Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzieci

13.05.08, 18:22
Długo zastanawiałem się, czy umieścić na tym forum poniższy post -
stwierdziłem jednak, że tak będzie uczciwie wobec innych dzieci,
które są w tym żłobku jak również wobec dzieci, których rodzice
planują je tam oddać z wiarą, że będą tam bezpieczne.
W swoim poście nie oceniam nikogo bezpodstawnie - bazuję na tym co
się tam wydarzyło i na rozmowie z kierowniczką żłobka.

Nasza córka została wczoraj w tym żłobku dotkliwie pogryziona na
twarzy przez inne dziecko. Nikt ze żłobka nie powiadomił nas o tym
fakcie, po jego wystąpieniu (dowiedzieliśmy się dopiero w momencie
odbioru dziecka ze żłobka). Personel żłobka zawiadomił jedynie
rodziców chłopaka o zajściu, ale nas już nie.
Agresywne dziecko nie zostało odseparowane, po zajściu, od
innych dzieci. Mimo uszkodzenia powierzchni skóry i kontaktu ze
śliną pochodzącą z ust chłopaka do naszej córki nie został wezwany
żaden lekarz specjalista. Dziecko nasze zostało natomiast opatrzone
zgodnie z obowiązującymi w żłobku procedurami, cokolwiek by to nie
znaczyło.

Rozmawiałem dzisiaj z kierowniczką żłobka. Wychodzi na to, że
sprawowanie pełnej opieki nad pozostawionymi tam dziećmi jest raczej
niemożliwe. Są niedobory kadrowe, a z tego co mówiła ta pani wynika,
że opiekunki rekrutowane są z osób takich, jakie są dostępne na
rynku pracy, bo przecież same najlepsze wyjechały do Wielkiej
Brytanii. Co należy przez to rozumieć? Może lepiej nie analizować
tego do końca, bo wnioski mogą okazać się co najmniej zastanawiające.

Jak się dowiedzieliśmy problem z tym chłopakiem trwał już od
zeszłego tygodnia, kiedy to panie opiekunki zaobserwowały zmianę w
jego zachowaniu - zmianę na gorsze. Rodzice tego dziecka zostali o
tym powiadomieni, ale dziecko nadal przychodziło do żłobka
stwarzając realne - jak się wczoraj okazało - zagrożenie dla innych.
Wychodzi na to, że zostały zbagatelizowane sygnały o tym, że może
się coś stać. Dziecko podbiegało do innych dzieci i albo je
przytulało, albo gryzło. Niestety, nasza córka trafiła na
ten "gorszy moment".

Chłopak, który pogryzł naszą córkę nadal jest w żłobku - nie będę
podawał jego imienia ani grupy z której on jest, bo dziecko to nie
jest tutaj niczemu winne. Wychodzi na to, że winni tutaj są rodzice
dziecka, którzy powinni zatrzymać je w domu skoro przejawiało na
przemian skrajne zachowania "miłości" i agresji (informacja o
zmianie w zachowaniu ich syna była im podobna przekazana), jak i
personel żłobka, który nie potrafił należycie zareagować w obliczu
sytuacji, która miała miejsce, tłumacząc się liczbą dzieci i
opiekunek, które sprawują nad nimi opiekę.

Konkluzja: opieka nad dziećmi to nie tylko miłe gesty, przytulanie i
czułe słowa - to przede wszystkim troska o ich bezpieczeństwo a
także, i może przede wszystkim, sztuka reagowania w sytuacjach
ewentualnego zagrożenia. Wczoraj padło na naszą córkę, ale to samo
może przytrafić się każdemu innemu dziecku.

Mój post ma za zadanie również uświadomić personelowi żłobka i
rodzicom, wychowującym swoje pociechy, jaka odpowiedzialność na nich
ciąży. Czasem brak reakcji jednej lub drugiej strony może
doprowadzić do nieszczęścia, za które odpowie niewinne dziecko.
    • taylorhayes Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 14.05.08, 14:12
      Wszystko rozumiem, ale naprawdę uważasz, że do Twojego dziecka
      należaloby wezwać specjalistę (zastanawiam się jakiego?), a jego
      oprawcę "relegować" ze żłobka ze skutkiem natychmiastowym?
      • mantary Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 14.05.08, 14:26
        taylorhayes napisała:

