Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie!

29.01.08, 12:48
Nie ukrywam, że mam doła...
Dziś moja 15-sto miesięczna córeczka była pierwszą godzinę
adaptacyjną w żłobku...
Do tej pory była z nianią ale kobieta zachorowała i to poważnie, nie
mam z kim zostawiać coreczki, a kolejnej niani ciężko
zaufać....Miałam już 3 opiekunki i prawde mówiąc mam dość...

Wydawało mi się, że złobek to nie takie złe rozwiązanie: fachowa
opieka, wiem co dzieje się z dzieckiem, kontakt z rówieśnikami itp

Ale po dzisiejszym pierwszym dniu ryczałam jak bóbr....

Wiem, że to normalne, że mała płakała jak ją zostawiałam....musi się
przyzwyczaić....
Ale pękało mi serce jak wróciłam po nią po gdzinie, a ta siedziała
cichutko jak myszka na kolanach u opiekunki i była taka
smutna....jak nie moja córcia! sad
Na dodatek jest najmłodsza w grupie, wokół sami chłopcy! Głośni i
rozbrykani.

Jutro i pojutrze znowu tam jedziemy na godzinę-dwie, a w piątek ma
tam spedzić pierwszy, cały dzień- z drzemką, obiadem itp.

Boje się bardzo! Tego, że poczuje się odrzucona, opuszczona....

Prosze was o opinie i podzielenie się swoimi doświadczeniami...jak
wy i wasze pociechy zniosły ten pierwszy okres?
To dla mnie bardzo ważne....
    • krokre Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 29.01.08, 13:06
      Kochana obawy są zawsze, ale wierz mi że w żłobku krzywda dzieciom
      się nie dzieje. Ja mojego Piotrusia oddalam do żłobka w wieku 1,5
      roku. Po 2 dniach adaptacji serce ściskało mi się bardzo, najgorzej
      jak musialam go zostawić. Pierwszy tydzien byl dośc znośny tj ja
      przezywalam a maly czul sie tam dobrze. W drugim tyg maly
      zastrajkowal i przez 3 dni z rzedu plakal jak go zostawialam. Po
      tych 3 dniach przyszedl dlugi weekend listopadowy po ktorym maly
      mial pojsc do zlobka i ku mojemu zaskoczeniu maly przy oddawaniu nie
      zaplakal ani razu i tak mu zostalo po dziś dzień.
      Dla kazdej matki rozląka z dzieckiem jest najgorsza, dla dziecka
      jest to coś nowego innego. Najwazniejsze by dzicko mialo poczucie
      bezpieczenstwa tj codziennie musisz go zabierac mniej wiecej o tej
      samej porze by miało swiadomosc ze zawsze jestes, wtedy będzie
      chętnie każdego dnia uczęszczać do żłobka. Po drugie w żłobku
      malcowi jest naprawdę fajnie ponieważ przebywa wśród dzieci, uczy
      się nowych umiejętności, jednym słowem robi to czego nie robi na co
      dzień w domu.
      Reasumując musisz przetrwać pierwsze tygodnie, jak każda mama
      żłobkowicza. Ja przetrwałam i dziś jestem przeszczęśliwa że nam się
      udało a Piotruś z usmiechem na ustach wchodzi do sali gdzie są
      dzieci. Niestety nie ma recepty na nieplakanie dziecka w zlobku
      przez pierwsze tygodnie, ale po tych tygodniach sama zobaczysz ze z
      kazdym dniem córcia bedzie chetnie wchodziła do żlobka.
      Z doświadczenia wiem że najbardziej cierpią rodzice a nie same
      dzieci. Nam się wydaje że one cierpia lae zauważyłam że dziecko
      poplacze przez moment a potem jak wejdzie w wir zabawy to nie
      pamieta o złych chwilach, a my mamy no cóz .... pamiętamy.
      Pozdrawiam i zyczę wytrwałości.
      • kasiaksena Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 29.01.08, 13:30
        Zgadzam się z przedmówczynią: obawy są zawsze, wyrzuty sumienia i
        takie tam... ale nikt w żłobku dzieciom krzywdy nie robi...
        Ja mam dwie pociechy po przejściach żłobkowych, syn poszedł kiedy
        skończył rok (teraz ma 12 lat) natomiast córka zaczęła w wieku 8
        miesięcy (teraz ma 2 latka) po około dwóch tygodniach adaptacji moje
        dzieci bardzo zżyły się z grupami i paniami, oczywiście ja nie
        mogłam okazać swojej słabości choć też było mi przykro (szczególnie
        w przypadku syna-pierwsze dziecko) a więc uśmiechałam się za każdym
        razem gdy ich odbierałam opowiadałam jak będzie jutro, pytałam czy
        smaczne było jedzonko i przy ogromnym wsparciu pań wychowawczyń
        udało nam się przetrwać te kilka lat bez większych kłopotów (nie
        wspomnę chorób ale to inny rozdział)
        pozostały nam natomiast wspaniałe pamiątki w formie zdjęć i filmów z
        imprez.
        pozdrawiam K.
    • polococta76 Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 29.01.08, 20:58
      Dziękuje Wam dziewczyny za odzew i wsparcie!

