ziut-a
31.03.08, 21:59
Tego jeszcze w żłobkach nie było.W poniedziałek rano są
przyprowadzane dzieci po 2,5 dniach przebywania z rodzicami i niby
wszystko jest w porządku.Ale już po godzinie widzimy, że niektórych
z nich są chore.Jeszcze przed śniadaniem robią raz a czasem dwa razy
kupy o konsystencji płynnej.
Nie chcą jeść śniadania, wymiotują i o godzinie 8.30
potrafią mieć temperaturę ciała 38,8, a nawet 39,2 stopnia C.
O stanie dziecka informujemy rodziców telefonicznie i wtedy słyszymy
ich wielkie zdziwienie, cytuję:" Jak to,w domu przez cały wekend
wszystko było w jak najlepszym porządku, bez żanych takich historii"
Dzieci te są zatrzymane w domu na dwa dni i znowu "nic się nie
dzieję", wiec przyprowadzane są do żłobka. Zaświadczenia lekarskie,
że dziecko jest zdrowe są wydawane na prośbę rodziców.
Czasami lekarz nie chce wydać takiego zaświadczenia, bo dziecko ma
nawet nieleczone zapalenie oskrzeli.
Trudno jest nam walczyć z rodzicami takich dzieci. Jednak musimy to
robić trosce o zdrowie innych dzieci, których rodzice
są bardzo solidni i przyprowadzają swoje dzieci po każdej chorobie
zupełnie wyleczone. To jest świadome narażanie dzieci na zarażenie
chorobami i tak nie powinno się robić. Bardzo bym chciała,aby ten
post chociaż trochę poprawił opisaną sytuacje.
śniadaniem robią raz a czasem dwa razy kupy o konsystencji
płynnej.Nie chcą jeść śniadania, wymiotują i o godzinie 8.30
potrafią mieć temperaturę ciała 38,8, a nawet 39,2 stopnia C.
O stanie dziecka informujemy rodziców telefonicznie i wtedy słyszymy
ich wielkie zdziwienie, cytuję:" Jak to,w domu przez cały wekend
wszystko było w jak najlepszym porządku, bez żanych takich historii"
Dzieci te są zatrzymane w domu na dwa dni i znowu "nic się nie
dzieję", wiec przyprowadzane są do żłobka. Zaświadczenia lekarskie
są wydawane na prośbę rodziców, czasami lekarz nie chce wydać
zaświadczenia, bo dziecko ma nawet nieleczone zapalenie oskrzeli.
Trudno jest nam walczyć z rodzicami takich dzieci. Jednak musimy to
robić ze względu na troskę o zdrowie innych dzieci, których rodzice
są bardzo solidni i przyprowadzają swoje dzieci po każdej chorobie
zupełnie wyleczone. To jest świadome narażanie dzieci na zarażenie
chorobami i tak nie powinno się robić. Bardzo bym chciała,aby ten
post chociaż trochę poprawił opisaną sytuacje.