Dodaj do ulubionych

Klopoty z adaptacja.Dlugie - pomozcie!

11.02.08, 12:47
Witam tutejsze forumowiczki. Moja mala ma 2,6 roku, od 3 tygodni
chodzi do zlobka. Mialam duze obawy, ze nie bedzie jej latwo sie
porozumiec, bo w domu ja mowie do corki po polsku, maz po ormiansku,
a w zlobku po arabsku, ale okazalo sie, ze pierwsze dni byly ok -
wstawala z ochota, po powrocie z radoscia opowiadala po swojemu co
robila, nucila cos wesolo... Od ok. tygodnia jest zle: rano nie chce
wstac, nie pozwala sie ubrac, dzis musialam odwiezc ja sama (szkolny
alutobusik przywozi i odwozi tu dzieci), bo tak silnie protestowala,
ze obydwoje z mezem nie dalismy rady jej przygotowac na czas...
Zaczela sie zloscic, bic i drapac, co nie zdarzalo sie przed
zlobkiem. Wczoraj jej apogeum zlosci nas wrecz przerazilo: kopala,
trzaskala drzwiami, rzucala sie na podloge, nie pozwolila sie nam
sie dotknac... Rozmawialam dzis z jej opiekunkami, ale niczego nie
zauwazyly, mowia, ze nic sie wczoraj ani wczesniej nie zdarzylo
niezwyklego, ze swietnie sie zaadaptowala, bawi sie z dziecmi...
Rano w zlobku poczatkowo chciala wyjsc ze mna, ale jak podeszla jej
opiekunka z radoscia sie z nia przywitala i mnie zostawila...
Prosze, powiedzcie co robic w takiej sytuacji? Aha, dodam, ze
praktycznie przestala jesc i przerzucila sie na czekolady, o ktore
potrafi sie dlugo i, niestety, skutecznie z nami awanturowac... Co
robic? Gdzie szukac przyczyny? Czuje sie bezradna patrzac jak wielka
jest jej zlosc po powrocie ze zlobka i jak bardzo nie chce tam
chodzic...
Obserwuj wątek
    • alex359 Re: Klopoty z adaptacja.Dlugie - pomozcie! 13.02.08, 17:28
      wiesz co dla mnie to może być reakcja dziecka na pewne wydarzenie. A
      pytałaś czy np nie została za coś skarcona w żłobku? Dla pań
      opiekunek nie ma to pewnie znaczenia kiedy i o której godzinie to
      się stało, a dziecko będzie dłuuuugo pamiętało. Ja np pamiętam do
      tej pory swój 1 dzień w przedszkolu (miałam wtedy nie całe 3 lata)
      jak mnie mama zostawiła, a ja płakałam. Mała może również w ten
      sposób pokazywać swój żal do Was za to, że oddaliście ją do obcych
      ludzi.

      Poczytaj może Ci coś to podpowie
      www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=7585
    • sweet.joan Re: Klopoty z adaptacja.Dlugie - pomozcie! 13.02.08, 19:45
      Wygląda to na kryzys trzeciego tygodnia. Z doświadczeń opisywanych na forum da
      się zauważyć dwa różne typy adaptacji: jedne dzieci płaczą od pierwszych dni,
      inne dopiero po dwu-trzech tygodniach. Niestety, kryzys taki może trochę
      potrwać. Radzę baczne obserwowanie, czy aby na pewno nic złego się nie dziej-
      zwracać uwagę właśnie na apetyt, sen. Za wszelką cenę starać się zachować spokój
      i nie dać się "szantażować" - dzieci to świetnie potrafią i jeśli raz uda im się
      coś wymóc, to nie będzie końca - trzeba być konsekwentnym. Jednocześnie
      rozmawiać o wszystkim z opiekunkami, żeby również obserwowały zachowanie córki.
      Napady złego humoru to też norma - musi odreagować stres, nadmiar wrażeń -
      pomóżcie jej w tym, wysłuchujcie, nie tłumcie jej emocji.
      A ta czekolada to bardzo niedobry pomysł - proponuję jej przez jakiś czas w
      ogóle "nie mieć" w domu - cukier pobudza.
        • mamasati Re: Klopoty z adaptacja.Dlugie - pomozcie! 16.02.08, 12:00
          Bardzo dziekuje. Macie racje, teraz jest juz lepiej, wprowadzilismy
          pewne zmiany: Ze snem jakos sobie poradzilismy - mala od poczatku
          nie dawala sie latwo uspac i nie potrzebowala spac dlugo by
          zregenerowac sily, lekarz poradzil nam delikatny srodek usypiajacy,
          podawany przez 7 dni, o tej samej porze pozwolil w koncu unormowac
          jej czas zasypiania - wystarczylo 5 dawek. Rano budzi sie juz
          praktycznie sama,znacznie przed czasem, ma wiecej energii i ochoty
          na wyjscie do zlobka, chociaz nadal mowi "skola nie"... ale kilka
          minut bajek rano pomaga polepszyc nastroj. Z czekolada nadal
          problem - maz woli jej dac cos slodkiego i spokojnie pracowac do
          czasu gdy ja wroce z pracy, ale teraz zaopatrzylam lodowke w
          jogurty, tez slodkie, ciesze sie, bo "zamiennik" zdrowy i
          zaakceptowany przez obojesmileRano podaje jej tez witaminy, zauwazylam
          ze minimalnie, ale jednak polepszyl sie jej apetyt. Ogolnie - duuza
          ulga, oby tak sie tylko utrzymalo!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka