Warszawa-proszę o opinię nt żłobka nr20 naWilczej

29.05.08, 15:15
dzień dobry,

Jeżeli ktoś z Was ma lub miał kontakt z tym żłobkiem bardzo proszę o opinie na
jego temat. Podobno łatwo tam się dostać, więc zastanawia mnie to, czy fakt
ten związany jest z tym, ze kazdy kto się tam dostał rezygnuje? jeżeli tak to
dlaczego? A może wolne miejsca związane sa z kiepska lokalizacją placówki?


Bardzo dziękuję za opinięsmile)))
    • dacra Re: Warszawa-proszę o opinię nt żłobka nr20 naWilc 29.05.08, 15:53
      moj syn chodzil tam do I i II grupy, obecnie chodzi do innego zlobka (gdzie
      przyjmuja dopiero od roczku), bo mam go blizej pracy. Moj drugi syn tez tam
      pojdzie, bo bylam zadowolona z opieki. Kiedy przenioslam dziecko do innego
      zlobka, panie byly bardzo pozytywnie zaskoczone tak dobrym prowadzeniem dziecka
      wczesniej oraz jego umiejetnosciami, a to wszystko m.in. dzieki paniom
      opiekunkom. Dzieci bardzo duzo sie ucza. Faktycznie ta lokalizacja jest malo
      komfortowa, zwlaszca jesli podjezdza sie tam samochodem, rano to jeszcze nie ma
      wiekszego problemu ale jak sie dziecko odbiera po poludniu, to juz jest masakra.
    • inkaa5 Re: Warszawa-proszę o opinię nt żłobka nr20 naWil 30.05.08, 00:38
      Witaj,
      Ja miałam kontakt z tym żłobkiem w zeszłym roku we wrześniu.
      Synek chodził do grupy Muchomorków przez 2 mies.
      Ja osobiście nie polecam. Nie wiem, może coś się zmieniło przez ten czas. Moje pierwsze wrażenie było pozytywne, byłam z synkiem w maju na dniu otwartym, pani pielegniarka w złobku jest niezwykle miła i sympatyczna, pani kierownik jakby z boku, że to ona jest kierownikiem dowiedziałam się kiedy wypisywałam synka ze złobka.
      I tak: panie dwie młode i dwie starsze. Jak my bylismy to była jeszcze pani na zastepstwie z innego złobka więc tej jednej starszej pani ktora tam jest na stałe raczej nie widziałam na sali.
      Ja miałam takie poczucie ze te panie hmmm nie mają serca do tych maleńkiech przecież jeszcze dzieciaczków, ze raczej odbebniają kolejny dzien w pracy. Dzieci krecą się i jak złapia jakąs zabawke i się zaczna bawic to bedą się bawic jak nie to nie... raczej panie nie proponaowały dzieciom zabawy, nie zajmowały - zaznaczam że byłam na sali ja i druga mama i byłysmy w lekkim szoku gdyz uważałyśmy że panie tym bardziej powinny się starać. Uderzyła mnie sytuacja małego chłopczyka, który chyba przez chwilkę się zasmucił, zaptrzył w okno, zamyslił, trwał tak siedząc dłuzszą chwilę i łzy zaczęły mu napływac do oczu, niestety żadna pani się nie zainteresowała, chłopiec siedział i siedział, dopiero ja i ta druga mama zagadałysmy chłopczyka i zajęłysmy puszczaniem samochodzików
      grupa druga jest na pierwszym piętrze i synek kiedyś bardzo płakał po odbiorze i nie chciał się ode mnie odlepic, więc wzięłam go na rece - na co zostałam zrugana przez pania opiekunke ze przez takic rodziców jak ja dzieci się potem tak zachowują i jak panie ida z nimi na ogródek to nie potrafią po schodach chodzic surprised .. chodzi tu o dzieci w wieku od 12 mies. ... i ze one nie mają siły nosic dzieciaki po schodach...
