
            jestem sama z małą od 5 do 20
            nikt mi nie pomaga
            i pójdzie do żłobka po to by mama miała choc 5 min dla siebie
            --
            Nikolka mój potforek
            Jak w Niebie
          • bonnie75 Grzalka!!! 15.07.07, 09:20
            Jestes "swietna"!!!!!! Blokujesz kazdego roku dwa miejsca w zlobku, po to by
            beztrosko nie poslac tam swoich dzieci. Po kiego grzyba to robisz? Jesli jestes
            tak bardzo antyzlobkowa, to siedz w domu i nie zapisuj swoich dzieci gdzies,
            gdzie nie masz zamiaru ich poslac. Co za idiotyzm!!!!! Jestem zniesmaczona...
            --
            ADAŚ
            ... to jest moje niebo ... moje przejaśnienia smile
    • mamaluna Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 13.07.06, 20:27
      nie poslalam starszej corki do zlobka, bo tak jakos utrwalilo mi sie nie wiadomo skad, ze zlobek jest zlem.
      Poszla do przedszkola - chorowala wiecej niz byla zdrowa przez 2,5 roku.

      Mlodsza corke poslalam do zlobka. Wcale nie z koniecznosci, tylko uznalam to za najlepszy wybor.

      Owszem, tez chorowala w pierwszym roku, ale glownie lapala choroby od starszej przedszkolnej siostry.

      Panie w zlobku cudowne, wcale nie byly znudzone.
      Zlobek nasz tak jest polecany przez matki (ktore mialy dzieci w tym zlobku), ze do kazdej z 3 grup jest lista rezerwowych dzieci.

      Zaluje, ze tej starszej corce 'oszczedzilam' zlobka.

      Ta mlodsza, zlobkowa corka jest juz od roku w przedszkolu. Zmian w psychice nie ma zadnych.

      A nawiasem mowiac, to ja tez chodzilam do zlobka, 30 lat temu, tez zmian w psychice nie mam
      z tego co mama mi opowiadala, to obecny zlobek ma sie nijak do tego, co bylo kiedys (oczywiscie dobry zlobek).

      Bardzo sie ciesze, ze nie posluchalam tych osob, ktore mi zlobek odradzaly przed poslaniem tam mojej corki. Zaznaczam, ze te odradzajace osoby nigdy nie mialy dziecka w zlobku.
    • dukacik Re: to jakaś paranoja albo zmasowana akcja LPR!!! 14.07.06, 20:14
      Uważam, że "kobylka311" jeśli nie jest aktywisyką LPR, to jest na najlepszej
      drodze do wychowania dramatyzującego frustrata na swój wzór i podobieństwo.

      Kochani rodzice, każdy z Was wie najlepiej co dla waszego dziecka jest dobre.
      Najnowsze badania amerykanów dowodzą, że dzieci posyłane w tak wczesnym wieku
      do tego typu placówek mają łatwieszy start w szkole, uczą się lepiej od
      rówieśników, którzy do żłobków (w Polsce) nie uczęszczali, przede wszystkim
      łatwiej przychodzi nauka przedmiotów ścisłych.

      A nasza pani psycholog od siedmiu boleści jest wyedukowana na podręcznikach z
      lat 60-tych ubiegłego stulecia.

      Nie ma tu miejsca na rozpisywanie się, ale wspomnę tylko o jednym przypadku z
      życia żłobka, do którego chodzi mój syn. Nie wszyscy rodzice są doskonale
      wyedukowani, nie wszyscy mają czas na czytanie literatury i prasy fachowej,
      wydaje się, że wystarczy, że kochają swoje dzieci i postępują tak by ich
      dzieciom było jak najlepiej. To "zaslepienie" miłością do dziecka spowodowało,
      że jedni rodzice nie zauważyli drobnego "opóźnienia" swojego dziecka, a fachowa
      obsługa żłobka zwróciła uwagę na tę drobną "inność" - dzięki szybkiej
      interwencji dziecko ma szansę na normalne dorosłe życie w przyszłości - strach
      pomyśleć co byłoby, gdyby siedziało dalej z kochającą mamą w domu.

