Zmuszanie do jedzenia...

15.09.06, 13:12
Witam,

Mam pytanie, jak w waszych żłobkach wyglądają obiadki. Mój synek 20-miesiecy
od 3 dni zostaje na obiad w żłobku. Pierwszego dnia zjadł trochę i był w
dobrym nastroju. Drugiego dnia nic nie zjadł, był zapłakany, a na buzi
widziałam ślady jedzenia, więc chyba panie próbowały mu cos wcisnąć. Dzisiaj
odebrała go moja mama, wysmarowanego jedzeniem, w stanie histerii, nie mógł
sie uspokoić i krzyczał na widok jedzenia nawet po przyjeżdzie do domu.

Jestem przerażona, żłobek sprawia dobre wrażenie, synek ładnie się bawi, ale
o 11.30 zaczyna sie koszmar. W porze obiadku z wszystkich grup dochodzą
niesamowite wrzaski, a II grupa w której jest mój synek jest najgłośniejsza.
Panie są tak zakręcone, ze nawet nie mają czasu otworzyć drzwi i
przyprowadzić dziecka.
Czy u mnie jest nienormalnie? Czy inne żłobki radza sobie lepiej?
Czy koniecznie panie musza zmuszac dzieci do jedzenia i doprowadzać do płaczu?
Mój syn w domu jak nie chce jeść to mówi "nie" i nikt go nie zmusza. Z głodu
nie umrze, dobrze wygląda i nawet jeden dzień bez jedzenia nie jest problemem.
Co mi radzicie?
Porozmawiać z paniami lub z kierowniczką?

Pozdrawiam...
    • czarna_maruda Re: Zmuszanie do jedzenia... 15.09.06, 13:33
      U nas to samo, w pierwszy dzień byłam przerażona słysząc WIELKI RYK z jadalni
      Staram się nie odbierać tego begatywnie po prostu tłumaczę sobie że:
      -płaczą niejadki bo nie chcą jeść
      -płaczą dzieci którym przerwało się zabawę
      -płaczą dzieci zmęczone (np. moja córka w domu o tej porze już drzemała)
      -reszta płacze bo inne płaczą

      Co do zmuszania do jedzenia porozmawiaj z paniami. Może synek podejmował
      pierwsze próby samodzielnego jedzenia? Poproś, żeby nie zmuszały małego jeśli
      nie chce jeść, nie sądzę że opiekunki chcą dokładać sobie pracy, a Ty na
      wszelki wypadek weź mu jakąś przekąskę na drogę powrotną
      Nie dziw się "zakręceniu" pań, ja przy jednym byłam zakręcona czasem totalnie a
      co dopiero przy takiej gromadce do oporządzenia
      • agafo a co to za zlobek,?? 15.09.06, 13:41
        jak mozna wiedziec, bo moja niunia tez do II gr zaxcznie chodzic agafo
        www.agafo.bobasy.pl
      • jessia Re: Zmuszanie do jedzenia... 16.09.06, 09:19
        dodam tylko, ze płaczą z jeszcze jednego powodu: te, które są po prostu głodne,
        widzą jedzenie i nie moga się do niego dorwać bo jeszcze same nie potrafią jeść
        a nie są akurat pierwszymi w kolejce do karmienia wink Wiem, bo do takich (w
        sumie na szczęście) należy moja młodsza.
        Porozmawiaj na spokojnie - sądzę że nawet mogą być wdzięczne za wskazówkę - po
        co odkrywać Amerykę?
    • nylon2 Re: Zmuszanie do jedzenia... 15.09.06, 17:54
      Czy widziałaś że panie zmuszają do jedzenia?Z Twojej wypowiedzi wynika że nie
      bo Cię tam nie było.Więc nie oskarżaj kogoś.Pracowałam z dziecmi prywatnie w
      podobnej instytucji i wiem ,że jak jest pora obiadu to większośc dzieci
      płacze.Jeśli jedno jest niejadkiem i widzi jedzenie to płacze,a te dzieci co
      lubią jeśc i niekoniecznie są niejadkami taż płaczą bo jest początek
      roku./Podczas jedzenia nie ma zabawek więc im się przypomina mama,a w trakcie
      zabawy jest zajęte i mniej płacze/W związku z tym płaczą przy jedzeniu i
      niejadki i te co jedzą,a także nawet dzieci,które już kiedyś chodziły do żłobka
      ponieważ płacz pozostałych dzieci im się udziela.Chyba w żłobkach nie pracują
      sadystki tylko ludzie,którzy też mają swoje dzieci.Jeśli dziecko czegoś nie
      lubi to mu się nie podaje.Dlaczego są ludzie,którzy nie pomyślą logicznie tylko
      najlepiej napisac ZMUSZAJĄ DO JEDZENIA!!!!!!!!!!!!!!!
      • nylon2 Re: Zmuszanie do jedzenia... 15.09.06, 17:56
        Aha!
        czarna maruda ma rację.
        • mmala6 Re: Zmuszanie do jedzenia... 15.09.06, 21:25
          Nylon, ale Ty tez badz logiczna i pisz za siebie lub inne opiekunki z ktorymi
          pracowalas.Rozumiem, ze bronisz swojego srodowiska ale nie znasz dokladnie tego
          zlobka, o ktorym pisze autorka watku.

          U nas panie mowia, co dziecko zjadlo i ile.Nie zmuszaja do jedzenia, a
          przynajmniej tak mowia.Poza tym 20 sto miesieczne dziecko nie bardzo sie da
          zmusic do jedzeniawink przynajmniej moje.Zaciska usta tak,ze nawet lomem nie
          otworze, wiec watpie aby paniom sie chcialo szarpac, bo i po co?
          • nylon2 Re: Zmuszanie do jedzenia... 16.09.06, 11:17
            Bronię ,ponieważ wiem,że są takie sytuacje gdzie opiekunki opiekują się dziecmi
            jak własnymi,a rodzice ciągle są nieufni i podejrzliwi.Skoro matka
            podejrzewa,że jej dziecko jest zmuszane do jedzenia,a nie widziała to po co
            takie przypuszczenia?Nie rozważa innej przyczyny płaczu tylko pisze,że zmuszają
            do jedzenia.Co innego jakby widziała na własne oczy to ok.
            Wiem,że nie wszystkie opiekunki są życzliwe dzieciom.Sama pracowałam z różnymi
            koleżankami.Wszystko zależy od tego co zrobi z takim pracownikiem dyrektor.Z
            tym,że pracownik zachowuje się poza plecami dyrektora inaczej,a przy nim
            jeszcze inaczej.Dlatego warto zgłaszac uwagi co do pracy personelu do dyrektora
            na piśmie,a nie wyżalac się na forum do nieznanych osób na panie pracujące z
            dziecmi.To nic nie da.Jesli wpłynie skargo najpierw jedna,później druga i
            trzecia jest to podstawa do zwolnienia pracownika.W sądzie pracy raczej taki
            pracownik nie wygra jeśli będzie trzech świadków,a w żłobkach może dzięki temu
            będą miłe i kochane ciocie,a nie takie,które pracują z łaski i np.zmuszają do
            jedzenia.Nie bójcie się dziewczyny pisac na piśmie,bo jeśli tego nie będziecie
            robic tylko będziecie zgłaszac ustnie to na tym forum będą zawsze skargi i
            niezadowolenie z opieki.Skarga ustna nie jest skargą.
            Jeśli rzeczywiście w tym żłobku zmuszają do jedzenia i mama wie na 100% to
            jeszcze nic z tym nie zrobiła?
    • jaga604 Re: Zmuszanie do jedzenia... 16.09.06, 14:45
      Dzieci płaczą też często dlatego, że na posiłki muszą wychodzić do innej sali (w
      niektórych żłobkach są oddzielne pomieszczenia na jadalnie). Dzieci nie chcą
      opuszczać sali do której wprowadziła mama chociażby dlatego, że nie widzą drzwi
      za którymi mama zniknęła i być może się w nich pojawi...idąc na nocniki, czy
      umyć ręce też płaczą...a jeśli chodzi o zmuszanie do jedzenia, proszę powiedzieć
      na grupie dla opiekunek, że dziecko nie zawsze ma ochotę jeść i niech wtedy gdy
      jej nie ma poprostu nie je.Jeśli to nie poskutkuje to jak najbardziej skarga do
      kierownika, w końcu to on odpowiada za personel.
      • osa98765 Re: Zmuszanie do jedzenia... 16.09.06, 19:04
        Wtajcie mamy,Nelon 2 ma 100 % rację zgadzam się z nią, ja jestem opiekunką i
        nigdy nie zmuszałam dzieci do jedzenia,jak nie jadło zgłaszałam rodzicowi,ale
        nie zawsze rodzic był zadowolony z tego faktu.Wręcz dawali do zrozumienia ,że
        przychodząc po dziecko życzą sobie żeby było najedzone.Wrecz mieli
        pretensje ,że ich pociecha nic nie jadła,ale jak nakarmić jak dziecko
        płacze,wymiotuje ,dławi się.Jak widzicie tak żle i tak nie dobrze.
        • magda.m.m Re: Zmuszanie do jedzenia... 21.09.06, 20:16
          Mnie też by zaniepokoiła taka sytuacja jak dziecko histerycznie reaguje na
          jedzenie w domu. Jak oczywiscie nie było takich problemów wcześniej. Na pewno
          warto o tym porozmawiać z opiekunkami w żłobku, ale też z innymi rodzicami, czy
          przypadkiem nie mają podobnych odczuć.
        • milka72 Re: Zmuszanie do jedzenia... 25.09.06, 11:04
          No, a ja się nie zgadzam. Moja córka już mówi i nauczyłam ją odmawiać. Proszę
          ją, żeby (jeśli nie chce jeść) grzecznie mówiła, że nie jest głodna i żeby
          próbowała jeść sama (żeby nikt jej nie karmił). Co z tego, skoro pani
          opiekunka "tylko" proponuje? Już parę razy miałam z nią ostrą wymianę zdań.
          Zastrzegam, że poiformowałam panie, że nie jest dla mnie problemem, jeśli
          dziecko nic nie zje, ważne, żeby bez płaczu chodziło do żłobka i żeby jedzenie
          nie było problemem. Co z tego, skoro pani "wie lepiej"?
          Chyba czeka mnie rozmowa z kierownictwem sad
          • ald77 Re: Zmuszanie do jedzenia... 25.09.06, 11:17
            Przepraszam, ze wywołałam taką burzę, ale pisałam pod wpływem emocji i moze
            trochę przesadziłam.

            Synek chodzi do wspaniałego żłobka, pełnego zabawek, bardzo mu sie tam podoba,
            panie sa miłe i uśmiechnięte, kierowniczka chętnie rozmawia z rodzicami i
            wyjaśnia problemy. Po prostu uważam, że panie "przedobrzyły" w danym dniu z
            jedzeniem. Może zmuszanie to złe słowo, a usilne namawianie byłoby lepsze smile
            Jesli pani mówi: "synek nie zjadł nawet jednej łyżki", a dziecko ma buzię całą
            umazaną jedzeniem, to chyba ktoś go do jedzenia namawiał i próbował wcisnąć
            chociaż łyżeczkę. W domu jak mówi "nie" to nie namawiam. Jak zgłodnieje to sam
            prosi o jedzenie i zwykle sam je łyżką lub widelcem - ostatnio robi awanturę
            jak próbujemy mu pomagać. Sama byłam niejadkiem w dzieciństwie i nie chcę żeby
            moje dziecko miało uraz do jedzenia. Chcę, żeby nauczył sie, ze jedzenie to
            przyjemność i czynność o której, w pewnych granicach, sam decyduje (czyli nie
            ciastka na śniadanie, ale może sam wybrać jajecznicę zamiast kanapek).

            Jeszcze raz przepraszam. Teraz niestety mamy inny problem - 40 st. gorączki,
            zapalenie płuc, zapalenie zatok, zaropiałe oczka i próby z trzecim
            antybiotykim. Przy okazji synek zaraził całą rodzinę.
            • natkakoperku Re: Zmuszanie do jedzenia... 27.09.06, 09:42
              Jestem ze szczecina i mamy podobny problem jedzeniowy.Ja prosiłam dobitnie panie
              o nie karmienie Mojego dziecka bo będzie wymiotował po takich próbach.Najpierw
              jedna nakarmiła go obiadkiem a on w rewanżu zwymiotował jej na spódnicesad(Za
              kilka dni inna pani też zrobiła to samo i dobrze że ma dobry refleks bo obiadek
              był kierowany w jej strone.Myśle że w naszym przypadku chodzi tu o brak przypraw
              w jedzeniu żłobkowym.Młody ostatnio próbował przemycić do plecaczka solniczke a
              na moje pytanie po co ci to stwierdził że do am am.
Pełna wersja