        > Wszystko rozumiem, ale naprawdę uważasz, że do Twojego dziecka
        > należaloby wezwać specjalistę (zastanawiam się jakiego?), a jego
        > oprawcę "relegować" ze żłobka ze skutkiem natychmiastowym?
        Nie rozumiem Twojej ironii odnośnie autora postu. Ciekawe czy byś
        dalej zachowała ten ton gdyby po buzi dotkliwie zostało pogryzione
        Twoje dziecko??
        • taylorhayes Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 14.05.08, 22:02
          Po prostu wydaje mi się, że ani wzywanie specjalisty ani wywalenie
          agresywnego dziecka ze złobka nie jest w takiej sytuacji konieczne.
          Zgadzam się natomiast z tym, że rodzice powinni zostać natychmiast
          powiadomieni o takim incydencie, a winni rodzice z fachową pomocą
          personelu żłobka powinien się tą sprawą zająć.
    • mantary Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 14.05.08, 14:23
      Rozumiem Twoje wzburzenie. Pracowałam jako pielęgniarka pzrez kilka
      lat, i zawsze ale to zawsze gdy coś się wydarzyło dzwoniłam do
      rodzica DZIECKA POKRZYWDZONEGO OD R A Z U .
      Niezależne co by się nie wydarzyło, nawet zwykłe otarcie kolana.
      Jeśli krzywdę wyrządziło inne dziecko umawiałam na rożmowę z
      psychologiem( zawsze w przypadku pogryzienia). Trudno mi powiedzieć
      czy pogryzienie było wynikiem agresji tym bardziej , ze chłopiec
      przytula, i na zmianę gryzie. W przypadku małego dziecka może to być
      chęć kontaktu z innym dzieckiem. Ale bezwzględnie powinien się
      zatopić w ten temat psycholog i udzielic wam jakiś informacji, a
      także porozmawiać z rodzicami winnego.
      Wtej sytuacji winną zaniedbań jest napewno starsza pielęgniarka.
      Każde dziedcko ma w żłobku specjalną kartę. Jest w niej rubryka
      odnośnie choroby bądź urazu w żłobku, rodzaj udzielonej pomocy i kto
      został powiadomiony. Proponuję sprawdzić te informacje. Co do
      kontaktu ze śliną- każde dziecko przyjmowane do żłobka musi posiadać
      odpowiednie zaświadczenie, że jest zdrowe. Dzieci w żłobku biorą do
      buzi ogrom zabawek (jeden z podstawowych procesów poznawczych)-
      zabawki są myta, ale nie po każdej zabawie każdego dzieckasmile).
      Życzę Waszej Córci aby po pogryzieniach nie było śladów, pozdrawiam
      serdeczniesmile
      • 5czarna Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 14.05.08, 21:53
        Jeśli dziecko przebywa w żłobku i wydarzy się jakiś wypadek, to po pierwsze jest
        tel. do rodziców następnie na pogotowie i to wszystko jeśli chodzi o opiekę
        zdrowotną. To przykre co się stało twojemu dziecku, na pewno kierownik żłobka
        powinien udzielić ci wszelkich informacji jak to się stało i dlaczego i na pewno
        przeprosić choć pewnie i tak te przeprosiny nic nie dadzą. No niestety tak jest,
        że coraz częściej dzieci się biją, gryzą i popychają. Nie wiem kogo winić,
        rodziców może? dzieci na pewno nie, opiekunów też można winić, ale z drugiej
        strony żłobki są tak przepełnione, że choćbyś chciała zareagować przy 30
        dzieciach uwierz mi nie zdążysz. Rozumiem panie, które były na grupie, że nie
        zdążyły bo sama pracuję w żłobku taki jest teraz system pracy dużo dzieci a
        opiekunek mało, ale rozumiem twój żal i pretensje bo oddajesz dziecko pod opiekę
        i takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Winię za to wszystko dyrekcję, że
        oferuje rodzicom wspaniałe warunki i zapewnienia, że żłobek jest miejscem zabaw
        i rozwoju dziecka, tak zgadzam się tylko nie przy tak dużej liczbie dzieci a tak
        małej ilości personelu. To są małe dzieci i często nie rozumieją co robią i
        dlaczego tak się zachowują.
    • mantary Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 15.05.08, 08:28
      Zgadzam sie z Toba w 100%.
      Przepraszam za porównanie ale zwierzęta skupione w dużej ilości na
      małej powierzchni też zachowuja się agresywnie...Może tu tkwi klucz
      do całego problemu dotyczącego bezpieczeństwa dzieci.
    • beti29w Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 15.05.08, 08:46
      Witam. rozumiem, że można być troskliwym rodzicem ale czy nie
      przesadzasz czasem? Proszę się zastanowić! Założe się, że po
      ugryzieniu dziś już nie ma śladu, a w Państwa oczach sprawa urosła
      do wielkiego problemu. Współczuję Państwa dziecku, ale to nie powód
      do robienia takiego szumu. W żłobkach dzieci są otaczane należytą
      opieką i szacunkiem, KAŻDE JEDNO!!!
      Jestem dyplomowaną opiekunką, a na dodatek jak większosć Pań
      zajmujących się dziećmi w żłobku kończę studija pedagogiczne więc
      nie rozumiem aluzji do wykształcenia wychowawczyń małego dziecka.
      Czyżby wątpili Państwo w nasze zaangażowanie w pracę i
      kompetencje!?
      Czuję się lekko zniesmaczona Państwa postem.
    • elizazl9 Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 15.05.08, 09:53
      Szanowny Panie Personaluser oraz Rodzice dzieci w wieku żłobkowym,

      Jestem psychologiem w żłobku przy ul. Sanockiej i pragnę
      ustosunkować się do zamieszczonego postu.
      Rozumiem wzburzenie, niepokój i zdegustowanie Rodziców, których
      dziecka zdarzenie dotyczy. Mają prawo być niezadowoleni, gdyż
      zaufali placówce i oddali swoje dziecko pod jej opiekę z
      przeświadczeniem, że dziecku nie stanie się nic złego. Niestety,
      nikt nie może dać 100% gwarancji Rodzicom, że odbiorą dziecko bez
      guza, zadrapania, czy ugryzienia. W grupie liczącej ponad
      dwadzieścioro czy trzydzieścioro dzieci, zdarza się, że opiekunki
      nie zdążą w porę zainterweniować. Takiej gwarancji nie mają Rodzice
      nawet, gdy ich dziecko jest pod indywidualną opieką zaufanych osób
      (babci, dziadka, cioci itp.) czy tez przebywa w prywatnej placówce.
      Należy także podkreślić,że pewne zachowania są wpisane w rozwój
      małego dziecka, tak jest z np. z rozładowywaniem napięcia
      emocjonalnego, które może przyjąć różne formy m.in. gryzienia,
      ssanie kciuka, rzucania przedmiotami, głośnych krzyków.
      Gryzienie wyst. u dzieci wieku żłobkowym i wczesno przedszkolnym,
      nie jest niczyją winą (pod warunkiem, że dorośli sami tego
      zachowania nie wzmocnią, jest to forma eliminacji pojawiającego się
      napięcia.
      Dziecko może również ugryźć, ponieważ jest podekscytowane ,
      rozbawione i przez gryzienie daje upust emocjom. Niektóre z nich
      orientują się, że gryzienie to skuteczny sposób na wywalczenie
      zabawki.
      Pragnę zapewnić wszystkich Rodziców, zarówno dzieci
      uczęszczających do żłobka jak i przyszłych żłobkowiczów , iż
      personel żłobka pracuje bez zarzutów mając na uwadze zawsze dobro i
      bezpieczeństwo dzieci. Pani Kierownik jak i wszystkie Panie bardzo
      przejęły się tym przykrym zdarzeniem. Rodzice dziewczynki
      wielokrotnie i szczerze zostali przeproszeni osobiście zarówno przez
      Kierownika placówki jaki opiekunki za zaistniałą sytuację. Pragnę
      uspokoić i poinformować zatroskanych Rodziców, iż reakcją personelu
      w takich sytuacjach jest powiedzenie stanowczego : „nie, wolno” i
      odseparowanie dziecka (które skrzywdziło inne) w celu wyciszenia i
      uspokojenia go. Jednocześnie zwracana jest na to dziecko szczególna
      uwaga, co niestety nie zawsze jest w pełni możliwe, ponieważ równie
      troskliwie trzeba się zająć pozostałą grupą dzieci. Zdaję sobie
      sprawę, iż takie rozwiązanie nie satysfakcjonuje w pełni Taty
      ugryzionej dziewczynki, gdyż nalegał na usunięcie chłopca z placówki.
      Pragnę podkreślić, iż we wrześniu odbyło się spotkanie z
      psychologiem, gdzie Rodzice nowoprzyjętych dzieci zostali
      poinformowani o ewentualnych, choć incydentalnych przypadkach
      ugryzień, zadrapań, uszczypań.
      Przykro mi jest, iż mimo usilnych starań i próśb o spotkanie
      Rodzice pokrzywdzonej dziewczynki nie wyrazili gotowości na rozmowę.
      Mam jednak nadzieje, że jak emocje opadną to do spotkania dojdzie.
      Pragnę również przekazać Rodzicom dziewczynki przeprosiny od
      Rodziców chłopca, gdyż spotkałam się z Nimi dzień po zdarzeniu, było
      im naprawdę b. przykro, tym bardziej, że do tej pory ich synek nigdy
      nie przejawiał takich zachowań.
      Pozdrawiam Wszystkich zainteresowanych problemem.
      • taja11 Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 15.05.08, 23:07
        Może jeszcze niech żłobek czołga sie przed ojcem ugryzionej dziewczynki-nie
        dajmy się zwariować-tatuś niech rzuci pracę i sam zajmie sie córką.Przecież ona
        nie jest tam jedna-oprócz niej jest jeszcze wiele,wiele innych dzieci...
        • populek Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 16.05.08, 11:10
          taja11 - okrutnie to napisałaś zupełnie jakbyś nie była rodzicem bo
          może nie jesteś? a jeśli jesteś to niesamowicie dziwi mnie twoja
          wypowiedź ciekawe czy byłaby równie bezlitosna gdyby zostało
          skrzywdzone twoje dziecko
          Bardzo współczuję pogryzionemu maluchowi a wszystkim, którzy tu na
          forum atakują ojca tej dziewczynki nie życzę znaleźć się w podobnej
          sytuacji! Z pewnością gdybyście odebrali ze żłobka pobite przez
          rówieśnika czy mocno pogryzione dziecko nie powiedzielibyście: nic
          się nie stało! Fajnie się mądrzyć jak sprawa nie dotyczy mnie i
          jeszcze wypisywać ironie pod adresem poszkodowanych. Skoro żłobek
          przyjmuje dzieci to jednocześnie daje gwarancję rodzicom że ich
          dziecko będzie w nim bezpieczne-i uważam że na nic są wypisy typu
          dużo dzieci, mało osób do opieki, rodzice wiedzieli jaka jest
          sytuacja-nie wiedzieli że ich dziecko zostanie skrzywdzone!taja11
          jeszcze raz powtarzam jesteś okrutna! A ja uważam że TAK żłobek
          powinien się czołgać przed ojcem ugryzionej dziewczynki! Bo nawet w
          tej sytuacji widać jasno: najmniejsze prawa ma poszkodowany, dziecko
          zostało gdzieś w tyle ze swoim cierpieniem i pewnie lękiem przed
          pójściem do żłobka a wszyscy skupiają się na atakowaniu ojca tej
          małej i wybielaniu siebie-SKANDAL!!!
          Życzę maleństwu aby to zajście nie zostawiło śladów w psychice aby
          szybciutko zapomniała a rodzicom dziewczynki życzę wytrwałości bo
          ludzie są okrutni
    • starszaopiekunka Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 15.05.08, 22:29
      Rozumiem Państwa wzburzenie sytuacją zaistniałą w żłobku, w czasie której krzywdy doznało Wasze dziecko. Ale też jestem opiekunką w żłobku i wiem ,że bez echa pozostają apele personelu skierowane do naszych przełożonych, żeby nie przyjmować tak dużej ilości dzieci, łamiąc przy tym przepisy o ilości dzieci w salach pobytu. Liczą się wskaźniki, np. wykonanie planu osobodni. I mało kto przejmuje się tym, że w grupie liczącej 30 - 35 dzieci musi dojść do konfliktów, bo dzieci żłobkowe potrzebują indywidualnej opieki, a widzą tylko innych rywali głodnych kontaktu z "ciocią".
      My zaś cieszymy się, gdy rodzice mogą pozostać ze swoim dzieckiem, bo w naszej pracy im mniej dzieci tym lepsza nasza praca i efekty wychowawcze. Ale, niestety, wtedy mówi się, że opiekunki się lenią i nic nie robią. Dlatego dopisuje się dzieci ponad wszelkie normy. Najdziwniejsze jednak jest to, że rodzice wiedząc, że ich dziecko będzie 40. w grupie, cieszą się z miejsca, a nie dopominają się o godne warunki dla swoich pociech!!!
    • anetazuzka Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 16.05.08, 08:36
      rodzice sie ciesza ze maja miejsce w złobku bo wiedza jak trudno
      jest sie dostać do żłobka (kolejki do zapisu dzieci nadługo przed
      otwarciem placówki)... musimy pracować a jak nie ma innej
      alternatywy (dzidkowie, prywtane miejsca, nianie)to
      żłobki...faktycznie to co sie dzieje nie jest normalne. ja jestem
      bardzo zadowolona z tego ze posyłam dziecko do żłobka, bo widze ze
      dziecko chce tam chodzic, zrobila sie bardzo samodzielna, i wiem ze
      ma dobra opieke...jestem pełna podziwu dla "cioć" bo wiem ze maja co
      robic i musza wykazac sie duza cierpliwościa, kreatywnoscia i
      podejzewam ze zapanowanie nad taka grupa małych urwisow nie jest
      prostei łatwesmilesmile naprawde jestem bardzo wdzięczna i duży uścisk dla
      nichsmile
      faktycznie jest za duzo dzieci w grupach...i koniecznie trzeba to
      jakos rozwiazac... wiele placówek zostało pozamykanych, teraz mamy
      wyż i dupa zbita...
      nie jest dobrzeuncertain
      • et69 Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 16.05.08, 19:52
        To nie my opiekunki przyjmujemy do grupy 35 dziecko ale to my
        odpowiadamy za jego bezpieczenstwo.To my musimy tlumaczyc rodzicowi
        gdy cos sie stanie jego dziecku.Sluchamy pretensji rodzicow,
        obrywamy od kierownika i mamy "po premii". Moze ktos sie ze mna
        zamieni?
    • personaluser Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 16.05.08, 20:42
      Będę wyjaśniał po kolei, bo nazbieralo się tego trochę.

      1. "Wszystko rozumiem, ale naprawdę uważasz, że do Twojego dziecka
      należaloby wezwać specjalistę (zastanawiam się jakiego?), a jego
      oprawcę "relegować" ze żłobka ze skutkiem natychmiastowym?
      Po prostu wydaje mi się, że ani wzywanie specjalisty ani wywalenie
      agresywnego dziecka ze złobka nie jest w takiej sytuacji konieczne.
      Zgadzam się natomiast z tym, że rodzice powinni zostać natychmiast
      powiadomieni o takim incydencie, a winni rodzice z fachową pomocą
      personelu żłobka powinien się tą sprawą zająć. "


      W swoim poście ani razu nie wspomniałem o "wywaleniu" dziecka ze
      żłobka. Ani razu, podczas rozmowy z kierownictwem żłobka, nie
      wspomniałem o takim rozwiązaniu. Przykro mi, że ktoś pisze w ten
      sposób bo to świadczy, że albo jest za leniwy zadać pytanie, albo
      pisze coś byleby napisać przez swoją ignorancję oskarżąjąc kogoś o
      coś, czego nie miał na myśli.


      2. "Zgadzam sie z Toba w 100%.
      Przepraszam za porównanie ale zwierzęta skupione w dużej ilości na
      małej powierzchni też zachowuja się agresywnie...Może tu tkwi klucz
      do całego problemu dotyczącego bezpieczeństwa dzieci."


      W odróżnieniu od dzikiego stada zwierząt - dzieci w żłobku posiadają
      zaplecze opiekuńcze, inaczej byłyby puszczone samopas niczym dziko
      pasące się zwierzęta i to na pewno nie w strukturach państwowego
      żłobka tylko na występach skalnych.


      3. "Witam. rozumiem, że można być troskliwym rodzicem ale czy nie
      przesadzasz czasem? Proszę się zastanowić! Założe się, że po
      ugryzieniu dziś już nie ma śladu, a w Państwa oczach sprawa urosła
      do wielkiego problemu. Współczuję Państwa dziecku, ale to nie powód
      do robienia takiego szumu. W żłobkach dzieci są otaczane należytą
      opieką i szacunkiem, KAŻDE JEDNO!!!
      Jestem dyplomowaną opiekunką, a na dodatek jak większosć Pań
      zajmujących się dziećmi w żłobku kończę studija pedagogiczne więc
      nie rozumiem aluzji do wykształcenia wychowawczyń małego dziecka.
      Czyżby wątpili Państwo w nasze zaangażowanie w pracę i
      kompetencje!?
      Czuję się lekko zniesmaczona Państwa postem."


      Mam prośbę niech Pani uważnie czyta post, ewentualnie zadaje
      dodatkowe pytania, a potem dopiero wypowiada się. Na początku
      swojego postu napisałem, iż bazuję na faktach. To co napisałem,
      usłyszałem od Pani kierownik żłobka. Po ewentualne wyjaśnienia -
      proszę o bezpośredni kontakt właśnie z nią.


      4. "Przykro mi jest, iż mimo usilnych starań i próśb o spotkanie
      Rodzice pokrzywdzonej dziewczynki nie wyrazili gotowości na
      rozmowę. "

      Odpowiem Pani na łamach tego postu i wyjaśnię moją pozycję.

      Sytuacja pogryzienia przez inne dziecko może się zdazyć gdziekolwiek
      i to wspominałem Pani kierownik kilkukrotnie, podczas naszej
      rozmowy. Dziwne, że Pani nie nawiązała do tego w swojej odpowiedzi.

      To, że przynajmniej ja nie chcę się z Panią spotkać wynika z tego,
      że nie potrzebuję wyjaśnień dotyczącej całej otoczki dlaczego tak
      się stało (bo fakt ugryzienia może zdarzyć się gdziekolwiek jak
      wspomniałem wcześniej i tu się zapewne zgadzamy w 100%), tylko co
      chcą Państwo zrobić by w przyszłości tego typu sytuacje ograniczać
      (podkreślam - ograniczać) do niezbędnego minimum. Tego niestety się
      już od Państwa nie dowiedziałem.

      Zbagatelizowane zostały sygnały wysyłane ze strony dziecka i trzeba
      to powiedzieć wprost. Dziecko wykazywało agresję już jakiś czas, a
      więc były przesłanki ku temu, by w sytuacji wyjątkowej podjąć kroki
      inne niż "zazwyczaj", gdyż pewne zachowania dziecka moga wskazywać
      na stan psychiki, który może być powodem do takich, a nie innych
      zachowań dziecka, o czym psycholog powininen na pierwszym miejscu
      doskonale wiedzieć i zdawać sobie z tego sprawę.

      Nigdy nie podtrzymywałem tego, że taka sytuacja jak ugryzienie nie
      może się zdarzyć i podtrzymuję tylko to, że w tej sytuacji były
      jawne sygnały na to, że należy coś z tym zrobić, a jak było wszyscy
      wiemy.

      5. "Może jeszcze niech żłobek czołga sie przed ojcem ugryzionej
      dziewczynki-nie dajmy się zwariować-tatuś niech rzuci pracę i sam
      zajmie sie córką.Przecież ona nie jest tam jedna-oprócz niej jest
      jeszcze wiele,wiele innych dzieci..."


      Jeśli będzie to konieczne zrezygnuję z pracy i zajmę się córką, tym
      niemniej bardzo dziękuję za "wskazówkę". Jestem gotów na to bo tu
      chodzi o moje dziecko.

      Nigdy nie żądałem by ktokolwiek czołgał się przede mną i czytając to
      co Pani/Pan pisze zadaję sobie tylko pytanie, czy, aby osoba, która
      to pisała, zdaje sobie sprawę z tego co pisze czy też nie.

      Tym samym kończę moją wypowiedź na ten temat.
      Kto nie zrozumiał tego, że tak naprawdę zwracam uwagę na to by
      większą wagę przywiązywać do sygnałów i w porę zapobiegać sytuacjom
      niekontrolowanym to jego sprawa.

      Zamiast czytać taką, a nie inną odpowiedź ze strony Pani Psycholog
      chciałbym przeczytać, iż to co się przytrafiło mojej córce nie
      pójdzie na marne, i że ktoś będzie chciał to zmienić na lepsze,
      zmieniając sposób reagowania w sytuacjach wyjątkowych.

      Tego jednak już tutaj zabrakło.