      Irytuje mnie post kobylki311, bo jest pseudonaukowym "biciem piany". Natomiast
      jeśli ktoś ma prawdziwe traumatyczne przeżycia ze żłobka lub jego dziecko
      przeżyło jakąś tragedię związaną ze żłobkiem, to bardzo proszę niech pomimo
      swego cierpienia opisze to na tym forum - ku przestrodze innym.

      Kiedy nasz synek ukończył 7 m-cy zdecydowaliśmy o posłaniu go do żłobka choć
      stać nas na nianię. Nasz lekarz pediatra sugerował, żebyśmy poszukali
      opiekunki. Z duszą na ramieniu zostawiałem dziecko nieznajomym, obcym Paniom w
      żłobku...
      Dziś boję się dnia, w którym mój synek będzie się musiał pożegnać ze żłobkiem
      na Krowiej, a nastąpi to niezwykle szybko, bo już za rok. Wybór żłobka na
      Krowiej to była najbardziej trafna decyzja rodzicielska w życiu. I miło jest
      usłyszeć, gdy ten sam lekarz pediatra stwierdza, że dziecku żłobek służy, no
      może nie pod względem ilości przebywanych chorób (co jest nie uniknione), ale
      pod względem rozwoju fizycznego, umysłowego i emocjonalnego. Nasz synek zdaniem
      lekarza rozwija się dużo szybciej i lepiej niż rówieśnicy zamknięci w domu. Co
      mogę potwierdzić własnymi obserwacjami, bo mój synek ma o 4 m-ce starszego
      kuzyna siedzącego z nianią w domu. Ale to nie miejsce na chwalenie się
      osiągnięciami dziecka.
    • agawka2 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 17.07.06, 11:19
      No nie mogę nie zaprotestować. Tak się składa, że pracuję we wszystkich
      miejskich żłobkach od 2 lat jako psycholog właśnie, jestem też mamą
      żłobkowicza. Owszem, podobną "wiedzę" posiadałam po studiach nie znając
      specyfiki żłobków, jednak doświadczenie to zweryfikowało. Moja droga
      koleżanko "po fachu" - nie można zasłaniać się maską profesjonalisty i serwować
      tak radykalnego poglądu odbiorcom, którzy raczej potrzebują wsparcia, otuchy i
      porady a taka przecież jest rola psychologa. Poza tym jak mamy słusznie
      napisały świat nie jest czarno-biały a zwłaszcza wie to oczytany psycholog!!!
      Takie stwierdzenia delikatnie mowiąc są nieprofesjonalene. Tyle ode mnie.
        • iwonkatb Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 20.07.06, 09:06
          Mnie stać na wakacje na Majorce, a wiem co to jest żłobek. Już wcześniej
          zabierałam głos w tej sprawie, więc się nie będę powtarzać. Mogę tylko dodać,
          że kilka moich znajomych też posłało w ostatnim czasie dzieci do żłobka widząc
          jak świetnie rozwija się mój synek i jak mu sie tam podoba.
          • sziwar Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 20.07.06, 13:38
            Moje dziecko chodzi do żłobka, bo tak się sklada, że MUSZĘ pracować. Nie mam
            też w miejscu zamieszkania babci, ale nawet, gdybym miała nie sądzę, żeby
            babcia była lepsza niż żłobek. Dziecko chodzące do żłobka jest bardziej
            zdyscyplinowane i ułożone, więcej umie, jest wybawione itd. Z babciami,
            podobnie jak z opiekunkami dzieci siedzą w domach i oglądają telewizję. To
            radykalny sąd - ale proszę bardzo: radykalizm za radykalizm.
            Domorosła psycholozka.
            • kola45 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 24.07.06, 09:42
              Nigdy więcej nie zaprowadziłabym własnego dziecka do żłobka,
              okropne przeżycia dla dziecko, to był błąd i do tej pory nie mogę sobie tego
              darować, a mała jeszcze wspomina, jak Panie nie pozwalały jej miec przy sobie
              ukochanej lalki, którą traktuje jak siostrę. Dzieci były niemal wyrywane z
              krzykiem z rąk, to było coś strasznego.
              Być może trafiłam na zły żłobek, nie wiem jak jest w innych.
    • makapi Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 24.07.06, 13:13
      Moja córka chodzi do żłobka już ponad dwa lata i będzie chodziła jeszcze przez