      3 dzieci, w tym mój synek bardzo chciała się bawić 2 telefonami, robiło się nieciekawie, panie udawały że nie widzą, (ja siedziałam z dzieckiem na sali bo był to czas tzw. dni adaptacji)... na regale, na wyższych półkach zobaczyłam kilka telefonów-zabawek chicco, wstałam i podałam jednemu z chłopców ten telefonik... pani opiekunka: ojej dała pani dziecku tę zabawke!!! no dobrze, trudno tylko niech pani trzyma w ręku i dziecku nie daje surprised już mnie nie dziwiły te wysokie regały z zabawkami na najwyższych półkach, poukładane w rządki - to były zabwki hmm na które dzieci miały patrzec????
      kiedy ja przychodziłam na zajęcia adaptacyjne ze żlobka zrezygnowały 3 mamy tylko w "naszej" grupie.
      Ja zabrałam synka, bo panicznie bał się pań i reagował na uniform płaczem i wrzaskiem, bał się samego stroju, niezaleznie czy była to pani z jego grupy czy nie.
      Synek dostał się do innego żłobka, niedaleko i jestem z niego wyjątkowo zadowolona, porównując obydwie placówki i nasze początki w jednym złobku i drugim, podejście pań do dzieci... echhh nie moge polecić wilczej. Ja zanim tam trafiłam słyszałam kilka niepochlebnych opinii o tym żłobku bo mieszkam niedaleko, ale uważałam że mamy może troche przesadzaja, do tego musiałam wrócić do pracy a wszędzie synek był daleko na listach rezerwowych w innych złobkach, ale faktycznie opinie się potwierdziły. żłobek robi raczej posępne wrażenie. jeśli możesz poczekac na inna placówkę to poczekaj.
      Przepraszam, że tak długo ale starałam się w miare dokładnie wszystko opisac. Gdybys miała jeszcze jakieś pytania to napisz na priv.
      pozdrawiam
      • dacra Re: Warszawa-proszę o opinię nt żłobka nr20 naWil 30.05.08, 14:24
        jestem wlasnie jedna z mam ktora przeniosla dziecko, ale z powodu podejscia pan
        w tej grupie. W grupie Muchomorkow syn byl ok 1,5 miesiaca, bo okazalo sie ze
        mamy gdzie indziej miejsce. W grupie I bylo w porzadku, a sa tam dzieci od 4
        miesiaca, nie raz zastalam moje dziecko tulone przez ciocie, czesto dziecko
        przychodzilo rano pozniej oraz bylo odbierane o roznych porach, czasem
        przechodzilam takim miejscem ze panie nawet nie wiedzialy ze ide, nic
        niepojacegop sie nie dzialo. Do grupy II moje dziecko bardzo chetnie szlo, to ja
        musialam sie upominac o przytulenie czy buziaka. Pomimo wszystkiego jednak
        wiecej jest plusow niz minusow tego zlobka, wszystko tak naprawde zalezy od tego
        czy dziecko jest zadowolone z opieki, a to naprawde ponim widac.
        Jest tego tez druga strona medalu, pan jest 4 na ok 23 dzieci na roznym etapie
        rozwoju, nam matkom jest ciezko z jednym dzieckiem, a wyobrazmy sobie jak to
        jest ich miec na glowe ok 5 przez 8 godzin dziennie, naprawde kregoslup wysiada.
        badzmy tez wyrozumiali dla opiekunek.
        Moje dziecko zaprzyjaznilo sie z kilkoma, z ktorymi przyszlo tam z I grupy, a
        niestety nalezy do tych bardziej aktywno - rozrabiajacych.
        Prawda jest taka, ze okres adaptacyjny trwa ok. 1 miesiaca, nim pozniej dziecko
        idzie do takiego miejsca tym gorzej to znosi. Inne dzieci po prostu nie
        przystosowuja sie i to nie zalezy czy to jest zlobek, przedszkole czy potem
        szkola, po prostu takie sa.
Pełna wersja