czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie.....

17.09.03, 12:27
Drogie mamy!
Odkąd synek (2 latka)poszedł do żłobka, dręczy mnie myśl o tym, że Panie
specjalnie zaziębiają dzieci.
Przeczytałam w kilku wątkach o praktyce stosowanej w przedszkolach - że niby
Panie specjalnie robią przeciągi, myją rączki dzieciom tak, że rękawki są
mokre i t.d.
W związku z tym, że synek już po 2 dniach pobytu w żłobku wrócił z katarem
(przedtem, kiedy był pod opieką niani, praktycznie nie chorował, przez całe
jego życie zdarzyło się może ze 2 razy zimą, kiedy chorowała cała rodzina),
zaczęłam zwracać uwagę na wszystko i np. kiedy odbierałam go podczas drzemki
zauważyłam, że jest straszny przeciąg. Było dość zimno, a przecież dzieci
śpią na niskich leżaczkach pod cienkimi kocykami (pościel, materace i kołdry
zapewnia żłobek)w piżamkach.
Nie zwróciłam uwagi Paniom, ale mam zamiar to zrobić na zebraniu. Wiem, że
trzeba trochę przewietrzyć pomieszczenie, w którym przebywa dziennie ok. 30
osób, ale też zakradają się wątpliwości..... Czy to nie jest specjalnie
zaplanowane, żeby jak najwięcej dzieci nazajutrz nie przyszło?
Wczoraj wróciliśmy ponownie po chorobie (dzięki Bogu przeszło szybko) i o
godz. 8-30 w grupie było tylko 4 maluszków. Czyżby tak dużo było chorych?
Nie mogę się uspokoić, obawiam się że jednak może to być prawdą , chociaż
nie chce się wierzyć....
Co myślicie na ten temat? Jak postępować w takich sytuacjach? Czy iść na
konflikt?
    • odalie Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 17.09.03, 15:39
      Hej!

      Ja tam myślę, że trzeba dać sobie spokój z teorią spisku i uwierzyć w coś
      takiego, jak zakaźność chorób wirusowych smile))))

      Owszem, dziecko Wam nie chorowało, ale przecież chyba nie stykało się też w
      bardzo bliski sposób (ech, te obslinione zabawki) z tak dużą grupą maluchów!
      Dodaj sobie do tego porę roku - wokół mnie teraz prawie wszyscy zakatarzeni,
      znajomi, pani kierownik w przedszkolu mojej córeczki i sama moja pociecha.

      Świeże powietrze chyba nikogo nie zabiło (oczywiście stosowane z rozsądkiem,
      czyli dziecko ubrane odpowiednio do temperatury), a wręcz przeciwnie -
      wietrzenie zmiejsza ilość zarazków w powietrzu! (pomyśl, jak się doskonale mają
      zarazki w gęstej zupie-powietrzu w zamkniętym, zapeklowanym pomieszczeniu,
      wktórym przebywa te 20, 25 osób).

      Wiem po mojej młodej - owszem, panie nie są w stanie i może rzeczywiście nie
      mają chęci dopilnować każdego maluszka, zdarzy się, że któreś nie do końca
      dopięte, ja moją zobaczyła w dość chłodny dzień bez kapelusza, jak radośnie
      biegała w spódnicy (choć miała mieć i kapelusz, i legginsy na dodatek). Ale
      gdyby nie kontakt z chorym dzieckiem, nie wirusiki zakontraktowane od
      zakatarzonego kolegi/koleżanki, to by chora jednak nie była!
      • kag1 Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 18.09.03, 10:31
        Zgadzam się z przedmówczynią. Dzieci w dużej grupie częściej chorują (ale
        dzięki temu nabywaja również odporność), rodzice nie zawsze mają możliwość
        zostawienia w domu lekko zakatarzonego malucha (znam to z autopsji) jeden
        kichnie drugi prychnie a trzeci jest chory. Wspomórz swojego maluszka środkami
        podnoszącymi odporność, zdaje się że w dziale zdrowie kilka dni temu była na
        ten temat dyskusja. Ale jeśli masz choćby cień podejrzenia monitoruj sytuację
        np zajrzyj niespodziewanie wcześnie do żłobka. Jeżeli nadal będziesz mała
        wątpliwości lub podejrzenia się potwierdzą zmień żłobek. Ja na Twoim miejscu
        nie doprowadzałabym to otwartego konfliktu z "ciociami". Trzeba pamiętać że
        dziecku ma być tam dobrze a to zalerzy od Pań tam pracujących i to my rodzice
        musimy dbać o dobry z nimi kontakt. Moja córeczka chodzi do wspaniałego żłobka
        ciocie są same z siebie życzliwe, i mimio że mała troszkę chorowała nie
        podejrzewam tych Pań o celowe działanie.
        Pozdrawiam
    • mamaluna Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 18.09.03, 12:05
      mam dziecko od 3 tygodni w zlobku i na razie tylko katar, a caly swoj pierwszy
      rok zycia chorowala duzo, bo starsze dziecko z przedszkola przynosilo. Nie wiem
      co sie dzieje w trakcie lezakowania, ale odbieram corke w tej samej bluzce, w
      ktorej rano oddaje i nigdy nie miala mokrych rekawow. Chyba, ze sie obleje, to
      jest przebrana, ale nigdy mokrej bluzki nie dostalam (tzn. z mokrymi rekawami).
    • mamaluna Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 18.09.03, 12:07
      To jedno, a drugie, to starsza corka poszla do przedszkola i choruje juz dwa
      lata, a na pewno nie robia im przeciagow, bo by mi powiedziala (wypytuje ja o
      wszystko). Przedtem nie chorowala w ogole i jak ja wypisalam kiedys na 3
      miesiace z przedszkola z powodu tych chorob, to tez ani razu mi nie
      zachorowala. Poszla w maju i po tygodniu juz antybiotyk. Tak po prostu jest, ze
      dzieciaki w skupisku choruja czesciej i dla Ciebie moze byc szokiem choroba po
      tygodniu, dla mnie juz nie. Ale przyznam, ze na poczatku bylam zalamana i
      zrezygnowana.
    • ulasia Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 02.10.03, 02:11
      Możliwe. Oczywiście nie jest to regułą. W naszym przypadku udało się
      potwierdzić spiskową teorię. Dwa miesiące chodzenia i dwa miesiące chorowania -
      bo przecież "nie można Dziecku pozwolić się odzwyczaić od żłobka". Nigdy
      więcej !!!

      Pozdrawiam,
      Ulasia
      • odalie Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 02.10.03, 07:06
        A w jaki sposób udało się potwierdzić?

        To znaczy, czy podpatrzyliście jak panie moczą i wychładzają dzieci?

        Czy tylko stwierdzasz, że dziecko było caly czas chore?

        I o co chodzi z tym "odzwyczaić"? Z tego ja rozumiem, że własnie dziecko
        chodziło cały czas do żłobka, a teoria spiskowa zakładała, że panie celowo
        ziębią dzici aby było podopiecznych mniej w grupie.

        I ja i mój małżonek nie chodzimy do żłobka ani przedszkola, a też od miesiąca
        mamy katar i nie możemy z tego wyjść. Połowa mojego miasta zakatarzona,
        kaszląca. Ja tam wierzę bardziej w zakaźność i brak odporności.
    • sdomitrz Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 02.10.03, 20:46
      Witam kochane mamy!
      Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
      Teoria spiskowa u nas się nie potwierdziła (bo nie mieliśmy jak sprawdzić),
      ale....
      Zmieniamy złobek. Powodem jest oczywiście także duża ilość dzieci (przenosimy
      się do bardziej kameralnego, z polecenia), ale głównym powodem jest to, że w
      ciągu tego miesiąca synek kilkakrotnie zaczynał chorować - 3 dni chodzi, 5
      choruje i tak bez przerwy.
      Zastanawia mnie jednak fakt, że w zimnym pomieszczeniu Pani rzeczywiście
      rozbierają dzieci do samych koszulek z krótkim rękawkiem.
      Ubieram synka na 2 warstwy - koszulka i koszula flanelowa albo bluza dresowa,
      a jak przychodzę odbierać - siedzi biedactwo cały zimny w samej koszulce
      (bieliźnie!).
      DLACZEGO one to robią?
      Za pierwszym razem zwróciłam uwagę, za drugim, jeszcze raz, a dzisiaj (po
      powrocie po chorobie, i to takiej grypie żołądkowej z wymiotami i gorączką do
      40 stopni, ledwie nam się udało pozbyć kataru i kaszlu) - znów siedzi
      rozebrany i zziębnięty.
      Przecież choroba przy takim czymś zaraz wróci!!!
      O czym one myślą, nie wiem. Same są ubrane w normalne ubranie i na to
      szlafroczki, a dzieci - jakby +30 było na ulicy. I okna wszystkie na dodatek
      otwarte.
      Nie mogę na to pozwolić.... Zobaczymy, jak to wygląda w innym złobku.
      Jeżeli sytuacja się powtórzy, zrezygnujemy z tej instytucji.... aż do
      przedszkola???
      • wana Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 28.11.03, 10:53
        Witaj!
        czy Ty aby nie przesadzasz? Jak napisała jedna z mam, powietrze jeszcze nikogo
        nie zabiło, a wręcz przeciwnie. Może problemem jest to, że dzieci są zazwyczaj
        ZA CIEPŁO ubierane - miom zdaniem zasada "jedna warstwa mniej niż dorosły" jest
        bardzo dobra - dziecko ubiera się za ciepło, ono biega, potem byle wiaterek je
        owieje i...
        Ludzie demonizują przeciągi - a czym one różnią się od wiatru? Niczym!
        Niestety, gorsze sa wirusy i bakterie, które doskonale czują się w ciepłych,
        dusznych pomieszczeniach.
        Spróbuj swoje dziecko uodpornić, zahartować, lepiej na tym wyjdziecie. Moja
        córka została wychowana "zimno" - okno cały czas otwarte OD 3 DNIA PO
        URODZENIU - w szpitalu to było niemożliwe (zima, mróz czy upał), codzienne
        spacery bez względu na pogodę, nie przejmowałam się, jak rozbierała się w
        chłodnym pomieszczeniu. W domu mamy temperaturę - w dzień ok. 18st (lub mniej),
        w nocy - 14/16 i szyscy dobrze się czujemy. Ula nie choruje, czasem złapie
        jakąś infekcję, ale dzięki nabytej odporności szybko sobie z nią radzi.
        Spróbuj i Ty - powoli, małymi kroczkami - życzę powodzenia, a dziecko trzymane
        pod kloszem i w cieplarni zawsze traci!
        Pozdrawiam
        wana
    • gonia42 Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 27.11.03, 15:14
      To jest mozliwe, wiem to z autopsji. Byl to jeden z powodow, ktory zadecydowal o tym, ze
      zabralam swoja corke ze zlobka na Natolinie w Warszawie. Goska, mama 3-letniej Zuzy
    • monika.zdz Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 27.11.03, 15:54
      Wszystkie dzieci chorują jak zaczną chodzić do żłobka.Moje dziecko też
      chorowało non-stop w zeszłym roku jak poszło do żłobka.Na pół roku
      przynależności do żłobka (i płacenia) był tam w sumie 12 dni.Ciągle było
      zapalenie ucha i antybiotyki.W lutym zrezygnowaliśmy.W tym roku poszedł
      znowu,najpierw złapał dwie infekcje ale zaczęłam wzmacniać jego odporność
      różnymi preparatami roślinnymi i ziołowymii juz 7 tydzień jak chodzi bez żadnej
      choroby.Też czasem zastanawiałam się czy panie specjalnie przeziębiają te
      dzieci ale to raczej winni są rodzice ,którzy permanentnie chore i zarażające
      pociechy bezwględnie prowadzą do żłobka nie myśląc o swoich i o cudzych
      dzieciach.
    • ela2222 Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 27.11.03, 17:46
      Uważam,że trzeba mieć zaufanie do osób którym się powierza swoje dziecko.
      Pamiętacie swoje pierwsze rozstanie z niemowlęciem- czy na pewno do końca
      zaufałyście tatusiowi, czy babci. Na pewno uważałyście, że i tak Wy lepiej
      byście coś zrobiły, zaopiekowały w danej chwili itd. To jest normalne. Tylko,
      że osoby pracujęce w takich instytucjach
    • santta Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 11.12.03, 11:05
      Ludzie mają różne charaktery i róznie podchodza do pracy. Nie wiem jak to jest
      w żłobkach, ale wiem na pewno, ze takie rzeczy zdarzają się w przedszkolu.
      Moja koleżanka pracuje jako przedszkolanka i czasami ze śmiechcem opowiada mi
      takie historie. Włos sie na głowie jeży.
    • kasiakm1 Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 29.12.03, 10:28
      A ja popieram decyzję Sdomitrz i też bym zabrała dziecko z takiego żlobka i to
      jak najszybciej. Moja mała też nie jest przyzwyczajona do siedzenia z krótkim
      rękawem w zimie w pomieszczeniu z otwartym oknem i nie widzę powodu dla którego
      miałabym to praktykować - to tak co do opinii Wany, to co praktykujesz wobec
      swoich dzieci niekoniecznie jest NAJLEPSZE dla wszystkich. Rozumiem hartowanie
      ale bez przesady .
      Pozdrawiam
      Kasia i 13 miesięczna Asia
    • mamawojtka Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 30.12.03, 23:17
      Myślę, że sytuacji, gdy kolejne przedszkola i żłobki państwowe są likwidowane
      z coraz mniejszej ilości dzieci, nikt nie bedzie miał ochoty na specjalne
      szkodzenie dzieciakom, dzięki którym może na chleb zarobic. A tak poważnie:
      moje dziecko jeszcze bardzo niedawno chodziło żłobka. Najpierw pół roku
      chorowało, choć wcześniej było okazem zdrowia, a potem, przez ponad rok, nie
      było już żadnych problemów zdrowotnych. Nawet jak poszedł do przedszkola to
      odporny się zrobił na wszystko i nie chorował , chociaz czasem do przedszkola
      przychodziła 1/4 dzieci. Myśle, że nikt rozmyślnie, ani przez nieuwagę nie
      chce zaziębić twojego synka. Chociaz głowy dać nie moge bo opiekunek z waszego
      żłobka nie znam. Powodzenia smile
      Nie przekreślaj tak od razu żłobka, moje dziecko z rozrzewnieniem wspomina
      panie ze żłobkasmile
    • ccleo Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 02.01.04, 20:57
      Mój mąz mi tu stoi nad głową i podczytuje i mówi: 'ta plotka to krąży po
      żlobkach i przedszkolach od czasu, kiedy mysmy chodzili do złobków'.
      ...
      ...
      cleo
    • adriakanabus Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 16.01.04, 21:11
      Jak to przeczytałam włosy podniosły mi się do góry.Sama jestem dyplomowaną
      opiekunkąi pracuję w żłobku.Moja córeczka, chodzi do żłobka od kiedy skończyła
      roczek.Jeżeli piszą panie że opiekunki robią to czy tamto z waszymi dziećmi,to
      dlaczego je tam posyłacie? A gdzie podziało się zaufanie,do osób które
      spędzają z tymi dziećmi większą część dnia.Przecież oddajecie pod naszą opiekę
      bardzo małe dzieci.(nawet sześciomiesięczne)A co do chorób i ich niby
      wywoływania przez panie pracujące tam to kompletna bzdura.Zależy to wyłącznie
      od odporności danego dziecka,sale sie wietrzy bo przebywa w nich czasem nawet
      około 25-ro dzieci.Zreszta mieszkanie w domu też wietrzymy,a szczególnie jest
      to zalecane przed snem.Muszę jeszcze dodać że jak wracałam do pracy po urlopie
      sama nie wiedziałam czy Julia nie będzie często chorować.Muszę przyznać że
      nawet nie tak często, w porównaniu ,że niektóre łapią jedną inekcję w
      miesiącu.I zastanówcie się wcześniej czy naprawdę chcecie posłać swoje dziecko
      do żłobka,chartujcie wcześniej i miejci zaufanie do pań pracujących tam,one
      przecież wychowuja WASZE DZIECI.opiekunka
      • marta505 Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 12.09.05, 15:35
        Jedno jest pewne, że jeśli panie w żłobku mają na sali ok. 20 dzieci to jest
        pewne ,że żadnym sie właściwie nie zajmą . Nawet jak beda mowić , że taki mały
        np.6 miesięczny to bedzie mieć indywidualny tok , żego wypieszczą i wynoszą na
        rączkach. Mój mały synek jest bardzo spokojny i kontaktowy od urodzenia. Do
        wszystkich się uśmiecha i zaczepia w tramwaju czy w sklepie , sam sobą bardzo
        długo umie się zając, ma poprostu zdolnośc długiego skupienia się na jednej
        rzeczy. Wogóle nie płacze nawet jak go z kimś obcym zostawiałam. Do obecności
        innych dzieci też jest przyzwyczajony, bo mieszkamy w akademiku małżeńskim ,
        gdzie niemal w każdym pokoju jest dziecko. Jednak zawsze jak go odbieram ze
        żłobka jest cały zapłakany i uspokająm go przez pół godziny . Co one z nim
        robią ? Tak dużo ich kosztuje uśmiechnięcie się w stronę mojego maluszka czy
        chwilkę wziąść na rączki , nie wierze, że tak trudno pani znaleść 3 minutki na
        to, poza tym za to jej płacą. Nawet nie jest mi wstanie powiedzieć ile płakał
        mój synek . Aż serce się kraja. Pozatym jak chce zobaczyć jak się zachowuje w
        żłobku zza szybki to czuje się jak bym się wpychała do kogoś w brudnych butach
        i to nie proszona . A przecież tam zostawiam mojego syna. One chciałyby dziecko
        w łapy i dzwi się zamykają. Poza tym zawsze jak tam przyjde nie ważna jaka pora
        to te dzieci ryczą. Panie to już chyba nie wiedzą co wymyślać . Najpierw , że
        zabawki pochowane, póżniej że pora obiadowa, potem że nowe dzieci itp. Nie chce
        żeby mój synek histerii się nabawił. Jestem w potrzasku. Nie wszystkich stać na
        opiekunkę. Poza tym do pierwszej lepszej baby bym go nie dawała, jakoś bym
        musiała ja sprawdzić. Zresztą po moim synku by to byo widać. A co do wychowania
        to raczej te maluchy same się wychowują w żłobku . A raz widziałam jedną
        sytuację z zaskoczenia , jak oczywiście wszystkie maluchy siedziały i płakały i
        nagle do jednego pani podeszła i zaczeła go szarpać ( dlaczego? Jak wszystkie
        na równi płakały) nie widząc przy tym jak dwóch styłu za nią się prało . To
        było w grupie starszaków.
        • mamadzidzi2 Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 12.09.05, 17:04
          droga marto!napisz jaki to zlobek.po to jest to forum.przestrzez innych
          rodzicow i moze przypadkiem to forum przeczyta kierowniczka i uwazniej przyjzy
          sie co dzieje sie w grupach.
    • jaga604 Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 12.09.05, 17:23
      santta zmien kolezanke,bo osoba,ktora ze smiechem opowiada o takich sytuacjach
      nie jest godna zaufania.
    • mieszkowamama Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 12.09.05, 17:55
      Dziewczyno, wyluzuj. Twierdzisz, że w żłobkach pracują wiedźmy wink
      • beatale Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 12.09.05, 22:56
        No to ja wam powiem ze np. w szczecinie w grupie mojej córki jest 45 osób -
        dzieci od 1,5 roku do 2,5 lat.Oczywiscie dwie panie i dwie pomoce. Nie twierdze
        ze wietrza - jest jeszcze ciepło wiec pewnie jej katar po 3 dniach to efekt
        zarazków od innych dzieci.Ale odbieram ją teraz po obiedzie i prowadzam o 9
        rano - jak siedze pod salą lub przechodze po łazienką to mi sie serce sciska
        jak te panie wrzeszczą na te dzieci.Np. przy piciu soku kiedy wszystkie ryczą -
        nie wiem dlaczego - to słysze -pij to w koncu - no pij , nie rycz, uspokój sie
        natychmiast, nasladowanie placzu dzieci - to przyznam slyszalam raz na samym
        początku - nie chodzi mi o słowa ale o sam ton .. mi od niego skóra cierpła.
        ja rozumiem ze one po kilku godzinach opieki nad taką ilością dzieci są
        wykończone i nerwowe, ale chyba nie powinny sie tak zachowywac.
        Po pierwszym dniu Julka babacia zapytala czy panie biją , powiedzial ze tak
        [ale pomyslalam ze nie rozumie o co chodzi czesto jeszcze odpowiada tak na
        różne pytania] ale zapytalam a gdzie- o ona na to " w pupe" - nigdy nie dostala
        ode mnie klapsa...nie zakladam ze tak jest bo juz bym ją zabrała, moze widzial
        na placu zabaw jak ktos inny dostal klapsa.Ale czesto mówi ze sie pan boi...nie
        chialabym nastarjac sie negatywnie bo to byl zlobek z polecenia ale mam coraz
        wieksze wątpliwosci - nie mówiac ze nic o dziecku dowiedziec sie nie mozna bo
        najzwyczajniej w swiecie panie nie mają czasu na rozmowy.No nic jeszcze
        popróbujemy zanim podejmiemy jakies decyzje.A jak jest u was jak panie panuja
        nad tak duza grupą maluchów? czy krzyczą czy stosują jakies inne srodki?
    • topolino1 Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 16.09.05, 10:58
      ...a tak na logikę, jeśli Panie wychowawczynie poprzeziębiają dzieciaczki ( w
      co wątpię) i nie będą chodziły do żłobków ze względów chorobowych, frekwencja
      bedzie niska i Pani Dyrektor Zarządzająca wszytskimi żłobkami w Warszawie po
      prostu zamknie taki żłobek, do którego uczęszcza mało dzieci. Idąc dalej tokiem
      myślenia, Panie wychowawczynie zostaną bez pracy...a obecnych czasach trudno
      się żyje bez pracy.
      Drogie mamusie, przede wszystkim zdrowy rozsądeksmile
      • dorecha Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 16.09.05, 21:39
        Witam drogie mamy.
        Ja jestem opiekunką w żłobku i śmiac mi sie chce z takich teorii. Przecież jeżeli dzieci będa siedziały w przeciągu to i my bedziemy a mi się to nie uśmiecha wcale. A co do infekcji to naprawdę o nią nie trudno nawet w najcieplejszy dzień. Dzieci biegają, pocą się każą się rozbierać i chorubsko gotowe.U nas kilkoro dzieci już choruje a i my już jestesmy zasmarkane. Niestety takie jest żłobkowe zycie. Pozdrawiam wszystkie mamy żłobkowiczów i życze dużo zdrowia.
        Dorota
    • tolapl Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 26.09.05, 11:29
      Jak by tu wpłynąć na Panie by zwracały baczniejszą uwagę na przyprowadzanie
      chorych dzieci. Oczywiście chodzi mi o zarażanie innych dzieci, czy naprawdę
      nie ma sposobu na nieodpowiedzialne matki? Z reguły widać czy dziecko zmaga się
      z jakąś chorobą, a opiekując się nim 8 godzin trudno jest tego nie zauważyć.
    • jaga604 Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 26.09.05, 16:03
      a co powiecie mamy na przyprowadzanie niedoleczonego dziecka z komentarzem "on
      juz jest zdrowy pan doktor powiedzial,ze moze przyjsc do zlobka".
      co z mamami,ktore wpuszczaja dziecko,wciskaja w reke opiekunce torebke
      syropkow,ze to niby na uodpornienie(zdazylo mi sie ,ze byl to antybiotyk-ale u
      nas nie podaje sie zadnych lekow)
      z mamami,ktore na prosbe,zeby poszly do lekarza,bo choc goraczki nie ma widac,ze
      maluch jest chory
      a z takimi u ktorych choroba dziecka trwa 1 albo2 dni,potem niedoleczone dziecko
      trafia do zlobka i tylko tluste "oczka" w nocniku swiadcza o tym,ze rano podano
      dziecku czopek od goraczki.

