ozarowska
27.12.06, 17:02
Mam dosc ze moje dziecko ciagle choruje nie ze swojej winy, ale z winy innych
bezmyslnych rodzicow, ktorzy przyprowadzaja chore maluchy do zlobka (w tym
przypadku zlobek na Ozarowskiej na Kole, ale tyczy sie to zapewne wszystkich
zlobkow i przedszkoli w Warszawie). Wiem ze czasy sa ciezkie i dwojka
rodzicow pracuje a dziecko posyla do zlobka, bo nie ma z kim zostac.I zaczyna
sie chorowanie.Za kazdym razem gdy odbieram dziecko ze zlobka widze kaszlace
dzieciaki, zakatarzone.Ostatnio slyszalam jak jakis maluch mowil do mamy, ze
ciagle boli go gardlo.Mama lub tata nadal beda jednak chorego dzieciaka do
tego zlobka posylac, bo wolnego nie mozna wziac, szef krzywo sie
patrzy...Dzieciak cierpi i zle sie czuje ale codzien rano jast
przyprowadzany.A mama lub tata wola wydac 200 czy 400 zl na leki w miesiacu
niz zostac z maluchem w domu chociaz kilku dni...Rodzice, czy wy naprawde nie
widzicie ze krzywdzicie swoje dzieci ( chcielibyscie podczas zlego
samopoczucia chodzic do pracy jak te maluchy do zlobka?), inne dzieci takze (
ja nie zarabiam tak wiele abym co miesiac placila po 200 zl za leki, bo
dziecko mi choruje poniewaz zaraza sie od innych chorych przyprowadzanych
dzieci). kto mi zworoci za koszty leczenia, kto mi da znowu prace gdy ta
strace z powodu ciaglych zwolnien chorobowych na moja pocieche? I na koniec
do dyrektorow, kierownikow placowek typu zlobki/przedszkola-moze byscie
zaczeli mierzyc maluchom rano temperature, a chore odsylac dla bezpieczenstwa
ich i innych dzieci!Za komuny byl przepis mowiacy wyraznie ze w zlobku maja
prawo przebywac TYLKO DZIECI ZDROWE.Dlatego bylo mierzenie temperatury co
rano, a kazdy kaszel dziecka-odsylka dziecka z rodzicem do lekarza.Obecnie
kierownicy zlobkow wola chyba przyjmowac chore dzieci, mierzenie temperatury
bowiem wyszlo z mody, a zakichane dzieciaki nadal chodza do zlobkow i
zarazaja sie w kolko.tylko czemu na tym cierpia inne dzieci i ich rodzice????
Dodam, ze ja NIGDY nie posylalam chorego dziecka do zlobka.