      rok. Moi teściowie są na emeryturze i mieszkają dwa przystanki od nas, a mimo
      to wybrałam żłobek. Jestem bardzo zadowolona i nie żałuję mojej decyzji. Córcia
      rozwija się dobrze, NIE CHORUJE i więcej zaburzeń zauważam u dzieci
      wychowywanych przez nianie i babcie niż u niej. Ja również chodziłam do żłobka
      i uważam się za normalną i otwartą na ludzi kobietę, która nie ma żadnych
      kompleksów i idzie przez życie pewnie, spełniając swoje marzenia !!! Wierzę, że
      moja córcia też taka będzie smile
      --
      Każde dziecko przynosi ze sobą wiadomość, że Bóg się jeszcze nie zniechęcił.
    • mmc3 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 27.07.06, 10:04
      Witam,
      Droga Kobylko311 myślę, że swoim postem obrażasz rodziców posyłajacych swoje
      dzieci do żłobka. Bo jak nazwać stwierdzenie - że posyła się dziecko do żłobka
      po to aby kupić sobie nowy samochód czy spędzić wakacje na Majorce. Nie wiem
      czy wiesz ale większość rodziców posyła do żobka swoje dziecko z obawy przed
      utratą pracy a także dlatego, że dzieci "żłobkowe" w większości lepiej się
      rozwijają od swoich rówieśników siedzących w domu ze znudzonymi mamami,
      babciami czy niańkami, które traktują swoją pracę jako zło konieczne. Proszę o
      więcej wyrozumiałości, a jako psycholog powinnaś chyba wskazać obie strony
      żłobkowania a nie tylko tę złą.
      Magda
      • anestezjolog2 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 27.07.06, 12:40
        Każdy medal ma dwie strony .
        Każde dziecko jest inne zarówno pod względem psychicznym jak i zdrowotnym.
        Każda mama jest inna, jednej odpowiada siedzenie z dzieckiem w domu, inna rwie
        się do pracy; jedna robi to z wyboru inna z przymusu.
        Każda rodzina jest inna, w jednej babcie pomagają, bo chcą, w innej widują
        dziecko 2 razy w roku.
        Dlaczego o tym piszę?
        Ponieważ nie ma żadnej reguły, że dzieci żłobkowe rozwijają się lepiej lub
        gorzej; że dzieje im się większa albo mniejsza krzywda.
        Natomiast prawdą jest, że: w większych skupiskach ludzi/dzieci maluchy częściej
        chorują, szczególnie jeśli są niedoleczone; nie ma nic gorszego niż znudzona i
        sfrustrowana matka siedząca w domu, bo tak trzeba, albo matka targana wyrzutami
        sumienia, bo jest w pracy a powinna w domu.
        Pamiętajmy, że żłobek żłobkowi nierówny, są takie, które powodują u dzieci
        traumę i takie, do których tęsknią po weekendzie.
        C'est la vie.
          • mmala6 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 23.06.07, 15:12
            ale to jest kwestia nabycia odporności. Przecież my dorośli mamy kontakt na
            pewno z więcej niż 30stoma osobami i jakoś co chwilę nie chorujemy. Wcale nie
            jest powiedziane że jakby grupa liczyła 15 dzieci to dzieciaki by nie
            chorowały. Nieprawda. Mojej znajomej syn chodził do żłobka prywatnego gdzie nie
            było więcej niż 10 dzieci i też chorował, znacznie bardziej i poważniej niż mój
            syn. Nie ma reguły.
            Mój syn nie chorował od ok lutego. Teraz byliśmy dwa tygodnie na urlopie,
            wrócił do żłobka i na drugi dzień miał katar. Dzisiaj gorączkuje.Cóż...
            --
            Nasze Szczęście Mateusz Aleksander, ur 30.01.2005, godz.14.00
            Matus ma...
    • aada100 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 23.06.07, 20:52
      Mój synek tak szybko biegnie do swojego "kola" (starsza córka chodzi do
      przedszkola więc on również smilesmilesmile) że trudno za nim nadążyć. Mam nadzieję, że
      nie jest i nie będzie "zwichrowany psychicznie".
      I niezależnie jakie mną motywy kierowały 4 miesiące temu, gdy posyłałam go do
      żłobka (Majorka, samochód, praca czy lenistwo) mój synek jest tam szczęśliwy i
      cudnie się rozwija!


