ald77
15.09.06, 13:12
Witam,
Mam pytanie, jak w waszych żłobkach wyglądają obiadki. Mój synek 20-miesiecy
od 3 dni zostaje na obiad w żłobku. Pierwszego dnia zjadł trochę i był w
dobrym nastroju. Drugiego dnia nic nie zjadł, był zapłakany, a na buzi
widziałam ślady jedzenia, więc chyba panie próbowały mu cos wcisnąć. Dzisiaj
odebrała go moja mama, wysmarowanego jedzeniem, w stanie histerii, nie mógł
sie uspokoić i krzyczał na widok jedzenia nawet po przyjeżdzie do domu.
Jestem przerażona, żłobek sprawia dobre wrażenie, synek ładnie się bawi, ale
o 11.30 zaczyna sie koszmar. W porze obiadku z wszystkich grup dochodzą
niesamowite wrzaski, a II grupa w której jest mój synek jest najgłośniejsza.
Panie są tak zakręcone, ze nawet nie mają czasu otworzyć drzwi i
przyprowadzić dziecka.
Czy u mnie jest nienormalnie? Czy inne żłobki radza sobie lepiej?
Czy koniecznie panie musza zmuszac dzieci do jedzenia i doprowadzać do płaczu?
Mój syn w domu jak nie chce jeść to mówi "nie" i nikt go nie zmusza. Z głodu
nie umrze, dobrze wygląda i nawet jeden dzień bez jedzenia nie jest problemem.
Co mi radzicie?
Porozmawiać z paniami lub z kierowniczką?
Pozdrawiam...