personaluser
13.05.08, 18:22
Długo zastanawiałem się, czy umieścić na tym forum poniższy post -
stwierdziłem jednak, że tak będzie uczciwie wobec innych dzieci,
które są w tym żłobku jak również wobec dzieci, których rodzice
planują je tam oddać z wiarą, że będą tam bezpieczne.
W swoim poście nie oceniam nikogo bezpodstawnie - bazuję na tym co
się tam wydarzyło i na rozmowie z kierowniczką żłobka.
Nasza córka została wczoraj w tym żłobku dotkliwie pogryziona na
twarzy przez inne dziecko. Nikt ze żłobka nie powiadomił nas o tym
fakcie, po jego wystąpieniu (dowiedzieliśmy się dopiero w momencie
odbioru dziecka ze żłobka). Personel żłobka zawiadomił jedynie
rodziców chłopaka o zajściu, ale nas już nie.
Agresywne dziecko nie zostało odseparowane, po zajściu, od
innych dzieci. Mimo uszkodzenia powierzchni skóry i kontaktu ze
śliną pochodzącą z ust chłopaka do naszej córki nie został wezwany
żaden lekarz specjalista. Dziecko nasze zostało natomiast opatrzone
zgodnie z obowiązującymi w żłobku procedurami, cokolwiek by to nie
znaczyło.
Rozmawiałem dzisiaj z kierowniczką żłobka. Wychodzi na to, że
sprawowanie pełnej opieki nad pozostawionymi tam dziećmi jest raczej
niemożliwe. Są niedobory kadrowe, a z tego co mówiła ta pani wynika,
że opiekunki rekrutowane są z osób takich, jakie są dostępne na
rynku pracy, bo przecież same najlepsze wyjechały do Wielkiej
Brytanii. Co należy przez to rozumieć? Może lepiej nie analizować
tego do końca, bo wnioski mogą okazać się co najmniej zastanawiające.
Jak się dowiedzieliśmy problem z tym chłopakiem trwał już od
zeszłego tygodnia, kiedy to panie opiekunki zaobserwowały zmianę w
jego zachowaniu - zmianę na gorsze. Rodzice tego dziecka zostali o
tym powiadomieni, ale dziecko nadal przychodziło do żłobka
stwarzając realne - jak się wczoraj okazało - zagrożenie dla innych.
Wychodzi na to, że zostały zbagatelizowane sygnały o tym, że może
się coś stać. Dziecko podbiegało do innych dzieci i albo je
przytulało, albo gryzło. Niestety, nasza córka trafiła na
ten "gorszy moment".
Chłopak, który pogryzł naszą córkę nadal jest w żłobku - nie będę
podawał jego imienia ani grupy z której on jest, bo dziecko to nie
jest tutaj niczemu winne. Wychodzi na to, że winni tutaj są rodzice
dziecka, którzy powinni zatrzymać je w domu skoro przejawiało na
przemian skrajne zachowania "miłości" i agresji (informacja o
zmianie w zachowaniu ich syna była im podobna przekazana), jak i
personel żłobka, który nie potrafił należycie zareagować w obliczu
sytuacji, która miała miejsce, tłumacząc się liczbą dzieci i
opiekunek, które sprawują nad nimi opiekę.
Konkluzja: opieka nad dziećmi to nie tylko miłe gesty, przytulanie i
czułe słowa - to przede wszystkim troska o ich bezpieczeństwo a
także, i może przede wszystkim, sztuka reagowania w sytuacjach
ewentualnego zagrożenia. Wczoraj padło na naszą córkę, ale to samo
może przytrafić się każdemu innemu dziecku.
Mój post ma za zadanie również uświadomić personelowi żłobka i
rodzicom, wychowującym swoje pociechy, jaka odpowiedzialność na nich
ciąży. Czasem brak reakcji jednej lub drugiej strony może
doprowadzić do nieszczęścia, za które odpowie niewinne dziecko.