klubikowa.mama
03.07.08, 00:36
Kochani rodzice...
mam bardzo powazny problem i doprawdy nie wiem,co zrobic...przyznam ze jako doswiadczona mama jeszcze nie spotkalam sie z czyms takim,stad ten post-bardzo prosze Panstwa o pomoc.
Dwa miesiace temu otworzylam klubik maluszka w naszym miescie.Dwa dni temu przyszla do nas nowa 2- letnia dziewczynka.Dziewczynka od samego poczatku byla dosc zamknieta w sobie,wystraszona,nie podejmowala kontaktu wzrokowego nie mowiac juz o jakiejkolwiek wspolpracy.Pierwszego dnia przyszla z mama na krotki okres adaptacyjny.Byla bardzo brudna,ale jej mama (bardzo mloda dziewczyna)powiedziala nam ze wrocily dopiero z placu zabaw.Na nastepny dzien,czyli we wtorek dziewczynka zostala przywieziona przed 8 z garnkiem barszczu (podejrzewamy ze to barszcz z torebki i ugotowana marchewka w srodku)i ugotowane ziemniaki i kawalek okropnego miesa.Mama pojawila sie minute przed zamknieciem.Nic w zasadzie az tak bardzo mnie nie zbulwersowalo tak bardzo ,jak dzisiaj.Malutka pojawila sie rowniez przed 8,wtedy zwrocilam uwage na jej wozek -jest w tragicznym stanie-caly brudny,poplamiony,jak ze smietnika (kolka ledwo sie trzymaja,hamulec trzymajacy sie na sznurku..)ubranka niedoprane,na obiad kupne łazanki,znowu ten okropny barszcz i kupny nalesnik z cynamonem,ktory najwyrazniej jej nie smakowal.Mimo iż mamy w klubiku zasade,iz kazde dziecko ma swoje pisilki,podzielilam posilki mojej coreczki i oddalam jej,poniewaz nie miala najmniejszej ochoty jesc swojego.W kubeczku miala obrzydliwa herbate-jeden czaj,jak go odkrecilam,by nalac jej soczku jablkowego,okazalo sie,ze jest potwornie brudny w srodku,wrecz wstretny.Natychmiast go wymylam i wysterylizowalam.Poniewaz bardzo zaniepokoil mnie brak jakiegokolwiek kontaktu z ta dziewczynka,zadzwonilam po nasza pania doktor,ktora stwierdzila,ze jest ona bardzo zaniedbana przez najblizsze otoczenie,czyli w tym wypadku matke(sama ja wychowuje).Podczas badania odkrylysmy z pania doktor siniaki i wybroczyny na raczce spowodowane szarpaniem(ewidentnie widac bylo siniaczki odcisniete od reki),lekarka powiedziala,ze prawdopodobnie dziecku nie jest poswiecana uwaga,nie umala pokazac ani oczka ani misia,byla nieobecna podczas badania.Kiedy zmienialysmy jej pieluche zobaczylysmy kolejnego siniaka....usytuowanego w"przegrodce",czyli pomiedzy posladeczkami.Jest to ewidentny dowod na to ze dziecko dostalo klapsa w pupe i to dosc porzadnego..Rozebralysmy ja,ale mimo iz traktowalysmy to jako zabawe,obejrzalysmy dokladnie cale cialko,a dziewczynka od razu zaslonila pupcie i uciekla przed nami.
Z moich obserwacji wynika,ze dziecko nie bylo ani przytulane,ani matka z nim nie wspolpracuje,nie rozmawia.Mała zajmuje sie sama soba,bywa agresywna wobec innych dzieci-szarpie je czasami za wlosy,badz tez zabiera zabawki.dzisiejszego dnia pracowalam z nia 7 godzin i przyznam,ze po spedzonym z nia czasie utulila mnie mocno i dala buziaczka.
Kolejna sprawa po dzisiejszym dniu to reakcja mamy,bardzo eleganckiej mlodej dziewczyny pracujacej na wysokim stanowisku_jak powiedzialam jej podczas odbioru dziecka,ze byla lekarka,od razu zaczela zagladac w pieluszke pytajac czy zauwazylysmy jej siniaka na pupie ale ten siniak jest przez to,ze coreczka polozyla sie wczoraj na betonie i zebysmy sie nie przejmowaly,ale ona co chwile sie potyka i nabija kolejne (nie zauwazylam ani jednego upadku na dworze!),tym samym sposobem ma na raczce(prawej)te wybroczyny.
Nie wiem teraz co mam robic
1.czy powinnam przetrzymac dziewczynke i obserwowac
2.pogadac z matka (ale wtedy ja zabierze i dziecko zniszczy do konca)
3.powiadomic kogos o moich przypuszczeniach-w cale nie jest tak latwo ukarac kogos,jezeli mialo sie krotki kontakt z dzieckiem..