      Nawet nie wiecie jak cenne sa dla mnie wasze uwagi!

      Jutro kolejna próba....
      • 5czarna Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 29.01.08, 21:16
        Nie wiem czy zainteresuje cię moja opinia jako opiekunki w żłobku? Ale chcę ci
        powiedzieć, że czytając twoją wypowiedź stwierdzam że jesteś mądrą mamą,
        rozumiesz że dziecko płacze. Wiem jak ci ciężko bo często rozmawiam z rodzicami
        i wiem co przeżywają. Ale uwierz mi to sytuacja przejściowa, twoje dziecko
        będzie na razie smutne i nawet może się buntować przy jedzeniu, i może być taka
        sytuacja że nie będzie chciało chodzić do żłobka. To wszystko minie jak tylko
        minie okres adaptacyjny, kiedy dziecko się zaadoptuje zobaczysz, że wszystko się
        zmieni, zacznie uczestniczyć w zabawach nauczy się wiele rzeczy wykonywać samo,
        zacznie się bawić, współdziałać w grupie, zobaczysz jaka będziesz dumna z
        dziecka i siebie. Opiekunki są po to aby zadbać o twoje dziecko aby pomóc
        przejść tobie i twojemu dziecku w tak trudnym momencie jaki jest adaptacja,
        posłuchaj rad fachowców i zdaj się na nie a wszystko będzie ok. Głowa do góry
        droga mamo, zaufaj opiekunom, bo twojemu dziecku na prawdę nie dzieje się
        krzywda, wszystko będzie dobrze, trzymam za was kciuki i mam nadzieję że okres
        adaptacji szybko się dla was zakończy. Serdecznie pozdrawiam
        • polococta76 Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 30.01.08, 12:31
          czarna- bardzo ci dziękuję! Jako opiekunka masz fachowe podejście do
          moich obaw...
          Dziś już było lepiej...niewiele, ale zawsze smile Nie wiem czy jestem
          mądra czy nie..po prostu nie mam wyjścia, a dziecko gorzej by
          cierpiało co rusz to z nowa opiekunką, a kiedyś i tak musi przejśc
          taki stres adaptacyjny: czy to teraz w żłobku, czy w przedszkolu,
          czy w zerówce...

          Pamiętam swoja traume, bo dopiero gdy szłam do zerówki poznałam co
          to stres adaptacyjny! Wyłam tygodniami, ale cóz...jak mus to mus wink

          Szkoda mi mojej córuni, ale wierze w nią, ufam, że sobie poradzi, a
          nas-kochających rodziców będzie miała zawsze dla siebie popołudniami
          i w weekendy. Oj, bedziemy nadrabiali ten czas!
          • 5czarna Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 30.01.08, 16:55
            Świetnie cieszę się bardzo, że dzisiaj było lepiej, brawo dla twojej córci. Mam nadzieję, że za tydzień napiszesz mi, że twoja córcia idzie chętnie do żłobka i obie z tej instytucji jesteście zadowolone. Serdecznie pozdrawiam
    • klub-delfinek Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 30.01.08, 21:31
      I my z doswiadczenia mozemy powiedziec ze poczatki bywaja ciezkie
      ale po jakims czasie wszystko idzie w dobra strone. Mamy wrazenie ze
      my, mlode mamy, przezywamy rozstanie z dzieckiem duzo bardziej niz
      same dzieci. W naszym klubiku mamy chlopca, ktory tez na poczatku
      plakal, czasem bardzo dlugo, ale juz dzis, w 4 tygodniu bez mamy,
      jest zdecydowanie lepiej. Bawi sie z innymi dziecmi, zaczal
      normalnie jesc w porach posilkow. Zgodnie z sugestiami psyhologa
      dzieciecego z ktorym jestesmy w kontakcie, od nast tygodnia
      chlopczyk ten bedzie u nas pierwszy raz na drzemce. Zobaczymy. Ale
      jestesmy dobrej mysli.

      Wazne aby personel placowki do ktorej oddajemy swoje dzieci rozumial
      i wspieral rowniez mamy ... Mysle ze wiekszosc z nas - wlascicieli
      klubikow czy zlobkow, robi wszystko aby czas adaptacji dziecka w
      placowce przebiegal jak najmniej stresujaco dla mamy i dziecka. Ale
      pewnych sytuacji - w tym łez, nie da sie czesto uniknac.

      Glowa do gory!
      • tawera Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 31.01.08, 17:27
        Oj tak zgadzam się całkowicie, początki bywają bardzo ciężkie i na to niestety
        nie da się nic poradzić, trzeba je przetrwać. Ale to raczej tylko okres, więc
        nie martwiłabym się tak bardzo.

        Z drugiej strony, ja się trochę obawiam, bo rożne historie o różnych paniach
        czytam i słucham. Ostatnio przeczytałam to
        smyk.com/index.php?option=com_forum&action=post&id=5483&Itemid=0
        i o mało mi serce nie stanęło, to znaczy wiem, że ton przedszkole, ale co? Na
        to mam czekać? E....
    • polococta76 Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 01.02.08, 10:28
      Ufffff!!

      dziś była trauma...

      Julka juz , gdy ja rozbieralam w żłobku i zakładałam kapcie, wyczuła
      pismo nosem i ryczała....potem przejęła ja pani opiekunka
      i ...dopiero się zaczęło!

      Serce mi się kraje, ale staram sie do tego podchodzic racjonalnie:
      poczatki sa trudne, mala sie przyzwyczai przeciez kiedys? Prawda?

      Opiekunki ze złobka mówią, że niektóre dzieci od razu się
      przystosowuja, inne potrzebuja 2-3 tygodni, a niektóre płaczki to
      nawet do kilku mcy
      Oby nas nie dotyczyła ta ostatnia opcja

      dziś zawiozłam ja na 9.00 i ma być do obiadu, przed 12.00 ją
      zabieram.
      Bidulka moja!

      I w nocy budziła się co rusz z płaczem Albo tak przeżywała żłobek,
      albo to wichura, która u nas szalała wczoraj tak na nią
      działała.....

      sama nie wiem....mam mętlik w głowie...
      Kolezanka dziś po raz pierwszy posłała synka do żłobka, jest w wieku
      Julki i ....od razu pobiegł się bawić!
      I zostaje na CAŁY dzień..... a Julka......

      Boje sie o nią, że może jakiegos urazu dostanie, stanie się bardziej
      nerwowa....nie wiem....
      • krokre Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 01.02.08, 15:28
        Kochana ty sie nie poddawaj. Po prostu Juleczka potrzebuje wiecej
        czasu. Moj maly tez przez pierwszy tydzien ochoczo codzil a potem
        coś w niego wstapilo i plakal kilka dni po czym przeszlo, ale o tym
        juz pisalam wyzej.
        Dzieci sa rozne jedne placza odrazu inne po jakims czasie, a i sa
        tez takie co to wogole nie zaplacza, ale to rzadkosc. Jedne sie
        aklimatyzuja dniami, drugie tygodniami a inne miesiacami.
        Najwzaniejsze bys trzezwo do tego podchodzila, bo w zlobku krzywda
        jej sie nie dzieje. Tak jak piszesz to dopiero poczatki, sama
        zobaczysz ze z kazdym dniem bedzie coraz lepiej. Jeszcze napiszesz
        do nas ze mala sie zaalimatyzowala i jestes szczesliwa - czego ci
        zycze. Powodzenia
      • janetat Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 01.02.08, 15:34
        słuchaj, sama się nakecasz, a dziecko to wyczuwa
        skąd taka myśl? piszesz "Bidulka moja!"
        rozumiem Twoje uczucia, ale jak Ty nie zaczniesz pomagać dziecku, to
        obie się będziecie męczyć, z tym, że Ty to z siebie wyrzucisz, ot,
        choćby tu na forum
        wymyśl coś, np., opowiadaj jej że się będzie z ciociami w coś bawić,
        że ciocie ją lubią itp. że ciocie są miłe
        wyrabiaj pozytywne nastawienie do żłoba, bo inaczej zwariujesz
        je też jestem nieszczęśliwa że dziecko w żłobku, ale nie wszystkim
        jest dane siedzieć w domu albo mieć kasę na nianię
        głowa do góry smile
        • starszaopiekunka Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 01.02.08, 19:50
          Oj, drogie mamy!Zastanawiam się, czy Wy po urlopach tak chętnie wracacie do swojej pracy. Czy łatwo Wam od razu zaaklimatyzować się w nowym środowisku, bez żadnych oporów, lęków? A przecież dziecko nie jest naszą repliką, ono dopiero wszystkiego się uczy: chodzenia, mówienia, myślenia i czucia. Nie ma takich mechanizmów obronych, które nam, dorosłym,pomagają w sytuacjach stresowych.Pozostawione w nowym,obcym środowisku jest wielką tęsknotą: za ciepłem swojej mamy, za znajomym pokojem, za swoimi zabawkami, za ciszą. A zostaje oddane w obce ręce, pomieszczenia, w grupę takich samych nieszczęśliwców, jak on. A do tego wszystkiego jeszcze czuje, że jego mama też jest nieszczęśliwa z powodu rozstania, nawet jeśli nie płacze przy dziecku.W takich chwilach pozwalam sobie powiedzieć mamie, że to ona musi dorosnąć do decyzji oddania swojego skarba pod opiekę obcych osób, bo trudno tego wymagać od dziecka.A czasem wydaje mi się, że to mama oczekuje wsparcia od dziecka!I nie warto wtedy mówić o niemożności bycia z własnym maluchem, bo mało pieniędzy, bo trudno z pracą, bo są kredyty do spłacenia, itd.Liczy się tylko dziecko!
          A kiedy zaufacie personelowi w żłobku, to będziecie też w stanie przekazać tą ufność dziecku i przygotujecie się wspólnie na rozstanie (np.chodząc z dzieckiem na spacer w okolicy żlobka, zapoznając go z drogą, wprowadzając podobny do żłobkowego rozkład dnia, podająć posiłki podobne w żywieniu zbiorowym, pozwalając mu na samodzielność).A że będzie płakać - no cóż, każdy przeżywa rozstania!Ale raczej nie będzie wielkich płaczów i dramatów.
          A dzieciom życzę po prostu - mądrych rodziców...
      • 5czarna Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 01.02.08, 20:37
        Droga Polococto!
        Trzymam za ciebie kciuki i twoją córcię! Mam nadzieję, że ten okres adaptacyjny
        się szybko skończy. Opiekunki, które zajmują się twoją malutką mają rację, że
        jedne dzieci przyzwyczają się szybko a drugie potrzebują więcej czasu. Wiem jak
        cierpisz ale spojrzyj na to inaczej i tak kiedyś będziesz musiała rozstać się z
        swoją córcią na
        jakiś czas, czy to będzie przedszkole czy szkoła w końcu przyjdzie ta chwila, z
        doświadczenia wiem, że im mniejsze dziecko tym łatwiej jest mu przystosować się
        do nowego otoczenia. Ja poszłam do przedszkola i płakałam jak bóbr przez
        3 lata, a gdyby mama zaprowadziła mnie do żłobka byłoby łatwiej, bo małe dzieci
        łatwiej się adoptują w nowym środowisku. Głowa do góry ja wiem, że jest ci
        ciężko i smutno ale to jest początek a dalej już będzie tylko lepiej naprawdę,
        pierwszy krok zrobiłaś, twoje dziecko również ale teraz daj jej czas i cierpliwie
        czekaj. Serdeczne pozdrowienia i czekam z nadzieją, że niedługo napiszesz, że
        jesteś szczęśliwa bo twoja malutka już nie płacze w żłobku.
        • polococta76 Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 04.02.08, 08:50
          Kobiety- jesteście niezastapione!
          Wiem, że rozumiecie co przeżywam, tym bardziej jestem wam wdzięczna
          za każde słowo, które w moim kierunku popłynęło...

          Każda z waszych opinii trafia prosto do mojego serca...bo wiem, że
          jestem przewrażliwiona, nie mogę zrzucać dorosłości na dziecko i
          oczekiwać by z uśmiechem weszła w nowe środowisko!

          Wiecie co dziś wymyślił mój mąż? Że to on ją zawiecie, to mi
          oszczędzi cierpienia, a może mała przy nim nie będzie tak płakać?
          Zobaczymy!

          Dam jej i sobie szansę.
          Mam nadzieję, że zniesiemy to OBIE dzielnie.

          Na pewno napiszę jak to się wszystko rozwija i w jaką stronę wink
          Może nasze słowa pomogą i innym mamuśkom, których dzieci debiutuja w
          żłobkach?

          Pozdrawiam serdecznie
    • ania_kielce Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 09.02.08, 15:40
      Moja kolezanka po tygodniu zaczęła płakać, ze jej córka tak chętnie
      ja zostawia i biegnie o sali smile
      Moja też lubi żlobeczek smile
      • irka15 Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 09.02.08, 21:22
        i jak maz sobie radzi?

        u nas zdecydowanie lepiej wszystko funkcjonuje, jak moj maz zawozi mala. dzieki
        temu bardzo szybko sie przystosowala, i ostatnio nie chciala ze zlobka wyjsc...
        a dodam ze chodzi trzy miesiace i a miesiecy ma 13 wink))
        • polococta76 Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 10.02.08, 21:02
          Kochane!
          W piątek po raz pierwszy niunia nie płakała! Wszystko odbyło sie bez
          ryków, pomachała mi na odchodne i już. Tatus nie może jej wozić za
          czesto, bo musiałby ją przed 7.00 już odstawiać do żłobka ze względu
          na godziny swojej pracy, a to bez sensu tak ją wcześnie zrywac.

          Niestety po tym cudnym, piatkowym pobycie.....mała się rozchorowała!
          Jutro idziemy do lekarza, przez weekend leczyłam ja objawowo, ale
          chyba po raz pierwszy dostanie antybiotyk...Ma straszny katar (już
          zielonkawy), kaszle, chrypi...masakra!
          Leczę ją Lipomalem, Cebionem, Calcium, Kropelkami do nosa i Pulmexem
          na noc....ale nic nie daje...

          Po tygodniu chodzenia do żłobka już pierwsza choroba!
          Boje sie tych chorób...jak juz tak zaczyna od początku to co będzie
          później? Non stop bedziemy z mężem wymiennie na L4, bo nie mamy
          nikogo do opieki...jestem przerażona.

          Podaję jej od 2 tygodni Esberitox na odpornośc, ale nie zdało
          egzaminu....

          jak to jest z tymi chorobami? Wasze dzieci faktycznie tak dużo i
          często choruja w żłobku?

          czarna- jako opiekunka opisz swoje spostrzeżenia, proszę
          • 5czarna Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 10.02.08, 21:38
            Witam serdecznie!
            Nareszcie doczekałam się odpowiedzi że twój skarb się przyzwyczaił, ale niestety musisz wziąć poprawkę na to, że mała może chorować jednak jest w skupisku dzieci, do tej pory była tylko z tobą i nie miała styczności z zarazkami. W żłobku jedno dziecko ma tylko katar a drugie się od razu zaraża i choruje, wszystko zależy od odporności, a twoja malutka jej jeszcze nie ma, musi nabyć odporności. Ja jako osoba dorosła też chorowałam jak przyszłam do pracy do żłobka. Dzieci z reguły się uodparniają ale musisz mieć świadomość, że może chorować. Z tego co piszesz to już nie tylko katar ale coś więcej. Idź do lekarza i wykuruj małą trudno musisz wziąć zwolnienie, ale na następny raz jak tylko zobaczysz katar wodnisty to reaguj, podawaj jej jakieś leki i nie czekaj na zielony chorobowy katar. Porozmawiaj też z opiekunkami w swoim żłobku i otwarcie powiedź, że nie masz z kim małej zostawić niech cię na bieżąco informują jak zobaczą jakieś początki choroby, żebyś mogła w porę zareagować żeby wcześniej domowymi sposobami ją podleczyć, bo wiadomo, że żadna mama nie będzie chodziła na zwolnienie z powodu zielonego kataru. Wylecz malutką i się nie zrażaj bo choroby będą się przytrafiały czy tego chcemy czy nie na pocieszenie mogę ci powiedzieć, że jak nabierze odporności teraz to będzie ci później mniej chorować. I jeszcze jedno mała po chorobie od nowa będzie sie przyzwyczajała ale wtedy trwa to już krócej za zwyczaj dwa dni są płaczu a potem wszystko wraca do normy. Życzę twojej malutkiej zdrówka niech szybko dochodzi do pełni sił, i nie zrażaj się do tej całej sytuacji. Serdeczne pozdrowienia przesyła Czarna
            • krokre Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 10.02.08, 22:47
              To co napisala 5czarna jest jak najpardziej prawdziwe, ale.... w naszym
              przypadku maly po przerwie chorobowej wrocił do żłobka i .... nie płakał.
              Zachowywał sie tak jakby wogólne nie było tej przerwy. Dodam iz chodzil nie cale
              2 tyg jak nastapiła ta przerwa, czyli podobnie jak u ciebie. Zycze małej zdrowka
              to po pierwsze a po drugie zeby nie plakala po powrocie. Powodzenia
    • bruscetina Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 15.02.08, 02:01
      "Pierwsze koty za płoty"winkwidzę,że wiele odwagi cię to kosztuje ale wszystko ma
      się ku dobremu.Z zainteresowaniem śledzę przebieg adaptacji Twojej córki,gdyż
      sama mam podobny dylemat.Ale póki co siedzę z małą w domu zastanawiając się co
      począć.Nie chcąc przedłużać ślę pytanie ,czy rozmawiacie o prywatnym
      żłobku?jeśli nie to jak wygląda organizacyjna kwestia-ilość opiekunek,dzieci,czy
      są podziały wiekowe?
      Powodzenia i odporności dla Ciebiewinki Małej
      P.S.mnie aż się łzy na oczy cisną jak próbuje sobie wyobrazić taką
      sytację(sprawdza się ,że to z nami -mamami jest większy problemsmile)
      • polococta76 Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 17.02.08, 12:40
        Bruscetina- tak, oj TAK! Pierwsze dni Julki w żłobku przeżyłam
        strasznie! Dlatego znalazłam się tutaj i dziewczyny powiedziały mi
        tu tyle ciepłych slów..pomogły mi, co tu kryć smile

        Prywatny żłobek jest u nas tylko JEDEN (!) i ma ...gorszą opinie od
        tego, do którego chodzi moja córka smile Nie wiem co jest z nim nie
        tak, słyszałam jakieś legendy o poodparzanych dzieciach, serii
        chorób itp. Ja na razie zostane tu, gdzie teraz jest Julka.
        Opiekunek jest 3, grupa liczy 15 dzieci, ale najczęściej jest o
        wiele mniej dzieci (choroby!). W naszym żłobku, który jest połączony
        z przedszkolem są IV grupy: dla dzieci do roczku (tak, tak! są tam 5-
        cio miesieczne maluszki!), dla dzieci od 1-2 lat, od 2-3 lat i
        powyżej 3lat.
        Jeśli masz jeszcze jakies pytania to pytaj śmiało smile

        Pozdrawiam
    • polococta76 Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 17.02.08, 12:35
      No i kurujemy małą....drugi tydzień!
      Jednak zapalenie oskrzeli...na szczęście Julka przechodzi to
      bardzo "lajtowo", bo ma tylko katar i kaszel. Mam ją opukiwać po
      pleckach, podawac leki i czekamy do czwartku...

      Mąż wściekły, ale trudno- tylko on może sobie pozwolic na L4 na
      dziecko....zreszta i tak jak ja tylko zjeżdżam do domu , to on pedzi
      do firmy i nadrabia co może....biedny jest.

      Boję się tych chorób, wszyscy mnie nimi strasza,ale co robić...taki
      los....nie teraz to póxniej, w przedszkolu też by chorowała...

      mam jej uruchomić leki na poprawę odporności: na poczatek tran,
      preparaty z jeżówką i dieta bogata w owoce i warzywa. Młoda juz
      codziennie dostaje kiwi, mandarynki, pije wode z sokiem z aronii i
      malin...

      Może za tydzień juz pójdzie do zlobka?

      Pozdrawiam was.
    • polococta76 Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 24.04.08, 21:28
      No i niestety....zabieram córkę ze żłobka!!!
      Walczymy od 1 lutego z ciągłymi chorobami...jestesmy z mężem non
      stop na L4, już mamy z tego powodu problemy w pracy....
      Zrobiłam wymaz z nosa- mała ma pneumokoki.
      Teraz trwa leczenie antybiotykiem i po antybiotyku nie mam zamiaru
      znowu prowadzić jej w to centrum bakterii zwane żłobkiem!
      Błyskawicznie znalazlam opiekunke, koszt 3x wyższy niż żłobek, ale
      warto. Nie mam zamiaru narażac dziecka na tyle chorób!
      I wam też to radze. Jesli dziecko ciągle choruje zróbcie wymaz z
      nosa, gardła i sprawdźcie co to.
      Ja nie moge sobie pozwolic na ciągłe zwolnienia....żlobkowa kariera
      mojego dziecka się skończyła.
    • babsy Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 25.04.08, 19:21
      Wiem, że zaraz zostanę posądzona o zarozumiałość lub chełpienie się, ale niech
      tam. Dziś jestem tak dumna ze swoich pracownic, że muszę się tym podzielić ze
      wszystkimi rodzicami, którzy bardzo boją się pierwszego dnia w żłobku.
      W tym tygodniu przyjęliśmy dwoje nowych dzieci, jedno w wieku 11 m-cy, drugie
      1,5 roku. Ani jedno z nich nie płakało po tym, jak rodzice je zostawili u nas,
      mimo iż wiedzieli, że zostają u nas sami (rodzice "oficjalnie" się pożegnali,
      nie było żadnego "znikania" po kryjomu). Błyskawicznie wciągnęli się w zabawę i
      o żadnym smutku nie było mowy.
      Dziś również minął tydzień, odkąd uczęszcza do nas 1,5 roczny Mikołaj. Najpierw
      codziennie płakał 10 minut po przyjściu do Klubu. Później nie chciał ruszać się
      z kolan niani. W połowie tygodnia zaczał powoli wstawać i odchodzić na kilka
      kroków. Nie chciał się jednak z nikim bawić, najchętniej siedział na kolanach.
      Dziś- przełom!Dzięki zachętom niań zaczął bawić się w naszej ostatniej atrakcji-
      tunelu, w którym można się czołgać. Nie mogłam w to uwierzyć. Oto ile potrafi
      zdziałać duuuuużo czułości, miłości i zaangażowania w pracę z dzieckiem.
      Drogie mamy! Często 1 dzień w żłobku przebiega ciężko, z płaczem i marudzeniem.
      Ale jeśli dziecko dostaje odpowiednio dużo czułości i zainteresowania, jeśli
      czuje, że wokół siebie ma przyjaznych ludzi, którzy troszczą się o jego
      samopoczucie, nie ma siły, w końcu się przełamie! Dajcie im tylko szansę.
      Największe "problemy" są z dziećmi mam, które nie potrafią lub w gruncie
      rzeczy nie chcą się z nimi zostać i "przenoszą" swoje (nadmierne) obawy na dziecko.
      Moja rada- spróbujcie choć przez tydzień zostawiać swoją pociechę i zobaczcie,
      jaki będzie efekt. U nas to się świetnie sprawdza, kto nie wierzy, niech sam
      zobaczy wink.
      • 5czarna Re: Mamy żłobkowych dzieci-prosze o opinie! 25.04.08, 20:24
        Polococta strasznie mi przykro po tym jak tobie i twojemu dziecku kibicowałam w
        adaptacji. Szkoda, że tak to się wszystko skończyło ale dobrze, że jesteś mądrą
        mamą i zbadałaś swoją pociechę, dzięki temu nie naraziłaś dziecka na duże
        problemy zdrowotne. Życzę powodzenia i szybkiego powrotu do zdrowia.
Pełna wersja