do mam dzieci żłobkowych..

22.11.06, 07:18
Dziewczyny interesuje mnie jak na dzień dzisiejszy czują się w żłobkach Wasze
dzieci...Czy chętnie chodzą i jak tam się zachowują. Jak jedzą i jak śpią???
I co najważniejsze: czy zauważacie jakieś zmiany w dzieciaczkach związane z
uczęszczaniem do żłobka...Czy są bardziej samodzielne, więcej mówią itd.

Bardzo interesuje mnie ta sprawa bo planuję od stycznia też zapisać Oliwię do
żłobka bo przy opiece babci staje się nieznośnia i strasznie
rozpieszczona...Mam możliwość załatwienia żeby przyjeli ją do żłobka nie
czekając na wrzesień i dlatego bardzo Was proszę o odpowiedzi...
    • caixa Re: do mam dzieci żłobkowych.. 22.11.06, 08:55
      moja córcia od września chodzi do żłobka, teraz ma już roczek. jeśli chodzi o
      wpływ żłobka na jej rozwój to daję 5+!!!! wyliczę: siada na nocnik, śpiewa
      (choć niezrozumiale, ale wiem, ze panie spiewaja, graja na pianinie), tanczy do
      kazdej muzyki (rusza pupciawink, slicznie zjada wszystkie zupki (wczesniej zupek
      nie lubiła), wrzuca zabawki do kosza z zabawkami...
      zdecyduj sama, babcia niech bedzie w razie chorób, bo to nieuniknione, ale
      kontakt z dziećmi napewno dobrze wpływa na każdego, uczy się samodzielności i
      rywalizacji...
      pozdrawiam
      • b.bujak Re: do mam dzieci żłobkowych.. 22.11.06, 09:58
        moj syn chodzi do zloba od 2 miesięcy - okres adaptacyjny trwal ok tygodnia -
        wtedy troche plakal przy oddawaniu - teraz nieszczesciem dla niego jest
        pozostanie w domu; wczoraj domagal sie kategorycznie "tata brum brum Dusia!!"
        czyli - tata zawiezie mnie to pani Małgosi smile i tak przez pół dnia i jeszcze
        przed snem mruczal "Dusia...." przez te dwa miesiace zauwazylam znaczny skok
        rozwojowy - poszerzone słownictwo, samodzielnosc (pani mowi, ze w zlobku
        wszysko robi sam i nie chce pomocy), wola, ze chce kupke do nocnika, dobrze
        radzi sobie wśrod dzieci (choc jest jednym z młodszych w grupie); śpiewa,
        tańczy, opowiada...
        apetyt ma doskonaly - zjada za dwoje i do żłobka leci z okrzykiem "mniam" (z
        domu wychodzi po sniadaniu i w żłobku zjada drugie "pierwsze śniadanie" smile);
        muszę przyznać, że połową sukcesu jest cudowna pani "Dusia" - ktora
        rzeczywiscie ma doskonale podejscie do dzieci o świetnie radzi sobie z
        problemami; mialam powazne wątpliwosci, czy moj syn bedzie w ogole spal w
        żłobku, bo pora snu byla dla niego za wczesnie, poza tym w domu zasypia
        z "ceregielami" - czytamy książeczke, potem go przytulam - rzeczywiscie na
        poczatku nie spal w żłobku, ale potem sie przesytawil i ładnie już spi;
        raz mial większą infekcję, poza tym jakies katary, kaszle - to, niestety
        norma... na szczescie jest dosc dobrze zahartowany i radzi sobie z infekcjami
        bez większych interwencji medycznych;
        reasumując - mojemu dziecku żłobek bardzo służy, dziecko jest szczesliwe,
        zadowolone - polecam
    • agula82 Re: do mam dzieci żłobkowych.. 22.11.06, 20:59
      wiec takwik chodzi od wrzesnia i jak narazie jeszcze miesiaca nie przechodzil
      calego,bo niestety infekcje.poczatki byly ciezkie.potem bylo ok,szedl z
      usmiechem,potem znoowu choroba co za tym idzie przerwa kolejna i od wtorku
      znowy.tylko,ze teraz jakos bardzo rozpacza.mocniej niz na pocztku.
      pieknie spi z dziecmi,je tez ladnie,fajnie sie rozwija.co chwila czyms nowym nas
      zaskakuje.nowe umiejetnosci nabywa,polecam!
    • maja234 Re: do mam dzieci żłobkowych.. 22.11.06, 21:43
      Moja - jutro skończy 1,5 roku od wrzesnia tez zadebiutowała w żłobku. Wcześniej
      juz pisałam, że mąż był bardzo przeciwny żłobkowi, ale teraz widzi, że to było
      najepsze rozwiązanie. Mała tańczy, zaczęła dużo mówić, jest bardzo kontaktowa i
      śmiała do ludzi, na spacerze uśmiecha się do wszystkich i bardzo ciągnie do
      wszystkich dzieci. Co prawda walczymy od kilku tygodni z katarem, ale to trzeba
      przejść. Okres adaptacyjny przeszła bardzo dobrze, bez płaczu, bez histerii;
      teraz z wielką ochotą idzie do dzieci. Ciocie mówią, że jest bardzo dzielna,
      ładnie je - a ponoć lubi sobie zjeść i ładnie śpi. I wydaje mi się, że wszyscy
      jesteśmy zadowoleni.
      • bgoralska1972 Re: do mam dzieci żłobkowych.. 24.11.06, 22:10
        U nas adaptacja nie była taka łatwa- syn jest bardzo uparty i lubi postawic na
        swoim. adaptował sie 2 m-ce. Na początku był płacz, niechęć do dzieci, wymioty.
        Teraz Już zostaje na cały dziń łącznie ze spaniem. Jak go odprowadzam to lekko
        sie krzywi ale jak jest na korytarzu idzie sam bez ogladania się, zasypia, bawi
        sie z innymi dziecmi. Jesli chodzi o jedzenie to jeszcze kiepsko jest ze
        sniadaniami, ale obiad zjada bardzo ładnie.
        Pierwszy efekt chodzenia do zlobka to bylo sikanie do nocnika - stał on zawsze
        na widoku, ale kiedys jak byl chory sam przyniósł go co aby go nanim posadzic,
        wlasnie w okolicach pory kiedy dzieci sa sadzane na nocnik.
      • fittonia Re: do mam dzieci żłobkowych.. 02.12.06, 19:18
        hej,moj maluch zadebiutowal w zlobku wieku 7 miesiecy,na poczatku mialam
        watpliwosci i bylo mi szkida malej,ale niestety sily wyzsze zadecydowaly.teraz
        jestem bardzo zadowolonq,mala ma kontakt z dziecmi,jest bardziej samodzielna,za
        kazdym razem przynosi cos nowego do domu- to cos spiewa,opowiada ,probuje
        czytac,oczywiscie po swojemu,tanczy,stosuje pewne zasady zachowanie przy stole
        itp,jest okale nie udalo nam sie jeascze przewalczyc nocnika,moje dziecko jest
        wrecz zakoczane w swoich pieluszkach,poczatki bywaja trudne,okres
        aklimatyzacyjny,katarki,potem jest ok
        • jagodakwiatkowska103 Re: do mam dzieci żłobkowych.. 04.12.06, 11:37
          dołącze się do zadowolonych mam żłobkowych dzieciwink
          Misiek poszedł do żłobka jak miał 7 miesięcy. Wtedy jeszcze siedziałam w domu
          więc bywał w żłobku kilka godzin dziennie. Od lipca, czyli jak miał 9 miesięcy
          chodził już na całe dni, bo musiałam wracać do pracy.
          Do przełomu październik/listopad nie chorował. Dopiero wtedy dostał zapalenia
          uszu ale to choroba po prostu dziecięca a nie żłobkowa (chociaż na pewno żłobek
          miał na to wpływ). Przed chorobami dziecka nie uchronisz gdy chodzi do
          żłobka.Dobrze mieć wtedy w zapasie babcie, ciocie etc.
          DObre strony żłobka:
          - zabawa z innymi dziećmi
          - sikanie do nocnika (nic na siłe ale wyucza to dobre nawyki smile
          - rozwój psycho-ruchowy
          - w wieku 14 miesięcy mamy już pierwszą prace plastyczną Misia (przyklejane na
          kartkę kwadraciki tongue_out)
          - chętnie je wszystko
          Złych stron żłobka na razie nie widzętongue_out
          Moja rada - nie przejmuj się opiniami innych tylko puszczaj Oliwkę do żłobka i
          zobacz jak zareaguje. Nie każde dzieci nadają się do żłobka (chodzi o psychikę)
          ale mój Misiek akurat ma taki charakterek i temperament że jest z nim ok.
          Pogodny, uśmiechnięty.
          Dzisiaj jak Pani opiekunka długo po Misia nie przychodziła to kazał mi otworzyć
          drzwi i sam sobie poszedł na salę machając mi "pa-pa".
          Każde dziecko innym rytmem się rozwija. Żłobek może ale nie musi stymulować do
          rozwoju. Ale raczej na pewno nie zaszkodzi.
          Jeśli jesteś z Warszawy to zajrzyj na stronę www.zlobki.waw.pl Znajdziesz tam
          info na temat żłobków Warszawie, zasad przyjmowania i wiele jeszcze innych
          cennych informacji.
          pozdrawiam
          • pampeliszka Re: do mam dzieci żłobkowych.. 07.12.06, 08:21
            Ja jestem zachwycona, Oska z radoscia rano idzie do zlobka, kiedy po nia
            przychodze cieszy sie tylko umiarkowanie i zaglada do dzieci, ktore jeszcze
            zostaja. Zaczyna sikac na nocnik, spiewa, sama chodzi po schodach, sama zdejmuje
            spodnie i ubiera, sama pije z kubka itp. Jedyny minus to temperatura. Nie wiem,
            jka jest u Was, ale w naszym zlobku jest 25-26 stopni i panie maja tendencje do
            ubierania dzieci a nie rozbierania, nawalczylismy sie sporo o to, zeby Oska
            miala zawsze krotki rekaw i cienkie rajtuzki i spodniczke. Niestety od razu sie
            to odbiło na zdrowiu, Oska, ktora nigdy nie chorowala, juz kilka dni spedzila w
            domu, u lekarki bylam z nia 2 razy, wciaz ma katar i kaszle. A wystarczyloby
            obnizyc temperature...
    • edyta.ewa Re: do mam dzieci żłobkowych.. 09.12.06, 22:30
      moje dzieciaki są już co prawda przedszkolakami( 5 i 6 lat), ale próbowałam
      przejśc przez okres żłobkowy. Niestety, chociaż widziałam zalety o których
      piszecie ( rozwój intelektualny, inne dzieci itd..)starszy syn jednak tak bardzo
      chorował(ze szpitalem włącznie), że zmuszona byłam niestety zrezygnować
      -zalecenie lekarza. Zaznaczę że miał wtedy 2,5 roku, a wcześniej miał ze dwa
      razy katar, zawsze był na świeżym powietrzu nawet w mróz. Według mnie problemem
      było to, iż żłobki są przgrzewane oraz w bardzo wielu żłobkach od jesieni do
      wiosny dzieci cały czas są trzymane w pomieszczeniach bez spaceru. Córeczka
      zdrowotnie znosiła żłobek zdecydowanie lepiej, chociaż też bardziej chorowała.
      Ponieważ nie byłosensu starszego syna dawać do dziadków , a córkę prowadzić do
      żłobka, więc oboje byli pod opieką dziadków do momentu gdzy syn skończył 4 lata
      i obydwoje poszli do przedszkola. Obecnie też chotują ale dużo mniej. Średnio
      jedna choroba na dwa miesiące. W żłobku to był tydzień chodzenia , dwa tygodnie
      leczenia i tak w kółko.
      • milena.borkowska Re: do mam dzieci żłobkowych.. 14.12.06, 09:36
        A mojemu synowi od tygodnia sie coś stało i nie chce chodzić do żłobka, koszmar
        z ubieraniem, wychodzeniem. Do tej pory chodził chetnie, a teraz mu się
        przestawiło. Nie wiem co robić... Panie móią, że później w grupie zachowuje się
        ładnie.
        • mmala6 Re: do mam dzieci żłobkowych.. 14.12.06, 14:10
          Milena, u mnie to samo.robi cyrki przed wyjsciem i w szatni.Juz sam wbiegal do
          sali a teraz znowu musze go zanosic.Mam nadzieje,ze to chwilowy kryzys.Panie
          mowia, ze w ciagu dnia jest ok.
    • dora.27 Re: do mam dzieci żłobkowych.. 15.12.06, 22:29
      Ja jestem bardzo zadowolona. Mój synek chodzi od września. Zapisałam go z tego
      samego powodu - był niedobry w domu, znudzony, a babcia padała z sił. Dla ich
      dwojga to zrobiłam. Cieszę sie, bo maluch ma kontakt z dziećmi, duzo rzeczy chce
      robić sam, podśpiewuje sobie pod nosemsmile(a jeszcze zbyt wiele nie mówi). Po za
      tym jest grzeczniejszy w domu, porządnie sie tam wybawi. Jedynym negatywem są
      choroby. Doświadczamy ich ostatnio często. Mam nadzieję, ze z tego wyjdzie, bo
      bede musiała pomysleć o zabraniu go jeśli nadal bedzie chorowałsad
      Życzę powodzenia, dużo siły na początek, bo jest cieżko, i dużo zdrówka!
