ponownie o adaptacji - pomocy

18.04.07, 15:36
Witam wszystkich. Od poniedziałku zaczęliśmy tydzień adaptacyjny w żłobku,
pierwszego dnia godzinka i było bardzo dobrze. Mój synek ma 20 miesięcy.
Niestety już wczoraj nie chciał zejść mi z rąk i jak został z dziećmi na pół
godziny to strasznie płakał. Dzisiaj to samo. Płacze i to bardzo przez cały
czas. Nie pozwala się dotknąć opiekunkom ani pocieszyć. Co robić? Jestem
strasznie przygnębiona. Ile trwało u was przystosowanie się dzieci do żłobka
w podobnym wieku? Podzielcie się doświadczeniami, proszę sad
    • obasic Re: ponownie o adaptacji - pomocy 19.04.07, 10:20
      O adaptacji było już bardzo wiele. Jeśli zrobiłaś już ten krok to konsekwentnie
      musisz się trzymać tej decyzji. Początek taki jest i nie masz na niego wpływu.
      Bądź przede wszystkim spokojna, nie denerwuj się, konsekwentnie oddaj synka do
      sali. I uwierz mi że adaptacja w sytuacji gdyby synek nie chorował nie powinna
      potrwać dłużej niż 2 maksymalnie w porywach do 3-4 tygodni. Jeżeli uda się Wam
      przejśc to bez chorób to jesteście szczęściarzami, bo choroby to dodatkowy
      stres dla Ciebie i dla dziecka. Wówczas trochę będzie chodził, trochę nie i
      będzie o wiele trudniej. Bądź mocna, da się to przetrwać, potem będzie z górki.
      Moja córa adaptowała się o tyle długo że na początku chorowała i trwało to 2-3
      m-ce. Ale warto było się pomęczyć. Teraz jest super.
      • lolita27 Re: ponownie o adaptacji - pomocy 19.04.07, 10:26
        Spokojnie dacie rade! Nasza mała 3 dni miła byc po 4 godiznki, a ze wzgledu an
        nasza prace, chcelismy 4 dnia zeby spała juz w zlobku,,, balismy sie tego
        bardzo, ale 3 dzien juz sama usneła przed naszym przyjsciem bez nerwow, wiec 4
        dnia zoatsła i sie bez problemu zakliamtyzowała, ok 2 tyg trwały płacze, ale
        zawsze świadomy całusek, przytulenie i mowie do tej pory ze przyjde po
        poludniu, maskotka, niekapek i do grupy smile
        • figoglinka Re: ponownie o adaptacji - pomocy 19.04.07, 14:13
          Bardzo wam dziękuję za wsparcie. Dzisiaj został sam na 1,5 godziny, podobno
          płakał przez pierwszy kwadrans i potem jeszcze raz w trakcie, ale ogólnie panie
          twierdzą, że lepiej niż wczoraj. Przynajmniej dał się im dotknąć, chociaż do
          dzieci nie chciał iść. Jutro cały ranek. Sprawę komplikuje fakt, że nie zna
          języka (mieszkamy za granicą), więc też nie rozumie wszystkiego póki co.
          Wielkie dzięki raz jeszcze za otuchę smile)
          • lolita27 Re: ponownie o adaptacji - pomocy 19.04.07, 14:54
            Pamietaj z dnia na dzień będzie lpeij, moja chodiz z przerwami bo wciaz choruje
            i tez czasmi jeszcze popłakuje w dzień, ale znalazła sobei dwie ulubione ciocie
            i wciaz chce z nimi sie bawic. smile
            • alusiowamama Re: ponownie o adaptacji - pomocy 21.04.07, 19:34
              Niektóre dzieci płaczą jak mają komu się wyżalic mamie, tacie. Zostaw go samego jakiś czas i przedłużaj go o kolejene 15-30min. Dziecko w tym wieku jest bardzo elastyczne i poradzi sobie chyba nawet lepiej niz my- mamy.
    • jponikowska Re: ponownie o adaptacji - pomocy 24.04.07, 09:09
      Witam,
      Ja oddawałam do żłobka dziecko 4 miesięczne, ale chodziłam z nim tam przez
      prawie dwa tygodnie. Wprawdzie z moim nie miałam żadnych problemów bo od razu
      poczuł się tam jak w drugim domu i nie zwracał uwagi na mnie tylko na inne
      dzieci i opiekunki (chyba bardziej go ciekawiły smile ale przez to mogłąm
      poobserwować zachowanie innych dzieci. Byli tam dwaj chłopcy, którzy dopiero
      zaczynali chodzić do tej grupy a mieli gdzieś ok. 1,5 roku. Rodzice zostawiali
      ich dosyć późno (ok 10-11) i zabierali wcześnie (ok. 14). Te dzieci non-stop
      szlochały, nawet na rękach u opiekunek, nie dawały się zainteresować żadnymi
      zabawami, tylko płakały i płakały. Uspokajały się tylko przy jedzeniu smile Ja
      specjalnie wychodziłam gdy przychodziły te dzieci bo nie mogłam znieść tego
      uporczywego szlochania (to nawet nie był płacz - szlochały dla zasady chyba). A
      gdy po jakichś 3 tygodniach zobaczyłam tych chłopców odbierając mojego syna -
      normalnie uśmiechnięci bawili się z innymi dziećmi, usmiechali się do mnie i do
      wszystkich innych przychodzących robili papa.
      Według mnie powinnaś nawet chodząc ze swoim dzieckiem do żłobka starać się jak
      najwięcej go zostawiać samego i zajmować się np. innymi dziećmi, zeby zobaczył,
      że można się z nimi pobawić i że one są takie samie jak on (nawet fajne smile. W
      tym czasie panie opiekunki będą mogły się z nim zżyć a dziecko zobaczy, że jest
      bezpieczne nawet jeśli nie jest u Cibie na rękach, albo nawet nie jest w
      pobliżu Ciebie.
      Musisz zaufać tym paniom - one wychowały już kilkanaście przynajmniej pokoloeń
      takich dzieci. A Twoje dziecko nie różni się specjalnie od innych - żebyś nie
      wiem jak wierzyła, że tak jest. Człowiek jest stworzony do życia w
      społęczeństwie a im szybciej zacznie tym lepiej dla niego. Mój syn ma zaledwie
      6 miesięcy (od dwóch miesięcy chodzi do żłobka) i jest rewelacyjnym, odważnym,
      otwartym i super wesołym dzieckiem. Żłobek to jego drugi dom. Nie potrafiłabym
      chyba zaufać żadnej opiekunce bardziej niż tym Paniom ze żłobka.
Pełna wersja