dokr11
31.12.07, 10:54
witam -przedstawie Wam pokrótce nasza sytuacje .Sybek poszedl do
zlobka jak mial 2 lata-bylam na wychowawczym przez te 2 lata.Ciągle
choruje wiec jego adaptacja nadal trwa-pochodzi tydzien,3 dni i
choroba 2 tygodniowa.A teraz sedno-jak sie w domu budzi to jest z
nim tata bo ja ide do pracy na 7 a mąż na 9-i zaczyna sie placz za
mama i takie pojękiwania i spowlanianaie wysztkiego -w żlobku sa na
8,30 a odbieram go tak o 15,45 juz jestem.Jak go pani w żłobku
odbiera-Wyrywa z objęc taty to placz jest straszny.Ale ponoc w
środku juz jest nienajgorzej-a i nie wychodzi juz z płaczem-bo tak
początkowo było.Uczy sie spiewac i tp..
Rano jak sie budzio to mowi "mama żłobka nie"-upewnei sie kazdego
dnia-bo za czesto nie chodzi i jak jest chory to juz po paru dniach
wyluzowania w domu nie pyta. po przyjscie do domu zachowuje sie
normalnie -bawi sie -czasem marudzi jak sie nie wyspi w żlobku co
sie zdarza
Nie moga sie nim zajac dziadkowie -ewentualnie mogłaby niania
(finansowao by mi sie nie oplacalo bo tyle zarabiam-ale jak bedzie
taka koniecznosc) -bo nie chcialbym rezygnowac z pracy.
Prosze podpowiedzcie-czy on sie w koncu przystosuje-czy sobie
darowac-ale przeciez jak pojdzie do przedszkola to moze byc"powtórka
z rozrywki".Boje sie ze to odbije sie niekorzystnie na jego psychice.
Za cenne uwagi z góry dzikeuje
Olka