      ...ale wszystkiemu winne sa opiekunki!!!
      • e_r_i_n Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 26.09.05, 17:31
        jaga604 napisała:

        > a co powiecie mamy na przyprowadzanie niedoleczonego dziecka z komentarzem "on
        > juz jest zdrowy pan doktor powiedzial,ze moze przyjsc do zlobka".

        W zlobku, do ktorego chodzilo moje dziecko taka deklaracja mamy nic nie jest
        warta - potrzebne jest zaswiadczenie od lekarza.
    • moniura Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 27.09.05, 02:34
      Witajcie wszystkie matki!
      Ja zamierzam od polowy pazdziernika poslac swojego synka do zlobka bo chce w
      spokoju napisac prace inzynierska.
      Maly ma babcie ktora sie moze nim zajac bo jest caly cza sw domu ale uznalam ze
      zlobek bedize fajniejszy gdyz jest tam wioecej rowiesnikow i nie bedzie sie tam
      tak nudzil jak z babcia zczy nawet mama.Jednak po przeczytaniu waszych listow
      zaczynam sie zastanawiac!!!!

      Aktualnie jestesmy za granica w Szkocji, ten kraj slynie z wiatrow i pluchy, a
      jednak jak dlugo tu jestem to moj syn nawet kataru nie mial.
      W kraju babcia na niego dmuchala, zawsze jak go od niej odbieralam to byl tak
      poubierany ze pot to mu sie lal z czola prawie i zawsze mial cos jak nie
      katarek przez kilka tygodni to goraczka itd.
      Teraz trzymamy go zimno, nie zakladamy czapki itd a on twardziel na nic nie
      reaguje, wiec moze to jest metoda.
      Zaczynam powoli sie zgadzac z metoda nieprzegzewania dziecka.
      Szkockie mamy nawet jak same sa grubo ubrane to dziecko maja rozbeblane
      zupelnie i do tego te gole stopy.
      Raz wyszlam na zakupy, zaraz po moim przyjezdzie tutaj, zimno niemilosiernie,
      sama w swetrze i kurtce a kobitka prowadzi wozek z moze 1.5 rocznym dzieckiem
      ktore nie ma czapki ani butow, jest tylko w cienkiej bluzeczce i prawie letnich
      spodniach.
      Wiem ze to jest dziwne ale chyba dzialaQ!!!!
      My matki z Polski bardzo sie przejmujemy swoimi dziecmi i powiem wam szczerze
      ze to chyba dziala nie w ta strone!
      Jasne ze maluch musi byc zadbany i nakarmiony ale z tym utrzymywaniem
      przesadnej czystosci i przegzewaniem to nie mozna przesadzac.
      Pozdrawiam!
    • szymkowa_mama Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 27.09.05, 21:56
      E...tam od razu spisek smile
      Dziecię moje nigdy nie chorowało. W przeciągach było chowane, z rączkami mokrymi
      też biegał i w niskich temperaturach sypiał, a chorować zaczął dopiero w żłobku
      - nowe wiruski po prostu.
    • moniura Re: czy to jest możliwe, żeby w żłobku Panie..... 30.09.05, 04:32
      No tak dziewczyny ale nadal nikt mi nie powiedzial ile kosztuje tez zlobek
      Montessori.
      Czy to jest jakas tajemnica, a moze w kadym miejscu kosztuje inaczej bo juz nie
      rozumiem.
      Prosze o komentarz.
      Pozdrawiam!!!
Pełna wersja