      --
      Ania-Mama
      Kingi (ur. 29.03.2003)
      Łukasza (ur. 01.05.2005)
    • agapit73 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 25.06.07, 10:25
      Przeczytawszy ten watek mialam ochote pobiec i zabrac swoja roczna coreczke ze
      zlobka, w ktorym jest dzis po raz pierwszy. Na szczescie zostalam i
      przeczytalam wypowiedzi innych mam, ktore sa przeciwnego zdania. Spadl mi z
      serca kamien nie tylko z powodu Kobylki ale takze wczesniejszych obaw o wiez z
      coreczka, ktora zostanie rozluzniona przez rozstanie. Nie mam juz tych obaw i
      jestem przekonana ze dobrze zrobilam wysylajac corke do zlobka. Tak wiec twoj
      post, Kobylka, odniosl przeciwny do zamierzonego efekt. Wierze ze mialas dobre
      zamiary, ale takimi jest pieklo wybrukowane. Pozdrawiam.
        • pampeliszka Re: Żłobek z zalecenia psychologa! 30.06.07, 14:58
          A moja corka chodzi do zlobka od pazdziernika, juz od dawna nie choruje. Kiedy
          sie zaczyna nudzic w niedziele, to za nami chodzi i pyta, czy juz moze isc do
          dzieci.
          Ma tam swoja najlepsza przyjaciolke i panie, ktore lubi. Po czesku zaczyna mowic
          lepiej od nas (co nie jest taka znow wielka sztukasmile), nauczyla sie obywac bez
          pieluch.
          Pierwszy plan byla taki, zeby sie nia opiekowaly na zmiane 2 studentki, na
          szczescie cos im wypadlo i nie mogly zaczac. Jak ja sie dzis z tego ciesze.
          A pomysl, zeby z dzieckiem zostawala babcia jest dla mnie co najmniej dziwny,
          jak patrze na swoja mame. Jej sie nie chce bawic z Oska, nie umie, nie ma siły.
          To jest jej czas na odpoczynek, a nie na prace na caly etat.
          Oska jest w stanie wykonczyc nas dwoje przez weekend, oczekuje bardzo duzej
          aktywnosci z naszej strony, wycieczek, chodzenia ciagle w nowe miejsca, wyjazdow
          itp. Zadna opiekunka by jej nie dala tego, co potrafi żłobek. Maja juz swoj
          miesieczny plan, jednego dnia zajmuja sie "sztuką" i cos tam tworzą, drugiego
          opieką nad lalkami (i Oska, gotuje, przebiera, prasuje, sprzata), trzeciego
          muzyka, czwartego czytają, a piątego maja zajecia ruchowe. Czy jakos tak to idzie.
          Gdyby cos tam nie grało, to ona byłaby pierwsza, która by nam o tym powiedziała,
          spokojna głowa.
          --
          Małgosia 25.03.2005
          • karpatka8 Re: Żłobek z zalecenia psychologa! 03.07.07, 08:44
            to jest własne zdanie ? moim zdaniem brzmi jak ostrzeżenie i sianie starchu
            paniki , niepokoju i wyrzutów sumienia u rodziców , nie sądze że jesteś
            psychologiem
            mama tata chodzi do pracy a dziecko żłobek przedszkole szkoła taka jest kolej
            rzeczy
            nie wiem dlaczego uważa się że dziecko powinno iść do babci przepraszam ale
            babcie z dziadkiem mają swoje życie a nie całe życie najpierw swoje dzieci a
            potem wnuki no naprawde rewelacyjna perspektywa
            nie dokońca masz rację bo jeżeli mam siedzi z dzieckiem cały dzień cały tydzień
            cały miesiąc i tak wkółko cały czas jest sama z dzieckiem, a w dodatku musi
            zająć się domem objadem zamienia sie w zaniedbaną sflurtrowaną kobietę nie
            zadowoloną z życia co powinnaś wiedzieć że przenosi się na dziecko i z tego
            błędnego koła nie ma wyjścia ile dzieciaków dostało klapsa za głupotę bo mama
            nie wytrzymała nerwowo,
            babcia która nie ma siły labo wyręcza ze wszystkiego wnuczka, plus awanturki bo
            robi inaczej niz my chcemy
            polecam wizytę na placu zabaw tam widac cudowne zajęcia dla dzieci jak babcie i
            opiekunki dyskutują w między czasie strofując dzieci i tylko słychac zostaw
            przestań nie idz tam nie biegaj bo się przewrucisz bo się ubrudzić chodz coś
            zjedz a do małych dzieci rewelacyjnie seplenią bardzo pozytywnie wpływając na
            rozwoj mowy, w domu tez pewnie serwują dziecku zestaw zajęc rozwojowych smile

            każde dziecko będzie w żłobku na początku płakało, wyobrazcie sobie że
            jesteście tylko z mama w domu i nagle ktos was z tego bezpieznego swiata który
            znacie wyrywa i prowadzi w inne miejsce gdzie jest ładnie kolorowo ale
            odwracacie się nie ma nikogo znajomego jest głośno inaczej nie ma mamy ... no i
            jak tu nie płakać
            dzieci w żłobku mają zorganizowane zajęcia edukacyjno rozwojowe, szybciej
            nauczą się kontaktu i zasad współżycia w grupie po przez naśladownictwo
            szybciej nauczą się nocnikowac pić z kubków , jeść stałe potrawy bo jednak dużo
            babć mieli dziecku potrawy bo się zakrztusi i tak niektórzy potrafią do 5 lat,
            dziecko jest zadowolone mama jest zadowolona a wakacje niekoniecznie na majorce
            też są ważne dla wszystkich człowiek msui oderwać się od rzeczywistości i
            wypocząć, nowy ciucha a i owszem dlaczego mamy chodzić kilka lat w tym samym z
            jednej pęsji bardzo trudno wyzyć , porzucić pracę tu już każdy musi się
            zastanowić
            a nienia - nainia to luksus prywatny żłobek jest tańszy niż niania , a mamy
            które miały styczność z tym tematem chyba doskonale wiedzią kto przychodzi na
            spotkania jako opiekunka dziecienca
            a to czy dziecko będzie takie jak opisałaś nie zależy tylko od pierwszych 3 lat
            życia dziecka ale również od pózniejszego wychowania więc nie można tak
            uogulniać
            każdy sam musi zdecydowac co dla jego rodziny jest najlepszym rozwiązaniem,
            i nie strasz rodziców i nie siej paniki bow idać że w żłobku dawno nie byłaś a
            o psychologi dziecięcej nie masz pojęcia
    • karpatka8 Re: NIE posyłajacie dziecka do żłobka 03.07.07, 08:58
      kobylka311 napisała:

      > Dziewczyny
      >
      To, że dzieci tak chorują w
      > żłobkach wynika nie tylko z wzajemnego zarażania się przez dzieci nawzajem,
      > > W tych pierwszych latach życia powstają zręby osobowości człowieka, które
      > potem w sposób nieświadomy w nim funkcjonują i wpływają na całe jego dalsze
      > życie. W efekcie tych pierwszych doświadczeń w dziecku powstanie postawa
      > ufności wobec świata lub braku ufności. Świat i inni ludzie będą postrzegani
      > jako bezpieczni i przewidywalni lub jako groźni i nieprzewidywalni. Dziecko
      > będzie miało poczucie, że ma moc, może zrobić to co chce, albo przeciwnie,
      > będzie niepewne siebie. Na tym, etapie rozwoju bardzo wiele zależy od Was.
      >


      śiwtne zdanie smile

      co do reszty wszytsko jest autentycznie nie wiem czy osoby z dziecmi to
      opiekunki, babcie czy mamy

      wszystko się dzieje na placu zabaw

      nie idz tam bo cię ktoś porwie

      chłopiec chce wspinać sie po drabinkach jego opiekunka nie wstanie i nie
      asekuruje go tylko przerywając dyskusje krzyczy nie wchodz tam bo spadniesz

      nie baw sie na słoncu bo cie spali

      nie możesz się huśtać na hustwce bo jestes zamaly dziecko ok 3 lat hustawka z
      oparciem

      zobacz jak sie dzieci ladnie bawia a latasz jak wariat

      sa to na szybko przyklady ktorych jest mnustwo naprawde poleam wizyte na placu
      zabaw i czego to uczy bo dla mnie sa to co mam okazję obserowować sa podstawowe
      błedy które właśnie mają swoję odbicie w pózniejszym życiu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka