polococta76
29.01.08, 12:48
Nie ukrywam, że mam doła...
Dziś moja 15-sto miesięczna córeczka była pierwszą godzinę
adaptacyjną w żłobku...
Do tej pory była z nianią ale kobieta zachorowała i to poważnie, nie
mam z kim zostawiać coreczki, a kolejnej niani ciężko
zaufać....Miałam już 3 opiekunki i prawde mówiąc mam dość...
Wydawało mi się, że złobek to nie takie złe rozwiązanie: fachowa
opieka, wiem co dzieje się z dzieckiem, kontakt z rówieśnikami itp
Ale po dzisiejszym pierwszym dniu ryczałam jak bóbr....
Wiem, że to normalne, że mała płakała jak ją zostawiałam....musi się
przyzwyczaić....
Ale pękało mi serce jak wróciłam po nią po gdzinie, a ta siedziała
cichutko jak myszka na kolanach u opiekunki i była taka
smutna....jak nie moja córcia!

Na dodatek jest najmłodsza w grupie, wokół sami chłopcy! Głośni i
rozbrykani.
Jutro i pojutrze znowu tam jedziemy na godzinę-dwie, a w piątek ma
tam spedzić pierwszy, cały dzień- z drzemką, obiadem itp.
Boje się bardzo! Tego, że poczuje się odrzucona, opuszczona....
Prosze was o opinie i podzielenie się swoimi doświadczeniami...jak
wy i wasze pociechy zniosły ten pierwszy okres?
To dla mnie bardzo ważne....