do mam żłobkowych dzieci...

12.06.08, 14:20
zamierzam zapisać mojego synka do żłobka, poradźcie w jaki sposób
zostawić go tam by nie czuł strachu, że go mama zostawia. Zostawać z
nim przez kilka godzin w żłobku ? przez ile dni? piszcie bo macie
doświadczenia a ja jestem "zielona"crying Synek ma 13 miesięcy
    • mmala6 Re: do mam żłobkowych dzieci... 12.06.08, 15:47
      są dwa przeważające tematy zakładanych tu postów: choroby dziecka
      oraz adaptacja w żłobku. Naprawdę warto korzystać z wyszukiwarki
      albo porozglądać po wątkach na tej i poprzednich stronach. Mamy
      piszą czasem długie eseje, nie każdemu chce sie to pisać kilka razy:-
      )
      • anna7774 watek 13.06.08, 15:59
        M.in. tu jest:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=646&w=80565365

        Pozdrowienia.
    • koral777 Re: do mam żłobkowych dzieci... 13.06.08, 12:53
      jak 13 miesięcy racze zostawiac na godz, dwie trzy ale nie wchodzić
      na grupę, 1 dzień bedzie ok! w drugim jeszcze może pójdzie chętnie.
      Potem bedzie wrzask w dzwiach tzn może smile, a po tyg, dwóch powinno
      już się unormowac. Jak dziecko nie zachoruje nie powstanie przerwa
      może to już byc koniec adaptacji. Jak po 2 tyg beda krzyki to wtedy
      dopiero zacznij wchodzić na grupę.
      --

      b3.lilypie.com/O4UDp2.png
    • lolonek1 Re: do mam żłobkowych dzieci... 16.06.08, 10:24
      Podobno w każdym żłobku przynajmniej państwowym jest system adaptacyjny
      dostosowany do wieku. Tam gdzie chodzi mój synek na ul. Potockich w Wawie, było
      tak że przez pierwsze kilka dni przychodziłam razem z nim tak na 2 godziny potem
      zostawał przez parę dni sam na godzinę i dłużej, ale bez spania a potem już ze
      spaniem. Trawło to ok 2 tygodni, Marek szybko się przystoswał, poszedł mając 2
      lata. W żłobku powinni ci powiedzieć co robić i jak.
    • marcelina1115 Re: do mam żłobkowych dzieci... 17.06.08, 21:42
      hmmm... wszędzie czytam o dniach adaptacyjnych! a tu dzisiaj na
      zebraniu w żłobku (syn idzie od września będzie miał 1,5 roku) Pani
      dyr powiedziała ze nie ma czegoś takiego jak dni adaptacyjne - bo
      nie da się tego fizycznie zorganizować bo co by było gdyby wszytskie
      mamy 1 września chciały przyjść z dzieckiem i z nim siedzieć 1, 2
      czy 3 godziny! i się trochę załamałam bo synek jest dzieckiem
      pogodnym ale jak ja jestem w pobliżu, gdy tylko mnie nie ma w
      zasięgu wzroku to.... więc nie wyobrażam sobie jak on to zniesie
      chyba się zapłacze. Miałyście podobnie...?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja