sdomitrz
17.09.03, 12:27
Drogie mamy!
Odkąd synek (2 latka)poszedł do żłobka, dręczy mnie myśl o tym, że Panie
specjalnie zaziębiają dzieci.
Przeczytałam w kilku wątkach o praktyce stosowanej w przedszkolach - że niby
Panie specjalnie robią przeciągi, myją rączki dzieciom tak, że rękawki są
mokre i t.d.
W związku z tym, że synek już po 2 dniach pobytu w żłobku wrócił z katarem
(przedtem, kiedy był pod opieką niani, praktycznie nie chorował, przez całe
jego życie zdarzyło się może ze 2 razy zimą, kiedy chorowała cała rodzina),
zaczęłam zwracać uwagę na wszystko i np. kiedy odbierałam go podczas drzemki
zauważyłam, że jest straszny przeciąg. Było dość zimno, a przecież dzieci
śpią na niskich leżaczkach pod cienkimi kocykami (pościel, materace i kołdry
zapewnia żłobek)w piżamkach.
Nie zwróciłam uwagi Paniom, ale mam zamiar to zrobić na zebraniu. Wiem, że
trzeba trochę przewietrzyć pomieszczenie, w którym przebywa dziennie ok. 30
osób, ale też zakradają się wątpliwości..... Czy to nie jest specjalnie
zaplanowane, żeby jak najwięcej dzieci nazajutrz nie przyszło?
Wczoraj wróciliśmy ponownie po chorobie (dzięki Bogu przeszło szybko) i o
godz. 8-30 w grupie było tylko 4 maluszków. Czyżby tak dużo było chorych?
Nie mogę się uspokoić, obawiam się że jednak może to być prawdą , chociaż
nie chce się wierzyć....
Co myślicie na ten temat? Jak postępować w takich sytuacjach? Czy iść na
konflikt?