ratunku mamy-pocieszcie mnie;(((

29.08.06, 13:00
Kochane mamy - POMOCY!!! Byłam dzisiaj pierwszy dzień na adaptacji w żłobku z
11-miesięczną córcią. Jej się nawet podobało. Nie płakała ale ja...Ona jest
taka maleńka. Jeszcze raczkuje więc ją tam mogą 50 razy dziennie deptać po
łapkachsad Nie potrafi jeszcze "obronić" zabawki, którą się właśnie bawi więc
pewnie ciągle jej ktoś będzie coś zabierał albo bił. Nie wiem co robić. Może
jednak dam ogłoszenie o opiekunkę. Boję się o nią. Ona teraz śpi w domku a ja
ryczę przed kompemsad Jestem pegagogiem i zazwyczaj to ja komuś coś doradzam
ale tym razem to ja potrzebuję wsparciasad

Pozdrawiam serdecznie
    • aguszak Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 29.08.06, 13:06
      Jeżeli kategorycznie czujesz, że to nie to, że nie jest to dobre dla Twojej
      córeczki, a stać Cię na opiekunkę, to nie rozumiem, dlaczego nie zatrudniasz
      niani. Trzeba być wewnętrznie nastawionym i przekonanym o słuszności
      postępowania, bo inaczej zeżrą Cię wyrzuty sumienia. Taka jest moja rada.
      Natomiast nie wydaje mi się, żeby dzieci nagminnie deptały sobie po rękach i
      żeby ich zabawa polegała tylko na wyrywaniu sobie nawzajem zabawek, bo taka
      jest rola opiekunek, żeby takim sytuacjom zapobiegać i wydaje mi się, że to
      własnie robią.
      • izabellaz1 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 29.08.06, 13:16
        Najgorsze jest to, że boję się, że nie podejmę słusznej decyzji. Żłobek jest
        raczej fajny. Jest prywatny więc mniej jest dzieci ale problemy wszędzie takie
        same w tego typu placówkach. Może podałam przejaskrawiony obraz tego "deptania i
        zabierania zabawek" ale nie mam teraz dystansu do całej sprawy i wszystko jest
        dla mnie jakieś straszne. O nianię też się boję, że jedna nieznana mi osoba
        będzie sam na sam z moim dzieckiem i nikt nie będzie miał kontroli ani wiedział
        co się dzieje w domu. I tak źle i tak niedobrze a przecież pracować trzeba zacząć.
        Dzięki za dobre słowo
        Pozdrawiam
        • szellka Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 29.08.06, 13:23
          a gdzie ten prywatny żłobek, bo ja też teraz szukam?
    • szellka Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 29.08.06, 13:14
      nie martw się! przede wszystkim to wcale nie takie proste znaleźc nianię - ja
      sszukam już chyba z rok i bez sensownego skutku. Poza tym nianię masz mniejsze
      szanse sprawdzić, czy w Twoim własnym domu nie zrobi dziecku krzywdy. a poza
      tym maluszek będzie mieć mnóstwo dzieci do zabawy i sama szybko nauczy się
      asertywności i na kontakcie z dziećmi moze tylko zyskać. Wszystko będzie
      dobrze. Nie martw się :0))
      • izabellaz1 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 29.08.06, 13:34
        W Warszawie na Ursynowie. Akademia Małe Misie zse.zlobek.pl . Żłobek jest
        fajny i "Ciocie" też a mi bardzo Twoje słowa pomogły - naprawdę. To ogromnie
        ważne jak się ma wsparcie innych mam, które już mają dany problme za sobą. Jak
        się ma dystans do problemów innych osób to można coś wymyślić, doradzić ale jak
        dotyczy to własnego dziecka i wewnętrznej burzy uczuć to jest znacznie trudniej.
        Dzieki
        • martucha1 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 29.08.06, 13:56

          Hej!
          Moje dwie córeczki właśnie zaczęły chodzic do tego żłobka. Też się bałam o
          malutką (pewnie wiesz która to bo jest najmniejsza, raczkująca), i też byłam
          pełna obaw jak sobie poradzi.
          Zobaczysz, że ciocie poświęcą Twojemu maluszkowie bardzo dużo czasu (bedziesz
          mogła to obserwować wink).
          Dusia jest bardzo często na rękach u cioć, poza tym jak pewnie zauważyłaś
          dzieci starsze z reguły bawią się w innej sali.
          Głowa do góry.
          PS Dusia bardzo lubi ten żłobek i cieszę się, że posłuchałam pań i zostawiłam
          maluchy już drugiego dnia na trzy godzinki same, bo przekonałam się że bawią
          się doskonale i ja bardziej to przeżywam niż one smile)).
          Pozdrawiam serdecznie
          Marta
          • martucha1 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 29.08.06, 13:58