    • www.strefamamy.pl Re: do mam dzieci żłobkowych.. 16.12.06, 21:23
      Michaś chodzi do żłobka od wrzesnia - miał wtedy 13 miesiecy. Bardzo mu sie w
      żłobku podoba choc okres adaptacyjny był cięzki. Lepiej posłać dziecko póżniej
      bo we wrześniu jest troszkę smutno jak tyle maluszkó tęskni za mamusiami,
      o adaptacji w żłobku poczytasz też na www.strefamamy.pl w częsci dot.
      pierwszego roku razem

      pozdrawiam
      Anka
      • nejmamon Re: do mam dzieci żłobkowych.. 18.12.06, 08:59
        Tak jak piszą mamy jest wiele plusów żłobka i ja się do nich dołączam w tej
        kwestii. Ale są też minusy. Poza chorobami, które wszyscy znają dzieci uczą się
        agersji.
        Jak odbierałam kiedyś moją 1,5 roczna córkę podrapaną na twarzy to pani
        powiedziała że pokłóciły się z koleżanką. Jak się dopytałam to dowiedziałam
        się, że dzieci ciągle się o coś kłócą i coś sobie wyrywają.
        Zauważyłam, że moja córka w kontaktach z innymi rówieśnikami nie chce się
        niczym dzielić - od razu zaznacza "moje", nawet ze starszym bratem się niczym
        nie podzieli. Świetnie sobie daje radę w wyrywaniu tego co chce mieć.
        A może to jest plus żłobka, że dzieci od małego uczą się walczyć o swoje?
        • jessia Re: do mam dzieci żłobkowych.. 18.12.06, 09:25
          A nie uważasz, ze to moze byc po prostu związane z wiekiem? Zauważyłam coś
          takiego niedawno u mojej córci starszej, tak w okoliczach 2-2,5 lat. Ale od
          paru miesiecy teraz jest odmiana, nie wiem z jakiego powodu, ale chyba po
          prostu wchodzi w inną fazę rozwoju. Jest słodka, współczująca, kochająca, umie
          wyrażać swoje uczucia, dzieli się ze siostrą i nami, nawet oddaje czekoladki
          (!) sama od siebie. I dalej chodzi do tego samego złobka z tymi samymi dziećmi,
          na cały "etat".
          2-latki (no i troche przed i troche po) są często trudne bo po pierwsze jeszcze
          nie umieją zbyt dobrze mówić i wyrazać swoje emocje czy potrzeby, więc są
          sfrustrowane. Poza tym, zaczynają sie stykać z otoczeniem bardziej
          bezpośrednio. Muszą się uczyć dzielić, ale również walczyc o swoje. Nie
          uchronisz ich od tego - prędzej czy później musi przyjść ten czas, a nikt sie
          nie nauczył chyba ot tak oddać z uśmiechem na twarzy coś, z czym się chce
          bawić. Czy to w piaskownicy, czy to w żłobku, czy na zajęciach typu akademii,
          czy po prostu w domu z rodzeństwem, będą kłótnie, dojdzie do rękoczynów - no i
          Twoja (wzgl. Pań żłobkowych) reakcja i nauka, jak sobie z tym radzić i jak
          takie rzeczy rozwiązać jest tym czynnikiem formującym. nie mozemy od dzieci
          oczekiwać, że 1)urodzą sie aniołkami ani 2) że sie same nauczą, bez agresji i
          bez doświadczen.
          Ja uważam, że żłobek jest świetnym środowiskiem ku temu, pod warunkiem,
          oczywiście, ze są tam myślące i zaangażowane ciocie. Jest mało dzieci w
          stosunku do ilości pań, o wiele mniej niz w przedszkolu, więc pewnie nigdy
          więcej nie będzie lepszego momentu. Oczywiście, że są rózne dzieci w żłobku,
          ale tak będzie i w przeszkolu i tym bardziej w szkole i w życiu. Moja córka na
          razie gorszych rzeczy niż chwilowe zastąpienie "proszę" żłobkowym
          wyrażeniem "Ej, masz!" jescze nie przywlokła do domu. Ale i to przeszło.
          Alem sie rozpisała. Ciekawa, jakie są odczucia innych rodziców na ten temat.
          Pozdrawaim serdecznie,
Pełna wersja