      Panie Ciocie opiekowały się naszą córką wspaniale, i tutaj wielki
      ukłon w ich stronę, a to co napisałem a propo sytuacji która
      wystąpiła - zwróciłem uwagę, że przede wszystkim pani psycholog i
      pani kierownik, która ma przełożenie na pracę pań opiekunek, powinny
      w pewnych sytuacjach zwrócić większą uwagę na zapobieganie i zmianę
      organizacyjną opieki nad dziećmi niż czekanie w nadziei, że nic się
      nie wydarzy.
      • taja11 Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 16.05.08, 21:09
        Naprawdę skorzystaj ze wskazówki i sam sie zajmij swoim dzieckiem-nie będziesz
        miał tyle dylematów...
        • populek Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 16.05.08, 21:25
          taja11 powyżej odniosłam się do twojej wypowiedzi i jeszcze raz to
          powtórzę: jesteś beznadziejna/ny, nie życzę żeby coś takiego
          spotkało twoje dziecko (jeśli w ogóle jesteś rodzicem) bo po tym co
          piszesz to pewnie nawet nie przytuliłabyś maleństwa tylko
          powiedziała:no cóż takie są warunki, wiedzieliśmy na co cię dziecko
          drogie narażamy...ech, szkoda słów jak to możliwe że piszą to
          rodzice?
        • eneox Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 16.05.08, 21:29
          taja11 napisała:

          > Naprawdę skorzystaj ze wskazówki i sam sie zajmij swoim dzieckiem-
          nie będziesz
          > miał tyle dylematów...
          Widać,że albo nie zrozumiałaś sensu wypowiedzi swego poprzednika
          albo nie zależy Ci na tym aby zarządzający żłobkami zrobili coś w
          sprawie poprawy bezpieczeństwa dzieci. Podstawowy problem to zbyt
          duże grupy i zbyt mała obsada personelu opiekującego się dziećmi.
          Czy naprawdę musi dojść do tragedii aby ktoś wreszcie podjął
          radykalne kroki w celu zwiększenia bezpieczeństwa w żłobkach!?
      • leonablbl Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 18.05.08, 21:18
        A, może po tych wszystkich przeżyciach byś tak chcał/ła dać dziecko
        do prywatnego żłobka. Bo w "państwowym " to mało płacisz i za dużo
        dzieci - bo wszyscy tam się pchają i chyba miałeś/aś wielkie
        szczęście że twoje dziecko przyjęli. Ja ze swoją posiechą która ma
        1,6 roku czekam już prawie rok i ciągle jestem na liście rezerwowej.
        A poza tym to taki wypadek i podobne to mogły się wydażyć wszędzie
        np.piaskowica, park, plac zabaw -( wszystko pod twoją opieką) i
        ciekawe czy byś z tego w tematu robił/ła taką aferę, bo przecież
        dzieci w tym wieku sie gryzą, szczypią, popychają biją itp. a, 4 czy
        5 pań w państwowym złobku na 25-30 takich urwisów nie jest w stanie
        takim zdarzenoim zzawsze zapobiec.
        pozdarawiam
        LEON.
      • taylorhayes Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 18.05.08, 22:22
        " W swoim poście ani razu nie wspomniałem o "wywaleniu" dziecka ze
        żłobka."

        Przepraszam – najwyraźniej źle zinterpretowałam
        sformułowanie "Chłopak, który pogryzł naszą córkę nadal jest w
        żłobku " w Twoim poście.

        BTW – u nas w żłobku też zaczął się sezon na gryzienie. Gryzą się
        wszystkie dzieci, do tego ciągną za włosy, biją i drapią. Nie ma
        wyraźnego podziału na oprawców ani ofiary – trwa ogólna nawalanka.
    • weronika1966 Re: Żłobek na Sanockiej - (nie)bezpieczeństwo dzi 18.05.08, 22:21
      Szanowny Rodzicu pogryzionej dziewczynki,
      Pozwalam sobie zabrać głos w sprawie żłobka na Sanockiej, gdyż przez
      dwa lata miałam przyjemność z moją córką korzystać z usług tej
      placówki. Teraz moja córcia chodzi do przedszkola i mam porównanie.
      Żłobek w porównaniu do przedszkola to po prostu bajka, i to zarówno
      jesli chodzi o opiekę, jak i panującą atmosferę. W żłobku mogłam
      przyprowadzać małą praktycznie kiedy chciałam i dziecie zawsze
      dostało sniadanko, na 30 dzieci były 4 osoby do opieki, a w
      przedszkolu tylko 3, no i w żłobku było mnóstwo fantastycznych zajęć
      w cenie opłaty miesięcznej. Z rozrzewnieniem wspominam imprezy
      żłobkowe i ciepłą atmosferę, którą stworzył personel żłobka z bardzo
      miłą i zasze pomocną Panią Kierownik na czele.
      Wypadki takie jak pogryzienia czy uszczypania, w przedszkolu także
      się zdarzają i na zebraniu wstępnym uprzedzono nas o tym,że takie
      incydenty mogą zaistnieć. Jeśli moja druga pociecha będzie miała
      rok, bez obaw powierzę ją opiece żłobka na Sanockiej, o ile
      oczywiście doczekam się na wolne miejsce.
      Pozdrawiam
      Weronika
    • tolamaj Ludzie - czytajcie i myślcie! 20.05.08, 17:52
      Ludzie zacznijcie w końcu myśleć!! Naprawdę macie tak niskie
      mniemanie o swoich dzieciach, że wszystko jedno czy ktoś będzie
      sprawował nad waszymi pociechami opiekę czy nie - bo najważniejsze
      jest, że w ogóle ma miejsce z żłobku??????????????????????
      Bo co, bo forsy nie zarobicie na takim poziomie jak wcześniej, co?
      To trzeba się było wcześniej zastanawiać. Ale wypowiadać się na taki
      temat i potępiać to pierwsi. Obłuda. Facet od postu pisze jedno, a
      Wy drugie. Pisze że się zdarzyć ugryzienie może gdziekolwiek,
      a jakiś "przytomny" mu powtarza, że ugryzienie może zdarzyć się
      gdziekolwiek. No super, geniusz! Bo co, bo liczysz, że tym komentem
      twoje dziecko zostanie szybciej przyjęte - podlizać się komuś
      chcesz??? Może Twojemu dziecku się coś tam wydarzy, zobaczymy jaki
      mądry wtedy będziesz geniuszu. Każdy jest geniuszem jak się nic nie
      zdarzy a jak się już coś zdarzy to dziwnie nagle wszyscy zmieniają
      punkt widzenia i awanturę robią. Bo może im kuźwa zależy na własnych
      dzieciakach, co???? Doszło to do Ciebie?????????
      Facet pisze o potrzebie zwiększeniu stopnia bezpieczeństwa w
      żłobkach a Ty nawijasz o tym, że czekasz na miejsce. Nie Ty jedyny
      czekasz! Lepiej??????????????
      Sorka za emocje ale myślcie co piszecie i po co w ogóle macie dzieci.
      Do personalusera - kolego luz jest jak jest, masz w części rację ale
      zluzuj. Ja bym dała im drugą szansę, jak zawiodą to wtedy będziesz
      dalej coś robił. Zrobisz jak zechcesz.

      --

      Tolka
      • taja11 Może łyżeczka neospasminy 20.05.08, 20:47
        na uspokojenie Ci pomoże.POZAMYKAC ZLOBKI I RODZICE NA WYCHOWAWCZY ZE SWOIMI
        DZIECMI!!!!!!!!!!!!!!!
        • taylorhayes Re: Może łyżeczka neospasminy 20.05.08, 21:43
          I dziwić się, że się dzieci w żłobku gryzą o zabawki. smile)

          Rodzice nie sa lepsi - też sie gryzą tylko niewiadomo o co. Tylko tu
          nie ma pani na która można zwalic - chyba, że na administratora.
        • tolamaj Re: Może łyżeczka neospasminy 20.05.08, 21:47
          Tobie natomiast już nic nie pomoże bo jesteś tak ograniczona jak
          Twoje posty.

          --

          Tolka
          • tolamaj Re: Może łyżeczka neospasminy 20.05.08, 21:53
            to było a propo wypowiedzi tej mądrali taji.
            Co do gryzienia się dorosłych - słuchaj czasami emocje są potrzebne,
            ale później przychodzi faza wyciszenia. Najważniejsze by przy
            dzieciach znaleźć się właśnie w niej.
            Nie znoszę jak ktoś krytykuje ludzi którzy może przesadnie, ale w
            słusznej sprawie bronią praw swojego dziecka. Kto tego nie rozumie
            powininen zastanowić się czy wie w ogóle co to znaczy być rodzicem.

            --

            Tolka
            • tolamaj Re: Może łyżeczka neospasminy 21.05.08, 06:56
              zmieniam co napisałam.W walce o dobro dziecko nigdy nie ma przesady.
              W pewnym momencie trzeba się jednak wyciszyć.

              --

              Tolka
Pełna wersja