            Jeżeli chcesz pogadać to pisz na priv smile))
            Marta
        • szellka Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 29.08.06, 18:00
          dzięki za namiar - niestety Ursynów to za daleko dla mnie. tarchomin (bo tak
          też coś jest) też za daleko. W Śródmieściu i na wczesnej Woli nic nie
          znalazłam. Siedze i rozpaczam a 1 września tuż tuż :0((
          Nic się nie martw żłobkiem - na pewno będzie super.
    • izabellaz1 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 31.08.06, 16:53
      No i nie dałam rady dziewczynysad Pierwszego dnia adaptacji to było w miarę ok.
      Niuni się nawet podobało. Drugiego dnia ugryzł ją do krwi jakiś chłopiec! No i
      dziecko w ryk i ja też mimo znajomości teorii, że nie powinnam. Nic nie pomogło
      bo łzy same leciały. Widziałam ją tam bezradną i słabiutką. W dodatku trochę
      mnie nie miło zaskoczył żłobek. Kurcze czesne tam wynosi 1300 zeta a jak
      wspomniałam, że mojemu dziecku trzy tygodnie temu wyszły 4 nowe ząbki i to
      jeszcze nie do końca (do tej pory miała dwa). Nie potrafiła nauczyć się gryźć
      mając tylko dwa dolne ząbki. A tam dały jej Panie starte na grubej tarce jabłko
      i to były długie paski. Moje dziecię nie wiedziało jak się do tego zabrać a jak
      poprosiłam czy mogłaby takie owoce dostawać na drobniejszych oczkach starte czy
      coś to wyczułam niechęć w głosie. No to dzięki. Nic nie poradzę tylę stresu się
      nabawiłam przez te trzy dni, że prawie osiwiałam. Aha zapomniałam dodać, że
      Panie nie uprzedziły, że ten chłopczyk ma w zwyczaju gryźć inne dzieci i to
      mocno!!! Rozmawiały z rodzicami i chłopiec miał iść do psychologa na
      konsultację. Jednak państwowe placówki chyba są lepsze bo tam przynajmniej jest
      podział na grupy wiekowe i dostosowane do wieku dziecka i możliwości posiłki
      (ten chłopiec ma 2 lata a moja córcia jeszcze roku nie skończyła więc rozwój
      trochę na innym poziomie). To tyle. Może zareagowałam jak rozkapryszony rodzic
      ale zrezygnowałamsad Albo znajdę dobrą poleconą nianię albo posiedzę jeszcze w
      domu rok i wtedy jak już będzie umiała "poradzić sobie" w relacjach z
      rówieśnikami to będzie dobrze. Nie wiem czy dobrze zrobiłam ale czułam, że mogę
      inaczej. Nie potępiajcie mnie dziewczyny.

      Pozdrawiam
      • asia710 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 31.08.06, 17:03
        hej, najwazniejsze to chyba to ze robisz to z czym czujesz sie dobrze.
        A swoja droga ja tez miekne jak mysle o mojej malej, najmniejszej w tym
        przedszkolu posrod halasliwych, biegajacych dzieciakow...
        • busia5 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 31.08.06, 19:43
          Izabella,

          Moja córeczka też chodzi tam do żłobka i moje początki byly również bardzo
          stresujące, w zasadzie przemyślenia miałam takie jak Ty. Wiem o tym
          chłopcu-gryzaku, jest to bardzo wyrośnięty 2-latek, moje dziecko też ugryzł, i
          inne dzieci też. faktycznie zastanawia nadmierna tolerancja właścicielek żłobka
          wobec rodziców takiego dziecka, dziecko powinno być usunięte i już - o tym
          gryzieniu słyszę już od tygodni!!! My, inni rodzice też płacimy tyle samo (nie
          mniej) i sytuacja kiedy jedno dziecko zagraża innym i nic czy niewiele z tym się
          robi jest co najmniej niepokojąca. Co do podziału na grupy, to wiem że ma być
          (i to podobno od 1 września). Na razie obserwując panie jestem pewna, że są
          dzieciom bardzo oddane i mają tam na prawdę niezłą harówkę, niestety nie są
          najwyraźniej w stanie zapobiec takim sytuacjom jak gryzienie, choć wiedząc które
          dziecko jest w trakcie takiej fazie powinny znaleźć jakiś sposób, aby
          przynajmniej takie przypadki minimalizować.

          Czy mogę Cię zapytać w jakiej atmosferze przebiegła Twoja rezygnacja? Czy
          odzyskałaś wpisowe, a co z czesnym, musiałaś zapłacić za 2 miesiące tak jak
          reguluje to umowa, czy udało Ci się wynegocjować coś z szefostwem?. Czy
          próbowali Cie przekonać do zmiany decyzji (mówiąc np. o podziale na grupy?)

          Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę powodzenia w znalezieniu odpowiedniej
          opiekunki (może spróbuj przez agencje posredniczące w takich sprawach?)

          Busia
          • izabellaz1 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 31.08.06, 21:39
            Moja rezygnacja przebiegła bardzo spokojniewink Po tym ugryzieniu posiedziałam
            jeszcze trochę na adaptacji i poszłam do domu. To był drugi dzień więc został
            ten ostatni kiedy miałam ją w ogóle zostawić w żłobku i gdzieś sobie pojść.
            Jasne akurat miałam ochotę ją tam zostawić samiuteńką. Wiedziałam już, że
            rezygnuję ale nic nie dałam po sobie poznać. Wszystko grzecznie, kulturalnie i z
            uśmiechem. Następnego dnia zadzwonił mąż (straaasznie się wkurzył tą sytuacją) i
            oznajmił, że rezygnujemy. Powodem było naturalnie ugryzienie, brak podziału na
            grupy. O wpisowe zapytam się jak będę jutro odbierać nocnik i kapcie (bo już
            zaniosłam). Bardzo wątpię czy uda mi się je odzyskać. Umowę miałam podpisać
            dzisiaj więc nie płaciłam jeszcze czesnego. Naprawdę baaardzo się zawiodłam. Za
            takie pieniądze jakie płacimy to jednak spodziewałam się lepszej opieki a nie po
            jednej Pani w sali, reszta Pań przelotnie wchodzi i wychodzi. Ja wiem, że mają
            tam niezły zachrzan ale to świadczy źle o właścicielach, którzy pozwalają aby
            dziewczyny miały tak dużo zajęć, że nie mogą wszystkie siedzieć z dziećmi.
            Myślałam, że jakiś podział na grupy chociaż dwie jest. Echhhhh szkoda gadać..."A
            miało być tak pięknie..."
            • busia5 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 02.09.06, 09:24
              Izabella,

              I jak przebiegło Twoje rozstanie ze żłobkiem wczoraj? Udało się odzyskać
              wspisowe? Czy ktoś Cię jeszcze przekonywał o zmianie decyzji, opowiadał o planie
              wprowadzenia podziału na grupy?
              Pozdrawiam!
              Busia
              • izabellaz1 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 02.09.06, 09:35
                Nie byłam wkońcu wczoraj bo nie miałam czasu. Idę w poniedziałek. Na 99% myślę,
                że nie odzyskam wpisowego. Trudno. Tak zdecydowałam i zdania nie zmienię. Jak
                wrócę w poniedziałek to powiem jak było. A swoją drogą, jeśli to nie tajemnica,
                to dlaczego o to pytasz Busiasmile?

                Pozdrawiam
                Iza
                • busia5 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 02.09.06, 16:01
                  Izabella,

                  Oczywiście, nie tajemnica. Chcę wybadać czego można się spodziewać w przypadku
                  ewentualnej rezygnacji. Na razie mój mąż panicznie boi się opiekunki w domu, a
                  ja mam takie momenty (to gryzienie np.) kiedy chciałabym już dać sobie spokój z
                  tym żłobkiem. No, ale pewnie jeszcze poobserwujemy sytuację, bo mąż ma sporo
                  racji że opiekunka nie jest rozwiązaniem idealnym....Oj, strasznie trudne są
                  takie decyzje.

                  pozdrawiam,
                  Busia
                  • izabellaz1 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 02.09.06, 16:12
                    Oksmile Naturalnie, że napiszę jak poszło. Ja już podjęłam decyzję. Zostaję jeszcze
                    rok w domu. Dzisiaj była na rozmowie niania i nawet się wstępnie zgodziłam ale
                    jak sobie wyobraziłam, że wychodzę z domu i ją zostawiam to lepiej nie mówić.
                    Pod koniec września skończy dopiero roczek. Poczekam jednak aż będzie bardziej
                    "kumata"wink Masz rację, że trudne baaardzo są takie decyzje bo jak nie pomyślę
                    tak nie jestem zadowolona do końca. Postawię na "drogę serca" w tym roku. Mam
                    nadzieję, że nie będę żałować. Może prowadzienie zajęć sportowych z dzieciakami
                    w sobotki w fitnessklubie będzie dla mnie jakąś namiastką spełnienia zawodowego
                    w tym rokusmile Odezwę się.
                    Pozdrawiam
                    Iza
                    • busia5 Re: ratunku mamy-pocieszcie mnie;((( 03.09.06, 10:28
                      Izabella,

                      Mysle, że to słuszna decyzja. Za rok Twoja córeczka będzie już mogła się
                      zmierzyć z gryzakami i innymi niegrzecznymi dziećmi. Ten rok to jest ogromna
                      różnica w rozwoju dziecka. Co do opiekunki to też miałabym ogromne obawy czy
                      należycie będzie zajmować się dzieckiem, jak przez to przebrnąć? Moja koleżanka
                      z pracy mówi, że specjalnie nie trzyma na biurku zdjęć córeczki, a po wyjściu z
                      domu nie myśli już o małej i o opiekunce bo by zwariowała. No i chyba to jest
                      jedyna metoda przetrwania oddania dziecko pod opiekę opiekunki - czas pokaże czy
                      zdecyduję się na tę opcję.
                      pozdrawiam,
                      Basia
Pełna wersja